Takie tam różne

Strach włączyć telewizor, tyle się dzieję, że natłok myśli rozsadza czaszkę, a emocje wywołane tym co widać i słychać są ponad siły. Szczęśliwi ci, którzy potrafią się odciąć, zająć wyłącznie swoim podwórkiem, to szansa by nie zwariować i przeżyć. Obyś żył w ciekawych
czasach – to jest prawdziwe przekleństwo. Koronawirus i specustawa; kampania wyborcza; umierające afrykańskie dzieci, na które powinniśmy płacić, aby je ratować; dręczone, mordowane zwierzęta; starcia z migrantami na granicy Turcji i Grecji (I tu refleksja na widok zdrowych, młodych mężczyzn: co by było gdyby podczas wojny wszyscy faceci uciekli z kraju za granicę zamiast walczyć z okupantem? Kobiety tez walczyły, moja mama m.in.,- tak tylko sobie myślę), choroby i inne problemy przytłaczające całkowicie, wydające się nie do rozwiązania… Uff… ani słowa więcej. Wiem przecież, że podobne przyciąga podobne, więc zwracanie uwagi na to, czego nie chcemy przydaje temu czemuś – niestety – siły i energii. Ileż razy już sobie obiecywałam spokój i dystans do rzeczywistości, ale „obiecanki to cacanki, a głupiemu radość”…  Brak mi wytrwałości, konsekwencji w dotrzymaniu postanowień, mam problem z koncentracją, zawsze miałam, nie dopiero teraz, na starość. Zawsze potrzebowałam ciszy i spokoju do nauki, do pracy, do pisania i nic się w tym temacie nie zmieniło. Do końca życia muszę nad tym pracować. Mam co robić 😉
Dawno nie mówiłam o babci D., teraz mi się nasunęło to spostrzeżenie, pewnie m.in. w związku z brakiem spokoju… Poza lekami przepisanymi przez neurologa podajemy jej preparat wielowitaminowy, wapniowy i vit. D3, ostatnio nawet je posiłki bez buntowania się, chociaż tyle. Poza tym najczęściej jest odjazd w rejony niewiadome i trudno za nią nadążyć. Zresztą, wcale mi się już nie chce, czuję się zmęczona, wyczerpana, zniechęcona i ogólnie miewam wszystkiego dość. No i tak to…

Tu babcia D. w dniu swoich 87. urodzin, wygląda tak kiedy jest z nami, tu i teraz, bez „odjazdów”. Pewien pan w Szczawnicy powiedział: „to jest ten sam człowiek co dawniej, tylko chory”. I o tym trzeba pamiętać, choć czasem lekko nie jest…

Na szczęście prawdziwa wiosna już blisko… Poza tym byłam u Calineczki, katarek złapała w żłobku, więc babcia się przydała. Moja słodzinka tak się rozgadała, przy tym tak cudnie, że nasłuchać się nie można. Ileż to radości, energii w takim stworzonku się mieści 🙂 🙂 🙂
Albo właśnie się nie mieści i wylewa się na zewnątrz małej osóbki w ogromnych ilościach 🙂 Tym razem jadła bez kombinowania cały serek, co zdarzyło się po raz pierwszy 🙂  Wypiła swoje witaminki w postaci szklanki napoju, potem pól naleśnika też bez specjalnych protestów zjadła, usnęła przytulona do wniebowziętej (prawie) babci. Aha, i mówiła „Ania oć”, co było jeszcze lepsze od „babcia” zamiast „baba”. Ale soczku – „anasia nie ciem” ,
(czyli z ananasa) nie chciała.  Sama sobie wybrała ubranko z szafy i byłam pod wrażeniem. W sukieneczce w białogranatową krateczkę i rajstopkach pod kolor wyglądała zabójczo i jakoś… doroślej. Na pytanie: „kto jest moją Perełką” odpowiadała od razu: „ja, ja, ja”! Jakże
mogłoby być inaczej? Siostra pyta: „kto jest moim Diamencikiem” i odpowiedź jest oczywiście ta sama 🙂 Poza tym wszystko chce robić osobiście – „ja siama ciem” – asertywna jest kruszynka od samego początku i niech tak pozostanie, dziś trudno przeżyć osobom pozbawionym tej cechy.

Żeby ubarwić tekst, ponieważ Calineczki nie mogę pokazać, pokażę nowe zdjęcia piesków mojej kuzynki. Już kiedyś prezentowały się w całek krasie, aż miło na nie popatrzyć w ponury dzień.

Czyż nie wyglądam jak król?

Pięknie się prezentuję, prawda?

No daj mi wreszcie ten smakołyk, ile mam czekać?

Dobrych dni bez wirusów w oczekiwaniu na prawdziwą wiosnę 🙂

Podziel się:
Ten wpis został opublikowany w kategorii Myślę sobie. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

32 Responses to Takie tam różne

  1. jotka pisze:

    Chciałabym mieć wnuczkę, bo mam jedynaka i nigdy warkoczyków nie plotłam, nie mówiąc o kupowaniu sukienek:-)
    Moja babcia tez chorowała, miewała odloty, staraliśmy się pamiętać, że to ta sama babcia, ale ciężko było bardzo…

    • anka pisze:

      Jotuś:-) Ja mam dwóch chłopaków i już przy pierwszej wnuczce od razu miałam porównanie: kobieta naprawdę jest z innej planety i to od urodzenia 🙂
      Jeśli miałaś do czynienia z osobą chorą (demencja, Alzheimer) to wiesz jak wygląda życie z nią na co dzień…

      • jotka pisze:

        Babcia miała demencję, jej starsza córka, a moja ciocia także, co mnie czeka?
        Mama nie sprawdziła tego , bo zmarła na raka…

        • anka pisze:

          Co nam przeznaczone – tak będzie. Możemy dbać o siebie, odżywiać się odpowiednio (w miarę możliwości), ćwiczyć rozumek, mieć swoją pasję, zainteresowanie i tyle. Najgorzej, gdy człek usiądzie i narzeka. Ruch i lubienie ludzi i świata – to chyba jest najważniejsze. Tak sobie myślę…
          Moja mama zmarła mając tyle lat co ja teraz… Ale babcia żyła 92 lata. mnie cyganka przepowiedziała 82 i tego się trzymam, potem się będę martwic o ciąg dalszy 😉

  2. Urszula97 pisze:

    Oj Aniu dzieje się. Dopiero zamówili 1 mln.litrów środka dezynfekujacego,będzie na 14 tego marca.Mają tempo.Najlepiej to gadanie wychodzi.Babcia cudnie wygląda. Maluchy są pocieszne.U nas jednak widać zazdrosc Olka co do młodszego brata.Nr 1 dla Olka jest mój ślubny.Babcia Ula jest od dawania jedzenia.Mleczuś mały ma 3 ząbki ,nie daje pospać w nocy rodzicom.Pozdrówka i Ciepłe z Puchatym.

    • anka pisze:

      Ula:-) Byłam dziś z Mary (przyjaciółką po operacji biodra) w przychodni, potem w aptece. Chciała m.in. kupić spirytus salicylowy, który potrzebny, a akurat się w domu skończył i co? Nie ma nie tylko w aptece, ale i w hurtowniach nie ma, nie ma też nadziei, że będzie. To takie pierwsze zderzenie z obecnym staniem rzeczy.
      Między Twoimi maluchami jest mała różnica wieku, stąd zazdrość Olusia. U mnie 12 lat między siostrami, dlatego związek między nimi jest ogromny. Mała uwielbia starszą siostrę i okazuje to w przeuroczy sposób.
      Ząbkowanie to trudny czas i dla maluszka i dla pozostałych domowników, tak jest, że najpierw kolki, potem ząbki… biedne te dzieciaczki.
      Buziaki i Ciepłe z Puchatym do rozmnożenia 🙂

      • dora pisze:

        Aniu, spirytus salicylowy w drogeriach też jest,sprawdżcie tam,a zwykłego spirytusu (do picia) chyba jeszcze w alkoholowych nie brakuje? Dobrze rozcienczyć i gotowe.

        • anka pisze:

          Dorcia, dzięki za poradę, masz rację, zaraz Mary to napiszę. Ona na Ursynowie, więc teraz kontakt tylko na odległość.

  3. amasja pisze:

    A ja w końcu rozliczyłam się w US. 1% przeznaczyłam jak zwykle na zwierzątka bo ich los to chyba jedyne co jeszcze mnie wzrusza i obchodzi.
    Babcia D. wygląda na zdjęciu cudnie i wcale nie sprawia wrażenia chorej. Ale wiem, że pozory często mylą. Za to szczerze się uśmiechałam czytając o Calineczce 🙂 Ma charakterek ta młoda dama. No i ‚creme de la creme’ na zakończenie. Piesety! Przepiękne. Uwielbiam wilczury! Ciccino ostatnio zapragnął białego owczarka szwajcarskiego… Chyba zamiast białego kota będzie biały pies 😉 Ale kot też będzie bo nie odpuszczę!
    Serdeczności Aniu!

    • anka pisze:

      Amasjo:-) Przecież psy i koty nie wykluczają się nawzajem! Miałam je razem i żyły w przyjaźni, teraz w domu mam 2 psy, a Franka dochodzącego dlatego, że nas adoptował z własnej i nieprzymuszonej woli 🙂 Z zadowoleniem obserwuję, że Męża alergia jakby się wycofywała, może to Franuś działa uodparniająco ?
      1% mój, Męża i teściowej też na zwierzaczki idzie. Owczarki uwielbiam, jednak wychodzę z założenia, że tyle nieszczęścia jest na świecie, że jeśli mogę choć jednemu psiakowi zmienić życie – wolę to niż kupowanie rasowego psa. Kupowanie przyjaźni i miłości – jakoś mi to nie współgra… Od razu też przychodzą na myśl pseudohodowle i cierpiące tam biedactwa… Oj Amasjo, dlaczego w ludziach jest tyle podłości i okrucieństwa? No i rozgadałam się.
      Proponuję i psa i kota – będzie pełnia szczęścia. Buziaki 🙂

  4. Lucia pisze:

    Pieski a właściwie PSY w całej krasie. Calineczka rozkoszna. Korzystaj póki jest w tym własnie wieku. A co do reszty… Wiem, jak się czujesz, bo opiekowałam się sporo lat osobami chorymi jak babcia D. czasami trudno.
    A na koronowirusa mamy niewielki wpływ. Trzeba przeżyć. Buziaki –

    • anka pisze:

      Lucia:-) Piękne psiaki są, prawda? A słodzinka moja Calineczka cudna jest, tylko wiem, że czas pędzi i za chwilę będzie taka duża jak siostra… Przytulam więc kiedy mogę, by się nacieszyć na zapas 🙂 Skoro się opiekowałaś takimi chorymi jak babcia D. to wiesz o czym mowa. Z wirusem jak będzie – zobaczymy, tu nie ma nic pewnego poza tym, że każda zaraza kiedyś mija…
      Buziaki 🙂

  5. BBM pisze:

    Mam tak samo! Trudno się odizolować a oglądać nie sposób!! Jakieś szaleństwo. Mam już odruch wymiotny na hasło : koronawirus! Wyłazi z każdego kąta!! :((
    A psy prześliczne! Ileż w nich godności- patrzę z podziwem. 🙂

    • anka pisze:

      BBM:-) Nie tylko na koronawirusa mam odruch wymiotny, jakoś ostatnio mam często, chyba czas przejść na dietę odpowiednią dla zdrowia…
      Psiaki przecudne naprawdę 🙂

  6. dora pisze:

    Nawzajem Aniu.Robię co mogę żeby odsuwać te złe wiadomości, bo ataakują z każdej strony.
    Nawet moja corcia Młodsza jest w dołku, bo wiecznie pod górkę, dorosłe życie doskwiera. Pocieszam, ale sama się też tym gryzę, jak to dalej będzie .

    • anka pisze:

      Dora:-) Tylko ludzie z klapkami na oczach nie widzą i nie słyszą złych wiadomości, reszta populacji stara się z nimi zmierzyć i jakoś próbuje przeciwdziałać. Nie cała reszta, bo część olewa wszystko i nie robi nic.
      Pocieszaj Młodszą, matki od tego są, aby wspierać nawet jak się zadręczają.
      Trzymaj się cieplutko 🙂

  7. Ervi pisze:

    Babcia na zdjęciu uśmiechnięta i zadowolona… niech zaraża tym usmiechem 🙂

  8. Mysza w sieci pisze:

    Dobrych dni Aniu i dla Ciebie 🙂 nawet jeśli całkiem nie da się odciąć od trudnych tematów i złych nowin, to właśnie warto je przebijać tymi dobrymi. Tymi drobiazgami ze świata wnuczki, kwiatami i chwilami zdrowia u babci D. Każdą miłą chwilą między Tobą i mężem i wszystkim tym, co sprawia że świat nie jest aż taki straszny. Buziaki!

    • anka pisze:

      Myszko:-) Pięknie i mądrze napisałaś, masz rację 🙂 Twoje słowa nadają się do „powieszenia na oczach”, żeby je móc powtarzać kilkakrotnie w ciągu dnia 🙂
      Buziaki 🙂

  9. bognna pisze:

    No coz. rzeczywistosci nawet komentowac mi sie nie chce:(
    Na wiele spraw, niestety, wplywu nie mamy.
    Ale przynajmniej dzieki za to , ze na pocieszenie i na poczatek weekendu, zamiescilas zdjecia cudnych psiakow:))

    • anka pisze:

      Bognna:-) Pieski ratują ten świat od ponuractwa, są cudowne. Wszystkie, nie tylko te dostojne, rasowe, ale każdy najmniejszy kundelek daje opiekunom tyle radości, miłości, ciepła i zdrowia – bo wyprowadza na spacery zmuszając do ruchu – że nic i nikt się nie może z psiakami równać. Oprócz kotów oczywiście, pod warunkiem, że opiekunowie będą wychodzić i zażywać ruchu. Można z kotem na szelkach 🙂

  10. bognna pisze:

    A propos psiakow – totalna zgoda. Kocham prawie wszystkie, mniej lub bardziej, i rasa lub jej brak nie ma u nic do rzeczy.
    Milego weekendu:))))

  11. Lucy pisze:

    Oj tak, demencja, mozna upiekszac wieloma metaforami, a my wiemy, ze latwo nie jest…
    Calineczka jest przedstawicielka nowego pokolenia, zdrowego pokolenia, i dobrze, ze tak jest!
    Lubicie duze psy 😉 a ja bardziej tak do kajtków ciagne.

    • anka pisze:

      Lucy:-) Wszystkie kocham 🙂 Szilka jest średnia, Browek też był średni. Te pięknoty ze zdjęcia to kuzynostwa pupile. Po drodze na działki widzę czasem pieska takiego, że bez okularów bym go chyba nie zobaczyła, słychać tylko 😉 takie maleństwo, miniaturka jakaś, do kieszeni w sam raz 🙂

  12. fuscila pisze:

    Babcia D wygląda …normalnie!
    A życie teraz to lekko rozpędzająca się karuzela! Nie dajmy się jednak zwariować! Serdeczności Moja Droga!!@

    • anka pisze:

      Fusilko:-) Prawda? Szczególnie, że zawsze lubiła się ubrać, dobrze wyglądać więc i teraz się stara, nie widzi jednak, że coś się ubrudzi albo podrze. Wiesz, to jest tak, że jest w miarę normalnie po czym za 5 minut wszystko się zmienia jak w kalejdoskopie.
      Zwariował świat całkiem. Mnie najbardziej wkurzył ten… człowiek… przekazaniem 2 mld na tę propagandę zamiast na onkologię. Myślę, że każdy, kto ma w rodzinie chorego onkologicznie przeklina go od tej chwili… i do maja nie przestanie.
      Dziękuję Fusilko i Tobie też mnóstwo życzeń raz jeszcze przesyłam. STO LAT 🙂 🙂 🙂

  13. anka pisze:

    Ervi:-) Ale marzyć trzeba, co to byłoby za życie bez marzeń?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *