Wrześniowe zapiski 24.IX.2026🍁🍂

Tęsknię za Szczawnicą – żadna nowina przecież. Już nawet z MS rozmawialiśmy, że jeśli Szilunia będzie miała problem z chodzeniem to po prostu kupimy jej wózek. Obejrzałam modele w necie i nie macie pojęcia ile tego jest! Chyba cały przemysł powstał, widocznie takie zapotrzebowanie istnieje. Wózki inwalidzkie dla piesków widziałam wcześniej, ale nie myślałam, że zobaczę taki duży wybór  zwykłych, codziennych – że tak powiem – spacerowych wózków jak dla dzieci.

Prosiłam dzieci, żeby mi przysłały zdjęcia z pobytu, a najbardziej z okna. Śmiało się dziecko ze mnie, że widok jest taki sam jaki był 😀 Cóż, na miłość nie ma lekarstwa, więc przysłał 🙂 Faktycznie, nic się nie zmieniło, ale radość miałam🏞️

Najpiękniejsze z Palenicy zdjęcia przysłał.

… rzut oka w stronę Krościenka …

… widać białą wieżę kościoła w Krościenku …

… pięknie Tatry z Palenicy widać …

… Dunajec oczywiście cudownie szemrze po swojemu …

🌺🌺🌺

Studentka moja jeszcze ma wakacje, wybrały się z koleżankami jak rok temu – do Japonii. Tak im się spodobało, że postanowiły drugi raz pojechać i pozwiedzać. Odetchnę spokojnie dopiero kiedy wróci do domu 🙂

🌺🌺🌺

Calineczka jak powiedziała tak zrobiła i przyjechała 🙂 Nie macie pojęcia jak się cieszyłam tą moją „małą” dziewczynką. Z jedzeniem  jest o tyle lepiej, że – poza makaronem – zjadła łososia. Wiem, że lubi, więc zaopatrzyłam się odpowiednio. Chodziła ze mną i Szilunią na spacery (krótkie, ale zawsze to wyjście ), pomagała w ogródku kiedy deszcz nie padał. Akurat sobota trafiła się ładna i udało się skosić trawę i ogarnąć co nieco. Najbardziej była zachwycona maleńkim szczeniaczkiem, czarnym sznaucerkiem u sąsiadki. Podobny do mojego  Browcia z okresu gdy był malutkim pieskiem.

… skok ze schodów przy użyciu parasola w charakterze spadochronu 🙂 …

… dziewczynki odpoczywają po spacerze 🙂 …

… gdzie mój klapek? …

… jeszcze niedawno była taka malutka ♥️ …

Calineczka z białym tygrysem, a my z Szilą miałyśmy rano przygodę z innymi czworonogami. Nie chodzę już rano na łąkę od kiedy mi „coś” chrumkało tuż za bramką osiedla, idę na ulicę. Tak też i dziś było. Przeszłyśmy kawałeczek, tylko do przejścia na drugą stronę ulicy przy Biedronce. Szilunia stanęła na trawniku, a ja kątem oka zobaczyłam ruch. Odwróciłam głowę i… dosłownie na wprost nas stał dzik. Pociągnęłam Szilę za reklamę cyrku przyczepioną na słupie na poziomie trawnika, na szczęście nie wyżej. Skryłyśmy się za tym, pamiętałam z obejrzanego niedawno filmu o dzikach, że mają słaby wzrok i wystarczy zejść im z oczu. Na przystanku ludzie stali i filmowali, a ja się zastanawiałam nad wycofaniem się z ledwo chodzącą sunią. A tu  podchodzi drugi, mniejszy osobnik, raczej osobnica, jak się po chwili domyśliłam, bo za nią przebiegł przez ulicę maluch. Nie taki pasiasty słodziak, bo już porośnięty szczecinką, ale wyraźnie dzieciak jeszcze. Czyli cała rodzinka się pojawiła. Tata dzik odwrócił się od nas i razem z żoną i potomkiem poszli obok Biedronki w stronę paczkomatu. Nie czekałam dłużej tylko oddaliłam się tak szybko jak szybko Szilunia mogła iść, oglądając się zresztą co chwilę. Obok Biedronki rośnie jabłoń, co roku owocująca dużą ilością jabłek. Została z czasu, kiedy był tu czyjś ogród i to właśnie po owe jabłka przychodziła dzicza rodzinka. Takie to atrakcje miałyśmy z samego rana 🙂

🌺🌺🌺

Trzmiel na kwiatku🐝

🌺🌺🌺

Zaczęła się jesień kalendarzowa, ale nie tylko, bo zimno się zrobiło, wieje, leje niczym w listopadzie, co dla ciepłolubnych istot miłe nie jest. Cóż, oby do wiosny! Jednakowoż życzę wszystkim miłej jesieni, może jej się odmieni, tej Pani Jesieni i ozłoci nas jak na Złotą Jesień przystało. Dziękuję za odwiedziny i pozostawione słowa 🍂🍁♥️

Ten wpis został opublikowany w kategorii Myślę sobie, Szczawnica. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

14 odpowiedzi na Wrześniowe zapiski 24.IX.2026🍁🍂

  1. jotka pisze:

    Aniu, zdjęcia cudne, jeśli taki macie tam widok z okien, to zazdraszczam:-)
    Wnuki rosną, mój na treningi piłkarskie już chodzi, wyobrażasz sobie?
    Wózki widuję na osiedlu, ale nie tylko chore i stare pieski w nich wożą, czemu sie dziwię, bo pies musi się wybiegać.
    Spotkanie z dzikiem niesamowite, ale coraz więcej takich spotkań, u mnie na razie tylko zające i sarenki…

    • anka pisze:

      Jotuś:-) Te zdjęcia Kordian zrobił z Palenicy, a my mamy widok z okna na Palenicę i jeszcze na Jarmutę, też cudnie 🙂
      Teraz za każdym razem rano dobrze się rozglądam, czy rodzinki Chrumków nie widać w okolicy 🙂 Na Ursynowie koło Małego i Królowej Marysieńki chodzi sobie Marlenka, która jest chyba mieszanką dzika i domowej świnki, bo jest łaciata. Chodzi wśród ludzi, przechodzi przez ulicę na pasach, rozgląda się na boki zanim przejdzie – to mi powiedziała ostatnio Marysia.
      Już wnusio chodzi na treningi? No naprawdę ten czas zwariował.
      Uściski kochana ♥️

  2. Urszula97 pisze:

    Zdjęcia cudowne, niedawno góry oglądałam bo na wspinaczki się nie nadaję.Przygoda z dzikami to już codzienność lecz nie chce takich spotkań.Bylas bardzo opanowana.Alez Calineczka rośnie, zresztą moje też.Pozdrawiam cieplutko.

    • anka pisze:

      Uleńko:-) Na wspinaczki to i ja się już nie nadaję, ale w Szczawnicy jest gdzie chodzić nawet bez wspinania się w górę. Są też bardzo piękne, łagodne trasy, którymi idąc można podziwiać cudowne widoki.
      Tylko dlatego, że obejrzałam film o dzikach wiedziałam, iż mają słaby wzrok i wystarczy zejść im z oczu. Całe szczęście, że reklama cyrku dała nam schronienie.
      Rosną dzieciaki, oj rosną, Twój wnusio jest rówieśnikiem Calineczki, to na bieżąco widać jak się zmieniają te „maluchy”.
      Buziaki kochana ♥️

  3. BBM pisze:

    Nie zazdroszczę przygody z dzikami. Ostatnio wszędzie się rozpanoszyły- plaga jakaś!! Strach wychodzić z psem na spacer.
    Tak mi żal było czytać, że tęsknisz za swoim ukochanym miejscem. Może wiosna Ci to wynagrodzi? Szczerze życzę pełni odpoczynku- fizycznego i psychicznego- w Szczawnicy.

    • anka pisze:

      Matyldo:-) Dziki są wszędzie, ale tak naprawdę to my, ludzie zajmujemy im coraz to nowe tereny i gdzie się biedaki mają podziać? Próbują z nami współżyć pokojowo…
      Tęsknię za Szczawnicą, pewnie, że tęsknię, jak w dzieciństwie za Tenczynkiem i wakacjami u babci. Już się jednak nie nastawiam na nic, niech się życie toczy swoim torem, niczego nie zmienię, zobaczymy co się wydarzy i kiedy.
      Dziękuję kochana za życzenia odpoczynku, nie tylko w Szczawnicy, w domku też się przyda 🙂 Buziaki ♥️

  4. Dziki już wszędzie. Właśnie myślę, że najniebezpieczniej jest na spacerze z psem, nad którym nie zapanujesz i może zrobić się groźnie…

    • anka pisze:

      Małgosiu:-) Są dziki wszędzie, ale gdzie się mają podziać tak naprawdę? Zajmujemy im każdy wolny kawałek zieleni, niszczymy lasy i w ogóle wykazujemy się brakiem rozumu i wyobraźni – jako ludzie. Na szczęście nie wszyscy. Uważam teraz jak z Szilką wychodzę na ulicę, przedtem uważałam tylko w lasku 🙂 Uściski ♥️

  5. ikroopka pisze:

    Też bym do Szczawnicy pojechała, oj pojechałabym
    Te dziki, to rozpacz. We Wrocławiu sie nie spotkałam, ale ja mieszkam na wyspie, więc jest szansa, że tu nie dotrą, ale w Krakowie jest po prostu szaleństwo, a bywam tam u przyjaciółki, która mieszka koło lasku, tam dziki ryją trawniki w parku i pod blokami, jak u siebie:(((

    • anka pisze:

      ikroopko:-) Tak naprawdę to dziki były pierwsze w lesie niż my, gdzie się bidule mają podziać? Próbują żyć wspólnie z nami pokojowo. Ale… trudno jest, nie powiem, że nie. Oglądam się teraz na wszystkie strony nawet na ulicy, nie tylko w lasku. Dzięki filmikowi o dzikach wiedziałam, że się trzeba schować za cokolwiek, zejść z oczu, bo one mają słaby wzrok.
      Też bym pojechała do Szczawnicy. Cieszę się, że chociaż dzieciaki kilka razy były.
      Uściski ♥️

      • Ikroopka pisze:

        Tak, ja wiem, że najpierw byly one, my weszliśmy na ich tereny, ale też do pewnego momenty żyliśmy, nie wchodząc sobie w drogę. Ale na pewno dalej byłoby to sąsiedztwo do pogodzenia, gdyby czlowiek zachowywał się inaczej, co nie znaczy, że nie powinno się znaleźć jakiegoś rozwiązania systemowego, nazwijmy to. Swoją drogą, z jednej strony przyroda, z drugiej sztuczna inteligencja nas atakuje, spychają nas do narożnika jak tu żyć

        • anka pisze:

          Ikroopko, nie wiadomo w którą stronę z tego narożnika uciekać 🙁 Znaleźliśmy się jako ludzkość w bardzo trudnym miejscu dziejów i przyszłość rysuje
          się raczej w ciemnych barwach dopóki światem rządzą typy w rodzaju pomarańczowego sklerotyka czy innego psychola. Biorąc pod uwagę, że do władzy raczej tacy się pchają liczyć można tylko na cud…Ale cuda się czasem zdarzają 🙂

  6. anka pisze:

    Ikroopko, masz rację, czekamy i może się doczekamy. Uściski ♥️

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *