Zapisków ciąg dalszy – VII/VIII 2026 🐕♥️

 30 lipca 2026      Wiecie co? Już naprawdę przyjdzie oszaleć z nadmiaru przeżyć dostarczanych przez życie. Mamy do karmienia teraz dwie istoty. Babcię D. karmi najczęściej MS, ja przygotuję – on nakarmi, taki podział pracy 😊 Chyba, że on musi coś „na mieście” załatwiać to go zastępuję. Do konieczności karmienia dołączyła Szilunia 🙁 A to nie jest prosta sprawa jak z babcią, która otwiera usta i połyka. Szilka odmawia  jedzenia, mimo dwóch dożylnych kroplówek, jednej podskórnej nie jest lepiej. Widać, że się źle czuje. Widać po zachowaniu i po wyglądzie. Dziś też wizyta ją czeka i następne jakieś medykamenty zapewne. Niby na pobieżnym usg nie wyszło nic strasznego, ale w poniedziałek będzie dokładne i profesjonalne zrobione przez specjalistkę. Mam nadzieję, że to tylko przez zapalenie dziąsełek. Umówiona jest ze stomatologiem pieskowym na zabieg. Teraz poza tabletkami próbuję jej wcisnąć do pysia papkę ze zmielonego indyka z warzywkami dla niemowląt ze słoiczka, żeby nie urazić bolącego miejsca, ale to walka z wiatrakami. No prawie. Rano wcisnęłam jej ze trzy łyżeczki. Na 12-tą jedziemy na kolejną wizytę.

Na szczęście znalazłam nową klinikę weterynaryjną blisko domu, w nowym budynku. Zobaczyłam ją jakiś czas temu wracając do domu autobusem i teraz sobie przypomniałam. Skorzystaliśmy, bo nasza dotychczasowa pieskowa pani doktor jest nieobecna w klinice na Ursynowie. Poza tym nie mam jak dojechać z Szilunią, przecież prawa jazdy nie zrobiłam  – czego najbardziej żałuję i zrobię natychmiast w następnym wcieleniu jak tylko będzie to możliwe 😊Szilka wymagała natychmiastowej pomocy i taka została jej udzielona. Jak potoczy się dalej – zobaczymy, pewnych spraw nie da się przewidzieć. W tej chwili leży na trawie w ogródku, do domu nie chce wchodzić, od razu ucieka na zewnątrz. Noc też w ogródku spędziła, na szczęście nie padało.

Pojechaliśmy do lecznicy razem z MS wychodząc z założenia, że babcia D. najwyżej spadnie z łóżka jak zostanie sama, daleko nie poleci. W tym momencie Szilunia jest najważniejsza. Od wielu miesięcy pierwszy raz byliśmy gdzieś wspólnie…

🌺🌺🌺🌺🌺

Poza tym – Calineczka jest na obozie, Duży w Szczawnicy i z tego się cieszę przeogromnie. To zaleta zdalnej pracy, można ją wykonywać gdziekolwiek gdzie jest dostęp do sieci. MS  dowiózł do Starostwa zaświadczenie o leczeniu matki (na szczęście uzyskał bez problemu) i czekamy na decyzję albo na kolejne pismo, że coś tam, coś tam…

🌺🌺🌺🌺🌺

Spojrzałam w górę i chmury ułożyły się w kształt orła jak na naszym godle… Może to dobra wróżba, bo płynął spokojnie i dostojnie po niebie… W rzeczywistości przerażenie ogarnia na  widok nienawiści sączonej przez kremlowskich trolli, albo ludzi otumanionych, ogarniętych wręcz fanatyczną nienawiścią, albo płatnych zdrajców itd. Dzieje się coś bardzo złego, jeśli demokratyczna strona się nie ogarnie to czeka nas okropny, brunatny czas, powtórka z lat trzydziestych zza zachodniej granicy. Oby cud się stał i to zło zostało zatrzymane. Przecież nie przez coraz większe „święte” figury stawiane w różnych miejscach kraju, ponoć jakiś rekord się zbliża i ma powstać jeszcze większa figura niż ta co już jest…

🌺🌺🌺🌺🌺

Pytałyście o serki grillowe. Kupuję w mojej Biedronce oczywiście, bo niby gdzie miałabym kupować jeśli tylko ją mam pod ręką. Ale to „moja” Biedronka, żadna inna nie może się z nią równać i to pewnie zasługa pracujących tu fajnych ludzi.

🌺🌺🌺🌺🌺

2.08.2026    Nie miałam kiedy skończyć wpisu. Szilunia codziennie ma kroplówki, karmię strzykawką do pysia (od tygodnia nie chce jeść), leki wciskam. Ostatecznej diagnozy jeszcze nie ma, wyszedł guz w śledzionie i trzeba powtórne usg zrobić za jakiś czas, żeby sprawdzić czy gad przebrzydły rośnie, czy siedzi spokojnie. Nie on jest jednak przyczyną jej fatalnego stanu. Winą może być zapalenie jelit, zapalenie dziąsełek, narośl na wewnętrznej stronie wargi i nie wiadomo co jeszcze. Pieskowa pani doktor zadzwoniła wieczorem, że już umówiła stomatologa i zabieg będzie we wtorek (przy asyście anestezjologa oczywiście), zaś jutro, czyli w poniedziałek jeszcze przed zabiegiem echo serca i pobranie krwi, trzeba sprawdzić czy zmienić ilość leku na tarczycę, który Szilka bierze od dawna.

Tak więc biegiem mija każdy dzień na toalecie babci D., karmieniu jej, praniu pościeli i pajacyka jeśli pielucha nie wytrzyma, wizycie w lecznicy z Szilunią (w piątek nawet dwa razy, pani doktor zadzwoniła, że możliwe jest wieczorem profesjonalne usg), karmienie, przygotowanie jadła dla obu chorych „dziewczyn”, dla nas też, przecież szczególnie MS musi się odżywić przy tych wszystkich stresach, bo jeszcze do tego jego badania i zabiegi  doszły. Pocieszające jest, że wczoraj przyszła pani z sądu zrobić wywiad w sprawie babci D. Może się chociaż „papiery babciowe” ruszą i rozpocznie się oczekiwanie na miejsce w ośrodku. Ona wymaga już naprawdę profesjonalnej opieki, nie słyszy, nie rozumie, nie ma z nią kontaktu a więc w żaden sposób nie współpracuje, jedynie usta otwiera przy karmieniu. Poza tym, że my już nie mamy siły – to moglibyśmy zrobić jej niechcący krzywdę, bo np. skórę ma tak cienką, że pęka podczas kąpieli kiedy ją wkładamy do wanny, albo złamać kości przy nieumiejętnym chwycie, lub gdy nie mam np. siły, żeby ją utrzymać i mi wypadnie z rąk.

W tej chwili jest godz. 6.36. O 3.14 wstałam słysząc pazurki Sziluni na podłodze. Wieczorem MS z nią siedział. Udało mi się ją uśpić i śpi spokojnie po raz pierwszy od tygodnia. Poczekam aż sama wstanie i podam leki, spróbuję wyjść z nią na siusiu. Może przesilenie nastąpiło i będzie lepiej? Dotąd cały czas chodziła jak nieprzytomna, zupełnie jak Skituś, kiedy  po ataku padaczki niczego nie poznawał i musiał jakby od początku sprawdzić gdzie jest, poznać wszystkie kąty.

Aha, babcia D. z łóżka ani raz nie spadła, jest jej wszystko jedno gdzie się znajduje i kto się przy niej krząta. A jeszcze niedawno, kiedy 7 lutego się leżenie zaczęło, reagowała strachem na panią doktor, która do niej przychodziła, jeszcze z „tronu” wołała. Teraz nic kompletnie. Co się może dziać w głowie takiego człowieka ? To jest dla mnie niepojęte…

🌺🌺🌺🌺🌺

Calineczka Frankowi zrobiła nowy domek 🙂 🙂 🙂

… użyła do „budowy” mojej starej falbaniastej spódnicy 🙂 …

Dla uśmiechu – nowy sposób suszenia butów po praniu 🙂

… suszą się w pełnym słońcu, gorzej gdy niespodziewanie spadnie deszcz 🙂 , aha, to nie moje suszenie jakby kto pomyślał 🙂 :)…

Jeszcze cudowne Duchowe pieski ♥️♥️♥️

Wyżaliłam się trochę, ale takie jest życie i „co poradzisz jak nic nie poradzisz” – cytując klasyka. Dziekuję za Waszą obecność, odwiedziny i pozostawione słowa. Mimo deszczu – życzę pięknych wakacji sierpniowych 🌞🍀♥️

Ten wpis został opublikowany w kategorii Myślę sobie. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

13 odpowiedzi na Zapisków ciąg dalszy – VII/VIII 2026 🐕♥️

  1. jotka pisze:

    Aniu, ulżyło Ci na pewno choć troszkę, a to tez ważne, no i Szilki mi żal, bo bardzo cierpi!
    Co do prawka, ja tez żałuję, ale co zrobić, teraz nie zacznę…
    Trzymaj się kochana, myślę codziennie o Was cieplutko!

    • anka pisze:

      Jotuś:-) Dziękuję kochana za wszystkie dobre myśli. Najbardziej martwię się o MS i Szilunię. Wyszła krok za kroczkiem teraz na trawę, napiła się trochę wody i leży jak nieprzytomna. Na 9.15 jedziemy do kliniki. Tabletkę jej wcisnęłam do mordki, o spacerze nie ma mowy. Wczoraj wyszła, kilka kroków zrobiła, siusiu też i musiałam ją na rękach przynieść do domu. Schudła tak, że ją podnoszę bez problemu. Trzymaj kciuki. Lucia mówi, że pomagają …

  2. BBM pisze:

    Bardzo mocno trzymam kciuki i z serca życzę, żeby te Wasze problemy wreszcie się skończyły. Dbajcie o siebie nawzajem, bo to Wy jesteście najważniejsi . Teraz jeszcze te upały… Dużo zdrowia Wam życzę i dużo spokoju.

    • anka pisze:

      Matyldo:-) Dzięki za kciuki i życzenia. Dziś Szilka miała echo serca, jest w porządku, płuca też, nie ma przeciwwskazań do narkozy. Jutro 8.50 mamy być w lecznicy i zobaczymy co się okaże. Fakt, że już za dużo tych problemów, ale … co nas nie zabije to nas wzmocni… podobno 🙂

  3. Urszula97 pisze:

    Życie potrafi dołożyć, babcia D.to już straszny stan, Szilka też nie zbyt dobrze, może będzie lepiej i jeszcze te upały, trzymaj się Anusiu.Pozdrawiam serdecznie. ❤️❤️❤️

    • anka pisze:

      Uleńko:-) Szilunia rano zrobiła mi niespodziankę, bo chętnie wyszła na spacerek, (wczoraj nie dała rady) nawet sama przeszła spory kawałek, ale ją zawróciłam, tłumacząc, że nie dam rady jej do domu zanieść na rękach 🙂 Chociaż schudła i dziś 16 kg ważyła (przed chorobą 20).Nabrałam nadziei, bo sierść odzyskała dobry wygląd, a wyglądała jak szorstka szczecina, język z ciemnobrunatnego stał się o wiele jaśniejszy. Dzwoniła pieskowa pani doktor, że się rozbudziła z narkozy i niedługo po nią pojedziemy 🙂
      Dziękuję i przytulam Uleńko ♥️

  4. Lucy pisze:

    Biedna Szilusia, biedna babcia, i biedni wy… jak to życie potrafi człowiekiem pomerdać. Życzenia siły na ogarnięcie tego wszystkiego, co innego nie przychodzi mi do głowy… demencją jest straszna, pielęgnacja takiego człowieka niewdzięczna, cierpienie z chorym psiakiem jest wspolcierpieniem w każdym razie. W tym wy, tak bezsilni. Pozdrawiam cieplutko.

    • anka pisze:

      Lucy:-) Tak się porobiło w naszym życiu, ale podobno wszystko jest po coś… Najważniejsze dla mnie w tej chwili jest, że Szilunia wybudziła się z narkozy. W tym wieku to już ryzyko i musiałam podpisać, że jestem tego świadoma. Oby wycięta narośl nie okazała się złośliwcem, wycinek poszedł do badania. Będę musiała bardzo uważać przy karmieniu, żeby jej nie urazić, za szew nie zahaczyć w mordce. I pilnować, żeby sama sobie nie nie pozrywała szwów. Zblendowanie puszki z żarełkiem razem ze słoiczkiem warzywek dla niemowląt to bardzo dobra opcja, polecam w razie potrzeby (oby jej nie było, tej potrzeby).
      Dzięki Lucy i bardzo serdecznie pozdrawiam ♥️

  5. Kochana❤️, dobrze, że napisałaś ten wpis i się wyżaliłaś. Po to tutaj jesteśmy, żeby Cię wysłuchać i wesprzeć. Aniu, brakuje mi słów podziwu dla Waszej siły… Przesyłam Wam ogrom ciepłych myśli w tym całym maratonie opieki nad babcią D. i Szilunią. Dobrze, że sprawy urzędowe ruszyły do przodu, profesjonalna opieka dla babci to w tym momencie konieczność także dla Waszego zdrowia. Zdjęcia na koniec wpisu (szczególnie domek dla Franka ze spódnicy) wywołały mój uśmiech Pamiętajcie o sobie w tym wszystkim. Ślę mnóstwo siły dla Ciebie i MS i zdrówka dla Szilki. Przytulam Cię z całych sił!

    • anka pisze:

      Anetko:-) Dziękujemy za wszystkie dobre słowa, za duchowe wsparcie. Szilunia lepiej się czuje, zaczęła sama jeść, a to najważniejsze dla nabrania siły. Wczoraj byliśmy na usg, guz się nie powiększył, kamień w woreczku się rozsypał w piasek, nerki czyste. Pani doktor stwierdziła, że leczenie przyniosło nadspodziewanie dobre rezultaty, bo było naprawdę źle. W czwartek jeszcze ortopeda ją obejrzy, bo tylne łapki chwilami odmawiają pełnej współpracy. W końcu babcia jest, jak ja i obie czasem podobnie idziemy kiedy nas boli to i owo 😉
      Przytulam kochana i dziękuję za troskę ♥️

  6. Trzymam kciuki za obie Wasze dziewczyny, w przypadku tej starszej – oby jak najprędzej udało się załatwić wszystko i znaleźć dla niej miejsce. Oby!

    • anka pisze:

      Małgosiu:-) Dzięki kochana za kciuki, trzymaj, Lucia twierdzi, że zawsze pomagają.
      Zobaczyłaś serki na zdjęciu? Polecam z czystym sumieniem, idealne są na obiad gdy nie mam pomysłu, albo się spieszę. Uściski ♥️

  7. Mysza w sieci pisze:

    Kochani jesteście dbając tak bardzo o siebie, o babcię i o Szilkę. To musi być naprawdę ciężkie każdego dnia i trzymam kciuki za ten ośrodek dla babci.. dla jej i dla Waszego zdrowia i dobra też. Prawo jazdy bardzo przydatne, gdyby tak człowiek miał 7 żyć jak Król Franek to by to prawko w którymś w końcu zrobił;) Dla mnie auto to podstawa i ułatwienie w wielu sprawach. Uściski Aniu i trzymajcie się dzielnie!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *