Biedronka odfrunęła

Biedronka zrobiła brzydki kawał i odfrunęła za tory. Wróci, lecz do tego czasu życie mam utrudnione a do wygody się już przyzwyczaiłam. Remont budynku na zewnątrz szedł pełną parą, w porządku, nic jednak nie zapowiadało, że wejdą do środka w tak ekspresowym tempie bez uprzedzenia. I o to ostatnie mam pretensję, nie o co innego. Rano przechodziłam z psami obok sklepu i nie było żadnej informacji, żadnej, że od dziś zamknięte (to było w środę). Wzięłam wózek, listę zakupów dość pokaźną – tak wypadło – i … zastałam informację, że zamknięty sklep z powodu remontu. Zaklęłam brzydko i głośno. Na usprawiedliwienie mogę dodać, że nie ja jedna. Cóż było robić, powędrowałam kawałek spory do następnej Biedronki. Rozsiadły się w okolicy dość licznie. Co innego jednak pokonywać taką drogę z psiakami idąc na spacer a co innego po zakupy i z powrotem. Ale… ja lubię sama chodzić do sklepu, Mąż jest delegowany tylko w sprawie konkretnych przedmiotów ewentualnie ciężkich w rodzaju zgrzewki wody mineralnej.

Dziś już piątek, zleciał tydzień jak z bicza strzelił. Na jutro zapowiadają 20 st., jeśli nie będzie padało planuję prace w ogródeczku. Teraz jest leciutka mżawka, nawilży roślinki, które z ziemi wychodzą. Bez ma coraz większe pąki, hortensja wypuszcza listki, tulipany się pokazały, nawet trzy krokusiki znalazłam:)

Wyszukałam fotkę Browusia, taki był podobny do Pana Psa Quattro, tylko mniejszy. Teraz śpi wśród innych zwierzaczków w Koniku Nowym.

To jest nieostrzyżony Browar na Ursynowie

 

 

Podziel się:
Ten wpis został opublikowany w kategorii Myślę sobie. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

25 odpowiedzi na Biedronka odfrunęła

  1. Mysza pisze:

    Uu nieładnie Biedronka, informacja powinna być! Choć co ich tam obchodzi, po remoncie klient i tak wróci 😉 był śliczny.. i zdjęcie widzę już duże 🙂

  2. Mysza pisze:

    Piesek był śliczny.. zjadło mi słowo po drodze 😉

    • anka pisze:

      Myszko:-) Już mnie dziecko nauczyło, instrukcję przysłało i tłumaczyło po kolei krok po kroku. Udało się:)
      Może do świąt uwiną się z remontem? Dobrze by było, Biedronka po drugiej stronie ulicy to nie to samo co Biedronka duuużo dalej.
      Kochany bardzo był Browuś, taka czarna owieczka:)))

  3. fuscila pisze:

    Ha,ha,ha, a ja tylko tytuł przeczytałam i pomyślałam sobie:” Jak mogła Ance biedronka uciec? One jeszcze zaspane, ledwo chodzą! Moją własną, com zdybała u siebie ostrożnie na karteczce na zewnątrz wyniosłam. Bo to nasza , polska biedronka była, nie żadna zagramuniczna, z Chin czy inszych landów!”
    A potem wchodzę w tekst i się śmiałam sama z siebie. Pewnie dlatego, że nie kupuje w sklepie Biedronce ( u mnie ich nie ma, w pobliskim mieście aą, ale nie umiem się w ich bałaganie odnaleźć)!
    Za to pies miodzio! Moja Sonia też była mocno kudłata, bo po pudlu czarnym i niewiarygodnie brzydkiej suczce, takiej z rodzaju ni to pies, ni wydra! Niestety, już dawno na niebieskich łąkach biega!
    Pozdrawianki wiosenne!

    • anka pisze:

      Fusilko:-) Też się uśmiałam:) Wszelkie robaczki wynosimy na zewnątrz, już mi się tak dawno porobiło, że nie zamorduję żadnego poza komarem, ale i tego uprzejmie uprzedzam co go czeka jak mnie użre. Ma wolny wybór:)
      Browuś był (prawie) sznaucerem średnim, z reguły obrośniętym, tylko jeden jedyny raz byliśmy z nim u psiego fryzjera i nigdy więcej! Potem zbędne owłosienie usuwane było nożyczkami w miarę możliwości i czasu przez tego, kto akurat go (czas) miał. Nie ma brzydkich piesków, wszystkie są cudne, to tylko ludzie brzydkie takie;)
      Mam trzy wiosenne krokusiki:) Buziaki:)

  4. nie-okrzesana (kobieta zniewolona) pisze:

    Ja też wolę samotne zakupy. Mąż przydaje się jednak do rozładowania auta i wniesienia wszystkiego na 2. piętro.

    • anka pisze:

      Nie-okrzesana/ Wolna Kobieto:-) Z zakupami z Mężem było tak, że z wnuczką obleciałyśmy cały supermarket (żeby zobrazować powierzchnię) a Mąż stal dalej w tym samym miejscu, w którym go zostawiłyśmy myśląc intensywnie nad zakupem – bądź porzuceniem zamysłu dokonania owego;) Za to też go kocham:)))
      Co do rozpakowania i wniesienia masz 100% racji:)))

  5. dora pisze:

    Pięknego pieska miałaś!
    Mam owada dość blisko, ale jest najgorszym dyskontem, są jeszcze dwie w mieście i w tamtych często jest więcej towaru .
    Najbardziej mnie wkurza zawalone dojście do kas i mało miejsca przy nich, bałagan i brud jak w każdej:(

    • anka pisze:

      Dora:-) Kochany bardzo był:)
      Biedronka jest jedna jedyna, w Żabce jest drożej i mniejszy wybór. Do innych trzeba organizować wyprawę a owada mam po drugiej stronie ulicy i już dokładnie wiem co tam dobre jest, co wybrać itd. Do Twego opisu moja nie pasuje, było zupełnie luźno i przyjaźnie. W drugiej, tej odległej, ale z której teraz muszę korzystać (już po remoncie) jest zupełnie przyzwoicie, może dlatego, że jeszcze nowa.

  6. Urszula97 pisze:

    Niedobrze,przyzwyczajam się do sklepów,jak mi cos poprzestawiają w sklepie to jestem zła bo nie wiem gdzie co.(ostatnio taka moda),a tak z dnia na dzień zamknąć to fe ..
    Piesiuna cudowna.

    • anka pisze:

      Ula:-) Nie znoszę jak w sklepie towar poprzestawiają, lubię jak wszystko jest na swoim miejscu a ja wiem gdzie to jest. Jak pozmieniają to chodzę, szukam i się wściekam. Teraz ciągle przestawiają, to taka pułapka na klientów, szukając tego co chcesz kupić chodzisz po całym sklepie i przy okazji to i owo wrzucisz jeszcze do koszyka. Ale nie ze mną te numery;) Ja chodzę z kartką po zakupy:)
      Cudowny Browuś był, faktycznie:)

  7. Lucy pisze:

    Browar sie nazywal?
    tez ciekawe, ale mi nie az niezwyczajne, takie imiona. mam przyjaciólke, której wiele psów (w porywach miala ich 16) mialy „alkoholicne” imiona. Tak to okreslila pewna Czeszka, u której owa Ina nabywala szczeniaka. Bo pojechalismy tam w towarzystwie dwóch briardów o imionach Grappa i Fernet (Branca?)
    W domu byly jeszcze, Beck`s, Palinka, Cidre…. 😉

    • anka pisze:

      Lucy:-) Miał być Whisky ale okazał się chłopakiem. W owym czasie zespół Dżem z Ryśkiem Riedlem byli na pierwszym planie i stąd się to wzięło. Obecnie są jeszcze w rodzinie Bimber i Burbon:)))
      Jakich imion by psiaki nie miały zasługują na dom i kochających ludzi. Też bym chciała mieć taką gromadkę jak Twoja przyjaciółka, szkoda, że nie mogę:(

  8. marijana2 pisze:

    Coś w tym jest. Też zakupy lubię robić sama. Mąż potrzebny jest tylko przy tych cięższych 🙂 Podobno Biedronki zaatakowały kraj, a ja do najbliższej mam daleko, więc nie chodzę tam. I dobrze mi z tym 😉
    Browuś był cudnie kudłaty.

    • anka pisze:

      Marijanko:-) Jeden jedyny pobyt u psiego fryzjera był dla niego ogromnym stresem a potem się wstydził wyjść na ulicę. Dlatego nigdy więcej takiej krzywdy mu nie zrobiłam. Strzygli go chłopcy albo ja – zależy kto go dorwał i tylko na lato. Kiedy było zimno chodził w kudełkach. Jego kudełki nie były takie dokuczliwe jak np owczarka bo nie fruwały po pokoju, zbijały się w kłębuszki i łatwo dawały się sprzątnąć.
      Biedronkę „moją” chciałabym mieć jak najszybciej z powrotem. Myślę, że jakość sklepu zależy też od pracujących tam ludzi, u mnie są sympatyczni, „oswojeni”, znani – może dlatego z przyjemnością robiłam zakupy, w tej drugiej nie czuję się tak dobrze. Poza tym 900 m. trzeba przejść. Wiem, że tyle bo przeczytałam:)

  9. Obywatel x pisze:

    Dzięki ci bardzo za życzenia
    Też pozdrawiam serdecznie

  10. Obywatel x pisze:

    Masz dobre serce .
    A ogrodowe sprawy miłe
    Żebym ja miał ogród też byk siedział dziś w nim pił i pracował gotował i jadł

  11. Obywatel x pisze:

    Pies najlepszym przyjacielem człowieka ze nieraz człowiek nie dla psa przyjacielem

    • anka pisze:

      OX:-) Szkoda, że człowiek nie zawsze. Masz rację, niestety. Człowiek nie zawsze zasługuje na miano człowieka. Szkoda.
      Mój ogródeczek jest maleńki, jak trochę większy balkon, ale jest:)
      Jeszcze raz najlepsze życzenia:)))

  12. BBM pisze:

    Do Biedronki chodzę rzadko, bo jest dość daleko. Mam w pobliżu mały rodzinny sklepik dobrze zaopatrzony i z całkiem przyzwoitymi cenami. Lubię tam kupować, bo właściciele bardzo dbają o klienta.

    • anka pisze:

      BBM:-) Lubię takie sklepiki ale u mnie w pobliżu takiego nie ma. Jest Żabka, tylko też dalej i jakoś nie za bardzo lubię w niej kupować, choć reklamy mają fajne.

  13. Ewa pisze:

    Cudny, śliczny, słodki… och, przytulałabym godzinami. Szkoda misiaczka bardzo, jak każdego zwierzaka 🙁 Ale czemu się strzyc nie chciał? Zagadka psiego umysłu.
    Pod Spodem: też, tak jak Fuscila myślałam, że o biedronkę-owada chodzi… A u mnie Lidl króluje.

    • anka pisze:

      Ewuś:-) Pewnie, że taki był.
      Lidla mogłabym mieć pod ręką, czasem fajne rzeczy można trafić, mam kamizelkę ocieplaną turkusową i bluzki kupione w dwupaku. Gdybym miała pewnie nie oparłabym się pokusie. To może i lepiej, że nie mam?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *