Szczawnickie wspominki 13

W tym roku nie robiliśmy dalekich wycieczek. Szczawnica jest tak cudnie położona, że góry i piękne widoki są dostępne z każdego miejsca miasteczka. Okoliczne trasy pokonaliśmy już wcześniej, więc nie jest nam żal, że akurat nie ma warunków, by wybrać się na wielogodzinną wyprawę. Po pierwsze – babci D. nie można samej zostawiać na dłużej, po drugie – Skituś już się męczy więc na niego trzeba mieć wzgląd. Jeszcze jest po trzecie – moje kolana nie lubią schodzić z góry a czasem i na płaskim pokazują swoje humory. Na razie ibuprom i voltaren  pomagają i z tego się cieszę.   Babcia D. pozostawiona na dłużej miewa różne pomysły. Jak jest w stanie „dr Jekyll” to OK, czyta, rozwiązuje krzyżówki, patrzy na widoki i ludzi siedząc na balkonie. Natomiast gdy powraca „Mr Hyde” to już tak łatwo nie jest. Na przykład twierdziła, że ją przywieźliśmy, żeby tu zostawić w związku z czym siedziała w nocy ubrana w buty i kurtkę na łóżku ściskając spakowaną torbę, pilnując drzwi na wszelki wypadek, gdybyśmy chcieli wyjść bez niej, a na każdą próbę tłumaczenia czy perswazji reagowała agresją na zmianę ze szlochaniem. Tak było kilka razy. W nocy też często nie było spania (dla nas), chodziła po mieszkaniu, zapalała światło i szukała, szukała, szukała…

Na dłuższą trasę, którą zresztą ja uwielbiam, wybrał się MS z Werą, żeby  młodą przeciągnąć po pięknych miejscach. Busem pojechali do Jaworek a stamtąd obok schroniska na Durbaszce szli szczytami aż do Palenicy. Akurat pogoda trafiła się ładna i wyprawa była udana. Tylko zdjęć nie robili jakie ja bym zrobiła.  Pokażę stare, ale jak włączę starego Lapcia, bo tam je mam. Teraz kilka z okolicy najbliższej. Wystarczy wspiąć się poza osiedle i już można się napawać tym co oczy widzą 🙂

… siano w kopkach to sielski widok kojący duszę mą 😉 …

… w lesie za Czardą …

… mgła przesłoniła całą resztę, góry ukradli 😉 …

… jeszcze się mgły kłębią, choć słonko wychodzi…

… nowy punkt widokowy i stara kamienista droga wyłożona kostką, mieszkańcy szczęśliwi, że wreszcie dojechać mogą do domów …

… po prawej widać fragment budynku stacji uzdatniania wody …

… dojazdowa droga do schroniska pod Bereśnikiem …

… psiepsioły odpoczywają podziwiając …

… Szilka buszująca w trawie …

… widok na Jarmutę, z której paralotniarze latają pod niebo, albo… lądują w lesie 😉 …

To są zdjęcia z jednej strony Szczawnicy, naszej, bo ze Szczawnicy Wyżnej 🙂 Do Niżnej tylko kilka razy „pobiegłam” po konkretne zakupy, pobuszować w ciuchlandzie, spojrzeć na różne ciekawostki w sklepie z akcesoriami do domu (dekoracyjnymi też), do budki z cudnymi wyrobami garncarskimi (dlaczego fotki nie zrobiłam to nie wiem), na bazarek po pomidory. Częściej MS schodził z babcią D. w ramach spaceru codziennego. Mnie wcale  się nie chciało gdy spojrzałam przez okno i widziałam z oddali kłębiący się tłum turystów na promenadzie nad Grajcarkiem. Oczywiście poszliśmy zobaczyć co się zmieniło, doszliśmy do Dunajca, ale o tym następnym razem 🙂

A na razie – dobrego weekendu i trzymajcie się zdrowo!

 

Podziel się:
Ten wpis został opublikowany w kategorii Myślę sobie, Szczawnica. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

34 Responses to Szczawnickie wspominki 13

  1. fuscila pisze:

    Piękny spacer w samo południe z Tobą miałam! I nawet kolanka mnie nie bolały! :-))))
    Moje Dziecka też mi podesłały kilka ładnych widoczków ze Szczawnicy, gdzie miału bazę wypadową!
    Serdeczności sobotnio-niedzielne ślę! :-))))

    • anka pisze:

      Fusilko:-) Dobry taki spacer gdy kolanka nie bolą 😉 Wierzę, że Dziecka podesłały Ci najpiękniejsze widoki 🙂
      Uściski słoneczne i ciepłe podsyłam 🙂

  2. Urszula97 pisze:

    Piekne wypady, jeszcze raz podziwiam wypad z babcia D. No niestety pieski też się starzeją.Ale coście wyspacerowali to Wasze ,no właśnie te glinki było sfotografować.Pozdrawiam i miłego weekendu.

    • anka pisze:

      Uleńko:-) No ciamajda jestem z tymi glinkami! Takie cudne, że napatrzeć się nie można a fotek nie zrobiłam. Zgłupiałam czy co 😉 Może się uda nadrobić w przyszłości…
      Słonecznie pozdrawiam i kolorowo 🙂

  3. ikroopka pisze:

    Trasę z Jaworek przez schronisko na Durbaszce do Palenicy robiłam ostatnio (czyli ponad dziesięć lat temu) w odwrotnym kierunku:) Napisz, gdzie jest ten nowy punkt widokowy, proszę. Oglądam i az mnie skręca, bo widoki znajome, Szczawnica była dwa razy odwoływana jeszcze przed pandemia i na jej początku, teraz też nie wiadomo co i jak, trudno planować:(
    Masz może jakiś ‚zaprzyjaźniony” fajny nocleg?

    • anka pisze:

      Ikroopko:-) Nowy punkt widokowy zrobiono jakby na początku drogi do schroniska pod Bereśnikiem (tej dla samochodów na zdjęciu), do której dochodzimy z Parku Górnego mijając „Hutnika” (w remoncie) i skręcając nie do miasteczka w prawo tylko w lewo, w stronę „wodociągów” (stacji uzdatniania wody). Idzie się cały czas prosto, lekko pod górkę. Super trasa na poranny spacer z psami 🙂 Dochodzimy do tego punktu z ławeczkami. Dalej prosto można iść na Bereśnik, my skręcamy w prawo i schodzimy obok przepięknego domku (w ogródku domek dla dzieci do zabaw, na fotce), z którego tarasy roztacza się widok cudny nie do opisania…
      Potem obok starych modrzewi (między sobą nazywamy tę drogę Modrzewiową Alejką). W zeszłym roku zaczął się remont/budowa tej drogi, była zwykłą kamienisto-wodnistą polną drogą, teraz jest wybrukowana kostką i idzie się wspaniale. Jedzie też – o co się z pewnością starali mieszkający przy Alejce.
      My jeszcze czasem schodzimy znajomym przejściem niżej wprost na drogę prowadzącą w stronę Czardy. Nie wiem czy coś zrozumiałaś z tego co napisałam, bo się chyba zaplątałam mając wciąż przed oczami tę drogę, jakbym nią szła w realu… 😉 Jak znajdę plan to się posłużę nazwami ulic 😉
      Jeśli chodzi o miejsce to moje dzieciaki mieszkały w „Pienińskim Maku”, tuż obok naszego osiedla i warunki były super, bo też tam byłam. Przecież musiałam wykorzystać okazję i obejrzeć 🙂 A w zeszłym roku była Aga ( https://terazjestinaczej.home.blog/ ) i mieszkała z chłopakami w bloku na parterze. Może jej zapytaj jak tam trafiła, wiem, że dużo mieszkań w osiedlu jest wynajmowanych turystom.
      Uściski serdeczne posyłam 🙂

  4. mokuren pisze:

    Widoki przepiękne. Tutejsze krajobrazy są zupełnie inne i choć też je bardzo lubię, to te polskie oglądam z przyjemnością. Na jednym zdjęciu (pod tym co góry ukradli) mgła wygląda całkiem ja dymy z ognisk. A ten domeczek – trochę jak duży ul wyglądający – to co to ? Ozdoba tylko czy ma jakieś przeznaczenie?
    Można zapomnieć o bożym świecie na długie godziny przy takich widokach 🙂

    • anka pisze:

      Mokuren:-) Masz absolutną rację, że można o bożym świecie zapomnieć jak się człowiek zapatrzy w takie widoki 🙂 Domeczek to jest domek dla dzieci, taki do zabaw, prześliczny w prześlicznym miejscu – ogród i dom najpiękniejsze w świecie, wyjątkowe. Nie mogłam bezczelnie wpatrywać się i robić zdjęć, bo właściciele patrzą z domu przez ogromne okna, albo z werandy. A chciałoby się obfotografować z każdej strony, bo dom jest wyjątkowo piękny i w wyjątkowym miejscu, z wyjątkowym widokiem. UFFF, ale nie da się tego opisać, trzeba zobaczyć 🙂
      Uściski!

  5. Lucia pisze:

    Pięknie jest. Jak w Krynicy. Tam jeździłam wiele lat.
    A wersję Dr Jekill i odwrotność mam w domu chociaż nie jest to jeszcze stadium babci D. Ale zachowanie podobne.
    Opowiadaj dalej.
    Buziaki

    • anka pisze:

      Luciu:-) W Krynicy byliśmy już po zakochaniu się w Szczawnicy, w związku z tym nic mi się nie podobało, grymasiłam, marudziłam itd. Nie dlatego, że nieładnie (bo przecież pięknie) tylko…. bo to nie była Szczawnica …. na miłość nie ma lekarstwa przecież…
      Wiesz, po dziadku Staszku czasem choleryk się we mnie odzywa i chwilami za siebie nie ręczę… a Ty jesteś ideałem w starciu z V. Przytulam 🙂

  6. Stokrotka pisze:

    Alez zatęskniłam za tą Twoją Szczawnicą…..:-)
    Ale ona nie tylko jest Twoja Anko – bo i moja też trochę. Wprawdzie dawno tam byłam…. ale pamiętam doskonale jej urodę… i Jaworki też i Grajcarek i Wąwóz Homole… bo przecież jest on o „rzut beretem”…
    Serdeczności 🙂

    • anka pisze:

      Stokrotko:-) Wcale się dziwię Twojemu zatęsknieniu 🙂 Nieco możesz je ukoić spoglądając na zdjęcia… Pewnie, że troszkę Twoja jest, tak jak każdego kto ją podziwia. Tak jak trochę i moje jest Twoje Miasteczko, w którym byliśmy z MS i z przyjemnością zwiedzaliśmy wszystkie możliwe kąty. A poza tym obydwie wiemy, że „piękna nasza Polska cała”… bo to prawda przecież jest 🙂
      Uściski słoneczne choć jesienne 🙂

  7. jotka pisze:

    Och, kojące widoki i tak stoję rozkrokiem, bo obiecałam sobie w przyszłym roku wschód Polski, a tu i do Twoich stron mnie ciągnie, ale wakacje długie w końcu!
    Buziaki:-)

    • anka pisze:

      Jotuś:-) Wakacje długie, więc jak się tylko nadarzy okazja to korzystaj 🙂
      Nasz kraj jest tak piękny, tyle mamy cudownych miejsc o najróżniejszym ukształtowaniu terenu, że wszędzie jest co oglądać, gdzie wypoczywać i jest się czym zachwycać.
      Uściski słoneczne 🙂

  8. BBM pisze:

    Dobry, spokojny spacer na niedzielny poranek! Dobrze mi się zaczął dzień. Krajobraz górski jest taki wyciszający. A jeszcze jak wyobraźnia zadziała…
    Dobrego nowego tygodnia , Aniu!

    • anka pisze:

      Matyldo:-) Jak dobrze, że Ci się spacer udał 🙂 Czy zabrałaś ze sobą Bąbelka? Bo u nas Franuś jest teraz częściej niż u siebie;)
      Tylko dobrych dni w nadchodzącym tygodniu!

  9. Po prostu cudnie 🙂
    Nie zazdroszczę (nocnych) przeżyć z babcią D. To jednak okropne, że nic na to nie można poradzić, a z drugiej strony przecież się rozumie, że ona niczemu nie winna…

    • anka pisze:

      Małgosiu:-) Nic nie można poradzić na takie choróbsko, polubić też się nie da ;(
      Musi być jak jest, taka karma widocznie…
      Cudnie, cudniej, najcudniej, najnajcudniej 🙂 W kategorii „Szczawnica” są dawniejsze zdjęcia, sama je często oglądam dla relaksu 🙂

  10. J. Kosik pisze:

    Przydałby się babci piesek by tak nie narzekała 😉

  11. 7 8 Krystyna pisze:

    Oj, muszę się tam w końcu wybrać. Serdeczne pozdrowienia

  12. Ewa pisze:

    Cieszę się, że odwiedziłaś Aniu swoją ukochaną Szczawnicę i naładowałaś akumulatory. Też byliśmy w sierpniu i chodziliśmy, chodziliśmy, posłuchaliśmy góralskiej kapeli w Czardzie(zachęceni twoimi opowieściami), cudnie było. Pozdrawiam serdecznie. Ewa

    • anka pisze:

      Ewo:-) To możliwe, że się gdzieś mijałyśmy po drodze. Ale chyba byś nas widziała, bo my z psiepsiołami 🙂 W stronę Czardy najczęściej chodziliśmy, nie chciało mi się schodzić na dół, wolałam właśnie tam. Przecież z każdej strony jest pięknie 🙂 Cieszę się, że moje dyrdymałkowe opowieści na coś się przydały ( na bloxie blog miał podtytuł … takie sobie dyrdymałki…) 😉
      Uradowana Twoim zachwytem Szczawnicą pozdrawiam najserdeczniej 🙂

  13. Mysza w sieci pisze:

    Te mgły.. te krajobrazy, widoki cudne. Będzie co wspominać zimową porą 🙂 Niezaprzeczalnie Szczawnica przyciąga, a Wy kusicie nią bardzo! Uściski dla Was i psiepsiołków 🙂

    • anka pisze:

      Myszko:-) Będę przypominać cudne krajobrazy gdy zrobi się jesień szara i ponura. Teraz jeszcze jest pięknie, kolorowo i słonecznie.
      Psiepsiołki dziękują i my też ściskając Was serdecznie 🙂

  14. Jak sie cieszę, że byłaś w swojej krainie choć przez chwilkę. Pięknie tam, z twoich opowieści utkałam sobie całą makatę obrazów z miejsca, które polubiłaś. Okropne, co musicie przechodzić z Panią Hyde, ale podziwiam jej energię i siłę do walki :/
    Skituś jaki siwiutki już… Przytulam jesiennie (uwielbiam zapach jesieni)

    • anka pisze:

      Ewuś:-) Pięknie, piękniej, najpiękniej… jak w każdym miejscu, które kochamy. Ma wady jak wszystko, ale – jak Ania Shirley – nie lubię ludzi i miejsc bez wad…
      Tu jedyna wada, to dużo zniszczonych obiektów przejętych przez spadkobierców, które działały prężnie „za naszych czasów”. Owszem, część odbudowali, ale dużo świeci „pustką i ruiną” a mieszkańcy skarżą się, że mnóstwo z nich straciło pracę, choć mieli nadzieję, że będzie lepiej… wyszło jak zwykle. Wyobraź sobie, ile osób było zatrudnionych w jednym wielkim sanatorium – teraz zamkniętym – a takich obiektów jest dużo.
      Duży z dziewczynami był na zwierzaczkowym cmentarzyku w Koniku odwiedzić Browcia i inne pieski… Przytulam baaardzo…

  15. wilma pisze:

    Aniu, oglądając te piękne widoki, bardzo się cieszę, ze mogłam je kiedyś oglądać ( i to nie jednokrotnie) podziwiać piękno, szczególnie jesienią, kiedy czerwienią się bukowe lasy na zboczach okolicznych gór.
    W tym roku wybieraliśmy się ze Ślubnym do Starego Sącza by stamtąd robić sobie wypady po okolicach, ale … człowiek planuje a los to zmienia…
    Pozdrawiam serdecznie:)

    • anka pisze:

      Wilmo:-) Miło wspomnieć te cudne, czerwieniejące buki, prawda? No niestety, jak to mówią – człowiek strzela, pan Bóg kule nosi. Może jeszcze uda Wam się wyjechać w piękne okolice, czego życzę z serca. Póki co oglądaj zdjęcia, zawsze to choć namiastka. Uściski posyłam 🙂

  16. Kasia Dudziak pisze:

    Oooj jak milo jak przyjemnie Aniu, lubie te miejsca w Szczawnicy. Nie ma z reszta w Szczawnicy zakatkow, ktorych bym nie lubila. W zimie bylam kilka razy i tez kocham klimaty zimowe. Czlowiek nie ma ochoty wracac. Gory to gory Kochana 🙂 Zaluje ze ostatnio nie bylam na redyku. Dziekuje Ci za te zdjecia.

    • anka pisze:

      Kasiu:-) Dawniej mogłam z góry, z okna oglądać idące owieczki, teraz drzewa urosły i zasłoniły widok na ulicę. W sumie dobrze, jest jeszcze bardziej zielono 🙂
      A na redyku w sierpniu były moje dziewczynki i Calineczce się podobały owieczki. Wera już była zniesmaczona strzyżeniem owiec i powiedziała, że biedne owieczki były przerażone hałasem i głośną muzyką. Przyznałam jej rację.
      Kasiu, Szczawnicę kocham ogromnie 🙂 To takie nasze ukochane miejsce na ziemi i cieszę się, że sprawiłam Ci przyjemność zdjęciami 🙂 🙂 🙂

Skomentuj Lucia Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *