Odwyk

Jestem na odwyku. Hi hi, to nie tak jak myślicie 🙂 Postanowiłam odwyknąć od telewizora a przynajmniej zmniejszyć z nim kontakt. W nowym sezonie, czyli po wakacjach, ani razu nie oglądałam żadnego z seriali, które lubię. Nie, to nie jest umartwianie się, lecz próba odzyskania czasu na inne sprawy, na które go zawsze brakuje. Jedynie „Taniec z Gwiazdami” w piątek i „Twoja Twarz Brzmi Znajomo” w sobotę biorę pod uwagę. Tym razem  byłam niezadowolona z wyników, bo kibicowałam innym osobom i wykonaniom w obu przypadkach. Ale oglądałam z przyjemnością 🙂
Wczoraj, w niedzielę, była taka piękna pogoda, że siedzenie w domu to po prostu grzech 🙂 Rankiem wprawdzie zmarzłam, nie przypuszczałam, że może być aż tak zimno. Lodowaty wiatr przenikał przez cienką kurtkę. W ciągu dnia ku mej radości zrobiło się ciepło jak latem. Przykro myśleć, że już się jesień zaczęła, choć taka jak w niedzielę mogłaby trwać i trwać aż do samej zimny.
Wróciwszy z popołudniowego wyjścia z psami usiedliśmy sobie w ogródku. Było ciepło, wiatr ucichł. Napoczęliśmy cytrynową nalewkę z 2013 roku. Wytrzymała dlatego, że siedziała sobie w garażu i nabierała mocy. Jest jeszcze aroniowa i pomarańczowa. Przydałoby się jakąś nową nastawić, oczywiście „dla zdrowotności, nie dla opilstwa” 🙂  Do tego kawa, placek drożdżowy wg przepisu Jotki. Podobno ochłodzenie idzie, należało się więc nacieszyć ciepłym, słonecznym dniem.
W ogródku kwitną groszki, rozchodniki, aksamitki, trawa odżyła po deszczach, dzikie wino zaczyna się przebarwiać i wygląda bajecznie. Niestety, bukszpany muszę spisać na straty. Zeżarły je obrzydliwe gąsienice zanim się zdążyłam się zorientować co się dzieje i krzaczki uschły. Przed wyjazdem ucięłam kilka gałązek i wstawiłam do wody z nadzieją, że puszczą korzenie. Już tak kiedyś zrobiłam z powodzeniem. Teraz posadzę je w donicach na tarasie, może tu ich nie dopadnie żadna zaraza.

Dziś słońce nad laskiem wstawało w postaci ogromnej, czerwonej kuli, wydawało się, że będzie ładny dzień, podobny do wczorajszego. Jednak chyba nie, zdążyłam dać psiakom śniadanie, ugotowałam jajka na twardo dla nas, zalałam sobie kawę – tym razem „normalną” plujkę, tak mi się zachciało. Usiadłam, włączyłam Lapcia, odpowiedziałam na miłe słowa Myszki pod „Po co wróciłaś, Agato”, którą to powieść Myszka aktualnie czyta  i spojrzałam przez okno. A tam – niebo zasnute chmurami! I po lecie 🙁

W celu uprzyjemnienia jesieni – coś rozgrzewającego i smacznego 🙂

Placek drożdżowy wg przepisu Jotki, wilgotny i smaczny, na razie wyszedł za każdym razem, ale na pewno kiedyś go zepsuję 🙂

Zupa selerowa, w życiu bym nie pomyślała, że może być tak smaczna 🙂

Zapiekanka cukiniowa z pomidorami, zrobiłam skuszona wcześniejszym wpisem Ervi i komentarzem LC

Odwyk odwykiem – ale od zachwycania się Szczawnicą nie odwyknę nigdy 🙂

Są to widoki dosłownie kawałek za osiedlem. Czyż można się nie zachwycać? Co krok wyłania się nowy obraz co widać dokładnie na dwóch ostatnich zdjęciach. Pierwsze jest troszeczkę dalej idąc w stronę „Czardy”.

Mimo jesiennego nieba życzę Wam ciepła i dobrego tygodnia 🙂

Podziel się:
Ten wpis został opublikowany w kategorii Myślę sobie. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

42 Responses to Odwyk

  1. dora pisze:

    Dziękuję i nawzajem Aniu. Wczoraj chwilę pochodziliśmy po lesie i przejezdzalismy przez piękne gorskie drogi, okolicr Czarnej Góry, pogoda piekna, niebo b błękitne, ach!
    Taka jesieñ mogłaby być codziennie.

    • anka pisze:

      Dora:-) No właśnie, taka jesień powinna być do samej zimy. U mnie się już popsuła, chmury wiatr przygnał nie wiadomo po co, słońca już nie ma i szaro się zrobiło. Wypada czekać na powrót babiego lata, przecież jeszcze przyjdzie 🙂
      Dzięki i macham obiema rękami 🙂

  2. cieniewiatru pisze:

    Telewizji już praktycznie nie oglądam, a doba i tak za krótka…
    Dzień wczoraj był piękny, nawet babie lato widziałam 🙂
    Słonecznego tygodnia

  3. bognna pisze:

    Powodzenia:)
    Ja bez telewizora moge spokojnie zyc. Obowiazkowo ogladamy jedynie flamndzkie wiadomosci o godz.19.00. Reszta moze nie istniec. Za to dobry serial na „Netfixie” zawsze mile widziany, aczkolwiek dzialamy naprawde wybiorczo.
    Naleweczki….hmmm:)

    • anka pisze:

      Bognna:-) Ty jedna o naleweczkach wspomniałaś 🙂 Mniam… takie swoje najlepsze 🙂 Informacyjny kanał jakiś trzeba, że człek wiedział na jakim świecie żyje, bo może się obudzić w zupełnie innym niż zasnął…
      Koniecznie muszę jeszcze jakąś nastawić na zaś, naleweczkę znaczy… 🙂

      • bognna pisze:

        A propos naleweczek; SZKODA, ze tak daleko mieszkasz;(
        A propos ogladania TV: niedawno czytalam miedzynarodowe wyniki badan na ten temat. Otoz najwiecej TV oglada sie w USA, na drugim miejscu, niestety, w Polsce.

        • anka pisze:

          Bognna, dawno temu oglądałam fragment jakiegoś amerykańskiego filmu, bohaterowie mówili, że największe szczęście to złoto i błękit. Okazało się, że złoto to piwo a błękit ekran telewizora. Takie to ichnie szczęście więc im podziękuję za ich wizję/wersję, niech sobie z nią siedzą za oceanem. Niestety, rodacy nasi przyjmują tę opcję w dużej ilości…
          Też żałuję ale – zrób sama 🙂 Będziesz miała frajdę i przyjemność. Przepisów jest jest masa w necie, w książkach. Nawet takich na szybko, na które nie trzeba latami czekać 🙂 Ze sklepu lubię serię „Nalewki Babuni”, jak jest zimno – w sam raz na rozgrzewkę. I ładne butelki zostają do wykorzystania na własną na przykład 🙂

  4. BBM pisze:

    Ja swój odwyk telewizyjny „uprawiam” nieco inaczej: telewizor gra a ja skupiam się zupełnie na czym innym- książka, dłubanina… całkowite wyłączenie nie wchodzi w rachubę z różnych względów.
    Zresztą ostatnio króluje u nas sport, więc nawet łatwiej mentalnie się wyłączyć…

    Jedzonkowe zdjęcia wyglądają baaardzo apetycznie! :))

    • anka pisze:

      BBM:-) Seriale ubarwiają życie, nie powiem, że nie, pełnią też rolę edukacyjną (niektóre), jednocześnie uzależniają. Np. ja się złościłam, kiedy nie mogłam obejrzeć odcinka. A naprawdę oglądałam przed wakacjami już tylko „W rytmie serca” (Na Polsacie, w Kazimierzu się rzecz dzieje) oraz „M jak miłość”. Oglądałabym dalej gdyby nie fakt, że podczas wakacji się uwolniłam, zyskałam trochę czasu i wolność, postanowiłam więc ten stan kontynuować. Pewnie się jeszcze złamię, ale z doskoku obejrzenie co jakiś czas to zupełnie co innego niż wyczekiwanie z niecierpliwością połączone ze złym humorem w przypadku braku możliwości obejrzenia.
      Kiedy robótki grały pierwszoplanową rolę w „zajęciach pozaobowiązkowych” też miałam włączony telewizor i zupełnie mi nie przeszkadzał.
      Aha, przy programach informacyjnych pozostaję, ale wybiórczo i w ograniczonym zakresie bardziej niż dotąd, żeby mnie szlag jasny na miejscu nie trafił …
      Potwierdzam, że ciasto Jotki zawsze wychodzi (do tej pory) a jego przygotowanie nie wymaga trudu 🙂

  5. Ervi pisze:

    Szkoda czasu na telewizor – dla mnie i tak nie ma co tam oglądać. Nic ciekawego 🙂 Lepiej spędzać czas z rodziną,przyjaciółmi, na świezym powietrzu…. weselej i przyjemniej 🙂

    Och ta zupka… lubię seler… chciałabym wiedzieć jak zrobiona 😉

    • anka pisze:

      Ervi:-) Czasem zdarzy się coś ciekawego, w zależności oczywiście od preferencji telewidza. Zresztą teraz jest taka ilość programów, że można coś znaleźć dla siebie.
      Na świeżym powietrzu jest wspaniale w określonych porach roku, niestety, nadeszła jesień. Sama wiesz, ze z Panią Jesienią różnie bywa. Jeśli jest złocista, polska, z nitkami babiego lata w słońcu – jest piękna. Natomiast kiedy sobie przypomni, że ma wiać, lać, dmuchać wszędzie – to dziękuję uprzejmie, nie lubię, brrr…
      Przepis na zupkę podam, tylko teraz nie chce mi sie wstać z fotela, leń mnie ogarnął po powrocie ze sklepu. Potem poszukam, na pewno. Spec jalnie dla Ciebie 🙂

      • Ervi pisze:

        Ja jakoś nie mogę znaleźć – wolę czytać 😉
        Z Panią jesienią ale i z Panią Zimą, Wiosną i Latem… Matka Nautra lubi zaskakiwać i to różnie 😉
        O będzie przepis. Super ;D

    • ervi pisze:

      A pomyśl, przemyś ;D

  6. fusicila pisze:

    Do Twojego składu tv dorzucę tylko Mam Talent i Starsza Pani musi fiknąć! :-)))
    Serial to Pułapka. Filmy – na Canal+, wczoraj Kler obejrzałam po raz drugi, co mi się nie często zdarza. A dziś okna na parterze umyłam i idę w poziom, bom utrudzona wielce.

    • anka pisze:

      Fusilko:-) „Mam Talent” wnuczka oglądała i potem nas „katowała” bo musieliśmy odgrywać różne cuda. Jak ja tęsknię za tym czasem, ona już taka duża! O starszych paniach fikających nie zaczęłam oglądać, to odpuszczę sobie. Jak Ty z oknami szalałaś po kontuzji? Dbaj o siebie, kochana!

  7. Mysza w sieci pisze:

    Aniu czytam i naczytać się nie mogę 🙂 I bardzo się cieszę, że wpisujesz tu kolejną część, bo by mi brakowało zapoznanych już dziewczyn, damsko-męskich perypetii uczuciowych i dziecięcych śmiesznostek 🙂 Smacznie tam u Ciebie i krajobrazy cudne.. Nie ma co tracić czasu na tv, już lepiej włączyć dobry film albo poczytać książkę i wyjść na spacer, póki jesień złota.. Buziaki!

  8. anka pisze:

    Myszko:-) Pewnie, że lepiej toteż na okres wakacyjny nawet seriale mają przerwę, bo twórcy zdają sobie sprawę, że nikt ich oglądał nie będzie. Złota jesień dziś ode mnie uciekła, niebo chmury zasnuły, dobrze, że jeszcze nie pada, bo psy zmokłyby niepotrzebnie.
    Nieustająco pozostaję w stanie radości z powodu, iż Tobie się podoba i dobrze się w świecie „mafii” ursynowskiej czujesz 🙂 A krajobrazy najcudniejsze bez względu na pogodę i ludzkie nastroje 🙂
    Ściskam 🙂

  9. jotka pisze:

    Z seriali oglądam tylko Detektywa Murdocha i czasem powtórki Doktora Housa.
    U nas tez był placek drożdżowy autorstwa mego męża, ja zrobiłam kurczaka ze szpinakiem i suszonymi pomidorami…pyszny weekend i spacery po parku to jest to:-)

    • anka pisze:

      Jotko:-) Rozpusta dla podniebienia, co tu dużo mówić 🙂 Czasem się człowiekowi po prostu należy 😉 Po brzydkim przedpołudniu rozpogodziło się i ociepliło, teraz jest słoneczko i niechby tak pozostało. Dra Housa oglądałam kiedyś, teraz już mi się nie chce chyba, że przypadkiem trafię i akurat przyciągnie moją uwagę. Pełna podziwu jestem dla Twego Męża z powodu zdolności pieczenia ciasta drożdżowego. To wielki wyczyn 🙂 🙂 🙂

  10. lucia pisze:

    Ja telewizora mogłabym nie mieć. Włoska telewizja skutecznie mnie odzwyczaiła. Jedyny serial jaki oglądam czyli ” Na dobre i na złe” ściągam na bieżąco z Chomika. Może kiedyś coś mnie zainteresuje. W Italii też jest ” Taniec z gwiazdami” ale V. kocha politykę. Niby są 3 telewizory ale jak mówię mogłyby nie istnieć. Szczawnica piękna o każdej porze dnia i porze roku. Placek z pewnością smaczny. Seler nie należny do moich ulubionych warzyw. Cukinie dziś mamy na kolacje faszerowaną. Po włosku chlebem i tuńczykiem. Buziaki

    • anka pisze:

      Lucia:-) Faszerowana chlebem i tuńczykiem? Jak to? Z samej nazwy mi się podoba, chyba bardziej niż z pomidorami 🙂 Lubię tuńczyka. Za selerem też nie przepadam, dlatego smak zupy mnie zaskoczył i to baaardzo, w sensie pozytywnym i weszła na stałe do zeszytu 🙂 „Na dobre i na złe” już przestałam oglądać jakiś czas temu, jak mieli uśmiercić dra Adama, zeźliłam się i przestałam. Nie wiem więc czy to zrobili czy nie, obraziłam się i już 🙂 Dzięki temu zyskałam wolne środowe wieczory. Uściski 🙂

  11. Urszula97 pisze:

    Taki odwyk nie dla mnie,wieczór jest z TV i to seriale które oglądam kilka lat, dużo ostatnio było LA , Siatkarze, to trzeba zobaczyć, jeszcze trochę na działce,jeszcze mrożonki to wieczór ma być mój.
    Aniu ,dziękuję za kciuki, przezyłam i nie bolało, teraz trzymaj kciuk za wyniki bo pojechały próbki na onkologię.Pozdrawiam i Ciepłe z Puchatym śle.

    • anka pisze:

      Ula:-) Trzymam, trzymam, ślę cały pociąg (nie tylko wagon) Ciepłego z Puchatym do Ciebie i mnóstwo dobrych życzeń.
      Lubiłam wieczory z tv i serialem, ale mi się trochę sytuacja pokomplikowała i wolę mieć czas na „walkę z codziennością” bez złoszczenia się na cały świat, że nie mogę obejrzeć jakiegoś odcinka. M.in. – babcia D. odbija sobie okres względnej normalności na wyjeździe i jest ciężko, jakby po wizycie u lekarki prowadzącej nastąpiło nagłe pogorszenie. Być może jest to wynik odreagowania po wysiłku, jakim było staranie się ukrywania demencji? Wiem, że nie wiem co się stanie za chwilę …
      Jak się spisywał Jacuś na ceremonii? A Oluś?
      Uściski serdeczne 🙂

  12. Lucy pisze:

    Telewizor musial odwyknac ode mnie, bo w sumie niewiele jest tam programów, które mnie interesuja. Kiedys nawet seriale czyli mydlane byly lepsze…
    Aktualnie koncentruje sie znowu na Netflixie, mialam przerwe ostatnie kilka miesiecy, gdy mama stawala sie coraz bardziej absorbujaca- teraz mam wiecej czasu, ale tez malo co ciekawego tam znajduje, w sumie tylko czasami jakis serial, o ostatnich carach, o zabójstwie Versace, aktualnie ogladam film o dziewczynie z anoreksja, póki co, ciekawi mnie.

    • anka pisze:

      Lucy:-) Z pewnością masz więcej czasu i spokoju. Po okresie napięcia związanego z opieką nad chorą Mamą nagle masz wolne chwile… Są osoby, które nie wiedzą co zrobić z czasem, nie mogą się odnaleźć, Ty do nich nie należysz. Masz pracę, MIRKĘ, robótki – a w tym jesteś mistrzynią! Masz kochanego Tatę i jeszcze blog, na który zaglądamy jak do przyjaciółki. W tym układzie telewizor musi się cieszyć jeśli od czasu do czasu zaszczycisz go swoją uwagą 😉

  13. Stokrotka pisze:

    Ja też jestem na takim odwyku.
    Natomiast – podobnie jak Ty nie żałuję sobie pięknych widoków / W Łazienkach Królewskich jest coraz piękniej/ i różnych pyszności …
    Wszystkiego dobrego Anko 🙂

    • anka pisze:

      Stokrotko:-) Dziękuję i Tobie również 🙂
      To jest nas więcej takich „odwykających” 🙂 Łatwiej dostrzegać piękne chwile i miejsca, np. wczoraj o świcie była widoczna ogromna, czerwona kula wschodzącego słońca nad drzewami, co zauważyłam będąc na łące z psami (jak już skończyłam ziewać 🙂 )
      Łazienki są cudne o każdej porze. już chyba mówiłam, że uwielbiałam jeździć do Łazienek podczas deszczu, wtedy były całe moje i mogłam się snuć do woli po pustych alejkach snując marzenia…

  14. Wilma pisze:

    Szczawnica i jej okolice nieodmiennie cudne.
    Już Ci chyba pisałam, ze i mnie zauroczyły tamte strony i przez wiele lat byłam im wierna i je dwa razy do roku odwiedzałam, ale teraz dla mnie to za daleko i zdradziłam je z Buskiem Zdrojem.
    A pogoda faktycznie bawi się z nami w chowanego, jak jest z rana słonecznie, to później się zachmurzy, a jak od rana nie widać słoneczka, to zazwyczaj koło południa się pokazuje (jak dzisiaj).
    Trudno, to jest jesień, i dobrze by było by taka była jak najdłużej.
    Narobiłaś mi smaku tymi zdjęciami potraw i idę na bazarek po produkty – przede wszystkim po śliwki do placka drożdżowego.
    ps. na odwyku od telewizora jestem już cztery lata i dobrze mi z tym. Sporadycznie oglądam ale tylko TV Style, TLC, HGTV, TTV czy Domo+.
    Ściskam ciepło jesiennie:).

    • anka pisze:

      Wilmo:-) Cudne miejsca, cudna Szczawnica 🙂 Jeśli nie możesz teraz jechać to choć zdjęcia sobie u mnie pooglądasz mimo, że od strony technicznej do Twoich „tako im… jako tym cynowym misom do księżyca…” jak powiedziałby imć pan chorąży orszański 🙂 Lepsze jednak takie niż żadne, wyobraźnia swoje dołoży i Pieniny jak żywe 🙂
      Dziś – jak i wczoraj – rano było zimno i ponuro a po południu rozjaśniło się i świeci słoneczko do tej pory. Zrobiliśmy z psiakami półtoragodzinny spacer, wykorzystując miłe ciepełko. Placek ze śliwkami też mi się marzy. Pewnie się złamię i zrobię niedługo. Najpierw jednak chcę upiec cukiniowy chlebek.
      Z programów tv wymieniłaś najciekawsze, szczególnie HGTV oglądałam często przed zaśnięciem. Teraz talerz Polsatu się zbuntował i nie działa w sypialni, więc nie oglądam niczego. Może to i lepiej.
      Też Cię ściskam jesiennie, ciepło i jeszcze słonecznie 🙂

  15. Salmiaki pisze:

    Piękna ta Szczawnica!
    A telewizja… Czy jest tam jeszcze coś ciekawego do oglądania?

    • anka pisze:

      Salmiaki:-) Nawet baaardzo piękna 🙂
      W tv jest tyle kanałów z różnych części świata, że na coś interesującego można trafić. Nie każdy jednak ma taką możliwość, na tzw. prowincji głównie do oglądania jest jednogatunkowa telewizja i tam wyboru nie ma, ani porównania z rzeczywistością widzianą oczyma innych… Lepiej oglądać piękne krajobrazy choćby na zdjęciach wspominając widziane w naturze 🙂

  16. mokuren pisze:

    Trzymam kciuki za udany odwyk 😉
    Parę lat temu też sobie taki dowyk zrobiłam, bo telewizja zaczęła zabierać mi mnóstwo czasu. I teraz nie mam telewizora wcale – ale wolność !
    Ale smakołyki pokazałaś. Zupę selerową bym zjadła. Miałam kiedyś manię zup-kremów (ta Twoja tak wygląda) i chyba codziennie gotowałam z różnych warzyw.
    Życzę ładnej pogody, takiej „ogródkowej”, tzn, do posiedzenia w ogródku przy nalewkach, kawie i cieście 🙂 Posyłam słoneczko.

  17. anka pisze:

    Mokuren:-) Chwytam słoneczko wszystkimi rękami 🙂 Dziękuję, może jeszcze poświeci 🙂 🙂 🙂
    Zupa selerowa rzeczywiście w postaci kremu. Pomidorową też robię taki niby krem – czyli miksuję warzywa i dzięki temu zostają zjedzone. Kiedy chłopcy byli mali wpadłam na taki pomysł, żeby zjadali marchewkę. Pomidorową lubili, więc rozgnieciona marchewka była niezauważana i dlatego zjadana. Okazuje się, że przy starszych osobach trzeba stosować takie same sposoby jak przy dzieciach 🙂
    Kiedy chłodno się robi przychodzi większa ochota na zupy. Dziś ugotowałam duży garnek grochówki. Właśnie wyłączyłam i „się przegryza”.
    Na razie odwyk jest realizowany bez zakłóceń, zyskałam już sporo czasu dzięki temu i spokoju, nie myślę o żadnym nowym odcinku żadnego serialu i jestem z tego zadowolona.
    Uściski serdeczne przesyłam 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *