Wiosny dzień pierwszy

Tak wygląda wiosna w Szczawnicy. Wprawdzie nie w tym roku ale co za różnica? Zawsze jest cudnie. Tu widać kwitnące jabłonie, więc to musiało być dużo później zrobione zdjęcie. To jedna z naszych ulubionych tras spacerowych, zaraz za osiedlem idąc w stronę Czardy, czyli karczmy, którą polubiliśmy od pierwszego pobytu. Można do niej dojść podczas każdej pogody, jest w naszej części miasteczka, więc często tam wpadamy kiedy odwiedzamy naszą ukochaną Perłę Pienin.  Ponieważ dziś jest pierwszy dzień astronomicznej wiosny życzę pogody i piękna wokół Was takich jak na fotce a do tego ASTRONOMICZNIE dużo radości i cudownych chwil przez całą wiosnę:)))

Zaszufladkowano do kategorii Myślę sobie, Szczawnica | 22 komentarze

Jadę do Szkrabusi :)))

Lubię wymyślać imiona i nazwiska nowym bohaterom. Trochę to trwa, mam mgliste pojęcie kim dana osoba ma być, wiem tylko po co jest potrzebna, z kim ma wejść w związek bo mi akurat kogoś takiego brakuje. Przeglądam kalendarz, czytam imiona a gdzieś w mózgu kłębi się coś na kształt mgły, stąd mgliste pojęcie;) Nagle trafiam na jakieś imię, przy nim samorzutnie pojawia się nazwisko i koniec. Nie mogę już niczego zmienić. Ten „byt” zaczyna żyć własnym życiem, wyglądać, mówić, sam określa kim jest i co robi. Śmieszne, ale tak jest naprawdę, choć nikt normalny w to nie uwierzy:)
Między działaniami związanymi z przenoszeniem bloga a uczeniem się funkcjonowania w nowym miejscu myślałam intensywnie, że muszę znaleźć partnera dla Marysi Barteckiej. Jeśli przeczytałyście „Pasma życia” to wiecie, że mówię o córce Winicjusza. Jeśli nie – zapraszam do lektury, jest na blogu. Właśnie przed chwilą mnie olśniło i zdradzę, że nazywa się Hubert Klonowski i ja na to nic nie poradzę. Imię musiało być na literę „H”, nazwisko pojawiło się samo i koniec, kropka, tak musi zostać.
W sobotę wiało przeokropnie, szkód na szczęście nie było, pojemnik na śmieci turlał się tylko pod wpływem powiewu mimo, że obciążyłam go kawałkiem drewna, widocznie za lekkim. Mały wpadł na chwilę, która miała być krótka lecz się wydłużyła. Wykorzystałam dziecko do rozgryzienia zagadki: dlaczego nie mogę komentować u Ewy Jasnej choć przedtem mogłam. Okazało się, że coś pokręciłam z hasłami i chłopcy obaj – bo Duży przy telefonie – jakoś to odkręcili. Pytań mam jeszcze mnóstwo lecz nie wszystkie za jednym zamachem mogę stawiać. Po pierwsze – jak za dużo to i tak nie pojmę i nie zapamiętam, pokręcę nawet jak zapiszę. Po drugie zaś – i tak niezaplanowanie zajęłam zbyt dużo czasu tak cennego w weekend dla pracujących przez cały tydzień. Ale co ja bym bez chłopców zrobiła? Nic, zupełnie nic.
A dziś już wtorek rano. Wczoraj byłam u Calineczki, zaraz też jadę. Piękne słońce świeci lecz chłodno jest, ręce mi zmarzły bez rękawiczek ale nic to, jest pięknie. Jeden stopień na plusie, psiaki załatwiły swoje sprawy, obiad z wczoraj został to Mąż odgrzeje. Mogę spokojnie jechać „na służbę” do malutkiej, najukochańszej Szkrabusi:)))

Zaszufladkowano do kategorii Myślę sobie | 11 komentarzy

Pasztet z selera z migdałami

Obiecałam Ewie wypróbowany przepis na pasztet z selera. Lubiłam zawsze przeglądać książki z przepisami. Kolorowych broszurek-zeszycików w rodzaju „Przepisy czytelników”, „Przyślij przepis” itp. mam mnóstwo, namiętnie je kupowałam w pracowym kiosku
przewidując, że na emeryturze to już mało co sobie kupować będę, a ponieważ przepisy są ponadczasowe, dobrze robiłam. Książek oczywiście też mam masę, bo to jedyne dobra, które od dzieciństwa lubiłam najbardziej. Największą radością było na każdą okazję w
rodzaju imieniny, urodziny itd. otrzymać nową. Myślę sobie, że nawyk czytania wynosi się w pierwszym rzędzie z domu. Z tatą nurkowałam po księgarniach od najwcześniejszych lat, od zawsze – jak pamiętam. Z mamą wyrywałyśmy sobie książki, bo czytałyśmy te same.
Zobaczywszy „Winnetou” w księgarni potrafiłam przez całe miasto przebiec do domu (to było w Opolu, na początku podstawówki), żeby wziąć pieniądze (swoje uzbierane na książki) i kupić. Kochałam się wtedy w wodzu Apaczów, wymyślałam jakim sposobem ocalał
(oczywiście ja go od śmierci uratowałam, jakby inaczej;) ), przetrzymywałam książkę z biblioteki szkolnej nie mogąc się z niż rozstać.
Kupiłam wtedy i od tej pory miałam swojego Winnetou. Mam ten sam egzemplarz cały czas. Wprawdzie schowany w pudełku bo się rozpada ze starości, ale jest. Tak samo „Baśnie z 1001 nocy”, które od mamy dostałam będąc u babci w Tenczynku, jeszcze zanim poszłam do szkoły.
I się rozgadałam. Gadać to ja mogę „na piśmie”, używanie strun głosowych mnie męczy i ogólnie nie posiadłam zdolności oratorskich.
Miałam przecież tylko podać przepis na pasztet. No to podaję:)

Pasztet z selera i migdałów

– 2 duże selery korzeniowe
– duża cebula
– 3 łyżki oleju
– 30 dkg migdałów
– 2 łyżki musztardy sarepskiej
– 2 jajka
– olej i bułka tarta do formy
– sól, pieprz

1/ seler i cebulę pokroić w kostkę, przesmażyć na oleju
2/ migdały zalać wrzątkiem, po kilku minutach odcedzić, obrać ze skórki, dodać do selera z cebulą, zmiksować
3/ do powstałej masy dodać musztardę, jajka, przyprawy, dokładnie wymieszać
4/ keksówkę natłuścić olejem, wysypać bułką, piec 40min/ 180 st.

Upiekłam ten pasztet Małemu na jakąś okazję, w formie z Ikea w kształcie serca. Wyszedł smaczny i dał się pokroić.

Zaszufladkowano do kategorii Kuchennie i smacznie, Myślę sobie | 30 komentarzy

Wzdłuż Dunajca

Zdjęcie z dunajcem

Dunajec

Dawno, dawno temu zanim jeszcze Polska weszła do Unii, podczas pobytu w Szczawnicy  wybraliśmy się z Mężem piechotą do Czerwonego Klasztoru na Słowacji. Idzie się wzdłuż Dunajca przepiękną Drogą Pienińską i nadziwić się nie można, że takie cuda są na świecie. Właśnie idąc tamtędy robię najwięcej zdjęć, nie mogę się oprzeć. Poszliśmy więc z myślą, że wrócimy sobie spokojnie i wygodnie słowacką tratwą, bowiem właśnie tam jest przystań słowackich flisaków, którzy dopływają do Leśnicy graniczącej ze Szczawnicą i stamtąd ciężarówkami zawożą tratwy z powrotem do przystani obok Czerwonego Klasztoru. Przeszliśmy sobie w dobrych nastrojach ok.12 km – bo taka jest mniej więcej odległość. Pogoda piękna, widoki również, nasze wzajemne towarzystwo nam wystarcza w zupełności ponieważ oboje nie jesteśmy gadułami, w perspektywie obiad w karczmie – jednym słowem żyć nie umierać.  Dotarliśmy wcale się nie spiesząc i… okazało się, że ostatnie tratwy już popłynęły bo tylko do 14-ej interes się kręci. Nie było jeszcze kładki nad rzeką łączącej Polskę ze Słowacją, jedyną drogą powrotną była ta sama Droga Pienińska, którą przybyliśmy. W międzyczasie pogoda spłatała figla, rozpadało się i piechotą wracaliśmy w deszczu kolejne 12 km. Kiedy dotarliśmy na polską stronę nie wytrzymałam, padłam i do domu wróciliśmy taksówką. Na myśl, że mam przed sobą jeszcze spory kawałek pod górę zwątpiłam i poddałam się.  Jest co wspominać:)))

Zaszufladkowano do kategorii Myślę sobie, Szczawnica | 24 komentarze

Hurra, udało się!!!

Tratwa na Dunajcu

To jest całe zdjęcie, z którego fragment widać na stronie głównej, tylko taki pasek się zmieścił. Nie wiem dokładnie jak udało mi się je tu wstawić, ważne, że się udało. Muszę poćwiczyć. Jak Wy podpisujecie fotki, że podpis widać? Zdjęcie sama robiłam, Dunajcowi zresztą dużo zrobiłam, jest tak piękny, że mu się należy.

Zaszufladkowano do kategorii Myślę sobie, Szczawnica | 18 komentarzy

Rekordowy rekord

Tradycyjnie już 8 marca Jurek Owsiak podał sumę zebraną podczas styczniowego finału WOŚP. Tym razem ze świętem radości, wspólnoty, świętem pomagania łączy się wspomnienie tragicznego wydarzenia, morderstwa będącego wynikiem dopuszczania do swobodnego, bezkarnego wyrażania nienawiści oraz zachowań w publicznej sferze życia promujących tę nienawiść do wszystkich „innych”; do promowania wręcz mowy nienawiści, która padła na podatny grunt powodując śmierć. Pominę dalsze wywody, wszystkie myśli powstające w związku z tamtym wydarzeniem, z powodami jego zaistnienia…
Najważniejsze, że okazaliśmy się hojnym społeczeństwem, dobrym, pięknym narodem wspierającym dobre przedsięwzięcia w dobrym celu na przekór ciemnym stronom mocy. Rekord został pobity, zebrano dokładnie 175 938 717, 56 zł. Czyli prawie 176 milionów. Musiałam liczyć te cyferki, żeby prawidłowo odczytać. Jak już odczytałam to się baaardzo ucieszyłam, ileż dobrego można dzięki temu uczynić, ile istnień uratować, maleńkich serduszek sprowokować do bicia… łza się w oku kręci z radości i jednocześnie przysłowiowy nóż się w kieszeni otwiera na myśl o tych, którzy kłody rzucają i kalumniami ciskają, by ten piękny projekt zohydzić i zniszczyć.
Akurat pisałam te słowa w niedzielę podczas programu „Twoja twarz brzmi znajomo” i w tym momencie Antek Smykiewicz zaśpiewał „The Sound of Silence”, niesamowity utwór, który właśnie z tym ostatnim finałem WOŚP i wydarzeniami późniejszymi stał się nierozerwalnie połączony, nabrał specjalnego znaczenia, wzruszenie też mnie ogarnęło  na wspomnienie nieprzebranych tłumów żegnających swojego prezydenta…
Ten rekordowy wynik daje nadzieję na przyszłość, na to, że Jasna Strona Mocy jeszcze nie zginęła, jest i żyje:)))

Zaszufladkowano do kategorii Myślę sobie | 22 komentarze

Daj chłopu zegarek


Pożegnałam się z bloxem. Pożegnalny wpis ma nr 555. Zupełnie przypadkiem tak wyszło.
Nie rozpoczynam jednak czegoś nowego tylko kontynujuę, ponieważ udało mi się przenieść zapiski i dzięki temu mogę zachować ciągłość. Problemem pozostaje strona techniczna i ten stan pewnie będzie jeszcze trwał długo. Ważne, że podstawy opanowałam, na szczegóły mam czas. Początki są zawsze trudne. Jak sobie przypomnę początki korzystania z karty do bankomatu to pusty śmiech mnie ogarnia. Tak bardzo się bałam, że coś zrobię źle, że mi bankomat połknie kartę, że pomylę cyferki, że …. oj, dużo tych „że” było. Z koleżanką Morelką wracałyśmy razem z pracy idąc na przystanek a po drodze mijałyśmy bankomat (nazywany przez nas ścianą płaczu). Wtedy, gdy zachodziła potrzeba skorzystania z owego strasznego urządzenia szłyśmy razem dla dodania sobie odwagi. Ileż emocji nam wtedy towarzyszyło, ale jakoś dawałyśmy radę. A dziś z bankomatu korzystam prawie bezmyślnie, odruchowo, nie zastanawiając się, tak samo płacę kartą w kasie sklepowej. Mam więc nadzieję, że poruszanie się w tym nowym miejscu z czasem opanuję w stopniu wystarczającym. 

Przed chwilą przeżyłam komputerowy horror. Chciałam wrzucić to napisane powyżej ale – się nie dało. Jakbym się znalazła na obcej planecie nie znając języka i widząc w innym wymiarze niż mieszkańcy. Coś mi latało, skakało, jak dotknęłam klawiatury to te wszystkie robaczki robiły co chciały, nie byłam w stanie niczego opanować. Poryczałam się z bezsilności a tu się okazało, że moje kochane dziecko uaktualniło program czy coś. Błagałam, żeby wrócił do starego, który już umiem obsługiwać i na szczęście się udało. Uff… daj chłopu zegarek to go będzie kłonicą nakręcał…

 

Zaszufladkowano do kategorii Myślę sobie | 27 komentarzy

Szilusia myśli:)))

Jest Dzień Chłopakówmyśli Szilusia.
– Muszę ułożyć wierszyk dla Skitusia,
wszak on Dziewczynom napisał życzenia,
każda by chciała ich wszystkich spełnienia.
Niech więc zdrowi będą, bo jak któryś chory,
oj, to ja bardziej wolę już potwory…
Jak ma któryś katar to jest koniec świata
i trzęsie się cały nawet w środku lata!
Niech więc zdrowi będą, życzliwi, weseli,
to i nam dobry nastrój od nich się udzieli.
Niech będą szarmanccy, mili, sympatyczni,
czasami liryczni albo romantyczni,
dobrzy i pomocni, także zawsze grzeczni,
uprzejmi, umyci, pachnący, słoneczni
od uśmiechu co zawsze gości na ich twarzy…
Westchnęła Szilunia. – Co też mi się marzy?
Cóż, najważniejsze, by byli kochani,
uczucia uznania mieli od swej pani,
miskę pełną żarła i kącik do spania,
i żeby od nikogo nie dostali lania.
Dobrze, kończę już– szczeknęła Szilusia,
– zaraz w ucho skubnę mojego Skitusia,
a potem mu powiem: wszystkiego najlepszego
jak każda z pań dzisiaj do Chłopaka swego.

  • Gość: [Obserwator] *.multi.internet.cyfrowypolsat.pl Fajne
  • kobietawbarwachjesieni Bardzo miły, ciepły wierszyk. Pozdrawiam. Przez tę przeprowadzkę mam taki bałagan w komputerze, że nie mogę się pozbierać. A Blox:serwis blogów u mnie już jest zamknięty drugi dzień. Nie mogę tu już nic pisać. Ściskam mocno.
  • veanka Masz bardzo dobrze wychowane zwierzątka, wiedzą, kiedy i komu należy złożyć życzenia.
    Nie ma się co dziwić, mają dobry przykład ze swojej Pani;).
    ps. nie potrafię wejść do Ciebie na Twojego nowego bloga, muszę tę sprawę jakoś rozwiązać.
    Widziałam, ze Ty już trafiłaś do mnie i Ewa też już była, czyli się nie pogubiłyśmy;).
  • kotimyszkot Te życzenia to taki ukryty przekaz – żeby oni byli tacy, o jakich kobiety marzą ;)) I niech się spełnia! Jak najbardziej 🙂
  • Gość: [kariatyda2017] *.neoplus.adsl.tpnet.pl Wierszyk cieplutki.
    A ja tak już zbaraniałam, że nie wiem, czy ja jestem na blogu Kariatyda 2017, czy Myśle, marzę, wspominam…jestem
© Anna Blog

Zaszufladkowano do kategorii wierszydełka, Wymyślanki | 22 komentarze

Skituś życzy:)))

Na Dzień Kobiet kwitną kwiatki,
to nie maki i bławatki
lecz krokusy i śnieżyczki
byście były jak księżniczki,
by radości była masa,
by partnerzy – pierwsza klasa,
aby słonko Wam świeciło,
wokół się zazieleniło,
by marzenia się spełniły,
skryte pragnienia ziściły,
aby niczego nie brakowało,
kłopotów żadnych lub – choćby mało,
we szystkim żeby się Wam darzyło,
no i po prostu – dobrze się żyło.
Do tego szczęścia oraz słodyczy
wszystkim Dziewczynom Skituś życzy:)) 

annazadroza

Krzysiu:-) Dziękuję bardzo w imieniu swoim i Sziluni, ona też kobieta:)))

2019/03/09 07:13:51

annazadroza

Veanko:-) Skituś czuje się doceniony i zaszczycony pochlebną opinią, hau hauki:)))

2019/03/09 07:12:39

annazadroza

Fusilko:-) Skituś dziękuje bardzo i cieszy się z mizianka:)))

2019/03/09 07:11:42

krzysztof213

W zimnym kraju życzę wszystkiego najlepszego z okazji dnia kobiet

2019/03/09 05:17:12

veanka

Gentmelmanowi Skitusiowi piękne dzięki za te urocze strofki;).

2019/03/08 19:44:42

fusilla

Śkitusiowi za ten śliczny wierszyk należy się małe mizianko popod bródką! :-)))
Dziękuję!

2019/03/08 10:05:27

Zaszufladkowano do kategorii wierszydełka, Wymyślanki | 22 komentarze

Jakie wyczerpujące jest myślenie;)

Okres przed każdymi wyborami powoduje zwiększenie ruchu w każdym środowisku. To jakby patrzeć w garnek położony na źródle ciepła. Zobaczyć można na dnie garnka najpierw nieliczne bąbelki, potem zwiększającą się ich ilość, następnie obserwuje się ruch wody coraz większy aż do bulgotania i ruchu tak silnego, że woda potrafi się wydostać z garnka zalewając źródło ciepła jeśli nie zostanie ono zmniejszone. Ot, takie skojarzenie miałam podczas śniadania słuchając informacji o różnych wczorajszych wydarzeniach i wypowiedziach. Byłam nie na bieżąco ponieważ skupiałam się głównie na klikaniu i powstrzymywaniu głośnych przekleństw cisnących się chwilami na usta gdy kliknęłam nie w to, co trzeba i znów coś naknociłam.
Teraz już wieczór, nareszcie dotarłam do tego, co to jest URL, tzn. dalej nie wiem co to, ale wiem, że jest przydatne, żebym mogła u Was na blogspocie komentować. Cały dzień mi to zajęło. Myślenie na ten temat mi zajęło. Wreszcie doszłam metodą prób i błędów przy czym ilość ostatnich była przeogromna. Dalej nie wiem co zrobić, jeśli tylko za pomocą konta Google można pisać. Może mi ktoś podpowie, bo nie wiem czy sama na to wpadnę. Wyczerpałam limit genialnych odkryć chyba na najbliższe dziesięć lat;) A jakie to wyczerpujące;)))

5.03.2019

  • veanka Nawet nie wiesz, jak ja Cię rozumiem.
    Doskonale wiem, jak to jest, kiedy chce się coś zrobić, a nie za bardzo wie się jak.
    I jak nie ma nikogo „pod ręką” kogo mogłoby się zapytać o radę.
    Zapamiętamy tę końcówkę blogowania tutaj dość długo;(.
  • pozasferamarzycieli 🙂 www.zenmarketing.pl/jak-zalozyc-bloga/
  • kolewoczy No tak, mrówcza praca…
  • marijana2 Doskonale Cię rozumiem. Chwilami mam ochotę wszystko skasować, dać sobie spokój. Jak miną emocje, próbuję dalej. 🙂
    Aniu, cieszę się, bo wreszcie mam komentarze od Ciebie!!!
    Dziś je zauważyłam i odpowiedziałam. 🙂
  • annazadroza Veanko:-) Dopóki któregoś z chłopców miałam pod ręką zawsze wołałam :ratunku – jak coś popsułam i przybywali z odsieczą. Przez telefon to nie za wiele pojmuję, ale i tak teraz jestem z siebie dumna:) Już wiem jak zamieścić komentarz w większości przypadków. Chyba, że tylko Konto Google wchodzi w rachubę (na blogspocie), wtedy jeszcze nie wiem co robić.
  • annazadroza Veanko!!! Spróbuj skorzystać z linku podanego przez Pozasferamarzycieli, może Ci się przyda?
  • annazadroza Pozasferamarzycieli:-) Dziękuję za tę informację, trochę mi w głowie rozjaśnia:)))
  • annazadroza Kolewoczy:-) Mrówcza, owszem lecz coraz lepiej wychodzi i to jest pocieszające:)))
  • annazadroza Marijanko:-) Już wiem jak dodać komentarz u Ciebie i tam, gdzie nie jest tylko Konto Google wymagane. Sama na to wpadłam:))) Wprawdzie najpierw narobiłam paniki u Uli bo się zablokowałam i nie wiedziałam jak wybrnąć ale się wreszcie udało. Może Ula mi za to głowy ni urwie;)
  • babciabezmohera Początki są mocno stresujące, ale myślę, że nie z takimi trudnościami dawałyśmy sobie w życiu radę, to i teraz będzie dobrze! 😉
  • urszula97 A zawsze słyszałam że w biurach nic nie robią tylko myslą, to jest wyczerpujące.
    Aniu,komentarz jest ,dziękuję.
  • annazadroza BBM:-)Pewnie, że będzie dobrze, ale ile jeszcze po drodze niespodzianek zanim się do tego „dobrego” dotrze;)
  • annazadroza Uleńko:-) Ja Ci bardzo dziękuję za wyrozumiałość:)))
    Dużo jeszcze muszę się nauczyć.
  • cytrynka1 Ja też się jeszcze uczę. W końcu znalazłam gdzie- i wyłączyłam przymus komentowania spod googla.
  • mmzd hmmm, ja wczoraj odkryłam, że zdjęcia przenoszę od, że tak to delikatnie określę, zadniej strony ;);)
  • e.urlik Robię zupę cebulową, będzie pycha! Co tam bloxy-sroksy 🙂
  • krzysztof213 Jeszcze raz napiszę
    obwatelx.home.blog
    Choc zastanawiam się czy warto gdzieś nadal pisać tu w necie
    Choć i dla mnie to terapia była
    Tak czytam i u ciebie dużo się zmieniło i u mnie też na tych peryferiach żyjąc morskich
    Pozdrawiam serdecznie miłą kobietę kiedy człowiek jest nieraz gorszy od wilka dla człowieka
    Piszę do ciebie szary wilk .
    Zresztą dla mnie już nie będzie lepiej z pisaniem blox był naprawdę dobrą platformą blogową gdzie był dużo ludzi i jak ktoś napisał no pewnie że chodzi o pieniądze ze skoda że prędzej tego nie widzieli ja tam byłem 11lat pisania …
  • annazadroza Cytrynko:-) Już się udało, mogę, potrafię, brawo ja;)))
  • annazadroza Magduś:-) Odkryłaś, bo Ty mądra dziewczynka jesteś:)))
  • annazadroza Krzysiu Szary Wilku:-) To jak imię wodza Apaczów:) Pisz dalej, to naprawdę jest bardzo dobry sposób na rozładowanie emocji, zobaczenie z dystansu swoich problemów, poprawę samopoczucia więc nie rezygnuj. Ja do Ciebie zaglądałam, tylko jeszcze nie potrafię nic napisać, ale nauczę się, już pokonałam wiele trudności i z tą też sobie poradzę. Jeszcze mi się plącze ale nic to, dam radę. Pozdrawiam Cię serdecznie:)))
© Anna Blog

Zaszufladkowano do kategorii Myślę sobie | Jeden komentarz