Zapiski kolejne – 19.08.2026🌞

Ewa ma rację, powinnam przedstawić aktualną sytuację. Skoro zaczęłam telenowelę, nie, „ankonowelę” 🙂  to moim obowiązkiem jest regularne publikowanie kolejnych odcinków. Czas mam tak zajęty, że nie wiem jaki dzień. ile go upłynęło (tego czasu) i dopiero MS mi uświadomił dziś – pytając  czemu nic nie napisałam – gdy zajrzał na bloga. Jak to czemu? Bo nawet jak usiądę to nie mogę zebrać myśli? Bo padam na buzię wieczorem? Bo mi się nic nie chce? Bo mi różne dziwne myśli chodzą po głowie, ale nie dają się utrwalić i znikają kiedy próbuję? Bo muszę się wziąć w garść i przestać marudzić, ot co. Samodyscyplina i konsekwencja – to ma być priorytetem, aby przejść przez ten trudny etap w życiu bez późniejszych wyrzutów sumienia. Za to ze świadomością, że zrobiłam wszystko co do mnie należało, że mam prawo mieć emocje i tylko ode mnie zależy co z nimi zrobię. Taka lekcja.

Babcia D. leży bez zmian. Raz tylko omdlała na tronie i naprawdę mieliśmy obawy, że nam odejdzie tu i teraz. Ale udało się ją ocucić, donieśliśmy do łóżka, dostała elektrolity do picia, mokry zimny okład na czoło zmieniany co chwilę i jest OK.

Szilunia operację usunięcia narośli i kilku zębów przeżyła na szczęście bez komplikacji po narkozie. Przynajmniej na razie żadnych  nie widać. USG nie wykazało wzrostu guza w śledzionie, trzeba będzie za jakiś czas zrobić powtórkę i sprawdzić co się z diabelstwem dzieje. W woreczku kamienia nie widać tylko piasek, więc się tabletkami rozkruszył, Chyba, tak na zdrowy rozum. Nerki są czyste, więc z tego można się cieszyć. Zaczęła jeść, może nie rzuca się na żarełko, ale zgadza się uprzejmie przełykać kiedy jej pod nos podsuwam. Przedtem uciekała na sam widok jedzenia i głowę odwracała kiedy próbowałam jej wciskać. Teraz wciskam już tylko tabletki.  Pani doktor pieskowa powiedziała, że jest nadzwyczaj zadowolona z leczenia, bo kiepsko Szilka na początku wyglądała. Ale… jak nie urok to przemarsz wojsk – jak mawiała babcia. Zaczęły jej tylne łapki odmawiać posłuszeństwa i współpracy z resztą ciała. Zrobiło mi się słabo, bo u Skitusia tak się zaczęło w piątek a w niedzielę poszedł za Tęczowy Most… Dałam suni pyralginę, pomyślałam, że bolą ją stawy biodrowe. Już jakiś czas temu zauważyłam, że czasem „zarzuca zadem”, że lewą tylną łapkę dziwnie prostuje i na chwilę siada. W poniedziałek po USG zapisaliśmy się do ortopedy na jutro, czyli na czwartek. Ciekawa jestem co stwierdzi. Aha, wyniki narośli już do lecznicy trafiły, nie jest to nic złośliwego, ufff.

🍀🌺🍀🌺🍀

Lipiec był deszczowy, w sumie tylko trochę upalnych dni i już chłodno 🙁 Mnie się to wcale nie podoba. Nie zdążyłam się wiosną  nacieszyć, a tu jesień zaczyna pukać do drzwi. Rano było wręcz zimno, nie dosyć, że mokro po całonocnym deszczu  to jeszcze zimno! Kufajkę na bluzę musiałam założyć wychodząc z Szilunią tuż po piątej (kufajką nazywam ocieplaną kamizelkę). Wiem, że część z Was czeka na jesień i chłodniejsze dni, ale ja jako istota ciepłolubna jestem niepocieszona i już zaczynam czekać na następną wiosnę 😀Nawet nie zdążyłam wyjąć wszystkich letnich bluzek, tych na wyjątkowo upalne dni! Nic to Baśka, nic to, przyjdzie kolejne lato i będzie pięknie, może wreszcie w Szczawnicy.

🍀🌺🍀🌺🍀

Z jabłek i rabarbaru (dostałam sadzonkę od sąsiadki), który się przyjął i rośnie, zrobiłam nadzienie/farsz. Czyli udusiłam z odrobiną masła i cukru. Jak stwierdziłam, ze wystarczy, dosypałam do gorącego galaretkę cytrynową, wmieszałam dokładnie i zostawiłam do ostygnięcia. Potem – idąc po najmniejszej linii oporu – rozłożyłam ciasto francuskie z mojej Biedronki, rozłożyłam to „coś” z patelni „kupkami”  i przyłożyłam drugim płatem ciasta. Z boków posklejałam, koło „kupek” przejechałam kółkiem do krojenia, posmarowałam całość żółtkiem z odrobiną mleka i upiekłam. Wyszły bardzo fajne ciastka. Można do nich lukier zrobić albo bitą śmietanę, ale to już ponad moje obecne siły, więc odpuściłam, a i tak było dobre i zjedliśmy z przyjemnością posypane cukrem pudrem.

… tak wyglądało po wyjęciu z piekarnika …

Nie ma jak dobre sąsiadki. Od pańci dwóch małych suczek dostałam przywiezione z działki śliczności i pewnie dobroci, ale na razie stanowią dekorację. pomidorki dojrzewają a pięknej cukinii nie mam serca pociąć. Na razie, przecież nie pozwolę, żeby się takie cudo zmarnowało 🙂

… jak się nie zachwycić takimi plonami? …

Moim „plonem” są hortensje, które kwitną w tym sezonie. Nawet te, które kupiłam w mojej Biedronce (no bo gdzie?) rok temu nie dosyć, że się przyjęły to i zakwitły :)👍Mają cudne, delikatne kwiaty.

🍀🌺🍀🌺🍀

Dziękuję serdecznie za odwiedziny i Wasze wsparcie słowno-mentalno-duchowe♥️♥️♥️ Niech ostatnie dni wakacji będą ciepłe, piękne i szczęśliwe 🍀♥️🍀

Ten wpis został opublikowany w kategorii Kuchennie i smacznie, Myślę sobie. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

16 odpowiedzi na Zapiski kolejne – 19.08.2026🌞

  1. Urszula97 pisze:

    Piękna owocowa dekoracja ale pomidory trzeba zjeść bo te ogrodowe nie takie trwałe jak sklepowe.Hortensja sliczna.Sily i wytrwałości życzę, pozdrawiam cieplutko. ❤️❤️❤️

    • anka pisze:

      Uleńko:-) Dzięki za podpowiedź w kwestii pomidorków, zaraz się za nie wezmę. Siła i wytrwałość się przydadzą, więc je ze sobą zabieram. Buziaki ♥️

  2. jotka pisze:

    Aniu, jaki łatwy i pyszny deser! Może wypróbuję:-)
    I tak jestem pełna podziwu, że dajesz ze wszystkim rade, więc nie rób sobie żadnych wyrzutów!
    Ciepełka i siły

    • anka pisze:

      Jotuś:-) Ciasto francuskie sprawdza się i na słodko i w wytrawnej wersji. Polecam, szczególnie w nagłych przypadkach, dlatego staram się mieć zawsze w lodówce.
      Za ciepełko i siłę dziękuję, bardzo potrzebne. Buziaki♥️

  3. Ewa pisze:

    Aniu, masz pełne prawo użalać się nad sobą, marudzić i mieć chwile słabości, bo biorąc pod uwagę wszystko co ostatnio przeszłaś, to… ja pewnie bym się położyła w kąciku na zdechnięcie. Strasznie zię cieszę, że Szilusiuniątko lepiej 🙂

    • anka pisze:

      Ewuś:-) Dostała Szilunia leki od ortopedy. Jak zaczną działać to zabiegi laserem może wspomogą kręgosłup, bo z jego winy tylne łapki odmawiały działania. Dziś wreszcie spokojnie przespała nockę, zrobiła kupkę, zjadła śniadanie po krótkim spacerze. Teraz położyłam ja na wersalce i odpoczywa. Z 20 kg schudła do 14-tu. Pani doktor zaleciła na razie ograniczać ruch. Leki jej daję 9 razy w ciągu doby. Ustawiłam alarm w telefonie i dajemy radę
      Buziaki Ewuniu♥️

  4. Piszesz:
    „naprawdę mieliśmy obawy, że nam odejdzie tu i teraz”
    Nie powinniście mieć żadnych obaw, dla nikogo to już nie jest życie… Serio.

  5. Lucia pisze:

    Kochana. Wszystko nadrobiłam, ale skomentuję hurtem. Podziwiam Cię, bo wiem jaka to ciężką pracą. Szilunia mam nadzieję zwalczy wszystkie problemy
    Gratulacje dla syna. Z pewnością jesteś dumną .
    Kwiaty masz prześliczne i tak jak u mnie stanowiący wielką radość. Staraj się dbać o siebie, choć wiem, że to trudno w takiej ciężkiej sytuacji.
    .Nieprawdopodobnie jak Celineczka urosła.
    Trzymam kciuki za Was Wszystkich. Przytulam, całuję. Lucia

    • anka pisze:

      Luciu:-) Dzięki kochana, że jesteś. Ja u Ciebie też nadrabiam ciurkiem, inaczej nie dam rady. Wiem, że najlepiej rozumiesz z czym wiąże się opieka nad chorą osobą. Na dodatek z taką, ż którą nie ma kontaktu i nie można się z nią porozumieć.
      Calineczka rośnie jak na drożdżach, a je boleję nad tym, że straciłam weekendy z wnuczką, odkąd chora leży mała nie nocuje u nas 🙁 Nie chcę dziecka narażać na takie koszmary, tego się nie da odzobaczyć. Z taty Calineczki jestem bardzo dumna, tak samo jak z jego brata. Kocham chłopaków nad życie ♥️
      Dziękuję za kciuki, jak mówisz – zawsze pomagają. Całusy ♥️

  6. Lucia pisze:

    Nasadziłam ” literówek”, bo miałam problem z korektą. Przepraszam.

  7. Lucy pisze:

    Twoje codzienne i od jakiegoś czasu, bardzo cie absorbujące i męczące życie.
    Babcia leżącą, wiem, co to znaczy, można widzieć jak się chce, ale leżąca absorbuje pielęgnacją, chodząca z demencją to już inny numer…
    Dobrze, że Szilka powoli, powoli, ale zdrowieje. Bądź powraca do adekwatnej sprawności. Mirka jej macha łapką, ona też stareńka, w ludzkich latach około 90- tki, ale sprawna, ot tyle co głucha, I na brzuszek/ trzustki trzeba uważać.
    U nas w ciągu kilku dni zawitała jesień. Dziwne uczucie, bo letnie ferie akurat na półmetku, szkoła zaczyna się w połowie września, 14go. Ale Bawaria jako „wolne państwo” tak już ma, że robi, co chce.
    Życzę Ci miłego weekendu, postaraj się o kilka miłych chwil dla siebie samej, ok?

    • anka pisze:

      Lucy:-) Za machanie łapką przez Mirkę szczególnie podziękowanie ♥️ Szilusia macha do Mirki wygoloną łapką ♥️
      Szczerze mówiąc wolę jak babcia D. leży, przynajmniej jest w jednym miejscu i nie trzeba na okrągło za nią chodzić i jej pilnować. Teraz najwyżej spadnie z łóżka, choć dotąd nie spadła.
      Szilunia – okazało się, że tylne łapki osłabły z powodu kręgosłupa. Dostała leki, w sumie karmię ją tabletkami 9 razy dziennie. Najpierw znowu przestała jeść, ale dziś już kilka razy podchodziła do miski i zjadała po trochu. Zaraz z nią znowu wyjdę, idziemy pomalutku, kroczek po kroczku.
      Wczorajszy dzień przesiedziałam w fotelu z małymi przerwami – odpoczywałam jak radzisz, bo mnie boleści złapały i rumiankiem się raczyłam. Zresztą deszcz i tak uniemożliwił aktywność ogródkową.
      Pogoda naprawdę taka się jesienna robi, ostatnie dni wakacji zawsze napawały mnie smutkiem… Uściski ♥️

  8. Aniu, czytając Twój wpis, miałam ochotę po prostu Cię przytulić. Nie bądź dla siebie zbyt surowa, samodyscyplina jest ważna, ale Twoje emocje też potrzebują przestrzeni. Przy takim nawale opieki nad babcią i Szilką zmęczenie i pustka w głowie wieczorem to norma, nie możesz mieć o to do siebie pretensji. Najważniejsze, że wyniki Szilki są dobre, a nerki czyste, daj znać po wizycie u ortopedy, co z tymi łapkami. Plony od sąsiadki i hortensje z Biedronki cieszą oczy Ja też jestem ciepłolubna, więc łączę się w bólu z powodu wczesnej jesieni i ten nagły chłód w sierpniu wcale nie nastraja mnie optymistycznie. Przesyłam Ci mnóstwo ciepłych myśli na końcówkę sierpnia. Sercem jestem z Tobą❤️

    • anka pisze:

      Anetko:-) Dziękuję kochana ♥️ Ja też wirtualnie Cię przytulam ♥️ O Sziluni już powiedziałam w dzisiejszym wpisie. Martwią mnie te łapki, kompletnie nie chcą jej nosić, drżą z wysiłku kiedy stoi, wtedy siada albo się kładzie nawet w kałuży 🙁 Ponieważ zaczęła jeść to mam nadzieję, że jeszcze sił nabierze.
      Z cukinii zrobiłam placki, choć żal było ją kroić, bo taka ładna 🙂 Jabłka z rabarbarem udusiłam, ale już dziś nie miałam siły nic z nimi więcej robić. Jutro się wezmę za coś sensownego.
      Przytulam Cię kochana i jeszcze raz dziękuję ♥️♥️♥️

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *