Wartości i cnoty…

Przeglądając różne papierki (aby się ich pozbyć na amen), trafiłam na zapiski Wery do  pracy z polskiego na temat wartości. I tak się jakoś zatrzymałam… Uczyliśmy się i my (moje pokolenie) w szkole, że wartości to: uczciwość, wierność, odwaga, współczucie, empatia dla innych, prawość, prawdomówność itd. czyli taki kodeks moralny, który zapewnia człowiekowi godne życie. Tylko jak to się potem przekłada na życie dorosłe? Gdyby wartości wymienione, takie ponadczasowe, uniwersalne były stosowane, gdyby cała ludzkość kierowała się nimi to nastałaby złota era szczęśliwości. Ale to niemożliwe. Od dziecka wchłaniamy i gromadzimy mnóstwo informacji z zewnątrz, przetwarzamy je nie zawsze właściwie rozumiejąc sens, choć dorastając powinniśmy ustalić własną hierarchię i kierować się nią w dalszym dorosłym życiu, w którym sami bierzemy odpowiedzialność za własne postępowanie. Często się zdarza, że wartości wyniesione z domu nie pokrywają się  z tymi wyznawanymi przez rówieśników, trzeba myśleć, wybierać…  z myśleniem zaś różnie bywa…  A przecież młodzi mają ważną rolę – prezentowanie nowego spojrzenia na sprawy zastane, ważne dla ogółu, dla życia społeczeństwa, szerszego widzenia potrzeby zmian, ulepszeń… a przynajmniej powinni. I powinni młodzi wejść w życie z wartościami wyniesionymi z domu, szkoły, literatury, z obserwacji otoczenia i świata, w którym żyją. Od nich zależy jak ten świat będzie wyglądał.  Do tego jednak potrzebna jest szkoła ucząca żyć dla dobra swego i innych, ucząca myślenia, tolerancji, szerokiego spojrzenia na świat… a tymczasem jak jest? Moja Wera (szesnastolatka) śmieje się, że komuś odbiło i cnót niewieścich mu się zachciało… czyli cofamy się w mroki czasu. „Niewiasta” – znaczy taka, która nie wie. „Wiedźma” – to ta, która wie. Dlatego takim różnym czarnkom nie pasują mądre, wykształcone kobiety mające więcej rozumu i szerszy ogląd świata od nich samych, stąd pragnienie zapędzenia kobiet – jak to było dawno temu – do kieratu: kuchnia, dzieci, kościół. Jakoś milczy się na temat i nikt nie przeprasza za palenie kobiet na stosach w Polsce (bo i to miało miejsce), naszych wspaniałych przodkiń, które „wiedziały”…  Akurat zupełnie przypadkiem MS przeczytał artykuł i „wstrzelił się” w temat wpisu – Była ostatnią polską czarownicą. Historia Krystyny Ceynowej przeraża – Kobieta (onet.pl)

No i tak to mi myśli pobiegły przez wykorzystane wnuczki notatki w sfery dalekie od „cnót niewieścich”…

A w ogródku rozkwitają kwiaty, nie wiem jak one się naprawdę nazywają, na działkach panie mówiły na nie „warszawianki”. Byłam pewna, że sieję aksamitki, a tymczasem złapałam torebkę z uzbieranymi nasionami „warszawianek”. Tak to jest, jeśli się nie opisuje na torebkach co jest w środku. W sumie jednak pomyłka była szczęśliwa, bo rozkwitły pięknie 😊

Trzeba uważać na babcię D., ona kocha kwiatki i w związku z tym wszystkie próbuje zerwać jakie tylko jej się uda i zanosi do swego pokoju. Nie tylko kwiatki, ale liście i trawy też. W zeszłym roku ogołociła z kwiatów pelargonie stojące na oknie. W tym roku – mimo moich wysiłków – już też jej się kilka razy udało. Potem stosy zeschniętych liści i kwiatków idą do brązowej torby. Nic to, najważniejsze, że jeszcze babcia D. chodzi o własnych siłach, choć chwilami zatacza się jak po dobrym drinku, ale nic dziwnego w tym nie ma, skoro leki znajdujemy w różnych nieoczekiwanych miejscach. W tej sprawie jest bardzo sprytna. Udaje, że połyka, potrafi potem nawet coś zjeść, wypić, a następnie „zmemłana” tabletka leży pod łóżkiem, pod poduszką, w szafie, w torbie… Kreatywność niesłychana po prostu 🙁

Już piątek, więc miłego weekendu życzę, rozrywek jakie kto lubi, w miejscach, które są wymarzone i upragnione 😍😍😍

Trzymajcie się zdrowo!

 

 

Podziel się:
Ten wpis został opublikowany w kategorii Myślę sobie, Piaseczno. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

24 Responses to Wartości i cnoty…

  1. jotka pisze:

    Aniu, uczą się młodzi od nas, uczymy się i my od młodych.
    Obserwując młodzież w różnym wieku jestem dobrej myśli i mam nadzieje, że przy wsparciu mądrych dorosłych nie dadzą się nabrać na lep czarnkopodobnym!
    Niech żyją łąki i ogrody, a w duszach będzie radośnie!

    • anka pisze:

      Jotko:-) Podobno dopóki człowiek się uczy to jeszcze żyje 😉 Tym się pocieszam, bo jeszcze czasem jestem w stanie się czegoś nauczyć, hi hi 🙂
      Mam nadzieję, że zwątpienie i apatia nie pokonają zapału, który jest młodości przypisany i jakoś pomału świat wróci do normy. Masz z młodymi do czynienia na co dzień, więc tym bardziej wierzę Twemu przekonaniu 🙂
      Niech żyję Natura, ogrody, kwiaty, drzewa i w ogóle wszystko co piękne!
      Uściski serdeczne 🙂

  2. BBM pisze:

    Bardzo piękna i mądra notka. Od naszej młodzieży zależy przyszłość. I oby była ona dla nich jak najlepsza! A i dla nas przy okazji też!:))) CiP dla Ciebie, bo jakoś tak się ponuro za oknem zrobiło… Buziaki:)))

    • anka pisze:

      Matyldo:-) Narzekający na upały dopięli swego i mają szarość za oknem. Nie narzekam nigdy mając świadomość, że lato u nas jest bardzo krótkie i ustępuje szybko miejsca jesiennej szarudze. A tego zdecydowanie nie lubię. Tym bardziej CiP przyjmuję z wdzięcznością i odsyłam zwielokrotnione 🙂
      Oby młodym czarna zasłona nie zasnuwała widnokręgu….
      Buziaki 🙂

  3. Lucia pisze:

    Cnoty i wartości. Uczyli nas tego w domu i w szkole. My uczyłysmy nasze dzieci już chyba tylko w domu.
    Bo jak wytłumaczyć tę indolencję w temacie. Jakaś równia pochyła.
    Ale my kobiety już za daleko zaszłysmy i nie ma powrotu do ” cnót niewieścich” według pana Cz.
    A kwiatki śliczne. Moja przyjaciółka nazywała je ” panienkami”. Buziaki Aniu

    • anka pisze:

      Luciu:-) Właśnie, my kobiety przez całą naszą historię musiałyśmy prostować to, co narozrabiali panowie. My dźwigałyśmy wszystkie ciężary życia podczas gdy oni albo spiskowali, albo ginęli, albo jechali kibitkami na Sybir itd. przez całe dziesięciolecia. A my musiałyśmy utrzymać dzieci, staruszków, ziemię, gospodarstwa itd., itp…. Nawet nam czarne suknie zabraniano nosić, więc nosiłyśmy brązowe… I teraz takim-owakim zachciewa się nami rządzić! A niech spadają!
      „Panienki” to ładna nazwa 🙂 Buziaki Luciu!

  4. Ela pisze:

    Kwiatki mają również nazwę Onętki lub Kosmos. Też fajnie 🙂 Pozdrawiam

  5. Pola pisze:

    Dobrze, że złagodziłaś temat tym ogrodem, bo chciałam napisać, że czasem wydaje mi się, że świat dzisiejszy zwariował…
    To co się dzieje, i globalnie i lokalnie to jakieś nieprawdopodobne szaleństwo…. A ludzie podzieleni dokładnie na pół, w każdej kwestii…
    Z nadzieją na normalność i z wielkimi buziakami, Pola 🙂

    • anka pisze:

      Polinko:-) Na pewno zwariował. Moja pracowa koleżanka Morelka dawno już to stwierdziła 😉 Ale nadzieją jest, ze nie do końca, tylko połowa. Druga połowa zachowuje wciąż zdrowy rozsądek i próbuje ratować to, co pierwsza połowa niszczy. Może nam się uda …
      Z taką samą nadzieją jak Twoja ściskam najserdeczniej 🙂

  6. Urszula97 pisze:

    Ot i człowiek wymyślił już większej durnoty nie mógł.To się wszystko przeciw niemu odwróci, czarownic jeden.No patrz, godzinę myślę nad kwiatami i nie mogę sobie przypomnieć, śliczne są tylko mają duże korzenie, pozdrawiam serdecznie.

    • anka pisze:

      Ula:-) Przysłowia są mądrością narodu (podobno), a jedno mówi, że kto mieczem wojuje ten od miecza ginie. Albo jak Kuba Bogu tak Bóg Kubie… i jeszcze inne, a wychodzi na to samo o czym powiedziałaś: wszystko się przeciw obróci. Oby jak najprędzej, żeby było co ratować.
      Już o kwiatkach dziewczyny w komentarzach powiedziały, jak wiele mają imion, mnie najbardziej „panienki” się podobają 🙂
      Buziaki:)

  7. Stokrotka pisze:

    Inna nazwa tych kwiatków to Kosmos. – WIEDŹMA Ci to Anko mówi :-)))
    A określenie „cnoty niewieście” doprowadza mnie do szału!!!!!
    Trzymajmy się dzielnie!!!

    • anka pisze:

      Stokrotko:-) WIEDŹMO kochana! Nie przejmuj się aż tak bardzo tymi idiotyzmami, przeżyłyśmy ich już tyle, że i te przetrzymamy. Polskie kobiety to silne baby, byle czarnkowidzącym się nie dadzą i do normalności doprowadzą prędzej czy później. Oby prędzej, żeby nie zniszczyli wszystkiego do końca.
      Buziaki 🙂

  8. Lucia pisze:

    Szukałam tych panienek zwanych warszawiankami. Znalazlam:

    „Nasze babcie, które w swoich ogrodach na wsi miały warszawianki, nazywały je panienkami.”
    Wschodniaczka, onętek, ponętka, ale i warszawianka – to tak zamiennie bywa nazywany kosmos.”
    A tu więcej o tych kwiatkach.

    https://regiodom.pl/kosmos-kwiat-zwiewny-latwy-w-uprawie-uprawa-pielegnacja-wymagania-kosmosow/ar/c9-15562480
    Buziaki

    • anka pisze:

      Luciu:-) Dziękuję, ze zadałaś sobie tyle trudu, by odszukać stronę o kwiatkach. Nazwa „panienka” podoba mi się najbardziej. Stronę zapisałam w ulubionych i na spokojnie wszystko sobie poczytam. Przyznaję, że kwiatki są przeurocze i wdzięczne. Całuski 🙂

  9. 7 8 Krystyna pisze:

    Podobno, już nawet w starożytności zastanawiono się nad młodzieżą tzn byli zatrwożeni, że jest nieodpowiedzialna i nieerozwazna….. I jakoś wszystko się ułożyło, świat poszedł dalej, rozwinął się…

    • anka pisze:

      Krysiu:-) Starsze pokolenie z reguły ma młodzieży za złe, że jest inna. A po prostu taka kolej rzeczy. Szkopuł w tym, że „…takie Rzeczypospolite jakie jej młodzieży chowanie…” Jakoś tak to szło…

  10. Mysza w sieci pisze:

    Chciałabym żeby te wszystkie ważne wartości nadal obowiazywały. O ile łatwiej by się żyło wśród ludzi. My jeszcze się ich trzymamy , choć nie raz były zdeptane czy wyśmiane. Ale to co się dzieje dookoła, ten brak szacunku (nie tylko do kobiet), upadek wartości, niesłowność, lekceważenie.. zaczynają przerażać i wzbudzają troskę o kolejne pokolenia. Można jedynie uczyć dziecię, tego co dla nas ważne i mieć nadzieję, że mądrze będzie żyło i czyniło (przynajmniej jak już trochę podrośnie i rozumu nabierze). A tymczasem cieszmy oczy tymi kwiatami, latem i tym, co nam bliskie i kochane. Uściski Aniu!

  11. anka pisze:

    Myszko:-) Masz rację, cieszmy się, żyjmy „tu i teraz”, z resztą czas pokaże jak sobie poradzić. A Natura nie raz i nie dwa pokazała i nadal pokazuje co myśli o ludziach jako o gatunku. Musimy baaardzo ją przepraszać i wspomóc, aby nam darowała…
    Bądźmy po dobrej stronie Mocy. Buziaki!

  12. zamyślona pisze:

    Trzymajmy się i nie pozwólmy sobie wciskać żadnych durnot.

  13. aśka pisze:

    Dzień dobry, co zrobić, by kosmosy przeżyły? Tyle razy kupowałam i nigdy nie udało mi się ich utrzymać. Są przepiękne. Uwielbiam je.

    • anka pisze:

      Aśko:-) Dziękuję za odwiedziny i zapraszam „na wciąż” 🙂
      Kosmosy/panienki posiałam przez pomyłkę myśląc, że to aksamitki, hi hi 😉 Wiem, że są jednoroczne, trzeba nasionka zebrać po przekwitnięciu i posiać na wiosnę. Tak zrobiłam, bo w zeszłym roku zebrałam trochę nasionek, część ze swoich, część podczas spacerów z psami i tegoroczne wyrosły nad podziw. Ale wcale nie jest powiedziane, że za rok tak samo ładne wyrosną. Zobaczymy.
      Pozdrawiam Cię serdecznie 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *