Jedyną wadą wiosny jest jej krótkotrwałość. W tej chwili jest cudownie ale jak przyjdzie wiatr czy deszcz natychmiast białe, pachnące płateczki opadną z drzew, które teraz kojarzą mi się ze scenami z baśni. Wczoraj z Calineczką i Synową przez chwilę byłam na spacerze oczekując na Męża i widziałam mnóstwo kwitnących forsycji. Całą żółtą ścianę poprzecinaną świeżutką zielenią. Widać kolorowe tulipany, szafirki też wdzięczą się do słońca, kolorowe stokrotki cieszą oczy, cała przyroda się spieszy. No właśnie, do czego? Mam wrażenie jakbym oglądała film przyrodniczy, na którym rozwój roślin jest pokazany w przyspieszonym tempie. Czy to dlatego, że czas gna do przodu jak nigdy wcześniej? Wyszłam rano z psami gdy słońce jako czerwona kula ukryte było jeszcze za drzewami, jedynie czerwona barwa zza gęstwiny świadczyła o jego obecności. Przeszłam kilka kroków i obejrzałam się. Już był widoczny kawałek czerwonej kuli. Po kilku krokach znów się obejrzałam – kula była dużo większa. Po chwili ukazała się w całej swej czerwonej krasie. Może ziemia zaczęła się szybciej obracać i dlatego ten czas tak szybko płynie?
Teraz wiosna nad Dunajcem albo Dunajec na wiosnę 🙂

Tak wygląda Dunajec z Drogi Pienińskiej

Wyraźnie widać pływające ryby

Droga Pienińska prowadzi wzdłuż Dunajca do Czerwonego Klasztoru po słowackiej stronie
Przy okazji sprawdzam gdzie wyląduje wpis, czy na właściwym miejscu czy tam, gdzie sam chce. I wiem, że jakość zdjęć jest okropna 🙁 ale Dunajec piękny 🙂

















