Przyznam się, że nawet nie mogłam Wam odpowiedzieć. Jestem od niedzielnego wieczoru jakby w innym świecie, nierzeczywistym, z którego chciałabym wrócić do normalnego, ale zgubiłam drogę i nie potrafię jej odnaleźć. I tak tutaj tkwię, patrzę na wzruszonych ludzi ocierających łzy, słucham samych ciepłych, dobrych słów o Pawle Adamowiczu i sama łez nie mogę powstrzymać. Cóż to za człowiek, którego czczą w ten sposób
mieszkańcy jego miasta sami z siebie? Nikt ich nie zmusza do przychodzenia, nikt ich nie przywozi autokarami, nie płaci za przyjście!
Czy to nie są narodziny nowego społeczeństwa? Czy to był koniec świata? Jurek Owsiak obiecywał, że będzie grał do końca świata i jeden dzień dłużej. Czy to oznacza, że pewien świat się skończył, bo Jurek przestaje grać? I czy tylko zło będzie odtąd zwyciężało?
Przed chwilą przeczytałam pełen nienawiści komentarz pod informacją o skokach naciarskich, które w ramach żałoby odbędą się bez oprawy muzycznej. Takie słowa o Pawle Adamowiczu, którego dosłownie opłakują tłumy ludzi, może wypowiadać tylko osobnik, który przyczynia się słowami do morderstwa, wyrzuca z siebie zło, które eksploduje i plami krwią ręce tych, którzy podobne słowa wypowiadają. To oni mają krew na
rękach. My wszyscy mamy krew na rękach pozwalając na wypowiedzi tego typu, godząc się na nie, przechodząc nad nimi do porządku dziennego i akceptując je w codziennym życiu. Od maleńkiego kamyczka może powstać lawina zabierając wszystko po drodze, niszcząc, zasypując. Przeciwstawmy się lawinie zła uruchamiając lawinę dobra.
16.01.2019
kotimyszkot Aniu, staram się i myślę, że wielu jest dobrych i chcą tacy być.. Marsze sprzeciwu to pokazują, WOŚP to pokazuje, bo mimo nagonki ludzie jeszcze chętniej pomagają, z roku na rok więcej zbierają. Ale jak tu się przeciwstawić nienawistnym komentarzom? Można próbować dyskusji, zmiany poglądu, choć to niewiele da jeśli ktoś jest zaślepiony.. To powinno być kasowane, likwidowane w zarodku. Nie powinno iść w eter i zatruwać tej dobroci, która jeszcze istnieje..
tessa37 Smutne jest to, ze znalezliby sie tacy, ktorzy na sile „udawadnialiby”, ze jednak tymi autokarami przywiezli i jeszcze zaplacili…
Sa osoby, z ktorymi dyskutowac sie nie da, tak bardzo sa zaslepieni w nienawisci, sama tego doswiadczylam, nie wiem, czy to choroba, czy cos innego…
Wazne jest ze „ludzi dobrej woli jest wiecej” i to jest jedna pociecha i cos, czego nalezy sie trzymac.
babciabezmohera Staram się kurczowo trzymać dobra. Czy mi się to udaje? Na pewno nie zawsze… :(((
urszula97 Bardzo ciężko,dokąd to doprowadzi,żałoba narodowa,w każdym info TVP o tej tragedii,cos mi nie gra,zbyt słodko.
fusilla Potrzebna jest praca u podstaw! W miasteczku opodal mojej wsi część młodzieży z ogólniaka organizowało pikietę przed ratuszem, aby oprotestować decyzję burmistrza w kwestii studniówki, która miała być przeniesiona o tydzień ( bo fryzjer zamówiony i kosmetyczka!). To jest dopiero temat do dyskusji poważnej, czego uczymy młode pokolenia!
veanka Nastąpił tryumf nienawiści, zła nad dobrem, nie wywodzący się jednak znikąd.
Jest przejawem tego, co się dzieje wokoło, jest odgórne przyzwolenia na czynienie zła przeciwnikom politycznym.
emma_b Aniu, Orkiestra na pewno będzie grała, przecież Fundacja nie przestaje istnieć. myślę też, że pod wpływem tylu gorących apeli Jurek Owsiak zmieni decyzję. a jak by było pięknie gdyby pokojowego Nobla dostał…
annazadroza Myszokocie:-) Widać tę jasną stronę Mocy w postaci olbrzymich tłumów. I to jest wzruszające, podnoszące dobrą energię, przywracające wiarę w dobro. Rozmowa z osobami zaimpregnowanymi na wiedzę i dobro nic nie da, do nich kompletnie nic nie dociera. Nawet teraz, gdy słyszę niektóre wypowiedzi, to… stop, nic więcej nie powiem.
annazadroza Tesso:-) Nie da się, nie da się z niektórymi rozmawiać, każde słowo odbija się jak od ściany i nic nie dociera. Myślę, że zachowam w pamięci obraz tysięcy ludzi tworzących ze światła Największe Serce Świata, bo to są ludzie dobrej woli.
annazadroza Gosiu:-) Trudne chwile, właśnie dla ludzi dobrej woli…
annazadroza BBM:-) Teraz robię tak – kiedy łapię się na myślach, których nie chcę mieć, skierowane w stronę tych zaimpregnowanych na dobro, mówię sobie KAMYCZEK – i udaje mi się opanować. Przynajmniej w danym momencie.
annazadroza Uleńko:-) Tvp w ogóle nie oglądam, od dawna, bo co info to … coś złego, nieszczerego, fałszywego…
annazadroza Fusilko:-) Masz rację, praca od podstaw jest niezbędna i powinna byc prowadzona, jak najszybciej. Ale – już np. Ordo Iuris sprzeciwia się, czyli, na prosty rozum – namawiają do nienawiści i przemocy skoro stygmatyzują tych, którzy mowie nienawiści mówią Stop. Sprawdziłam co to za organizacja i przeczytałam, że sekta wywodząca się z Brazylii, od której Kościół się odcina. Tak przeczytałam.
annazadroza Veanko:-) Zgadzam się z Twoim zdaniem. Jednak tłumy ludzi – po jasnej stronie – budzą w sercu nadzieję.
annazadroza Emmo:-) Dopóki Orkiestra będzie grała jest szansa na istnienie dobra w człowieku. Może to brzmi głupio dla kogoś, ale tak właśnie czuję. Bardzo bym chciała, żeby Nobla dostał – w tym oszalałym naszym kraju jest bohaterem funkcjonując przez tyle lat wyłącznie po jasnej stronie.
Czas od chwili zamordowania prezydenta Gdańska płynie jakby w zwolnionym tempie, przepełniony niedowierzaniem, że stało się coś tak strasznego. Najpierw była jeszcze nadzieja, że uda się, przecież są nowoczesne sprzęty medyczne, które cuda potrafią zdziałać, przejąć część funkcji życiowych pacjenta na pewien okres… Nadzieja umiera ostatnia. I umarła. Lekarze przegrali walkę o życie.
Wieczorem w Gdańsku zebrali się mieszkańcy, wielki tłum ludzi, aby uczcić Pawła Adamowicza, swojego prezydenta dla którego ratowania dziesiątki osób oddawały krew. Zgromadzili się w akcie sprzeciwu, aby zaprotestować przeciw nienawiści, z nadzieją, że wywołają refleksję u tych, którzy mają największy wpływ na życie kraju. Marsze odbywały się w bardzo wielu miastach w całym kraju. Wzruszający widok na ekranie – tłum ludzi ze światełkami z telefonów, takie światełko pamięci dla wspaniałego człowieka.
Jurek Owsiak pod wpływem tragicznego wydarzenia, czyli zamordowania prezydenta Gdańska, zrezygnował z pełnienia funkcji prezesa Orkiestry. Wylało się na niego tyle hejtu, tyle pomyj, tyle tak potwornego, skoncentrowanego zła, że postanowił odejść mając nadzieję, że może napastnicy się opamietają. Janina Ochojska mówi, że niepotrzebnie Jurek rezygnuje, bo zło i tak będzie się wylewało, bo to jest atak na jego dzieło, na kwintesencję dobra, nie na niego samego. Czyli mamy dobro i zło w czystej postaci. Wystarczy przeczytać obrzydliwe słowa Krystyny P. ostatnie i wcześniejsze też, taki gejzer nienawiści wyrzucany z ogromną siłą bezustannie, bez przeszkód, z cichą (albo i nie) aprobatą popleczników.
Naprawa naszego świata od polityków powinna się zacząć. Od szanowania Konstytucji, która mówi, że Polska jest dobrem wszystkich obywateli, od uświadomienia im (sobie), że podstawą funkcjonowania społeczeństwa jest szacunek do drugiego człowieka, merytoryczna dyskusja z przeciwnikiem a nie walka z nim i robienie wroga z każdego, kto się nie zgadza. Wczoraj jeden zwolennik partii rządzącej powiedział, że gdyby miał broń, to wystrzelałby mnóstwo tych, co się z nim nie zgadzają. Bełkotał ze złości, trudno było zrozumieć wszystko co mówił, widać wyraźnie – prosty człowiek, bez wykształcenia, niezupełnie rozumiejący świat, odbierający wydarzenia w swój specyficzny sposób. Ciekawostka – po sposobie mówienia odgadywałam sympatię polityczną dzwoniącego (bo tam dzwonią różni ludzie i mówią co chcą). Nie pomyliłam się wczoraj ani razu. Jak do takich ludzi trafić z przesłaniem dobra?
Na marsz do Gdańska przyleciał Donald Tusk, pożegnał Przyjaciela pięknymi słowami – ” Obronimy Gdańsk, Polskę, Europę przed nienawiścią i pogardą”. Oby te słowa się sprawdziły.
45gogula W Gdańsku tylko bywam i to mniej niż sporadycznie, ale to wydarzenie chyba większością ludzi poruszyło … a słysząc wczoraj „Sound of silence” to i mnie się łezki zakręciły w oczach.
tessa37 Ja tlumaczylam wczoraj cala sytuacje mojemu mezowi…w innym jezyku to wszystko brzmi jeszcze gorzej:( Ta nienawisc, oszczerstwa, obluda sa jeszcze bardziej wyrazne i obrzydliwe…
babciabezmohera Mnóstwo ludzi poruszonych, wstrząśniętych. Przeczytałam list ks. Lemańskiego skierowany do Owsiaka… wzruszenie nie pozwala mówić, więźnie głos… Smutny czas, Aniu bardzo smutny.
annazadroza Urszulko:-) Nadzieję budzą tłumy ludzi opowiadających się swoją obecnością przeciw przemocy i nienawiści.
annazadroza Gosiu:-) W ciągu ostatnich trzech dni niejedna łza mi poleciała…
annazadroza Ewo, taki przyszło nam przeżywać, bardzo smutny.
annazadroza Tesso:-) Normalnemu człowiekowi nie da się wytłumaczyć co się tu dzieje, bo i tak nie zrozumie, nie da się.
annazadroza BBM:-) Czas smutku ale i czas przeogromnych wzruszeń. Nie wiem czemu, co chwilę oczy mi się napełniają łzami, teraz też…
To miał być radosny wpis. Ponieważ dzień grania Orkiestry to dzień radości, fantastycznej atmosfery, poczucia wspólnoty, solidarności, poczucia jedności w pomaganiu, w możliwości zespolenia się w dobrym, szczytnym celu dla ratowania życia i zdrowia dzieci, bezradnych, chorych maleńkich istotek. Ponieważ jest w nas dużo dobra i w tym dniu staje się ono ukierunkowane, nie rozproszone. Ponieważ lubimy pomagać, co widać w niezliczonych aktach zbierania środków na operacje dzieci za granicą, dla ofiar powodzi czy pożarów. Ponieważ kochamy swoich bliskich. Ponieważ chcemy im zapewnić jak najlepsze warunki życia i rozwoju. Ponieważ…ponieważ…ponieważ…. Dlatego dzień zbiórki Orkiestry jest dniem kojarzonym z radością. Z nadzieją na uratowanie życia – czego dowodem są dzieci i osoby już dorosłe, które jako maluchy miały okazję skorzystać ze sprzętu zakupionego przez WOŚP a teraz zbierają datki do kolorowych puszek, żeby pomagać innym. W całej Polsce ludzie grają opowiadając ile dobrego ich spotkało dzięki działaniom Jurka Owsiaka i Orkiestry.
A jednak przed niedzielnym orkiestrowym graniem pojawiły się hejty, obrzydliwe ataki, haniebne słowa, obrażanie, lżenie. Z twórcy projektu, który przyniósł służbie zdrowia 1 miliard!!! przez 27 lat grania, usiłujące zrobić bandziora i złodzieja, nawet – a właściwie przede wszystkim – w tzw. publicznej tv. To walka dobra ze złem – od dawna takie wrażenie ma wielu ludzi. Oczywiście bez żadnych wątpliwości, że jasną stroną jest Jurek Owsiak z Orkiestrą i wszystkimi grającymi z nim, których są miliony. Uosobieniem zła są ci, którzy nawołują, żeby nie pomagać. Ale jeśli trafią do szpitala, z pewnością chętnie skorzystają ze sprzętu z naklejonym serduszkiem.
Obrzydliwa wojna nienawidzących się plemion doprowadziła do barbarzyńskiego ataku. Po słowach „To cudowny czas dzielenia się dobrem” został zaatakowany prezydent Gdańska Paweł Adamowicz. Przez bandytę, który niedawno opuścił więzienie. Prezydent walczy o życie po pięciogodzinnej operacji, wciąż stan jego jest bardzo, bardzo ciężki. Mnóstwo ludzi oddaje krew, mieszkańcy miasta gromadzą się przed szpitalem, trzymają kciuki za niego, modlą się. Z każdej strony słychać, że zasługuje na to, bo jest dobrym człowiekiem, oddany swojemu ukochanemu miastu i jego mieszkańcom, zawsze dostępny, otwarty na potrzeby ludzi, spieszący z pomocą.
Nie tak dawno prezydent Adamowicz skarżył się na mowę nienawiści, która dotknęła bezpośrednio jego i kilku innych prezydentów polskich miast w postaci „aktów zgonu” wystawionych przez młodzież wszechpolską. Prokuratura umorzyła śledztwo, nie dopatrzyła się nawoływania do nienawiści, jedynie tylko wyrażenia niezadowolenia. Od razu następuje ciąg skojarzeń z np. wieszaniem zdjęć europosłów na szubienicach, ze sformułowaniem typu „nie popieram ale rozumiem”, z atakiem na dziennikarza, który pokazał neofaszystów świętujących urodziny hitlera, z uniewinnianiem „młodzieży” bijącej kobiety za trzymanie białej róży itp., itd. Znamy z historii – aby społeczeństwo trzymać w ryzach – trzeba karać, ścigać, nękać, straszyć każdego, kto śmie mieć inne poglądy: dziennikarzy, pisarzy, lekarzy, prawników, nauczycieli…
Władza znana z kart historii skłóca ludzi, żyje samym złem, karmi się złymi uczuciami, emocjami, nie potrafi istnieć w warunkach pokojowych, musi mieć konflikt, musi mieć wrogów, bo tylko strachem „przed” i nienawiścią „do” trzyma w kupie swoich zwolenników. Takie postępowanie za sobą pociąga następstwa. Mowa nienawiści staje się codziennością, ludzie na nią obojętnieją, przyzwyczajają się. Politycy nie reagują na ostrzeżenia, że eskalowanie nienawiści prowadzi do przekroczenia masy krytycznej. Nie są w stanie opamiętać się i debata publiczna jest skażona plemiennym podejściem, potwory ziejące nienawiścią (w rodzaju Krystyny P. i wielu, bardzo wielu innych) cieszą się uznaniem i „działają” na pierwszej linii.
Osoby niezrównoważone psychicznie odbierają ogólną atmosferę, odbierają to, co w używanym języku jest dominantą, a u nas nienawiść jest dominującym uczuciem na co dzień wylewającym się do nas z mediów. Nawet gdy nienawidzący próbują uczucia ukryć, czasem ujawniają się one (jak w słynnym wystąpieniu bez żadnego trybu) bez osłony.
Czy kiedyś zrozumiemy, my, dwa plemiona żyjące w kraju nad Wisłą, że język zarzutów wobec przeciwnika nie musi być językiem nienawiści? Że możemy się spierać używając merytorycznych argumentów dla dobra nas wszystkich, a nie na zasadzie „ja mam rację a potem choćby potop”?
Chciałabym mieć nadzieję, że trudna sytuacja może być przyczynkiem do głębszej refleksji, że przyniesie opamiętanie ale… miałam ją po śmierci Karola Wojtyły, po katastrofie smoleńskiej… Krótko trwała zgoda, szybko nienawiść plemienna wybuchła ze zdwojoną siłą.
Jedynym światełkiem jest właśnie światełko Orkiestry. Zbiórka mimo wszystko, duża przekazana kwota, na którą składają się większe i zupełnie drobne sumy z serca płynące, symbol czegoś najlepszego, co się w Polsce dzieje.
14.01.2019
e.urlik Chciałoby się wykrzyczeć wszystkie okropne rzeczy, które przychodzą do głowy po tym co się stało. I obawiam się, że ci obrzydliwi ludzie zwalą wszystko na WOŚP i na Pana Owsiaka (wielki szacun), że to jego wina, bo nie dopełnił jakiś obowiązków. To, że podał się do dymisji oznacza, że te wszystkie Pawłowicz wygrały. Że wygrała opcja faszystowska i niewiele już zostało dla nas nadziei. A sprawca nie zostanie właściwie osądzony.
Ale z drugiej strony… może to będzie punkt zwrotny. Może do ludzi dotrze wreszcie, kto jest winny sianiu nienawiści. Nie wiem, dlaczego czuję się tak podle, przecież jestem po jasnej stronie mocy 🙁
emma_b też się czuję podle i w przeciwieństwie do Ewy wiem dlaczego:(
tessa37 Mnie sie nie zdarza, zeby mi slow braklo, ale…właśnie mi ich braklo:(
To jakiś koszmar jest i nie wiem co (poza sama tragedia) gorsze: prawicowy-dalszy hejt co poniektórych, czy obłuda innych…
kotimyszkot To jest koszmar, aż się wierzyć nie chce w to, co się stało i w to, co się dzieje ze światem i z ludźmi 🙁
urszula97 Smutne,co wiecej napisać,odszedł Wielki Człowiek a drugi chce opuścić WOŚP,a może już ma dosyć hejtów,może już brak mu sił na walkę o ten piekny dzień?
45gogula chciałoby się powiedzieć …co to się z ludźmi ostatnio porobiło? no zero logicznego wytłumaczenia…
Gość: [annazadroza] *.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl Ewo, Fusilko,Emmo, Tesso, Myszokocie, Urszulo, Gosiu – nawet „uśmieszek” tu wydaje się nie na miejscu.
Dziękuję za słowa, zaledwie trzy dni minęły od tamtego tragicznego w skutkach wieczoru, a zdaje się, że jesteśmy w zupełnie innym świecie. Patrząc na tłumy gromadzące się w całej Polsce ze światełkiem – po jasnej stronie mocy – mam nadzieję, iż takie potwory, takie „Pawłowicze” nie mogą wygrać.
W czwartek byłam u Calineczki:) Noo, przecież to jest szkrab do zjedzenia po prostu! Oczywiście jak każde wnuczątko dla kochającej babci:) Chłonie babcia każdy ruch, tuptanie, machanie rączką, minki, gadanie w narzeczu marsjańskim albo jakimś nowogalaktycznym, kombinowanie co zrobić, żeby nie zjeść tego, czego nie chce, zaś dostać to na co ma ochotę. Ehh, cud natury i już. Urszula coś wie na ten temat, jest na bieżąco ze względu na Olusia:))) Po powrocie do domu już Lapcia nie włączałam, późno było i naprawdę czułam się zmęczona.
Nadchodząca niedziela jest świętem przyzwoitych ludzi, więc liczę na to, że humor mi się poprawi, może znów padnie rekord – czego życzę wszystkim potrzebującym, tym, którym od wielu lat pomaga Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy. Jak dobrze zobaczyć uśmiechnięte twarze bez fałszu, obłudy, i… nie będę wymieniać bez czego, bo i po co. Przypomniało mi się jak rok temu pewien poseł mówił co to on myśli o dawaniu na
Orkiestrę. No i … prezydentem Warszawy nie został:))) W każdym razie niech się uda zebrać jak najwięcej i jeszcze więcej niż jeszcze więcej:))) Całym sercem jestem za Orkiestrą!!!
11.01.2019
babciabezmohera Ja też! Już szykuję puszkowe pieniążki. I cieszę się, że- jak dotąd: tfu! tfu!- nie udało się nikomu zniszczyć ani Owsiaka, ani Orkiestry! ;))
fusilla Akurat wróciłam z próby! Nasza wiejska grupa zumbowy też gra dla Orkiestry!
emma_b też liczę na rekordowe wpływy.
Fusillo, grasz dla Orkiestry? jesteś fenomenalna!
urszula97 I ja jak najbardziej,tym bardziej że w mojej rodzinie ten sprzęt uratował zycie dzieciom.Zawsze byłam za.
Co by to nasze państwo zrobiło bez tej części społeczeństwa, ludzie robią zrzutki na operacje,pomoc przy spalonych domach,przy powodzi ,suszy.Mamy wspaniałych jeszcze ludzi.
e.urlik My i Pan Pies jedziemy jutro specjalnie „do miasta”, żeby im nawrzucać!
45gogula Dałam, mam czerwone serduszko i jestem z siebie zadowolona również w tym roku.
annazadroza BBM:-) Mam nadzieję, że nie uda się zniszczyć Orkiestry. Mimo wszystko albo właśnie dlatego…
annazadroza Fusilko:-) Jak cudnie, że cała Polska gra w dobrej sprawie:)
annazadroza Emmo:-) Do wieczora już była rekordowa suma:)
annazadroza Urszulko:-) Zatem wiesz najlepiej, bo z doświadczenia, jak ważną działalność prowadzi Orkiestra. Zgadzam się, że mamy cudowną dużą część społeczeństwa, chętną do pomocy, na którą w każdej sytuacji można liczyć.
annazadroza Ewo:-) Brawo dla Ciebie i Pana Psa, mam nadzieję, że bez powikłań się odbyło.
annazadroza Gosiu:-) Czerwone serduszko ma energię w sobie i ją roztacza wokół:)
Ręce opadają, gdy tylko spojrzy się na bieżące wydarzenia w kraju. W każdej dziedzinie, absolutnie w każdej. Przypominam sobie, że kiedy weszliśmy do Unii, jakiś polityk z zagranicy, nie pamiętam kto – poza tym, że był to przeciwnik UE, powiedział, ze już teraz się przestał martwić. Z prostego powodu, że skoro Polska weszła do UE to ją rozwali, bo to jest państwo, które niszczy wszystko za co się weźmie. Koniec na temat, tylko żalu z serca wyrzucić się nie da…
Śniegu nasypało mnóstwo. Teraz jest ładnie póki czysty, biały, świeży. Taki jest w osiedlu i na łące. Na ulicę nie wychodziłam, tam pewnie już tak bajkowo nie jest, bo sól wyżera całą urodę zimy i tworzy breję. Przed drzwiami dzieciaki sąsiadów wczoraj zrobiły bałwanka, szalały do późnego wieczora, śmichy-chichy niosły się na całe osiedle. Nawet moje psiaki cieszyły się takim czystym śniegiem. Zwykle poważny Skituś rozbawił się
niczym szczeniak. Skakał, biegał, chwytał śnieżki rzucane przez Męża, wreszcie znalazł jakiś patyk i zaczął z nim gonić ile sił w łapach. Szilka po namyśle przyłączyła się do niego i zabrała mu patyk, potem on jej i tak na zmianę. Bawiły się w ten sposób przypominając mi jak mój Rolf i Aba siostry w ten sam sposób bawiły się na łące w Cięciwie. A chłopcy mali byli… ehh, fajne czasy…
Podczas poprzedniej zimy Eliza pokazała jak robiła karmnik z butelki plastikowej. Skoro śniegu gruba warstwa pokryła ziemię, to biedne ptaszeczki nie mają co jeść. Jeden karmniczek mam przy balkonie, ale jakoś nie bardzo im pasuje. Rano zrobiłam więc drugi, z butelki właśnie, nasypałam siemię lniane, kaszy jęczmiennej trochę i pęczaku, czyli to co miałam. Słonecznik się skończył, muszę dokupić, mam tylko dynię ale nie wiem, czy ją jedzą. Przywiązałam moje dzieło do bzu, na którym często pojawiają się sikorki i czekam na skrzydlatych gości.
Śniło mi się, że utłukłam łopatą jakiegoś sk…syna, który znęcał się nad końmi i wcale nie miałam wyrzutów sumienia. Po obudzeniu się stwierdziłam, że na jawie też bym nie miała.
9.01.2018
fg2002 Piszą ci co narzekają – nie piszą ci co nie mają powodu. I dlatego wydaje się że wszyscy piszą.
e.urlik Aniu, gratuluję utłuczenia sku….yna. Na razie we śnie? Pamiętaj, że u mnie się zawsze coś w świątecznym ubraniu znajdzie 🙂
babciabezmohera U mnie śnieg jeszcze dokuczliwy nie jest, zobaczymy, co będzie dalej…
annazadroza fg:-) Wszystkiego Dobrego w Nowym Roku:)
annazadroza Ewuś:-) Noo, sąd sądem…. i wszystko jasne:) A łopatę mam własną.
annazadroza BBM:-) Jak ładny, czysty, świeży – to nie jest dokuczliwy. Przy braku wiatru jeszcze, bo jak wieje, ooo, to strasznie jest.
kolewoczy Pada bez przerwy, dopóki nic sie neid zieje, jest fajnie i łądnie, ale wszędzie tyle nasypało, ze tylko czekac, jak zaczną się kłopoty stluczkowe i złamania. Żadne służby i odśnieżarki już nie nadążają. Dzisiaj przedzierałam się przez śnieżną breję.
urszula97 Po 4 latach ludzie dla dzieci odkurzyli sanki,piękny to widok dzieci na sankach,lepią bałwanki,bawią się w śniezki a i weselej wokoło,nie ma zasp ale tyle śniegu że można spokojnie jeździć,nawet nasz mały tupta po śniegu czasami się przewalając .
Pierwsze Twoje zdanie na początku wpisu – powiem że dużo prawdy w tym.
Pozdrawiam .
kotimyszkot To teraz zamiast w góry można do Ciebie przyjeżdżać na sanki 🙂 U nas dziś słońce i temperatury na plusie, pojawiły się zielone listki na pelargonii.. ciekawe kiedy zima dotrze do Szczecina 😉
kasiapur Co do śniegu …to mam pragnienie aby przykrył te wszystkie brudy…
ale on szybko znika i znowu jest tak samo źle.
uściskuję Aniu
fusilla Gdzie zanieść petycję, co by i u nas śniegu nasypało? No niech ktoś mi podpowie. Ostatni , leżał w ubiegłym roku przez połowę dnia, a teraz tylko mży sobie i na zmianę deszcz lub śnieg topiacy się natentychmiast! Bo temperatury u mnie powyżej 5 st. Celsjusza!
kobietawbarwachjesieni A u nas biało. Jest ładnie, ale ja mam już dosyć zimy i czekam z niecierpliwością na wiosnę.
emma_b wychodzi na to, że tylko Fusilla i ja czekamy na śnieg jak na Godota…
Gość: [annazadroza] *.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl Kolewoczy:-) Breja jest okropna, współczuję Ci bardzo przedzierania się przez nią. Biały,czysty śnieg to co innego. Ale… już chyba końcówka, ma być plusowa temperatura, czyli błoto zapanuje nad światem:(
annazadroza Uleńko:-) Co do spraw aktualnych, powiem – oj:( i wystarczy. Cudnie jest zobaczyć takie szczęśliwe dzieciaki i ich zabawy na śniegu. Przypominają mi się moje dziecięce lata, gdy zimy były prawdziwe, śniegu nie brakowało, a ja wtedy zimę bardzo lubiłam. Zupełnie odwrotnie niż teraz. Wyobrażam sobie Olusia tuptającego w śniegu, gęba się od razu uśmiecha:) Odpozdrawiam najserdeczniej:)))
annazadroza Myszokocie:-) Gdzie te pelargonie, na zewnątrz?! U nas jeszcze ładnie i biało, ale w prognozie plusowa temperatura, znów błoto nas zatopi:(
annazadroza Kasiu:-) Wytrzymał kilka dni, przykrył białym puchem wszystko co brzydkie. Dalej – nie wiadomo co będzie, bo jak zacznie topnieć znów się zrobi szaro i buro.
Uściski, Kasieńko:)))
annazadroza Fusilko:-) Wypadałoby do Pana B. Ale Jemu tak doopę zawracają idiotyzmami i pierdołami, że chyba Mu się nawet w tę stronę spojrzeć nie chce. jak w kabarecie było, że ma powyżej uszu tej jednej nacji, bo nawet zmiany na przestrzeni wieków w całej historii nie pomogły…Temperatura ma się i u nas podnieść, więc po ładnym śniegu zostanie wspomnienie, ale przynajmniej tegoroczne. Życzę, żeby jeszcze u Ciebie napadało choć na kilka dni:)
annazadroza Marysiu:-) Wiosny to ja wyglądam przez cały rok:)))
annazadroza Emmo:-) To może jakieś gusła z Fusilką odprawcie zbiorowo w intencji śniegu, czy coś:)))
45gogula U mnie śniegu w sam raz i bywało pięknie z tego powodu, teraz już tylko breja.
annazadroza Gosiu:-) U mnie dziś nie ma śladu po śniegu, żadnego, nawet błota;)
W sobotni letni poranek tramwaj, którym codziennie jeździłam do pracy, był prawie pusty. Poza mną siedziały trzy osoby. Jedna z walizką, więc wyraźnie udająca się w podróż oraz dwie w tak zwanym wieku produkcyjnym, zaspane i złe, że akurat wypadła robocza sobota, zwana powszechnie pracującą i trzeba było wstawać, podczas gdy reszta rodziny spała w najlepsze. Dzieci nie było jeszcze nigdzie widać, chociaż w tym roku wielu rodzin nie stać na wysłanie ich na wakacje. Spały odreagowując rok szkolny.
Na przystanku koło Dworca Południowego wsiadła starsza kobieta z równie starszym pieskiem na smyczy. Wyglądał jakby miał tyle lat co opiekunka. Weszła do wagonu, rozejrzała się, przydreptała i usiadła naprzeciw mnie. Przyglądała mi się natarczywie. Usiłowałam skupić uwagę na wszystkim, co się znajdowało za oknem byle tylko nie dotknąć jej wzrokiem. Nie znoszę rozmów z obcymi ludźmi w środkach lokomocji czy przed gabinetem lekarskim. Są to dla mnie rzadkie chwile ciszy i spokoju, mój czas, możliwość zajrzenia do własnego wnętrza, uporządkowania myśli. Tym razem nie udało mi się. Jej wola nawiązania kontaktu była silniejsza od mojej woli zachowania obojętności.
Przesunęła ręką po lichych, siwych włosach splecionych w cienki warkoczyk zawinięty w mały koczek z tyłu głowy. Spadł na mnie potok słów nie do zatrzymania. Zresztą, już nie chciałam go zatrzymywać, czułam, że byłoby to podłe i nieludzkie.
– Jadę do wnuczki przewietrzyć mieszkanie. Kwiatki uschły to wyrzuciłam. Nie mogłam jeździć często, bo chorowałam, to uschły. Z Perełką, z tą suczką – wskazała na psinkę – wychodziła sąsiadka, ale nie mogłam jej przecież dać kluczy do mieszkania małej, prawda? – szukała potwierdzenia w moich oczach. – No to kwiatki uschły. Ja lubię sobie porozmawiać z taką miłą panią – uśmiechnęła się do mnie. – Nie mam do kogo gęby otworzyć, tylko do Perełki gadam. Czasem wychodzimy razem na przystanek. Usiądę sobie na ławeczce pod daszkiem i popatrzę na ludzi. Takie teraz różne cudaki chodzą po ulicy. Wszystkim się gdzieś spieszy, nikt się nie zatrzyma, żeby porozmawiać ze starą kobietą. Nie przeszkadzam pani?
– Nie, skądże znowu – odparłam wczuwając się całą duszą w jej samotność dzieloną z Perełką, jedyną bliską istotą.
– To dobrze. Bo nieraz wydaje mi się, że kobieta miła i do niej zagadam, a ta na mnie spojrzy jak na żmiję. Od razu się smutno człowiekowi robi. Pani jest dobra, to ja pani zdrowia i długiego życia z serca życzę, będę się za panią modlić. Za wszystkich się modlę. Za męża, nieboszczyka mojego, co go Niemcy do obozu wzięli i zatracili. A ja wtedy z maleńką dzieciną sama zostałam. Pan Bóg dopomógł, córkę wychowałam, wykształciłam, za mąż wydałam. Ale to ostatnie źle poszło. Zięć rozpił się, rozeszła się z nim córka, sama wnuczkę chowała. Jak ja ją. Ale ja jestem silna, sprzed pierwszej wojny jeszcze, to poradziłam. Ona biedna była, chudziutka, chorowita i ambitna taka, że jak się teraz wszystko poprzeinaczało i kobiety z pracy pozwalniali, to jej serce nie wytrzymało. A taka dobra była dziewczynka, nigdy nic złego ludziom nie zrobiła, zawsze cicha i spokojna, dlatego umarła. Żeby jaka lafirynda to by we wszystkie dostatki opływała. Dlaczego tak jest?
Patrzyła na mnie załzawionymi oczyma, które dawno temu musiały mieć kolor lazurowego nieba.
– Została mi wnusia do chowania. Już dowód ma, szkołę skończyła. Pojechała do Niemiec szukać pracy. Tłumaczyłam, że to wstyd dla Polki, jakby już u nas nie było co robić. Ale się ze mnie śmiała. Mówiłam: dziecko, twojego dziadka hitlery zatraciły a ty dobrowolnie do nich na roboty jedziesz? Powiedziała, że teraz są inne czasy a ja żyję przeszłością. I, że w Polsce to wszyscy tak babrzą się w tej przeszłości zamiast iść do przodu. A nie widzą dalej jak czubek własnego nosa.
– Hm, coś w tym jest – mruknęłam.
– Pisała, że znalazła pracę i że jej dobrze. Jak zarobi to weźmie mnie do siebie. Ale jak to: do siebie? Jakże ja bym miała własny kraj opuszczać? Młodzi mają pstro w głowie to mogą pleść androny. Ale ja stara jestem, nie ruszę się stąd. Czekam na nią, płacę z renty za mieszkanie. Przecież nie może tam zostać na zawsze. Wróci, prawda?
Coś mnie ścisnęło za gardło, więc tylko kiwnęłam głową.
– Dziękuję pani bardzo za rozmowę. Chodź, Perełka, wysiadamy. Jak pani myśli? Na pewno wróci, prawda, bo jakżeby nie?
Ze starą Perełką na smyczy podreptała do wyjścia, na przystanku pogłaskała suczkę po głowie. Tramwaj ruszył i zniknęły mi z oczu.
A.Z.1992/8.01.2019
urszula97 Myślałam że Tobie się teraz przytrafiło, dopiero zerknęłam na datę.Dalej na czasie jest powiedzenie”Starych drzew się nie przesadza’,Problem dzisiejszych młodych.Z drugiej strony młodzi idą za lepszym.Szkoda babci.Wykazały obydwie mają dobre serducha.
hanula1950 Jakie to smutne…
Starość jest straszna.
Serdecznie pozdrawiam.
45gogula Pięknie napisane, prawdziwie chociaż smutnie jak nie wiem co. Ja tutaj też dostrzegam przesłanie. Takie opowiadania to powinny być promowane w szerszym gronie. Może do kogoś by to dotarło, że ludzie starsi nie gryzą.
annazadroza Urszulko:-) Kiedy jeszcze jeździłam do pracy autobusami i tramwajami lubiłam się przyglądać ludziom (gdy nie czytałam). Wymyślałam wtedy różne historyjki, które mogły im się przydarzyć, do których by pasowali. Szkoda, że tak mało zapisałam i myśli poleciały w kosmos bezpowrotnie.
Teraz wyjazd jest czymś normalnym, jesteśmy w Unii, więc jedziemy jakby do siebie, nie do obcych. Wtedy jeszcze tak nie było.
Jeszcze taka refleksja – wtedy, te 27 lat temu, nawet pojęcie starości było różne od dzisiejszego. Wystarczy spojrzeć na np. Urszulę Dudziak, Marylkę Rodowicz i inne panie w wieku słusznym, które byłyby uważane niegdyś za zgrzybiałe staruszki a one kwitną.
annazadroza Marysiu:-) Dziękuję, że tak odebrałaś. Ty uczuciowa i wrażliwa dziewczyna jesteś:)
annazadroza Hanulko:-) Dziś jest wiele możliwości pokonania samotności, w pewnym sensie „przeskoczenia” kalendarzowego wieku poprzez internet, spotkania seniorów, uniwersytety Trzeciego Wieku i in. formy aktywności. Wtedy nie było czegoś takiego zakodowanego w świadomości starszego pokolenia, każdy się sam borykał ze swoją samotnością, jeśli mu się życie potoczyło tak a nie inaczej. Najważniejsze to – myślę sobie- mieć wiedzę, że mogę robić co chcę i żaden wiek nie może mnie ograniczać. I w ogóle coś robić, nie usiąść, załamać ręce i czekać nie wiadomo na co.
annazadroza Gosiu:-) Ty potrafisz niezwykle głęboko zajrzeć w każdy tekst, podnieść kołderkę, nawet materac i odszukać ziarnko grochu:)
A poza tym powiedziałam do Hanulki co i Tobie bym chciała. Pokolenie wcześniejsze różni się od naszego, obecnie już będące w tym wieku co wtedy tamto, które wojnę przeżyło. Dlatego my już inaczej patrzymy na świat i możemy z niego brać inną jakość. I bądźmy aktywni, wtedy samotność nam nie grozi, zawsze jest coś do zrobienia, są ludzie albo zwierzaki, którym można pomóc.
kasiapur T nic że data ,,nie dzisiejsza,,… Samotność funkcjonuje ,,poza czasem,,
po prostu JEST. W jakimś sensie przytuliłaś tą starowinę do serca.
Aniu uściskuję mocno.
annazadroza Kasiu:-) Jak Fusilka mówi – Ciepłe z Puchatym dla Ciebie, żebyś się otuliła i poczuła dobrze. Przytulam Cię serdecznie:)))
emma_b 1992 rok…to ja jeszcze w miarę młoda byłam…a na zapomnianym dzisiaj Dworcu Południowym był taki sklep jak na wsi, w którym kupiłam błękitny bidet:)
annazadroza Emmo:-) Przy Dworcu Południowym teraz jest stacja metra. Dawno już nie byłam, nie wiem jak w tej chwili wygląda, ale 4 lata temu wysiadałam tam do pracy i dalej szłam sobie piechotą:)
emma_b Aniu, stacja Wilanowska jest od początku istnienia metra czyli od 1995 roku:) mieszkałam przy stacji Służew, a nad morze wyjechałam 7 lat temu.
Emmo:-) Moja stacja to Imielin, blok tuż przy zejściu do stacji. I za tym tęsknię nieustannie, za czasem tam spędzonym też. Z okna patrzyłam na budowę metra, pamiętam chaszcze na metrze, którego jeszcze nie było. Najchętniej moje obecna lokum postawiłabym na trawniku pod blokiem;) Gdyby metro pociągnęli pod Lasem Kabackim też bym miała dobrze, ale las by tego nie wytrzymał. A wiesz, że idioci zabronili wchodzić do lasu z psami, nawet na smyczy? A dawno temu z Rolfem każdy fragment zwiedzaliśmy, z sąsiadkami i ich psami, z dziećmi też… Oj, młodość:)
Już pierwszy weekend nowego roku za nami. W sobotę rano sypał śnieg, w niedzielę też – dużymi, pięknymi płatkami. Dzieciaki wyległy gromadnie na podwórka, na placu zabaw było głośno, cieszyły się zimą jak tylko dzieci potrafią. Co do mnie, wolałbym tylko na obrazku śnieg oglądać. Ślisko, zimno, brr, nie lubię:((( Zimno tym bardziej mi dokucza, że już przed świętami zrobił mi się jęczmień na powiece, jeden jeszcze nie zniknął a już drugi się przyplątał, więc weekend upłynął na walce z opuchlizną, bólem i swędzeniem. Na dodatek ze świadomością, że w poniedziałek mam wizytę u pulmonologa i będę musiała między ludźmi się pokazać wyglądając jak potwór. Znowu brr, nie lubię:(((
Na plus jednak też coś było, przecież równowaga w przyrodzie powinna zostać zachowana:))) Przeczytałam kolejne dwie książki z gwiazdkowych prezentów, upiekłam zawijaski makowe wykorzystując miseczkę maku, który została ze świąt (zniknęły), ugotowałam wielki garnek pysznego kapuśniaku, znalazłam teczkę z dyrdymałkami po czym wklepałam je do Lapcia oraz – nie wywinęłam orła idąc po śliskiej uliczce:)
A teraz jest już poniedziałek, wróciłam od pulmonologa, nie pogorszyło się więc jest się z czego cieszyć. Przed drzwiami gabinetu, w którym robi się spirometrię, spotkałam koleżankę z pracy. Należy ona do pokolenia wcześniejszego niż ja, ma tyle lat ile babcia D. Ale jest w świetnej formie! Mówi się, że skrzypiące drzewo dłużej stoi, może to i prawda. Zawsze coś tam jej dolegało i tak jest dalej, trudno, żeby nie było, lecz formy jej można pozazdrościć. Była ładną kobietą i taką pozostała, zadbana, ubrana, rozbawiłyśmy całą kolejkę, która się zwiększała z chwili na chwilę, ponieważ tak to już jest z kolejkami w przychodni – a to się pan doktor spóźni, bo coś wypadnie, a to nakładają się godziny przyjęć pacjentów, bo komputer
zaszalał, a to ktoś musi bez kolejki bo coś tam…samo życie. Mimo to było sympatycznie i wesoło. I niech tak pozostanie przez cały rok:)))
7.01.2019
emma_b każdemu to, na czym mu mniej zależy…a ja tak czekam na śnieg…
ciekawa jestem dlaczego chodzisz do pulmonologa. ja powinnam już dawno pójść, ale nieustająco przekładam wizytę.
annazadroza Emmo:-) Ładny, puszysty śnieg iskrzący się w słońcu – to tak, najlepiej oglądany przez okno siedząc w cieple. Ale śliski chodnik/ulica/droga z lodowymi grudami i na których się ślizgam, potwornie zimny wiatr, w ogóle zimno- to nie moja bajka. Kiedyś mówiłam, że powinnam na zimę odlatywać do ciepłych krajów, teraz już lecieć nie chcę, wystarczy nie wychodzić z domu bez istotnej potrzeby, a całkiem nie musieć jechać do miasta.
Do pulmonologa chodzę, bo mi każą:) Mam astmę i sarkoidozę płucną, które trzeba kontrolować i brać leki. A Ty jak masz iść to idź, żebyś nie musiała dzięki zaniedbaniu jakiemuś robić np. bronchoskopii,brr, to było najgorsze badanie jakie przeszłam w życiu.
tessa37 Wszystkiego Dobrego w Nowym Roku:)
Narobilas mi ochoty na kapusniak:) Musze koniecznie zrobic w tym tygodniu:)
Na mnie tez czeka pulmonolog, nie wyrobilam sie w grudniu, kiedy robilam wszystkie inne badania kontrolne.
Jeczmienia nie zazdroszcze, moja babcia zawsze mowila, ze trzeba zlota obraczka potrzec;) Nigdy nie mialam, wiec nie wiem, czy faktycznie pomaga;) A na serio, na wszystko juz sa jakies specyfiki, na jeczmien nic nie ma?
e.urlik Aniu, powinnaś mieć maść z antybiotykiem ta tę przypadłość, powinno się ją wyleczyć raz a dobrze. Co do złotych obrączek, to trzeba je zdezynfekować i podgrzać, a potem pocierać, ale jakoś nie wierzę w te metody. Całuski!
45gogula Zima i do mnie przyszła. Lubię taką zimę. Poza jednym aspektem. Wyszłam w niedzielę na spacer z psem. Było tak cholernie ślisko, że nawet moje śniegowce nie dawały rady. Odbiło się to na mojej nodze. Już szło ku lepszemu. Prawie nie puchła, prawie nie bolała, ale szczęście moje długo nie trwało, co wiążę z nadwyrężeniem jej na spacerze.
annazadroza Tesso:-) Dziękuję i wzajemnie, wszystkiego najlepszego na cały 2019 rok:)))
Kapuśniak wykończony już. To dobre żarełko na zimno. Duże wiaderko, chyba z 5kg. na bazarku kupiliśmy, część poszła do bigosu, część do kapuśniaku i jeszcze jest w lodówce, bo przełożyłam w duże słoje, ubiłam ciasno tłuczkiem do ziemniaków, żeby się lepiej trzymała kapucha. To wygodny sposób, nie trzeba się martwić o surówkę do obiadu.
Oko lepiej wygląda, trzeba ciepłym przykładać. Poza obrączką pomaga jajko na twardo, bo długo trzyma ciepło. Ja teraz szklankę z kawą i herbatą przykładałam;) I maść z apteki. Musi czas upłynąć, żeby każda cholera co człeka łapie – przeszła. To jak z katarem – nie leczony trwa tydzień a leczony siedem dni:)))
Z pulmonologiem nie zwlekaj, żeby było wszystko ok.
annazadroza Ewuś:-) To stare, sprawdzone metody. Mój sposób to jeszcze Amol na palec, tak żeby alkohol odparował i wcieranie w powiekę, kiedyś odkryłam i pomogło. Nie pierwszy i nie ostatni raz mnie złapało, a najczęściej się uaktywnia, gdy odporność z jakiegoś powodu słabnie.
Jak Pan Pies się zimą czuje?
annazadroza Gosiu:-) Bidulka, właśnie dlatego chodzę z kijkiem, bo i w łeb można komuś dać i podeprzeć się w razie potrzeby:) Smarowałaś czymś, żeby nodze pomóc? Altacet w żelu jest wygodny. Dawniej trzeba było robić okłady a teraz smarujesz i już.
e.urlik Pan Pies, jak to rusek, jest zimą zachwycony! Z tego co czytałam u ciebie, to twoje psiaczki też mają się nieźle 🙂
annazadroza Ewciu:-) Szaleją z radości, cudny widok, takie roześmiane mordki:)))
emma_b też mam astmę…temat rzeka…chętnie bym kiedyś pogadała:)
annazadroza Emmo:-) A to Ci się cholera przyplątała:( Z drugiej strony jeszcze tak źle u mnie nie jest, biorę Salmex, najlepiej mi pasuje, inne różne próby mi nie pasowały. Poza tym wygodny w użyciu, co się liczy. Trochę mnie przytyka od czasu do czasu, ale do wytrzymania, wtedy wyciągam Ventolin. Natomiast nie do wytrzymania jest to, że nie możemy się wybrać do Szczawnicy,( tam jest dobry klimat dla astmatyków poza tym, że to moje ukochane miejsce) z wielu różnych przyczyn i to jest naprawdę wkurzające. A Ciebie klimat jest taki „akuratny” przy tej dolegliwości?
emma_b zaraz ten Salmex wyguglam, bo nie znam. szczerze mówiąc w Warszawie miałam tę astmę niemal bezobjawową, a nad morzem czuję się znacznie gorzej:(
Szczawnica powiadasz? okropnie gnuśna jestem, ale może kiedyś…
W Nowy Rok uwielbiam oglądać koncert z Wiednia. Odkąd tylko pamiętam siadaliśmy z mamą i tatą przed telewizorem. Już wtedy uwielbiałam walce Straussa i jedno z moich największych marzeń to był taniec w pięknej długiej sukni na sali balowej. Jedno z drugim się nie połączyło i pomimo wielu przetańczonych wieczorów i nocek dawno temu – walc, suknia i sala balowa się nie zgrały czasowo. Trudno, poczekam do następnego wcielenia;) Teraz już bym nie dała rady wirować w walcu, zawrót głowy nie pozwoli. Oglądać jednak mogę, z ogromną przyjemnością więc patrzyłam na cudowną salę, dekoracje z przepięknych kwiatów, która co rok jest inna, równie piękna. Kryształowe żyrandole zwisające ze zdobionego sufitu, balet wiedeński, film pokazujący zamki na Dunajem, polki, walce, tradycyjnie marsz Radetzkiego na zakończenie, przystojny pan dyrygent Christian Thielemann i orkiestra, której członkowie sprawiali wrażenie, jakby się dobrze bawili. Eh, Odczułam powiew dawnej Galicji, kiedy to „nasz cesarz” Franciszek Józef spoglądał z portretów w Krakowie na swoich poddanych. Ot, taki powiew historii przepełniony nostalgią…
3.01.2019
kasiapur Anuś, żeby tak w rytmie walca płynnie i romantycznie
wirował (oczywiście bez zawrotów głowy) cały ten roczek…
Chciałoby się bardzo bardzo :)))
Czasami wydaje mi się że tańce odzwierciedlają stan duchowy
społeczeństwa – to wg mnie ,,marnie stoimy,,.
kolewoczy Powiew czy nie, muzka piękna 🙂 Thielemann chyba jednak za bardzo przystojny nie jest 😉 O, ten ejst przystojny, byłam na jego koncercie na żywo, ujmująca elegancja i temperament:
fusilla Nie wiem od ilu już lat, chyba parę dziesiątek, pierwszy dzień Nowego Roku bez Koncertu Wiedeńskiego byłby dniem straconym!
annazadroza Kasiu:-) Oj, chciałoby się przetańczyć całą niejedną noc… ale to już było i nie wróci więcej… Ale teraz tak naprawdę to marzy mi się rok nudny i spokojny, na to jednak nie ma szans.
Od czasu „Tańca z gwiazdami” taniec stał się modny, są szkoły tańca, nie jest już obciachem wśród młodych uczęszczać na takie zajęcia.
Zaś stan duchowy – nie mylić z duchownym – może się trochę wznosi, widać po zainteresowaniu tematyką wprost przeciwną do materializmu… Era Wodnika jest szansą, choć jeszcze na razie chamstwo z grubiaństwem rządzą.
Dobrego roku Kasieńko, lepszego niż miniony:)))
annazadroza Kolewoczy:-) Obejrzałam, jest na kim oko zawiesić:) Użyłabym jednak określenia „ładny”, zaś tegorocznego mistrza jako „przystojnego”, mógłby grać agenta 007.
Oczywiście to wizja subiektywna;)
annazadroza Fusilko:-) Całkowicie się z Tobą zgadzam, nawet po przetańczeniu całej nocki (to było tak dawno, ze ho ho ) nie odpuszczałam. W tym roku zasiadłam przed tv w towarzystwie pana szampana, bo o północy cały nie poszedł, pewnie też czekał na koncert;)
45gogula Oj tak, ten koncert mimo pewnej powtarzalności cały czas jest magiczny, romantyczny i pobudzający do marzeń.
annazadroza Gosiu:-) Tak, działa na wyobraźnię i ma w sobie coś magicznego, skoro od tylu lat jest transmitowany na cały świat i cieszy się oglądalnością.
annazadroza Marysiu:-) Mój też nie lubi, ale od czego byli sąsiedzi? Jest co wspominać:)
annazadroza Emmo:-) Moja wnuczka powiedziała kiedyś: babciu, ty jesteś rosmantyczka:)))
Dziękuję, niech dla nas wszystkich będzie lepszy od minionego:)
annazadroza Magduś:-) Szczęśliwego dla Ciebie!!!
Zobacz, co w tym jest, w koncercie znaczy, skoro ludzie przez tyle lat chcą tego pierwszego dnia Nowego Roku zasiąść przed telewizorem, słuchać i patrzeć. Prawdziwa magia. Biała!
annazadroza Kolewoczy:-) Za żadnym nie poszłabym na kraj świata;) I tak najbardziej byłam zakochana w Winnetou i do tej pory mi nie przeszło, więc każdy jest na straconej pozycji;)
veanka Też oglądałam Noworoczny Koncert z Wiednia i doszłam do wniosku, ze jak relacjonował te koncerty Boguś Kaczyński to miały one podwójny urok.
Co roku we wrześniu organizował w Krynicy Zdroju koncert Kiepurowski.
To była perełka, nie wiem jakim cudem udawało mu się zaprosić tak wielu znanych artystów.
Te dwa wieczory, to było niesamowite przeżycie…
Gość: [annazadroza] *.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl Veanko:-) No właśnie o tym zapomniałam napisać. Strrrasznie brak pana Bogusia, jego kultury, elokwencji, wiedzy tak ogromnej, że się w komputerze nie mieści, anegdot opowiadanych ze swadą na temat każdego utworu, artysty – twórcy i odtwórcy – on wszystko wiedział. Kiedy mu zabrano jego ukochane dziecko, czyli Krynicę, to się załamał i już z choroby nie wyszedł. To jeden z nielicznych Ludzi przez duże „L”, którzy nie są do zastąpienia.
krzysztof213 Poważną muzykę lubię w nocy słuchać jak się dobrze smni mi śpi przy niej
krzysztof213 Poważną muzykę lubię w nocy słuchać jak się dobrze smni mi śpi przy niej
Drugi dzień nowego roku ma już z górki, spieszy gdzieś jak te z roku poprzedniego. Jak z noworocznymi postanowieniami, macie jakieś? Szczerze mówiąc nigdy ich nie robiłam. Zrzucić parę kilo i tak trzeba, bez żadnej specjalnej daty, ze względów czysto praktycznych. Wczoraj wykańczałam więc słodycze, żeby mnie nie kusiły. Został nam tylko jeszcze kolorowy serniczek na zimno, przy którym złamały się dwie łopatki do ciastek. Naprawdę! Wcale nie jest z kamienia, mięciutki, pyszny, rozpływający się w ustach – ale coś w sobie ma, jakąś moc;) Jedna łopatka była plastikowa, dołączona do pojemnika do przechowywania ciast, więc mogła się złamać. Ale druga? Normalna, metalowa z plastikową rączką co prawda, ale taka porządna;) Serniczek był sobie w szklanym pojemniku, mam taki fajny z zamknięciem (które kiedyś Browuś mój kochany napoczął i zostały na nim ślady jego ząbków), wygodnie go trzymać w lodówce. Sernik musi tam mieszkać dopóki nie zostanie zjedzony, bo rozpłynąłby się pod wpływem ciepła, nie da się go wyjąć na talerz w całości.
Zrobiłam kilkukolorowy, pewnie dlatego rozdzielają się poszczególne kolory. Następnym razem zrobię jednobarwny ale włożę mu do środka bakalie i pokrojone w kostkę stwardniałe kolorowe galaretki. Będzie piękny. Z pewnością nada się na jakąś specjalną okazję. Może na rocznicę ślubu? Zbliża się:) Jako ciekawostkę powiem, że moi rodzice brali ślub w kościółku w Tenczynku 21 stycznia 1948 roku, a my tego samego dnia tylko trochę później;) I jeszcze Dzień Babci zrobili tego dnia:)))
Przepisywałam dane do nowego kalendarza i takie różne daty mi się przypominały, sytuacje codzienne uwiecznione w kalendarzu, zapisane i dzięki temu możliwe do odtworzenia w myślach. Jednak to co jest na papierze – zostaje, reszta ulatuje i znika. Poczytałam też różne różniste horoskopy na 2019 rok i w każdym co innego. W jednym mnie straszą, w drugim obiecują duże pieniądze, w trzecim każą się rozwijać duchowo, w którymś kolejnym pracować nad sobą i okiełznać swoje lęki i emocje. Więc nad tym się zatrzymałam, bo od dawna próbuję to robić z miernym skutkiem. Znaczy – mam co robić i podążam w dobrym kierunku, tak trzymać. Wyczytałam też, że spotkam kogoś, kto pomoże mi zrealizować plany, jakie od dawna mam i nie potrafię sama do końca ich doprowadzić. Niestety nic bliższego, żadnych wskazówek, gdzie szukać, jak rozpoznać, więc pewnie znowu przegapię szansę, buu…
A może nie?
2.01.2019
Gość: [Obserwator] *.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl Oby ten Rok był lepszy od poprzedniego
annazadroza Obserwatorze:-) Witaj w Nowym Roku:) Życzę Ci tego samego, niech będzie lepszy:)))
45gogula W TV powiedzieli fajną rzecz. Na pytanie kiedy rezygnujemy z realizacji noworocznych postanowień? Najczęściej 1 stycznia po przebudzeniu. I chyba coś w tym jest,więc ja też nie robię postanowień. Już chyba dojadłam to co mogłoby kusić i wracam do diet M.Ż. A co do horoskopów…no ok, to jak nie wiesz kto Ci pomoże to zapamiętaj w czym ma Ci pomóc i jak będzie już faza realizacji to będzie TA osoba. Bo marzenie chyba masz?
kolewoczy Świąteczne jedzenie to ja dopiero zaczynam 🙂
aga-joz Horoskopem się nie przejmuj, one są tak napisane, żeby dało się do wszystkiego dopasować (co prawda po czasie).
Smacznego poświątecznie!
annazadroza Gosiu:-) Od dziś już także na dietę MŻ przeszłam, od śniadania. To jest najtańsza dieta:)
A marzenia – pewnie, że mam, takie całkiem realne są już teraz te moje marzenia. No, źle powiedziałam, nie: realne, tylko: przyziemne, ale w sferze pragnień do spełniana pozostają.
annazadroza Kolewoczy:-) Ty masz do nadrobienia całe zwykłe, świąteczne obżarstwo:) Zatem smacznego:)))
annazadroza Ago:-) Gazetowych przepowiedni nikt chyba nie traktuje poważnie. Z ciekawością jednak czytam wypowiedzi prawdziwych astrologów. Dużo w tym roku się na niebie będzie działo co z pewnością nie pozostanie bez wpływu na nas, zamieszkujących planetę Ziemia.
Dziękuję, dojadanie zakończone i dieta MŻ wchodzi do codziennego użytku. Jak długo – to się okaże;)
emma_b szkoda, że nie robisz zdjęć – ten wielobarwny sernik musi być piękny.
kotimyszkot Te złamane na serniku łopatki to był znak 😉
Mam nadzieję, że w nowym roku ten wpływ na mieszkańców Ziemi będzie w większości pozytywny.. Nadzieję zawsze warto mieć 🙂
Nadszedł ostatni dzień roku 2018. Nie wiem czemu tak szybko. Teraz wszystko tak pędzi do przodu, że szok.
Życzę Wam wszystkim, żeby następny rok był spokojniejszy. Życzę, życzę i życzę – więc może choć trochę się spełni. Spokoju, nadziei na lepsze czasy, pozytywnego zakończenia toczących się spraw, rozwiązania zagmatwanych życiowych węzłów, przecięcia toksycznych i wyzwolenia się, miłości, radości i spełnienia marzeń. Dla wszystkich. Wtedy świat stanie się lepszy. SZCZĘŚLIWEGO 2019 ROKU :)))
mmzd Wzajemnie Anusiu ! Niech ten Nowy będzie spokojny i nuuuuuudny. Lepiej żeby żadnych niespodzianek nam nie fundował!! – no chyba że będzie to Oskar dla „Zimnej wojny” ( albo 10cm mniej w moich biodrach 😉
45gogula Pięknie napisane, więc nie pozostaje mi nic innego jak napisać….wzajemnie:)
babciabezmohera Najlepszego, Aniu! Niech będzie szczęśliwy ten rok! :))
veanka Dziękuje, niech się spełniają te piękne i mądre życzenia.
krzysztof213 Aby bez tych za dużo zmian emocjonalnych i rozchwian tego sobie i tobie życzę
I tak naprawdę mało stresu
I dziękuję za komentarz bo co będzie co będzie czas pokaże
Dla mnie trochę pieprzu i soli było wraz z odrobiną cukru i gorzkich smaków nieraz bez lukru
Aby było lepiej a czy będzie tego nie wiem
kasiapur Piękne życzenia Anula, bo Ty umiesz słowami wnętrze wyrażać. Ja tak
nie umiem i zawsze jestem zafrasowana jak to ująć, a tyle mam ciepła
i serdeczności do przekazania dla Ciebie. Wobec tego krótko…życzę Ci
przede wszystkim zdrowia, zdrowia i jeszcze raz zdrowia a reszty nie umiem
ubrać w słowa tyle tego jest, oczywiście DOBREGO DLA CIEBIE W NOWYM
ROKU !!! Buziaki 🙂
annazadroza Fusilko:-) Przeczytałam kilka horoskopów, każdy co innego, ogólnie nie za dobrze, więc skupię się na najlepszym, reszta niech sobie frunie w kosmos i nie wraca. A więc – niech to będzie dobry rok. Serdeczności moc:)))
annazadroza Magduś:-) Zgadzam się z Tobą, te 10 cm jak najbardziej by się przydało mnie też albo chociaż 5 na początek i zachętę. Oscar też byłby świetną sprawą. I żeby był nuuudny, oj jak bardzo bym tego chciała! Niestety nie zanosi się na spokój z żadnej strony, w moim przypadku. Ale Tobie niech się uda, buziaki:)))
annazadroza Gosiu:-) Tak sobie myślę, że gdyby dobra energia zawarta w życzeniach stała się widoczna w kolorach, np. różowym, czy białym – to jaki kolor miałby świat w Nowy Rok? Dziękuję i uściski przesyłam:)))
annazadroza Marysiu:-) Dziękuję. Już sobie przepisałam słowa Ramthy, postawiłam przed sobą, będę je powtarzać jak mantrę, może pomoże. Buziaki serdeczne:)))
annazadroza Urszulko-) Dziękuję. Tobie jak najmniej trudnych sytuacji a jak najwięcej radości. Pozdrowienia serdeczne:)))
annazadroza Emmo:-) Dziękuję. Zapomniałam przekazać życzenia dla Panny Clif od Szilki i Skitsa, za co mnie zdrowo obszczekały, więc przekazuję i mnóstwo głaskanek!!!
annazadroza Veanko:-) Chciałoby się powiedzieć, żeby wokół nas były zawsze słońce i pogoda. Wiadomo, niemożliwe, ale może chociaż jedno dobre znaleźć w ciągu dnia? Podobno tak trzeba robić wieczorem, ale.. wieczorem ja nie myślę, usypiam. Może jednak takie postanowienie zrobić i szukać?
Śnieg zaczął wielkimi płatam opadać na ziemię w tej chwili, kiedy piszę. Pozdrowienia zatem do Ciebie płyną ubielone dużymi białymi płatkami:)))
annazadroza Krzysiu:-) Takie to życie jest: gorzkie, słodkie, kwaśne, czasem bez smaku, czasem zbyt ostre i szczypiące. „Cóż poradzisz jak nic nie poradzisz”, prawda? Wychodzi na to, że próbować musimy wszystkich smaków, aby a umiarem. A lukru Ci życzę wszędzie tam, gdzie sam sobie życzysz. Pozdrawiam serdecznie:)))
annazadroza Kasiu:-) Potrafisz, dziewczyno, pięknie potrafisz i bardzo Ci dziękuję za wszystkie dobre słowa i myśli, które do mnie dofruwają:) Gdyby się trochę spełniało z życzeń to byłby raj na ziemi:) Dziękuję Ci Kasieńko i wysyłam do Ciebie życzenia zdrowia, pogody ducha wbrew wszelkim przeciwnościom, wysyłam uśmiechy i słynne fusilkowe Ciepłe z Puchatym, niech Cię otulą:)))
annazadroza Uleńko:-) Witaj w Nowym roku:) Dziękuję i niech Ci się buzia uśmiecha do Olusia przez cały rok a potem jeszcze do następnej kruszynki:)))
krzysztof213 Oj jesteś dobrą kobietą jakich mało
Wszystkim tak odpisywać
Więc pozdrawiam
Gość: [annazadroza] *.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl Krzysiu:-) Jak to przyjemnie na początku nowego roku takie miłe słowa przeczytać:) Serdeczności Ci przesyłam całą furę, żeby na długo starczyło:)))
Sa osoby, z ktorymi dyskutowac sie nie da, tak bardzo sa zaslepieni w nienawisci, sama tego doswiadczylam, nie wiem, czy to choroba, czy cos innego…
Wazne jest ze „ludzi dobrej woli jest wiecej” i to jest jedna pociecha i cos, czego nalezy sie trzymac.
Jest przejawem tego, co się dzieje wokoło, jest odgórne przyzwolenia na czynienie zła przeciwnikom politycznym.