Pani Wiosna

Piękna sobota się przytrafiła:) Rano niebo szare, zachmurzone powitało mnie i psiaki, powietrze świeże, pachnące (potem w tv zobaczyłam, że bez smogu). Sójki darły się jak opętane, wyraźnie dwie się kłóciły a reszta je dopingowała. Niesamowite, oglądać można bez końca. Wróbelki w końcu pojawiły się przed domem, dawno ich nie było. Butelka, którą chciałabym nazwać karmnikiem – wisi dalej nienaruszona, żadne ptaki nie chciały skorzystać z jej „usług” i nie potraktowały jej jako stołówki. Może się oswoją z tym ustrojstwem jeśli powisi przez całe lato i skorzystają kiedy nadejdą chłody?
Po powrocie, kiedy domownicy jeszcze spali, zanurkowałam w Wasze blogi i trochę je poodwiedzałam. Potem rodzinka wstała więc śniadanie. Zauważyłam, że się słonko przebiło przez chmury i zrobiło się jasno. Zaliczyłam więc trochę prac ogródkowych a po obiedzie
spacer dłuuugi „dla zdrowotnosci” połączony ze zwiedzaniem okolicy i zaobserwowaniem zmian jakie zaszły od jesieni czyli od poprzednich spacerów w tych samych miejscach. Szliśmy taką dziką drogą za działkami wychodzącą na lokalne nieduże centrum
handlowe. Gryzie się „nieduże” z „centrum” ale cała nasza rzeczywistość gryzie się sama ze sobą, już się dziwić czemukolwiek przestaję. Zaobserwowaliśmy kilka ciekawostek. Najgorsza – zwiększyła się ilość śmieci wyrzucanych dosłownie wszędzie wzdłuż torów, owej dzikiej drogi, część ktoś pewnie próbował spalić i został spory kawał terenu czarny, ogołocony z roślin, z kikutami spalonych pozostałości po meblach i innych dużych przedmiotach wywożonych tam bezprawnie. Kiedy już minęliśmy pogorzelisko i dziką drogą dotarliśmy do owego centrum, z przyjemnością zobaczyliśmy, że obok szosy ruszyły prace, mające na celu przygotowanie terenu pod chodnik dla pieszych. To bardzo pozytywna sprawa ponieważ podczas brzydkiej pogody, deszczu czy śniegu, kiedy nie da się iść poboczem, poruszanie się jezdnią grozi śmiercią lub kalectwem. Przeczytałam, że w tym roku chodnik ma być ukończony i to jest bardzo dobra wiadomość. Niejednokrotnie
truchlałam na widok matki z wózkiem albo z małym dzieckiem prowadzonym za rączkę (w pobliżu jest przedszkole) idącej jezdnią wśród jadących samochodów.
Co jeszcze zobaczyliśmy? Kilkoro ludzi w kilku miejscach zbierających do worków butelki, tony butelek pozostawionych przez amatorów spożywania napojów wyskokowych pod chmurką, czyli zwykłych pijaczków. Pojąć nie mogę jednego – czy naprawdę nawet pod drzewem czy w krzakach nie byłoby im przyjemniej się napić gdyby nie brodzili w śmieciach po kolana? Pytanie retoryczne oczywiście.
Po spacerze i Szila i Skits padły i spały.
W piątek miałam przyjemność bo oglądam „Taniec z Gwiazdami” i popatrzyłam sobie rozmarzona na pięknie tańczące pary. Rozmarzona bo marzyłam o walcu w pięknej sukni w ogromnej sali balowej z partnerem, który potrafi tańczyć walca wiedeńskiego… Nasunęła się tylko myśl, że gwiazdami w tym wypadku są znani już dobrze tancerze. Bo te „gwiazdy” co gwiazdami mają być wcale nimi nie są. W soboty czekam na „Twoja Twarz Brzmi Znajomo”, uwielbiam, podziwiam zdolności i artystów śpiewających i charakteryzatorów. To mistrzostwo świata w ich wykonaniu! Czyż niektóre ścigane indywidua byłyby do odnalezienia gdyby skorzystały z ich usług;)? Nasz program, czyli polska edycja, stoi na bardzo wysokim poziomie.
A dziś niedziela po zmianie czasu. Nie przestawiłam zegarka, włączyłam telewizor, żeby sprawdzić która jest teraz naprawdę godzina ale nic z tego. Rozregulował się przez tę zmianę i woła, że nie jest zaprogramowany! No to mnie się taki interes nie podoba. Mąż wstanie i  zaprogramuje, ja nie potrafię, wszak techniczna noga jestem co wiadomo wszem i wobec. Włączyłam więc Lapcia na chwilę w ramach odpoczynku po porannym spacerze z psami. Ranek jest tak cudny jak rzadko. Słońce, jasne niebo bez chmurki żadnej, leciutki szron na łące i podnoszące się mgły. W pierwszej chwili pomyślałam, że mi patrzałki zaparowały:) Zrobiliśmy bardzo duże kółko w okolicy, psy wąchały a ja się zachwycałam i w tym zachwycie pozostaję do chwili obecnej. Świat jest taki piękny na wiosnę:)))

Wiosna w Szczawnicy

 

Podziel się:
Ten wpis został opublikowany w kategorii Myślę sobie. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

33 Responses to Pani Wiosna

  1. Obywatel x pisze:

    No zdjęcie wyszło

  2. BBM pisze:

    Ja też nie mogę zrozumieć tego lekceważącego wszystko i wszystkich wyrzucania śmieci gdziekolwiek, sobie pod nogi, jakby do najbliższego kosza były kilometry…
    A wiosna jest taka piękna!…

    • anka pisze:

      BBM:-) Wczoraj byliśmy w innym miejscu i to samo – butelki, taki małe, na raz wzdłuż ulic leżą dziesiątkami, puszek mniej pewnie dzięki zbieraczom, foliowych opakowań do diabła i trochę po różnych zakąskach… Moje pokolenie w domu i w szkole było uczone, żeby nie śmiecić, papierek podnieść, po trawniku nie chodzić, ustępować miejsca w tramwaju/autobusie. Moje dzieci też uczyłam. Wdać – za mało miałam dzieci;)
      Wiosna zielenią zakryje trochę tego śmietnika, też na to nie może patrzeć. Oby się nie obraziła i nie uciekła…

  3. Mysza pisze:

    Te zmiany czasu wytrącają mnie z równowagi.. nie dość, że mieszają godziny usypiania u dziecka, to jeszcze cały dzień nie jestem pewna, która jest godzina 😉 Część zegarków przestawia się sama, część nie i potem weź kombinuj.
    Ja swojego walca w pięknej sukni balowej zatańczyłam. Trenowałam taniec towarzyski wiele lat, cóż z tego kiedy partner okazał się nic nie wart. Teraz walca nie tańczę, ale w zamian mam dobrego Męża. Jak to w życiu, coś za coś 🙂
    p.s. ależ wiosenne to zdjęcie, tak kusisz Szczawnicą, że już bym chętnie tam jechała.. szkoda tylko, że mam tak daleko.. Miłej niedzieli Aniu 🙂

    • anka pisze:

      Myszko:-) Odkąd jestem na wolności (czyt. na emeryturze) zmiany czasu mnie osobiście zbytnio nie dokuczają, jako skowronek mogę wstawać o wschodzie słońca, lecz sprzęty elektroniczne cierpią. Z ustawieniem telewizora był problem, zegar w kuchence trzeba było przestawić i kilka innych też. Potem – jak mówisz – nie wiedziałam, który przestawiony, który nie i która naprawdę jest godzina na świecie.
      Taniec trenowałaś? Super, więc taniec na zawsze masz „w sobie”, jest taka pamięć ciała (tak to nazywam), która bez udziału myślenia potrafi naszą ziemską powłokę;) prowadzić w takt odpowiedni, zawsze będziesz wrażliwa na muzykę, taniec i piękno. A czy synek przejawia zdolności w tym kierunku?
      Coś za coś, prawda, lecz dobrze mieć umiejętności nabyte na zawsze. Niech sobie siedzą nawet w uśpieniu.
      Do Szczawnicy mam trochę bliżej niż Ty, za to przeszkody do pokonania – nie do pokonania, na razie jeszcze. A tak bym się tam chciała znaleźć, pocieszam się zdjęciami i świadomością, że bez względu na to czy tam jestem czy nie – jest cudownie.
      Miłego, dobrego tygodnia Myszko:)))

      • Mysza pisze:

        Kiedyś tam jeszcze pojedziesz 🙂 przeszkody są po to by je pokonywać, a ja będę trzymać za to kciuki..
        Synek na razie tańczy po dziecięcemu z podskokami i wygibasami 😉 ale bardzo to lubi i widzę, że miękko rusza biodrami więc kto wie, może kiedyś i tańca towarzyskiego spróbuje 🙂

        • anka pisze:

          Myszko:-) Ależ oczywiście, że pojadę! Przeszkody są jedne do pokonania, inne do przeczekania, nic się na to nie poradzi. Zresztą, podobno wszystko dzieje się w najbardziej odpowiednim momencie i tego się trzymam. Dzięki za kciuki:)))
          Z całą pewnością byłoby z korzyścią na całe życie, gdyby synek choć trochę tańca „liznął”. Chłopcy potrafiący tańczyć to rzadkość, jeszcze, choć w mniejszym stopniu niż kiedyś. Pewnie z popularności Tańca z Gwiazdami w pewnym stopniu to wynika. I bardzo dobrze:)))

  4. Obywatel x pisze:

    No i zdjęcie wyszło…

  5. wilma pisze:

    Świat jest taki piękny na wiosnę, bo po zimowym siedzeniu w domu ciągnie nas do matki natury, by nasycić oczy jej kolorowymi cudami po nudnej kolorowo zimie.
    Sorry, ale wyszło mi zdanie-dziwadło, nie mam jednak siły tego poprawić, bo jestem padnięta. Wzięliśmy bowiem na długi spacer wnuczęta co by je dotlenić i zmęczyć, by grzecznie poszły spać, a tu się okazuje, ze to one nas zmęczyły;).

    • anka pisze:

      Wilmo:-) Żadne dziwadło, sama prawda:) A dzieci mają niespożytą energię, potrafią zamęczyć dziadków ale jednocześnie uszczęśliwić swoją obecnością. Ja tęsknię za czasem, kiedy dziewczynki były małe. Zbyt szybko dorosły a mnie wciąż żal, że nie mogę wziąć na ręce ani na kolana. Została tylko Calineczka, ale to jest bardzo ruchliwa, przedsiębiorcza osóbka i nie chce być przytulanką, szkoda jej na to czasu:)

  6. kolewoczy pisze:

    U mnie sikorki czyszczą budkę na jabłonce i mają zamiar się wprowadzić 🙂 O, widzę, że w komputerze samo się przestawiło

  7. fuscila pisze:

    U mnie słońce świeciło, ale było bardzo zimno i wiał porywisty wiatr. Taki, że jezioro wyglądało jak wzburzone morze!
    Wyszłam na mały spacer po południu, ale szybko wróciłam, bo zapomniałam jakiegoś nakrycia głowy, taka wiejba była!

    • anka pisze:

      Fusilko:-) U nas wiało, ale nie było zimno, raniutko tylko szron był i -1 stopień. Potem ciepło, dobra pogoda na wyjście z psami, dlatego zaliczyliśmy wypad krajoznawczy zakończony „śmieciowym zniechęceniem” – ale poza tym radością z odkrycia prawdziwej wiosny:)

  8. Urszula97 pisze:

    Zazdroszczę długich spacerów, może leniwa jestem ?nie wiem.Ślubny mało aktywny.
    Śmieci,śmieci,tyle sie mówi i nadal to same,co jedne uprzątnięte to za tydzień znów to samo,szczególnie na skraju lasu,za płotami działkowymi,straszne.
    A Twoja Szczawnica urocza.Był u nas dzisiaj Oluś.Bierze się dziecię do roboty,teraz faza samodzielnego jedzenia,jak łyżeczka nie wyjdzie to drugą rączką się makaron z rosołu wyłowi,przecież sam rosół mozna wypić.

    • anka pisze:

      Uleńko:-) Spacer bez psa nie ma sensu, jakby nie moje psiulki kochane, też bym nie poszła nigdzie bo by mi się nie chciało.
      Najwięcej śmieci jest w każdej grupce drzew czy krzaków, wzdłuż drogi, za działkami a za murami cmentarza taka ilość, że to już woła o pomstę do nieba.
      Już widzę Twojego krasnoludka, jak łapkami pracuje podczas jedzenia, bezcenne:)))
      Szczawnica jako Perła Pienin urocza jest podczas każdej pory roku, bez względu na aurę. Cóż, miłość nie widzi wad (jeśli nawet to się z nimi godzi) a ja kocham to miasteczko:)))

  9. marijana2 pisze:

    Aniu, pozwolę sobie, powtórzyć za Tobą: Świat jest taki piękny na wiosnę!
    Dziś w moim mieście mieszkańcy także sprzątali porzucone śmieci. Nie braliśmy udziału w tej akcji, bo akurat wyjeżdżaliśmy. Dobrze, że coś takiego jest organizowane. Nie wiem dlaczego, ale właśnie wiosną najbardziej rażą walające się śmieci. A ponieważ trudno mieć nadzieję, że co niektórzy zmienią swoje zwyczaje, pozostaje po nich posprzątać. O wiele przyjemniej jest spacerować, jeździć na rowerze w miejscach nie zaśmieconych.

    • anka pisze:

      Marijanko:-) A jaki dziś był piękny!!! Wstałam jeszcze o zmroku, słyszałam, że psiaki się kręciły bardziej niż normalnie więc wolałam nie ryzykować. Mąż wypuścił Skitka do ogródka, wyskoczył na chwilę i wrócił na kanapę, ja się ubrałam i wyszłam z Szilką. Było przepięknie, choć chłodno, dobre, że ciepłą kurtkę założyłam.
      Nie widzę sposobu, żeby oduczyć śmiecenia. Jedynie dolegliwe kary mogłyby zmienić nawyki rodaków niektórych ale to niemożliwe. Co kawałek musiałaby stać kamera a każdy śmiecący pociągany do odpowiedzialności i zmuszony do płacenia kar. Tego się nie da osiągnąć, skoro w domu nie uczy się od dziecka (oczywiście są wyjątki) to już potem trudno baaardzo trafić do rozumu takiego delikwenta.

  10. aga-joz pisze:

    Oby ta wiosna w końcu trwała dłużej niż 2-3 dni, u nas ostatnio tak jest, najpierw zrobi nadzieję, a potem znów wraca zimno.
    Aniu, mam małe pytanie- chciałabym Ci wysłać coś na maila, ale skoro Twój gazetowy już chyba nie działa, to jak to jest w WordPressie? Bo nie wiem.

    • anka pisze:

      Ago:-) Gazetowego wcale nie uruchomiłam bo nie umiałam. Kilka razy próbowałam, ale coś tak nakręciłam, że uciekłam i nie wróciłam więcej:)
      Wordpressowy to: www@annapisze.art
      Już kwiecień, więc Pani Wiosna nie ma wyboru, musi z nami zostać:)))

      • anka pisze:

        Aguś:-) Ależ piękny jest Twój syn!!!

        • aga-joz pisze:

          Dziękuję Aniu! Obiecane nagranie dojdzie, tylko nieco później z powodu trudności technicznych. Jednak komputer nie zawsze chce współpracować. Pozdrawiam wiosennie!

          • anka pisze:

            Ago:-) Nie ma za co:) Ze sprzętem chwilami trudno się dogadać, mój Lapcio jest starutki i często odmawia współpracy w takim tempie, w jakim sobie tego bym życzyła. Przed wejściem na każdą stronę kręci się i kręci, i kręci… i często moja cierpliwość kończy się szybciej niż jego kręcenie.
            O rety, oczywiście nie Lapcio się kręci, tylko takie kółko, które przestaje się kręcić gdy się już połączy. Ale nakręciłam;)

  11. Lucy pisze:

    Ach ta wiosna, mam nadzieje, teraz w wolnych od pracy dniach cokolwiek wiecej jej zobaczyc!
    U nas tez sa akcje sprzatanie smieci po rowach i lasach, u nas duzo wyrzuca sie- z zimna krwia i pokatnie- poniewaz smieci, znaczy wywóz jest stosunkowo drogi, i ludzie ida na latwizne…
    w drodze do pracy widzialam, jak dzieci ze strazy pozarnej sprzataly las. I przypomnialo mi sie, jak kilka dni wczesniej, media doniosly, ze podczas takiej akcji gdzies indziej w Dolnej Saksonii, mlodziez znalazla czesciowo zakopanego noworodka…

    • anka pisze:

      Lucy:-) Śmieci są takie ilości, że aż przeraża. Widzę wystawione pełne pojemniki na śmieci, kiedy jest dzień odbioru. Ponieważ ja segreguję to mam mniej i nie wystawiam pojemnika tylko worek, wcale nie zapełniony cały. Wykorzystuję też odpady kuchenne, np. obierki ziemniaczane czy z włoszczyzny wkopując w ogródeczku, drobno pokrojone.
      Współczuję temu, co znalazł noworodka, co za koszmar. Biedne maleństwo, ludzie to jednak potrafią być potworami…

  12. Myślę, marzę, wspominam...jestem. pisze:

    Wolniutko, ale jakoś wszyscy (bo i mężczyźni) znaleźliśmy sobie nowe miejsca i nawet zaczyna być normalnie jak wcześniej w Bloxie. Przytulam Cię mocno.

  13. anka pisze:

    Marysiu:-) Prawie wszyscy, jeszcze czekam na kilka osób, ale większość już „w nowej wiosce” jest, albo raczej w dwóch sąsiednich wioskach. Ważne, że odwiedzać się można i „straż graniczna” w postaci konieczności udowodnienia, że nie jestem robotem – obłaskawiona;)
    Nie wszystko do końca jeszcze jest dla mnie jasne, np. nagle nowy wpis wcale nie pojawia się jako nowy tylko drugi albo dalej. Nie wiem czemu, przedtem było dobrze. Ale nic to, jest dobrze i ładnie. Buziaki naaajserdeczniejsze Maryniu:)))

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *