Pani czy Panna?

Pani a może Panna Wiosna. Przyszła wreszcie. Na razie tylko kalendarzowa. Na razie wciąż kłóci się z Panią Zimą, która w tym roku jest uparta i nie chce odejść. Może ma demencję i nie pamięta, że wróci? Plotę, ale mam wrażenie, że różne wydarzenia dnia codziennego
czasem zaczynają się „rzucać na mózg”. Cóż, to są doświadczenia wpisane w naszą ziemską drogę, lekcje do przerobienia, do nauczenia się i dopóki się nie nauczymy i nie dostaniemy w indeksie zaliczenia to się będzie taka lekcja powtarzać. Kilka takich lekcji już przerobiłam,
uświadomiłam je sobie w pewnym momencie i teraz już w inny sposób reaguję na to, co życie niesie. W tej chwili przyszło mi na myśl, że muszę Wam pokazać książki, które pomagały mi zmieniać mój wewnętrzny świat, podejście do realu. Jest tego trochę, no i trwało latami, nie od razu Kraków przecież zbudowano. Trwać będzie do samego końca ziemskiej wędrówki, oczywiście dopóki trwać będzie świadomość, mogę sobie tylko życzyć, żeby mnie nie opuściła… To w niedalekiej przyszłości Wam pokażę, muszę najpierw zdjęcia porobić.
A na razie – coś na ząb 🙂
Wera była przez weekend, co owocuje u mnie chęcią dogadzania wnuczce kulinarnie. Tak więc na śniadanie pasta z jajek być musiała. Kiedy była małą dziewczynką najbardziej lubiła makaron z bułeczką podsmażoną na maśle i mówiła „pysna ta potlawa” 🙂 Przed wyjściem z
psami ugotowałam jajka, akurat wystygły podczas psiego spaceru. Wercia wstała wcześniej, bo w sobotę w ramach wf (zdalnego) miała przejść 5 km uprzednio się zarejestrowawszy u nauczycielki, aplikacja rejestruje przebytą odległość i w ten sposób nauczycielka sprawdza
czy młodzież nie oszukuje. Ponieważ młoda już była „na chodzie” to jajka obrała i utarła, patrząc przy okazji jak babcia Ania pastę robi.

… lubię tę pastę, moja mama ucierała masło z pokrojonymi drobniutko  jajkami, ja trę jajka na tarce i dodaję nieco majonezu do sklejenia, tak jest szybciej …

Na spacer Wercia poszła razem z dziadkiem i psiepsiołami, a babcia w tym czasie upiekła rożki. Piekła w sumie dwa razy, bo i w sobotę i w niedzielę, jedne z jabłkami, drugie z marmoladą. Już się babci nie chciało obierać jabłek, ponieważ ciasto z jabłkami też upiekła. Przy rożkach pierwszych pomagała Calineczka, skleiła trzy. Przy czym nie chciała, żeby były rożki tylko „inne ciaśtećka” 🙂 Musiało się stać zadość życzeniu szkrabusi 😉

… wyszły takie zgrane pakieciki …

… ciasto wciąż wg przepisu na „szybkie ciasto z morelami”, z jabłkami jest  rewelacyjne …

Piątkowy wieczór spędziliśmy w towarzystwie „Upiora w operze”. Dawno już filmu nie puszczaliśmy, bo dawno Wera u nas nie była na noc. Teraz po głowie wciąż arie mi chodzą, bo są przepiękne, uwielbiam 🙂
W ramach dogadzania wnuczce na sobotnią kolację zrobiłam pizzę! Dumna jestem do tej pory, wyglądała przepięknie. Muszę popracować nad sosem, zrobiłam z przecieru pomidorowego i nie był taki dobry jak w pizzerii. Z pizzy nie został ani kawałek, zniknęła do ostatniego okruszka mimo, że była duża na całą piekarnikową blachę, więc jednak smakowała. Mnie też, ale sos muszę zmodyfikować.

… dumna jestem, że potrafiłam …

Mam termin szczepienia! Wprawdzie w pierwszej chwili brzmi jak żart, bo 1 kwietnia, hi hi, czyli w prima aprilis 🙂 🙂 🙂  Znaczy się, panie dziejku, będzie na wesoło 😉

Trzymajcie się zdrowo!

 

Podziel się:
Ten wpis został opublikowany w kategorii Kuchennie i smacznie, Myślę sobie. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

30 Responses to Pani czy Panna?

  1. 7 8 Krystyna pisze:

    Aniu, twoje wypieki na zdjęciach wyglądają rewelacyjnie pewnie też tak smakują. Dla mnie wiosna będzie wtedy, kiedy się zazieleni. Pozdrawiam

    • anka pisze:

      Krysiu:-) Dla mnie też wiosna = zieleń, czekam na rozwinięcie już pączkujących listków 🙂 Moje wypieki dziękują za uznanie;) Uściski!

  2. cieniewiatru pisze:

    Moja Mama też ma szczepienie 1 kwietnia 😉
    czekam na wpis o wspomnianych tu książkach
    dobrego tygodnia, pełnego słońca i ciepła 🙂

    • anka pisze:

      Katju:-) Moja przyjaciółka Marysieńka też ma 1 IV 🙂 Trochę się obawiam bólu głowy itp. więc zaopatrzyłam się w tabletki. Dobrze, że nie mamy z MS jednocześnie, to na zmianę będziemy dochodzić do siebie. Babcia D. nie miała kompletnie żadnych sensacji, ale ją szczepiono „pfizerem”.
      Mobilizujesz mnie do wpisu, będę musiała znaleźć trochę czasu, ale obiecuję, że się sprężę 🙂
      Wiosny ciepłej, miłej i spokojnej 🙂

  3. jotka pisze:

    Zdecydowanie panna Wiosna 😉
    Ale smakowitości u Ciebie, za mną lody chodzą, więc chyba ma się na ciepełko:-)
    A propos szczepień – nie wszyscy u nas zaszczepieni, a rząd wysyła medyków do bazy Nato by tamtych zaszczepili! Rozumiesz to?
    Trzymam kciuki, by 1 kwietnia okazał się szczęśliwy:-)

    • anka pisze:

      Jotuś:-) Też mi bardziej panna pasuje, ale Jesień i Zima to zdecydowanie panie 😉
      Lody za mną nie chodzą nigdzie poza Szczawnicą, tak jakoś jest, że tam najbardziej smakują, gdy siedzimy na balkonie i odpoczywamy po zmęczeniu albo zwyczajnie się lenimy.
      Zrozumieć się nie da. Zresztą całe postępowanie jak z domu bez klamek…
      Trzymaj kciuki, Ty przeżyłaś to i mnie się uda 😉 Buziaki!

  4. BBM pisze:

    Temperatury coraz wyższe /będą!/, więc wiosna- chciała czy nie chciała- lada moment się zazieleni.
    Chwilowo wolę nic na temat szczepień nie pisać, bo burdel jest tak okrutny, że znowu mi może termin odfrunąć. Ćwiczę cierpliwość i zgodę na nieprzewidywalność losu!;)))

    • anka pisze:

      Matyldo:-) Dlaczego Ci termin odfrunął? Może za to inna szczepionka Ci się trafi? Nam powiedzieli, że AstraZeneca jest dostępna. Trudno, co ma być to będzie.
      Wiosna nam się po prostu piękna należy! Buziaki 🙂

      • BBM pisze:

        Jest minus ale i plus: termin przesunięty w czasie, ale za to szczepienie na miejscu, nie musimy jechać 120 km, żeby się zaszczepić, czyli trzeba uzbroić się w cierpliwość i czekać. A co ma być, to będzie!;)

        • anka pisze:

          W sumie chyba lepiej, że nie będziecie musieli jechać tyle km. Termin podali dokładny, czy jeszcze nie? Trzeba być przygotowanym, bo mogą zadzwonić, że jest akurat wolna dawka i korzystać. Powodzenia Matyldo 🙂

  5. fuscila pisze:

    Oj, to ja szczęściara jestem, bo już dwukrotnie zaszczepiona! Rzadko mi sie takie szczęście zdarza!
    Zawiszczam Ci trochę tego dogadzania Wnuczkom, bo moje to już pannice i rzadko kiedy je mam okazję gościć. Ale też wtedy się staram, chociaż od dawna już nie piekłam pizzy czy nawet zwykłego ciasta. Lenistwo pozimowe nadal trzyma, ale słońce coraz częściej gości na niebie, to i pewnie ja tez się zmobilizuję!
    Serdeczności podsyłam!

  6. anka pisze:

    Fusilko:-) Dla siebie nie chciałoby mi się nic piec, ani specjalnie gotować, szukać, wymyślać. A w życiu! Dla wnuczek mi się chce, jakbym skrzydeł u ramion dostawała 🙂
    To znaczy dla Wery, bo Calineczka niczego nie lubi, nie chce, nie będzie i siedem światów z nią w kwestii jedzenia. Jak niejadkiem była tak jeszcze jest, zupełnie jak jej tatuś 😉
    Dobrze, żeś już zaszczepiona i możesz mieć spokojniejszą głowę dzięki temu.
    Macham serdecznie i mocno!

  7. Normalnie wszystko bym zjadła. hihih Wnuczka ma z Wami jak w raju i aż super się to czyta. 🙂 Chętnie poczytam o książkach, które Ci pomogły w życiu. Akurat sama jestem w ciężkiej sytuacji i takie pozytywne posty są mi pomocne. 🙂 Pozdrawiam i tulę mocno. :)))) <3

    • anka pisze:

      Aguniu:-) Krótkie są te wspólne chwile o rzadkie. Po pierwsze „zapracowana szkołą” choć zdalna nauka, ale to jeszcze gorzej, bo cały dzień przy komputerze. Po drugie – wirusisko wstrętne, więc kontakty ograniczać trzeba do niezbędnych. Tak tęsknię do normalności, jak chyba wszyscy…
      Jesteś drugą zainteresowaną osobą, więc się muszę sprężyć 🙂
      Buziaki!

  8. Urszula97 pisze:

    Ta wiosna nas nie chce.My czekamy na telefon, pomóc w naszym punkcie nie ma Astry , zobaczymy.Trzeba powoli szykować się do świąt.Szkodniki małe będą. Nawet w tym tygodniu chyba będzie dyżur.Zajączka muszę też wnukom prz6gotowac.Pozdrawiam.

    • anka pisze:

      Ula:-) Szkodniki najcudniejsze 🙂 a Calineczka też umęczyć potrafi, że hej 😉 Masz co robić. Niech zadzwonią z przychodni jak najprędzej, żebyś już czuła się bezpieczniej. Serdeczności!

  9. koliberek pisze:

    Fajnie masz, że możesz dla kochanych wnuczek coś upiec, ugotować. Sprawia to wiele radości.
    Czytając Twój wpis, człowiek mobilizuje się do zrobienia czegoś prostego, nie wyszukanego, a smacznego. Dobrze odświeżyć stare zeszyty z przepisami.
    Jestem ciekawa Twoich propozycji książkowych.
    Czy pryma aprilis czy nie, ważne, że masz wyznaczoną datę.

    • anka pisze:

      Koliberku:-) Bardzo lubię dla wnusi przygotować to, co jej smakuje. Najmłodsza Calineczka jeszcze niczego nie lubi tak naprawdę, wymyśla co chwilę coś innego gdy jest u mnie. Szczególnie kiedy ma się zbierać do domu 🙂
      Masz rację, ważne, że data już jest i światełko normalności na horyzoncie.
      Pozdrowienia 🙂

  10. Lucia pisze:

    Babcia Ania zasłużyła na hymn pochwalny. Ja jeszcze nie znam daty szczepienia. U nas wciąż szczepią 80 plus. Wczoraj zaszczepił się przyjaciel V. 82.
    Italia jest wiekowa nie tylko historycznie.
    Buziaki

    • anka pisze:

      Luciu:-) Babcia Ania bardzo dziękuje za dobre słowo 🙂
      Ciekawa jestem jaką szczepionkę miał przyjaciel V. Pani w przychodni uprzedziła, że AstraZeneca jest do dyspozycji pewnie dlatego, żeby nie było, iż ktoś ucieknie spod igły kiedy się dowie. Dziewczyny nasze Blożanki miały sensacje poszczepienne po jej użyciu, ale trudno, będzie co ma być, jakoś przetrzymam.
      Buziaki!

  11. Pola pisze:

    Dla mnie Pani Wiosna, tak jak ja nie jestem już Panną 🙂
    Bardzo mi się spodobało zadanie pani od WF, pogratuluj jej mądrości, aby odciągnąć dzieciaki od komputerów!
    Pyszności jak zawsze u Ciebie, ślinkę wytwarzają natychmiast na sam widok 🙂
    No i na koniec o operze słow kilka. Wzbudziłaś nostalgie za czymś ważnym w naszym zyciu „przed” . Byliśmy częstymi bywalcami takich miejsc, i bardzo za nimi tęsknimy!
    Ojeju! Jak bym chciała znów!
    Serdeczności Kochana Anuśko! I zdrówka!

    • anka pisze:

      Polu:-) Pani czy Panna – niech wreszcie przyjdzie 🙂
      Mnie taki spacer też ucieszył, aczkolwiek ja zostałam w domu (zajmując się kuchnią) to cieszyłam się, że młoda się przewietrzy, MS i psiepsioły też 🙂
      Niestety, na wyjście do opery jeszcze trzeba będzie poczekać. Nikt nie wie ile czasu, musimy się uzbroić w cierpliwość…
      Uściski serdeczne Polinko Kochana! I zdrowia oczywiście!

  12. Mysza w sieci pisze:

    I ja jestem pełna podziwu, dla tej pizzy i wszelkich innych wypieków 🙂 Do pizzy jeszcze podejścia nie robiłam, ale przepis na sprawdzone ciasto od znajomych już mam. Teraz tylko mobilizacja i próby, choć z tym naszym sprzętem może być..krucho. I nie mam na myśli kruchego ciasta 😉 Dobrze, że termin jest, zaczynamy odliczanie, a w prima aprilis oby żadnego żartu nikt nie zrobił i dotrzymał danego słowa 🙂 Serdeczności Aniu i do następnych literek!

    • anka pisze:

      Myszko:-) Do pizzy przymierzyłam się pierwszy raz jakoś koło poprzedniego Sylwestra, Wera chciała, więc szukałam przepisu i dostałam od Fusilki. Robiłam kilka razy, ale teraz pizza musiała być na cienkim cieście więc znowu szukałam i udało się 🙂 Spróbuj, jaka wyjdzie taka będzie dobra, chłopakom na pewno zasmakuje. Piekarnik może nie zastrajkuje 😉
      Na prima aprilis kilka osób ma termin, będzie wesoło 🙂 Buziaki i do literek!

  13. dora pisze:

    Najlepszy przepis ns ciasto do pizzy mam z yt. Mega zajebiste ciasto na pizze, nie mogę tu dodac linka, wiec jesli chcesz to
    poszukaj , serio jest super i corka zawsze takie robiła i pizza była swietna.

    • anka pisze:

      Dorcia:-) Ciasto dobre wyszło, cienkie, miękkie i smaczne, nawet brzegi do zjedzenia. Muszę wpisać do zeszytu na zawsze. Teraz zrobię z tuńczykiem, taka nam smakowała kiedyś w pizzerii najbardziej, ale pizzeria zdechła, nie ma i pizzy też nie ma, a była najlepsza na świecie 🙂

  14. Ewa pisze:

    Aniu, ale ci zazdroszczę szczepienia, ja nie mogę się doczekać na swoje nie wiadomo kiedy. Zaczynam się cieszyć, że nie umiem tak wspaniale pichcić jak ty, bo zapewne już nie mieściłabym sie w drzwi. Ale przepisy niektóre i tak ci zabieram, nie mogąc się oprzeć, a ty jeszcze przewrotnie piszesz, że to takie proste i w ogóle…
    Przytulaski największe!

    • anka pisze:

      Ewuś:-) Ja robię tylko proste, skomplikowane są nie na moją cierpliwość. I czasu mi szkoda.
      Jesteś jeszcze młoda więc i terminu szczepienia jeszcze nie masz, my seniorzy to już się doczekaliśmy. Mam nadzieję, że nic się nie poplącze i się zaszczepimy.
      Całuski i zdrówka!!!!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *