Pozazdrościłam Piranii – http://zielonapirania.blogspot.com/ , że sobie tyle pięknych kolorów zebrała w jednym miejscu więc postanowiłam pójść jej śladem i uwiecznić wiosnę, już rozwiniętą, z ostatnich pobytów na łonie natury.
Nie wiedziałam co dla siebie zrobić na obiad, dla MS i babci D. miałam kurczaka. Zrobiłam przegląd lodówki, na wędzone tofu nie miałam chęci. Ale był kawałek napoczętego (nie tak ostatnio) żółtego sera i jest! Pomysłowy Dobromir! Pomysł się wyłonił w mgnieniu oka. Utarłam ser na dużych oczkach i tak samo dwa ugotowane ziemniaki (resztę odsmażyłam domownikom do nieboszczyka kurczaka), jajka „weszły” dwa, dodałam trochę bułki tartej, łyżkę mąki, cebulkę drobno pokrojoną, sól, pieprz, czosnek. Wyrobiłam najpierw łyżką, potem rękami i uformowałam wałek, który pokroiłam na mniej więcej 1,5 cm placuszki. Obtoczyłam je w bułce tartej, spłaszczyłam trochę i usmażyłam na oleju.

…kolorowe lepiej smakuje …
Największą radością były oczywiście odwiedziny Calineczki, która mnie rozczula, rozbawia, zadziwia W dalszym ciągu cudownie przekręca wyrazy (uwielbiam ten szczebiot), co w zestawieniu z bogactwem używanych przez nią słów jest wspaniałe
Kilka próbek. „Nie ma pocieby jeść”, po chwili na perswazje babci i taty -„Nadal nie ma pocieby”. Przyniosła ze sobą jakiegoś stwora, na moje pytanie co to za potwór, odpowiedziała z politowaniem patrząc na babcię nie znającą się na rzeczy – „To nie potful to lobot”. Zamiatanie miotłą to dla niej atrakcja, więc „cieba duzio miotować” i do siostry „miotne cie”
Tylko tata może ją karmić jeśli „akulat jeśt pocieba” i „tato, ja ciałam, zieby ty mie kalmiłeś”. A w ogóle „na lezioncio teś moźna odpociwać i oglondać filmiki”
Babcię jednak najbardziej cieszy „ja cie jeście ziostanąć”

… Skituś bardzo chętnie poddaje się głaskaniu …

… a jeszcze w takim towarzystwie – tylko leżeć i korzystać …
Tydzień zleciał i już sobota. Zrobiłam przegląd tygodnia i na tym zakończę, bo za dużo byłoby jak na jeden wpis. Relacja z soboty będzie później, a dziś już kończę i życzę dobrej niedzieli i sobotniego wieczoru bez maseczek, ale z dużą dawką zdrowego rozsądku
Trzymajcie się zdrowo!
Jest kolorowo biało -różowe-żólte kwiaty wokół nas. Pozdrawiam
Krysiu:-) Aż się oczy śmieją do kolorów Matki Natury
Uściski 
Cudowna Calineczka ze swoim przuroczym mówieniem
Ja też kompletnie oszalałam na punkcie mojego wnusia, po obudzeniu się od razu tęsknię
A że mam blisko, bywam codziennie. Wyściskam, wybawię do nieskończoności. I nie mogę wyjść od Niego. Zaniedbuję obowiązki
Już wiem, jaka to jest bossska miłość 
Cieplutkie pozdrowienia ślę do Ciebie :****
Polinko:-) Jak ja rozumiem Twoje „oszalenie” na punkcie wnusia! „Babciowa” miłość jest inna niż do dzieci, można ją przeżywać z całą mocą i spokojnie, przy dzieciach – obowiązki, praca, trud wychowania zajmowały czas, wyczerpywały siły. Teraz można tylko kochać i rozpieszczać


Całuski
Wszystko teraz naokoło nas piękne, kolorowe i pachnące!!!
Ale dzieci i wnuki najpiękniejsze :-)))
Stokrotko:-) Dzieci i wnusie to też cuda Matki Natury
Dlatego można je kochać bez opamiętania

Piękny czas! I przyrodniczo , i rodzinnie! Oby był to prawdziwy początek powrotu do normalności!
Matyldo:-) Tego życzę Tobie, sobie i całemu światu. I żeby normalność powróciła w każdym aspekcie spychając patologię w nicość…
Jest moc tej wiosny, nadrabia przedwiosenne zaległości.
Rozmowy z Calineczką to cymesik, zapisuj i wstawiaj częściej, uwielbiam!
Jotuś:-) Uwielbiam ten dziecięcy szczebiot
Postaram się zapisywać więcej, bo kiedy Calineczka mówi, mnie się wydaje, że zapamiętam, ale gucio, nie zapamiętam. Muszę zapisywać.
Maj nam rozkwitł i wypiękniał, nawet drobny deszczyk dziś z rana mnie nie przestraszył i ładnie zmoczył ziemię, którą rozsypałam na zdechłym trawniku
Ach, Calineczka sama słodycz . Tez lubię takie przekręcanie słów. Mała Zosia niewiele mówi, nie chce powtarzać słówek, czekam az wreszcie worek się rozwiąże.
Miłej, ciepłej niedzieli Aniu.
Dora:-) I nawzajem, niech i u Ciebie ciepło będzie, to przyjemniejsza aklimatyzacja się stanie. Zosia też się rozgada i to będzie cudny moment
Buziaki i samego dobrego 
Calineczka cudna! „nadal nie ma pocieby” genialne, a „na lezioncio teś moźna odpociwać i oglondać filmiki” to ja stosuję cały czas, więc przybijam piątkę
Kotleciki też prima sort, zrobi się.
Małgosiu:-) Jednym słowem podejście do życia mojej wnusi całkiem Ci
Faktycznie cudna jest szkrabusia, uwielbiam ją!
odpowiada
Kotleciki to takie wykorzystanie resztek z lodówki, co zostało – można zużyć.
Ech! Jak dawno temu też się rozczulałam nad moimi dziś Panienkami!
Pani Wiosna, jak już się zdecydowała, to daje po całości! A za niedługo będziemy znów za nią tęsknić, więc teraz musimy nasycić jej kolora mi nasze oczy do imieniu!
Fusilko:-) Nawet mi nie przypominaj, że czas pędzi jak oszalały! Dopiero się nam Wiosenka pokazała w całej krasie, dosłownie z dnia na dzień, jak na przyrodniczych filmach, na których w przyspieszonym tempie pokazują rozwój roślin… Ja chcę, żeby Wiosna trwała i trwała aż mi się znudzi
Ale to niemożliwe! Zresztą i jedno i drugie
Cieszmy się więc tym co jest i ciesz się wspomnieniami swoich Panienek 
Pięknie, kolorowo.U nas też było ale ulewy bardzo zniszczyly .Jablonie i wiśnie oraz bez to teraz króluje
Dzieciaki to sama słodycz.Moj Olek pięknie i wyraźnie mówi mimo że gwarą za to Jacek nie kwapi się do rozmowy.Swoim iii wszystko osiąga. Pod barkiem to nawet potrafi powiedzieć mniam bo wie że tam słodycze są. Pozdrawiam.
Uleńko:-) U nas też deszcze kwiaty zniszczyły, zdążyłam uchwycić w rozkwicie, zanim płatki spadły na ziemię.
To musi wspaniale wyglądać, kiedy taki szkrab mówi pięknie i wyraźnie. Tata Calineczki długo zdrabniał i zmiękczał, widocznie ma po tatusiu tak jak bycie niejadkiem
A Jacuś jaki sprytny, wie co dobre i gdzie
Czasem nadziwić się nie mogę obserwując takie maluchy, że są takie mądre, sprytne i tak szybko się uczą. Pozdrowienia!
Pewnie, że sama słodycz
jest
Calineczka w najcudowniejszym wieku. A kolorów nazbierałas naprawdę kolorowych.
A i krokiety ziemniaczane wyszły Ci doskonałe. Ja takie robię czasem zamiast tradycyjnych ziemniaków. W wersji wigilijnej z mielonymi orzechami i pieprzem w ilości hurtowej. Uściski
Luciu:-) T prawda, że najsłodsze są szkraby w tym wieku. Kolory zbierałam idąc z psiepsiołami na spacer, więc w sumie to ich zasługa
Z mielonymi orzechami i pieprzem? Ciekawe, a ser żółty też tam dajesz? Bo u mnie wyszły w ramach nie marnowania podsuszonego sera. Buźka!
I jak tu nie kochać wiosny i takiej Calineczki! Obie kolorowe i pełne uśmiechu. Choć wiadomo, że Calineczka ważniejsza :)) Z sera z przyległościami jeszcze kotletów nie czarowałam, ale w razie pocieby mam już przepis. Miłego Aniu! Uściski!
Myszko:-) Nie można nie kochać, „nadal jeś pocieba”

Dobrego tygodnia! Mnóstwo CiP!
Po deszczu mniej kolorów, ale za to piękne mgły raniutko się kłębiły i sarenka stanęła na drodze
Jak nie przepadam za niemowlakami, tak za tym okresem, kiedy dziecko już mówi, a jeszcze przekręca słowa, bardzo, więc rozumiem
I za takimi mgłami, jak w następnym poście też 
Mało bywam ostatnio 'na łonie’, głównie siedzę w domu, bo noga jeszcze mało sprawna, chętnie więc oglądam wiosnę na blogach
Ikroopko:-) To jest najfajniejszy okres w życiu dziecka, to znaczy dla mnie
Jest pociesznym, starającym się być samodzielnym i wszystkowiedzącym człowieczkiem. A przy tym maluch jest taki słodki
Kiedy pójdzie do szkoły i staje się przemądrzały – czar pryska, zaczyna być „normalnie”, dlatego tak się cieszę ile razy szkrabusia przyjedzie i pokaże co potrafi, bo charakterek ma konkretny 