Trochę wspomnień …

Jeszcze w związku z wczorajszym dniem. Wróciłam do starych zdjęć i kilka wydobyłam na światło dzienne 🙂 Jakość jest oczywiście fatalna, ale za to chwile uwiecznione – bezcenne.  Czyż ja bym uwierzyła, że mała Ania była ciągle naburmuszona gdyby nie fotki? A w życiu! To Calineczka ma chwilami takie miny, nie ja przecież 😉 Prawdę mówiąc, ja nie, ale Ania z przeszłości jak najbardziej…

Półroczna Ania

Ania w swoim kabriolecie z babcią Stefą i siostrą

Już na własnych nóżkach z mamą i Lucynką

Z Lucy i Rolfem, po którym mój pierwszy osobisty psi przyjaciel odziedziczył imię

Karmimy kury u babci w Tenczynku

Na rynku w Krzeszowicach

W krakowskim Zoo z mamą. Lucynką i wujkiem (strażak, żeby nie było pomyłki w kwestii munduru), chrzestnym tatą Ani,  sweterek robiła mama, był niebieski z białymi kwadracikami

Trochę wcześniej – komunia Lucynki i obydwie babcie

Na tym koniec dzisiejszych wspomnień, zostaną czarno- białe fotografie. Tak się składa, że dziś jest rocznica śmierci babci Frani, tej po prawej stronie, stojącej za naburmuszoną Anią.  Miała niesamowitą fantazję i umiała niezwykle zajmująco opowiadać bajki i różne historie. Do Ani mówiła „moja poetko” 🙂

Wciąż żałuję tylko jednego, że nie można się spotkać z bliskimi w swoim obecnym stanie ducha i umysłu choć na chwilę, porozmawiać i przytulić, powiedzieć, jak byli i są ważni i jak bardzo się ich kocha.

Podziel się:
Ten wpis został opublikowany w kategorii Myślę sobie, Tenczynek. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

46 Responses to Trochę wspomnień …

  1. jotka pisze:

    Ależ wspaniała kronika rodzinna, miałam identyczny wózek:-)
    We wczesnym dzieciństwie wyrzuciłaś z siebie wszelkie smutasy i teraz dziewczyna wesoła, co się zowie!

    • anka pisze:

      Jotuś:-) Kiedy teraz patrzę na wózek najbardziej podobają mi się szybki, czyli okienka 🙂 Szkoda, że nie pamiętam jak się jeździło w takim kabriolecie 😉

  2. kobieta zniewolona pisze:

    Ja właśnie odkrywam, że ja na starych fotografiach, to roześmiane i „słoneczne” dziecko.
    Dziś wszyscy mi mówią – uśmiechnij się.

    • anka pisze:

      Zniewolona:-) Tak to się zmienia w życiu jak w kalejdoskopie. Miałam taki czas, gdy dosłownie nie dałam rady podnieść kącików ust, żeby chociaż udawać, że się uśmiecham…

  3. Stokrotka pisze:

    Prześliczne te Twoje wspomnienia związane ze zdjęciami…
    I ja ciągle szukam w starych albumach….
    Przytulam najserdeczniej Anko 🙂

    • anka pisze:

      Stokrotko:-) Ostatnio moja kuzynka kochana również dała nurka w stare zdjęcia i taką sesję wspomnieniową robimy podsyłając sobie fotografie. Jednej – wspólnego mojego taty i jej mamy z dzieciństwa – na oczy dotąd nie widziałam. A jakie cudne ciotek z młodości, elegantek przedwojennych!
      Ściskam najserdeczniej 🙂

  4. jasna0ster pisze:

    ale niesamowity kabriolet, to za naszych czasów był szczyt mody, tez w takim jeździłam.
    Wspomnienia śliczne, tyle miłości z mich bije do i od Rodziny i nawet ta nieco naburmuszona minka nie jest w stanie tego zmienić.

    • anka pisze:

      Ewa:-) A pamiętasz jak jeździłaś? Ja różne obrazki z bardzo wczesnego dzieciństwa pamiętam, sprzed 2-go roku życia nawet, ale jazdy wózkiem nie. Szkoda, fajnie musiało być tak sobie wygodnie leżeć, nie mieć jeszcze żadnych problemów i oglądać świat przez okienka 🙂
      Ewa, kocham ich wszystkich, im starsza jestem to jeszcze bardziej…

      • jasna0ster pisze:

        pewnie, że nie pamiętam, ale musiało być bardzo wygodnie, Pozostały tylko zdjęcia, a mnie najbardziej wzruszyło mnie moje zdjęcie na ogromnej żabie, robione na Krakowskich Plantach, a w tle była moja Mamusia. Ale byłam pulpecik, no i minkę też nieco naburmuszoną nosiłam, chyba jednak nie za bardzo mi się ten „pojazd” podobał, pewnie się bałam…..

        • anka pisze:

          Ewa to musi być cudne zdjęcie 🙂 Jak dobrze, że one są, prawda? I to jeszcze z najukochańszą osobą… Wspaniała pamiątka.
          Niedługo urodziny babci i dziadka, mam ich zdjęcia sprzed stu lat, pokażę. Wiesz, sama mam przyjemność mogąc teraz w każdej chwili spojrzeć na blog i te wszystkie fotki, nie muszę wyjmować pudeł ze zdjęciami i szukać. Nie potrafię tylko robić odnośników w tekście, żeby od razu otwierała się strona starsza, na której coś jest do pokazania odnośnie np. pisanych informacji. Cóż, jak się ta epidemia skończy i dzieci normalnie przyjadą, to mnie muszą nauczyć.
          Buziaki 🙂

  5. Lucia pisze:

    Aniu cudowne zdjęcia . Cudowne pamiątki. Własnie z takich pamiątek tworzy się wspomnienia.
    Jak mój ” Życiorys PRL em malowany”. Moja ulubiona książek wśród tych napisanych.
    Uściski

    • anka pisze:

      Lucia:-) Rozumiem, że Ty ją napisałaś.. A można ją gdzieś dostać? Z przyjemnością bym przeczytała. Moje „Wejście w światło” to już tylko gdzieś na allegro. Nie wiem, czy nie zacznę jej „puszczać” w odcinkach w przyszłości.
      Zdjęcia są genialnym wynalazkiem, dzięki nim można się naprawdę zanurzyć w przeszłość, odkurzyć wspomnienia, przeżyć ponownie pewne sytuacje i zdarzenia.
      Buziaki serdeczne 🙂

  6. Lucia pisze:

    Ania proszę zajrzyj do Magdy pod jaskółki. 🙂

    • anka pisze:

      Lucia, zaglądałam. Dziś mi się udało, wczoraj za chińskiego boga nie mogłam, internet wariował, albo mój Lapcio. Jaskółki cudowne. Magda zrobiła przepiękną kartkę z urodzinowymi życzeniami, czym mnie wzruszyła niemożebnie. Kochana dziewczyna 🙂

  7. wilma pisze:

    Aniu, piękne wspomnienia, urocze zdjęcia, wspaniały, beztroski czas….
    Z bliskimi spotkać się nie możemy, zapewnić ich o naszych uczuciach do nich też nie – ale ja myślę, ze skoro o nich pamiętamy i ciepło myślimy, to oni to wiedzą i czują.
    Pozdrawiam Cię serdecznie:).

    • anka pisze:

      Wilmo:-) Bardzo bym chciała, żeby tak było jak mówisz. Skoro czasem my czujemy ich obecność – więc powinno działać i w odwrotną stronę…
      Równie serdeczne pozdrowienia do Ciebie fruną 🙂

  8. Ewa pisze:

    Ania, jak ty to wszystko pamiętasz? Ja nie pamietam prawie nic z mojego dzieciństwa, jakby ktoś mi pamięć wyczyścił. Jakieś przebłyski może, fragmenciki, każdy z innego czasu. Wirus jakiś? Przytulam!

    • anka pisze:

      Ewcia:-) Pewnie spędziłaś dzieciństwo w jednym miejscu? Wtedy wszystko się zlewa i się nie pamięta. Ja miałam kilka przeprowadzek i to widocznie były dla dziecka tak silne przeżycia, że utkwiły na zawsze i podzieliły czas na kilka etapów. Miałam 2 latka podczas przenosin do Mysłowic i to pamiętam, jak również kilka fragmentów wcześniejszych. Potem pojechałam do dziadków do Tenczynka i praktycznie od tego czasu (miałam 4 latka) pamiętam wszystko. Oczywiście prawie, wszystkiego się nie da 😉 Potem do Opola, do W-wy i jestem tu do tej pory. Ten czas mi się zlał 😉
      Wirus na pamięć nie działa, niektórym pada na rozum, ale to inna zaraza. Tobie nie grozi 😉 Buziaki!

  9. Lucia pisze:

    Zagladnij jeszcze raz. Jeżeli podasz mi maila wyślę Ci wersję elektroniczną. ** poczytasz na kompue albo na czytniku jak masz.

    • anka pisze:

      Lucia:-) Weszłam też do Ciebie i tam na Contact napisałam. Zaglądnęłam i dziękuję Ci baaardzo 🙂 To takie miłe, że życzliwe duszyczki spotykam na świecie 🙂 🙂 🙂

  10. Urszula97 pisze:

    Cudne zdjęcia. Fartuszek z falbankami też miał am.Piekne wspomnienia to nam zostało.Tego nikt nie zabierze.Pozdrawiam.Kilka kropel deszczu spadło.

    • anka pisze:

      Uleńko:-) Jak dobrze, że są zdjęcia, prawda? Bez nich nie pamiętałoby się szczegółów, jak np. ubranka, fryzury.
      Deszczu u nas dalej nie ma. Wodę po myciu np. warzyw, płukaniu kubków po kawie wylewam na trawę i pod drzewka. Pozdrawiam 🙂

  11. Mysza w sieci pisze:

    W zdjęciach zaklęty jest kawał naszego życia. Jak i Ty uwielbiam wracać do ich oglądania i do wspomnień.. Taki wózek widzę po raz pierwszy, wygląda niesamowicie 🙂 Jak i Twoje duże kokardy.. Myślę, że i ci, których już nie ma na tym świecie wiedzą, jak bardzo ich kochasz. Uściski Aniu i miłego weekendu 🙂

    • anka pisze:

      Myszko:-) Wózek robi wrażenie, prawda? Budka była zasuwana. Wiem, bo jak już podrosłam i marzyłam o wózku dla lalki, były takie miniaturowe właśnie z odsuwaną budką. Szczyt marzeń 😉 Niestety, takiego się nie doczekałam, miałam koszykowy, taki z wikliny i potem coś podobnego do dzisiejszych składanych „parasolek”. Woziłam w nich nie tylko lalki ale kurczaki i króliki babcine.
      Wstążki były wplatane w warkocze i wiązane na kokardę. Wolałam koński ogon, ale nie miałam nic do powiedzenia. Czasem mama czesała mnie „w gretkę”, czyli dobierany warkocz pleciony wkoło głowy, zakończony oczywiście kokardą 😉 W trzecie albo czwartej klasie warkocze mama obcięła i od tego czasu zapuszczam włosy – mając po drodze najrozmaitsze fryzury świata jakie tylko były akurat modne.
      Też mam w głębi duszy nadzieje, że wiedzą…
      Buziaki 🙂

  12. dora pisze:

    Dużo pięknych wspomnień i zdjęć , a i pamięć Aniu masz swietną.

    Ja najczęściej byłam naburmuszona .

    • anka pisze:

      Dora:-) Myślę, że ponieważ emocjonalnie podchodzę do świata (taka konstrukcja rodzicom wyszła 😉 ), to pamiętam momenty właśnie emocjami nasycone. Natomiast tam, gdzie potrzeba logiki i zdroworozsądkowego myślenia – to mnie nie ma i z pamięcią takich chwil też jest krucho 😉 Pewnie dlatego część wydarzeń, które były obojętne albo wręcz znienawidzone – wyparowały, nie ma ich, nie pamiętam, nawet się będę kłócić, że nie było. Dzięki zdjęciom można sobie wiele przypomnieć. Skąd wiedziałabym jaki miałam wózek?
      Z tym naburmuszeniem – też bym nie uwierzyła, gdybym nie zobaczyła. I teraz się śmieję z minek Calineczki, ona ma dokładnie takie same 🙂

  13. zamyślona pisze:

    Wszystkie wspomnienia, nawet te już dziś wyblakłe – to część naszego życia. Czasami chciałabym wpaść w odwiedziny do tych Bliskich , którzy już odeszli z tego świata, porozmawiać z nimi i wrócić do czasów dzisiejszych. Nawet siebie samą z lat młodości chciałabym dziś spotkać i porozmawiać z nią jak z siostrą. Ciekawe co z takiego spotkania bym dziś wyniosła. Chwilami staję się bardzo sentymentalna. Ściskam Cie mocno Marysia.

    • anka pisze:

      Marysiu:-) Ze mną jest dokładnie tak samo. Wiesz, że kiedy patrzę na malutką Anię ze zdjęcia, to chciałabym ją przytulić…
      Buziaki 🙂

  14. Pola pisze:

    Rewelacyjna kronika! Miałaś fun podczas oglądania tych zdjęć! Na pewno! 🙂 Cudowna byłaś z tym chmurnym spojrzeniem, a teraz Twój uśmiech wyczuwa się przez wszystkie monitory świata 🙂 🙂 🙂
    Ściskam….

  15. Eliza pisze:

    Stare fotografie zawsze wywołują nostalgiczne wspomnienia, a dzieciństwo mało komu kojarzy się źle. Sama idę poszukać zdjęć i powspominać :))

    • anka pisze:

      Elizo:-) Podczas tego przymusowego spędzania w domu większej ilości czasu niż zwykle, wiele osób sięgnęło po stare zdjęcia. Taki powrót do przeszłości uwielbiam, sama robiłam dużo zdjęć w młodości, kupiłam sobie „Smienę” po „Druhu” i pstrykałam na okrągło. Potem była przerwa ze względu na brak możliwości kupienia filmów do aparatu w sklepach. Ale odkąd dzieci mi kupiły pierwszą cyfrówkę, znowu zaczęłam uwieczniać różne chwile.
      Miłego wspominania 🙂

  16. BBM pisze:

    Bardzo kocham stare zdjęcia. Mam je w albumach i czasem sięgam. Ale dobrej pamięci nigdy nie miałam. Ja – podobnie jak Ewa- praktycznie bez wspomnień, gównie czarna dziura, jakieś pojedyncze wrażenia… Ale i tak fajnie jest zanurzyć się w atmosferę starych zdjęć! 🙂

    • anka pisze:

      Matyldo:-) Pewnie, że fajnie 🙂 Takie cudne są chwile, kiedy można zanurkować w przeszłość wybierając najprzyjemniejsze momenty 🙂

  17. Renata pisze:

    Wózek pozazdrościła nie jedna mama- kapitalny i teraz zapewne też robiłby furorę:)
    Uwielbiam stare rzeczy i stare zdjęcia, mają ogromny urok. Pozdrawiam

    • anka pisze:

      Renatko:-) Sama sobie zazdroszczę, że taki miałam i zupełnie nie pamiętam. Gdyby nie zdjęcia – nie miałabym pojęcia, że jeździłam takim wypasionym kabrioletem 🙂

  18. bognna pisze:

    Anno- to co masz na glowie na ostatim zdjeciu to jest, jak dla mnie, re-we-la-cja:)))

  19. mokuren pisze:

    Bardzo lubię oglądać takie stare zdjęcia. Świetny ten Twój kabriolet. Za moich czasów już chyba takich wózków nie było, ale ogromnie mi się podobają, tylko mało jest okazji, żeby je zobaczyć.

    • anka pisze:

      Mokuren:-) Nie wiem czy jest jakieś muzeum wózków dziecięcych, ale pewnie tylko w takim miejscu można takie cudo zobaczyć 🙂 Za Twoich czasów na pewno już takich nie było. Już jakieś 5 lat po mnie nastała inna moda i wózki miały zupełnie inny wygląd, bardziej zbliżony do współczesnych.

  20. fuscila pisze:

    Pamięć, to najlepszy skarbiec na świecie!
    Nie mam takich zdjęć zbyt wiele, ale jak czasem przeglądam, to chciałoby się wrócić do tych lat beztroskich!
    Serdeczności moc podsyłam ! I zdrowia życzę nieustannie!

    • anka pisze:

      Fusilko:-) Miłe są chwile powrotu w krainę szczęśliwego dzieciństwa, bez dwóch zdań 🙂 Jak pamięć już zaczyna szwankować to zdjęcia są skarbem bezcennym. Zdrówka i Ciepłe z Puchatym!!!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *