W skrócie 🍁🍂

Wzięła Baba długopis do ręki.

Jęknęła – O matko, co za męki!

Co ja mam teraz zrobić,

jakże mam czas stracony nadrobić?

Toż on przeminął jak z bicza trzask!

Nawet by tu nie pomógł wrzask

gdybym wydobyć go z siebie mogła,

ale nie mogę, astma mnie zmogła,

zaraz też kaszlu bym dostała

i chyba bym się popłakała.

Żali się bardzo nad sobą Baba,

myśli – co robić jej wypada.

Chłop poszedł teraz do lekarza,

każdemu przecież to się zdarza.

Babina rankiem zaś zemdlała,

Baba myślała, że umierała.

Po takich extra przeżyciach z rana

Baba ogarnąć musiała się sama.

Jak dobrze mieć w słoikach jadło,

które ze smakiem by się zjadło.

Baba słoiczek otworzyła

z jadłem, co wcześniej  uwarzyła.

Ziemniaki z wczoraj pokroiła,

na klarowane masło wrzuciła

by się prędziutko podsmażyły,

zdrowe, z oporną skrobią były.

Dla siebie miała kotlety sojowe,

może więc podgrzać sobie połowę,

dla Chłopa zaś kiełbaski drobiowe

bez konserwantów, w miarę zdrowe.

Sziluni swojej kochanej czarnej,

– aby leczenie nie szło na marne –

leki w dzień dziewięć razy poda.

Czy suni zgoda jest czy niezgoda

połknąć je musi, nie ma wyboru,

Baba już więcej nie chce horroru

jaki przeżyła patrząc, że  Szila

na ziemię słaba pada co chwila.

Troszczy się Baba o Chłopa swego,

bo odeń nie ma nigdzie lepszego,

aż z tej dobroci i przejmowania

prawie się Chłop na nogach słania,

wszak wciąż zajmować się musi

opieką swej chorej mamusi.

Babina przecież leży już tylko,

nie wstaje nawet jedną chwilką,

nie mówi, wcale nie kojarzy,

a więc już nawet się nie swarzy.

Karmić ją trzeba jak niemowlaka,

nieść do łazienki bo słaba taka,

wykąpać, przebrać, zmienić pieluchę

nawet gdy w gardle ma się kluchę.

Oj, wzdycha Baba, w lustro nie zerka,

całkiem przestała zerkać w lusterka.

Niech sobie do lusterka zerka

wnusia kochana, śliczna Werka.

Tylko myśl o Pieninach Babę przy życiu trzyma,

może się uda pojechać, kiedy minie zima?

23.09.2026

Dziękuję Wam za odwiedziny i komentarze ♥️Pogodnych dni życzę, może jeszcze nas odwiedzi piękna złota Jesień, bo u mnie jest złośliwa Jesienica, mokra i wietrzna, co nie zachwyca 🍁🌧️⛈️

Ten wpis został opublikowany w kategorii Myślę sobie, wierszydełka. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *