Na łące

Nie wiem jak to możliwe, że minął kolejny weekend. Przemknął sobie niepostrzeżenie właściwie. Gdyby nie stojący kalendarz, który mam „na oczach”, mogłabym stracić poczucie czasu. Nie oglądam już seriali, po wakacjach 2019 nie wróciłam do śledzenia losów bohaterów. Czasem tylko poczytam co u nich nowego, ale uwolniłam się, nie czuję potrzeby pędzenia przed telewizor. I dobrze mi z tym 🙂

Zrobiło się chłodniej, jak to zawsze z „winy” zimnych ogrodników i Zośki, ale już przeminęli, teraz powinno pomału ciepło wrócić. A ja powinnam zająć się przygotowaniem doniczek na kwiatki tarasowe. Posiałam aksamitki do pojemniczków i wyrosły już bardzo gęsto, najwyższa pora je przepikować i rozsadzić. Na razie przesadziłam rozchodniki z doniczek do ziemi pod siatkę. To są pancerne rośliny, nawet ja ich nie wykończę 😉

Po deszczu zrobiło się świeżo i zielono, z zachwytem rano spoglądam na łąkę. Nie chce mi się chodzić po ulicach, żeby nie zakrywać się maseczką/chusteczką i większą uwagę zwracam na to, co jest wokół mnie na tej – w sumie ograniczonej – przestrzeni, po której się poruszam od czasu panowania Covidu. Czy wiecie ile najprzeróżniejszych roślinek kryje się pod nazwą „łąka”? Ja nie wiem, ale widzę teraz jakie są piękne. Widzę, ponieważ się zatrzymuję, zwalniam, przestałam pędzić choćby z tego powodu, że zakupy robię raz w tygodniu, nie codziennie jak dawniej. Nie jeżdżę do dzieci, nie przygotowuję rodzinnych obiadów, czego bardzo żałuję 🙁  Ale jest jak jest, na razie tak musi zostać. Rozglądam się więc wokół, dostrzegam tyle szczegółów, tyle piękna, że bez przerwy robiłabym zdjęcia, żeby je zatrzymać i zachować.

Koniczyna czerwona

Dmuchawce, czyli przekwitłe mniszki 😉

Trawy, z których każda inna

Nie wiem jak się nazywają te żółte kwiatki, rosły u babci na łące koło rzeki

Śliczne niebieski kwiatki, nie wiem co to jest i jak się nazywa

Kwitnące mlecze czyli mniszki świeże 😉

Jaskółcze ziele

Niby zwykłe trawy, a jakie ładne 🙂

Wypatrzyłam za płotem koło od sieczkarni, takie urządzenie stało u dziadków w szopie i przez całe wakacje było wykorzystywane

Zamyślony Skituś zastanawia się gdzie zniknęła Szila

Uff, znalazła się 🙂

Pierwsze maki w tym roku, śliczne 🙂

A ja sobie idę do góry i nic mnie nie obchodzi…

Nikt nie pomyśli, że niedaleko jest ruchliwa ulica

Łatwiej złapać oddech patrząc na przestrzeń…

… i na zieleń…

Na zieleni poprzestanę dla kontrastu z tym co się dzieje w świecie istniejącym poza łąką…

Trzymajcie się zdrowo!!!

Podziel się:
Ten wpis został opublikowany w kategorii Myślę sobie. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

38 Responses to Na łące

  1. Krystyna 7.8 pisze:

    Dobrze, że u Ciebie Aniu padało, bo tu na Kabatach nie. Łąki przepiękne pokazałaś na zdjęciach. Serdeczne pozdrowienia.

    • anka pisze:

      Krysiu:-) Nie padało? A tylko las nas dzieli. Jak pomyślę, że calutki Las Kabacki wzdłuż i wszerz tysiąc razy z Rolfem i przyjaciółkami – też z psami – przemierzałyśmy, a teraz nie wolno, to się wściekam. Jeśli pies na smyczy i przy nodze to komu szkodzi? Nawet stąd z Szilką szłam raz do dzieci piechotą, wyszłyśmy prosto na Moczydłowską. Wtedy spotkałyśmy dzięcioła, takiego samego jak teraz podglądamy 🙂
      Uściski serdeczne 🙂

      • Krystyna 7.8 pisze:

        Przepraszam za ciekawość to tak blisko, tzn gdzie.

        • anka pisze:

          Krysiu, jakby Rybałtów przez Las iść, dochodzi się do Spacerowej po drugiej stronie i dalej prosto do torów. Wtedy po prawej jest Józefosław, po lewej Julianów, jest przyjemny trakt spacerowy, ścieżka rowerowa. Za torami zaczyna się Piaseczno. To jest naprawdę bardzo fajne miejsce z dużą ilością zieleni 🙂

  2. Pola pisze:

    Cudowne plenerowe fotki! Kocham naturę i wieś. Na ten trudny czas, i na każdy inny to jedyny azyl.
    Ja, już od dłuższego czasu interesuję się łakami kwietnymi. To odświeżony „trend”, który chwyta, kto może, a w szczególności miasta, które obsiewają łakowymi bylinami tereny zielone. Ja tez w tym roku obsiałam malutkie poletko, czekam na efekty 🙂 Ale tu muszę się uzbroić w cierpliwość chyba…
    Pozdrawiam Cię i pieski głaszczę za uszkami… 🙂

    • anka pisze:

      Polu:-) Kilka lat temu była taka akcja, że na różne nieużytki ludzie wrzucali nasiona właśnie po to, żeby wyrosły piękne roślinki i zakryły brzydotę, jednocześnie ratując owady. Ja ze zdziwieniem zauważyłam, że kiedy posadziłam dzikie wino i pnie się po siatce ogrodzeniowej i po domu, brzęczących owadów pojawiają się całe roje. Cudne to jest!
      Również Cię pozdrawiam, a psiepsioły dziękują za drapanki i pozdrawiają Twego przystojniaka a ich pobratymca 🙂

  3. jotka pisze:

    Próbowaliśmy zwiedzania w maseczkach, o czym napiszę jeszcze, ale najlepiej jest na świeżym powietrzu.
    Wczoraj na spacerze po parku chwaliliśmy niekoszone łąki, bo dzięki temu widać te wszystkie roślinki i kolory.
    Serdeczności dla Ciebie i Twoich pieseczków:-)

    • anka pisze:

      Jotko:-) Niewygodnie zwiedzać w maseczkach, to pewnik. Ale jak trzeba, to wyjścia nie ma. Dlatego najchętniej chodzimy po pustych miejscach, żeby móc opuścić zasłonę z twarzy. Do sklepu tylko w masce i rękawiczkach, ale tylko raz w tygodniu, więc jakoś wytrzymam.
      Niekoszone trawniki są kolorowe i widać roje owadów, i słychać też 🙂
      Pieseczki dziękują i ja też odwzajemniając serdeczności 🙂

  4. fuscila pisze:

    Zieleń łąk i lasów zawsze się obroni!
    Na moim tarasie, tylko pelargonie i heliotrop, które nie dają się wiatrom.
    A to od czasu nawałnicy, po której niektórzy powycinali drzew tyle, że nagle przeciąg się zrobił na naszej małej uliczce!
    Do Dzieci jadę raz w tygodniu, najczęściej na działki, bo oboje je mają! I to jest super! No, ale z maluchów już dawno wyrośliśmy!
    Pozdrawianki i życzenia zdrowotności ślę!

    • anka pisze:

      Fusilko:-) Czekam aż się trochę ociepli, żeby na tarasie zrobić porządek z roślinkami. Na razie zimno! Jeśli trafię na pelargonie w Biedronce to kupię, pani z kwiatkami nie ma, u której zawsze kupowałam. Aksamitki rosną i czekają na przesadzenie. Bazylia w donicy się pokazywać zaczyna.
      Ty z maluchów wyrosłaś, a ja widzę, że to Calineczka wyrasta ze mnie 🙁 Tak szybko się teraz szkrabusia zmienia, a ja żałuję, że mnie to omija. Za każdym razem gdy ją widzę (rzadko przecież) jest ogromna różnica, wielki skok … Cóż, abyśmy zdrowi byli… Buziaki 🙂

  5. Lucia pisze:

    Aniu łąka przecudna. Wirus spowolnił nas i dostrzegamy przeróżne piękne rzeczy.
    To ten plus. A czas biegnie i będzie coraz lepiej. Bo nie ma innej opcji. Uściski

    • anka pisze:

      Lucia:-) Musi być lepiej. Zgadzam się, że nie nie ma innej opcji. Ludzkość nie takie rzeczy przetrwała jako zbiorowość. Że się jednostkom nie podoba… cóż poradzić, trzeba przetrzymać. Czytam, że u Was coraz lepiej, a najważniejsze, że po Ascoli możesz chodzić i robić zdjęcia 🙂 Buziaki !

  6. cieniewiatru pisze:

    faktycznie, w stanie epidemii czas się bardziej rozmywa
    dobrego tygodnia Aniu 🙂

    • anka pisze:

      Cieniewiatru:-) Ty też masz wokół siebie piękne tereny, zielone i świeże, więc łatwiej znieść tę całą trudną sytuację.Dziękuję! Zdrówka i spokoju 🙂

  7. Urszula97 pisze:

    Cudowne rzeczy widzisz,ja też się przyglądam roślinom.My nie jedziemy do dzieci ale one u nas bywają.Wczoraj byli na obiedzie i kawie.Czasami musimy człowiek musi być przy dzueciajach.Corka siostry musiała pójść do pracy bo się szykowały zwolnienia.Mała jest mało odporna to siostra jest przy niej,nie dali do przedszkola.Pizdrawiam.

    • anka pisze:

      Ula:-) Nie ma wyjścia w różnych sytuacjach, tym bardziej teraz trzeba pilnować pracy. idą trudne czasy, aż strach myśleć co będzie dalej…
      Dobrze, że masz działkę, to zawsze i odpoczynek i korzyść wielka, bo robisz świetne przetwory, a to pomoc wielka dla całej rodziny. I jest możliwość spędzenia czasu na powietrzu.
      Ściskam serdecznie 🙂

  8. Magda pisze:

    Przekwitłe mniszki, powiadasz … Chyba mam zbyt wybujałą wyobraźnię, bo przypomniała mi się Siostra Fabiola od krakowskich Prezentek, jedna z najpiękniejszych kobiet, jakie kiedykolwiek widziałam, – właśnie taka Przekwitła Mniszka.
    serdeczności :)*

    • anka pisze:

      Madguś:-) Sama się uśmiałam, też skojarzenia miałam z mniszkami… A siostra Fabiola – to brzmi pięknie 🙂
      Nazwy miejscowości też dostarczają pola wyobraźni, np. jeśli masz napisane „Dziewki 3” zaś niedaleko coś w rodzaju „Mnichów 6” to opowieść sama się układa i wcale nie kojarzy się z ilością kilometrów dzielących w tym momencie od miejscowości… 😉
      Buziaki 🙂

  9. L.C pisze:

    Te źółte kwiatki to jaskry, tak myślę. U nas też w koło zielono. Teraz słyszę kukułkę z tarasu, chyba mnie nie okuka! Pozdrawiam.

    • anka pisze:

      Legendarna:-) Może jaskry, też mi tak przeleciało przez myśl, ale nie chciało mi się sprawdzać. Ogólnie mi się nic nie chce… Przełamię niechęć próbą upieczenia ciasteczek… Kukułkę słyszę często, z lasku dochodzi kukanie. A Calineczka na Skitusia powiedziała Kikuś 🙂 A Kukusia na zdjęciu pamiętasz?
      Buziaki. Pieski wygłaszcz od ciotki 🙂

  10. Bożena pisze:

    Mimo mieszkania w mieście, masz naturę prawie pod nosem i to jaką! Rzeczywiście, nigdy bym nie pomyślała, że w pobliżu może przebiegać ulica. Niektórzy mieszkańcy miast, żeby dotrzeć do takiej natury, muszą przedsiębrać prawdziwą wyprawę. Przez 25 lat mieszkałam w różnych mieszkaniach w mieście, ale też zawsze miałam tak jak Ty 🙂 Widzę, że podobnie jak ja, lubisz podziwiać rośliny, więc powiem Ci o moim ostatnim odkryciu, które naprawdę się sprawdza. Jest to aplikacja do rozpoznawania roślin. Ja ściągnęłam sobie „Flora incognita”, ale są i inne. Po prostu robię zdjęcie listkowi czy kwiatkowi i aplikacja dalej mnie prowadzi. Na swojej działce w ten sposób rozpoznałam już Gwiazdnice Pospolitą, Tasznik Pospolity, Glistnik Jaskółcze Ziele (to akurat i bez aplikacji znałam, ale na nim sprawdzałam, czy aplikacja działa!), sadzonkę Czarnego Bzu, Jasnotę Purpurowa i zabrakło mi czasu, bo nastał czas ogrodów i Luna przyjechała, która wszystko gryzie i wyrywa 😀

    • anka pisze:

      Bożenko:-) Taka aplikacja to fajna sprawa, masz rację, możesz od razu rozpoznać co to za roślina. Przypomniałaś mi, jak moja mama jako dziewczynka lubiła chodzić po polach z książką, „Kluczem do oznaczania roślin”, z opowiadań wiem 🙂
      Przy Lunie na pewno masz więcej zajęcia, ale to są takie cudne chwile! Ona bardzo szybko dorośnie i potem już zawsze będzie dorosłą sunią, ciesz się nią więc póki czas, bo nic słodszego na świecie nad taką szczenisię nie ma 🙂 🙂 🙂
      Skituś też wchodzi tam gdzie nie trzeba, wyrywa, podepcze, połamie. Szila nigdy, bo to kobieta, on – jak to facet – nie zawsze rozumie co się do niego mówi albo udaje, że nie rozumie, co jest bardzo prawdopodobne 🙂
      Pozdrowienia 🙂

  11. amasja pisze:

    Dziękuję, Aniu za ten cudny spacer we wtorkowy poranek w doborowym towarzystwie i tak pięknych okolicznościach przyrody:-)
    Ja codziennie biegam i spaceruję po ‚moich’ polach. Robię to popołudniami, po powrocie z pracy bo w ubiegły poniedziałek skończyłam z pracą zdalną, której miałam już serdecznie dość i wróciłam do firmy.
    Moja mama ma na imię Zofia. Jest najcudowniejsza i najcieplejsza na świecie i dlatego bardzo nie lubię określenia ‚zimna Zośka’. Ale nie da się ukryć, że zrobiło się zimniej. Jednak obiecują ocieplenie:-)
    Czas zasuwa jak szalony! Czerwiec już puka do drzwi, a z nim lato…
    Serdeczności i buziaki, Aniu!
    p.s.te śliczne niebieskie kwiatki to przetacznik polny:-)

    • anka pisze:

      Amasjo:-) Miło mi, że się wybrałaś ze nami na spacer 🙂 Dobrze, że masz te „swoje” pola do spacerów i biegania, przestrzeń do złapania oddechu. Tak bardzo jest to potrzebne. Jeśli wróciłaś do pracy, znaczy – idzie ku dobremu i tego się trzymajmy 🙂
      Czerwiec lubiłam, bo zaczynały się wakacje, ale od 24-go skraca się dzień i to jest już niefajne 🙁
      Dzięki za wiedzę na temat kwiatuszków, już będę wiedziała, że to przetacznik 🙂
      Dla Twojej mamy najlepsze życzenia!!! Zofia to bardzo piękne imię.
      Przytulam 🙂

  12. BBM pisze:

    Na łąkach cisza i spokój. Wreszcie trochę deszczu. Bardzo się przyda każda ilość. Spore wiatry, ale w sumie ciepło i przyjemnie. Zaglądam do mojego bzu, ale- jak dotąd- nie chce ze mną gadać! ;((

    • anka pisze:

      Matyldo:-) W nocy u nas też padało. Naprawdę bez nie chce się podnieść? A patrzyłaś na odrosty od korzenia? Może jednak odrośnie, taka szkoda go, bo piękny 🙂

      • zamyślona pisze:

        Piękna ta wiosenna zieleń. Ja teraz całymi dniami przebywam na działce. Pielę, sadzę, sieję i czekam na czerwone, ekologiczne pomidory.

        • anka pisze:

          Marysiu:-) Ty szalejesz na działce bez opamiętania 🙂 Stałaś się najlepszą specjalistką od pomidorów z ogromnymi osiągnięciami w poprzednim sezonie. W tym będzie na pewno jeszcze lepiej 🙂
          Zdrówka, kochana i siły. Buziaki!

  13. Lucy pisze:

    Troszke mnie ciarki na widok tej laki przeszly, ale to u mnie domowo- psychologiczne 😉 bo nasza kosiarka w tym roku juz 8 razy na wyjezdnym byla 😉

    • anka pisze:

      Lucy:-) Kosiliśmy ogródeczek dopiero jeden raz. Wiesz, mój tata by powiedział, że go można przykryć chusteczką do nosa, taki duży 😉 Więc jak się uprę to nożycami wytnę trawę. Dzika łąka jest zbawieniem podczas kwarantanny, przynajmniej jest gdzie z psami wychodzić i łapać oddech. Ze strachem myślę, że właściciel kiedyś sprzeda i zostanie zabudowana. Ale póki co – jest zielona 🙂

  14. Mysza w sieci pisze:

    Mam to samo ze zdjęciami w plenerze, najpierw pozachwycam się naocznie, a potem łapię te cudne chwile by cieszyć się nimi na dłużej 🙂 Zdrówka Aniu, piękne macie tam okolice, a i psinki widać zadowolone ze spacerów 🙂 Buziaki!

    • anka pisze:

      Myszko:-) Więc mnie rozumiesz 🙂 Mąż najpierw okazywał zniecierpliwienie, teraz już mu przeszło, przywykł 😉 Jeszcze czasem pyta po mi tyle zdjęć tego samego, ale tak chyba dla zasady 😉 Ładne okolice i najważniejsze, że jest gdzie się poruszać się w miarę bezpiecznie. Jedynie wyjście do sklepu przyprawia mnie jeszcze o drżenie, ale już mniej niż na początku tego szaleństwa. Przyzwyczaiłam się.
      Zdrówka dla Was i niech Was omijają wszelkie paskudne wirusiska. Buziaki 🙂

  15. Stokrotka pisze:

    Powiem krótko:
    PRZEPIĘKNIE JEST. I JUŻ!!!

    • anka pisze:

      Stokrotko:-) Pięknie, bo dla mnie wiosna jest absolutnie najpiękniejszą porą roku, choć wszystkie są piękne. Ale wiosna jest moja 🙂
      Buziaki 🙂

  16. L.C pisze:

    Pieski wygłaskane. Kukusia pamiętam oczywiście. Pozdrawiam ciepło. Proszę pozdrowić dwu i czteronoznych współmieszkańców.

    • anka pisze:

      Legendarna:-) Psiepsioły wygłaskane, a to przecież najważniejsze 🙂 Reszta się czuje pozdrowiona, buziaki !

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *