Sobota, 20 czerwca. Wiosna odchodzi lato przychodzi, taka kolej rzeczy. Dziś piękna pogoda, nareszcie ciepło i słoneczko zaświeciło po ostatnich deszczowych dniach, trawę skosiliśmy, przesadziłam też pelargonie do większych doniczek. Wprawdzie alarm na telefon przyszedł, że burze, wiatry i ulewy grożą w naszej okolicy, ale nie sprawdziła się tym razem prognoza, przynajmniej do tej pory.
Obiecałam resztę kwiatków „obzdjęciować” i pokazać. Zdjęcia zrobiłam. Takich ładnych kwiatów jeszcze nie było. Prawda jest taka, że babcia D. nie zrywa i dlatego kwitną i cieszą oczy. Babcia D. leży, odpływa już całkowicie, sadzamy ją „na tronie” w dalszym ciągu trzy razy dziennie. To dla niej rodzaj gimnastyki, bo długo pozwalamy jej siedzieć. Wtedy się rozgląda, porusza ile może, ale wiecie co? Najgorsze jest takie kompletnie puste spojrzenie, takie szklane oczy. Jeszcze niedawno z „tronu” coś mówiła, kilka słów umiała wypowiedzieć, teraz nic.

…nowa piwonia, kupiona i posadzona w zeszłym sezonie w tym już pięknie zakwitła…

… pelargonia od Małego …

… z tyłu piwonie widać, czerwone kwiatki w doniczce nie wiem jak się zwą, ale ślicznie kwitną…

… też nie znam jego imienia, ale cudownie kwitnie…

… pelargonie…

…pelargonie…

…pelargonie…

…pelargonie…
Dla MS zrobiłam kolację z tortilli upieczonej we Fryci. Bardzo ją lubię, tę Frycię, ułatwia życie i sprawia przyjemność.

…prezentuje się apetycznie, prawda?…

…bułeczki maślane też wyglądają ładnie i smaczne były, ale już zgubiłam przepis, więc inny muszę wypróbować…
Mało udzielam się kuchennie, smutas się ze mnie zrobił i wciąż brak energii mnie męczy. Mam ochotę coś zrobić, ale za chwilę słyszę w głowie „nie chce mi się”. Ciekawe kto tak sabotuje moje poczynania. Mądrzy ludzie mówią, że nasze Ego nie lubi zmian i sobie nie życzy tego czego nie zna. No to mu mówię „idź spać i daj mi spokój” 😀😃Może wreszcie pokonam szkodnika i przestanie mi robić pralkę w głowie 😃
Niedziela, 21 czerwca. Popadało trochę, ale już po deszczu. Szilunia szuka ochłody kładąc się na mokrej trawie i nie chce z niej zejść. Trudno, niech leży, skoro jej tak lepiej. Duszno i parno jest w dalszym ciągu, ale nie narzekam, lato jest po to, żeby było ciepło 🌞☀️Wyszłam z nią jeszcze przed południem, żeby jej nie męczyć upałem. Miałam do odebrania książkę w paczkomacie, którą MS zamówił, więc za jednym zamachem załatwiłyśmy dwie sprawy.

Szilunia w pelargoniach życzy Wam dobrego tygodnia, a ja dziękuję za odwiedziny i pozostawione słowa 🌹♥️