Niedziela 8 lutego 2026 ❄️❣️

Kolejny odcinek z Alzheimerem w domu…  Piszę te słowa w niedzielę rano. Minął tydzień leżenia babci D. w łóżku, tydzień po upadku. Nic nie jest lepiej. Wyszły na wierzch okropne siniaki. Wygląda jakby z wysokiego drzewa skakała okrakiem na lufę czołgu obijając się po drodze o wieżyczkę… Zachodzimy w głowę jak ona tego dokonała. To jest niepojęte. W pokoju stoi wersalka, mały stolik, regalik na książki z tej strony, z której upadła. Z drugiej są dwie komódki obok siebie i tam się na nic wejść nie da. Może z wersalki chciała się wspiąć po coś na regalik, straciła równowagę i uderzyła w stolik? Nigdy się nie dowiemy jak było. Nie dość, że nie pamięta, nie umie już powiedzieć, to zawsze zmyślała, żeby ukryć jeśli uważała, że coś zrobiła nie tak jak trzeba. Kiedy rozbiła np. kubek – od razu było „to nie ja”, kiedy nie zakręciła wody w łazience – „to nie ja”, albo „nie wiem kto”, albo „ty to zrobiłaś” itd., itp. Taka forma samoobrony, być może wynikająca jeszcze z przeżyć z dzieciństwa w czasie wojny. Do tego nie da się z nią porozumieć, bo nie słyszy. Czytać jeszcze potrafi, piszę więc kartki w rodzaju – „zawołaj jak będziesz chciała siusiu”,  „musisz jeść, żeby ci się noga zagoiła”, „tabletkę połknij, żeby cię nie bolało”, „to lek na serce” itp., itd. Co z tego, że kiwa głową, jeśli za chwilę zsuwa się z łóżka, ściąga pampersa i kilka razy zsikała się na podłogę. MS ustawił lampki z czujnikami ruchu, żeby się zapalały, kiedy zacznie się kręcić.

MS nie przespał ani jednej całej nocy. Mnie dopadło przeziębienie i dwa dni przeleżałam w łóżku, oczywiście wyskakując z niego gdy trzeba było babcię D. do łazienki zaprowadzić. Opracowaliśmy taki system, że ona łapie MS za szyję, on bierze ją pod pachy i prowadzi, ja otwieram łazienkę, podnoszę klapę, ściągam jej bieliznę, MS ją sadza na sedesie. Potem on ją podnosi, ja spuszczam wodę, klapę, zakładam bieliznę, MS do łóżka prowadzi. Taka operacja nie trwa mgnienie oka, ale już mamy opanowane działanie.

Z jedzeniem też problem, Dwa kęsy i – „już dziękuję”. No nie, „nie ze mną te numery” 😊 W końcu dzieci wykarmiłam, nawet Calineczka coś je od czasu do czasu 😊 Kupiłam w słoiczkach zupki dla niemowląt, serki homogenizowane, kaszki mleczno ryżowe mam w domu zawsze, sama czasem jem, gdy jestem głodna, a brak mi czasu na rozdrabnianie się. Właściwie to mieszam z mlekiem i wypijam zanim zgęstnieje, tak zyskuję na czasie. Od zawsze tak robiłam, jeszcze gdy chłopcy chodzili do szkoły.

Tak więc np. na śniadanie wmuszam serek, na obiad zupkę, na kolację kaszkę, albo w odwrotnej kolejności. W ciągu tygodnia dwa razy zjadła po pół kromki chleba bez skórki, raz z wędzonym łososiem, drugi – z pasztetówką, które to produkty zawsze lubiła. Jajecznicę z jednego jajka raz zrobiłam, ale trzymała w ustach i wypluła na stolik kiedy wyszłam z pokoju. A w ogóle, stolik ma szklany blat. Gdyby rąbnęła tak, że szkło by pękło… aż nie chcę myśleć jakby wyglądał pokój po takim  upadku…

Ponieważ nie ma żadnej poprawy, wbrew protestom babci D. trzeba będzie wezwać lekarza. Smaruję ją Altacetem, dostaje na zmianę Apap i Pyralginę – takie zalecenia miał MS po złamaniu. Zaczęłam ją smarować Linomagiem  w miejscu, które się zaczerwieniło od leżenia. Z przerażeniem myślę, że trzeba będzie ją znowu włożyć do wanny, na razie używam nawilżanych chusteczek dla niemowląt.

Żal serce ściska gdy na nią patrzę. Już nie jest ważne co było, złośliwości, obrażanie itd. Teraz mam przed sobą cierpiącego człowieka u schyłku życia, co do tego nie ma się co oszukiwać, 94 lata swoje robią. Nie ma jak zagłuszyć bólu jeśli tabletki go nie przyćmią, nie czyta już od dawna, ostatnio przerzucała tylko kartki książek i gazet, nawet do góry nogami, zaginając rogi stron wszystkie po kolei (zniszczyła w ten sposób kilka książek zanim się zorientowałam). Do tego nie słyszy i nie można się z nią porozumieć. Pozostaje we własnym świecie, z własnymi nie wiadomo jakimi myślami, nie można jej pomóc. Dziś w nocy zaprowadziliśmy ja do łazienki, lampka dała sygnał, że się babcia D. kręci. Potem długo  siedziałam przy niej aż usnęła, zaś ona łapała mnie za ręce jakbym była jedynym  punktem zaczepienia…

❄️❄️❄️❄️❄️❄️❄️❄️❄️

„Co tam panie w polityce” – to aż myśleć się nie chce. Poza tym, że „Chińczyki trzymają się mocno” ( z pamięci cytuję), to jankesi myślą, że Najjaśniejszą Rzplitą na swoją kolonię przerobią, zaś Jaśnie Wielmożny Naćpan wiecznie naćpany – kontakt z realem dawno utracił mając umysł zasnuty snusami i robi co mu zdrajcy Ojczyzny podpowiadają. Mam nadzieję jednak, że – jako mówił pan Onufry Zagłoba – „… nie masz takowych terminów, z których by się viribus unitis przy boskich auxiliach podnieść nie można”.

(viribus unitis – wspólnymi siłami, auxilium – pomoc, wsparcie )

❄️❄️❄️❄️❄️❄️❄️❄️❄️

Pieskom wszystko jedno kto im pomaga, aby pomógł. Wiecie, że całym sercem jestem po stronie zwierzaków. Wspieram Centaurusa i  Fundację „Duch Leona” jak mogę. Dziś pokażę Wam wspaniałego Czejena, mastifa tybetańskiego, który po koszmarnym życiu miał szczęście trafić do psiego raju czyli do Duchowej rodziny.

CZEJEN #shorts #fundacjaduchleona #helpingdogs

Czego szuka Czejen?

Czejen – fantastyczny pies szuka wirtualnych opiekunów!

Mam nadzieję, że uda się obejrzeć filmiki z Ducha.

Dziękuję za odwiedziny i życzę udanego tygodnia mimo znów padającego śniegu i nadchodzącej ślizgawicy ❤️🐈‍⬛❤️🐕❤️

 

Ten wpis został opublikowany w kategorii Myślę sobie. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

21 odpowiedzi na Niedziela 8 lutego 2026 ❄️❣️

  1. Lucy pisze:

    Oj ciężko, ciężko bardzo, a już tyle lat ciągnięcie ten wózek. Zaskoczeni, ile człowiek może właściwie wytrzymać. Ściskam serdecznie.

    • anka pisze:

      Lucy:-) Wiesz sama jak to jest, z doświadczenia wiesz. Najgorsze, że chciałoby się pomóc a nie ma jak. Trzeba wystąpić o status obłożnie chorego, w poniedziałek lekarz przyjdzie w związku z tym.
      Dzięki Lucy, ściskam kochana. Szilka pozdrawia Mirkę ❤️

  2. kobieta zniewolona pisze:

    Współczuję, babcia na pewno byłaby wdzięczna, ale teraz mieszka w niej ten obcy i trzeba znosić dziada.

    • anka pisze:

      Zniewolona 🙂 Świetnie określiłaś – „mieszka w niej ten obcy”. Dokładnie tak jest. I nie można się z dziadem porozumieć 🙁 Pozdrawiam i dziękuję kochana❤️

  3. jotka pisze:

    Och, Aniu, byle Was nie pogrążyła ta opieka…nie jesteście niezniszczalni!
    Polityka trzyma się dobrze, dziennikarze jeszcze lepiej, nie dadzą się nam nudzić…

    • anka pisze:

      Jotuś:-) Wiesz, człowiek ma zdolności adaptacyjne, dostosować się potrafi do różnych sytuacji, nawet skrajnych. W poniedziałek przyjdzie lekarka w związku z tym, że trzeba wystąpić do NFZ o status obłożnie chorego. Spełnia wszystkie wymagania, nie jest samodzielna w żadnym aspekcie, chodzić już nie będzie. Jakieś ulgi są z tym związane, np. pampersy tańsze i coś tam jeszcze.
      W polityce niektórzy sięgają poniżej dna, choć zdawało się, że już niżej nie można…
      Buziaki ❤️

  4. Urszula97 pisze:

    Współczuję, wszakże nie wiem co napisać, życzę siły, zdrowia, wytrwałości, przytulam,buziaki kochana, ❤️❤️❤️

    • anka pisze:

      Uleńko:-) Nie ma co pisać, jest taka sytuacja i trzeba robić co należy, co się da, żeby ulżyć chorej i siebie nie zamordować przy okazji. Opiekun zmaga się nieustannie z problemami także własnego zdrowia, bo np. kręgosłup boli od dźwigania – zdawałoby się lekkiej staruszki. Jednak gdy nie współpracuje to jest okropnie trudne takie oporne ciało przesuwać czy przenosić. Ale trzeba.
      Uleńko, bardzo Ci dziękuję, że zaglądasz na YT. Nie masz pojęcia jaka to dla mnie radość 🙂 Telefon sam robi różne filmiki ze zdjęć, czasem któreś mi się podobają to wstawiam na kanał i bardzo się cieszę, gdy widzę, że oglądałaś. Przytulam kochana ❤️

  5. BBM pisze:

    Aniu! Nie wiem, co napisać…

    • anka pisze:

      Matyldo:-) Powiem Ci jak Uli powyżej – nie ma co pisać. Ja piszę nie po to, żeby się skarżyć, tylko, żeby sobie ulżyć. Pisanie pomaga w rozładowaniu emocji, przynajmniej mnie. Jak napiszę to mi lepiej. Przy okazji może przeczyta ktoś z podobnymi problemami i mu pomoże świadomość, że w tej chorobie po prostu tak jest, wszyscy opiekunowie mierzą się ze zbliżonymi sytuacjami.
      Dziękuję, że jesteś, przytulam ❤️

  6. Aga pisze:

    Jesteś bohaterką dla mnie, bardzo piękną i inspirującą. To, co Was teraz trapi jest naprawdę ciężkie, a Ty wiesz jak bardzo. Brakuje mi słów. Będę modlić sie za Was z siłą oceanu. Obie jesteśmy tak za zwierzętami, wiesz, cieszę się, ze jesteś i mogę tak Cie chociaż znać, bo naprawdę jesteś piękna!!!

    • anka pisze:

      Aguniu:-) Dziękuję Ci za taki emocjonalny, piękny komentarz. Zwierzaczki są cudowne, wiesz o tym dobrze, bo kochasz swojego ślicznego pieska i walczyłaś o jego zdrowie. Zaglądaj na YT na stronę Fundacji Duch Leona, myślę, że każda łapka w górę w jakiś sposób pomaga tym cudownym psim Istotom, które się tam miały szczęście znaleźć po koszmarnych przeżyciach spowodowanych przez wrednych „ludzi”. Przytulam Cię serdecznie.❤️

  7. Kasia Dudziak pisze:

    Bardzo dzielni jesteście. To naprawdę bardzo trudne co Was dotyka. Babci też mi żal. Okropna choroba ten Alzheimer. Nie chcę dożyć starości, jeśli takie coś ma mnie dotknąć. Nie ogarniam tego… Politycy sobie żyją jak gdyby nigdy nic. Co ich właściwie obchodzi? Ważne że fotel jest, kasa, limuzyny. Też zawsze wspieram schroniska dla zwierząt. Biedne te zwierzęta. Serce pęka. Coraz więcej ich trafia do schronisk. Niestety.

    • anka pisze:

      Kasiu:-) Dziękuję Ci za słowa wsparcia. Masz rację, że to okropna choroba odbierająca człowiekowi całe jego doświadczenie, wspomnienia, siły, a opiekunom też siły i zdrowie. Ale jest i trzeba się z tym mierzyć, nie ma wyjścia.
      Fajnie, że wspierasz schroniska 🙂 Jeśli możesz to klikaj łapkę w górę dla Ducha Leona, może choć tak zwiększając zasięgi pomagamy pieskom. Nie mogę się napatrzeć jak one cudownie odnajdują się w stadzie po koszmarnym życiu, którego doświadczyły przed trafieniem do Fundacji. Ludzie mogą się od nich uczyć jak funkcjonować, rozwiązywać konflikty, uczyć nowoprzybyłych…
      Buziaki Kasieńko ❤️

  8. Stokrotka pisze:

    Anko – bardzo mi smutno to czytać co dotyczy Babci…
    Mogę Cię tylko przytulić wirtualnie…
    Stokrotka

  9. Lucia pisze:

    Kochana. Nadrobiłam blog i jestem z Tobą myślami i sercem. Wiem jak wyglDa opieka nad taką chorą osobsy, a jeszcze bliska.
    Cóż mogę napisać. Konieczne będzie łóżko ortopedyczne z barierkami. I Wam będzie łatwiej, o wyżej. I materac przeciwodleżynowy, bo potem będzie tragedia.
    Przytulam, ale jeżeli chcesz o coś zapytać, to pisz do mnie
    Przytulam mocno. ❤️

    • anka pisze:

      Luciu:-) Dzięki kochana za rady. Na razie przyzwyczajamy się do nowej sytuacji, lekko nie jest… Zapytam oczywiście jeśli będzie trzeba, w końcu jesteś fachowcem w opiekowaniu się starszymi ludźmi. Przytulam kochana ❤️❤️

  10. dora pisze:

    Aniu kochana, tu nie ma juz co patrzec na to , że babcia D.cos zrozumie, lub czy na cos wyraza zgode lub nie. Pisanie karteczek nic nie da. Moze juz i czytac nie potrafi. Leki, pielegnacja, jedzenie, trzeba to wszystko robic pomimo Jej humorow , checi Lub niecheci. Wymaga to wysiłku, pokladow cierpliwości . Jakxdlugo dacie radę i jwk to odbija sie na waszym zdrowiu, może jednqk trzeba przemyslec kolejne kroki, dla dobrq Was wszystkich. Przytulam mocno, wspieram myślami❤️

    • anka pisze:

      Dora:-) Masz absolutną rację co do chorej. Jest coraz gorzej. Zbieram się do opisania, ale na razie nie daję rady… Lekarka była, pielęgniarka krew pobrała, leki na bieżące dolegliwości dostała. O ciągu dalszym już myślimy, nie damy rady sami. Dziękuję kochana, przytulam ❤️

  11. Aniu kochana❤️ Trzymajcie się i dbajcie o siebie! W miarę możliwości jak najlepiej. Przytulam i ślę Wam moce❤️

Skomentuj jotka Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *