Wiosny dzień pierwszy

Tak wygląda wiosna w Szczawnicy. Wprawdzie nie w tym roku ale co za różnica? Zawsze jest cudnie. Tu widać kwitnące jabłonie, więc to musiało być dużo później zrobione zdjęcie. To jedna z naszych ulubionych tras spacerowych, zaraz za osiedlem idąc w stronę Czardy, czyli karczmy, którą polubiliśmy od pierwszego pobytu. Można do niej dojść podczas każdej pogody, jest w naszej części miasteczka, więc często tam wpadamy kiedy odwiedzamy naszą ukochaną Perłę Pienin.  Ponieważ dziś jest pierwszy dzień astronomicznej wiosny życzę pogody i piękna wokół Was takich jak na fotce a do tego ASTRONOMICZNIE dużo radości i cudownych chwil przez całą wiosnę:)))

Podziel się:
Ten wpis został opublikowany w kategorii Myślę sobie. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

22 Responses to Wiosny dzień pierwszy

  1. mmzd pisze:

    Śpiewa skowronek nad nami,
    Drzewa strzeliły pąkami
    (zacytując „Skaldów)
    A w ogóle to – WIOSNA NASZA !!!

    • anka pisze:

      Magduś:-) Niech tak będzie, nich wiosna nasza będzie i każda następna pora roku też. Bzy jeszcze nie rozkwitły ale pąki coraz większe:)))

  2. fuscila pisze:

    Wiosennie macham!:-)))

  3. mmzd pisze:

    Aniuś, popraw to „zacytując”, plissss

  4. Mysza pisze:

    Dla Ciebie również Aniu i oby to była ciepła i pełna słońca wiosna 🙂
    p.s. jeśli byś chciała by zdjęcie było większe lub na środku wpisu spróbuj w opcji edycji blogu zobaczyć czy koło zdjęcia nie pojawią się opcje i dla niego. Ja mam okno edycji tuż nad zdjęciem, taki mały pasek gdy na zdjęcie najadę. Tam mogę je powiększyć i wyregulować miejsce położenia. Chyba, że ma być tak jak jest to nie było tematu 😉

    • anka pisze:

      Myszko:-) Dziękuję:))) Co do zdjęć – to są tam gdzie się pojawiły. Próbowałam pisać obok ale mi się nie udało. Poszukam zgodnie z Twoją radą, może coś znajdę;)

  5. BBM pisze:

    Dzięki, dzięki! I wzajemnie, oczywiście! :))

  6. Urszula97 pisze:

    Aneczko, będzie w lipcu chłopczyk,
    Piekna fotka.Ten tydzień męczący dla mnie,zakupy,imprezy.
    A nasz Oluś? oczy dookoła głowy,teraz wszędzie usiłuje się wspinac.Wie że kotek do kuwety robi ‚puf’ (kupka) a sam nie chce na nocnik,jeszcze ma czas ale uczyć trzeba.

    • anka pisze:

      Uleńko:-) Czyli będziesz żoną dziadka;) W lipcu to wcale niedługo, czas szybko pędzi. Ani się obejrzysz jak maleństwo będzie z Wami:)
      Szkrabcia też wszędzie wchodzi, jest szybka jak perszing i zwinna jak łasiczka, ani się obejrzysz a ona już gdzie indziej. Na nocniczek nie bardzo może siadać, bo wszystkie za duże dziury mają a ona jest drobniutka, musi trochę urosnąć:)

  7. Ewa pisze:

    Tak myślę, że u ciebie krajobrazowo ładniej niż u mnie, ale cóż, góry są bezkonkurencyjne 🙂 Wesołej wiosny dla wszystkich, a zwłaszcza dla Calineczki, żeby rosła i dorastała, nie tylko do nocniczka 🙂

    • anka pisze:

      Ewuś:-) Pieniny są najpiękniejsze na świecie, każda konkurencja odpada na starcie więc się nie przejmuj. U Ciebie też ładnie przecież, domek cudny, woda, śmieci nie ma(!!!) i kuna Cię odwiedz:). Oby tylko towarzysko bez konsumpcji poszycia dachowego tudzież innych elementów;)
      Pakujesz się już? Kiedy wyjazd? O, widzisz, możesz pojechać do siebie a ja mogę tylko obrazki pooglądać tęskniąc niemiłosiernie. Na razie tylko, mam taką nadzieję.

      • Ewa pisze:

        Pakuję się w stanie paniki, bo nie wiem na jak długo jadę. Do świąt na pewno, o ile się nic nie wydarzy (tfu, tfu). A potem jak los da… Ania, mam nadzieję, że uda ci się pojechać „do siebie” i podładować baterie i pozachwycać się, również w moim imieniu, tymi cudami. Jeśli los pozwoli, to mam nadzieję na wizytę w twojej krainie, najlepiej jesienią i może gdzieś na siebie wpadniemy w tej karczmie? Ale by było!

        • anka pisze:

          Ewuś:-) To o czym mówisz jest upragnione, niby zwyczajne a niemożliwe do osiągnięcia na tę chwilę. Zaczynam się przeciw temu wszystkiemu wewnętrznie buntować, choć ze mnie niespotykanie spokojny człowiek. Życie ucieka nieodwracalnie! No! I to by było na tyle…
          Fajnie by było:) Jak pojedziesz to się zachwycisz…
          Dasz radę, spakujesz się, masz wprawę, wszak włóczykij z Ciebie, żadnej drogi się nie boisz;) Nie zapomnij pogłaskać od ciotki Pana Psa:)))

          • Ewa pisze:

            Jasne, że pogłaszczę! I myślę, że juz niedługo będziesz mogła wyruszyć do swojego miejsca, bo wiesz, jak bóg nas chce ukarać, to nam spełnia marzenia, hihihi. Poza tym to nie może być za późno, żebym jeszcze z balkonikiem nie chodziła. A od ciotki Ewy czochranie za uszami zamawiam dla Skitsa i Szilki (która jest moją psią bohaterką).

          • anka pisze:

            Ewuś:-) Z tym marzeniem chyba się nie uda.
            Szilka dziękuje za wyróżnienie i czochranki, Skits tylko za czochranki ale on i tak różnicy nie zauważy;)

  8. KamaNill pisze:

    Nie nadążam za Tobą. Wczorajszy wpis przeczytałam i zgodnie z odsyłaczem przeniosłam się na strony „Pasma życia” i zatopiłam w lekturze… łatwo się czyta a temat „wciąga”. Na końcową recenzję pozwolę sobie po przeczytaniu ostatniego rozdziału.
    Domniemywam, że Szczawnica to wyjątkowe miejsce dla Ciebie; widać, że odegrało bardzo istotną rolę w Twoim życiu. A może się mylę?
    Pozdrawiam wiosennie.

    • anka pisze:

      KamaNill:-) Cieszę się, że zajrzałaś do „Pasm życia”, mam nadzieję, że miło upłynie Ci czas z Kasią, Elką i Adelką:)
      Szczawnica to miejsce, które mnie zauroczyło od pierwszego wejrzenia. Nie wiem na czym to polegało, lecz po całonocnej podróży autokarem z W-wy do Szczawnicy wysiadłam obolała, wciągnęłam powietrze w płuca, rozejrzałam się (choć wokół dworca autobusowego żadnych cudów nie ma) i poczułam, że wróciłam do domu. Nigdy wcześniej tu nie byłam przecież a jednak takie miałam wrażenie. Od tego czasu już żadne miejsce, w które jechaliśmy na urlop, mi się nie podobało do tego stopnia, byłam zła, że nie jestem „u siebie”. Mąż czuje podobnie i po kilku pobytach w różnych porach roku to miasteczko zdecydowanie wygrało. Kochamy je oboje. Wpadłam na pomysł, żeby jakoś tę miłość uwiecznić i dlatego w „Pasmach” zaistniała. I potem też będzie, akcje różne różniste do Szczawnicy będą się przenosić:) Nawet gdybym nie pojechała tam nigdy w życiu (co jest oczywiście niemożliwe) to Pieniny są we mnie i zostaną na zawsze.

  9. marijana2 pisze:

    Wiosenne uściski przesyłam 🙂
    U mnie wiosna dziś zaspała. Szarość panuje na ziemi i na niebie. Jakiś budzik by się przydał 😉

    • anka pisze:

      Marijanko:-) Może otwórz okno i zawołaj machając do Pani Wiosny? Na pewno usłyszy;) Wczoraj idąc z psami zobaczyłam w ogrodzie przy drodze cały trawnik pomalowany krokusami. Jaki to był cudny widok, jakby wróżki kwiaty przed Wiosną rzucały na powitanie:)))

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *