Gwiazdka przyniosła mi najnowszą książkę Luci. To nie pierwsze jej dzieło, które miałam w rękach. Przysłała mi wcześniejsze, czytałam najpierw w telefonie co łatwe nie było, wręcz męczące ze względu na ślepia moje słabujące ale czytałam, bo oderwać się było trudno. Tym bardziej, że wspomnienia zahaczały również o moją rzeczywistość i siostry postać stanęła przede mną
także moda którą pamiętam, szkoła jaką moja Lucy kończyła czyli siedem klas podstawówki a w liceum matura w XI klasie (chyba), ja już ośmioklasową podstawówkę zaliczyłam, miałam przed oczami nasze mieszkanie w Opolu, masę różnych sytuacji… – mnóstwo moich wspomnień przywołały wspomnienia Luci. Potem Duży przyniósł mi tablet i robiąc hokus-pokus jakoś tam Luci dzieła przeniósł i mogłam przeczytać po raz kolejny, tym razem o wiele łatwiej, wręcz w luksusowych warunkach. I mogłam się spokojnie delektować opisami pięknej Italii, a opisy to ja lubię
I jeszcze mogłam towarzyszyć Luci w codziennej (ówczesnej) trudnej, ciężkiej pracy bandante, czyli opiekunki starego, chorego człowieka doskonale się wczuwając tym bardziej, że sama mam na co dzień w domu osobę chorą na Alzheimera. Przejmujące były dla mnie sceny pożegnania odchodzących podopiecznych. Myślałam o tym jak w czasie covidu takie „pożegnania bez pożegnania” musiały być w Italii jeszcze bardziej trudne… Przenosiłam się z Lucią w różne miejsca m.in. do Ancarano, Patrignone, Offidy, Loreto, Montalto i oczywiście teraz Ascoli
„Polskie smaki i włoskie przysmaki” to – jak sam tytuł wskazuje – Luci przepisy sprawdzone, wypróbowane oraz okraszające je różne dykteryjki i przypadłości z owymi przepisami związane. Ja wypróbowałam i po wielokroć powtarzałam pieczenie „jednojajkowca”, który MS wyjątkowo przypadł do gustu (jest na str.94). Nabrałam ogromnej ochoty na Luci kapustę z grzybami, takiego sposobu jeszcze nie znałam i na pewno zrobię. Innych pyszności jest sporo i skorzystam, choć mięsa nie jem to i tak mam w czym wybierać –
wystarczy, można pęknąć z przejedzenia od samego patrzenia
https://pozagranicamipolskialenietylko.home.blog/
Calineczka mi powiedziała „nie namawiaj mnie do jedzenia, już mam od tego namawiania pełny brzuch”
U góry jabłuszka w cieście francuskim, na dole jest to samo tylko inaczej oświetlone i ułożone. Miała być choinka makowa Z wyciętych kawałków wyszły dodatkowo cztery ciasteczka z marmoladą, które na fot. po prawej stworzyły potwora z oczami
Nastawiłam buraki na kolejny zakwas, kończymy pierwszą porcję. Będę się starała mieć go cały czas „dla zdrowotności” przecież, żeby obyło się bez lekarzy. Podzielę się z Wami ostatnim przeżyciem. Otóż w środę wieczorem złapał mnie katar, taki regularny, wodnisty, nieprzerwanie męczący. O nie! – powiedziałam katarowi i łyknęłam rutinoscorbinu 6 tabletek (zawsze tak robię odkąd pamiętam), zrobiłam gorącą kąpiel i udałam się do sypialni. Spojrzałam co na katar radzi Kasia Gołębiewska na YT (refleksolożka) i wykonałam. Przeleżałam cały czwartek, pod wieczór dopadł mnie ból głowy, rano się zwiększył jeszcze więc znowu zajrzałam po poradę i posłusznie wykonałam zalecenie. Potem zrobiłam kawę (w czwartek nic nie jadłam, piłam dużo wody) i ból zniknął. Może po kawie, może nie , ważne, że nie wrócił
(51) Jak złagodzić bóle głowy i migreny? – YouTube
Wiecie co? Mam wrażenie, że w tym całym zalewie otaczającej negatywności fakt, że na tym naszym blogowisku możemy się dzielić czymś dobrym, pomagać sobie wzajemnie choćby przez takie – zdawałoby się drobiazgi jak dzielenie się doświadczeniem, przeżyciami, porady – jest wspaniały Dziękuję za Wasze odwiedziny i pozostawione słowa
Dobrego tygodnia
Jasne, że tak, zawsze powtarzam, że nawet gdy wstaje lewą nogą, zaglądam na blogi i już mi lepiej, humor lepszy i energia do działania!
A Calineczka nie do podrobienia:-) Dzieci są mądrzejsze od nas!
Jotuś:-) Też zaglądam codziennie tylko w telefonie i nie zawsze mogę się odezwać, dopiero jak włączę Lapka to nadrabiam komentarze. Ale od rana wiem co u Was
I to jest SUPER


Dzieciaki są naprawdę nie z tej ziemi, czyli z innej planety niż dorośli
Piekne kulinarne wytwory , piekna choineczka makowa.Ile tego kwasu dziennie pijesz ? Też zrobilam ale głównie na barszcz.Buziaki dla Calineczki.Lucie czytam ale nie komentuje , piekny blog.Buziole Aneczko.
Uleńko:-) Jutro będę zlewać kolejną porcję i nastawię znowu. Robię „na bogato”, nie wszystko co w przepisie Svity, ale co mam to dodaję i jest pyszny. Rano nalewam do szklanki pół albo więcej, jak się naleje, żeby na czczo wypić. Pijemy oboje z MS, babcia D. nie chce, zresztą w ogóle nic nie chce, znowu kryzys ma
Buziaki 
Luci fotki z Italii uwielbiam oglądać, dużo ich pokazuje, nie byłam to sobie pooglądam
Dzień bez wizyt na blogach, jest dniem straconym! I tyle w temacie, bo wiadomo o co cho….! :-)))))
Serdeczności dla Ciebie i Wszystkich tu zaglądających!
Fusilko:-) Masz absolutną rację! Jak Jotce napisałam zaglądam codziennie
Do serdeczności się przyłączam i buziole dla Ciebie!
Ja też lubię to nasze blogowisko! A Ty- jak zwykle – cuda wypiekasz!
Matyldo:-) Jakie cuda? Odkąd nie oglądam tv to sobie popatrzę na YT i czasem coś mi się tak spodoba aż mam chęć wypróbować. Buziaki
Aniu Kochana. Serdeczne dzięki za Twoją recenzję. Nie tylko ostatniej książki, ale i poprzednich. Pozwolę sobie udostępnić Twoje odczucia i refleksje nie tylko na moim blogu, ale stronie autorskiej i koncie FB.
Buziaki z podziękowaniem.
Luciu:-) Ależ bardzo proszę, miło mi
Dziś upiekłam keks z Twojego przepisu. Tylko z czekoladą, skończyła mi się skórka pomarańczowa i soku nie miałam więc nie nasączyłam, ale i tak jest pyszny
Całusy 
Też w zeszłym roku zrobiłam taką makową choinkę a z takich skręconych paluchów można zrobić fajną przekąskę, wystarczy zielone lub czerwone pesto, ciasto francuskie i opcjonalnie gruboziarnista sól.
Calineczka fajnie ujęła w słowa przejedzenie, chociaż mnie do jedzenia akurat namawiać nie trzeba
Moni:-) Szkrabusia to niejadek jakiego świat nie widział, poza jej osobistym tatusiem hi hi
Namordowałam się z nim, ale wyrósł
Mam więc pewność, że i ona zacznie doceniać przyjemność jaką daje dobre żarełko, na razie tylko „słodycze” uznaje, reszta to męczarnia 

Widziałam zdjęcie takiej „ciastowej” choineczki ze szpinakiem, pewnie też dobra np. do barszczu. Szpinak kupiłam
Zaintrygowala mnie książka p. Lucii, zapytam w księgarni lub poszukam w necie.Moje wnuczki nie jedzą mięsa, szukam dobrych i łatwych przepisów bez niego. Pozdrawiam serdecznie, bardzo mi sie tu podoba, z pewnością zajrzę nie raz!
Kociufraniu:-) Jak miło! Witaj i rozgość się, serdecznie zapraszam do mojego kącika
Mięsa nie jem od trzech lat, tak całkiem (czasem jeszcze rybkę, ale bardzo rzadko), kilkadziesiąt lat nie jadłam ssaków. Przepisów wypróbowanych wege jest u mnie trochę, korzystaj jeśli masz chęć, to dla mnie radość. U Luci jest dużo przepisów z mięsem, ja szukam bez, albo zmieniam składniki i też wychodzi całkiem OK.
Pozdrawiam
I ja sobie nie wyobrażam dnia bez blogów….To już jest nałóg
Stokrotka
Stokrotko:-) To jest pożyteczny nałóg. Wnosisz dobre myśli światu, takie jasne światełko niesiesz
Buziaki!
Ja zaglądam i czytam codziennie, tylko nie zawsze mogę się odezwać, ale wiedz, że babcia Ania jest zawsze
Calineczka jest po prostu Cudna! :)) Mnie do jedzenia można namawiać, ale lepiej żeby nie, bo mogę jeść co i rusz. A to się niezbyt dobrze kończy. Zwłaszcza takie zapiekane smakołyki, jakie robisz :)) Cieszę się, że stałaś się posiadaczką książki pani Luci – gdy miałam czas czytałam jej bloga codziennie. Teraz musiałam mocno okroić moje zapędy czytelnicze. Dobrze, że w ogóle jeszcze odrobinę czasu na książki z czytnika posiadam. Choć bywa, że i zasnę przy czytaniu! Taki to los pracującej mamy ;)) Miłego weekendu dla Was, uściski i trzymajcie się ciepło w te mroźne ostatnio dni!
Myszko:-) Dzieciaki są cudowne w swoich szczerych wypowiedziach. Sama to wiesz, bo MK też potrafi zaskoczyć trafnym powiedzonkiem. My dorośli powinniśmy z nich brać przykład…

Niech Ci się udaje wygospodarować czas dla siebie w tym natłoku obowiązków, to zawsze jest dobra inwestycja <3 Choć dziś świat zasypany śniegiem (u nas) i trudno wyjść z domu to i tak jest mnóstwo możliwości spędzenia fajnego, wspólnego czasu. Moja maturzystka ma dziś studniówkę
Buziaki