„Przeszłość traktuję jako niezbędną drogę, która doprowadziła mnie do dnia dzisiejszego” – Louise L.Hay

Dziś jest dwudziesty siódmy dzień lutego, roku siedemnastego, dwudziestego pierwszego stulecia. Czy to dobry dzień na rozpoczęcie czegoś nowego w życiu?

Długo zastanawiałam się nad – nazwijmy to – przygodą blogową. Jakiś czas temu wpadłam na pomysł takiej aktywności lecz potem z każdej strony zaczynały napływać wątpliwości. Po co ci to? Nie masz co robić? Masz za dużo czasu? Nie potrafisz, nie dasz sobie rady, jesteś wszak techniczną nogą a przecież nie możesz ciągle dzwonić po pomoc jak ci się tekst rozjedzie albo znowu wciśniesz nie ten klawisz co trzeba… Takie słowa i jeszcze inne, dużo gorsze, słyszałam wokół głowy. Długo trwało dopóki nie uświadomiłam sobie, że są to reminiscencje często słyszanego w dzieciństwie zdania: „zejdź z obłoków na ziemię, zacznij myśleć realnie”, które towarzyszyło mi od zawsze powodując emocjonalne huśtawki. Teraz wiem, że prawda zawiera się w innych słowach. „Nie stawiaj barier swej wyobraźni. Tylko z zamków na lodzie powstają potem na ziemi pałace” – pisał Prentice Mulford w „Przeciw śmierci”.

Dziś dotarłam do etapu życia, w którym właściwie wszystko mi już i jeszcze wypada 🙂 Mogę więc dzielić się swoimi myślami, wrażeniami, doświadczeniem. Mogę wydobyć z szuflady pisane dawno i niedawno teksty, wreszcie je uwolnić i puścić w świat. Może komuś sprawią przyjemność i poprawią humor? Tak sobie pomyślałam, że kiedy przyjdzie (a to nikogo nie ominie) udać się do Krainy Wiecznych Łowów albo na Drugą Stronę Tęczy (wciąż nie wiem gdzie wolałabym się znaleźć jako, że serce i do Winnetou woła i do świata Ani Shirley po równo 🙂 ), wtedy tony zapisanego papieru trafią do śmieci albo na makulaturę. A przecież chciałoby się coś ocalić od zapomnienia…

Póki jest się bardzo młodym, nie myśli się o korzeniach swojej rodziny, o przeszłości lecz patrzy się w przód. I dobrze, tak trzeba. Tylko…  dopóki są wokół rodzice, dziadkowie, czasem nawet pradziadkowie wydaje się, że tak będzie zawsze, że zdąży się o wszystko zapytać. Niestety, zwykle niespodziewanie, zawsze zbyt wcześnie, odchodzą ci, którzy są skarbnicą wiedzy, staje się zbyt późno na jakiekolwiek pytania, na uzyskanie bezcennych informacji. Pomyślałam, że spiszę to co pamiętam, co zdążyłam zanotować kiedyś. Moja rodzina wywodzi się z Galicji, dlatego z zainteresowaniem zaczęłam oglądać serial „Belle Epoque” odzwierciedlający ówczesną rzeczywistość i w miarę możliwości ukazujący także fragmenty życia zwykłych ludzi. Z tego też powodu, że „gdzie się kto ulągnie tam ciągnie” – jak mówiła moja babcia Stefa, sięgnęłam po rzecz Stanisława Aleksandra Nowaka pod tytułem „Galicyjanie” i zachwyciłam się sposobem przedstawienia i opisania świata. W tematyce pozostaje także wspaniały „Mit Galicji”, perełka po prostu, album wydany dzięki Międzynarodowemu Centrum Kultury w Krakowie i Wien Museum z okazji wystawy zorganizowanej w Krakowie i w Wiedniu.

27.02.2017

  • Gość: [Rick] *.multi.internet.cyfrowypolsat.pl Masz dobrą rękę do przelewania myśli na słowo drukowane,a może napisz książkę?
  • Gość: [Łepski] *.dynamic.chello.pl Bardzo przyjemne pióro, będę czytał. Pozdrawiam
  • Gość: [L.G.] *.adsl.inetia.pl Super,czekam na więcej.
  • annazadroza Rick. Dzięki za odwiedziny i dobre słowo 🙂 Już napisałam, będę pomału wrzucać na blog. Zapraszam.
  • annazadroza Łepski. Dziękuję za odwiedziny i miłe słowa:) Zapraszam serdecznie. Pozdrawiam.
  • annazadroza L.G. Ciąg dalszy nastąpi, zapraszam:)
Podziel się:
Ten wpis został opublikowany w kategorii Myślę sobie. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *