Październikowo – dziś już 8.10. 2021

Nie mam czasu, zarobiona jestem – tak by mi się chciało rzucić cytatem z filmu, ale po przeczytaniu wpisu Fusilki stwierdziłam, żem leń, obibok i wstydzić się powinnam oraz brać z niej przykład, bo Fusilka (   http://fuscila.blogspot.com/   ) wulkanem dobrej energii jest 🙂  Pomyślałam więc, cobym się wstydzić sama przed sobą nie musiała, że najpierw  w Lapku ostatnie fotki uporządkuję. Robiłam je w lasku chcąc piękną jesień uwiecznić, naprawdę jest wręcz pokazowa (jesień) taka piękna, polska, kolorowa. Taką lubię 😍

Dziś rano wyszłam z psiepsiołami  i niespodzianka, zimno jak nie wiem co, a na liściach i trawach szron! Na to się nie zgadzam! Zostawiłam na zewnątrz wszystkie domowe kwiatki, poobcinane w celu ich ratowania po naszej nieobecności, miałam przesadzić w nowe doniczki, ziemię MS kupił i czeka przygotowana – a tu taka zmyłka pogodowa! Ha, świetnie trudno – jak mawiała pani od polskiego, jeśli któryś przeżył to będzie rósł dalej.

… szron …

Kilka dni temu podczas wyjścia z psami zobaczyłam zniszczone pojemniki PCK. Co za naród! Szlag mnie ze złości trafił i po powrocie do domu poszukałam namiaru na piaseczyński oddział. Znalazłam, wysłałam maila i… dostałam od razu odpowiedź. Na drugi dzień pojemniki zostały naprawione! Naprawdę! Właściwie to jest dziwne – coś, co powinno być najnormalniejsze w świecie dziwi, że zostało załatwione jak trzeba. W takiej rzeczywistości żyjemy, że wszelkie patologie stają się normą, zaś  przejawy zwykłej normalności – są traktowane jak ewenement na skalę światową niemalże. Chciałoby się powtarzać „Miałeś chamie złoty róg…” i to odnośnie bardzo wielu sytuacji…

… koszmarny widok …

… zupełnie inaczej, prawda? …

Oby tak wszystko udało się naprawić i posprzątać jak te pojemniki i ich otoczenie… A ponieważ kucharka rządzi 😉 to powiem, że przepyszne kotleciki zrobiłam z pieczarek, cebulki, jajka, bułki tartej i odrobiny płatków drożdżowych, które mi Mały kiedyś przyniósł i używam ich bardzo oszczędnie, bo smaczne są.  Po kolei – zrobiłam tak: 1) zaczęłam kroić drobno pieczarki, ale mi się odechciało i resztę utarłam na dużych oczkach, i odparowałam na patelni na maśle klarowanym; 2) jedną cebulkę pokroiłam w kostkę i podsmażyłam – też na maśle klarowanym, drugą surową dodałam do podsmażonych pieczarek; 3) po przestudzeniu wbiłam jajko i wsypałam bułkę tartą z płatkami drożdżowymi – tyle, żeby się dało uformować w kotlety wyrobioną masę; 4) z przypraw użyłam sól, pieprz, czosnek, vegetę. Tym razem starałam się  nie przedobrzyć, nie dawać więcej składników i dobrze zrobiłam. Wszyscy jedli na obiad, MS orzekł, że bardzo dobre 🙂

… tak masa na patelni wyglądała …

… zapomniałam kotletom zrobić fotkę i opamiętałam się gdy resztka została 🙂 …

Usmażyłam także kotlety selerowe, które na stałe weszły do jadłospisu. MS pytał po co robię zdjęcia, skoro już tyle razy pokazywałam. Cóż, lubię i już 🙂

… smażące się …

… na talerzu z ulubionego serwisu mojej mamy …

Trochę wspomnień jesiennych ze Szczawnicy sprzed lat kilku: http://annapisze.art/?p=2089  i tu:  http://annapisze.art/?p=2024    i jeszcze nasz jesienny lasek za osiedlem: http://annapisze.art/?p=2180

Dobrego weekendu i trzymajcie się zdrowo!

 

Podziel się:
Ten wpis został opublikowany w kategorii Kuchennie i smacznie, Myślę sobie, Piaseczno. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

41 Responses to Październikowo – dziś już 8.10. 2021

  1. Mo. pisze:

    Wczoraj byłam w lesie na poszukiwaniach pierwszych oznak jesieni i powiem Ci, że u mnie jeszcze zielono. W ogóle nie widać kolorowych liści, przymrozków też nie ma a jedynie takie chłodne i przyjemnie rzeźkie poranki. A wczoraj to w ogóle bardziej niż jesień czułam lato. Może na kolejnej leśnej wędrówce odnajdę więcej jesieni. Moc pozdrowień.

    • anka pisze:

      Mo:-) Ciepełka i zieleni to Ci zazdroszczę, bo wprawdzie kolory jesieni są piękne, ale za chwilę znikną, nadejdą deszcze, zawieruchy, będzie ciemno i zimno czego serdecznie nie znoszę. Dziś pierwszy raz założyłam rano ocieplaną kurtkę po wczorajszej nauczce i wcale za ciepło mi nie było 🙁 Było za to pięknie wokół, znowu szron osiadł na liściach i trawach. W blasku słońca wygląda to przecudnie.
      Serdeczności 🙂

  2. Lucia pisze:

    Aniu jako te emerytki na nic czasu nie mamy. Typowe. A tym szronem mnie zaskoczyłaś. Co prawda spotkałam się z zimową prognozą na październik, ale się nie zgadzam. U mnie za to wreszcie deszcz. Wczoraj bez umiaru.
    Jesień na zdjęciach przecudna.
    Uściski bardzo mokre.

    • anka pisze:

      Luciu:-) Z czasem – szczera prawda, nie mamy go, sytuację pogarsza świadomość, że się kurczy… znów jeden za starych znajomych powędrował za Tęczowy Most…
      Deszczu na razie nie ma. Wcale mi to oczywiście nie przeszkadza, wręcz przeciwnie – cieszy. Kiedy zaczną się deszcze będzie strasznie, okropnie i w ogóle do niczego 🙁 Za to bliżej wiosny 🙂
      Uściski słoneczne i złote 🙂

  3. BBM pisze:

    Prawdziwie piękna jesień jeszcze długo będzie z nami, myślę.
    I myślę jeszcze, że dobrze byłoby wszystko w naszym kraju ponaprawiać w takim tempie jak Wasze pojemniki PCK. 😉

    • anka pisze:

      Matyldo:-) Z naprawianiem może jakoś pójdzie byle jak najszybciej zacząć. Tylko… nie będzie czego naprawiać jak wandale zniszczą jeszcze więcej, trzeba będzie zacząć od podstaw, jak po katastrofie. To już młodzi muszą o swoje zadbać, starsi mogą radą służyć… jeśli będzie ktoś chciał słuchać…
      Piękna jesień niech trwa jak najdłużej 🙂 Buziaki!

  4. Piękna kolorowa jesień, taka prawdziwie polska:) Jak z folderu reklamowego:)
    U nas też przymrozek, zła jestem, bo jeszcze mi się tych kolorów nadal chce, a za tydzień w Bieszczady się wybieram i za nic nie chcę widzieć gołych drzew, za nic! A przymrozek może je zważyć, niestety, i kolorki spadną na grunt, o nie!
    Podziwiam inwencję twórczą w kotlecikowaniu. Tym razem nie skopiuję, bo pieczarki to nie moja bajka, w zasadzie grzybów nie jadam, ale ser żółty smażony to baaardzo lubię:) Z borówkowym dżemikiem, pychota.

    • anka pisze:

      Piranio:-) Dziś znowu przymrozek co wcale mi się nie podoba! Owszem, pięknie jest, lecz – jak mówisz – kolory spadają na ziemię i będzie łyso! Niech Cię Bieszczady przywitają najpiękniejszymi swoimi barwami i zrób mnóstwo zdjęć, żebyśmy miały co oglądać.
      Jeśli o kotlecikowanie chodzi to się już nauczyłam, że jeśli mam jajka i tartą bułkę – mogę do nich dodać wszystko co mi w rękę wpadnie, przyprawić i usmażyć 🙂 Raz lepsze, raz gorsze w smaku wychodzą – zależy od przypraw. A ponieważ trening czyni mistrza … więc może kiedyś zaczną i wychodzić wszystkie (prawie), hi hi 🙂

  5. ikroopka pisze:

    Podoba mi się pomysł kotletów z pieczarek, muszę zapamiętać, z sera robiłam dawniej, dobrze, że przypomniałaś. A teraz znikam, idę do twojej Szczawnicy
    (nie wiem czy to wina przeglądarki, że nie zapamietuje mi na twojej stronie moich danych?)

    • anka pisze:

      Ikroopko:-) Nic Ci nie powiem w sprawie przegladarki bo pojęcia o tym nie mam. Na dodatek zawiesił mi się nowszy Lapek i ani w przód, ani w tył, ani w żadną stronę. Dobrze, że staruszek Lapcio się uruchomił.
      Z sera robiłam dawno temu, jeszcze chłopakom w domu, muszę zrobić MS, ciekawe czy mu zasmakują.
      Do Szczawnicy też zaglądam co trochę 🙂 Uściski!

    • Mam to samo – za każdym razem muszę się wpisywać ręcznie
      A do kotlecików się ślinię – tradycyjnie. Koniecznie muszę zrobić!

  6. skowron pisze:

    Podoba mi się Twa kolorowa i nieco mroźna jesień
    Świetnie trudno jest fajne
    Pozdrawiam gorąco

  7. L.C. pisze:

    Piękna jest nasza polska jesień, u nas dzisiaj słońce, ale chłodno. Rano drapaliśmy szyby samochodu!!! Dobrze że mamy pieski, które wymuszają wychodzenie na spacer nawet przy zimnej pogodzie. Myślę, że to też daje nam odporność na jesienne infekcje. Szkoda tylko, że tak słabo obrodziły moje kochane grzyby w naszych lasach i pomimo pilnego wyszukiwania ich obecności w ściółce, efekty są marne. Do tej pory mam zapasy z poprzednich lat ,a tym roku wszystko zostało zużyte na bieżąco.
    Miłych jesiennych spacerów i nowych pomysłów kulinarnych.

    • anka pisze:

      Tereniu:-) Z psiakami masz rację, nie chciałoby mi się ruszyć za nic na świecie gdyby nie one. Dzięki nim wyjść trzeba, a jak się już człek rozrusza to idzie, idzie i idzie 🙂 Wczoraj rano tak zmarzłam, że katar mnie wieczorem chwycił i dreszcze miałam, ale do rana przeszło 🙂 Dzięki odporności nabranej podczas spacerów w każdą pogodę 🙂 To są korzyści z mieszkania z psiakami. O miłości okazywanej na każdym kroku nie wspomnę, bo to oczywiste 🙂 🙂 🙂
      Grzybów nie zbieram, nie znam się i nie potrafię, ale lubię więc korzystam ze „sklepowych”. Swoją drogą czemu nikt nie uprawia kani tak jak pieczarki i boczniaki?
      Uściski serdeczne dla Ciebie i wszystkich domowników 🙂

  8. jotka pisze:

    Ty, Anka nie rób sobie wyrzutów, bo jeśli Ty masz kompleksy, to ja powinnam w worku pokutnym do stolicy iść na bosaka.
    Wandalizm widać wszędzie, widocznie nie wszyscy lubią gdy jest ładnie, chlew jest im bardziej znajomy!
    Dziś po raz pierwszy w drodze do pracy zmarzły mi ręce, ale nadal jest ładnie:-)
    Udanego i smacznego weekendu:-)

    • anka pisze:

      Jotuś:-) Ale mnie ubawiłaś tym workiem pokutnym, hi hi 🙂
      Dziś też zimno, ale rano ciepłą kurtkę założyłam pomna wczorajszej porannej nauczki. Wiatru na szczęście nie było, może się tak utrzyma przez weekend, chcemy wykorzystać ostatnie ciepłe dni i zrobić kilka dłuższych spacerów by sprawdzić co się zmieniło w różnych miejscach.
      Uściski serdeczne 🙂

  9. Urszula97 pisze:

    Cudnie obfocilaś panią jesień.Kolorki cudowne, przymrozku jeszcze nie było, nie może być bo jeszcze towar na działce.Kucharka z Ciebie utalentowana.Pozdrawiam serdecznie.

    • anka pisze:

      Uleńko:-) U nas dziś znowu przymrozek 🙁 Spieszcie się ze zbiorami działkowymi, bo i do Was przyjdzie i zniszczy towar. A jeszcze tak pięknie i molorowo mogłoby być do listopada, wtedy – to już trudno.
      Uściski kolorowe i jesienne 🙂

  10. fuscila pisze:

    ANUSIU! Ja Cię bardzo proszę, nie jestem taka super babka, jak myślisz. Mam zrywy, ale rzadkie, i taka jest prawda! Większość mej aktywności, to polegiwanie z wyciągniętymi odnóżami dolnymi z gazetą, książką lub wgapianiu się w telewizor. Jak się coś zdarzy, na ten przykład grzybobranie, to owszem, próbuję, ale czasem efekty są gorsze, niż zakładałam! I tak było. Złapała mnie rwa, i z ledwością z lasu wróciłam do domu. Ile poleciało na mą własna głowę inwektyw za głupotę, to sama wiem najlepiej! Cóż, każda z nas chce być de best, ale niestety, wiek nie ten, , nie mówiąc o możliwościach!
    Serdecznie Cię pozdrawiam!
    Sorki za prywatę na Twym blogu!

    • anka pisze:

      Fusilko:-) KOCHANA!!! Jesteś super babka i już! Nawet jak polegujesz i się wgapiasz to jesteś! A kto śmiga rowerem, nawet samochodem trasę olbrzymią pokonuje, kto zbiera kwiaty, ziółka, owoce przetwarzając je w dziesiątkach słoiczków na przysmaki i zdrowotne mikstury? No przecież TY 🙂 🙂 🙂 Kto emanuje bezustannie dobrą energią podnosząc innych na duchu? Kto ma poczucie humoru poprawiające innym nastrój? No Fusilka przecież! A o wieku i możliwościach to Ty mi nic nie mów. Niech ta q…rwa kulszowa Cię opuści i nie dręczy, akurat Ciebie małpa powinna zostawić w spokoju.
      Nie masz za co „sorkować” 😉 Przytulam serdecznie 🙂

  11. Mysza w sieci pisze:

    Aż mnie się zachciało do lasu, też takiej złotej jesieni się poprzyglądać. Tyle, że las musi poczekać aż się katary uleczą, dlatego dobrze, że u Ciebie oczy widokami nacieszę 🙂 Za to widoki rozwalonych pojemników PCK również mnie złoszczą, zawsze jak ktoś chce zrobić coś dobrego znajdzie się taki, co to psuje! Nosz.
    Biorę się w weekend za menu bez mięsa, może wreszcie jakieś Twe wege kotlety popełnię 🙂 Buziaki i miłego weekendu dla Was!

    • anka pisze:

      Myszko:-) Las nie zając, nie ucieknie 🙂 Najwyżej kolorów będzie mniej, ale i tak urodą las zachwycać będzie przez wszystkie cztery pory roku. Niech katary szybko pójdą sobie precz i Was nie dręczą, MK musi jeszcze zażyć słoneczka (słonecznych kąpieli, hi hi) póki jest, świeci i grzeje, bo w listopadzie już będzie trudniej o promyczki.
      Próbuj, próbuj nowe smaki i potrawy, na pewno wyjdą Ci smaczne 🙂
      Zdrówka i uścisków moc!

  12. 7 8 Krystyna pisze:

    O jak szron na liściach roślin, to szybciutko trzeba te delikatne, nakenkie roślinki trzeba zabezpieczyć. Piękne zdjęcia wspaniałej jesieni. Pozdrawiam

    • anka pisze:

      Krysiu:-) A jak zimno rano było! Za to bardzo pięknie 🙂 Wczoraj wieczorem były zaledwie 2 stopnie na plusie. Pelargonie na oknie jeszcze stoją, szkoda mi ich zabierać, bo ładnie wyglądają. Przymrozki są przygruntowe, okna trochę wyżej, więc może jeszcze trochę przetrwają… 🙂

  13. Ewa pisze:

    Aniu kochana, u mnie też taka cudna jesień i też z porannym szronem. Pewnie mnie znielubisz, ale taka cudna jesień jest nie tylko polska, ale i czeska i niemiecka i kanadyjska – byłam, widziałam. Tylko że wszędzie nazywa się „indiańskie lato”. Nazwa wzięła się od jesiennego okresu, w którym na preriach panowała śliczna pogoda, a Indianie zbierali swoje plony. No to się nawymądrzałam. Całuski pięćset razy 🙂

    • anka pisze:

      Ewuś:-) Niby za co mam Cię znielubić? Dla każdego jego jesień (i wszystko inne) jest najpiękniejsze, bo swoje 🙂 Indiańskie lato mi się podoba, miałam swego czasu hopla z przerzutką (kto dziś tak mówi) na punkcie Indian 🙂 więc zgadzam się całkowicie. Miałam też książkę… jaki tytuł? Nie „Indiańskie lato”, tylko chyba „Lato po indiańsku” Karpowicza. Gdzieś jest schowana jeszcze. W niej zasuszony kwiat od pewnego chłopaka… byłam wtedy w VII klasie … 😉
      Ewciu kochana, mnóstwo CiP i uścisków 🙂 🙂 🙂

  14. Pola pisze:

    Jesień kocham, pomimo, że zimna nie lubię. Ale cóż, przyzwyczaić się trzeba i ubierać stosownie, by się nie przeziębić. Bo mi jeszcze gotowi Co wmówić. Bo teraz nie ma już przeziębienia ani grypy tylko Co. No, więc cudnie kolorowo tak, jak na Twoich zdjęciach. I smakołyczki do skopiowania, dziękuje :*
    P.S. Moje begonie(! ) też jeszcze na zewnątrz i oleandry…
    Ściskam i buziam serdecznie :*****

    • anka pisze:

      Polinko:-) Jesień podziwiam, zachwycam się nią póki jest słoneczna i kolorowa, gdy deszczowa i wietrzna to już całkiem jej nie lubię. Jedyny plus, że wiosna bliżej 🙂
      Masz rację, lepiej się nie przeziębiać i uważać na siebie. My się będziemy doszczepiać trzecią dawką w styczniu, tak nam wypadło. I oczywiście to zrobimy. Do czasu gdy wynajdą jednorazową na zawsze. Na pneumokoki najpierw szczepiłam się co 5 lat, teraz już na zawsze 🙂 Pod tym względem wierzę w osiągnięcia nauki, a żyć zdrowo się chcę. Świat jest taki piękny 🙂
      Serdeczności moc i głaskanki dla pięknego przyjaciela czterołapnego 🙂

  15. Królowa Karo pisze:

    Uwieczniłaś wszystkie oblicza jesieni…

    • anka pisze:

      Karo:-) Najpiękniejsze 🙂 Te gorsze dopiero przyjdą, oby jak najpóźniej.
      Karo, nie potrafię u Ciebie skomentować, taka ze mnie gapa, ale zaglądam. Uściski:)

  16. Magdalena pisze:

    piękna ta jesień, kojąca, ale i dająca radość. Lubię te kolory!

  17. Serpentyna pisze:

    Piekne drzewa u Ciebie, a takze nic nie zastapi spaceru z pieskiem.
    U mnie jeszcze zupelnie zielono i cieplo ale kolorowa jesien tez kiedys nadejdzie.
    Bardzo lubie kotleciki z czegos innego niz mieso, najbardziej rybne ktore sa raczej sznyclami.
    O tym szalonym pedzie czasu ani nie mowie bo zwyczajnie nie moge uwierzyc jak szybko uplywa.
    Milej pogody i wspanialych spacerow.

    • anka pisze:

      Serpentyno:-) Tegoroczna jesień jest wyjątkowo malownicza. Może dlatego, że rok był dość mokry, rośliny nie uschły i teraz mogą zmieniać kolory ciesząc nasze oczy 🙂 Prawdą też jest, że gdyby nie psiaki to nie chciałoby mi się codziennie wychodzić i pewnie zdziadziałabym całkowicie 😉 Psiaki dają moc !!!
      Pozdrawiam serdecznie 🙂

  18. Julka pisze:

    Też uwielbiam taka jesień.
    Piękne kadry!
    Zapraszam do mnie flowersblossominthewintertime.blogspot.com

  19. Stokrotka pisze:

    Stokrotka pisze…
    Przecudnie jest w całej Polsce chociaż już paluszki czucie tracą rano i wieczorem… A więc trzeba rękawiczek poszukać…
    Niech ta piękna jesień trwa i trwa…

    • anka pisze:

      Stokrotko:-) Jak na złość dziś z rana deszczyk zaczął padać, słonka ani na lekarstwo. Zmokłam z psiepsiołami 🙁 Dobrze, że kaloszki mam 🙂
      Słonko wróć, prosimy 🙂 🙂 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *