No i tak

Bardzo mi żal z powodu bloxitu (termin Ewy), weszłam na kilka blogów dzisiaj, tak pożegnalnie i żal. Wyglądu, łatwości obsługi, przejrzystości komentarzy i prostoty ich dodawania, co powodowało, że komentowanie stawało się rozmową. W tych innych, obcych jeszcze miejscach, ehh, szkoda mówić.
Życie jednak toczy się dalej, gdzie nie spojrzeć – burzliwie, ale nie chcę o tym mówić. Słońce zaświeciło i na jasnej stronie życia wolę się skupić.
Rano mżyło, nawet założyłam Skitusiowi płaszczyk, bo choć było stosunkowo ciepło – dzięki ubranku mniej się zachlapie a więc i błota mniej przyniesie do domu. Zaś błota mnóstwo na łące, nie dało się chodzić, firma ogrodnicza, która mieści się w sąsiedztwie rozjeździła trawę i jest bagno po prostu. Wczorajszego ranka ziemia była na tyle zmarznięta, że nawet do lasku z psiakami poszłam.
Poza tym siedzę, klikam, przenoszę, szukam, złoszczę się, mam dość a potem się cieszę jak coś mi się uda. No i tak.

4.03.2019

  • marijana2 Żal Bloxa. Oswajanie nowych miejsc zajmuje trochę czasu, a tu przyroda budzi się do życia i chciałoby się ją podpatrywać 🙂 Dziś na trawniku widziałam wystające główki żółtych krokusów. Cudo.
    Mam nadzieję, że do końca kwietnia uda nam się zadomowić na nowych blogach, wszystko poprzenosić, rozwiązać problemy np. z komentarzami 🙂
  • kolewoczy coś się kończy, coś się zaczyna….
  • veanka Złościsz się, masz dość, ale jednak idziesz do przodu, a ja dalej tkwię w miejscu i nie wiem jak ruszyć.
    Z przenoszeniem tekstu nie byłoby problemu, ale jak by wyglądał mój blog bez zdjęć?
    Im więcej czytam, tym mniej wiem, jestem coraz bardziej zniechęcona.
  • mmzd Anusia, ja też się bloxituję, dzisiaj tzn od wczoraj od rana do teraz siedziałam nad zdjęciami, a jeszcze nie skończyłam! I to tylko z jednego bloga..
    A propos komentowania, to wg mnie na WordPressie bardzo jest to fajnie skonstruowane.
    ,idę spać bo już mi się klawisze mylą
    Buziak
  • annazadroza Marijanko:-) Mam nadzieję, że się wszystko ułoży, do końca kwietnia jeszcze trochę czasu jest.
    U mnie tulipany wychodzą na świat, bez ma duże, zielone pączki, tylko wiało dziś rano niemiłosiernie. Idzie wiosna do nas i wyraźnie czuje się ją w powietrzu.
  • annazadroza Kolewoczy:-) W każdej minucie na świecie ktoś umiera i ktoś się rodzi…. tak już jest…
  • annazadroza Veanko:-) Spieszę się, bo spanikowałam, że nie zdążę. Teraz nauczyłam się już trochę poruszać w nowym miejscu, mogę więc zwolnić. Tylko komentować nie umiem na blogspocie, na wordpressie idzie mi dobrze. Ewa i Magda mają tam zdjęcia, to znaczy, że się daje je przenosić. Może tak spróbuj?
  • annazadroza Magduś:-) Śpij spokojnie:))) Tak, na wordpressie już rozgryzłam komentowanie i nawet mi się podoba, że idiotyzmy różne same nie wyskakują na ludzkie oczy tylko się je zatwierdza. Bo to co wciąż przychodzi, o matko, jakby zboczeńcy całego świata się na mnie uwzięli! A ja ich do spamu, do spamu, do spamu;)))
  • fusilla Aniu!
    Próbowałam dwa razy napisać komentarz u Ciebie na nowym miejscu, i się nie dało. Nawet zmieniałam adres poczty! I też nie ma odzewu! Pisze, że nie będzie opublikowany i już! Wrrr!
  • annazadroza Fusilko:-) Jesteś!!! Mam Cię:)))
    Nie widać od razu jak na bloxie, czekają komentarze na zatwierdzenie. jak zobaczyłam tutaj Twój komentarz to od razu tam pogalopowałam i znalazłam. Hurrra!!!
  • fusilla Widziałam! Brawo TY!!!! :-))))
  • e.urlik Aniu, napisałam do ciebie na jakiś autograf, mam nadzieję, że dostałaś, ja tu dostaję apopleksji i cholery, wczoraj odpowiedziałam na komentarze, a dziś już nie umiem, chyba mój płaski mózg nie łapie tych wszystkich nowości. Poza tym nie wiem, gdzie cię odwiedzać, powinnam kopiować… Dobra, upiekłam wczoraj ciasto (mniam), odgruzowałam dom, noc znów nieprzespana proszę pana, bo wiało, dziś migrena, aż mi niedobrze, więc nic nie robię, panie premierze, jak żyć??
  • annazadroza Ewunia, odpisałam Ci już. Dobrze napisałaś dziecinko droga, odpocznij, jeszcze trochę czasu jest. Odwiedzaj na razie tutaj, tam na bieżąco będzie po świętach, na razie się uczę, żeby jak najmniej sknocić.
  • annazadroza Fusilko:-) Brawo JA;))) Udało się:)))
  • kotimyszkot Cieszą te małe-wielkie sukcesy nowoblogowe 🙂 Ja jeszcze się zebrać nie mogę.. czekam na przypływ energii i czasu. Ściskam mocno i powodzenia w dalszych przenosinach 🙂
  • almetyna Witajcie,
    Anno zajrzałaś do mnie na bloksie jakoś niedawno i przypomniałam sobie, że kiedyś byłam porządną blogerką, pisywałam i rysowałam dość regularnie. To się urwało gdzieś w 2015, zanim Ty weszłaś do tej blogowni, więc się minęłyśmy. Ale rozpoznaję parę nicków z mojej przeszłości.
    Byłam zajęta innymi sprawami, głównie przygotowywaniem książki graficznej, dopiero ten bloxexit mnie przebudził.
    Nie wygląda to dobrze, zostaliśmy potraktowani jak śmieci psujące biznesy Agory.

    Co do technicznej strony przenosin. Jest trudno.
    Robię migrację do WordPressa, miałam tam już przyczółek z „linkownią” więc otworzyłam „nową stronę”. Nie idzie to bardzo łatwo, bo skopiowały się niby wszystkie wpisy, ale sporo bez obrazków, a komentarze wcale. Wkładam obrazki po trochu, czas jest do listopada, kiedy to planują zlikwidować archiwum. Komentarze tylko te, które niosą jakąś wymianę myśli, co już jest podejrzaną procedurą.

    Warto by było stworzyć jakąś skrzynkę ze spisem nowych adresów, ale to mnie przerasta.
    Może ktoś będzie miał pomysł jak stworzyć miejsce kontaktowe niezależne od blox.pl?
    A także miejsce dzielenia się jak zrobić sprytny myk komputerowy i uniknąć marnowania czasu?
    Rzucam myśl, może wspólnymi siłami ona urośnie?

  • annazadroza Myszokotko:-) Kochana, myśl i podawaj adres nowy, czas ucieka jak nie wiem co i się nie znajdziemy. Może załóż sobie bloga w nowym miejscu i niech czeka na Twoje wolniejsze chwile:)
  • annazadroza Almetyno:-) Fajna byłaby taka skrzynka tylko do tego trzeba mądrego, a ja kompletna noga techniczna jestem. Może przeczyta ktoś, kto potrafi? Na moim nowym jeszcze nie mam pojęcia gdzie się sprawdza kto mnie odwiedza, dobrze, że potrafię komentarz przeczytać i odpowiedzieć.
    Pamiętam Twój rysunek, który mnie zachwycił. Książki a wśród nich dziewczyna identyczna jak moja koleżanka Iza P.
    Pozdrawiam i zapraszam annapisze.art
  • annazadroza Almetyno, podaj namiary na Twoje nowe miejsce, żeby było wiadomo gdzie Cię szukać:)))
© Anna Blog

Zaszufladkowano do kategorii Myślę sobie | Dodaj komentarz

Jest tak

Jest tak. Potrafię przenieść po kolei tekst oraz komentarze znajdujące się pod nim. Nie za jednym zamachem lecz w kilku krokach. Pomału ale idzie do przodu. Po skończeniu zacznę pisać na bieżąco. Właściwie to będę tu, na bloxie, do samego końca i dopiero zacznę „nowe życie” od 30 kwietnia. Czyli od urodzin mojej babci Stefy, która urodziła się 30.IV.1898 roku, więc jeszcze w XIX wieku. Tamto pokolenie w ciągu swego życia napatrzyło się na zmiany we wszystkich dziedzinach życia, już kiedyś o tym wspomniałam. Od pierwszego pociągu przejeżdżającego przez wieś do oglądania na ekranie telewizora spaceru człowieka po księżycu.
Z księżyca do realu wracam. Wczoraj usuwałam jakieś idiotyczne komentarze w obcych językach: angielskim, francuskim, rosyjskim i nawet robaczkami pisane. Było tego ok. 2 800 pozycji. Najpierw próbowałam coś zrozumieć, poliglotką nie jestem i najlepiej mi szło z rosyjskim. Jednakowoż i z innych coś niecoś pojęłam. I wtedy zaczęłam się zastanawiać, czy przez przypadek, nieświadomie nie użyłam jakiegoś hasła, bowiem wszystkie one (komentarze) były pod przeniesionym dawno temu wpisem „Dżem na nosie”. Słuchajcie, czego tam nie było, od propozycji spotkań z gorącymi panienkami, poprzez różnorakie i różnopłciowe z używaniem środków różnorakich wymienianych w kilometrowych listach. Były i reklamy różnych medykamentów, głównie viagry i owych środków odurzających znanych z telewizora. Szybko przestałam tracić czas na podobne pie..doły i kasowałam. Najpierw pojedynczo, potem odkryłam jak to można robić zbiorowo – co dla takiej technicznej nogi jak ja – jest osiągnięciem nie lada. Tak mi upłynął cały wczorajszy dzień, w realnym świecie naprawdę długo nie przebywałam. Zrobiłam tylko zakupy, przygotowałam obiad, potem poszliśmy z psami i znów zasiadłam przy Lapciu. Dziś z rana zajrzałam, potem musiałam udać się do miasta w celach różnych, znów obiad, spacer i zabieram się za ciąg dalszy.
Jakie Wy wszystkie jesteście kochane!!! Takie poczucie wspólnoty się czuje, taką życzliwość, że aż się ciepło na sercu robi:)))

1.03.2019

  • fusilla Całe szczęście że będziesz tu jeszcze, bo jakiś taki pośpiech zapanował, jakby miejsca miało zabraknąć!
    Ja mam zamiar być do Świąt, potem pójdę na nowe, czyli stare, bo dawno na blogspocie miałam miejscówkę, tylko nie używaną!
    Pozdrawianki!
  • babciabezmohera Przymierzałam się już, zeby całkowicie bloxa pożegnać, nie czekając na eksmisję, ale chyba jeszcze jedną lub dwie notki umieszczę.
  • urszula97 Czytałam że pisać można do któregoś kwietnia a przenosić do końca listopada,
    Anka,jesteś wielka ,ja nie kumam jak przenosić te 11 lat.
  • e.urlik Ania, powiedz jak to robić, bo dziś pół dnia nad tym siedzę i nie udało mi się WCALE! Ratuj!
  • annazadroza Fusilko:-) Pośpiech zapanował, bo każdy się boi utracić swoje pisanie czyli swoje wspomnienia, kawał życia przecież. Jesteś w tej dobrej sytuacji, że masz swój dorobek zabezpieczony i od razu gotowy, „odkurzony” blog. Nic Ci więc nie przepadnie. Ja już widzę, że zdążę ze swoim, mogę się uspokoić i przystosowywać do nowego. Buziaki kochana:)))
  • annazadroza BBM:-) Szkoda mi nawet wyglądu Twego bloga, przyzwyczaiłam się do tego jak który wygląda, jak Twój i Marysi, jak Ewy czy Emmy i po zmianie trzeba się będzie przyzwyczajać od nowa. U siebie też jeszcze nie opanowałam wszystkiego, sporo – jak na moje „zdolności” – ale jeszcze dużo przede mną.
  • annazadroza Ula:-) Ewa:-)
    Jednocześnie Wam powiem co robię. Mam otwarte 2 okna – od bloxa i od tego nowego. Przenoszę jeden wpis metodą kopiuj-wklej, po czym wracam do bloxa na komentarze do danego wpisu i znowu kopiuj-wklej. Wtedy mam już trzy okienka ale mi się przynajmniej nie myli. Jak na razie minęłam tylko jeden wpis i musiałam rozdział przenieść w zupełnie innej kolejności, bo nie potrafię tak, żeby było po kolei. Trudno, potem wpiszę gdzie go szukać.
    I tak robię z każdym tekstem, dlatego to taka dłubanina, ale działa. Tu, na bloxie, komentarze były o wiele sympatyczniejsze „w wyglądzie” niż tam, lecz nie ma rady. Jak się nie ma co się lubi to się lubi co się ma;)))
  • urszula97 Kurde ale ja mam 11 lat do przenoszenia i na blogspot, Twój adres mi nie działa,nie mogę go dodać,komentować też nie.Napisz cały adres.
  • e.urlik Ania, zaczęłam przenosić powolutku, twoją metodą. Niestety, nowy jest paskudny, nie panuję nad nim, nie umiem nim zarządzać. Cała operacja tworzenia nowego to był jakiś horror, żadnego wyboru wyglądu, jakieś obrzydliwe zdjęcia mi dodał. nie umiem tego zmienić… Twój nowy jest śliczniutki 🙂
  • annazadroza Ula:-) annapisze.art
    Taki jest mój nowy adres. Ewa już była, zostawiła komentarz a mnie się nawet udało odpowiedzieć. Za to do żadnej z Was nie mogę nic napisać, żadnego komentarza, za każdym razem mam udowodnić, że nie jestem robotem i ręce mi opadają. Pewnie jakoś z czasem się nauczę ale na razie nie potrafię.
    Może zobacz u Cytrynki, ona napisała jak przenosić.
  • annazadroza Ewa:-) Ładny jest, ale taki …obcy. No i sama się zastanawiam, że admin to ja, nie podoba mi się. Może na WordPressa przenieś? Nie wiem sama, ja nie mogę nigdzie nic skomentować, taka niemota jestem. Już byłam u Uli, Marysi, Matyldy, Fusilki. Marijanki, Centrumperspektywy, Doroty. U Magdy też, ale u niej jakoś inaczej jest. Aaa, zajrzałam, bo ona jest też na WordPress, dlatego.
  • emma_b straszliwie Panie zapracowane więc nie przeszkadzam, pozdrawiam tylko i zmykam:)
  • krzysztof213 ok poszło
    obwatelx.home.blog/2019/03/04/11-lat-i-tu/
  • marijana2 Aniu, spróbowałam na Twoim nowym blogu wpisać komentarz.
    I zwrotnie otrzymałam taką informację:
    „Ten wpis został opublikowany w kategorii Myślę sobie. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika”.
    Hmm… pewnie gdzieś on jest, ale gdzie ???

    Pozdrawiam bardzo ciepło:)))

  • annazadroza Emmo:-) Dzięki za pozdrowienia, wzajemnie posyłam:)))
  • annazadroza Marijanko:-) Jest!!! Dotarł Twój komentarz:)))
  • marijana2 Hurra! Udało się! 🙂
    Aniu, cieszę się, że go widzisz, ale ja zupełnie nie wiem, gdzie on się zapisał. Nie widzę go. Nawet gdybyś odpowiedziała, to nie przeczytam 🙁

    Haha…

  • annazadroza Marijanko:-) Czytaj odpowiedzi u mnie. Już wiem, że najnowsze są z boku po prawej stronie. No i w kokpicie (tak się to nazywa) mam podgląd na wszystkie, muszę zatwierdzić i dopiero je widać. Są też pod tekstami komentowanymi.
    Jak ja mam do Ciebie pisać? Masz piękny ten nowy blog, tylko nie mogę pisać.
  • marijana2 Aniu, napisałam u Ciebie – na próbę – jeszcze raz 🙂
    Nie wiem dlaczego u mnie nie możesz nic napisać. Sprawdziłam ustawienia i wydaje mi się, że wszystko jest należycie. No, nie wiem. A może znaczenie ma przeglądarka której używamy. Ja korzystam z Firefoxa.
© Anna Blog

 

Zaszufladkowano do kategorii Myślę sobie | 2 komentarze

Akurat…

Akurat dokładnie dziś mijają dwa lata od mojego pierwszego wpisu. Jak ja się wtedy bałam i krępowałam! Że co sobie ktoś pomyśli, że to wszystko głupie jest co robię, mówię, myślę i piszę, że po co to komu …. oj, straszne to było. Po tych dwóch latach jestem szczęśliwa, że się odważyłam, nie stchórzyłam i nie schowałam się do mysiej dziury na co największą miałam ochotę. Poznałam Was, tyle kochanych dziewczyn, a i chłopaki się czasem odzywają, co jest niezmiernie miłe:)))
Przenosząc po kolei teksty z bloxa na nową stronę cofnęłam się do 2017 roku (wczoraj na tym skończyłam) i przeżyłam ponownie emocje zapisane a związane z wydarzeniami lipcowymi, z obroną sądów, w której uczestniczyły tysiące ludzi. Zapisywanie i opisywanie wydarzeń na bieżąco pozwala zachować temperaturę emocji, które po czasie są nie do odtworzenia. Poza sprawami dotyczącymi kraju tyle się zdarzyło i w życiu prywatnym rodziny przez ten czas. Najważniejsze niewątpliwie to pojawienie się na świecie Calineczki:))) Tej cudownej, kochanej szkrabusi malutkiej:))) W związku z tym do nas przeniósł się Skituś i jest z tego wyraźnie zadowolony. Nie było to dla niego jakąś kara za grzechy, bo od małego szczeniaczka u nas często bywał i wiedział, że to też jego dom. Odszedł Karmelek za Tęczowy Most, kotuś Małego a przybył niedawno Lammy, który wygląda bardzo podobnie jak Ozy, brat Karmelka, który po jego odejściu poczuł się samotny. Tak to się wszystko ze sobą przeplata – radość i smutek, nadzieja i rezygnacja, odejście i narodziny. Takie jest życie, nieustannie przynoszące zmiany. A tych ja nie lubię. Nienawidzę zmian!!!
I co z tego, że ich nie znoszę, tych zmian? Ani tych, ani tamtych, ani żadnych!!! Nadchodzą i się o zdanie nie pytają. Przypomniał mi się dowcip. Co robić jak wieje wiatr ze wschodu? Wiać razem z nim! Powiał wiatr na bloxie naszym, rozwieje nas w różne strony. Jednym się odechce całkiem, inni znajdą nowe miejsca i będziemy się szukać. To znaczy, kto będzie chciał.
Dobrze, szkoda czasu na gadanie, biorę się za dalsze przenoszenie. Potem się wezmę za poprawianie, selekcję, na razie biorę po kolei jak leci (leciało). Wczoraj przez długi czas siedziałam, patrzyłam na drukowane robaczki na monitorze i w ogóle nie wiedziałam o co chodzi. potem pomału doszłam do pewnych wniosków i nawet mi dobrze szło. Tak więc przystępuję do dalszych czynności:)))
A w ogóle to ogromnie się cieszę, że Was poznałam:)))

27.02.2019

  • e.urlik Ania, jeszcze się nie żegnamy, jeszcze trochę czasu zostało na spakowanie. Zastanawiam się, czy zacząć od nowa, czy próbować przenieść wszystko (nie umiem!!!), czy po prostu już zamknąć sklepik. Jeszcze nie wiem, wiem, że żyć bez ciebie i wielu innych będzie trudno, że się oddalimy od siebie, ale co ja tam wiem, stara, sentymentalna krasula.
  • annazadroza Ewa!!! Co Ty piep…sz za przeproszeniem?!!! Jakie zwijanie, jakie zamknięcie?!!! Magda już ma nowy adres, Matylda ma go od dawna, dziewczyny przenoszą swoje blogi, ja się spieszę tak, że mi nadgarstek spuchł od nadmiaru pracy a Ty marudzisz?!!! KRASULO kochana, nikt się nie oddali jak nie będzie chciał.
    A na ten adres od gazety to mi się nie udało zalogować, wciąż mi gada, że złe dane wpisuję, chociaż takie jak na blogu. Trudno, uha ha obejdzie się.
    Buziaki Ewciu i nie rób smutnej miny!!! Przecież mamy kontakt:)))
  • centrumperspektywa Chyba też na WordPress się przyniosę, tam chyba większość bloxowa się przeniesie.
  • urszula97 Założyłam i nie mogłam znaleźć, siostrzeniec telefonicznie mnie wspomaga przez FB.
    Mój blog a raczej jego zaczatki to Niesfornedruty.blogspot.com.

    Jakie to dla mnie trudne,ufffff…

  • kotimyszkot Aniu, fakt tyle wspomnień mamy zapisanych na blogu, po to on miał być i nie powinien zniknąć tylko dlatego, że ktoś zamyka stronę. Ja też się bardzo cieszę, że do Ciebie trafiłam i mam nadzieję, że się w nowym miejscu odnajdziemy 🙂
  • mmzd Nie jest taki zły ten WordPress, powoli go oswajam, choć wielu rzeczy jeszcze nie wiem, np jak umieścić linki do ulubionych stron/blogów. Pewnie to wymaga trochę czasu, a i przyzwyczajenia do całkiem innej blogowej platformy. Teraz, z duszą na ramieniu, przymierzam się do przeniesienia zawartości moich obu blogów z TU do TAM.
    I zastanawiam się, czy lepiej napić się melisy na uspokojenie czy też strzelić kielicha na odwagę 😉
  • babciabezmohera Będzie dobrze! Jakoś damy radę… 😉
  • veanka Aniu, skoro masz bloga na bloxsie, to pocztę gazetową mieć też powinnaś.
    Resztę na ten temat napisała Fusilka w komentarzu do poprzedniego posta.
    Ja myślę, ze czy się pogubimy, czy nie to będzie zależało od nas.
    Najprawdopodobniej przeniosę się na blogspota, ale na razie muszę zabrać się za kopiowanie moich dwóch części bloga, a tego jest nie mało, bo 13 lat pisania.
  • annazadroza Centrumperspektywa:-) Będę Cię więc tam szukać:)
  • annazadroza Ula:-) Zapisałam sobie adres w zeszycie, przynajmniej nie zginie. W tym Lapciu to mi się wszystko tak miesza, że zwariuję chyba za chwilę. Niby już wiem a tu nagle coś wyskakuje jak diabeł z pudełka, buuu!!!
  • annazadroza Myszokocie:-) A Ty gdzie się przenosisz? Wiesz już? Przecież musimy się znaleźć:)
  • annazadroza Magduś:-) W takiej sytuacji tylko kielich;))) Melisa Cię uśpi i jeszcze gorzej będzie bo podczas snu klikniesz nie tam gdzie trzeba;))).
  • annazadroza BBM:-) Jak dam radę, kiedy na Twoim drugim blogu nie potrafię komentarza napisać. Taka jestem gapa!
  • annazadroza Veanko:-) To podaj adres, kochana, żebym do Ciebie trafiła, jak się już uporasz z przenoszeniem, dobrze? Też się z tym męczę, bozia zdolności technicznych nie dała, cóż zrobić…
  • kolewoczy Ale panika 😉 Usmiałam sie z Waszych komentarzy tu i pod porzednim postem 🙂 To jest bardziej emocjonujące niż sport i polityka razem wzięte 😉 Te komentarze TRZEBA KONIECZNIE PRZENIEŚĆ i zachować dla potomności! Oczywiście nie smiejhę się z Was, tylko z sytuacji, i nie dlatego, ze jestem lepsza w te klocki. Nic podobnego. Ja się nigdzie nie wybieram. „Umrę” razem z bloxem, ahoj! Trzymajcie się!
  • kolewoczy Ale panika 😉 Usmiałam sie z Waszych komentarzy tu i pod porzednim postem 🙂 To jest bardziej emocjonujące niż sport i polityka razem wzięte 😉 Te komentarze TRZEBA KONIECZNIE PRZENIEŚĆ i zachować dla potomności! Oczywiście nie smiejhę się z Was, tylko z sytuacji, i nie dlatego, ze jestem lepsza w te klocki. Nic podobnego. Ja się nigdzie nie wybieram. „Umrę” razem z bloxem, ahoj! Trzymajcie się!
  • emma_b ależ Szanowne Panie operatywne! jestem pełna podziwu dla Was, chapeau bas!
    a ja kompletnie nic nie robię. leniwa jestem to po pierwsze, a po drugie nie umiem podjąć żadnej decyzji. mam wprawdzie silną pokusę, aby po 7 latach udać się na zasłużoną blogerską emeryturę, ale nie wykluczam, że blogowanie jest czynnością uzależniającą i nie tak łatwo się z niego wymiksować. się zobaczy.
  • urszula97 masz rację Aneczko,w ciągu 11 lat dużo nas ubyło i przybyło, to był mój pamietnik,zmarł tato,bratowa,urodziło się 2 wnuków,u siostry 4 wnuczęta ,mam kota,córka ma kota, u synowej 2 koty i pies.Możemy sobie wspominać tylko bo wściekanie nic nie da.Ja jestem w powijakach ale blog jest Niesfornedruty.blogspot.com.
    Może jakoś znajdziesz.O przenosinach nie marzę,błądze po nim strasznie mimo pomocy siostrzenca ale przez telefon.pozdrówka i pracuj dalej.
  • urszula97 No i jaka porąbana jestem,przecież juz pisałam.
  • annazadroza Kolewoczy:-) Każdy powód do śmiechu jest dobry. No, prawie każdy. Więc śmiej się dziewczyno i ciesz, ale jakbyś chciała pisać dalej to z przyjemnością bym czytała Twoje pisanie. Jeśli nie zdecydujesz się na „umarcie” to daj znać, gdzie jesteś. Pozdrowienia:)))
  • annazadroza Emmo:-) Nie udawaj się na żadną emeryturę, tylko redaguj gazetki i pisz jeszcze coś, bo przecież Panna Cliff na to zasługuje, żeby jej baba nie marudziła tylko tworzyła. A tak co? Będzie jej smakołyki wyliczała albo patrzyła co Panna robi, z nudów się będzie czepiała? Już lepiej niech te gazetki swoje tworzy;)))
  • annazadroza Uleńko:-) Jaka porąbana? Takie się zrobiło pomieszanie z poplątaniem w unormowanej codzienności, że głowa mała. Ale jakoś pomału się ułoży, mam taką nadzieję, bo na razie…oj…
  • marijana2 Ależ popłoch i zamieszanie uczynił Blox. A tak dobrze mi tu było.
    Czytam, że wieloletnie pisanie próbujecie przenieść w nowe miejsce. Podziwiam, ja nie mam takich zdolności, dlatego założyłam nowy blog i tam od nowa zamieszczam poezję i utwory muzyczne.
    Hmm… rozumiem, że mój blog, to zupełnie inna bajka. Dlatego gorąco życzę, aby wszystkim udało się, gdzieś pomyślnie zakotwiczyć. Aniu, wybacz, że pod Twoim wpisem, piszę nie tylko do Ciebie, ale przeczytałam poniższe komentarze i ponieważ zaglądałam do wielu blogów (chociaż nic tam nie pisałam) stały mi się one bliskie.

    Mój nowy adres to: czasdlapoezji.blogspot.com
    Jeszcze nie wszystko działa tam tak, jakbym chciała, czasem nie udaje mi się zamieścić filmów z YouTube, ale jestem dobrej myśli. Blogspot jest całkiem przyjazny. Bardzo intuicyjny. Ale nie umiałabym przenieść tam całej zawartości z Bloxa.
    Przesyłam serdeczne myśli :))

  • marijana2 POWYŻSZE :)))
  • Gość: [annazadroza] *.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl Marijanko:- )Twój blog jest cudny, kolorowy, no – bajkowy przecież! Super, że masz już adres nowy, cieszę się ogromnie! Dziś już nie mam siły pisać, jutro opowiem. Buziaki:)))
  • Gość: [annazadroza] *.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl Ula, byłam u Ciebie, napisałam słowo i musiałam udowodnić, że nie jestem robotem;) To tak za każdym razem jest? Nic to, ważne, że znalazłam.
  • cytrynka1 Może się przyda Tobie lub Komuś z Odwiedzających:
    cytrynowy.blox.pl/2019/03/JAK-SIE-PRZENIESC-Z-BLOXA-NA-BLOGSPOTA.html
  • babciabezmohera Aniu! Przykro mi, ale nie wiem, jak Ci pomóc. Może załóż pocztę gmailową- z niej wchodzę bez problemu na różne blogi, ale nie traktuj tego jako pewnik, bo być może gadam głupoty.
    A pocztę gmailową chyba i tak będziesz musiała założyć, bo jak nam zamkną bloxa, to pewnie i od tej poczty odetną …
  • urszula97 tak,zawsze jest weryfikacja, jest jakis kruczek że nie ma weryfikacji ale wtedy komentowanie jest moderowane.Ale to daleka droga u mnie.
  • kolewoczy A gdzie ten Twój nowy adres?
  • fusilla Utrudnia odwiedzanie na WP fakt, że przy komentowaniu żada się maila.
    Kurcze blade, mam już trzy poczty, załozyć czwartą?
  • annazadroza Ula, pomału się wszystko ułoży. Mam nadzieję, że z każdym dniem będzie lepiej i uda się oswoić nowe „zwierzę”, takie obce i straszące;)
  • annazadroza Fusilko, to znaczy związaną z tym konkretnym blogowiskiem? I wtedy będzie można komentować w prostszy sposób?
  • annazadroza Kolewoczy, to jak będziesz pisać dalej? Nie pozbawiaj ludzkości swego cennego spojrzenia na świat i poczucia humoru:)))
    annapisze.art
  • mmzd Do Fussilki – Kochanie, żąda maila tego, którego masz, bieżącego, i on potem nigdzie publicznie nie jest widoczny, tylko prywatnie, u właściciela bloga. Zatem nie martw się, nie musisz mieć nowej poczty 🙂
    I jeszcze do BBM – poczta zostanie, ona nie jest przypisana do bloga 🙂
    I wiecie co, Dziewczyny Wszystkie ?? wspaniałe jest, że tak się wzajemnie przy tym BLOXICIE (cudne słówko autorstwa E.Urlik) wspieramy, informujemy, pomagamy sobie. Że jesteśmy razem !!!!
    mnóstwo Ciepłego i Puchatego dla Was posyłam !!!
    Magda
    pomiedzypatrzeawidzehome.wordpress.com/
  • kolewoczy Zajrzałam, przenosisz stare wpisy… Co to za platforma? WordPress? Trzeba podawać e-mail w okienku pod komentarzem.
    Nie wiem, czy będę pisać dalej, dopóki działa, jeszcze parę wpisów zrobię, a potem się zobaczy. Myślę nad czymś zupełnie innym.
  • annazadroza Magduś:-) To strasznie fajne jest, że jesteśmy razem – jak to zauważyłaś!!!
  • annazadroza Kolewoczy:-) WordPress. Na razie przenoszę, zacznę od nowa jak skończy się blox na amen. Na stronie nie widać e-maila, tylko „wewnątrz”. Do innych, nowych stron, które dziewczyny już pozakładały, też trzeba podawać e-maile. Kurczę, a tak było fajnie tutaj!
© Anna Blog

Zaszufladkowano do kategorii Myślę sobie | Jeden komentarz

Proooszę!!!

Jestem niepocieszona, zmartwiona a tak naprawdę naprawdę zła i wściekła!!! Jutro minie druga rocznica mojej przygody blogowej a tu taka paskudna niespodzianka! Nie lubię niespodzianek, nienawidzę zmian! Tak dobrze się tutaj poczułam, od rana myślę o spotkaniach z Wami w tym – wprawdzie – wirtualnym świecie, lecz przynoszących zupełnie realny rezultat jak choćby przepisy, wymianę doświadczeń, uwag, wykorzystywanie dobrych rad, zastanawianie się nad własnym postępowaniem czy słowem na skutek kontaktów z Wami itp., itd.
A tu zamykają bloxa. Nie podoba mi się to!!!
Jakie wyjście z sytuacji? Kiedyś Duży założył mi … stronę? Nie wiem, przecież jestem kompletną nogą w tych sprawach. W każdym razie miejsce, gdzie miałam przenosić teksty z bloga gdy pierwsze pogłoski o zamknięciu się pojawiły. Przecież po to zaczęłam pisać na blogu, żeby swoje dyrdymałki ocalić od zapomnienia i puścić je w świat. Nie przenosiłam, bo tak dobrze mi było na blogu, normalnie jak w domu:))) Teraz zaczęłam w przyspieszonym tempie przenosić. Wykańczać i poprawiać będę potem, jak skończę. Nie potrafię się całkiem tam poruszać, nie wiem co z komentarzami – jakieś się pojawiły w obcych językach, niczego nie rozumiem bo instrukcje też nie „po mojemu”, potrzebne mi wsparcie Dużego. Kiedyś się ogarnę z tym wszystkim, na razie tylko przenoszę. W każdym razie adres podam, to będziecie mogły podać swoje nowe namiary, żebym mogła Was odszukać w tej nowej rzeczywistości. Nie zostawiajcie mnie całkiem, proooszę!!!

26.02.2019

  • cytrynka1 Ty po dwóch latach- a ja po 14… Nienawidzę się przenosić, zmieniać telefonu, a jak mój bank jakiś czas temu zmienił stronę to bardzo długo trwało, zanim ogarnęłam.
    Bez komentarza… Też się pewnie gdzieś przeniosę…
  • urszula97 Ale jest zła, ja dopiero jestem zielona,wszakże bloxa udało mi się otworzyć przy pomocy dobrych dusz ale teraz? zdradź czy u Ciebie to bloger czy blogspot bo to co oni oferują to mi w ogóle nie podchodzi.
    odnośnie zapiekanki to sie jej nie przykrywa, duszenie to przy właczonym piekarniku góra i dół, naczynie na przedostatnim żeberku w piecu,tak jak mięso się piecze.
  • fusilla Ja mam ten sam zgryz. Jestem beznadziejnym przypadkiem gubiącym się nawet w starej technice, a nowa to dla mnie kosmos ! Nie mam pojęcia jak sobie poradzę!
  • mmzd Może napiszmy razem do bloxa, a nuż się uda i jednak zmienią zdanie ! co szkodzi sprobować !!
  • pozasferamarzycieli chodzi o model biznesu. Mnie odrzuciło od tej platformy w momencie ukazania się reklam. Nie publikowałem niczego i czekałem. Po kilku miesiącach otrzymałem info o tym że jeżeli nie pojawi się żaden nowy blog zostanie skasowany. Wróciwszy poza jednym wpisem na starym blogu nic nie dodawałem, a w zamian założyłem inne. Koszt utrzymania wystarczyłoby przenieść na użytkujących ( np. autorzy płacą 40 % , stali bywalcy 35%, bywający 20 itd. aż do ZYSKU operatora czyli znaku handlowego ) . W tym kraju najpierw się robi , a następnie po wyburzeniu liczy koszty intelektualne, sens migracji ect. Do bloga tego. Społeczność sama może w sposób racjonalny zastanowić się gdzie chcielibyście się dzielić własnym odbiorem myśli autorki. ” nie naprzykrzam się nazbyt ” stąd poza muzyką już mnie nie ma. ) www.youtube.com/watch?v=p28sfqv8iIo (
  • veanka Własnej strony z własnym adresem nie założę, bo to średnio mi odpowiada.
    Najchętniej założyłabym bloga na Blogspocie, bo tam zaglądam na kilka blogów.
    Ale chodzą różne słuchy, ze też się może posypać.
    Woordpress najmniej mi pasuje, ale pożyjemy, zobaczymy.
    Kontaktu na pewno nie stracimy, bo majlowo jakoś się poznajdujemy.
    Właśnie napisałam do admina, czy zostawią nam ten adres poczty na gazecie, czy też nam to zabiorą.
    Jak dostanę odpowiedź to powiadomię.
    Gdyby tę pocztę nam zostawili, to sprawa byłaby prosta, bo każdy kto ma bloga na bolxsie ma konto na tej gazetowej poczcie.
  • bognna Pisze od 2008 roku. Kawal czasu.. .
    Dopiero teraz przeczytalam info o zamknieciu Bloxa. Musze pomyslec co robic dalej.
  • babciabezmohera Ja mam blisko 12-letni staż i niektórych tekstów trochę mi szkoda. Próbuję poprzenosić na Blogspota, ale nie wiem, czy mi starczy cierpliwości, bo trochę roboty z tym będzie… ;( Jakbyś była zainteresowana, to: babciabezmohera.blogspot.com/ Zapraszam. 🙂
  • marijana2 Jak ja nie lubię przeprowadzać się w internecie lub do nowego telefonu albo zmieniać laptopa. A trzeba będzie wyprowadzić się z bloxa.
    Rok temu przeprowadziłam się z onetu na bloxa. A teraz gdzie? Sama nie wiem… muszę to przemyśleć.
  • Gość: [mmzd] 93.188.100.* Trochę węszę w tym wordcośtam czymś tam, niby bloga założyłam, ale na razie średnio sobie radzę 🙁
    wyszło takie cuś – pomiedzypatrzeawidze.home.blog
  • mmzd to byłam ja , Magda
  • e.urlik Ja nawet nie bardzo rozumiem o czym wy rozmawiacie, jak to się kopiuje, jak się przenosi… jejku, zaczynam panikować.
  • emma_b spokojnie, przecież zostały jeszcze dwa miesiące.
    Aniu, chyba dobrze kombinujesz z własną stroną, bo pewnie stopniowo cała blogosfera zniknie. albo pojawią się płatne oferty. a co u siebie to u siebie:)
  • annazadroza Cytrynko kochana, nienawidzę zmian, jestem techniczną nogą kompletną i umieram ze strachu przed nowościami. Strasznie długo trwa zanim się z nimi oswoję a wtedy znowu coś zmieniają… koszmar…
  • annazadroza Uleńko, ja nawet zdjęć nie nauczyłam się wstawiać, choć już wiele ogarnęłam i co? Od początku muszę się wszystkiego uczyć. To kłopot, bo chłopców już nie mam pod ręką, żeby wspomogli i dokładnie wytłumaczyli co i jak. BBM i Magda już podały nowe namiary:))) Ja podam jak przeniosę, bo mi się wszystko plącze i wczoraj cały dzień siedziałam nad Lapciem, bo na początku nie wiedziałam co mam robić. Aż mnie prawy nadgarstek rozbolał:(
    Dzięki za wskazówki do zapiekanki:)
  • annazadroza Fusilko, Ty jesteś o wiele bardziej oblatana ode mnie, dasz radę:) Już większej technicznej fujary niż ja to na świecie nie ma.
  • annazadroza Magduś, już zajrzałam, dobrze wyszło, Z jajami;))) Czyli już jest jedno pewne miejsce gdzie się spotkamy a drugie to BBM. Moje za chwilę podam bo jeszcze mi się wszystko plącze.
  • annazadroza Pozasferamarzycieli, nie naprzykrzasz się, wnosisz nowy powiew:) Zapraszam „na zawsze”, szare komórki zmuszam dzięki Tobie do rozruszania się, oczywiście tylko te, które jeszcze działają;))) A za muzykę dziękuję:)))
  • annazadroza Veanko, nic nie wiem o żadnym adresie poczty na gazecie. Skąd się go bierze? To ja też go mam?
  • annazadroza Bognna, znajdź jakieś miejsce dla siebie i powiedz gdzie Cię szukać. KONIECZNIE!!!
  • annazadroza BBM, zaglądam tam czasem lecz zdecydowanie lepiej mi się czyta bloxa. A tu taka przykra wiadomość. Dobrze jednak, że tam jesteś bo stanowisz stały punkt odniesienia, jesteś taką latarnią morską w tym czasie burzy i zmian;)))
  • annazadroza Marijanko, nienawidzę zmian, jak ja ich nienawidzę! Lecz cóż, siła wyższa… Przemyśl i znajdź dla siebie miejsce oczywiście informując o tym. Ty i Twój blog to jak kolorowy motyl w jesiennej szarudze…
  • annazadroza Ewuś, nie panikuj tylko niech Ci mądre duszyczki powiedzą co masz robić. Np Magda, Emma i Veanka – mnie się wydaje, że one potrafią różne cuda w tym świecie komputerowo-wirtualno-jakimś-tam robić.
  • annazadroza Emmo, ja nic nie kombinuję, bo nawet nie wiedziałabym w jaką stronę myśli posłać…To Duży kiedyś tak pomyślał. I całe szczęście. Ja się w tym wszystkim jakoś muszę odnaleźć, co łatwe dla mnie nie jest.
  • fusilla Bardzo Ci dziękuję! Usłyszeć taki komplement – sama przyjemność! Masz o wiele lepsze zdanie o mych umiejętnościach niż ja, która zna własne mankamenty! :-))))))))) Mnie na przykład w założeniu bloga na bloxie pomogła właśnie w dużej mierze Veanka! Sama miałabym z tym problem ogromny!
    Pocztę masz na mur-beton, z nazwą Twojego nicka względnie loginu, czyli prawdopodobnie annazadroza@gazeta.pl – ( mój adres to fusilla@gazeta. pl ) Logujesz się tak jak do bloga! Sprawdź! 🙂
  • krzysztof213 A jak nawet nie widziałem o tym
    kiedy proszę napisz kiedy
  • krzysztof213 Dziś dzięki za komentarz
    Jak coś napis krzysztof213@gazeta.pl
    Ja tu pani patrzę na psy sam i wodę ognistą piję
    I tylko ciebie pozdrawiam serdecznie
    Ja tu w innym miejscu niż ty i w innym kolorze życia
    Z innymi sprawami
    I zresztą kogo to interesuje
    Pozdrawiam
  • annazadroza Fusilko:-) Próbowałam z tą pocztą, ale coś pokręciłam i uciekłam ze strachu, bez wsparcia chłopaków nie dam rady. Ale cóż, jakoś będzie, musi i już!
  • annazadroza Krzysiu:-) Jak znajdziesz sobie nowe miejsce to podaj gdzie będziesz, dobrze?
  • krzysztof213 Miejsce !?
    Jak jestem wygany z raju i może ty też Anno
    Jeżeli był jakiś raj jak chodzi o historię nowego i jak i starego świata
    Ale nie omieszkam ci napisać

    krzysztof213 No i przecież nie ma 29 tym roku hmm
    Hmm czy to pomyłka…

  • annazadroza Krzysiu, nie 29-go, już jest 1 dzień marca.
  • bognna Ty takze Anno:)

    Niestety u mnie nic sie” w temacie Bloxa” nie klaruje:(((((

  • annazadroza Bognna, dlaczego? Coś przecież wymyślisz, na pewno się uda. W następnym wpisie, w komentarzu, Cytrynka podała „przepis” na przenoszenie, może Ci pomoże.
  • pozasferamarzycieli jest wiele drog. Jedna to rozpoczęcie od nowa unikając początkowego zawstydzenia. Pewien ” mistrz ” ,,kiedyś rzekł : jak jesteście gotowi to poszukujący ciekawej informacji się znajdą i najpewniej z zainteresowaniem zapoznają się z tym co macie do przekazania,, . Kolejny w kilka „dziewcząt” przenoście się wspólnie. Będzie taniej 🙂 , mniej paniki i wspolne wspomnienia. No i ta trudniejsza część. Znaleźć miejsce, przestrzen i sposób aby w kolejnym miejscu nie powielać znów kiedyś paniki wyprowadzki. dla lekko spanikowanych – www.youtube.com/watch?v=89w-L3aICj4 ))
  • annazadroza Pozasferamarzycieli:-) Jak widzisz dziewczyny są obrotne i część już odnalazła swoje nowe miejsca, część szuka ale myślę, że wszystkie sobie poradzą i kontaktu nie stracimy bo to kontakt pozytywny i wzbogacający, (nie mylić z „ubogacający”- ostatnio modne słowo, którego jakoś nie lubię).
    Za muzykę dziękuję, ABBA z fajnymi przeżyciami z młodości się kojarzy. Ale nie tylko, z wnuczką wielokrotnie film oglądaliśmy zbiorowo, rodzinnie i za każdym razem to odjazd w piękny świat.
  • annazadroza Marijanko!!! Nie potrafiłam u Ciebie dodać ani słowa!!! Nie udowodniłam, że nie jestem robotem. Może jestem?
  • marijana2 Aniu, na pewno nie jesteś robotem. Po przeczytaniu Twojego komentarza pogalopowałam na Bllogera. Mam wyłączoną weryfikację obrazkową przy komentarzach. Nie wiem dlaczego nie można zamieścić komentarza.
    SOS – może ktoś pomoże ?
    Już tęsknię za Bloxem, tu wszytko było takie proste, klarowne.
    Pozdrawiam i życzę udanej niedzieli 🙂
  • Gość: [annazadroza] *.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl Marijanko:-)Do żadnej nie mogę nic wpisać, ciamajda rekordowa jestem. Muszę poczekać aż któryś z syneczków moich kochanych starą matkę poratuje, buuu!!!
© Anna Blog

Zaszufladkowano do kategorii Myślę sobie | Dodaj komentarz

Oponki

Oponki upiekłam lecz jakąś modyfikację wprowadzić należałoby, żeby efekt był zadowalający. Wyszły zbyt suche, pewnie do pieczenia powinnam dodać choć odrobinę tłuszczu. Ogólnie – zjadliwe, trzeba je tylko popijać mlekiem, kawą albo herbatą. Do części zrobiłam polewę kakaową, jak do murzynka i te lepsze były. Lukru już mi się nie chciało robić, zapał mi przeszedł. Smażone nasiąknęłyby olejem i nie byłyby takie suche. Nie wiem czy mi się zachce spróbować zrobić wersję poprawioną. Może kiedyś. Dużo tego wyszło, psom smakuje (bez kakao oczywiście), Calineczka też obgryzała z przyjemnością:) Ja zjadłam dziś na śniadanie „wdrobione” – mój dziadek Staszek jadał takie śniadania. Babcia gotowała kawę zbożową (Inki jeszcze nie było), piło się ją z mlekiem a dziadek drobił sobie do niej bułkę.
Calineczka z rodziną wczoraj przyjechała. Jakaż ta szkrabusia jest cudna!!! Chodzi już sprawnie, wciska się w każdy kąt, bezustannie się kręci, wierci, rusza, musi coś trzymać w łapkach a szybka jest jak błyskawica i wciąż trzeba mieć przy niej wytężoną uwagę. Śpiewa sobie chodząc po pokoju, gada wciąż po marsjańsku, choć zaczynają się już wkradać zrozumiałe słówka w to narzecze;)))
Pogoda piękna, słońce świeci, zmarznięte jest błoto tak, że „suchym butem” przejść można i psy czyste wracają do domu. Skituś bardzo się cieszył, że odwiedziła go część jego stada, wcale jednak nie miał ochoty z nimi wracać, nawet mu do głowy nie przyszło. Wrósł już chyba w nasz domek i dobrze mu tutaj.
Podaję przepis na oponki, może Wam się lepiej udadzą. Fakt, że nie dodałam śmietany, miałam ser w wiaderku i myślałam, że się bez niej obejdzie.
-250g sera
-2 łyżki śmietany
-1 jajko + 2 żółtka
-3 łyżki cukru
-3 szkl. mąki
-1op. cukru waniliowego
-1 łyżeczka sody
-1 łyżeczka proszku
1. mąka + soda + proszek +cukier + culier waniliowy – wymieszać
2. jajka + śmietana + ser – wymieszać
3. połączyć 1. i 2. – wyrobić jak na pierogi, rozwałkować na grubość 1cm., wycinać szklanką kółka, w każdym kółku kieliszkiem mniejsze kółko (takie okienko)
4. piec ok.8-10 min. / 200st.

Mąki też pewnie więcej dałam, bo mi się wciąż ciasto kleiło do rąk i dodawałam bez umiaru…

25.02.2019

  • nie-okrzesana Oponki wszystkie są dobre, a te domowe w szczególności.
  • fusilla Ja pamiętam, że w dzieciństwie bardzo lubiłam podrobioną bułkę w gorącym mleku, oczywiście z odrobiną cukru i masła. Moje dzieci też to lubiły, Wnuki już nie!
  • urszula97 Tak czytam ten przepis i myślę czy na 25dkg sera 3 szklanki mąki to nie za dużo?Dzisiaj w necie znalazłam przepis na pączki pieczone,wyglądają ciekawie.Twoja Calineczka to już maratony robi.Mały też był u nas w sobotę,siedział przy miskach dla kota i paluszkiem pokazywał że to am .Kotka jadła sobie a on się przyglądał a jeszcze miesiać temu to musielismy pilnować aby mały nie konsumował jedzenia kotki,zrozumiał.
  • urszula97 Podaję przepis.4 udka (jak duże to przedzielić na pół),3 duże cebule i por pokroić(u mnie w talarkach),3-4 torebek ryżu paraboidalnego lub zwykłego.
    Sos-5 dkg masła,2 ząbki czosnku,3 łyżki keczupu,3szklanki wody,2 łyżeczki wegety,1 łyżeczka cukru i pieprz.Wszystko podgrzać aby się masło rozpuściło.
    Wysypać ryż na blaszkę a najlepiej do naczynia żaroodpornego,poukładac cebule,por,a na to udka.Dusić w piekarniku ok.1 godz ,200 st C.
    Z doświadczenia dodaję jeszcze przy 4 workach ryżu 1/3 szklanki wody.
    Zostało mi od wczoraj więc do odgrzania polałam całośc trochę rosołem i znów do piekarnika,jedliśmy z keczupem,syte nawet .
  • kolewoczy Nie za wcześnie? Do czwartku zjesz wszystko i pieski też 😉 Moj pies też jadł to, co ja, psie jedzenie mu nie smakowało.
  • babciabezmohera Ja po prostu kupię po pączku sobie i mężowi- i starczy! :))
  • tessa37 Ale, ze to juz? Znaczy Tlusty Czwartek? Alez ja w niedoczasie jestem, kompletnie nie zalapalam zwiazku wpisu o oponkach z pora roku;)
  • urszula97 Planujemy pojechać do syna w tłusty czwartek a tam więcej domowników to trzeba coś zabrać i tak szukam przepisu.
  • emma_b cały czas za mną chodzą te Twoje oponki, wygląda na to że nie mam wyjścia i muszę zrobić.
  • kotimyszkot Ja za oponki podziękuję.. Gdybym upiekła i pochłonęła efekt kulinarny, poszło by wszystko – w oponkę 😉 Ale jednego pączka raz w roku zjeść wręcz należy..
  • e.urlik Ania, zamykają nas, co robić???
  • annazadroza Nie-okrzesana:-) Mówiąc szczerze to są każdego dnia lepsze. Trzymam w worku foliowym, nawilgły i nie są takie suche jak były na początku. Popijać jednak trzeba, za to tłuszczu nie ma i cukru mało.
  • annazadroza Fusilko:-) Jako dziecko też jadłam, kiedyś to było na porządku dziennym. Wnuczki najbardziej lubiłymakaron z cukrem i bułką tartą na masełku.
  • annazadroza Ula:-) Kulki psie i kocie są baaardzo atrakcyjne dla maluszków:)))
    Dziękuję za przepis, wypróbuję w weekend, bardzo mi się podoba. Nie trzeba naczynia jakoś przykrywać i odkrywać w trakcie pieczenia? Wystarczy przykryć, włożyć do piekarnika i piec?
  • annazadroza Kolewoczy:-) Wcale nie w związku z czwartkiem miały być te oponki, samo wyszło. Bez prawdziwych pączków się nie obejdzie, przecież muszą być. Najbardziej lubię z lukrem i skórką pomarańczową, mniam:)))
  • annazadroza BBM:-) Też kupię, już mi się marzą takie z lukrem:)))
  • annazadroza Tess:-) Ano już! Tylko… ja wcale też nie załapałam, że to już:) Tak wyszło z tymi oponkami, że znalazłam przepis i chciało mi się wypróbować. Pojutrze będzie jedyny dzień, kiedy można się będzie pączków najeść na cały rok bezkarnie i z uzasadnieniem:)
  • annazadroza Ula:-) Ciekawa jestem czy zrobisz te pieczone pączki i jakie będą.
  • annazadroza Emmo:-) Zrób, może będą lepsze od moich. Zresztą z jednego przepisu z reguły każdemu wychodzą inaczej.
  • annazadroza Myszokocie:-) W ten jeden dzień w roku można i należy się opychać pączkami na szczęście:)))
  • annazadroza Ewciu:-) To głupie jest! Trzeba się będzie przenieść choć baaardzo żałuję. Jakieś informacje dziewczyny chyba pozostawiają, żebyśmy się mogły odnaleźć. Na razie myślę.
  • fusilla U Magdy napisałam, że może by wymienić się mailami? Bo jak inaczej się znajdziemy?
    Co myślicie?
  • annazadroza Fusilko:-) Magda ma nowy adres, to się już znajdziemy. Cieszę się z tego:)))
© Anna Blog
Zaszufladkowano do kategorii Kuchennie i smacznie, Myślę sobie | Dodaj komentarz

Różne takie

Nad ranem przysnęłam i miałam kilka fajnych pomysłów do opisania, ale kiedy się całkiem obudziłam to zniknęły jak przysłowiowa senna mara i nie mogę sobie nic przypomnieć. A kiedy spojrzałam w okno, nie mogłam uwierzyć, że jestem na tym samym świecie co wczoraj. Powitało mnie oślepiające słońce, lekki śnieg na dachach i oknach połaciowych, do mniej przyjemnych efektów – dla kierowców – należało skrobanie zaszronionych szyb samochodowych. Dźwięk owej czynności roznosił się po całym osiedlu. Wyszłam z psami, pierwszy raz rankiem od tego paskudnego przeziębienia. Było świeżo, trochę mroźnie lecz miło, czysto, biało, wczorajsze błoto zamarzło i dało się przejść bez brudzenia butów. Jaki ogromny kontrast w porównaniu z dniem poprzednim, kiedy caluteńki dzień padało, psiaki wychodziły tylko na chwilę i wracały przemoknięte do przysłowiowej suchej nitki (tu:do suchego kudełka).
Znalazłam przepis na oponki serowe pieczone w piekarniku, nie smażone na oleju czyli zdrowsze i mniej kaloryczne. Mam w lodówce wiaderko sera i zastanawiam się czy nie spróbować go wykorzystać w ten właśnie sposób. Kusi mnie i nie wiem, czy nie ulegnę;) A dziś barszcz (niby) ukraiński ugotowałam, cały wielki gar i właśnie się „przegryza”, do niego mam (prawie) świeżutki koperek z zamrażalnika. Pachnie zupełnie tak samo jak dopiero zerwany z grządki. Uwielbiam zapach koperku.
Nie mogłam znaleźć mojej farby do włosów, od lat używam Londy i jestem do niej przywiązana, nie lubię eksperymentować z nowościami. Kiedyś mi się to zdarzało z opłakanymi skutkami. Białą henną spaliłam sobie włosy tak, że w palcach się rozłaziły. Długo musiałam czekac aż odrosły. Innym razem chciałam naturalnymi środkami nieco je podkolorować i wyszły zielone;))) Wtedy użyłam ciemnej farby, jakoś trzeba było ten „wyjściowy” kolor przykryć, potem przeszłam na (niby) naturalne na bazie basmy i czegoś tam jeszcze. Nawet byłam zadowolona do czasu gdy niedługo po farbowaniu odrosty znów było widać. Wróciłam do jasnych przez różne kolorowe etapy przejściowe i teraz znowu jestem zadowolona. To znaczy byłam, dopóki mogłam w każdej drogerii Londę kupić. Zużyłam ostatnią z zapasu i nie mogłam znaleźć w sklepie. Na szczęście w internetowej kosmeterii znalazłam i mam na jakiś czas.

22.02.2019

  • marijana2 Od wielu lat włosy farbuję u fryzjera. Z natury mam ciemne i rozjaśnianie działa na nie fatalnie. Dlatego nadal trzymam się brązów albo jeszcze ciemniejszych kolorów. A u fryzjera dlatego, gdyż używa dużo delikatniejszych farb,niż te które można kupić w drogeriach. A poza tym lubię posiedzieć u fryzjera, porozmawiać, wypić kawę i dać się rozpieszczać ;)) Minusem są szybko rosnące włosy i pojawiające się odrosty, oraz drenaż kieszeni. Fryzjerka na to nie narzeka :))
    Aniu, uwielbiam barszcz ukraiński i już wiem, co jutro ugotuję. Dziękuję za inspirację. Życzę udanego weekendu 🙂
  • annazadroza Marijanko:-) Nie lubię fryzjera, zawsze wychodziłam zła, niezadowolona, nigdy mi się nie podobało i od lat już dziękuję uprzejmie, nie używam;) Samowystarczalna w tej materii jestem, teraz już żadnej głupoty nie zrobię, przynajmniej tak mi się wydaje;) Farb nie kładę już tak często jak dawniej, bo przy jasnych odrosty (teraz) nie są już tak bardzo rzucające się w oczy jaki dawniej, kiedy własne miałam ciemne. No, drenaż kieszeni też trzeba mieć na uwadze;)
    Cieszę się, że Ci pomogłam w kwestii obiadu. Wahałam się między grochówką a barszczem, akurat miałam buraki, więc decyzja zapadła. Tobie też, kochana, miłego odpoczynku życzę:)))
  • emma_b a ja już drugi rok prezentuję – jak to pięknie określiła Manuela Gretkowska – nudyzm fryzjerski. jestem siwa i nie będę tego ukrywała, przynajmniej dopóki nie zmienię koncepcji, ale raczej nie zmienię. oponki serowe z piekarnika zrobiły na mnie ogromne wrażenie:)
  • e.urlik Ja też nie chodzę do fryzjera z tych samych powodów: niezadowolenie i kasa. Poza tym kiedyś jakaś wielka dama fryzjerstwa powiedziała mi daaaawno temu „no pani ma takie cienkie włosy, trzeba je ściąć na krótko”, a ja miałam włosy do pasa i obcięłam dopiero rok temu, jak już naprawdę były cienkie, hihihi. A z tymi oponkami to się nie ujawniaj, bo mnie wystarczą te w talii (w czym?). Całuski
  • pozasferamarzycieli przyprószone szadzią mijających wiosen kołtuny nie mają za zadanie nabijać kiesy sklepikarzy albo moderatorów fryzur. Życząc udanego odpoczynku kilka nawiązań . Kobiecy ambaras w podążaniu za ideałem piękna który w odniesieniu do starej Mody Polskiej w obecnym haute couture rodem z nastawionego na maksymalizację zysku namiotu z dyskontu wydaje się tworzyć moment dla kobiecości przełomowy. Stare opasłe lisy pokroju Lagerfelda wciąż wymierają , a miejsce w panteonie zajmują influencerzy albo celebrytki. Do autorki. Miraże senne nie są do precyzyjnego zapisywania. Poranki mają za zadanie odnieść zafascynowanie „światkiem,, astrala do przebrzmiałych prawideł ludzkiej egzystencji. Słowa które zapisywałaś waż z niezwykłą uwagą przy pomocy miar ( własnej, czytelnicz|ek, ale nade wszysto bacząc aby nie straciły na jakości w oczach następczyń czy ów ) . Miałkość blogosfery bywa pozorna. Wyważenie twego pióra rośnie, ale zbyt mało używałaś atramentu sympatycznego charakterystycznego dla uwarunkowań przenośni. z dedykacją dla czytających Twój blog – www.youtube.com/watch?v=jcgG7jbQyQA (
  • krzysztof213 Wolę polski Barszcz czerwony bardzo
    Za dużo mam Ukrainy
    Nie że as taki przeciwnik
    Zresztą szczerze Polak dla Polaka świną nieraz więc to nic nie nie znaczy
    Więc smacznego życzę bo Barszcz czerwony bardzo zdrowy
  • babciabezmohera W młodości dość często używałam szamponu koloryzującego, dla efektu rudawych refleksów przy naturalnym kolorze włosów, ale… kiedy to było… 😉
  • urszula97 ja sama farbuję włosy, tfu,tfu.. jeszcze nie spaliłam.
    Aniu koniecznie podaj przepis na oponki pieczone,przecież juz tłusty czwartek,będzie coś nowego.
    U mnie dzisiaj udka z kurczaka pieczone na ryżu ,cebuli i porze,
  • annazadroza Emmo:-) Taki nudyzm fryzjerski jest dobry, gdy kolor siwizny jest odpowiednio piękny (znam takowe ale nie posiadam) i włosy same z siebie urody dodają. Nie każdemu z nim jest do twarzy. Jeśli jesteś zadowolona, widocznie akurat w Twojej sytuacji zachodzi taki przypadek. Mogę tylko zazdrościć, bo chciałabym mieć ładny, a jakie to wygodne by było;)
    O oponkach napisałam we wpisie.
  • annazadroza Ewuś:-) Cienkie włosy to się dopiero fatalnie prezentują w wersji krótkiej. Wiem, bo przez całe życie się z takimi męczę. Jak były krótkie to je maltretowałam codziennie. Przed pójściem do pracy trzeba było wcześniej wstać, żeby łepetynę pod kran wsadzić, suszyć modelując szczotką, wyrywając przy okazji pewną ilość. Oj, gęsiej skórki dostaję jak sobie wspomnę. A z długich zawsze coś można zrobić – zapiąć, upiąć, związać i teraz moje są w o wiele lepszym stanie niż dawniej.
    Czyżbyś u siebie oponek szukała i nie mogła znaleźć? To się ciesz;)))
  • tessa37 Ja kiedys z musu farbowalam odrosty sama, bo dobrego fryzjera mam w Polsce, tu byla katastrofa, co fryzjer, to wydana masa kasy i niezadowolenie. Ale teraz odkrylam super zaklad fryzjerski, blisko mojej pracy, drogo jest nadal, ale przynajmniej efekt odpowiedni;) Mnie fryzjer miesza 3 rozne kolory na odrosty i 3 inne-tonujace (zeby nie niszczyc), na cala dlugosc, wiec w zyciu takiego efektu sama nie osiagne…
    Ide patrzec te oponki serowe, moja babcia robila, ale takie na oleju, moze te mniej kaloryczne;)
  • Gość: [e.urlik] *.dynamic.gprs.plus.pl Hej, hej, u mnie w lokalnym sklepie Londę odkryłam! Nie wiem jakie odcienie, ale jakbyś chciała, to się dowiem 🙂 A oponki to mam bez szukania 🙁
  • annazadroza Pozasferamarzycieli:-) Przyprószone szadzią nie tylko kołtuny bywają ale i zwojów mózgowych czasem to dotyka. Tego drugiego nie widać na pierwszy rzut oka, więc chociaż kolorowaniem kołtunów mogę sobie humor poprawić;)
    Moda Polska to było coś – „ale to już było i nie wróci więcej”. Miraże zaś nigdy się nie dadzą precyzyjnie ująć, nie od tego one są, taka ich natura ulotna i nieuchwytna.
    Dzięki za utwór dla odwiedzających. Za Urszulą specjalnie nie przepadam lecz za Budką Suflera wprost przeciwnie, synów lidera (byłego już) też lubię.
  • annazadroza Krzysiu:-) Bardzo pyszny wyszedł barszczyk. Nie ma znaczenia jak się nazywa, byle smakował. Fasolka po bretońsku czy ryba po grecku też nie mają nic wspólnego (podobno) z krainami w nazwie wymienionymi.
    Ogólnie – nie tylko Polak dla Polaka lecz człowiek dla człowieka wredny bywa (bez obrażania zwierzątek, które są wielokrotnie od „ludziów” niektórych lepsze)
  • annazadroza BBM:-) Na siwych szamponu nie widać, musi być farba. Mnie się mój siwy odcień nie podoba i dlatego z farbą lepiej się czuję. Zresztą, po co wnuczki mają myśleć, że mają starą babcię, kiedy babcia stara się nie czuje?
  • annazadroza Ula:-) Ale to jak, w formie zapiekanki, jednocześnie z ryżem, porem i cebulką czy osobno? Zaciekawiłaś mnie, podaj dokładniej jeśli możesz. Chętnie wypróbuję.
    Oponki zrobiłam, przepis podałam we wpisie.
    Spaliłam włosy dawno temu, teraz są dobre farby. Aha, spaliłam też, jak sama chciałam sobie trwałą zrobić, na szczęście tylko na grzywce;)))
  • annazadroza Tess:-) No nie, sama aż takiego efektu nie osiągniesz, nie ma mowy. Farb różnych jest obecnie mnóstwo dostępnych i podobno bardzo dobre, trzeba tylko trafić na swoją, czyli taką, z której się jest zadowoloną. Ty jesteś młoda dziewczynka to i włos odpowiednio musisz mieć zrobiony, dlatego trzymaj się fryzjera jeśli sprawdzony i dobry.
    Może oponki Tobie wyjdą lepsze.
  • annazadroza Ewciu:-) Ale można je zutylizować;)))
    Na razie mam zapas na prawie rok, bo co 2 miesiące kładę, częściej nie muszę, więc dziękuję Ci bardzo, kochana moja:)))
  • tessa37 Mloda dziewczynka:))))
    Odrosty mam niestety siwe, a nie dojrzalam jeszcze do „nudyzmu”, wszystkie farby kupne i gotowe sa nie do konca takie, bo albo za zimne (szaro-popielete), robia mnie starsza i zmeczona, albo za cieple (efekt kurczatka;), albo sa za jasne (efekt blachary;), a tak jest w sam raz;) Wymieszane sa zimne i cieple pigmenty i bez, a w dodatku farby ekologiczne nie drazniace skory glowy, szkoda tylko, ze mi tak szybko wlosy rosna i musze non-stop do fryzjera latac (i za kieszen sie trzymac;)
  • annazadroza Tess:-) Pewnie, że dziewczynka!!!
    Co do kolorów – zgadzam się z Tobą, dlatego trzymam się jednego, który mi pasuje. Wszystkie inna są takie jak mówisz, albo za siwe, albo jak jajecznica, albo w ogóle trudne do określenia. Używam też olejków do włosów (ostatnio kupiłam arganowy), po umyciu przed rozczesaniem odrobinę rozsmarowuję w dłoniach i wcieram głównie w końcówki. Rozczesują się bez wyrywania i nie przetłuszczają się, co jest niesłychane.
  • e.urlik Ja też mam arganowy, ja też! Ale i tak mam fryzurę hm, efekt pioruna co w trzcinę strzelił 😀
  • annazadroza Ewuś:-) Dlatego muszę mieć taką długość, żebym sobie mogła je związać, jakoś tam. Wtedy tylko grzywka pozostaje, żeby z nią walczyć;)
© Anna Blog

Zaszufladkowano do kategorii Myślę sobie | Dodaj komentarz

Jestem za

W czwartek byłam u Calineczki:) Noo, przecież to jest szkrab do zjedzenia po prostu! Oczywiście jak każde wnuczątko dla kochającej babci:) Chłonie babcia każdy ruch, tuptanie, machanie rączką, minki, gadanie w narzeczu marsjańskim albo jakimś nowogalaktycznym, kombinowanie co zrobić, żeby nie zjeść tego, czego nie chce, zaś dostać to na co ma ochotę. Ehh, cud natury i już. Urszula coś wie na ten temat, jest na bieżąco ze względu na Olusia:))) Po powrocie do domu już Lapcia nie włączałam, późno było i naprawdę czułam się zmęczona.
Nadchodząca niedziela jest świętem przyzwoitych ludzi, więc liczę na to, że humor mi się poprawi, może znów padnie rekord – czego życzę wszystkim potrzebującym, tym, którym od wielu lat pomaga Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy. Jak dobrze zobaczyć uśmiechnięte twarze bez fałszu, obłudy, i… nie będę wymieniać bez czego, bo i po co. Przypomniało mi się jak rok temu pewien poseł mówił co to on myśli o dawaniu na
Orkiestrę. No i … prezydentem Warszawy nie został:))) W każdym razie niech się uda zebrać jak najwięcej i jeszcze więcej niż jeszcze więcej:))) Całym sercem jestem za Orkiestrą!!!

11.01.2019

  • babciabezmohera Ja też! Już szykuję puszkowe pieniążki. I cieszę się, że- jak dotąd: tfu! tfu!- nie udało się nikomu zniszczyć ani Owsiaka, ani Orkiestry! ;))
  • fusilla Akurat wróciłam z próby! Nasza wiejska grupa zumbowy też gra dla Orkiestry!
  • emma_b też liczę na rekordowe wpływy.
    Fusillo, grasz dla Orkiestry? jesteś fenomenalna!
  • urszula97 I ja jak najbardziej,tym bardziej że w mojej rodzinie ten sprzęt uratował zycie dzieciom.Zawsze byłam za.
    Co by to nasze państwo zrobiło bez tej części społeczeństwa, ludzie robią zrzutki na operacje,pomoc przy spalonych domach,przy powodzi ,suszy.Mamy wspaniałych jeszcze ludzi.
  • e.urlik My i Pan Pies jedziemy jutro specjalnie „do miasta”, żeby im nawrzucać!
  • 45gogula Dałam, mam czerwone serduszko i jestem z siebie zadowolona również w tym roku.
  • annazadroza BBM:-) Mam nadzieję, że nie uda się zniszczyć Orkiestry. Mimo wszystko albo właśnie dlatego…
  • annazadroza Fusilko:-) Jak cudnie, że cała Polska gra w dobrej sprawie:)
  • annazadroza Emmo:-) Do wieczora już była rekordowa suma:)
  • annazadroza Urszulko:-) Zatem wiesz najlepiej, bo z doświadczenia, jak ważną działalność prowadzi Orkiestra. Zgadzam się, że mamy cudowną dużą część społeczeństwa, chętną do pomocy, na którą w każdej sytuacji można liczyć.
  • annazadroza Ewo:-) Brawo dla Ciebie i Pana Psa, mam nadzieję, że bez powikłań się odbyło.
  • annazadroza Gosiu:-) Czerwone serduszko ma energię w sobie i ją roztacza wokół:)
© Anna Blog

Zaszufladkowano do kategorii Myślę sobie | 4 komentarze

„W Niedźwiedzim Lesie”

W Niedźwiedzim Lesie dzwonek wesoły
obwieścił, że już czas do szkoły.
Zewsząd misie zaczęły przychodzić,
chociaż nie każdy do szkoły chciał chodzić.
Jeden miś ziewał, bo spać mu się chciało.
Drugi jadł miodek, wciąż było zbyt mało.
Trzeci się wspiął na wysoką sosnę,
Zejdę – powiedział – wtedy, gdy urosnę.
Czwarty i piąty – bawiły się w berka,
szósty – zza świerka z ciekawością zerka,
siódmy zagapił się na pszczołę,
ósmy chciał oka liczyć na rosole,
dziewiąty smacznie w cieniu chrapał,
dziesiąty biegł aż się zasapał.
Wszystkie misiaczki podobne były,
z jednej rodziny pochodziły.
Lecz co to? Krzaki zatrzeszczały,
z nich się wysunął nosek mały,
puchaty łepek, łapki, brzuszek,
ogólnie – misia cały kłębuszek.
Spojrzał nieśmiało, usiadł przy krzaczku.
Hej, a któż jesteś, ty nieboraczku? –
krzyknął największy z dziesięciu miś.
– Skąd się tu wziąłeś akurat dziś?
I czemu jesteś taki łaciaty
Jakbyś od krowy pożyczył łaty?
My wszystkie mamy kolor brązowy
i niepodobne jesteśmy do krowy –
zawołał miś, co siedział na sośnie
i nie chciał zejść póki nie urośnie.
Nadeszła pani Niedźwiedzica.
Przybyszem jęła się zachwycać.
Jakiś ty śliczny, słodki, puchaty,
bardzo podobny jesteś do taty.
Widziałam wczoraj w telewizji
gdy twa rodzina była na wizji
dość długo, więc się przyjrzałam.
Od razu ciebie rozpoznałam.
Łaciaty misiek przekrzywił główkę,
do pyszczka włożył słodką krówkę
i zaraz chętnie poczęstował
misia, który za drzewem się chował.
– Ja jestem przecież waszym kuzynem!
Chciałbym pobawić się odrobinę
z wami, poznać, korzystając z okazji,
że przyjechałem tutaj wprost z Azji.
Ja jestem Panda, słyszeliście o mnie?
– Tak, i cieszymy się przeogromnie
z twoich dzisiejszych u nas odwiedzin
W naszym przepięknym Lesie Niedźwiedzim.
Wszyscy wesoło się bawili
Póki rodzice Pandy nie przybyli.
Misie serdecznie się pożegnały,
Listy do siebie pisać obiecały.

A.Z. 2005 /4.01.2019

  • babciabezmohera Sympatyczny wierszyk. 😉
    A nie za wcześnie się niedźwiadki ze snu zimowego pobudziły?…
  • annazadroza BBM:-) Kiedy misie oglądają tv, chodzą do szkoły to wszystko może się zdarzyć:)
    Właśnie wykopałam teczkę z takimi kilkoma dyrdymałkami, o których myślałam, że przepadły na amen. Ucieszyłam się, że są, bo to dla małej wnusi wymyślane bzdurki były.
  • 45gogula Bardzo sympatyczny wierszyk i taki z morałem, o poznawaniu nowego, tolerancji.
  • urszula97 Kapitalny wierszyk dla dzieciaków i nie tylko.Ostatnio kupiłam Olkowi ksiązeczkę z małymi wierszykami i obrazkami,trochę mnie zasmuciło że wierszyki jakie ja znałam zostały trochę zmodyfikowane,tak samo oglądając bajkę „Rolnik szuka żony’ też w piosence zmieniono tekst ,to jest nie fajne.
  • gregoria1 Cudny wierszyk.Wszystkiego najlepszego w tym 2019 roku.
  • emma_b mnie się też bardzo podoba wierszyk o Niedźwiedzim Lesie. mam wielką słabość do misiów i nawet przez chwilę dzieckiem się poczułam:)
  • veanka Oby niedźwiadki słowa dotrzymały i te obiecane listy pisały;)
    Bo ludzie już o tym sposobie komunikowania się zapomnieli…
  • e.urlik Piękny wierszyk, cudny, nawet wyobraziłam sobie obrazki do niego. Ech, miśki wesołe u ciebie, a bandyci i mordercy znowu planują odstrzał żubrów i dzików 🙁
  • annazadroza Gosiu:-) No proszę, nawet morał znalazłaś! Jesteś wielka:)))
  • annazadroza Urszulko:-) Też nie lubię, kiedy z mienione zostaje coś, do czego jestem przywiązana. W duszy zostaje pierwsza wersja bajki, piosenki, tłumaczenia i żadna inna nie może się potem z nią równać, bo to już jest coś zupełnie innego.
  • annazadroza Gregorio:-) Dzięki:) I Tobie niech się spełni co tylko zechcesz:)))
  • annazadroza Emmo:-) Takie bajkowe misie są cudne. Z prawdziwym jednak nie chciałabym się spotkać oko w oko, oglądałam niedawno takie bliskie spotkania w tv. Delikwent przeżył, ale ja miałam dreszcze słuchając relacji.
  • annazadroza Veanko:-) Ludzie listów nie piszą, to prawda. Sama przestałam, choć lubiłyśmy z kuzynką do siebie pisać i mam stosiki różnych kopert, teraz tylko krótkie słowa przez internet albo komórkę. Tak jakoś szybko się wszystko toczy, że nie zdążamy.
    Do babci pisałam co tydzień opowiadając o wszystkim co w szkole, w domu. Fakt, telefonów jeszcze w Tenczynku nie było. Strasznie żałuję, że dziadkowie nie doczekali w domu telefonu.
  • annazadroza Ewuś:-) Nic mi o tych bandytach nie mów. Żeby tak sami wzajemnie się wytłukli!
© Anna Blog

Zaszufladkowano do kategorii Dla dzieci, Wymyślanki | Dodaj komentarz

„To tylko działka” – miniatura

Był okres w moim życiu, kiedy często jeździłam tramwajem linii 33 aż do pętli, wsiadając przy Świerczewskiego. Kiedy tramwaj skręcał z Rakowieckiej w Komarowa zawsze z podziwem patrzyłam na działki. Czekałam na ten fragment trasy, żeby napatrzeć się, nasycić oczy. Był piękny przez wszystkie cztery pory roku. Od wiosny do jesieni przyciągało wzrok szaleństwo zieleni wraz ze wszystkimi barwami  tworzonymi przez naturę i zaklętymi w kwiatach. Panowały tu spokój i radość. Starsi ludzie siedzieli na ławeczkach przed altankami albo pracowali pochyleni, wdychając zapach ziemi zbierali owoce swej pracy. Byli szczęśliwi. Dla wielu z nich było to jedyne szczęście. Zimą na drzewach, krzewach, altankach osiadał miękki, puszysty śnieg i przejeżdżając obok miałam wrażenie, że mijam krainę baśni.

Nic nie stoi w miejscu, zmieniło się moje życie, zmieniły się nazwy ulic, zmieniła się trasa, jeździłam w inną stronę miasta. Po długim czasie zdarzyło mi się znów jechać poprzednią trasą. Czekałam, by ujrzeć zapamiętaną oazę spokoju i zieleni. Czekałam na próżno. Ujrzałam martwe to, co w mej pamięci dotąd żyło i promieniowało radością.  Połamane drzewa i krzewy, ziemię przerytą buldożerem czy też innym podobnym potworem, szczątki altanek, ławeczek i jakieś bezkształtne przedmioty nie do zidentyfikowania.

W tym obrazie zniszczenia przykuł mój wzrok starszy człowiek siedzący pod gołym niebem na kanapie. Siedział nieruchomo zapatrzony w dal. Jego twarz miała tak smutny, tak potwornie smutny wyraz jakby patrzył  na umarłą najbliższą sobie istotę, jakby chciał tak zastygnąć na wieki.

Obok mnie stali w tramwaju dziewczyna z chłopakiem. Dziewczyna również zwróciła uwagę na nieruchomego człowieka. Była widocznie przez naturę obdarzona sporym stopniem wrażliwości, odczuła smutek starszego człowieka i podzieliła się spostrzeżeniem z partnerem. Obejrzał się, wzruszył ramionami.

– Też coś, przecież to tylko działka – powiedział.

Dziewczyna umilkła, nie odezwała się więcej, zaduma i mrok pokryły jej ładną twarz.

Tramwaj dojechał do pętli, wysiadłam ale wciąż miałam przed oczyma starego człowieka, który siedział.

20.02.2019

  • kotimyszkot Pięknie napisane Aniu.. aż czuć te emocje i tęsknotę za tym, co było..
  • babciabezmohera Wszystko się zmienia. I wcale nie zawsze na lepsze…:(
  • e.urlik Kilka dni temu znalazłam w necie zdjęcie domu, w którym mieszkali moi Dziadkowie. Stary dom w Katowicach-Ligocie, gdzie mieszkało wiele rodzin. Dziadek miał tam swój kawałek podwórka, na nim kury i obowiązkowo gołębie, Babcia kawałek ogródka, wypielęgnowanego i pachnącego. Spędzałam tam zawsze część wakacji i ferii, a kiedy wracałam, to mówiłam tylko po śląsku. Teraz to ruina, nie ma śladu po gołębiach i po cudownych kwiatach w ogródku. Są śmieci i śmierć. Wiem jak to jest, kiedy zabierają ukochane miejsce.
  • urszula97 To aż działka, z biegiem lat człowiek lubi to czego nie lubił jako nastolatek,
    Jako młodka bardzo nie lubiłam działki, mielismy kartoflisko i ogródek przy domu.Krótko po ślubie 1/4 działki uprawialismy sobie u rodziców(warzywka i truskawki),teraz uwielbiam ale nic na siłę, to ma sprawiać radość no i swoje warzywka mieć ,kwiatów naciąć,wzrok nasycić.
  • fusilla Mieliśmy działkę w czasach, kiedy o wszystko trzeba było walczyć. Mieć wlasne owoce i warzywa, nawet jaja i własne kury, to wtedy było coś. Oczywiście dla Progenitury, praca na niej to był prawdziwy „dopust boży”! Jakie zatem było moje zdziwienie, gdy i Córka , i Syn, mając własne rodziny, kupili działkę i z wielkim zapałem się na niej spełniają! 🙂
  • annazadroza Myszokocie:-) Serce nie sługa i kocha różnie – kota, psa, działkę, auto, czasem innego człowieka…
  • annazadroza BBM:-) Tak to już jest, miejmy nadzieję, że przed nami tym razem prawdziwie dobre zmiany…
  • annazadroza Ewuniu:-) Też wiem. Pojechałam z wnusią do Tenczynka na cmentarz i przy okazji chciałam jej pokazać domek babci, a tam już byli obcy ludzie… poryczałam się jak głupia…
  • annazadroza Ula:-) Dzieci z reguły nie lubią działek, szczególnie gdy zmusza je się do jakiejś pracy. No, chyba, że to dzika działka w lesie i można cuda-niewidy wyczyniać;))) Dopiero z wiekiem się nabiera mądrości i ochoty do robienia czegoś, sadzenia, zbierania plonów, oglądania kwiatków i to cieszy.
  • annazadroza Fusilka:-) No właśnie, dowód na to, że z wiekiem mądrości przybywa. Niektórym oczywiście, są na nią zaimpregnowane jednostki w ilości niemałej…
    Super taka działka była, mnóstwo jabłek miałam, przez całe lato piekłam po dwie wielkie blachy ciasta z jabłkami. Mały był wtedy jeszcze na diecie bezglutenowej, więc podwójnie piekłam, był to okres, kiedy chłopcy rośli i dosłownie zasysali każdą ilość;)
  • marijana2 To nie tylko działka, to kawałek czyjegoś życia…
  • emma_b wyobraziłam sobie tego starszego pana na kanapie i zrobiło mi się przeraźliwie smutno:(
  • krzysztof213 Czas wszystko zmienia i nieraz tak są ciche wspomnienie tamtych czasów jak tubu ciebie z działką się przypominają
    W czasach kiedy człowiek nie chce patrzeć na człowieka i walka klas trwa nadal
    I to może tu nawet sie dziać
    Że człowiek patrzył i nikt go nie widział gzie jedna kobieta miała empatię gdzie facet nie miał serca
    To jest bardzo psychogicne
    Bo i tu były działki których nie ma i choć to te same miasto a jednak tak inne jak moze już wszystko i ja
  • annazadroza Marijanko:-) Najczęściej kawał życia, szczególnie w przypadku starszych ludzi. Na pewno mnóstwo wspomnień…
  • annazadroza Emmo:-) Miałam przez pewien czas działkę i widziałam, jak starsze osoby (ja byłam jeszcze młoda) są przywiązane do swego działkowego życia. Spotykały się tam grupki znajomych, panie przynosiły ciasta, panowie coś jeszcze, jednym słowem życie towarzyskie kwitło od wiosny do później jesieni. A na doroczne zebranie w maju panie ubierały się w eleganckie stroje:) Naprawdę.
  • annazadroza Krzysztof:-) Wszystko się zmienia, tak już jest, nowe wypiera stare i nic na to poradzić nie można. Co nie znaczy, że w duszy się z tymi zmianami godzimy i przestajemy tęsknić. W sercu na zawsze pozostają pewne obrazy, sytuację, których nie ma i powrócić nie mogą, a w sercu są wciąż żywe.
© Anna Blog

Zaszufladkowano do kategorii miniatury i takie tam..., Opowiadania | 4 komentarze

Dzień dłuższy:)

Dziś prawdziwa wiosna w powietrzu. Wybrałam się po zakupy, przez cały tydzień nie byłam w sklepie, więc to i owo się skończyło, należało odnowić zapasy. Ponieważ blisko i na chwilę – ubrałam cienką kurtkę i dobrze zrobiłam, bo zgrzałabym się jak mysz kościelna. Swoją drogą dlaczego się mówi – jak mysz kościelna – czy ktoś wie? Mamy zakodowanych mnóstwo różnych powiedzonek, używanych automatycznie a jak się zastanowić to nie wiadomo skąd się wzięły i jakiegoś sensu trudno się doszukać.
Jak co roku wiosną, kiedy śniegu już nie ma, bardziej wyraźnie rzucają się w oczy tony śmieci zostawianych na poboczach, trawnikach, koło torów to już w ogóle jedno wysypisko się tworzy. Jeszcze nie tak dawno chodziliśmy z psami takim fajnym skrótem obok działek, potem nieużytkami aż do tzw. centrum handlowego. Mówię „tzw.” bo to jeden budynek z kilkoma sklepami, ale nazwa szumna być musi. Teraz moda na słowo „centrum”. Tak mi się skojarzyło odnośnie mody na nazwy. Najpierw np. był Dom Kultury, potem Centrum Kultury, teraz używa się określenia Arena – wcale nie w związku z areną cyrkową, widziałam już ciucholand z „areną” w nazwie. To świadczy chyba tylko o tym, że język jest wciąż żywy i rozwija się, poszerzając znaczenie słów.
Cóż mnie tak znosi na boki, dryfuję zamiast wprost dążyć do celu. A chciałam tylko powiedzieć, że mnie cholera wzięła, bo nawet pod ogrodzeniem schroniska jakieś paskudne typy śmieci wyrzucają, o zgrozo, części samochodowej karoserii się walają! Butelki szklane i plastikowe, puszki po piwie i opakowania po zakąskach to normalka, ale kawałki aut? A dalej, gdzie przejście było to już ciężarówkami chyba jakieś resztki z ogrodów wywożą, bo naprawdę wielka ilość się zgromadziła. Oj, marudzę, wiem, że marudzę ale tak by się chciało mieć wokół ładne miejsca, czyste, uporządkowane gdzie bezpiecznie dałoby się spacerować bez groźby zatrucia (już olejem czy innym chemicznym świństwem był teren skażony), skaleczenia czy utonięcia w odpadkach. Mąż żartował, że bar pod chmurką już otwarty. No dobrze, ale nie mogliby zabrać ze sobą tych pozostałości po konsumpcji? Przecież jak przynieśli pełne to puste łatwiej zabrać z powrotem, prawda? Tak samo jest na turystycznych szlakach górskich. Ci „turyści” wnoszą pełne naczynia różniste a potem fruuu i w krzakach lądują puste. Czy nasze społeczeństwo kiedykolwiek się zmieni pod tym względem? Wiem, pytanie retoryczne.
O wiele przyjemniej idzie się miejscami rzadziej uczęszczanymi. Tam wiosnę naprawdę można poczuć i zobaczyć. Ździebełka świeżej trawy zaczynają się pokazywać, Szilunia je wyszukuje i zjada. Ptaszki śpiewają, skaczą po gałązkach aż miło popatrzeć. Bez ma pąki nabrzmiałe, mam nadzieję, że on, ten mój bez, zdaje sobie sprawę z tego, iż dopiero jest luty i nie zechce pachnieć już teraz. Kusi mnie aby wyjść do ogródka,
lecz nie, nie dam się omamić, ponieważ jeszcze do końca nie wydobrzałam, więc zachowując resztki zdrowego rozsądku oprę się pokusie;) Jedynie rozsypałam na trawie kilka torebek (po cukrze) przez zimę ususzonej (zużytej) herbaty. Zawsze to naturalny nawóz. Jak dobrze, że dzień już dłuższy i słoneczko coraz wyżej i dłużej świeci. O, a teraz Franuś przyszedł w odwiedziny:)))

19.02.2019

  • krzysztof213 I chociaż tu nie daruj sobie samego samej narzekania
    Bo ludziom na żywo lepiej za dużo nie mówić
    I piękne iść peryferiami
    I nie zazdroszczę ale tak iść z psem na spacer
    Zawsze lepiej niż samemu i ba widzę że ludzie rozmawiają z psami bardziej niż z ludźmi …
  • krzysztof213 I nie centrum handlowe i jeszcze lepiej galeria hmm jak handlowa to ok
    Ale ludzue chodzą do galerii i nie że sztuką hmm żartuje z przekąsem
  • emma_b jak o śmieciach czytam, natychmiast nóż mi się w kieszeni otwiera. mam ten sam problem z lasem i plażą. zgroza!
  • e.urlik Wokół mnie same lasy pełne śmieci. Lasy są piękne, brzozowo-sosnowo-dębowe, ale idioci mają to gdzieś. Taką Ziemię dostaną w spadku nasze dzieci. Dalej uczmy religii, zamiast bycia człowiekiem i odpowiedzialnym obywatelem. A Krzysztof ma rację: psy łączą i łagodzą obyczaje. I dobrze, że kot przychodzi.
  • babciabezmohera Znam powiedzenie 'biedny jak mysz kościelna’- i ono da się logicznie uzasadnić. 😉
    A śmieci są irytujące. Moje miasteczko w zasadzie jest bardzo czyste, ale po otwarciu sporego marketu wokół stworzyła się strefa śmieci najrozmaitszych. Myślę, że ten że sklep powinien wystawić ze 2-3 kosze albo regularnie sprzątać. 🙁
  • kotimyszkot Z tą myszą to i ja bardziej słyszałam powiedzenie „biedny jak mysz kościelna”, a o poceniu „spocić się jak ruda mysz” (nie wiem czemu akurat ruda poci się bardziej 😉
    Najtrudniej wytłumaczyć nasze powiedzonka dziecku, dla którego słowo ma jedno znaczenie i jeszcze „za Chiny ludowe” nie łapie niuansów 😉 To już łatwiej uczyć go porządku i bardzo przykładam do tego wagę.. choć jak z nim wędrujemy, to aż wstyd za te śmieci i brud który widzimy dookoła. Ostatnio mnie pyta – Mamo, czemu ten pan wyrzucił butelkę na trawę, a powinien do kosza? Ano powinien dziecko.. powinien.
  • annazadroza Krzysiu:-) Zapomniałam o „galeriach”, które nic wspólnego ze sztuką nie mają.
    Co do rozmowy z psami – to one są cudowne i czasem zdecydowanie więcej mają nam do powiedzenia niż niektórzy osobnicy na dwóch nogach. Moja Szilka np. normalnie rozmawia, a zasób słów ma duuuży:) Skituś natomiast nie gada, tylko się patrzy wielkimi ślepiami albo się przytula:)))
  • annazadroza Emmo:-) Dlatego noża nie noszę ze sobą, żeby mi się nagle sam nie otworzył…
  • annazadroza Ewuś:-) Masz rację, nie uczy się tego co potrzeba, wręcz przeciwnie. A teraz tę deformę i zepsutą szkołę pani z wytrzeszczem zostawi i będzie się ewakuować za granicę…
  • annazadroza BBM:-) Chyba tym, że nic do jedzenia w kościele nie ma, przynajmniej dla myszy?
    Pewnie, że przed wszystkimi sklepami powinny być pojemniki na śmieci, przy drogach, chodnikach też. Chociaż… nieraz widać kosz przy ławeczce a masa butelek i puszek i tak się poniewiera obok na ziemi. Jest jakieś ogólne pozwolenie na śmiecenie w miejscach publicznych.
  • annazadroza Myszokocie:-) O rudej myszy nie słyszałam. Znam tylko rudego kota:)
    Na pytanie synka aż prosi się głośno powiedzieć – „bo ten pan jest brudasem” – patrząc delikwentowi w oczy, może by się zawstydził? Ale pewnie nie…
© Anna Blog
Zaszufladkowano do kategorii Myślę sobie | Dodaj komentarz