Pstryk(a)… ciąg dalszy

1.12.2021  – O, same jedynki i dwójki w dacie 🐕🐕  Pewne awarie przynoszą korzyści, jakich nie widzi się na pierwszy rzut oka. Na przykład brak możliwości podłączenia telewizora.  Denerwująca sytuacja, nie powiem, że nie, lecz po kilku głębszych oddechach stwierdziłam, że tak ma być, ponieważ zbyt wiele różnego chłamu wpada w podświadomość przez samo słuchanie (nawet nie patrzenie)  chociażby podczas transmisji z sejmu, czy wypowiedzi różnych gadających głów naczelnych. W necie sprawdzam co się dzieje i mniej więcej wiem, ale bez tak ogromnej dawki złej, brudnej,  nienawistnej energii. Swoje wiem, na ogólną sytuację nic nie poradzę więc chociaż nie dokładam się w tej chwili do tworzenia paskudnych myślokształtów, nie karmię zła. Co innego jest wiedzieć, a co innego przeżywać. Podczas bezpośrednich transmisji różnych wydarzeń mamy wrażenie uczestnictwa i pozwalamy emocjom „się rozbujać”.  Przynajmniej ja, choć wiem, że to ja powinnam nad emocjami panować a nie one nade mną. Niby trening czyni mistrza, ale ja wciąż w powijakach w tej materii. Duuużo pracy przede mną 🦋 MS nie jest tak zadowolony jak ja… bo w sumie jest mi dobrze. Oczywiście w nieskończoność trwać tak nie może, ale w tej konkretnej chwili jest OK. Po pierwsze – panowie z PGE naprawili coś tam – fazę uruchomili i płyta działa, nie zepsuła się na szczęście. Reszta też działa poza ogrzewaniem  ponieważ spalony termoregulator (czy coś) trzeba wymienić i przenieść w inne miejsce.

Z telewizorem jest inna sprawa. Otóż mamy antenę/talerz Polsatu. Podczas  deszczu czy wiatru bardzo często nie da się korzystać, pojawia się napis, że brak sygnału i albo trwa to długo, albo co chwilę się zmienia i jest niczym szczekanie psa: hau hau – jest nie ma, jest nie ma… Cholery można dostać. W przeszłości wielokrotnie przywracano sygnał po interwencji telefonicznej. Teraz jednak ludzie siedzący po drugiej stronie przekroczyli wszelkie granice. Na słowa, że nie ma w ogóle sygnału i w żaden sposób nie udaje się go przywrócić MS usłyszał, żeby sobie na dach wszedł i pokręcił anteną, może zaskoczy!!! Czyli emeryt (np. 90 letni) ma po ciemku wejść na dach bez żadnego zabezpieczenia, poruszyć anteną po czym zejść i w pokoju sprawdzić czy działa. Jeśli nie to operację powtarzać do skutku, albo do upadku z dachu. Bo oni (Polsat) serwisu nie mają!!! Normalnie szczęka mi opadła. A więc nie ma odbioru, nic nie działa ale płacić trzeba? Tak się zastanawiam nad tym. Jeśli się przestanie płacić (bo i za co?) to co zrobią? Odetną całkiem czy kary naliczą? Trzeba będzie sprawdzić i zmienić operatora skoro taki nieudolny.

3.12.2021 – Ciąg dalszy atrakcji, hm… elektrycznych. Pan z ogłoszenia, który przyjechał w poniedziałek i stwierdził, że włącznik/termoregulator/ coś tam/ – jest spalony wcale nie musiał tego stwierdzać, bo MS dokładnie mu to tłumaczył przez telefon. Pan przyjechał z dwoma pomocnikami i natychmiast miałam skojarzenie z Kobuszewskim, Gołasem i skeczem „Ucz się Jasiu”… Wziął 150 zł. i się nie odezwał. My byliśmy przekonani, że przyjedzie i dokończy (w anonsie stało jak wół, że cena usługi z dojazdem)  natychmiast jak faza zostanie uruchomiona i powiadomimy go  o tym. MS wysłał sms z informacją. Odzewu żadnego.

Dziś głowy nie mieliśmy od rana do prądu, bo babcię D. należało jakimś cudem dowieźć na wizytę do neurologa. Gdyby wiedziała gdzie to za Chiny Ludowe by nie pojechała. Jedyne co kojarzy to szczepienia (kilkakrotnie pytała czy się będziemy szczepić) dlatego powiedzieliśmy, że pojedzie na szczepienie. Fortel był skuteczny i pojechała. Dotąd była diagnoza „demencja”. Teraz jest nowa – „późny Alzheimer”. Nie wiem czy późny ze względu na wiek pacjentki czy, że późno rozpoznany. Wszystko jedno, rezultat taki sam.

Po powrocie od lekarki MS zadzwonił do pana, który się nie odzywał. I cóż, pan stwierdził, że może dopiero po świętach, albo po Nowym Roku… inaczej mówiąc – nie mam czasu, zarobiony jestem… MS jako niespotykanie spokojny człowiek się wściekł i wytłumaczył panu, że wziął pieniądze za usługę, której nie wykonał itd., itp… Stanęło na tym, że pan w sobotę 100 zł. odda. Zobaczymy… Teraz MS znów siedzi w necie i szuka fachowca. Gdzie nie zadzwoni to kicha. Albo nie robią, albo terminów nie ma, albo nie odbierają … Tak więc  historia pt „PSTRYK” trwa dalej. O rezultacie i dalszych perypetiach uprzejmie doniosę czyli ciąg dalszy nastąpi …

Ostatnie listopadowe zdjęcia z psich spacerów.

My dziś trzecią dawkę szczepienia przyjmiemy. Dwie poprzednie były Astrą Zenecą teraz będzie Pfizer. Mam nadzieję, że obejdzie się bez sensacji.  Psiepsioły będą musiały poczekać w aucie, nie można ich przecież z babcią D. zostawić, akurat jesteśmy zapisani równocześnie, tak wyszło. Upałów nie ma, kartkę zostawiamy na widoku, że zaraz wracamy do piesków, więc żaden miłośnik zwierząt nie powinien czuć zaniepokojenia o ich los.

Trzymajcie się zdrowo!

Podziel się:
Ten wpis został opublikowany w kategorii Myślę sobie, Piaseczno. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

26 Responses to Pstryk(a)… ciąg dalszy

  1. Mysza w sieci pisze:

    Ładnie ten szron na Twych zdjęciach wygląda. Ale bezpośrednio wolę się z nim nie stykać ;)) Bez telewizora żyłam dobre 10 lat i było mi z tym świetnie. Wiadomości z radia i z netu wystarczały. Cieszę się, że trzecia dawka za Wami, trzeba odpierać atak wirusa! Powodzenia z tą naprawą, bo jednak ciepło w domu niezbędne. Uściski i spokojnego weekendu!

    • anka pisze:

      Myszko:-) Mnie bez telewizora zupełnie dobrze, gorzej z babcią D. Jak ma włączony to coś się dzieje, ogląda sport, bo ona w siatkówkę kiedyś grała i lubi śledzić mecze. Nie szkodzi, że ogląda któryś raz ten sam mecz, ważne, że tym żyje. Dlatego by się przydał, a tu lód na dachu… 🙁 MS chciał wejść i spróbować coś zrobić, ale teraz nie da rady, ślisko się zrobiło.
      Zdrowia i spokoju, powodzenia dla MK w szkolnych zdalnych zmaganiach!
      Buziaki 🙂

  2. O rety, rety! Tak zwanym fachowcom nigdy nie płaci się z góry! Widzę w tym problemie jeden pozytyw; brak możliwości oglądania TV:) mam telewizor, ale nie mam żadnej kablówki czy czegoś podobnego, nie oglądałam miesiącami i absolutnie nie odczuwam braku tegoż. Za 49 PLN rocznie zaabonowalam w internecie kanał filmowy. Nie wiem, czy wiesz, ale wg ostatniego spisu około 40% gospodarstw domowych nie posiada telewizora.
    Kiedy czytam o Babci, czuję niepokój. Ja już nie mam takich babć i dziadków, ale moje dzieci będą mialy- mnie:) i bardzo nie chciałabym być dla nich ciężarem, ale tego nie przewodzi się i stąd ten mój niepokój.

    • Też nie oglądam tv od lat, ale telewizor mam, bo córka na nim filmy z pendrajwa puszcza. Sama zresztą liczę się z tym, że w każdej chwili może mi paść projektor, swoje lata już ma, i gdzie wtedy ja będę oglądać, zanim sprokuruję nowy? Dlatego trochę żałuję, że nie wzięłam przy wymianie większego telewizora 🙂
      Przyznam się, że nie pamiętam, jak brzmiało w spisie pytanie: czy mamy telewizor czy telewizję, bo wtedy to dwie różne sprawy.

      Ale, Piranio, uchyl rąbka – co to za kanał filmowy za 49 zł rocznie? Takie info to dla mnie jak płachta na byka 🙂

    • anka pisze:

      Piranio:-) Z fachowcami tak już jest, teraz ciężko znaleźć uczciwego, odpowiedzialnego i z prawdziwego zdarzenia, czyli żeby wiedział co i jak zrobić. Robią sobie panowie strony internetowe ze zdjęciami, na których prężą co mogą, zapewniają o swoim profesjonalizmie, ale na tym się kończy. Dlatego jak się trafi prawdziwy to go hołubić trzeba i pilnować kontaktu 🙂 Najlepiej jak się ma w domu tzw. złotą rączkę. Mój tata wszystko umiał zrobić. Niestety, tylko on i na nim się skończyło, cała reszta mężczyzn rodzinnych ma (albo udaje) dwie lewe rączki, a na pewno niechęć wrodzoną do takich „robótek” 😉
      Babcia D. ma skierowanie na tomografię i wizytę na szybko, bo już w styczniu. Ale … zapowiedziała, że nigdzie nie pójdzie i koniec. Może za kilka dni zapomni i znów na szczepienie „da się wziąć”. Każdy z nas się boi takich chorób piekielnych, ale nic nie poradzisz, póki jest świadomość trzeba o siebie dbać i tyle. Za nic na świecie nie chciałabym być takim ciężarem, to jest koszmar…

  3. jotka pisze:

    Na fachowców, jak i na politykę nie ma mocnych, szkoda nerwów, ale łatwo się mówi.
    My wszyscy po 3 dawce, bez sensacji, za to w szkole masakra chorobowa, ale pan minister nie widzi problemu!
    Pracujemy jak na wojnie, przetrwają najsilniejsi. dziś koleżanka mi dzwoni, ze ma półpaśca, a razem robimy inwentaryzację. Wesoło jest…

    • anka pisze:

      Jotuś:-) Aż mi się słabo zrobiło na słowo inwentaryzacja… Podczas ostatniej też złapałam półpaśca i to na lewym oku i wokół niego, co tym weselsze, że prawym nie widzę na tyle, żeby nim czytać. Zresztą ta inwentaryzacja była odwlekaniem końca i aktu zniszczenia, miałam nadzieję, że się coś jeszcze odmieni, ale na próżno i tym przykrzejsze są wspomnienia… W każdym razie wiem z czym się zmagasz więc współczuję.
      Po tej dawce bez sensacji, lekko jeszcze boli ręka pod naciskiem, ale to jest nic i tym się nie należy przejmować.
      Trzymaj się, a ja za Ciebie kciuki będę trzymać 🙂

  4. Urszula97 pisze:

    To się dzieje.Jest w przepisać ze z tytułu awarii przez ileś godzin Polsat powinien zaniżać rachunek o ile macie abonament, tak ma Vectra. U mnie 3 szczepienie w lutym.Dzisiaj odjeżdża córka z wnusiem.Wiesz, mam wrażenie że po szczepionkach jestem jakoś mniej odporna ,znów zaziebienie .Pije też codziennie miksturę z miodu ,czosnku,imbiru i cytryny.Buziaki.

    • anka pisze:

      Uleńko:-) Abonament mamy, ale odbieramy z talerza i uznali, że to nasza sprawa, nie ich, więc za swoją awarię tego nie uznają. Przynajmniej taką, za jaką musieliby cokolwiek odliczać.
      Maleństwo odjeżdża? To Ci smutno trochę, choć spokoju będzie więcej. Jednak niesamowite jest obserwowanie jak taki maleńki człowieczek zmienia się z dnia na dzień 🙂
      Miksturka bardzo dobra na odporność, pij koniecznie. Imbir pokroiłam drobno, zasypałam cukrem i teraz dodaję do herbaty. Smakuje i rozgrzewa.
      Zdrówka! Buziaki 🙂

  5. Lucia pisze:

    Aniu jak ja Ci współczuję tej awarii. Widać coś lata po świecie, bo i u mnie konieczny fachowiec. Hydraulik.
    A ja tylko się rozglądam, bo wiadomo, że rzadko kiedy coś pojedynczo lupnie.
    Zdjęcia piękne. Mam nadzieję, że trzecią dawką macie bez sensacji.
    Sama się zastanawiam, co to znaczy ten późny A. Znam odmiany łagodną i agresywną. O późnym pierwszy raz słyszę.
    Całuję i czekam na doniesienia pomyślne.

    • anka pisze:

      Luciu:-) Mam nadzieję, ze na hydrauliku się skończy, inne nieszczęścia i tak się pałętają wokół, więc wystarczy jedna awaria.
      Dawka bez żadnych sensacji, zresztą po drugiej też nie było, tylko po pierwszej okropny ból głowy.
      Późny czy nie, jest jednakowo upierdliwy, a jak – to sama wiesz, miałaś do czynienia z panem A. Chorym odbiera rozum i wspomnienia, opiekunom zdrowie, cierpliwość i normalne życie… Nic to, damy radę 🙂
      Całuski i lecę do Ciebie sprawdzić co z awarią.

  6. fuscila pisze:

    Telewizor u mnie rzadko chodzi w dzień. Najczęściej wieczorami, zwłaszcza seriale na 4K można fajne wybrać. Mam Canal+, i panowie z biura usług są bardzo pomocni i wyrozumiali. Całe szczęście, bo jak mi coś się ze sprzętem dzieje wpadam w panikę. Najczęściej winna antena! Jak jest śnieg to wiem, że nie zawsze działa, ale normalnie, to zero wiedzy!
    Ja już od miesiąca po trzeciej dawce, żadnych NOP nie miałam, czego życzę szczerze!
    Serdeczności slę!

    • anka pisze:

      Fusilko:-) Dobrze, że masz w pobliżu pomocnych panów od telewizora. U nas też winna antena, ale poprzednio Polsat naprawiał, a teraz nie ma serwisu i radź se człeku sam! Najlepiej – odzwyczaj się od tv i będzie spokój. Tylko… tak całkiem to jest źle… 🙁
      Nic nie było, żadnych sensacji po trzeciej dawce. Mamy więc problem z głowy na razie, a jak trzeba będzie wziąć kolejne przypominające to weźmiemy.
      Buziaki i CiP duuużo 🙂

  7. Skowron pisze:

    Wszystko psuje się co jakiś czas – zarówno ludzie jak i sprzęty. Podobają mi się Twe ostatnie foty, bardzo malownicze!

    • anka pisze:

      Piotrze:-) Jak miło od znawcy słowa uznania usłyszeć 🙂 Foty same się robią takie ładne 😉 Z tym psuciem masz rację, wciąż coś albo ktoś się psuje…
      Pozdrowienia 🙂

  8. No i jak po szczepieniu?
    Wszyscy mówią, że ich ręka bolała.
    Ja zadzwoniłam się zarejestrować 1 grudnia – w pierwszym dniu, gdy mi wybiło 5 miesięcy – i pani proponowała nawet tego samego dnia, ale tym razem chciałam być wygodniejsza i nie jeździć na drugi koniec Krakowa. Znalazła mi więc termin w przychodni na osiedlu, ale dopiero 15 grudnia.
    W sumie dobrze się złożyło, bo 11-12 jadę do Ojczastego i nie nasprzątałabym się za bardzo z bolącą ręką 🙂

    • anka pisze:

      Małgosiu:-) Trochę boli, ale już przechodzi i nie był to taki ból, który miałby w czymkolwiek przeszkadzać. Tak więc jest w porządku. Po pierwszej dawce miałam straszny ból głowy, po drugiej nic.
      Nie przepracuj się przy porządkach, żebyś nie osłabiła się przed szczepionką, a bo to co wiadomo? Masz pretekst, żeby się oszczędzać 🙂
      Tak czy inaczej dbać o siebie i pilnować się trzeba nie zważając na cymbałów różnego typu. Tych, co to wiesz, SNW – czyli, którym robisz zdjęcia 😉
      Uściski!

  9. Stokrotka pisze:

    O masz!!!! Czyli nie ma spokoju także u Ciebie!!!
    Ale zdjęcia to cudo najcudniejsze. Takie oszronione trawy to poezja …. i już :-))

    • anka pisze:

      Stokrotko:-) O jak się cieszę, że Ci się zdjęcia podobają. Dziś już nie ma szronu, trochę śniegu spadło i od razu paskudna chlapa się zrobiła, buuu 🙁

  10. BBM pisze:

    Fatalne te prądowe przygody!! Oby jak najszybciej wszystko wróciło do normy! Dobrze, że jesteście po trzeciej dawce- zawsze trochę bezpieczniej się człowiek czuje! Buziaki.

    • anka pisze:

      Matyldo:-) Już ok, ogrzewanie działa 🙂 Nikt mi nie wmówi, że ciepły dom i ciepła woda w kranie to małe sprawy. Tylko idiota tak może mówić i zdania nie zmienię. Buziaki 🙂

  11. Kasia Dudziak pisze:

    Przykro mi z powodu babci. Alzheimer to okropna diagnoza. Naprawde straszne zaponinac, nie miec zadnej kontroli nad soba. Co do telewizora to Ci powiem Aniu ze ostatnio nawet nie mam ochoty na ogladanie. W kolko to samo miela. Wole czytac ksiazki, przynajmniej zdrowie psychiczne zachowam. Sciskam mocno, a zdjecia super. Wrzucaj duzo, lubie twoje fotografie.

    • anka pisze:

      Kasiu:-) Ogromnie mi przyjemnie, że lubisz moje fotki. A ja uwielbiam co jakiś czas do Ciebie zajrzeć i na dziewczynki spojrzeć. Seria w strojach w skansenie jest przecudowna!!! Już nie wiem ile razy wracałam 🙂 Zaś Lucyferek Maciusia mi przypomina mojego słodkiego…
      Telewizora dalej nie mamy, zrezygnowaliśmy z Polsatu i teraz myślimy co wybrać. W sumie – prawda, zdrowie psychiczne mniej cierpi, wiem co się dzieje, ale nie przeżywam aż tak bardzo bezpośrednio.
      Choroba jak … choroba, trudna bardzo dla opiekunów, ale nie ma wyjścia. Przecież to jest ten sam człowiek co przedtem tylko chory…
      Pozdrowienia serdeczne posyłam 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *