Koniec października się zbliża wielkimi krokami 🍁

Zanim przejdę do szczawnickich wspomnień i fotek (cała zima przed nami i słotna jesień) chcę podzielić się z Wami pysznościami, które zrobiłam pod wpływem kanału Damiana na YT. Mnóstwo fajnych przepisów tam jest, akurat do wykorzystania (to nie jest żadna reklama, po prostu dzielę się z Wami moimi odkryciami, może się komuś coś przyda), a ponieważ uzbierało mi się trochę dużych słoików po ogórkach postanowiłam je wykorzystać w konkretny sposób, czyli właśnie korzystając z przepisu – https://www.youtube.com/watch?v=Vw5QQNL7oAs&t=6s

Białej kapusty wyszły cztery słoiki. Jeden się nie zamknął (moja wina, nie zauważyłam, że wieczko jest wygięte), konsumujemy więc jego zawartość do obiadu. Co za pycha to sobie nie wyobraża nikt, kto nie spróbował. MS (on dość wybredny chłopak jest) nie może się nachwalić 😀 Jako ciekawostkę powiem, że do zalewy użyłam cukru pudru. Dlaczego? Pamiętacie moment, gdy zabrakło cukru w sklepach? Przynajmniej w mojej „przydomowej” Biedronce nie było przez dłuższy czas. Pojawił się puder to wzięłam, przecież też można go użyć do kawy czy herbaty, a babcia D. słodzi niemożliwe ilości. Pokazał się też cukier trzcinowy w miejsce zwykłego kryształu, też kupiłam (z braku laku dobry kit – jak głosi porzekadło) i już go zużyliśmy po powrocie.

… sałatka zimowa z białej kapusty …

Drugim „arcydziełem” jest modra kapusta. Kupiłam małą główkę (na spróbowanie) i dwa słoiki z niej wyszły. Jak znajdę wolną chwilę to zrobię więcej. Niesamowita wygoda – otworzyć słoik i nie martwić się o obiad, szczególnie w awaryjnych sytuacjach, które stwarzają się same nie pytając mnie o zdanie 😉  Przepis jest tu – https://www.youtube.com/watch?v=Pg3WAWVaV_M&t=225s

… tu modra kapusta na zimę …

Staram się nadrobić zaległości w czytaniu Waszych blogów, ogródek z grubsza odgruzowany, wczoraj zabierali worki z zieleniną więc się należało spieszyć z ich przygotowaniem. Na kuchenne okno kupiłam cudne wrzosy i od razu zaczęły przylatywać sikoreczki. Stojąc bez ruchu mogłam je obserwować przez dłuższą chwilę.

… śliczne wrzosy, babcia D. nie ma do nich dostępu dlatego jeszcze są w całości 😉 …

… zdjęcie zrobione przez szybę …

… nie cudne? …

… no jak nie jak tak 😄 …

… tu się dwie ślicznotki dały uwiecznić …

Do butów, w których wiosną kwitły bratki, posadziłam rozchodniki. Właściwie trudno mówić „posadziłam”, po prostu wetknęłam ucięte łodyżki i już 🙂 To są pancerne kwiatki i rosną bez żadnej pomocy oraz podczas naszej nieobecności, są więc idealne dla kogoś, kto specjalnie o kwiatki nie dba, z różnych zresztą powodów, niekoniecznie dlatego, że nie chce…

… jeszcze się kwietniki bucikowe trzymają 😉 …

Jeśli o butach mowa to mam takie jedne, w których „się wychodziła” Wera, teraz paraduje Calineczka 🙂 Ja w nich nie chodziłam wcale, to są „wnuczkowe” buty 😃😃😃

Opiekunka Franka mówiła, że tęsknił za nami 🙂 Może i trochę prawdy w tym jest, tylko nie za nami a za spokojnym miejscem do spania 🙂 Odkąd wróciliśmy przychodzi na drinka (mlecznego), przekąskę i drzemkę. Ostatnie całe dwie noce przespał u nas. Teraz też śpi, już wrócił z obchodu osiedla 🙂

… prawdziwy król 🙂 …

Na obiad będą placki z jabłkami, ciasto przygotowałam rano, jabłka też obrałam i pokroiłam zanim domownicy wstali, teraz idę smażyć.

Dziękuję za odwiedziny i komentarze, pozdrawiam pięknie złoto jesiennie i oby tak zostało jak najdłużej (tak pięknie)  🙂  🍂🍁🌹

💙💛

Podziel się:
Ten wpis został opublikowany w kategorii Kuchennie i smacznie, Myślę sobie. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

18 odpowiedzi na Koniec października się zbliża wielkimi krokami 🍁

  1. Lucia pisze:

    Dobrze, że jesteś i że piszesz. Wrzosy cudne. U mnie jesiennymi kwiatami na skwerach, oknach są fiołki alpejskie czyli cyklameny. A wrzosy też są. Butami kolejny raz sie zachwycam. Buziaki

    • anka pisze:

      Luciu:-) Fiołki alpejskie w ogóle mi się nie kojarzą z jesienią, a na skwerach to już całkiem nie. U nas się coraz częściej pojawia „kapusta” ozdobna, nie wiem co to naprawdę jest, ale tego dużo. Poza tym marcinki, astry, nawet moje pelargonie jeszcze kwitną, te od zewnątrz, do których babcia D. nie ma dostępu 😉
      Buziaki 🙂

  2. fuscila pisze:

    Niestety, kapusta kiszona nie dla mnie, ale zielenina jak najbardziej! Wiadomo też, że jak nie można czegoś trawić, to szuka się zastępników, co czynię z lubością! A na trawnikach walczę z kretami! Z marnym skutkiem zresztą!
    Buty jako donice kwiatowe są przeurocze!
    Pozdrawianki uśmiechnięte ślę!

    • anka pisze:

      Fusilko:-) Kapusta nie jest kiszona, ona tylko w zalewie i występuje w charakterze surówki do obiadu, ta biała znaczy się 😉 Czerwona też nie kiszona 🙂
      Może nie krety masz tylko nornice? Pamiętam jak babcia sadziła jakieś rośliny, których one nie lubią i się wyniosły, ale nie wiem co to było.
      Może buty przetrzymają zimę i do wiosny dotrwają, wtedy im zmienię kwiatki 😉
      Uśmiechy jesienne posyłam 🙂

  3. Lucy pisze:

    Znaczy takie buty do uczenia się być młodą damą? Fajnie.
    Ja nie mam talentu do kanałów o gotowaniu, za szybko mi w nich leci, ale lubie zaglądać na jedną stronę Facebooka, gdzie różni ludzie dzielą się prostymi przepisami na smaczne potrawy, w których mi jest najważniejsze, że nie trzeba do nich nabywać egzotycznych przypraw, do jednorazowego użycia, a po roku można już je wyrzucić
    Pozdrawiam serdecznie i jeszcze wielu złotych dni, także listopadowych, życzę

    • anka pisze:

      Lucy:-) Wera wyrosła z babcinych obcasów i w buciorach chodzi jak to nastolatki teraz, a taką była małą damą dbającą o strój 😉 Teraz Calineczka przejęła jej rolę dopóki nie wyrośnie. Chyba, że się moda zmieni. „Za moich czasów” dziewczęta starały się być eleganckie i kobiece, teraz chodzą ubrane jak ja na emeryturze 😉
      FB nie mam, na YT oglądam kilka kanałów, na których właśnie proste i łatwe są przepisy, a najważniejsze to pokazanie na filmiku jak się robi krok po kroku. Dodatkowy plus – mogę zatrzymać i powtórzyć jeśli nie zdążę zapisać czy się przyjrzeć.
      I dla Was duuużo pięknych dni na wycieczki, uściski 🙂

  4. Urszula97 pisze:

    Kolorowo w ogrodzie, u mnie aksamitki szaleją,kwiat na kwiatku.Jutro kisimy tradycyjna kapustę z marchewka.Mlode dziewczynki lubią paradawowac w damskich butach chociaż mój Jacek ubiera buty i klapki dziadka i taty.Czas szybko leci, koniec października ale cudnego.Buziaki.

    • anka pisze:

      Uleńko:-) Październik wyjątkowo ładny był w tym roku, a jakie kolory bajeczne wszędzie widać! Prawdziwa polska złota jesień, najpiękniejsza w świecie 🙂 Aksamitek posadziłam mnóstwo (własne sadzonki), ale babcia D. wydłubała wszystkie, nie ma nic. Rozchodniki tylko i trochę marcinków, z drugiej strony jeszcze pelargonie, bo tam się babcia D. nie dostanie 🙂
      Buziaki 🙂

  5. BBM pisze:

    Uwielbiam wrzosy! Dla mnie to najpiękniejsza jesienna roślina. Z przyjemnością obejrzałam Twoje zdjęcia. Wszystkie, nie tylko z wrzosami… ;))

    • anka pisze:

      Matyldo:-) Dziękuję kochana 🙂 Wrzosy naprawdę pięknie rozkwitły. Nie wiem czy rosłyby w ziemi, gdyby je przesadzić, ale na oknie tak ładnie wyglądają, że niech sobie tam siedzą. Buziaki 🙂

  6. jotka pisze:

    Aniu, przypomniałaś mi o sikorkach, mam jeszcze dla nich pyszności. I o placku z jabłkami zamarzyło mi się!
    Pięknie i smakowicie! zdróweczka:-)

    • anka pisze:

      Jotuś:-) Sikoreczkom podsypuję trochę siemienia, żeby się nauczyły, że tu mają jedzenie. Nie będą w zimie długo szukać jak zapamiętają. Mam jeszcze kulę z ziarnami, ale to na mrozy zostawię.
      Jabłka z cynamonem mi zapachniały, ostatnio udusiłam do naleśników, mniammm…. Dzięki!
      Buziaki 🙂

  7. Ewa pisze:

    Zainspirowałaś mnie tą surówką z kapusty Aniu, zrobię na pewno, też lubię jak nie trzeba się martwić dodatkiem do obiadu. Wrzosy piękne a jak jeszcze przylatują do nich sikorki jest cudnie. Kwiaty w butach przywołały wspomnienie pewnego górskiego schroniska. Dziękuję i pozdrawiam serdecznie. Ewa

    • anka pisze:

      Ewo:-) Czy buty przypadkiem nie były w schronisku pod Bereśnikiem?
      Surówkę zrobię raz jeszcze, kapustę dużą mam i po południu poproszę MS o współpracę przy szatkowaniu. Z poprzedniej białej schowane trzy słoiki, teraz może wszystkie się zamkną, potem zrobię raz jeszcze i wyjdzie po słoiku w każdym tygodniu zimy 😉
      Pozdrowienia słoneczne 🙂

  8. Przepiękne te wrzosy! (o sikorce nie wspominając)
    Ja sobie obiecuję, że w przyszłym roku bardziej zadbam o zazielenienie zewnętrznych parapetów. Ale może jeszcze w tym się szarpnę też na wrzosy, jak skończę remont? Mówię szarpnę, bo pieniądze, podejrzewam, pójdą teraz jak woda, na pewno będę dokupować do kuchni rozmaite rzeczy 🙂

    • anka pisze:

      Małgosiu:-) Nie szarp się na razie, kuchnia najważniejsza i urządzenie jej tak jak sobie wymarzyłaś.
      Duży wrzos kupiłam przy cmentarzu (zawsze tam kwiatki kupuję do ogródka też) za 15 zł., mały w Biedronce za (chyba) 8,99 i tak ładnie rozkwitł. Po zakończeniu remontu będziesz mogła z kwiatami szaleć bez opamiętania 😉 Buziaki!

  9. Kasia Dudziak pisze:

    Same pyszności Aniu. Wspaniały czarny kotek. Ucalowania dla Ciebie i dla niego.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *