Pożar katedry Notre Dame był strasznym widowiskiem. Pokazał jak mali jesteśmy w obliczu takiego żywiołu jak ogień. Zresztą z żadnym żywiołem nie mamy szans tak naprawdę, może z nami zrobić co chce i woda, i cyklon, i sama ziemia pochłaniając wszystko podczas trzęsienia, wybuchu wulkanu czy obsuwając się w dowolnym momencie, niezaplanowanym, nieprzewidzianym. Żywioły nas zaskakują, nie mamy na nie wpływu, nie mamy nad nimi kontroli choć wydaje się nam, że jesteśmy panami świata. Jeśli nie szanujemy Matki Natury, Matki Gai to nie możemy od nich oczekiwać szacunku. Za naszą gospodarkę rabunkową, za niszczenie ekosystemów, mordowanie zwierząt, wycinanie drzew bez opamiętania, śmieci walające się na każdym kroku i pływające w wodzie, które są powodem śmierci zwierząt spożywające to świństwo… itd. Takie myśli ponure napłynęły w tej chwili.
Obraz płonącej katedry, walącej się iglicy wciąż mam w oczach. Iglicy nie pamiętałam, we wspomnieniach zawsze przewijają się dwie wieże frontowe i rozeta. Kiedy już podano informację o ugaszeniu pożaru sięgnęłam po album ze zdjęciami. No i iglica jest, od drugiej strony widoczna. Miałam szczęście zobaczyć katedrę w rzeczywistości. Naprawdę. Mąż wymyślił, że musimy spędzić w absolutnie wyjątkowy sposób noc Sylwestrową z 1999 roku na 2000. Pojechaliśmy na wycieczkę (taką objazdową) do Paryża zwiedzając również Amsterdam, Brugię i Brukselę, nocując w Lille. Północ spędziliśmy na Polach Elizejskich i pod Łukiem Tryumfalnym przywitaliśmy nowe tysiąclecie. Taka niespodziankę zafundował ukochany na przełomie wieków 🙂 Teraz już nie dałabym rady spędzić tak dużo czasu w autokarze, ale wtedy byłam o dziewiętnaście lat młodsza, jeszcze mogłam tyle, że ho ho 🙂 Nie miałam cyfrowego aparatu, klisze trzeba było oddawać do fotografa, żeby wywołać i zrobić odbitki, więc muszę pomyśleć jak pokazać jakieś fotki z wycieczki. W każdym razie mam pamiątkę nabierającą symbolicznego znaczenia, zdjęcie przed katedrą, która była i pozostanie jednym z symboli Paryża, natchnieniem pisarzy, muzyków, budowniczych. Dobra wiadomość jest taka, że będzie odbudowana.
-
Ostatnie wpisy
Najnowsze komentarze
Archiwa
- październik 2024
- wrzesień 2024
- sierpień 2024
- lipiec 2024
- czerwiec 2024
- maj 2024
- kwiecień 2024
- marzec 2024
- luty 2024
- styczeń 2024
- grudzień 2023
- listopad 2023
- październik 2023
- wrzesień 2023
- sierpień 2023
- lipiec 2023
- czerwiec 2023
- maj 2023
- kwiecień 2023
- marzec 2023
- luty 2023
- styczeń 2023
- grudzień 2022
- listopad 2022
- październik 2022
- wrzesień 2022
- sierpień 2022
- lipiec 2022
- czerwiec 2022
- maj 2022
- kwiecień 2022
- marzec 2022
- luty 2022
- styczeń 2022
- grudzień 2021
- listopad 2021
- październik 2021
- wrzesień 2021
- sierpień 2021
- lipiec 2021
- czerwiec 2021
- maj 2021
- kwiecień 2021
- marzec 2021
- luty 2021
- styczeń 2021
- grudzień 2020
- listopad 2020
- październik 2020
- wrzesień 2020
- sierpień 2020
- lipiec 2020
- czerwiec 2020
- maj 2020
- kwiecień 2020
- marzec 2020
- luty 2020
- styczeń 2020
- grudzień 2019
- listopad 2019
- październik 2019
- wrzesień 2019
- sierpień 2019
- lipiec 2019
- czerwiec 2019
- maj 2019
- kwiecień 2019
- marzec 2019
- luty 2019
- marzec 2017
- luty 2017
Kategorie
- Babie lato i kropla deszczu
- Bez kategorii
- Dla dzieci
- Koniec wakacji
- Kuchennie i smacznie
- miniatury i takie tam…
- Myślę sobie
- Niezwykłe wakacje Julki
- O Matyldzie co nie chciała Nikodema
- Opowiadania
- Opowieść Marianny
- Pasma życia
- Piaseczno
- Po co wróciłaś Agato?
- Powieści
- Przeszłość powraca
- Szczawnica
- Tajemnica Adasia
- Tenczynek
- W międzyczasie
- Widocznie tak miało być
- wierszydełka
- Wymyślanki
Meta
Wspaniale, że mogłaś zobaczyć katedrę i pojechać na taką ciekawą wycieczkę (brawa dla Męża za pomysł :)). Dla nas Paryż jest na razie marzeniem, które po ostatnich zamachach we Francji trochę zblakło. Mimo wszystko bardzo bym chciała ujrzeć kiedyś katedrę, choćby po odbudowie.. Jeśli masz wywołane zdjęcie, to najprościej zrobić mu zdjęcie obecnym sprzętem fotograficznym i wrzucić do komputera 😉 Może bez ostrości (można trochę podrasować w programach zdjęciowych) ale co ma być widoczne, to będzie 🙂 Miłego weekendu Aniu :*
Myszko 🙂 Wycieczka bardzo ciekawa lecz, żeby naprawdę coś poznać trzeba więcej czasu. Myślałam, że uda się do Paryża na kilka dni przynajmniej jeszcze pojechać, pobyć, poczuć atmosferę, niestety, wszystko się skomplikowało. Teraz naprawdę nie jest bezpiecznie. Chociaż z drugiej strony – co komu przeznaczone to go nie minie…
Mój Lapcio jest wiekowy i nie ma wejścia na kartę pamięci aparatu. Dziś próbowałam lecz nie wyszło. Ale nic to 😉
Piękną wycieczkę miałaś! A już Sylwester pod Łukiem Triumfalnym to niezaprzeczalny symbol nadziei na dobry czas! Jest co wspominać. 🙂
Matyldo 🙂 Jest co wspominać, to prawda. Głównie dzięki zdjęciom, gdyby nie one – mnóstwo chwil umknęłoby z pamięci.
Jesteśmy bardzo mali w starciu z żywiołami, z siłami natury. Na co dzień nie pamiętamy o tym. Dopiero katastrofy, boleśnie przypominają o naszej kruchości. Aniu zdjęcie przed katedrą jest cenną pamiątką. Katedra zostanie odbudowana, ale pewnie potrwa to dziesiątki lat. A zdjęcia można zeskanować z negatywu. Nie trzeba ich nawet wywoływać. Potrzebna jest tylko specjalna nakładka do skanera. Myślę, że można to też zrobić w zakładzie fotograficznym.
Marijanko 🙂 Podobno odbudowa ma trwać około pięciu lat. Środków na to już jest dużo, specjaliści z całego świata mogą się skrzyknąć, nowoczesne metody budowy można wykorzystać i będzie szybko. Przecież nie można stosować tej samej metody budowania co wtedy. Po jakimś czasie nikt nie będzie myślał, że jest odbudowana, po prostu będzie. Zamku Królewskiego w W-wie nie było (poza fragmentem muru) a teraz jest. Wszyscy się przyzwyczaili. Nawet w czynie społecznym całą klasą nosiłyśmy cegły (w liceum).
Na zdjęcia znajdę sposób, najpierw muszę znaleźć trochę czasu 😉
Pieknie że widziałaś Katedre, czytałam że ma być jeszcze piękniejsza? czyżby chcieli ją zmienić? to byłoby głupie.Szkoda takiego zabytku.
Anno To bie i całej rodzinie Wesołych Świąt,
Ula 🙂 Niech będzie taka jak była i wystarczy, że odbudują zgodnie ze starymi planami. Pewnie, że szkoda zabytku, wielka szkoda szczególnie tego, czego nie da się odzyskać np. witraży.
Uleńko, dziękuję i Tobie i Twoim Bliskim Zdrowych, Wesołych Świąt 🙂
Ania, jak dobrze cię czytać, choć temat smutny. Nie martw się, odbudują, mają już więcej kasy niż trzeba! Bardziej mnie foki martwią i wieloryby… Całuski wielkie i uściski, można do mnie pisać emaile, bo kupiłam mały worek internetu. Ale się stęskniłam!
Ewuś 🙂 Jak dobrze, że dałaś głos 🙂 Jak się czujecie, pokonaliście choróbsko? Myślę, że pełna sił i werwy wzięłaś się za porządki w Krainie Deszczowców 😉
Buziaki 🙂
Obraz płonącej katedry…ogień trawiący właściwie historię 7 wieków i to w mgnieniu oka.
Tak sobie pomyślałam może ten kataklizm wywoła jakąś ,,duchową odbudowę,,
w nas ludziach ? Przecież tak naprawdę nie panujemy na światem, chociaż niektórzy
bawią się ,,w bogów,,…
Piękny wpis Aniu zresztą jak zawsze 🙂
Kasiu 🙂 Bardzo dobrze by się stało, gdyby jakaś „duchowa odbudowa” poszła za tym zdarzeniem, nadziei jednak nie mam. Może tylko trochę poczucia jedności w przeżywaniu zaistniało i udział w odbudowie może zbliży ludzi.
Dzięki, Kasiula 🙂
To jest europejska tragedia, i nie smiesza mnie zarciki disneyowskiego Quasimodo, który niby szuka mieszkania na poddaszu, niesmacza mnie takie zarty :/ a widze tego badziewa naokolo w necie. Jak masz dobrze, widzialas jeszcze stara katedre, zazdraszczam niesamowicie. Madry maz, który kazal czerpac, gdy bylo jeszcze z czego (sil). Pozdrawiam Was serdecznie i zycze milych i rodzinnych swiat!
WordPress coś mnie nie lubi, wyrzucil komentarz… Bardzo przeżywam pozar katedry, to katastrofa na skalę europejską. Nie śmieszą mnie wcale gify z Quadimodo, ktory szuka nowego mieszkania na poddaszu
Lucy 🙂 Jest wszystko, nie zniknęło.
Ogromna szkoda i żal takiego zabytku, miejsca o naprawdę niesamowitej energii. Durne żarty też mnie nie śmieszą, szczególnie w obliczu tak ogromnego pożaru. Aż nie do uwierzenia, że obyło się bez ofiar.
Lucy, Zdrowych, Spokojnych, Dobrych Świąt dla Ciebie i Twoich Bliskich 🙂
Jednego dnia coś jest, drugiego już może nie być… I my i nasze wytwory jesteśmy mali wobec praw natury i żywiołów…. takie swoiste rekolekcje w tym przedświątecznym czasie…