Przeglądałam zdjęcia w Lapciu, a mogę to robić godzinami, i pomyślałam, że póki jeszcze w miarę ciepło i wakacyjne wspomnienia są ciągle żywe, to ja znowu o Szczawnicy 😉 Konkretnie o osiedlu, właściwie o dwóch. Jest Osiedle XX lecia i Osiedle Połoniny. Uważam, że to najpiękniej położone osiedla mieszkaniowe na świecie 😉 … no, w każdym razie w kraju dla mnie na pierwszym miejscu. Wszak serce nie sługa i obcych bogów chwalić nie będzie…
Osiedle XX lecia jest starsze, kiedy powstało – sama nazwa wskazuje. Osiedle Połoniny jest młodsze, bloki są nowocześniejsze i wyżej położone. Jak wyglądają i jakie widoki mają mieszkańcy – pokażę później. Ważne jest, że osiedla są zadbane, czyściutkie (chyba, że przyjezdni zostawiają śmieci po sobie), panie gospodynie domów od rana krzątają się koło bloków, sprzątają, czyszczą, zbierają, dbają o chodniki, trawniki, kwiatki. Właśnie, kwiatki. Przed blokami rośnie mnóstwo kwiatów, stoją ławeczki, cieszą oczy mini ogródeczki urządzane najczęściej przez lokatorów mieszkających na parterze. Mieszkańcy obydwu osiedli wszyscy (chyba) dbają o to, by wygodnie się żyło w ładnym otoczeniu. Za żywopłotem wypatrzyłam ukrytych przed okiem przechodnia wiele „umeblowanych” kącików, gdzie sobie mieszkańcy siedzą i omawiają różne swoje sprawy. Ludzie się znają między sobą jak to w małych miejscowościach, wiedzą kto z jakiej rodziny się wywodzi, znają przeszłość rodową do któregoś pokolenia, nikt nie jest anonimowy poza turystami oczywiście. Ale tacy, co od lat przyjeżdżają w jedno miejsce, już nie są traktowani jako obcy. W ogóle ludzie są gościnni, sympatyczni. pomocni. Taki drobny przykład – kurier dostarczył jedzenie dla psiaków. Było to ogromne i bardzo ciężkie pudło, bo i puszki i duży worek suchej karmy. Wtaszczył to na górę (wind przecież nie ma) i nie przyjął ani grosza za fatygę! Inny przykład – trzeba było wyjąć akumulator z auta, żeby podładować, a potrzebny jest do tego specjalny wichajster, żeby odkręcić śrubę. Przyjechał taksówkarz na zamówienie, ze swoimi narzędziami, odkręcił, pomógł i też nie wziął za przyjazd. Powiedział, że my też kiedyś komuś pomożemy. Ja się wzruszyłam taką NORMALNOŚCIĄ. Po takich sytuacjach po prostu wraca wiara w ludzi 🙂
Wracając do osiedla nadmienię jeszcze, że Spółdzielnia Mieszkaniowa „Połoniny” organizuje różne imprezy typu spotkania na Dzień Kobiet, na których są występy np. dzieci ze świetlicy recytujących wiersze, doradza paniom kosmetyczka, śliczna Natalia, do której czasem chodziłam, a koleżanka w pracy po moim powrocie z urlopu zdziwiła się : coś ty taka „wyprasowana” 😉 😉 😉 Przy dźwiękach muzyki, podczas recytacji panie częstowały się owocami, ciasteczkami, kawą lub herbatą, rozmawiały z kosmetyczką, dostały próbki wód toaletowych i maseczek odżywczych. Na koniec panie obdarowano tulipanami. Ja nie byłam na takiej uroczystości, o tej porze roku nie bywałam w Szczawnicy, ale czytując miesięcznik „Z Doliny Grajcarka” kupowany podczas każdego pobytu (teraz jest darmowy) wiedziałam na bieżąco co się dzieje w moim ukochanym miasteczku. O tym konkretnym spotkaniu przeczytałam w kwietniowym numerze z 2015 roku.
Odbywają się też konkursy na najładniej ukwiecone balkony, ogródki, na najbardziej zadbane klatki schodowe. I rzeczywiście są zadbane, poza kwiatami na parapetach można zobaczyć dekoracje na ścianach i nad drzwiami poszczególnych mieszkań w najprzeróżniejszej postaci – wieńców z kwiatów, suchych bukietów, obrazków, rzeźb. Prezes Spółdzielni jak dobry gospodarz (nie mylić z Aniołem Stanisławem z ul. Alternatywy 4 😉 ) obchodzi osiedla, kontroluje stan, rozmawia z ludźmi, mieszkańcy podchodzą do niego na ulicy ze swoimi sprawami czy uwagami. Widziałam wielokrotnie takie sytuacje na własne oczy i bardzo mi się to podoba.

…czy nie przyjemnie robi się na duszy gdy po wyjściu z klatki schodowej wita na dzień dobry taka róża?…

…aksamitki niesamowitej wielkości, jeszcze takich wysokich nie widziałam…

…różne iglaki, fantazyjnie uformowane/powycinane również, co widać w głębi…

…a tutaj z bliska…

… hortensja bukietowa – jak mi się zdaje – rzuca się w oczy od razu…

…z przewagą bieli, ale Szilka zainteresowana czerwoną szałwią…

…te żółte posadziłabym u siebie w ciemnym kącie dla rozjaśnienia…

…najbardziej lubię różowe kwiaty…

…fragment zaczarowanego ogrodu…

…murek i kwiaty – to lubię 🙂 …

… tu też …

…uporządkowane, rozplanowane nasadzenia…

…urok osiedla docenia jelonek…

…tu w przybliżeniu, to samo zdjęcie co na górze, zrobione z balkonu…
W następnym odcinku szczawnickich wspominek będą widoki z osiedli i na osiedla. Uwierzcie, że z przyjemnością i tęsknotą je oglądam. Myślę, że jak się tam mieszka na stałe i od zawsze, nie zwraca się na to uwagi tak bardzo jak wtedy, gdy przyjeżdża się co jakiś czas. Nie można się wtedy napatrzeć, nasycić oczu widokami… oj, znowu zacznę marudzić 😉 Kończę więc na razie i życzę spokojnego, dobrego tygodnia 🙂
Trzymajcie się zdrowo!















































































