Wakacje zbliżały się ku końcowi, trzeba było wracać do domu i zająć się przygotowaniem do rozpoczęcia roku szkolnego. Członkowie ursynowskiej „mafii” po kolei ściągali w domowe pielesze. Zgodnie z kilkuletnią tradycją postanowili zrobić składkową imprezę na zakończenie lata i rozpoczęcie nowego sezonu. Należało podzielić role i w tym celu sąsiadki zebrały się u Magdy.
– Magda, wczoraj podobno zrobiłaś na swojej maszynie sweterek dla Steni – zagaiła Aldona.
– A zrobiła mi. Piękny – przytaknęła Stenia.
– Cicha ta twoja maszyna, wcale jej nie słyszałam – zauważyła najbliższa sąsiadka.
– Nic dziwnego, że jej nie słyszałaś, Doniczko, pewnie w tym czasie klęłam, bo mi się nici poplątały – słodkim głosem wyjaśniła gospodyni.
Dorota pojawiła się ubrana w mini spódniczkę. Nie aż tak krótką jakie nosiła we wczesnej młodości, oczywiście, że nie, ale kawałek przed kolano.
– Ciocia, coś ty z siebie zrobiła? – spytała Justysia.
– A co, źle wyglądam? – spojrzała na dziewczynkę zdumiona. – Wydawało mi się, że całkiem nienajgorzej.
– Źle to nie, ale wyglądasz jak Alexis z „Dynastii”.
– Aha, z tyłu liceum z przodu muzeum – skomentowała Teresa, która również pojawiła się na zbiórce.
– Patrzcie ją, małpa złośliwa. Wolę to, niż z obu stron być najciekawszym odkryciem archeologicznym – odcięła się Dorota.
– Najgorzej kiedy baba staje się niczym rwa kulszowa – skrzywiła się Teresa.
– Czyli? – nie załapała Stenia.
– U-pier-dli-wa – z satysfakcją wyjaśniła Aldona
– A ty z czego się tak ucieszyłaś? – nieco zgryźliwie spytała Stenia.
– Z tego, że już bez słów rozumiem o czym one mówią.
– Czyli co autor miał na myśli – śmiała się Dorota. – No, autorka, co miałaś na myśli?
– Kiedy? Teraz czy przedtem? Bo teraz, to mi się przypomniał sen twojego młodszego dziecka.
– Który? On ciągle ma jakieś sny.
– Dziś mi opowiedział, że śniła mu się pani od matematyki, jak lata po parku z karabinem i chce go zastrzelić. Uciekał, uciekał aż ją podprowadził pod samą komendę. Policja ją złapała i zamknęła na długie lata – śmiała się Teresa.
– Ciekawe na jak długie – zastanowiła się Stenia.
– Pewnie na tak długie, ile trzeba, żeby Kajtuś skończył szkołę – wyjaśniła uśmiechnięta Aldona.
Rozległo się pukanie do drzwi i weszła Danusia.
– A mnie czemu znowu na zbiórkę nie zaprosiłyście? – odezwała się z żalem w głosie.
– Nie gniewaj się – szybko powiedziała Magda. – To przez Dorcię…
– Co przeze mnie, czego się czepiasz? – oburzyła się pomówiona.
– Justynka miała po ciebie skoczyć, bo przecież domofon znowu się zepsuł i nie można zadzwonić, ale przyszła Dorcia w mini i dziecku szczęka opadła…
– Aha, no to pokaż się Dorcia, zobaczę i ocenię – powiedziała Danusia. – Może wam wybaczę.
– Magda, ty chyba w łeb zarobisz – pogroziła Dorota sąsiadce, lecz posłusznie wstała z krzesła.
– No, teraz ja siadam na twoim miejscu, a ty się martw – usadowiła się Danusia ze śmiechem. – Nieźle wyglądasz, całkiem nieźle…
– Jak Alexis, prawda ciociu? – wtrąciła Justysia. – Zupełnie jak Alexis.
– Wiesz co, chyba jednak lepiej. Nawet zdecydowanie lepiej – oceniła Danusia.
– Skoro jesteśmy w komplecie, to do roboty – zarządziła Magda. – Słucham, która co robi?
– Ja sałatki – zgłosiła się Aldona jako pierwsza.
– Mogę przynieść bigos, mam zamrożony duży pojemnik, będzie jak znalazł – zaproponowała Danusia.
– To ja się zgłaszam do ryby po grecku – podniosła rękę Teresa. – Może być?
– Śledzie przyniosę – odezwała się Stenia. – Ostatnio wypróbowałam dwa nowe przepisy, pycha.
– Dobrze. Poza mną, która jest jeszcze bez przydziału? – Magda miała naturalny dar obejmowania przywództwa w grupie.
– Dorcia – wskazały wszystkie jak jeden mąż i spojrzały na niezagospodarowaną jeszcze siłę.
– Nie bawię się tak, myślałam, że mi się upiecze – parsknęła śmiechem Dorota. – Cóż, niech wam będzie, zajmę się słodszą stroną życia.
– Czyli czym? – Magda żądała konkretów.
– Słodyczami przecież.
– Czyli? – drążyła temat gospodyni.
– Okej, to już powiem i w ten sposób nie będziecie miały niespodzianki. Trudno. Zrobię torcik serowy na herbatnikach, upiekę murzynka i szarlotkę – zaproponowała Dorota.
– Brzmi rewelacyjnie – powiedziała Stenia. – Już mi ślinka cieknie.
– Na pewno zrobisz? Jakoś ci nie wierzę – Teresa spojrzała z powątpiewaniem.
– Rozumiem, że napojami zajmą się chłopaki, jak zawsze – upewniła się Dorota jednocześnie wykrzywiając się do Tereski i pokazując język.
– Pewnie, na coś się przecież muszą przydać – odpowiedziała Magda. – To ja się zajmę przygotowaniem mieszkania, nakryciem, pieczywem i tym, co się okaże w ostatniej chwili, czyli brakującymi elementami… A wy co? Z przedszkola czy jak? – zdegustowana spojrzała na Tereskę i wykrzywioną Dorcię. Danusia parsknęła śmiechem, Aldona jej zawtórowała.
– Nie zapomnij odrdzewiacza – przypomniała Dorota.
– Czego? – zdziwiła się Stenia.
– Nie wiesz? – zdziwiła się Aldona, że Stenia się dziwi. – Coli. To już nawet ja wiem, że po każdym nadmiarze, czy to jedzenia czy napojów, jest to rzecz niezbędna dla żołądka.
– Aaa, rozumiem – skinęła głową Stenia. – Już wszystko wiem.
– Tym razem jednak z tej metody nie skorzystam, jeszcze by zaszkodziło malutkiej – powiedziała Aldona. – Poza tym piła nie będę i z obżerania się też zrezygnuję.
– To co ty będziesz robiła?
– Będę miała na was oko – powiedziała z tajemniczą miną. – Strzeżcie się.
cdn.