Dobre przesłanie

Na pewnym etapie mojej wędrówki po tym pięknym świecie przy życiu trzymały mnie tylko dzieci. Zdawałam sobie sprawę, że gdyby mnie zabrakło – ich los byłby straszny, jak wszystkich dzieci bez mamy. Poza tym miałam wokół sąsiadki-przyjaciółki, kochane dziewczyny samą swoją obecnością poprawiające nastrój i stosunek do świata. Miałam jeszcze wtedy siostrę i kochanego tatę, który zawsze dawał mi poczucie bezpieczeństwa. Był też Rolf, cudowny psi przyjaciel, z którym przy nodze niejedną noc „przespacerowałam” po Ursynowie. Spokojnie wtedy było i bezpiecznie, nie to co dziś (za moich czasów panie dzieju… 😉 ) . Zaczęłam szukać dla siebie pomocy – jak zwykle – w książkach. Dziesiątki przeszły mi przez ręce na przestrzeni lat. Podobno zawsze trafiamy na to, co jest nam najbardziej potrzebne. Może to być jakaś myśl pojawiająca się znikąd, a stanowiąca odpowiedź na nasze pytania czy wskazująca sposób rozwiązania problemu, zdanie w książce podpowiadające nam coś ważnego, czasem słowa napotkanego przypadkiem człowieka itd.
Nie będę omawiała pokazanych tytułów, każdy sam musi trafić na to, co jest dla niego najlepsze. Może któraś okładka przemówi, tytuł zainteresuje, intuicja coś podpowie.

Joseph Murphy i Louise Hay są ze mną zawsze, często sięgam, wracam, doczytuję, pytam… Wyciągając je z półki przypomniałam sobie o  innych, do których chętnie wrócę po latach, dzięki Myszce, której obiecałam kilka tytułów –  https://kotimyszkot.wordpress.com/

Z Mulforda wypisałam sobie zasady (na maszynie jeszcze, w erze przedkomputerowej) i wisiały mi zawsze „na oczach”.  Zamieszczam je dla Was, niech pomogą komuś jeszcze 🙂

Takie przesłanie na cały tydzień 🙂  Niech będzie dobry i trzymajcie się zdrowo!

 

 

Podziel się:
Ten wpis został opublikowany w kategorii Myślę sobie. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

24 Responses to Dobre przesłanie

  1. jotka pisze:

    Och, Aniu 🙂
    Nie wiedziałam, że tak bogaty zbiór masz w swoim domu! Normalnie biblioteczka przetrwania na najgorszy czas.
    Czasami przypadek lub odpowiednia osoba w naszym życiu powodują zmiany.
    Mogą to także być książki.
    Wypisane przez Ciebie maksymy warto przypominać, choćby po to, by nie tracić kierunku!
    Buziaki zasyłam:-)

    • anka pisze:

      Jotuś:-) To tylko mała część. Wybrałam te, które najbardziej mi się „przysłużyły”. Mam duuużo więcej, część odziedziczyłam po tacie, dzieliliśmy się wrażeniami… Jeszcze kiedyś pokażę inne, ale chyba idąc wzorem Małgosi z http://toprzeczytalam.blogspot.com/ będę pstrykać półki z całą zawartością. Teraz już nie kupuję, wystarczy mi tego co mam, natomiast zaglądam na stronę Fundacji Nautilus. Kupowałam od samego początku „Nieznany Świat”, ale od śmierci red. nacz. Marka Rymuszko przestałam, zerkam tylko w necie. Staram się wykorzystywać w praktyce to, czego się nauczyłam (uczę nieustannie) i nie szukać więcej. Choćbym żyła 1000 lat nie opanuję wiedzy, która jest na świecie 😉 Buziaki!

  2. BBM pisze:

    Chyba wiele kobiet o trudny czas się otarło. Ja też wspierałam się książkami- były to głównie różne poradniki psychologiczne. Z Twojego księgozbioru znam jedynie Louise Hay i otarłam się o Murphy’ego.
    Wyrosłam z tych lektur, ale był czas, gdy były dla mnie ważne.
    Czy CiP byłby przejawem sadyzmu z mojej strony?…
    To tylko buziaki przesyłam.

    • anka pisze:

      Matyldo:-) CiP mile widziane w każdej ilości bez względu na temperaturę na zewnątrz 😉 Dziękuję!!!
      Widocznie swoją rolę książki spełniły dlatego masz poczucie, że z nich wyrosłaś. Też mam takich mnóstwo, ale jestem do nich przywiązana i nie oddam 🙂 Ważne, że pomagały w odpowiednim czasie.
      Buziaki odsyłam 🙂

  3. 7 8 Krystyna pisze:

    Aniu, bardzo ciekawe tytuły. Dech zapiera w piersiach…. Co może być w środku. Zawsze warto poczytać takie książki, aby pomogły przemysewszystko na nowo, albo głębiej. Muszę poszukać tych tuttulow może 68w Antykwariacie. Pozdrawiam

    • anka pisze:

      Krysiu:-) Za każdym razem, gdy sięgam do tego typu lektury to znajduję coś nowego, na co innego zwracam uwagę – widocznie taka ich rola. W zależności od naszych potrzeb, podświadomość zwraca uwagę na potrzebny fragment.
      Pozdrawiam serdecznie 🙂

  4. Urszula97 pisze:

    Wspaniałe przesłanie. Do mnie przemawia „Wierna rzeka ” Żeromskiego , nie pytaj dlaczego , daje mi siłę. Odpowiednie zdanie w odpowiednim momencie ” z tą chorobą się żyje „, dzisiaj patrzę na to inaczej ale jako 20 latka zarwał się mi świat i wtedy padły od trochę starszej koleżanki te słowa i było już ok.Czasami nie wiele trzeba.Pozdrawiam nadal upalnie .

    • anka pisze:

      Uleńko:-) Właśnie o to chodzi, tak mi się wydaje, o odpowiednie słowa potrzebne w konkretnej chwili. Słowa, które pomagają 🙂
      Równie upalnie odpozdrawiam !

  5. fuscila pisze:

    Dla mnie najważniejszym autorytetem był mój Tato! Nigdy nie czytałam książek, o których piszesz, a także wszelkiego rodzaju poradników! Taka „sorta” ze mnie! Połykałam i nadal to robię, wszystkie książki historyczne i beletrystykę. Pewnie wyjdę na dziwaka, ale nic na to nie poradzę!
    Serdeczności posyłam!

    • anka pisze:

      Fusilko:-) Po prostu nie potrzebowałaś tego typu lektur i takiej pomocy. To prawdziwe szczęście, że nie musiałaś się 🙂 Żaden dziwak przez to z Ciebie, a raczej żadna dziwaczka. Czytasz inne książki i one Ci wystarczą, taka jesteś mądra! Gratulacje i podziw wielki, brawo Ty – jak to się teraz mówi 🙂
      Macham najserdeczniej !

  6. Pola pisze:

    Anuśko, to właśnie jedna z kategorii moich ulubionych … Książki z pogranicza filozofii, psychologii, rozwoju osobistego i te oświecające umysł…
    Nowe, odważne teorie, nowe spojrzenie na umysł, duszę, możliwości samouzdrawiania..
    Fizyka kwantowa…
    To bardzo ciekawe pozycje!
    Masz pokaźną biblioteczkę odnośnie tego obszaru wiedzy…
    Nie każdy po takie książki sięga…
    Brawo!
    Tulam serdecznie!

    • anka pisze:

      Polinko:-) Tak myślałam, że Ciebie również te pozycję trochę zaciekawią 🙂 Dziękuję za brawa, kłaniam się uprzejmie na wszystkie strony świata 😉
      Serdeczności posyłam moc!

  7. Lucia pisze:

    Ja polegam tylko na sobie. Jak sama się nie pozbieram, to żadne poradniki tego nie dokonają. Jak to mówią wiara czyni cuda, a ja niedowiarek kompletny.
    Im jestem starsza tym mniej wierzę we wszystko.l
    Taki Niewierny Tomasz.
    Buziaki

    • anka pisze:

      Luciu:-) Jesteś wspaniała i już! Silna, mocna kobieta, która w każdej sytuacji radzi sobie sama i nie potrzebuje nikogo i niczego, by podejmować swoje własne decyzje. Pomyślałam, że to też zasługo Twoich osobistych kobiet – babci i mamy. One Ciebie tak ukształtowały, też były wielkie i chwała im za to!
      Przytulam 🙂

  8. Mysza w sieci pisze:

    Aniu, dziękuję Ci bardzo bardzo! Myślę, że nie tylko mojej Mamie przyda się kilka tytułów. Sama chętnie bym niektóre poczytała 🙂 A cytaty przydatne na każdy czas. Nic, tylko czerpać siłę. Uściski i dziękuję Ci za ten wpis 🙂

  9. Ewa pisze:

    Hm, może coś w tym jest… Mnie zwykle wystarczało upić się raz w miesiącu i już świat był extraordynaryjny. Raz w miesiącu Aniu, jakie życie było proste 🙂

    • anka pisze:

      Ewuś:-) Raz w miesiącu proste życie to za mało. Powinno być proste i zrozumiałe zawsze, ale cudów nie ma… wiem przecież…. Przerabiałam różne opcje, każdy ma swoją drogę, każdy szuka, czasem się szybko znajdzie, czasem dużo czasu upłynie aż się znajdzie… Ewuniu kochana, zdrówka i radości, spełnienia pragnień, co na pewno wreszcie się uda. Przytulam 🙂

      • Ewa pisze:

        Nie, nie, raz w miesiącu się upijałam i wystarczało na cały miesiąc :)))
        Pewnie, że się uda, tylko czy ja dożyję? Ja ciebie przytulam bardzo, słoneczko kochane.

        • anka pisze:

          Ewuś, takie raz na miesiąc to i tanie, i wydajne, i o przedłużonym działaniu, i do tego skuteczne – to Nobla powinnaś dostać 😉 Co Ty takiego piłaś? Tak to i ja chcę 😉

          • Ewa pisze:

            Martini Bianco. Z cytryną i lodem. Rano bez kaca. Ale to trzeba ćwiczyć przez lata, hihihi. Anusiu, przytulam bardzo, jesteś cudna!

          • anka pisze:

            Hi hi nie hi hi, ale żeby wprawy nabrać (że bez kaca) to trzeba od młodości trenować, mnie już czasu nie starczy na długotrwałe treningi. Jednak tonic i vermouth służyły mi pomocą z dobrym skutkiem 🙂 Bez lodu, nie lubię zimnego, piwa zresztą też, brr…nawet w upał. Uściski 🙂

  10. Nie znam ani jednego z tych tytułów, co mi daje do myślenia… że widocznie nigdy nie byłam aż tak na dnie (psychicznym oczywiście) i nie potrzebowałam szukać pomocy w tego rodzaju książkach. Pewnie, że różne były w życiu chwile, najgorsze chyba w okolicy rozwodu ale jakoś zawsze wykaraskałam się sama.
    A raz w wyjściu z depresji mi pomogło… ech, nie przyznam się publicznie może kiedyś u siebie napiszę (a może nie)… bo to takie głupie, że aż krępujące! Ale jak to mówią, ważne, że działa!

    • anka pisze:

      Małgosiu:-) U mnie też rozwód i tak to się zaczęło. A ponieważ nadwrażliwiec ze mnie więc szukałam wsparcia, ale też SAMA – dzięki mądrości zawartej w książkach i wykorzystywaniu niektórych (przynajmniej nieustająco próbując), i uważam, że na dobre mi to wyszło i wychodzi wciąż. A jeśli Ty znalazłaś dobry sposób na swoje problemy to SUPER i dowodzi, że jesteś silną istotą i należą Ci się oklaski 🙂 Ja o swoich problemach nie potrafiłam i nie potrafię dalej mówić, mogę o nich opowiadać dopiero jak się skończą. Co w sumie jest dobre, bo tworzy się świadomość, że skończą się na pewno, choćby po to, bym mogła je wykorzystać np w powieści i przy okazji czegoś się nauczyć.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *