Biegnie czas, a ja za nim 🙂 Wciąż nie mogę go dogonić, zresztą chyba nikomu się nie udaje taka sztuczka. Czasem mi się tylko dni pomieszają i kiedy mam wrażenie, że jest o dzień wcześniej niż faktyczna data mówi, to – jeśli się zorientuję w rzeczywistości – mam radochę jakbym dostała jeden dzień życia w gratisie 🙂 Największą radością były w święta odwiedziny dzieci, szczególnie za Calineczką się stęskniłam, bo odkąd babcia D. leży to szkrabusia u nas nie nocuje i weekendów nie spędza. Cóż, siła wyższa.



Koszulki z napisami prezentowane dumnie przez córeczkę i rodziców. Szczególnie mnie rozbawiła „mała zołza” i „duża zołza” 😀😀
🦋🦋🦋
Piszę już w środę, a zaczęłam w poniedziałek. Duży pogłowił się nad moim problemem z Lapkiem, z jakiegoż to powodu nie mogę wejść w komentarze na bloggerze i się odezwać. Wreszcie zmienił przegladarkę i się udało 🙂 Teraz po kolei nadrabiam u Was zaległości, jakie mi się uzbierały przez ten długi czas. Mam nadzieję, że znów czegoś nie narozrabiam 🙂 🙂 🙂
🦋🦋🦋
Wiosna przyszła naprawdę, już nie udaje spłonionej panienki, co to by i chciała i boi się 😀Szilunia spędza czas bezdeszczowy na trawie śpiąc snem głębokim. Moja najmilsza staruszeczka 🐕❤️ Zieleni się wiosennie w lasku, kwitną drzewa białym kwieciem, terytorium dzików się powiększa, bo widać ślady żerowania coraz dalej. Jednak są kulturalne i ryją nocą, w dzień się nie pokazują, przynajmniej po naszej stronie. Może u nas mniej takich pod którymi chciałyby ryć… 😉


Ładne kwiatki urosły w ogródeczku?

Szczęśliwej wiosny Wam życzę i dziękuję za odwiedziny oraz pozostawione słowa 🌹❤️🌷