Czerwcowe nie tylko spacery :)

Pogoda cieszy. Mnie bardzo, mniej pewnie osoby, które nie lubią ciepełka. Nareszcie można w ogródku spędzić trochę czasu z Calineczką, która nas odwiedziła sprawiając dziadkom radość ogromną 🙂 Szkoda, że zaczyna mówić bardziej „po normalnemu”, a nie po swojemu, co uwielbiam. Na szczęście jeszcze trochę szczebiocze 🙂 Czarowała z dziadkiem, bo on jest specjalistą od robienia sztuczek. Tym razem czarowanie odbywało się na łonie natury i brzmiało: „cialy maly źniknij tlawo”; „dziadku, źlobiś śtućke, zie liśtek źniknie?”; „liśtku źnajdź się w bajcie”. Najcudniej opowiadała bajkę: „dawno, dawno temu ził Kaptulek, naziwał sie Cielwony Kaptulek, babcia mu usiła cielwonom siukienke ź cielwonym kaptulkiem…”. Więcej nie udało mi się zapisać 🙂

Z jedzeniem jak zawsze problem. Tego nie chce, tamtego nie będzie, ani prośbą ani groźbą, że nie pójdzie z pieskami do lasku. Wreszcie zjadła jogurt i komentarz: „ale siem napełniłam paliwem”. Poza tym: „glośku nie lubiem, kukulydziy nie lubiem, lubiem tylko to cio doble” 💚🧡💜 Udało mi się wstawić serduszka!!! Hurrra!!!

W ogródku nareszcie rozkwitły piwonie 🙂

… to niebieskie jest posłaniem dla ulubionego różowego flaminga, którego Calineczka karmiła: „flamingu, cieś źjadnąć?”, po czym ułożyła go do snu na trawie …

Jaki żal, że one tak krótko kwitną, ale cieszę się, że są i zrobię im dużo zdjęć, aby oglądać co jakiś czas do następnej wiosny.  Zakwitły też róże pod którymi ostatnio nam się z MS bardzo dobrze siedzi odpoczywając w przerwach w ogródkowych pracach. Na razie mam „ogródkową wenę” więc muszę korzystać dopóki nie dopadnie mnie leń gigant 🙂

Zakwitł wreszcie irys. Jeden jedyny, choć było sporo, ale chyba zbuntowały się, bo jesienią je poprzesadzałam i jeszcze się nie przyzwyczaiły do nowego miejsca.

Upiekłam rankiem drożdżówkę kiedy dowiedziałam się, ze dzieciaki przyjadą i wciąż twierdzę, że to najlepszy przepis ze wszystkich wypróbowanych do tej pory. Duża blacha wystarczyła na cały dzień i trochę zostało nam na dziś, co dla pokrzepienia strudzonego ogródkową pracą organizmu bardzo się przydało. A w przyszłym tygodniu czeka nas szczepienie drugą dawką. Mam nadzieję, że obejdzie się bez sensacji.

Udanego weekendu i trzymajcie się zdrowo!

Podziel się:
Ten wpis został opublikowany w kategorii Myślę sobie. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

20 Responses to Czerwcowe nie tylko spacery :)

  1. BBM pisze:

    U mnie już piwonie przekwitają, ale irysy kwitną w najlepsze a i róże mają dużo pąków . Jest dobrze! Dobrze, że już niedługo przyjmiesz drugą dawkę- zawsze się człowiek bezpieczniej czuje. Zdróweńka!
    Wnusia urocza!!!:)

    • anka pisze:

      Matyldo:-) Rozkwitły peonie przepięknie, bałam się, że wczorajsza wichura je zniszczy, ale przetrwały. Za to dzikie wino zerwała ze ściany. Jak wyschnie coś trzeba będzie z nim zrobić.
      Dziękuję 🙂 Zdrówka i CiP dużo 🙂

  2. Urszula97 pisze:

    Calineczka słodka.Takie dzieci są cudowne.Piwonie rewelacja aż tu pachną.Pozdrawiam.❤❤

  3. jotka pisze:

    Piwonie pięknie pachną i takie są pierzaste!
    Calineczka przepiękna, z tym kucykiem i czarowaniem – sam miód, a u nas chyba będzie wnuk!
    Smaczności i radości dla wszystkich:-)

    • anka pisze:

      Jotuś:-) Kiedy? Wiadomo już na pewno? Gratulacje !!! Cudowna wiadomość 🙂 Calineczka-Czarodziejka jest naprawdę cudna. Znów rano upiekłam drożdżówkę… pyszna… Buziaki 🙂

  4. fuscila pisze:

    Teraz dzięki elektronicznym gadżetom mamy okazję nagrać nasze wnuczęta! Kiedyś to zupełnie nie do pomyślenia, musiały wystarczyć zdjęcia!
    Okazałą masz białą różę! U nas niespotykana raczej, chociaż przekonałam się w trakcie mego wieloletniego zrywaniu płatków, że należy zostawiać trochę na „zaś”, bo inaczej po pewnym czasie zamiast różowych, są białe.
    U sąsiadki piwonie jak bomby, do kwitnienia szykuje się po raz pierwszy biała.

    • anka pisze:

      Fusilko:-) Naprawdę różowe stają się białe? A po co zrywałaś płatki piwonii? Zainteresowałaś mnie tym. Zrób fotkę jak biała zakwitnie u sąsiadki, moja ma w środku różowe jakby fragmenciki, przez to ładniejsza jeszcze jest.
      Z filmikami fajnie, ale jak potem się znów nie da odtworzyć, bo się technika zmienia – to też do kitu. Nagrywałam chłopców w dzieciństwie, a potem już nie było na czym odtwarzać. Werce kręciłam filmiki gdy była malutka, ale mi się nie otwierają już w Lapku, to są inne programy. Jednak zdjęcie w ręce to coś pewnego, tak samo zresztą jak papier. Macham wesoło!!!

      • fuscila pisze:

        Małe nieporozumienie. Ta zmiana barwy dotyczy kwiatów dzikiej róży! Zbieram od 7 lat chyba jedyna w naszej wsi. Te białe nie pachną tak intensywnie jak różowe. Ciekaw, czy gdybym zbierała tylko białe – do różanej nalewka, po pewnym czasie zmieniłyby się w różowe!
        A zdjęcia u sąsiadki zrobię!

        • anka pisze:

          Hi hi, myślałam, że wykorzystujesz w jakiś tajemniczy sposób płatki piwonii 🙂 Białej dzikiej róży nie widziałam, zawsze tylko różowe, ciemny róż. Z nalewką – spróbuj, może czary zadziałają „cialy maly źmień kolol nalewko” 🙂

          • fuscila pisze:

            No ślepota ze mnie nawet w okularach! Uznałam, że na 9-tym zdjęciu kwiatki są białe, a są różowe! Hi,hi, hi!

          • anka pisze:

            Aha, to Ty mówiłaś o moich różowych różyczkach z ogródka 🙂 To z nich też coś można zrobić, wykorzystać je?

  5. Przypomniałaś mi tą opowieścią, jak moja mama ganiała na wakacjach za moją córką z jedzeniem też była trochę niejadek, ja wychodziłam z założenia, że są ważniejsze sprawy ale z perspektywy lat patrząc myślę, że to było miłe, taki babciowy stereotyp, co nie?

    Wnusia cudna, fajny wiek i fakt, że jak pisze Fuscila można uwieczniać chwile razem dzięki nowoczesnym technologiom. Mnie jest szkoda, że gdy córka była mała, nie miałam jeszcze aparatu z możliwością nagrywania filmików.

    • anka pisze:

      Małgosiu:-) Widocznie karmienie niejadków to misja babć 😉 Moja babcia z moją mamą tak dokarmiały Małego (był bezglutenowcem), że „upasły” go do tego stopnia w wakacyjny miesiąc, że po powrocie tylko w dres się mieścił i taki gruby poszedł do pierwszej klasy. Do tej pory to pamięta 😉 teraz się śmieje, ale wtedy był problem.
      Wnusia jest w takim wieku, że sama słodycz 🙂 We wrześniu 4 latka skończy: „jeśtem juś duzia” 🙂

  6. Lucia pisze:

    Uwielbiam takie swojskie opowieści. I ciepło też. Całuję

  7. Eliza pisze:

    U mnie też piwonie zakwitły , ale w tym roku w kwitnieniu rekord pobiła czerwona dzika róża. Jednak ze wszystkich Twoich kwiatów w ogrodzie najładniejsza jest Calineczka :)))

  8. Stokrotka pisze:

    I tak Calineczka najpiękniejsza!!! 🙂
    Pilnujcie Jej dobrze…..żebym Jej nie ukradła:-)))

    • anka pisze:

      Stokrotko:-) Nie wiem czy musiałabyś kraść, ona bardzo jest ciekawa świata, przedsiębiorcza i sama nawiązuje kontakty, do tego musi dopiąć swego 😉 Jeśli jakieś dziecko np na placu zabaw nie odpowiada na jej pytanie, tak długo za nim chodzi i wymusza odpowiedź, aż ją usłyszy. Dobra dziennikarka z niej by była, przynajmniej na tym etapie rozwoju 😉

Skomentuj Lucia Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *