-
Ostatnie wpisy
Najnowsze komentarze
Archiwa
Kategorie
Meta
Śniegu nasypało
Ręce opadają, gdy tylko spojrzy się na bieżące wydarzenia w kraju. W każdej dziedzinie, absolutnie w każdej. Przypominam sobie, że kiedy weszliśmy do Unii, jakiś polityk z zagranicy, nie pamiętam kto – poza tym, że był to przeciwnik UE, powiedział, ze już teraz się przestał martwić. Z prostego powodu, że skoro Polska weszła do UE to ją rozwali, bo to jest państwo, które niszczy wszystko za co się weźmie. Koniec na temat, tylko żalu z serca wyrzucić się nie da…
Śniegu nasypało mnóstwo. Teraz jest ładnie póki czysty, biały, świeży. Taki jest w osiedlu i na łące. Na ulicę nie wychodziłam, tam pewnie już tak bajkowo nie jest, bo sól wyżera całą urodę zimy i tworzy breję. Przed drzwiami dzieciaki sąsiadów wczoraj zrobiły bałwanka, szalały do późnego wieczora, śmichy-chichy niosły się na całe osiedle. Nawet moje psiaki cieszyły się takim czystym śniegiem. Zwykle poważny Skituś rozbawił się
niczym szczeniak. Skakał, biegał, chwytał śnieżki rzucane przez Męża, wreszcie znalazł jakiś patyk i zaczął z nim gonić ile sił w łapach. Szilka po namyśle przyłączyła się do niego i zabrała mu patyk, potem on jej i tak na zmianę. Bawiły się w ten sposób przypominając mi jak mój Rolf i Aba siostry w ten sam sposób bawiły się na łące w Cięciwie. A chłopcy mali byli… ehh, fajne czasy…
Podczas poprzedniej zimy Eliza pokazała jak robiła karmnik z butelki plastikowej. Skoro śniegu gruba warstwa pokryła ziemię, to biedne ptaszeczki nie mają co jeść. Jeden karmniczek mam przy balkonie, ale jakoś nie bardzo im pasuje. Rano zrobiłam więc drugi, z butelki właśnie, nasypałam siemię lniane, kaszy jęczmiennej trochę i pęczaku, czyli to co miałam. Słonecznik się skończył, muszę dokupić, mam tylko dynię ale nie wiem, czy ją jedzą. Przywiązałam moje dzieło do bzu, na którym często pojawiają się sikorki i czekam na skrzydlatych gości.
Śniło mi się, że utłukłam łopatą jakiegoś sk…syna, który znęcał się nad końmi i wcale nie miałam wyrzutów sumienia. Po obudzeniu się stwierdziłam, że na jawie też bym nie miała.
9.01.2018
- fg2002 Piszą ci co narzekają – nie piszą ci co nie mają powodu. I dlatego wydaje się że wszyscy piszą.
- e.urlik Aniu, gratuluję utłuczenia sku….yna. Na razie we śnie? Pamiętaj, że u mnie się zawsze coś w świątecznym ubraniu znajdzie 🙂
- babciabezmohera U mnie śnieg jeszcze dokuczliwy nie jest, zobaczymy, co będzie dalej…
- annazadroza fg:-) Wszystkiego Dobrego w Nowym Roku:)
- annazadroza Ewuś:-) Noo, sąd sądem…. i wszystko jasne:) A łopatę mam własną.
- annazadroza BBM:-) Jak ładny, czysty, świeży – to nie jest dokuczliwy. Przy braku wiatru jeszcze, bo jak wieje, ooo, to strasznie jest.
- kolewoczy Pada bez przerwy, dopóki nic sie neid zieje, jest fajnie i łądnie, ale wszędzie tyle nasypało, ze tylko czekac, jak zaczną się kłopoty stluczkowe i złamania. Żadne służby i odśnieżarki już nie nadążają. Dzisiaj przedzierałam się przez śnieżną breję.
- urszula97 Po 4 latach ludzie dla dzieci odkurzyli sanki,piękny to widok dzieci na sankach,lepią bałwanki,bawią się w śniezki a i weselej wokoło,nie ma zasp ale tyle śniegu że można spokojnie jeździć,nawet nasz mały tupta po śniegu czasami się przewalając .
Pierwsze Twoje zdanie na początku wpisu – powiem że dużo prawdy w tym.
Pozdrawiam . - kotimyszkot To teraz zamiast w góry można do Ciebie przyjeżdżać na sanki 🙂 U nas dziś słońce i temperatury na plusie, pojawiły się zielone listki na pelargonii.. ciekawe kiedy zima dotrze do Szczecina 😉
- kasiapur Co do śniegu …to mam pragnienie aby przykrył te wszystkie brudy…
ale on szybko znika i znowu jest tak samo źle.
uściskuję Aniu - fusilla Gdzie zanieść petycję, co by i u nas śniegu nasypało? No niech ktoś mi podpowie. Ostatni , leżał w ubiegłym roku przez połowę dnia, a teraz tylko mży sobie i na zmianę deszcz lub śnieg topiacy się natentychmiast! Bo temperatury u mnie powyżej 5 st. Celsjusza!
- kobietawbarwachjesieni A u nas biało. Jest ładnie, ale ja mam już dosyć zimy i czekam z niecierpliwością na wiosnę.
- emma_b wychodzi na to, że tylko Fusilla i ja czekamy na śnieg jak na Godota…
- Gość: [annazadroza] *.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl Kolewoczy:-) Breja jest okropna, współczuję Ci bardzo przedzierania się przez nią. Biały,czysty śnieg to co innego. Ale… już chyba końcówka, ma być plusowa temperatura, czyli błoto zapanuje nad światem:(
- annazadroza Uleńko:-) Co do spraw aktualnych, powiem – oj:( i wystarczy. Cudnie jest zobaczyć takie szczęśliwe dzieciaki i ich zabawy na śniegu. Przypominają mi się moje dziecięce lata, gdy zimy były prawdziwe, śniegu nie brakowało, a ja wtedy zimę bardzo lubiłam. Zupełnie odwrotnie niż teraz. Wyobrażam sobie Olusia tuptającego w śniegu, gęba się od razu uśmiecha:) Odpozdrawiam najserdeczniej:)))
- annazadroza Myszokocie:-) Gdzie te pelargonie, na zewnątrz?! U nas jeszcze ładnie i biało, ale w prognozie plusowa temperatura, znów błoto nas zatopi:(
- annazadroza Kasiu:-) Wytrzymał kilka dni, przykrył białym puchem wszystko co brzydkie. Dalej – nie wiadomo co będzie, bo jak zacznie topnieć znów się zrobi szaro i buro.
Uściski, Kasieńko:))) - annazadroza Fusilko:-) Wypadałoby do Pana B. Ale Jemu tak doopę zawracają idiotyzmami i pierdołami, że chyba Mu się nawet w tę stronę spojrzeć nie chce. jak w kabarecie było, że ma powyżej uszu tej jednej nacji, bo nawet zmiany na przestrzeni wieków w całej historii nie pomogły…Temperatura ma się i u nas podnieść, więc po ładnym śniegu zostanie wspomnienie, ale przynajmniej tegoroczne. Życzę, żeby jeszcze u Ciebie napadało choć na kilka dni:)
- annazadroza Marysiu:-) Wiosny to ja wyglądam przez cały rok:)))
- annazadroza Emmo:-) To może jakieś gusła z Fusilką odprawcie zbiorowo w intencji śniegu, czy coś:)))
- 45gogula U mnie śniegu w sam raz i bywało pięknie z tego powodu, teraz już tylko breja.
- annazadroza Gosiu:-) U mnie dziś nie ma śladu po śniegu, żadnego, nawet błota;)
Zaszufladkowano do kategorii Myślę sobie
Dodaj komentarz
„Wróci?” – miniatura
W sobotni letni poranek tramwaj, którym codziennie jeździłam do pracy, był prawie pusty. Poza mną siedziały trzy osoby. Jedna z walizką, więc wyraźnie udająca się w podróż oraz dwie w tak zwanym wieku produkcyjnym, zaspane i złe, że akurat wypadła robocza sobota, zwana powszechnie pracującą i trzeba było wstawać, podczas gdy reszta rodziny spała w najlepsze. Dzieci nie było jeszcze nigdzie widać, chociaż w tym roku wielu rodzin nie stać na wysłanie ich na wakacje. Spały odreagowując rok szkolny.
Na przystanku koło Dworca Południowego wsiadła starsza kobieta z równie starszym pieskiem na smyczy. Wyglądał jakby miał tyle lat co opiekunka. Weszła do wagonu, rozejrzała się, przydreptała i usiadła naprzeciw mnie. Przyglądała mi się natarczywie. Usiłowałam skupić uwagę na wszystkim, co się znajdowało za oknem byle tylko nie dotknąć jej wzrokiem. Nie znoszę rozmów z obcymi ludźmi w środkach lokomocji czy przed gabinetem lekarskim. Są to dla mnie rzadkie chwile ciszy i spokoju, mój czas, możliwość zajrzenia do własnego wnętrza, uporządkowania myśli. Tym razem nie udało mi się. Jej wola nawiązania kontaktu była silniejsza od mojej woli zachowania obojętności.
Przesunęła ręką po lichych, siwych włosach splecionych w cienki warkoczyk zawinięty w mały koczek z tyłu głowy. Spadł na mnie potok słów nie do zatrzymania. Zresztą, już nie chciałam go zatrzymywać, czułam, że byłoby to podłe i nieludzkie.
– Jadę do wnuczki przewietrzyć mieszkanie. Kwiatki uschły to wyrzuciłam. Nie mogłam jeździć często, bo chorowałam, to uschły. Z Perełką, z tą suczką – wskazała na psinkę – wychodziła sąsiadka, ale nie mogłam jej przecież dać kluczy do mieszkania małej, prawda? – szukała potwierdzenia w moich oczach. – No to kwiatki uschły. Ja lubię sobie porozmawiać z taką miłą panią – uśmiechnęła się do mnie. – Nie mam do kogo gęby otworzyć, tylko do Perełki gadam. Czasem wychodzimy razem na przystanek. Usiądę sobie na ławeczce pod daszkiem i popatrzę na ludzi. Takie teraz różne cudaki chodzą po ulicy. Wszystkim się gdzieś spieszy, nikt się nie zatrzyma, żeby porozmawiać ze starą kobietą. Nie przeszkadzam pani?
– Nie, skądże znowu – odparłam wczuwając się całą duszą w jej samotność dzieloną z Perełką, jedyną bliską istotą.
– To dobrze. Bo nieraz wydaje mi się, że kobieta miła i do niej zagadam, a ta na mnie spojrzy jak na żmiję. Od razu się smutno człowiekowi robi. Pani jest dobra, to ja pani zdrowia i długiego życia z serca życzę, będę się za panią modlić. Za wszystkich się modlę. Za męża, nieboszczyka mojego, co go Niemcy do obozu wzięli i zatracili. A ja wtedy z maleńką dzieciną sama zostałam. Pan Bóg dopomógł, córkę wychowałam, wykształciłam, za mąż wydałam. Ale to ostatnie źle poszło. Zięć rozpił się, rozeszła się z nim córka, sama wnuczkę chowała. Jak ja ją. Ale ja jestem silna, sprzed pierwszej wojny jeszcze, to poradziłam. Ona biedna była, chudziutka, chorowita i ambitna taka, że jak się teraz wszystko poprzeinaczało i kobiety z pracy pozwalniali, to jej serce nie wytrzymało. A taka dobra była dziewczynka, nigdy nic złego ludziom nie zrobiła, zawsze cicha i spokojna, dlatego umarła. Żeby jaka lafirynda to by we wszystkie dostatki opływała. Dlaczego tak jest?
Patrzyła na mnie załzawionymi oczyma, które dawno temu musiały mieć kolor lazurowego nieba.
– Została mi wnusia do chowania. Już dowód ma, szkołę skończyła. Pojechała do Niemiec szukać pracy. Tłumaczyłam, że to wstyd dla Polki, jakby już u nas nie było co robić. Ale się ze mnie śmiała. Mówiłam: dziecko, twojego dziadka hitlery zatraciły a ty dobrowolnie do nich na roboty jedziesz? Powiedziała, że teraz są inne czasy a ja żyję przeszłością. I, że w Polsce to wszyscy tak babrzą się w tej przeszłości zamiast iść do przodu. A nie widzą dalej jak czubek własnego nosa.
– Hm, coś w tym jest – mruknęłam.
– Pisała, że znalazła pracę i że jej dobrze. Jak zarobi to weźmie mnie do siebie. Ale jak to: do siebie? Jakże ja bym miała własny kraj opuszczać? Młodzi mają pstro w głowie to mogą pleść androny. Ale ja stara jestem, nie ruszę się stąd. Czekam na nią, płacę z renty za mieszkanie. Przecież nie może tam zostać na zawsze. Wróci, prawda?
Coś mnie ścisnęło za gardło, więc tylko kiwnęłam głową.
– Dziękuję pani bardzo za rozmowę. Chodź, Perełka, wysiadamy. Jak pani myśli? Na pewno wróci, prawda, bo jakżeby nie?
Ze starą Perełką na smyczy podreptała do wyjścia, na przystanku pogłaskała suczkę po głowie. Tramwaj ruszył i zniknęły mi z oczu.
A.Z.1992/8.01.2019
- urszula97 Myślałam że Tobie się teraz przytrafiło, dopiero zerknęłam na datę.Dalej na czasie jest powiedzenie”Starych drzew się nie przesadza’,Problem dzisiejszych młodych.Z drugiej strony młodzi idą za lepszym.Szkoda babci.Wykazały obydwie mają dobre serducha.
- kobietawbarwachjesieni Wzruszające opowiadanie.
- hanula1950 Jakie to smutne…
Starość jest straszna.
Serdecznie pozdrawiam. - 45gogula Pięknie napisane, prawdziwie chociaż smutnie jak nie wiem co. Ja tutaj też dostrzegam przesłanie. Takie opowiadania to powinny być promowane w szerszym gronie. Może do kogoś by to dotarło, że ludzie starsi nie gryzą.
- annazadroza Urszulko:-) Kiedy jeszcze jeździłam do pracy autobusami i tramwajami lubiłam się przyglądać ludziom (gdy nie czytałam). Wymyślałam wtedy różne historyjki, które mogły im się przydarzyć, do których by pasowali. Szkoda, że tak mało zapisałam i myśli poleciały w kosmos bezpowrotnie.
Teraz wyjazd jest czymś normalnym, jesteśmy w Unii, więc jedziemy jakby do siebie, nie do obcych. Wtedy jeszcze tak nie było.
Jeszcze taka refleksja – wtedy, te 27 lat temu, nawet pojęcie starości było różne od dzisiejszego. Wystarczy spojrzeć na np. Urszulę Dudziak, Marylkę Rodowicz i inne panie w wieku słusznym, które byłyby uważane niegdyś za zgrzybiałe staruszki a one kwitną. - annazadroza Marysiu:-) Dziękuję, że tak odebrałaś. Ty uczuciowa i wrażliwa dziewczyna jesteś:)
- annazadroza Hanulko:-) Dziś jest wiele możliwości pokonania samotności, w pewnym sensie „przeskoczenia” kalendarzowego wieku poprzez internet, spotkania seniorów, uniwersytety Trzeciego Wieku i in. formy aktywności. Wtedy nie było czegoś takiego zakodowanego w świadomości starszego pokolenia, każdy się sam borykał ze swoją samotnością, jeśli mu się życie potoczyło tak a nie inaczej. Najważniejsze to – myślę sobie- mieć wiedzę, że mogę robić co chcę i żaden wiek nie może mnie ograniczać. I w ogóle coś robić, nie usiąść, załamać ręce i czekać nie wiadomo na co.
- annazadroza Gosiu:-) Ty potrafisz niezwykle głęboko zajrzeć w każdy tekst, podnieść kołderkę, nawet materac i odszukać ziarnko grochu:)
A poza tym powiedziałam do Hanulki co i Tobie bym chciała. Pokolenie wcześniejsze różni się od naszego, obecnie już będące w tym wieku co wtedy tamto, które wojnę przeżyło. Dlatego my już inaczej patrzymy na świat i możemy z niego brać inną jakość. I bądźmy aktywni, wtedy samotność nam nie grozi, zawsze jest coś do zrobienia, są ludzie albo zwierzaki, którym można pomóc. - kasiapur T nic że data ,,nie dzisiejsza,,… Samotność funkcjonuje ,,poza czasem,,
po prostu JEST. W jakimś sensie przytuliłaś tą starowinę do serca.
Aniu uściskuję mocno. - annazadroza Kasiu:-) Jak Fusilka mówi – Ciepłe z Puchatym dla Ciebie, żebyś się otuliła i poczuła dobrze. Przytulam Cię serdecznie:)))
- emma_b 1992 rok…to ja jeszcze w miarę młoda byłam…a na zapomnianym dzisiaj Dworcu Południowym był taki sklep jak na wsi, w którym kupiłam błękitny bidet:)
- annazadroza Emmo:-) Przy Dworcu Południowym teraz jest stacja metra. Dawno już nie byłam, nie wiem jak w tej chwili wygląda, ale 4 lata temu wysiadałam tam do pracy i dalej szłam sobie piechotą:)
- emma_b Aniu, stacja Wilanowska jest od początku istnienia metra czyli od 1995 roku:) mieszkałam przy stacji Służew, a nad morze wyjechałam 7 lat temu.
Gość: [annazadroza] *.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl
Emmo:-) Moja stacja to Imielin, blok tuż przy zejściu do stacji. I za tym tęsknię nieustannie, za czasem tam spędzonym też. Z okna patrzyłam na budowę metra, pamiętam chaszcze na metrze, którego jeszcze nie było. Najchętniej moje obecna lokum postawiłabym na trawniku pod blokiem;) Gdyby metro pociągnęli pod Lasem Kabackim też bym miała dobrze, ale las by tego nie wytrzymał. A wiesz, że idioci zabronili wchodzić do lasu z psami, nawet na smyczy? A dawno temu z Rolfem każdy fragment zwiedzaliśmy, z sąsiadkami i ich psami, z dziećmi też… Oj, młodość:)
Zaszufladkowano do kategorii miniatury i takie tam..., Opowiadania
Dodaj komentarz
Pierwszy weekend
Już pierwszy weekend nowego roku za nami. W sobotę rano sypał śnieg, w niedzielę też – dużymi, pięknymi płatkami. Dzieciaki wyległy gromadnie na podwórka, na placu zabaw było głośno, cieszyły się zimą jak tylko dzieci potrafią. Co do mnie, wolałbym tylko na obrazku śnieg oglądać. Ślisko, zimno, brr, nie lubię:((( Zimno tym bardziej mi dokucza, że już przed świętami zrobił mi się jęczmień na powiece, jeden jeszcze nie zniknął a już drugi się przyplątał, więc weekend upłynął na walce z opuchlizną, bólem i swędzeniem. Na dodatek ze świadomością, że w poniedziałek mam wizytę u pulmonologa i będę musiała między ludźmi się pokazać wyglądając jak potwór. Znowu brr, nie lubię:(((
Na plus jednak też coś było, przecież równowaga w przyrodzie powinna zostać zachowana:))) Przeczytałam kolejne dwie książki z gwiazdkowych prezentów, upiekłam zawijaski makowe wykorzystując miseczkę maku, który została ze świąt (zniknęły), ugotowałam wielki garnek pysznego kapuśniaku, znalazłam teczkę z dyrdymałkami po czym wklepałam je do Lapcia oraz – nie wywinęłam orła idąc po śliskiej uliczce:)
A teraz jest już poniedziałek, wróciłam od pulmonologa, nie pogorszyło się więc jest się z czego cieszyć. Przed drzwiami gabinetu, w którym robi się spirometrię, spotkałam koleżankę z pracy. Należy ona do pokolenia wcześniejszego niż ja, ma tyle lat ile babcia D. Ale jest w świetnej formie! Mówi się, że skrzypiące drzewo dłużej stoi, może to i prawda. Zawsze coś tam jej dolegało i tak jest dalej, trudno, żeby nie było, lecz formy jej można pozazdrościć. Była ładną kobietą i taką pozostała, zadbana, ubrana, rozbawiłyśmy całą kolejkę, która się zwiększała z chwili na chwilę, ponieważ tak to już jest z kolejkami w przychodni – a to się pan doktor spóźni, bo coś wypadnie, a to nakładają się godziny przyjęć pacjentów, bo komputer
zaszalał, a to ktoś musi bez kolejki bo coś tam…samo życie. Mimo to było sympatycznie i wesoło. I niech tak pozostanie przez cały rok:)))
7.01.2019
- emma_b każdemu to, na czym mu mniej zależy…a ja tak czekam na śnieg…
ciekawa jestem dlaczego chodzisz do pulmonologa. ja powinnam już dawno pójść, ale nieustająco przekładam wizytę. - annazadroza Emmo:-) Ładny, puszysty śnieg iskrzący się w słońcu – to tak, najlepiej oglądany przez okno siedząc w cieple. Ale śliski chodnik/ulica/droga z lodowymi grudami i na których się ślizgam, potwornie zimny wiatr, w ogóle zimno- to nie moja bajka. Kiedyś mówiłam, że powinnam na zimę odlatywać do ciepłych krajów, teraz już lecieć nie chcę, wystarczy nie wychodzić z domu bez istotnej potrzeby, a całkiem nie musieć jechać do miasta.
Do pulmonologa chodzę, bo mi każą:) Mam astmę i sarkoidozę płucną, które trzeba kontrolować i brać leki. A Ty jak masz iść to idź, żebyś nie musiała dzięki zaniedbaniu jakiemuś robić np. bronchoskopii,brr, to było najgorsze badanie jakie przeszłam w życiu. - tessa37 Wszystkiego Dobrego w Nowym Roku:)
Narobilas mi ochoty na kapusniak:) Musze koniecznie zrobic w tym tygodniu:)
Na mnie tez czeka pulmonolog, nie wyrobilam sie w grudniu, kiedy robilam wszystkie inne badania kontrolne.
Jeczmienia nie zazdroszcze, moja babcia zawsze mowila, ze trzeba zlota obraczka potrzec;) Nigdy nie mialam, wiec nie wiem, czy faktycznie pomaga;) A na serio, na wszystko juz sa jakies specyfiki, na jeczmien nic nie ma? - e.urlik Aniu, powinnaś mieć maść z antybiotykiem ta tę przypadłość, powinno się ją wyleczyć raz a dobrze. Co do złotych obrączek, to trzeba je zdezynfekować i podgrzać, a potem pocierać, ale jakoś nie wierzę w te metody. Całuski!
- 45gogula Zima i do mnie przyszła. Lubię taką zimę. Poza jednym aspektem. Wyszłam w niedzielę na spacer z psem. Było tak cholernie ślisko, że nawet moje śniegowce nie dawały rady. Odbiło się to na mojej nodze. Już szło ku lepszemu. Prawie nie puchła, prawie nie bolała, ale szczęście moje długo nie trwało, co wiążę z nadwyrężeniem jej na spacerze.
- annazadroza Tesso:-) Dziękuję i wzajemnie, wszystkiego najlepszego na cały 2019 rok:)))
Kapuśniak wykończony już. To dobre żarełko na zimno. Duże wiaderko, chyba z 5kg. na bazarku kupiliśmy, część poszła do bigosu, część do kapuśniaku i jeszcze jest w lodówce, bo przełożyłam w duże słoje, ubiłam ciasno tłuczkiem do ziemniaków, żeby się lepiej trzymała kapucha. To wygodny sposób, nie trzeba się martwić o surówkę do obiadu.
Oko lepiej wygląda, trzeba ciepłym przykładać. Poza obrączką pomaga jajko na twardo, bo długo trzyma ciepło. Ja teraz szklankę z kawą i herbatą przykładałam;) I maść z apteki. Musi czas upłynąć, żeby każda cholera co człeka łapie – przeszła. To jak z katarem – nie leczony trwa tydzień a leczony siedem dni:)))
Z pulmonologiem nie zwlekaj, żeby było wszystko ok. - annazadroza Ewuś:-) To stare, sprawdzone metody. Mój sposób to jeszcze Amol na palec, tak żeby alkohol odparował i wcieranie w powiekę, kiedyś odkryłam i pomogło. Nie pierwszy i nie ostatni raz mnie złapało, a najczęściej się uaktywnia, gdy odporność z jakiegoś powodu słabnie.
Jak Pan Pies się zimą czuje? - annazadroza Gosiu:-) Bidulka, właśnie dlatego chodzę z kijkiem, bo i w łeb można komuś dać i podeprzeć się w razie potrzeby:) Smarowałaś czymś, żeby nodze pomóc? Altacet w żelu jest wygodny. Dawniej trzeba było robić okłady a teraz smarujesz i już.
- e.urlik Pan Pies, jak to rusek, jest zimą zachwycony! Z tego co czytałam u ciebie, to twoje psiaczki też mają się nieźle 🙂
- annazadroza Ewciu:-) Szaleją z radości, cudny widok, takie roześmiane mordki:)))
- emma_b też mam astmę…temat rzeka…chętnie bym kiedyś pogadała:)
- annazadroza Emmo:-) A to Ci się cholera przyplątała:( Z drugiej strony jeszcze tak źle u mnie nie jest, biorę Salmex, najlepiej mi pasuje, inne różne próby mi nie pasowały. Poza tym wygodny w użyciu, co się liczy. Trochę mnie przytyka od czasu do czasu, ale do wytrzymania, wtedy wyciągam Ventolin. Natomiast nie do wytrzymania jest to, że nie możemy się wybrać do Szczawnicy,( tam jest dobry klimat dla astmatyków poza tym, że to moje ukochane miejsce) z wielu różnych przyczyn i to jest naprawdę wkurzające. A Ciebie klimat jest taki „akuratny” przy tej dolegliwości?
- annazadroza Miało być – u Ciebie – 😉
- emma_b zaraz ten Salmex wyguglam, bo nie znam. szczerze mówiąc w Warszawie miałam tę astmę niemal bezobjawową, a nad morzem czuję się znacznie gorzej:(
Szczawnica powiadasz? okropnie gnuśna jestem, ale może kiedyś…
Zaszufladkowano do kategorii Myślę sobie
Dodaj komentarz
Powiew
W Nowy Rok uwielbiam oglądać koncert z Wiednia. Odkąd tylko pamiętam siadaliśmy z mamą i tatą przed telewizorem. Już wtedy uwielbiałam walce Straussa i jedno z moich największych marzeń to był taniec w pięknej długiej sukni na sali balowej. Jedno z drugim się nie połączyło i pomimo wielu przetańczonych wieczorów i nocek dawno temu – walc, suknia i sala balowa się nie zgrały czasowo. Trudno, poczekam do następnego wcielenia;) Teraz już bym nie dała rady wirować w walcu, zawrót głowy nie pozwoli. Oglądać jednak mogę, z ogromną przyjemnością więc patrzyłam na cudowną salę, dekoracje z przepięknych kwiatów, która co rok jest inna, równie piękna. Kryształowe żyrandole zwisające ze zdobionego sufitu, balet wiedeński, film pokazujący zamki na Dunajem, polki, walce, tradycyjnie marsz Radetzkiego na zakończenie, przystojny pan dyrygent Christian Thielemann i orkiestra, której członkowie sprawiali wrażenie, jakby się dobrze bawili. Eh, Odczułam powiew dawnej Galicji, kiedy to „nasz cesarz” Franciszek Józef spoglądał z portretów w Krakowie na swoich poddanych. Ot, taki powiew historii przepełniony nostalgią…
3.01.2019
- kasiapur Anuś, żeby tak w rytmie walca płynnie i romantycznie
wirował (oczywiście bez zawrotów głowy) cały ten roczek…
Chciałoby się bardzo bardzo :)))Czasami wydaje mi się że tańce odzwierciedlają stan duchowy
społeczeństwa – to wg mnie ,,marnie stoimy,,. - kolewoczy Powiew czy nie, muzka piękna 🙂 Thielemann chyba jednak za bardzo przystojny nie jest 😉 O, ten ejst przystojny, byłam na jego koncercie na żywo, ujmująca elegancja i temperament:
- fusilla Nie wiem od ilu już lat, chyba parę dziesiątek, pierwszy dzień Nowego Roku bez Koncertu Wiedeńskiego byłby dniem straconym!
- annazadroza Kasiu:-) Oj, chciałoby się przetańczyć całą niejedną noc… ale to już było i nie wróci więcej… Ale teraz tak naprawdę to marzy mi się rok nudny i spokojny, na to jednak nie ma szans.
Od czasu „Tańca z gwiazdami” taniec stał się modny, są szkoły tańca, nie jest już obciachem wśród młodych uczęszczać na takie zajęcia.
Zaś stan duchowy – nie mylić z duchownym – może się trochę wznosi, widać po zainteresowaniu tematyką wprost przeciwną do materializmu… Era Wodnika jest szansą, choć jeszcze na razie chamstwo z grubiaństwem rządzą.
Dobrego roku Kasieńko, lepszego niż miniony:))) - annazadroza Kolewoczy:-) Obejrzałam, jest na kim oko zawiesić:) Użyłabym jednak określenia „ładny”, zaś tegorocznego mistrza jako „przystojnego”, mógłby grać agenta 007.
Oczywiście to wizja subiektywna;) - annazadroza Fusilko:-) Całkowicie się z Tobą zgadzam, nawet po przetańczeniu całej nocki (to było tak dawno, ze ho ho ) nie odpuszczałam. W tym roku zasiadłam przed tv w towarzystwie pana szampana, bo o północy cały nie poszedł, pewnie też czekał na koncert;)
- 45gogula Oj tak, ten koncert mimo pewnej powtarzalności cały czas jest magiczny, romantyczny i pobudzający do marzeń.
- kobietawbarwachjesieni Tak kiedyś lubiłam tańczyć, ale mój mąż tańczyć nie lubił.
- emma_b ależ Ty jesteś romantyczna…wszystkiego najpiękniejszego w 2019 życzę:)
- mmzd Oj tak !!! koncert z Wiednia to cudowne rozpoczęcie Nowego Roku 🙂
Prosit Neujahr !!! - kolewoczy Nie umywa się do Connery`ego 😉
- annazadroza Gosiu:-) Tak, działa na wyobraźnię i ma w sobie coś magicznego, skoro od tylu lat jest transmitowany na cały świat i cieszy się oglądalnością.
- annazadroza Marysiu:-) Mój też nie lubi, ale od czego byli sąsiedzi? Jest co wspominać:)
- annazadroza Emmo:-) Moja wnuczka powiedziała kiedyś: babciu, ty jesteś rosmantyczka:)))
Dziękuję, niech dla nas wszystkich będzie lepszy od minionego:) - annazadroza Magduś:-) Szczęśliwego dla Ciebie!!!
Zobacz, co w tym jest, w koncercie znaczy, skoro ludzie przez tyle lat chcą tego pierwszego dnia Nowego Roku zasiąść przed telewizorem, słuchać i patrzeć. Prawdziwa magia. Biała! - annazadroza Kolewoczy:-) Za żadnym nie poszłabym na kraj świata;) I tak najbardziej byłam zakochana w Winnetou i do tej pory mi nie przeszło, więc każdy jest na straconej pozycji;)
- veanka Też oglądałam Noworoczny Koncert z Wiednia i doszłam do wniosku, ze jak relacjonował te koncerty Boguś Kaczyński to miały one podwójny urok.
Co roku we wrześniu organizował w Krynicy Zdroju koncert Kiepurowski.
To była perełka, nie wiem jakim cudem udawało mu się zaprosić tak wielu znanych artystów.
Te dwa wieczory, to było niesamowite przeżycie… - Gość: [annazadroza] *.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl Veanko:-) No właśnie o tym zapomniałam napisać. Strrrasznie brak pana Bogusia, jego kultury, elokwencji, wiedzy tak ogromnej, że się w komputerze nie mieści, anegdot opowiadanych ze swadą na temat każdego utworu, artysty – twórcy i odtwórcy – on wszystko wiedział. Kiedy mu zabrano jego ukochane dziecko, czyli Krynicę, to się załamał i już z choroby nie wyszedł. To jeden z nielicznych Ludzi przez duże „L”, którzy nie są do zastąpienia.
- krzysztof213 Poważną muzykę lubię w nocy słuchać jak się dobrze smni mi śpi przy niej
- krzysztof213 Poważną muzykę lubię w nocy słuchać jak się dobrze smni mi śpi przy niej
Zaszufladkowano do kategorii Myślę sobie
Dodaj komentarz
A może nie?
Drugi dzień nowego roku ma już z górki, spieszy gdzieś jak te z roku poprzedniego. Jak z noworocznymi postanowieniami, macie jakieś? Szczerze mówiąc nigdy ich nie robiłam. Zrzucić parę kilo i tak trzeba, bez żadnej specjalnej daty, ze względów czysto praktycznych. Wczoraj wykańczałam więc słodycze, żeby mnie nie kusiły. Został nam tylko jeszcze kolorowy serniczek na zimno, przy którym złamały się dwie łopatki do ciastek. Naprawdę! Wcale nie jest z kamienia, mięciutki, pyszny, rozpływający się w ustach – ale coś w sobie ma, jakąś moc;) Jedna łopatka była plastikowa, dołączona do pojemnika do przechowywania ciast, więc mogła się złamać. Ale druga? Normalna, metalowa z plastikową rączką co prawda, ale taka porządna;) Serniczek był sobie w szklanym pojemniku, mam taki fajny z zamknięciem (które kiedyś Browuś mój kochany napoczął i zostały na nim ślady jego ząbków), wygodnie go trzymać w lodówce. Sernik musi tam mieszkać dopóki nie zostanie zjedzony, bo rozpłynąłby się pod wpływem ciepła, nie da się go wyjąć na talerz w całości.
Zrobiłam kilkukolorowy, pewnie dlatego rozdzielają się poszczególne kolory. Następnym razem zrobię jednobarwny ale włożę mu do środka bakalie i pokrojone w kostkę stwardniałe kolorowe galaretki. Będzie piękny. Z pewnością nada się na jakąś specjalną okazję. Może na rocznicę ślubu? Zbliża się:) Jako ciekawostkę powiem, że moi rodzice brali ślub w kościółku w Tenczynku 21 stycznia 1948 roku, a my tego samego dnia tylko trochę później;) I jeszcze Dzień Babci zrobili tego dnia:)))
Przepisywałam dane do nowego kalendarza i takie różne daty mi się przypominały, sytuacje codzienne uwiecznione w kalendarzu, zapisane i dzięki temu możliwe do odtworzenia w myślach. Jednak to co jest na papierze – zostaje, reszta ulatuje i znika. Poczytałam też różne różniste horoskopy na 2019 rok i w każdym co innego. W jednym mnie straszą, w drugim obiecują duże pieniądze, w trzecim każą się rozwijać duchowo, w którymś kolejnym pracować nad sobą i okiełznać swoje lęki i emocje. Więc nad tym się zatrzymałam, bo od dawna próbuję to robić z miernym skutkiem. Znaczy – mam co robić i podążam w dobrym kierunku, tak trzymać. Wyczytałam też, że spotkam kogoś, kto pomoże mi zrealizować plany, jakie od dawna mam i nie potrafię sama do końca ich doprowadzić. Niestety nic bliższego, żadnych wskazówek, gdzie szukać, jak rozpoznać, więc pewnie znowu przegapię szansę, buu…
A może nie?
2.01.2019
- Gość: [Obserwator] *.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl Oby ten Rok był lepszy od poprzedniego
- annazadroza Obserwatorze:-) Witaj w Nowym Roku:) Życzę Ci tego samego, niech będzie lepszy:)))
- 45gogula W TV powiedzieli fajną rzecz. Na pytanie kiedy rezygnujemy z realizacji noworocznych postanowień? Najczęściej 1 stycznia po przebudzeniu. I chyba coś w tym jest,więc ja też nie robię postanowień. Już chyba dojadłam to co mogłoby kusić i wracam do diet M.Ż. A co do horoskopów…no ok, to jak nie wiesz kto Ci pomoże to zapamiętaj w czym ma Ci pomóc i jak będzie już faza realizacji to będzie TA osoba. Bo marzenie chyba masz?
- kolewoczy Świąteczne jedzenie to ja dopiero zaczynam 🙂
- aga-joz Horoskopem się nie przejmuj, one są tak napisane, żeby dało się do wszystkiego dopasować (co prawda po czasie).
Smacznego poświątecznie! - annazadroza Gosiu:-) Od dziś już także na dietę MŻ przeszłam, od śniadania. To jest najtańsza dieta:)
A marzenia – pewnie, że mam, takie całkiem realne są już teraz te moje marzenia. No, źle powiedziałam, nie: realne, tylko: przyziemne, ale w sferze pragnień do spełniana pozostają. - annazadroza Kolewoczy:-) Ty masz do nadrobienia całe zwykłe, świąteczne obżarstwo:) Zatem smacznego:)))
- annazadroza Ago:-) Gazetowych przepowiedni nikt chyba nie traktuje poważnie. Z ciekawością jednak czytam wypowiedzi prawdziwych astrologów. Dużo w tym roku się na niebie będzie działo co z pewnością nie pozostanie bez wpływu na nas, zamieszkujących planetę Ziemia.
Dziękuję, dojadanie zakończone i dieta MŻ wchodzi do codziennego użytku. Jak długo – to się okaże;) - emma_b szkoda, że nie robisz zdjęć – ten wielobarwny sernik musi być piękny.
- kotimyszkot Te złamane na serniku łopatki to był znak 😉
Mam nadzieję, że w nowym roku ten wpływ na mieszkańców Ziemi będzie w większości pozytywny.. Nadzieję zawsze warto mieć 🙂
Zaszufladkowano do kategorii Myślę sobie
Dodaj komentarz
No i nadszedł
Nadszedł ostatni dzień roku 2018. Nie wiem czemu tak szybko. Teraz wszystko tak pędzi do przodu, że szok.
Życzę Wam wszystkim, żeby następny rok był spokojniejszy. Życzę, życzę i życzę – więc może choć trochę się spełni. Spokoju, nadziei na lepsze czasy, pozytywnego zakończenia toczących się spraw, rozwiązania zagmatwanych życiowych węzłów, przecięcia toksycznych i wyzwolenia się, miłości, radości i spełnienia marzeń. Dla wszystkich. Wtedy świat stanie się lepszy.
SZCZĘŚLIWEGO 2019 ROKU :)))
31.12.2018
- fusilla Wzajemnie! Niech Ci się szczęści!
- mmzd Wzajemnie Anusiu ! Niech ten Nowy będzie spokojny i nuuuuuudny. Lepiej żeby żadnych niespodzianek nam nie fundował!! – no chyba że będzie to Oskar dla „Zimnej wojny” ( albo 10cm mniej w moich biodrach 😉
- 45gogula Pięknie napisane, więc nie pozostaje mi nic innego jak napisać….wzajemnie:)
- babciabezmohera Najlepszego, Aniu! Niech będzie szczęśliwy ten rok! :))
- urszula97 Wzajemnie,wszystko żeby się spełniło,
- emma_b dzięki, Aniu i oczywiście nawzajem:)
- veanka Dziękuje, niech się spełniają te piękne i mądre życzenia.
- krzysztof213 Aby bez tych za dużo zmian emocjonalnych i rozchwian tego sobie i tobie życzę
I tak naprawdę mało stresu
I dziękuję za komentarz bo co będzie co będzie czas pokaże
Dla mnie trochę pieprzu i soli było wraz z odrobiną cukru i gorzkich smaków nieraz bez lukru
Aby było lepiej a czy będzie tego nie wiem - kasiapur Piękne życzenia Anula, bo Ty umiesz słowami wnętrze wyrażać. Ja tak
nie umiem i zawsze jestem zafrasowana jak to ująć, a tyle mam ciepła
i serdeczności do przekazania dla Ciebie. Wobec tego krótko…życzę Ci
przede wszystkim zdrowia, zdrowia i jeszcze raz zdrowia a reszty nie umiem
ubrać w słowa tyle tego jest, oczywiście DOBREGO DLA CIEBIE W NOWYM
ROKU !!! Buziaki 🙂 - annazadroza Fusilko:-) Przeczytałam kilka horoskopów, każdy co innego, ogólnie nie za dobrze, więc skupię się na najlepszym, reszta niech sobie frunie w kosmos i nie wraca. A więc – niech to będzie dobry rok. Serdeczności moc:)))
- annazadroza Magduś:-) Zgadzam się z Tobą, te 10 cm jak najbardziej by się przydało mnie też albo chociaż 5 na początek i zachętę. Oscar też byłby świetną sprawą. I żeby był nuuudny, oj jak bardzo bym tego chciała! Niestety nie zanosi się na spokój z żadnej strony, w moim przypadku. Ale Tobie niech się uda, buziaki:)))
- annazadroza Gosiu:-) Tak sobie myślę, że gdyby dobra energia zawarta w życzeniach stała się widoczna w kolorach, np. różowym, czy białym – to jaki kolor miałby świat w Nowy Rok? Dziękuję i uściski przesyłam:)))
- annazadroza Marysiu:-) Dziękuję. Już sobie przepisałam słowa Ramthy, postawiłam przed sobą, będę je powtarzać jak mantrę, może pomoże. Buziaki serdeczne:)))
- annazadroza Urszulko-) Dziękuję. Tobie jak najmniej trudnych sytuacji a jak najwięcej radości. Pozdrowienia serdeczne:)))
- annazadroza Emmo:-) Dziękuję. Zapomniałam przekazać życzenia dla Panny Clif od Szilki i Skitsa, za co mnie zdrowo obszczekały, więc przekazuję i mnóstwo głaskanek!!!
- annazadroza Veanko:-) Chciałoby się powiedzieć, żeby wokół nas były zawsze słońce i pogoda. Wiadomo, niemożliwe, ale może chociaż jedno dobre znaleźć w ciągu dnia? Podobno tak trzeba robić wieczorem, ale.. wieczorem ja nie myślę, usypiam. Może jednak takie postanowienie zrobić i szukać?
Śnieg zaczął wielkimi płatam opadać na ziemię w tej chwili, kiedy piszę. Pozdrowienia zatem do Ciebie płyną ubielone dużymi białymi płatkami:))) - annazadroza Krzysiu:-) Takie to życie jest: gorzkie, słodkie, kwaśne, czasem bez smaku, czasem zbyt ostre i szczypiące. „Cóż poradzisz jak nic nie poradzisz”, prawda? Wychodzi na to, że próbować musimy wszystkich smaków, aby a umiarem. A lukru Ci życzę wszędzie tam, gdzie sam sobie życzysz. Pozdrawiam serdecznie:)))
- annazadroza Kasiu:-) Potrafisz, dziewczyno, pięknie potrafisz i bardzo Ci dziękuję za wszystkie dobre słowa i myśli, które do mnie dofruwają:) Gdyby się trochę spełniało z życzeń to byłby raj na ziemi:) Dziękuję Ci Kasieńko i wysyłam do Ciebie życzenia zdrowia, pogody ducha wbrew wszelkim przeciwnościom, wysyłam uśmiechy i słynne fusilkowe Ciepłe z Puchatym, niech Cię otulą:)))
- urszula97 wszystkiego najlepszego Aniu,
- annazadroza Uleńko:-) Witaj w Nowym roku:) Dziękuję i niech Ci się buzia uśmiecha do Olusia przez cały rok a potem jeszcze do następnej kruszynki:)))
- krzysztof213 Oj jesteś dobrą kobietą jakich mało
Wszystkim tak odpisywać
Więc pozdrawiam - Gość: [annazadroza] *.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl Krzysiu:-) Jak to przyjemnie na początku nowego roku takie miłe słowa przeczytać:) Serdeczności Ci przesyłam całą furę, żeby na długo starczyło:)))
Zaszufladkowano do kategorii Myślę sobie
Dodaj komentarz
Jeszcze
Wracam jeszcze do okresu świątecznego, bo wczoraj „poszłam w inne tematy”. W wigilię był Mały z rodzinką, Duży z „przyległościami” przyjechał w drugi dzień. Gwiazdą oczywiście była Calineczka. Jakże mogłoby być inaczej? Przez chwilę posiedziała w foteliku zajęta ziemniakami, buraczka wzięła do buzi, reszta niekoniecznie wzbudziła jej zainteresowanie, właściwie tylko w momencie wyrzucania z talerzyka. Zajęła się na dłuższą chwilę kromką chleba, którą pracowicie obgryzała, pakowała sobie do buzi ze smakiem i wyraźnym zadowoleniem. Poza tym wszystko było ciekawe – światełka na choince, pieski kręcące się między ludźmi, stroiki, które można przenosić z miejsca na miejsce i wyrywać z nich szyszki, przytulanki wyjęte z
kolorowej prezentowej torebki. Najlepszy jednak jest wciąż niebieski konik na biegunach należący wcześniej do siostry, którego babcia Ania przechowała na strychu. Na takim koniku można się bujać, można siedzieć okrakiem, można po damsku – wtedy „dama” siada bez pomocy, samodzielnie, można też ciągnąć go po całym pokoju:) Eh, nie ma to jak młodym być;)))
Kulinarnie babcia Ania się wyrobiła zgodnie z planem, rodzinka chwaliła, babcia rosła z dumy i zadowolenia, i wzdłuż, i wszerz. Wieczorem wyszła z dziadkiem i psami, żeby trochę spalić kalorii, na szczęście nic nie padało na głowę. Nasza ulica jest udekorowana świątecznie, ładnie wygląda, świeżo wyremontowane skrzyżowanie oddano do użytku, można więc bezpiecznie, na światłach przechodzić i przejeżdżać, i z przyjemnością iść na
długi spacer.
Aha, wcześniej babcia Ania sobie przypomniała, że trzeba się jakoś przyzwoiciej, świątecznie choć trochę, przyodziać, zrzucając na tę chwilę ukochane dżinsy. Szafa pęka od nadmiaru lecz … co to? Zeschły się te stroje czy co, bo żadne „przyzwoite” spodnie się dopiąć nie chcą, a spódnice całkiem nie wchodzą w rachubę. Ostatni raz babcia się ubrała na urodziny Calineczki w jasną spódnicę i prawie nowe buty, które się rozpadły i powędrowały na śmietnik. Udało się babci znaleźć jedne jedyne spodnie nadające się do użytku, z rozciągliwego materiału, które się dopięły. I cóż pozostało babci Ani? Nic wielkiego, po prostu w najbliższej przyszłości pozostawić za sobą kilka kilogramów i ruszyć przed siebie bez zbędnego balastu.
Wprawdzie kilka już zgubiła (kilogramów) w międzyczasie, ale za mało. Patrząc na ładne szmatki gromadzone radośnie i nie mogąc ich używać zgodnie z przeznaczeniem – musiała babcia powiedzieć: szkoda ich. Zobowiązań noworocznych nie robi, ale sobie po cichu przyrzekła, że się w nie zmieści;)
Najpierw trzeba oczywiście wykończyć słodycze świąteczne, a tych było sporo. Został jeszcze kawałeczek murzynka upieczonego z przyprawą do piernika, ale już bez przekarajania i smarowania marmoladą, bo babcia siły nie miała. Został kawałek sernika (były dwa, serniki, nie kawałki), kilka zawijasków makowych. Babka marchewkowa zniknęła bez śladu, pierwszy raz była ubrana w lukier cytrynowy i wyszła rewelacyjna w smaku. Więcej nie powiem ani słowa, bo mi się tak zachciało sernika, że nie mogę się oprzeć. Ponieważ nie muszę wstawać z fotela, żeby po niego sięgnąć, ulegnę pokusie. Wszak Wańkowicz mawiał, że trzeba się „wypokusić”, czyli pokusie poddać, wtedy człek odpornym się staje na różne takie chęci…
No to sięgam i Wam też radzę pozwalać sobie na co tylko chcecie aż do Sylwestra. Potem trzeba będzie wrócić do rzeczywistości, ale na razie – niech się leni kto może:)))
28.12.2018
- babciabezmohera Zgodnie z Twoją sugestią- lenię się bez ograniczeń! Odpoczywaj i Ty, bo nam się to po prostu należy!- jak powiedziałaby niewątpliwie pewna pani. ;))
- veanka Lenię się za wszystkie czasy, tylko, … że to staje się już nudne, i rozglądam się, co by tu zrobić;).
- annazadroza BBM;-) Pani mój organizm nie toleruje, kontekstu, w którym słowa padły też nie, ale słowa jak najbardziej tak – w odniesieniu do konkretnej sytuacji o której mówimy obydwie:))) A więc leńmy się na potęgę:)))
- annazadroza Veanko:-) Wszakże lenienie się nie polega na „nicnierobieniu” tylko na robieniu tego, na co ma się chęć. Zatem do dzieła i rób co chcesz:)))
- gregoria1 Widzę,że u wszystkich działo się ,oj działo.Nadeszła pora na malutkie odchodzanie.Dojadam ciasta.Reszta zjedzona.dzisiaj mąż mial ochotę na naleśniki z jagodami.taki obiad.
- 45gogula No to ja już chyba wszystko dojadłam, zwłaszcza słodkości. A co do zawartości szafy….na szczęście upały w tym roku nie zaszkodziły moim ubraniom i nadal się mieszczę, ale to tak na dziś i trzeba się pilnować.
- kasiapur Pięknie Aniu miałaś w Święta i smakowicie. Trudno żeby do takiej Mamy
i Babci nie zawitać i bez świąt… A do lata, żeby zrzucić to i owo, jeszcze
mnóstwo czasu, a zresztą czy to takie ważne ? Calineczka najważniejsza !!!
uściski :))) - e.urlik Aniu, moja szafa jest pełna „rozciągliwych” rzeczy, więc właściwie trzeba tylko znaleźć długie topy, żeby mi nie było baleronów widać. A odpoczynek po świętach – bezcenny, nawet bez sernika, którego nie było dziś w cukierni. Ale makowiec był… mniam.
- Gość: [ciotkaeliza] *.play-internet.pl No to jestem usprawiedliwiona i mogę się ,,wypokusić ,, dobrze że są święta.
- urszula97 Pięknie,skoro jesteś zadowolona to musiało być cudownie.A odnośnie kurczącej się odziezy to też dobre,jest okazja aby kupić coś nowego.
- emma_b ja też na okrągło w dżinsach chodzę. a nicnierobienie jest moją pasją życiową. chociaż z drugiej strony, jak człowiek czyta książkę, albo myśli, to chyba jednak coś robi..
- annazadroza Gregorio:-) U nas już dojedzone. Szybciutko coś muszę upiec na dzisiejszą noc. A naleśniki z jagodami to bajka:)))
- Gość: [annazadroza] *.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl Gosiu:-) Jak Ci dobrze z szafą, która nie powoduje kurczenia się ciuchów;) Ponieważ nie przewiduję wymiany szafy ani kupowania nowych ubrań – wyjście jest jedno… prawda;)))
- annazadroza Kasiu:-) Ważne jest, bo jak nie możesz się dopiąć albo cię wszystko gniecie i siedzieć trudno, to – trudno- ale przeszkadza;) I Calineczkę podnieść też trudno;) Więc, choć zmian nie lubię, w tej materii zmienić coś trzeba;)
Uściski serdeczne Kasieńko:))) - annazadroza Ewuś:-) Wczoraj nie było ciasta francuskiego w Biedronce, więc nie mogę makowych zawijasków upiec, choć masy jeszcze mi zostało. o, ale mogę makaron ugotować. I to jest dobra myśl:)
Rozciągliwe ciuchy są zdradliwe strasznie, bo niby wciąż pasują, ale… - annazadroza Elizo:-) Potrzebne są takie chwile bezkarnego relaksu, a jakie to przyjemne:)))
- annazadroza Urzulko:-) To byłoby zbyt proste;) Jak się zwycięży samą siebie, choć w takim drobnym wycinku, to radość większa. A i oddychać łatwiej gdy „czegoś” mniej naciska w środku;)))
- annazadroza Emmo:-) Ależ oczywiście, że czytanie i myślenie to bardzo frapujące ale i -czasami – wyczerpujące zajęcia.
Zaszufladkowano do kategorii Myślę sobie
Dodaj komentarz
Po świętach
Szaleństwo przygotowań minęło, prezenty bliskim podarowane, rozpakowane otrzymane od nich, najgłówniejsze potrawy skonsumowane. Niektórzy odpoczywali w drugi dzień co pokazywano w tv – podczas spacerów udekorowanymi świątecznie ulicami miast czy jazdy na łyżwach na Narodowym oraz na lodowiskach w całym kraju. Tradycyjnie nie brakowało idiotów wybierających się w góry w ubraniach nie nadających się się na taką wyprawę, bez przygotowania i kompletnie bez rozumu, co skutkuje zaangażowaniem wielu ratowników, oderwaniu ich od rodzin, od świętowania, od wypoczynku by nieść pomoc nie doceniającym tego bezmózgowcom. Inna grupa tępych kretynów to kierowcy, którym się chyba wydaje, że w grze komputerowej biorą udział prując bez opamiętania po śliskich ulicach, szosach, nie zważających na znaki drogowe, linie ciągłe, przejścia dla pieszych, na ludzi idących poboczami i chodnikami. Nie wiem co taki ….syn sobie myśli. Że jak rozjedzie swoim drogim autem całą rodzinę, to po chwili wszyscy się podniosą i pójdą dalej jak w komputerze, bo tych „żyć” mają kilka? Czy poziom czytelnictwa ma wpływ na zaniki mózgów takich …(wykropkowane)? Czytanie książek powoduje rozwój wyobraźni, a ona siedzącym za kółkiem jest niezwykle potrzebna. Kiedyś się mówiło: „skóra, fura i komóra” – na określenie pewnej grupy, miało oddźwięk ujemny i nic się nie zmieniło w tym względzie, bo odzwierciedla stan umysłu, albo raczej jego brak. Inna grupa to jadący na podwójnym „gazie”. Gdyby tak na siebie wzajemnie ci wymienieni wpadali, zmniejszyłaby się liczba kretynów w kraju. Lecz tacy mają szczęście, zawsze zabijają niewinnych ludzi sami z reguły wychodząc cało.
Miało być miło, poświątecznie ale mnie poniosło na wieść o wielu osobach, które tego poświątecznego czasu nie doczekały.
27.12.2018
- 45gogula No bo jak się słucha informacji z dróg, to człowieka ponosi zwyczajnie… Ja kiedyś pisałam o tym, że każdy wydłużony weekend to nie mnie niż 1000 nietrzeźwych, co to za kierownicę siadać już na jakiś czas nie mogą. I tak za każdym razem a ruch większy i większy? Natomiast zauważam ostatnio, że im droższa fura tym rozsądniejszy jednak kierowca (no chyba, że auto tatusia, ale nie chcę uogólniać).
- babciabezmohera Wcale się nie dziwię, że ta bezmyślność Cię denerwuje. Mnie też. Uważam, że akcje ratunkowe takich bezmózgów powinni finansować oni sami. A pijani kierowcy winni być traktowani jako potencjalni mordercy a spowodowanie wypadku – jako morderstwo z premedytacją.
- urszula97 Niestety taka rzeczywistość,szkoda że tracą przez to porządni kierowcy.
No i po świetach,mały jeszcze nie rozumiał o co chodzi ale ważne dla niego były lampy i nisko wiszące bombki.To znów będziemy świętować,dobrze że sporo zamroziłam. - annazadroza Gogulko:-) No po prostu ponosi człowieka i nogi z doopy takim idiotom powyrywać, żeby nigdy więcej za kierownicę nie siadali. Zauważyłam ja z kolei, że największe nieszczęścia powodują smarkacze, to by potwierdzało, że auto od tatusia. Albo po dopalaczach, przy których zwykła marihuana to ziółko lecznicze dla dzieci…
- Gość: [annazadroza] *.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl BBM:-) Masz absolutną rację. Na Słowacji za akcje ratunkowe w górach trzeba płacić. Co innego wypadek a co innego głupota bezdenna jak pójście w góry w sandałkach na obcasie (latem) albo zimą bez żadnego przygotowania i jeszcze z dziećmi.
- annazadroza Ulenko:-) Już widzę Olusia jak na światełka na choince patrzy i myśli, co to takiego:)))
Najlepszy sposób na przechowanie żywności to zamrożenie – wyciągasz, rozmrażasz i jedzonko jest. Też zamroziłam „conieco”, bigos stoi na balkonie i czeka. Kiedy były prawdziwe zimy zdarzało się, że bigos zamarzał na długo i potem był jak znalazł, właśnie na balkonie, jeszcze na Ursynowie. - e.urlik Jechałam wczoraj do Mamy raniutko, potem od Mamy (razem ok. 400 km) i muszę przyznać, że wszyscy których spotkałam byli grzeczni i rozsądni, ale padał deszcz i może dlatego. A idioci w górach to osobny gatunek idiotów. Każdy, każdy, kto wybiera się w góry (nawet na Jurę) powinien płacić dodatkowe ubezpieczenie, a jak nie zapłaci, to niech pokrywa koszty akcji ratunkowej. Dlaczego znowu mamy ratować idiotów z naszych pieniędzy?
- emma_b faktycznie Cię poniosło, Aniu:) i jak zwykle masz rację:)
Zaszufladkowano do kategorii Myślę sobie
Dodaj komentarz
Dobrych, nie tylko wesołych:)))
Miałam zamiar powiedzieć coś specjalnego z okazji 500-go wpisu. Nie zwróciłam uwagi na numerację i wpis „przeleciał”, ten jest 513-ty. A powiedzieć to bym chciała dużo z tej okazji, tylko jak i od czego zacząć? Może od tego, że pomysł założenia bloga okazał się strzałem w dziesiątkę, jednym z najlepszych pomysłów na jakie kiedykolwiek wpadłam? Polubiłam – to za mało powiedziane, uzależniłam się wręcz od spotkań z Wami w tym
wirtualnym świecie. Chciałabym Wasze teksty przeczytać od początku, poznać bardziej, głębiej lecz czasu brakuje. Musi – na razie tylko, mam nadzieję – pozostać jak jest. Czyli tak, jak się poznaje ludzi w realu, w konkretnym momencie. Z ich przeszłości można poznać tyle, ile sami aktualnie powiedzą. Nie da się cofnąć czasu i wrócić do nich w przeszłości, by przez ten miniony czas im towarzyszyć. Można jedynie od chwili
spotkania.
Wciąż słyszałam i nadal słyszę z różnych stron: -co ty będziesz na emeryturze robić? -nie nudzisz się?- wtedy będziesz mieć za dużo czasu co z nim zrobisz?… A guzik z pętelką! Może i on jest, ten czas, niestety – pędzi bez opamiętania, co już niejednokrotnie stwierdzałyśmy wszystkie. Doba jest zbyt krótka na zrobienie wszystkiego co zrobić potrzeba i jeszcze na to wszystko, co bym zrobić chciała. Nigdy dotąd tak nie uciekał, jakby nagle przyspieszenia dostał. Może dlatego, że już nie ma w perspektywie żadnego „potem”? Kiedy pracowałam odkładałam swoje sprawy właśnie na „potem”, czyli na emeryturę, upragniony, wyczekiwany okres wolności, swobody, spełniania marzeń snutych od dzieciństwa, a dokładniej – od kiedy nauczyłam się czytać i pisać. Odkładałam swoje pragnienia – bo zawsze obowiązek był na pierwszym miejscu, bo studia, bo dzieci małe, bo dzieci w szkole (oj działo się, działo), bo dzieci dorastają (i znowu się działo), bo
praca równolegle z wieloma zawirowaniami po drodze, bo mnóstwo różnych spraw, przeżyć i radosnych, i smutnych, rozstania, odchodzenie bliskich, narodziny wnuczek… A to wszystko na tle przemian jednego świata w drugi, tego, w którym się urodziłam i wychowałam w inny, o zupełnie odmiennych wartościach i preferencjach, nie zawsze do zaakceptowania… I zawsze na pierwszym miejscu obowiązek, obowiązek i jeszcze raz obowiązek. Jakby to było moje jedyne i prawdziwe imię. A mnie się to przestało podobać. Bo kiedy wreszcie czas dla mnie? Powinnam zacząć powtarzać: teraz ja, ja i jeszcze raz ja. No tak, ale tego się nie da przeskoczyć, „ja” zawsze gdzieś z tylu – przepraszam, to ja później, zaczekam, nie tym razem, może kiedyś, potem… itp., itd. A tu czekać nie ma na co, żadnego „potem” już nie będzie.
Dzięki blogowi poznałam Was! I tu „się stała” moja odskocznia, mój własny świat oddzielony od reszty, tu „puściłam” moją pisaninę w szufladzie ukrytą dotąd, tu się przekonałam, że nadaje się ona do czytania i nawet niektórym się podoba. Pewnie, że inaczej się czyta w całości, mając normalną książkę w ręce, ale trudno, ” z braku laku dobry kit” – jak to się mówi.
Uśmiecham się na myśl o Was, o Waszych odwiedzinach i rozmowach, którymi właściwie są komentarze. I dziękuję za nie bardzo serdecznie, bo wtedy czuję ogromną radość. Naprawdę:))) Uczę się od Was różnych rzeczy, utwierdzam się w jednych przekonaniach, weryfikuję inne… Czytam Wasze aktualne wpisy, nie zawsze komentuję. Czasem piszę komentarz, ale go kasuję, bo mi się wydaje, że głupi, czasem widząc napisany
zmieniam i piszę jeszcze raz. Sama się cieszę, gdy choć uśmieszek znajduję pod tym, co sama napisałam:)))
Noo, to się nagadałam:) Ponieważ święta już tuż, tuż, więc – razem ze zwierzętami, które w wigilię mówią ludzkim głosem – życzę wszystkim człowieczeństwa w sobie i wokół siebie w dużej ilości, nawet w nadmiarze nie zaszkodzi. Poza tym tradycyjnie: zdrowia, szczęścia, radości, miłości, prezentów, bliskich przy stole uginającym się od smakowitych potraw i po prostu DOBRYCH, WESOŁYCH ŚWIĄT!!!
21.12.2018
- e.urlik Oooooo, Aniaaaa, tak ślicznie o tym piszesz… To dla mnie zaszczyt znać ciebie choćby w taki sposób, bo jesteś kochana, przemiła i cudowna i muszę się przyznać, że po otwarciu lapa najpierw zaglądam do ciebie. To tak, jakbym co rano piła kawcię z przyjaciółką i gadała z nią zanim zacznie się codzienna krzątanina. I zawsze zostawiaj komentarze, nigdy nie są głupie. Ty i wiele inych dziewczyn, które odwiedzam są jak ożywczy zefirek w smogu, poprawiają humor, nastawiają optymistycznie (najczęściej) i mnie, samotnicy z wyboru dają klucze do ich i twojego świata. A teraz idę wreszcie do roboty, bo to jakieś święta mają być, czy coś? Całuję!
- kotimyszkot I ja się cieszę, że mogłam Cię poznać choć tak, w taki wirtualny sposób, z Twoimi wartościami, poradami, przemyśleniami 🙂 Niech te Święta będą dla Ciebie pełne ciepła i spokoju, by choć trochę czas spowolnił i pozwolił nacieszyć się rodziną, bliskością i domowym ciepłem. Ściskam mocno i dobre myśli wraz z życzeniami przesyłam :))
- krzysztof213 Życzę zdrowia i tego samemu ci życzę
Tak pięknie napisałaś w świecie gdzie nieraz tego nie ma ..
życzę wszystkim człowieczeństwa w sobie i wokół siebie w dużej ilości, nawet w nadmiarze nie zaszkodzi - fusilla Spokoju i pokoju Ci życzę! Nie tylko na Święta!
I otulam Ciepłym i Puchatym! :-)))) - tessa37 Nawzajem dobrych, pięknych, wesołych i…magicznych;)
Nasze futrzaki ludzkim głosem mówią na codzień, nie tylko w Wigilię-no prawie ludzkim;) My je rozumiemy i z nimi rozmawiamy, a one mialaczac emitują ludzki ton głosu, to jest przezabawne:)
Określenia „za dużo czasu” nigdy nie byłam w stanie zrozumieć, to jest dla mnie oksymoron. Jest tyle wspaniałych rzeczy, które można w danym nam czasie zrobić, to największa dana nam z życiem wartość, nie rozumiem, jak ktoś może tego nie doceniać. - tessa37 Imituja:) Emitują mniej przyjemne rzeczy;)
- babciabezmohera Ja też uważam, że blogowanie to fajna sprawa i otwarcie się na przyjaznych ludzi. Zatem powodzenia pisaniowego na kolejny czas a na Swięta przyjaznej , serdecznej, rodzinnej atmosfery. Wesołych Świąt! :))
- 45gogula W tym wpisie napisałaś to wszystko, co ja też mogłabym wyrazić ( a myślę,że nie tylko ja) tak to się to życie układa. Ja ogromnie się cieszę, że wróciłam na bloga, że poznałam Ciebie i Twoje świetne wpisy bieżące i te z szuflady, które również świetnie się czyta.
Na Święta zaś … radości, spokoju i szczęścia, które będzie takie jak Ty je rozumiesz, żeby było miejsce na Twoje „JA” . A prezenty – nie zaszkodzi, jak Mikołaj się postara, wszak byłaś grzeczną dziewczynką. Prawda? - annazadroza Ewuś:-) Ty to egzaltowana nastolatka jesteś:))) Ale ja też się cieszę, i tę kawcię też pijam z myślą o siostrzanych duszyczkach:) Nie zamorduj się przy tej robocie, Panno jedna, buziaki:)))
- annazadroza Myszokocie:-) Dziękuję za dobre myśli, dobre słowa i życzenia:) Z przyjemnością zaglądam do Ciebie i obserwuję codzienne życie z cudownym maluchem., ups, przepraszam, toż on całkiem duży facet, facecik… Wszystkiego co „najchoinkowsze”, „najświąteczniejsze” i najlepsze, buziaki:)))
- emma_b mądry i ciepły tekst, na który odpowiem krótko: dziękuję i nawzajem, Aniu:)
- annazadroza Krzysiu:-) Dziękuję i posyłam do Ciebie życzenia Dobrych Świąt spędzonych tak jak chcesz i lubisz, żebyś był zadowolony i spełniał swoje marzenia:)))
- annazadroza Fusilko:-) Z przyjemnością otulam się Ciepłym i Puchatym, tym bardziej gdy za oknem zima. Dziękuję! Tobie również życzę spokoju, Dobrych Świąt z dziećmi w pobliżu i moc serdeczności posyłam:)))
- annazadroza Tesso:-) Dziękuję!!! Futrzaczki są cudowne, mądre i kochające. Oczywiście, że mówią do nas i rozumieją. Dziś uśmiałam się, bo o moich psach mówimy „dzieciaki” i zawołałam: dzieciaki do mnie! I Szilka i Skitek natychmiast się poderwały i już były przy mnie:))) On uczy się obserwując sunię, nie za bardzo mu to wychodzi, bo to leniwy facet jest, ale jakieś postępy widać:)
Nigdy w życiu się nie nudziłam, nie wiem co to znaczy, dlatego czasu mi ciągle brak, nigdy go za dużo. Jeśli nawet siedzę bez ruchu, to nie znaczy, że nic nie robię, tylko bardzo intensywnie pracuję „wewnątrz siebie”:) - annazadroza BBM:-) Kochana, dziękuję z całego serca za dobre słowa, za życzenia i posyłam Ci mnóóóstwo serdeczności:)))
- aga-joz Aniu przemiła- gratulacje z powodu tak okrągłego jubileuszu, jak ten czas leci! W związku z blogowaniem odczucia mam takie same jak i Ty, bardzo dużo dobrego dał mi ten wirtualny świat. Nawet z komentowaniem mam podobnie. Dawno temu, kiedy tylko czytałam blogi, to starałam się trafiwszy na coś ciekawego, przeczytać taki blog od początku do końca, kilka razy nawet mi się udało, ale te najciekawsze są jednak zazwyczaj dłuuugie, więc bywa to niewykonalne. ale przynajmniej staram się być na bieżąco.
W życiu jestem na etapie, kiedy to zrozumiałam swój błąd- do niedawna też wszystko było ważniejsze ode mnie, moich potrzeb i pragnień, życie to obowiązki, nakazy, konieczności. Między innymi dzięki Tobie i innym wirtualnym znajomym to się zmienia. I bardzo się z tego cieszę, to kolejny plus.
A na Święta i nie tylko- wszystkiego, o czym sobie zamarzysz, dużo radości i takich dni, które na noc zsyłają spokój i szczęście. Gorąco pozdrawiam. - annazadroza Gosiu:-) Starałam się być grzeczna, ale – bo ja wiem? Nie jeden raz puściłam brzydkie słowo pod nosem w kierunku obecnych, a do telewizora to już całkiem głośno i wyraźnie, bez „krępacji”. W związku z tym nie wiem, czy Mikołaj albo Gwiazdka zaakceptują moje zachowanie;)
Zdarzyło się, że spotkałyśmy się tutaj, (w sensie na bloxie) takie pokrewne dusze, albo ludzie, którzy znają Józefa – jak mówiła panna Kornelia. Okazuje się, że mamy podobne odczucia, odbiór świata i różne takie tam… Strasznie to jest fajne:))) Świat się taki jaśniejszy robi:) Pewnie dlatego mnie tak tutaj ciągnie:)
Dziękuję Ci baaardzo serdecznie, życzę Tobie również spełniania się w takim wymiarze, jaki potrzebny jest do szczęścia, zostawienia za sobą smutnych przeżyć bo już minęły i patrzenia z nadzieją w przyszłość. Moc serdeczności posyłam:))) - annazadroza Emmo:-) To i ja Tobie podziękuję:) I samego dobrego na dziś i na zawsze:)))
- annazadroza Ago:-) Bardzo dziękuję:) Przeleciało, dobrze, że nie uleciało z wiatrem, bo warto wracać czasem do swoich tekstów. Widać wtedy wyraźnie jak się człowiek zmienia, rozwija, uczy. No, albo i nie. Czasem coś przeczytam i dziwię się, że to ja napisałam.
Ago, od Ciebie się uczę bardzo dużo, o cukrzycy wiem o wiele więcej dzięki Twoim wpisom, może będę mogła komuś pomóc szybciej i skuteczniej niż kiedyś.
Wiedza Twoja okupiona trudnymi chwilami w życiu wynika z doświadczenia bycia mamą słodkiego dziecka, co wymaga dyscypliny wewnętrznej, odpowiedzialności, olbrzymiej siły psychicznej i fizycznej, żeby być w gotowości w dzień i w nocy, o każdej godzinie. I jeszcze innym nieść pomoc. Jesteś wielka i jako lekarka i jako mama. Podziwiam Cię nieustająco i cieszę się z poznania Ciebie:)
Życzę Ci przede wszystkim spokojnych nocy, bez stresu, przynoszących wypoczynek. I jeszcze – żebyś mogła spełniać swoje marzenia. Uściski najserdeczniejsze:))) - gregoria1 Gratuluję .Także jeden dyspozycyjna.Pisanie i czytanie?Sprawia najwięcej frajdy.
- urszula97 Miło tu u Ciebie,chętnie wpadam,nazywasz rzeczy po imieniu.
WESOŁYCH ŚWIĄT, - annazadroza Gregorio:-) Dziękuję:) Masz rację, że czytanie i pisanie to frajda, fajnie, że tak uważasz. Pozdrawiam świątecznie serdecznie:)))
- annazadroza Urszulko:-) Dzięki, ślicznie to powiedziałaś:) Radości ze świątecznych gości życzę:)))
- gregoria1 Wspaniałych Świąt życzę.Spełnienia magicznych pragnień.
- Gość: [kasiapur] *.toya.net.pl Dawno Aniu Cię nie odwiedzałam, trudno mi się wytłumaczyć…A może mi wybaczysz?
Myślałam o Tobie ciepło bardzo często i to jakoś jest w sprzeczmośći z tym moim milczeniem. Jednak nie wszystko co trapi człowieka da się zmieścić w takim
komentarzu, może z tego powodu się wycofujemy ? Ty bardzo ładnie piszesz tak wewnętrznie, ostatni wpis znowu mnie przeogromnie ujął. Czasami zastanawiam się do jakiego stopnia ten wirtualny świat kontaktów może zastąpić potrzebę spełnienia przyjaźni ? I ciągle mi wychodzi – na minus…
Ale teraz jest ten Święty Czas i dzielmy się Nim – więc dla Ciebie i Rodziny pięknych nadzieją i radością Świąt Bożego Narodzenia !
Wesołych Świąt w zdrowiu i pokoju !!!! :))) - hanula1950 Na emeryturze mam mniej czasu, niż kiedy pracowałam.
Świąteczne buziaki ci posyłam.
Niektórych blogowiczów z GTWb poznałam osobiście. Są to wspaniali ludzie. - mmzd Anusiu, najserdeczniejsze, najcieplejsze, najpuchatsze* życzenia – dobrych, spokojnych Świąt !
*słowo użyte z rozmysłem 🙂 🙂
- veanka Aniu, wzruszyłam się, jakie te „życiorysy” nas emerytek są podobne…
Życzę Ci, żeby te Święta były zdrowe, tradycyjne i spokojne.
Żeby były takie, jakie je sobie wymarzyłaś.
Wszystkiego dobrego! - kobietawbarwachjesieni Życzę Ci, abyś po Świętach też była szczęśliwa, a nie tylko wśród najbliższych przy wigilijnym stole.
- annazadroza Gregorio:-) Jeszcze raz najlepsze życzenia i poświąteczne i na zaś, do przodu, żeby Ci się marzenia spełniały:)))
- annazadroza Kasieńko:-) Jakże się cieszę, że jesteś! Baaardzo! Martwiłam się, że może uraziłam Cię czymś niechcący, skoro tak zniknęłaś. Ale wszystko nieważne, liczy się, że jesteś:)
Kasiu, w każdym wpisie można ujawnić zaledwie maleńki fragment siebie, swoich przeżyć, własnej historii. Zaledwie, bo i się nie da,i nie można, i się nie chce też. Lecz nawet ten mały wycinek jakoś pomaga samej się przeorganizować wewnętrznie, przewartościować, inaczej spojrzeć na swoje problemy pod wpływem podpowiedzi Waszych, koleżanek moich kochanych blogowych. A więc ten wirtualny świat ma znaczenie …oj tam ,oj tam, co tu będę gadać – ważne, że jesteś. Serdeczności dla Ciebie cały worek, spokoju i ulgi, radości i natchnienia:))) Buziaki:))) - annazadroza Hanulko:-) Prawda, że ten czas zwariował? Też go masz mniej niż kiedyś…
Bardzo fajnie jest spotykać na swej drodze wspaniałych ludzi, obyś ich miała jak najwięcej:)
Mnóstwo radości poświątecznej Ci posyłam, życzeń najlepszych też, aby starczyło do następnych świąt:))) - annazadroza Madguniu:-) Kochana, dziękuję i tym najpuchatszym dzielę się z Tobą z całego serca wysyłając w Twoją stronę mnóstwo życzeń najlepszych:)))
- annazadroza Veanko:-) Takie „pokoleniowe” życiorysy, typowe można powiedzieć. Ale nie zmieniłabym niczego, jedynie dużą wygraną w jakiegoś Lotka bym dołożyła i byłoby ok.
Dziękuję Ci i serdeczne życzenia do Ciebie posyłam:))) - annazadroza Marysiu:-) Bardzo dziękuję:) Staram się jak mogę, a może Twoje życzenia mają moc zmiany rzeczywistości na upragnioną? Dziękuję i ściskam mocno:)))
Zaszufladkowano do kategorii Myślę sobie
Dodaj komentarz
W czwartek byłam u Calineczki:) Noo, przecież to jest szkrab do zjedzenia po prostu! Oczywiście jak każde wnuczątko dla kochającej babci:) Chłonie babcia każdy ruch, tuptanie, machanie rączką, minki, gadanie w narzeczu marsjańskim albo jakimś nowogalaktycznym, kombinowanie co zrobić, żeby nie zjeść tego, czego nie chce, zaś dostać to na co ma ochotę. Ehh, cud natury i już. Urszula coś wie na ten temat, jest na bieżąco ze względu na Olusia:))) Po powrocie do domu już Lapcia nie włączałam, późno było i naprawdę czułam się zmęczona.
Nadchodząca niedziela jest świętem przyzwoitych ludzi, więc liczę na to, że humor mi się poprawi, może znów padnie rekord – czego życzę wszystkim potrzebującym, tym, którym od wielu lat pomaga Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy. Jak dobrze zobaczyć uśmiechnięte twarze bez fałszu, obłudy, i… nie będę wymieniać bez czego, bo i po co. Przypomniało mi się jak rok temu pewien poseł mówił co to on myśli o dawaniu na
Orkiestrę. No i … prezydentem Warszawy nie został:))) W każdym razie niech się uda zebrać jak najwięcej i jeszcze więcej niż jeszcze więcej:))) Całym sercem jestem za Orkiestrą!!!
11.01.2019
Fusillo, grasz dla Orkiestry? jesteś fenomenalna!
Co by to nasze państwo zrobiło bez tej części społeczeństwa, ludzie robią zrzutki na operacje,pomoc przy spalonych domach,przy powodzi ,suszy.Mamy wspaniałych jeszcze ludzi.