Blogowa rocznica i moje vege :)

Lapcio wieczorem  dwa razy odmówił współpracy, wyłączył się sam z siebie bez pytania o zgodę i coś się pokićkało. Myślałam, że zawału dostanę z przerażenia, poczta wsiąkła, wszelki zapiski…. ojojojojoj – mogłam tylko jęknąć jak Piotrek Żyła 😉 Część danych na szczęście wróciła, ale nie do końca i boję się ruszać cokolwiek, żeby do końca nie popsuć. Muszę czekać na pomoc Dużego. A właśnie sobie uświadomiłam, że zapomniałam o rocznicy mego kochanego bloga! Pojawił się on w wirtualnym świecie 27 lutego 2017 roku i ja wraz z nim 🙂 To była jedna z najlepszych decyzji mego życia 🙂 Oczywiście bez Dużego nic bym nie zdziałała, to moje starsze dziecko stoi za początkiem bloga czyli kącika miłego, ciepłego, w którym się tak dobrze czuję i mam nadzieję, że zaglądający też 🙂 bo mnie jest z Wami bardzo dobrze 🙂 pomagacie, wspieracie, doradzacie, w ogóle cudownie, że Was poznałam. Dziękuję za Wasze komentarze, za odwiedziny, o których informuje statystyka dając mi ogromny powód do radości 🙂

… dziękuję, dziękuję, dziękuję 🙂 …

Pozostając w klimacie poprzedniego wpisu pokażę jeszcze trzy książki, które miałam głębiej na półce, starsze – co nie znaczy, że mniej wartościowe.

Różni ludzie z różnych powodów decydują się na zmianę żywienia. Dla zdrowia, po doświadczeniach, przemyśleniach albo spontanicznie uświadomiwszy sobie nagle coś ważnego.  Mnie zdopingował Mały będąc w liceum, dojrzewając i przeżywając okres buntu.  Moc była z nim skoro poszedł w dobrą stronę, bo różnie bywa, gdy młody człowiek zaczyna wchodzić w życie. Ja zawsze kochałam zwierzaki, ale bezrefleksyjnie. Dopiero kiedy Rolf, jeszcze maleńki sześciotygodniowy szczeniaczek (sam sobie mnie wybrał) trafił do mnie, zaczęłam zupełnie inaczej patrzeć na świat. Pamiętam, że aby go zrozumieć (Rolfa) przeczytałam po raz n-ty „Białego Kła” tym razem jakby z punktu widzenia psa. Teraz wiem czego on miał mnie nauczyć. Nie zapomnę chwili, gdy patrząc na jego pełne miłości i przywiązania miodowe ślepia pomyślałam, że nigdy, za żadne skarby świata, za żadną cenę nie mogłabym go oddać czy – gorzej – sprzedać,  JEST CZUJĄCĄ, KOCHAJĄCĄ, CUDOWNĄ ISTOTĄ  kochającą  całym swym serduszkiem i oddałby życie broniąc nas! Pokazał, że potrafi! Wtedy pomyślałam, że nie można traktować bezdusznie żadnego zwierzęcia, bo ZWIERZĘ NIE JEST RZECZĄ !!!  Gdy Rolf zamieszkał z nami Mały miał trzy latka i tak się złożyło, że potem co 3 lata trafiało do rodziny jakieś nowe stworzonko, moja Mićka, siostry Aba, Misia, Maciuś… wszystkie kochane istoty. Z kolei Browar (czyli Browuś, Buciek) przybył po to, abym przestała jeść ssaki. Wyglądał jak mała czarna owieczka, taka cudna kulka i wtedy – też pamiętam tę chwilę – olśniło mnie, że tak wyglądają małe owieczki, czyli… jagnięcina! Zamordowane małe dzieci owiec, zabrane matkom, żeby je zabić i zeżreć! Nie! Nigdy więcej! Nie jestem przecież  kanibalem!!! Odtąd przez lata całe ssaków nie tknęłam, jeszcze kurczaka i indyka, choć tu oszukiwałam samą siebie kupując w sklepie, żeby przypadkiem jakiegoś piórka nie było czy innego śladu po życiu, wmawiając sobie, że to tylko jedzenie. Aż wreszcie przyszedł moment, gdy zawarłam układ z Losem – przyrzekłam, że jeśli się coś spełni, coś bardzo ważnego, najważniejszego – to ja już nigdy nie pożrę ani kurczaka ani indyka, nie przedłożę innego życia nad własne zachcianki. Jeszcze tylko ryby (rzadko) z szacunkiem proszę o wybaczenie i dziękuję, że dostarczyły pokarmu mojemu ciału.

… to jest cudowna książka, którą powinien przeczytać każdy myślący i rozwijający się człowiek, jeśli na nią trafi – to znaczy, że tak ma być …

…przeczytajcie ten fragment tekstu, proooszę…

Dobrego tygodnia i trzymajcie się zdrowo!!!

 

Podziel się:
Ten wpis został opublikowany w kategorii Kuchennie i smacznie, Myślę sobie. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

22 Responses to Blogowa rocznica i moje vege :)

  1. Mysza w sieci pisze:

    Aniu, to ja się cieszę, że jesteś! Że dzięki blogowaniu mogłyśmy się spotkać, poznać w realu i tu. Uwrażliwiasz na krzywdę zwierząt, podsuwasz pomysły kulinarne. I przesyłasz w ten wirtualny świat dużo miłości i dobroci 🙂 Ściskam Cię wraz z moimi chłopakami serdecznie, gratuluję wytrwałości w wege i kolejnej rocznicy. Pisz i nigdy nie przestawaj 🙂

    • anka pisze:

      Myszko:-) Dziękuję, miód na moje serce, a ego fruwa pod sam sufit 😉
      Ściskam serdecznie Ciebie i chłopaków 🙂 Buziaki!!!

  2. Urszula97 pisze:

    Same rocznice u Ciebie.Moj aktualny blog też młody, też stworzony przy współpracy. Konsekwentna jesteś, brawo.Dalszych lat blogowania.Pozdrawiam dzisiaj słonecznie.

    • anka pisze:

      Ula:-) Dziękuję 🙂 A pamiętasz co było przy przenoszeniu z bloxa? Normalne szaleństwo i wyścig z czasem, żeby zdążyć przenieść. U mnie też dziś słonko, więc słonecznie odpozdrawiam 🙂

  3. Lucia pisze:

    Aniu wielu wspaniałych lat blogowania. To była ta właściwa decyzja.
    Uściski jubileuszowe. <3

  4. BBM pisze:

    No proszę! Cztery lata minęło jak z bicza strzelił. Strasznie szybko ten czas ucieka… serdeczne gratulacje!
    Życzę kolejnych lat satysfakcjonującego blogowania, wielu nowych a szczerych przyjaźni, nowych powieści, nowych posiłków, wszystkiego tego, co przyniesie Ci spełnienie i radość . Buziaki załączam! :))

    • anka pisze:

      Matyldo:-) Czas pędzi z szybkością nieprzyzwoitą wręcz, ledwo oczy otworzę rano, coś ogarnę i chcę zasiąść do swoich spraw – a tu już noc! Nie zgadam się na to! No i mogę się nie zgadzać dalej 😉 Dziękuję za piękne życzenia i uściski z CiP przesyłam 🙂

  5. fuscila pisze:

    Też się cieszę, że Ty się cieszysz!
    I nie ważne, czy jesteś ” młodą blogerką, czy „starą blogerką”! Najważniejsze, że jest nam ze sobą po drodze!
    Miłych spotkań do imentu Nam i Tobie życzę!!!

  6. Ewa pisze:

    Aniu kochana, przestałam jeść ssaki około 3 lata temu, potem było tak, jak u ciebie. Różnica polega na tym, że ja nie potrafię takich czarów w kuchni robić. Co do rocznicy, to jak ty to pamietasz wszystko? Ja nie mam pojęcia, w którym roku zaczęłam, wydaje mi się, że było to daaaaaawno temu. Ale najbardziej się, cieszę, że ty o tych bykach u mnie przeczytałaś i dzięki temu się znamy do dziś! Kocham cię Anko!

    • anka pisze:

      Ewciu:-) Ja też Cię kocham siostrzyczko 🙂 Dziękuję!!! Musiałyśmy się przez szczęśliwe byki poznać, ja Byk przecież jestem 😉 Poza tym nic nie pamiętam tylko mam zapisane w kalendarzu stojącym na oczach 😉 Bez niego nie wiem o nikim i o niczym. Czarów w kuchni nie robię tylko próbuję zrobić coś, co da się zjeść bez wstrętu 🙂 Buziaki!!! I głaskanki dla Quattro 🙂

      • Ewa pisze:

        Ania, już wiem, już wiem! Od 2013 roku jestem w cyberprzestrzeni blogowej! Na wordpress od dwóch lat. Czyli ósmy roczek, o rany 🙂 Czochranki dla psiepsiół twoich 🙂

        • anka pisze:

          Leci ten czas jak głupi, oj leci. Ewcia, ósmy rok to już coś, a od ilu Quattro jest u Ciebie? Szilunia jest z nami od czerwca 2014. Psiepsioły dziękują, hauuu 🙂 i pozdrawiają kumpla 🙂

  7. Magda pisze:

    Gratulacje, Blogowa Jubilatko !!
    Pisz, opowiadaj, dziel się przepisami na swoje pyszności, bądź !!!
    Książki poszukam, a czytałaś Ojca Leona Knabita „Czy zwierzęta maja duszę” ?
    ps. pozwolisz, że odniosę się do fragmentu, który pokazałaś, bo widzę tam pewne nieścisłości, a wolałabym być przekonywana faktami a nie emocjami – oczywiście to zastrzeżenie nie do Ciebie a do autora książki. Otóż – karakuł to rasa owiec,(tak jak np nasza polska czarnogłówka), charakteryzujaca się „lokowanym” futrem. Straszną prawdą jest, że ciężarne owce zabija się parę tygodni przed spodziewanym wykotem, kiedy niedojrzałe płody nie mają jeszcze całkowicie zwiniętych loków. A skórki tych nieszczęsnych jagniątek, tzw. wyporki, osiągają zawrotne ceny na wszelkich aukcjach.
    Aniu, jeśli to zbyt drastyczne – to usuń !

    • anka pisze:

      Magduś:-) Ludzie to najgorsze potwory i tyle! Nie czytałam ojca Knabita, nie znam.
      Dziękuję za dobre słowo i życzenia 🙂 Ściskam serdecznie KoQ i ślę mnóstwo CiP 🙂

  8. Stokrotka pisze:

    Anko – bardzo się cieszę, że prowadzisz bloga. bo mogłam Cię poznać.
    Stałaś mi się bardzo bliską osobą…
    Życzę Ci dalszych pięknych lat pisania.
    Serdeczności Miła Moja:-)

    • anka pisze:

      Stokrotko:-) Dziękuję 🙂 Ja też się cieszę, że spotkałyśmy się w tym wirtualnym świecie i jak się zaraza wyniesie to się spotkamy w Łazienkach 🙂
      Jaguniu, dziewczynko z warkoczami, Ty też stałaś mi się bliska 🙂 Uściski serdeczne 🙂

  9. jotka pisze:

    Gratulacje za działania we wszystkim, co robisz i planujesz.
    Radości i zdrowia na co dzień i od święta 🙂

  10. dora pisze:

    Brawo, niech Ci służy takie odżywianie, na zdrowie.
    Bolgowanie jest przyjemne, myslalam, że dluzej piszesz, bo odnajdujesz sie w tym swietnie. Nie ma to jak takie pisanie od duszy, swojskie o wszystkim.
    Pozdrawiam i życzę słonecznego , ciepłego dnia.

    • anka pisze:

      Dorcia:-) Dziękuję bardzo 🙂 Wiesz, blogowanie stało się takim spotkaniem z dobrymi znajomymi, takim spotkaniem, na które się czeka z przyjemnością, a przy okazji poznaje nowe miejsca i można je podziwiać na zdjęciach 🙂
      Serdeczności ślę 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *