Na szczęście

Pisałam wczoraj, we wtorek, (wciąż najpierw piszę w notatniku po bloxowych doświadczeniach ze znikaniem tekstów) ale padłam wieczorem i nie miałam siły przenieść tych kilku słów. Jakaś taka „niedomęczona” jestem 🙁
Trudno było ostatnio z babcią D. się porozumieć. Są dni, w których wszystko dzieje się spokojnie, prawie normalnie ale przychodzi znów taki dzień jak dziś. Babcia płacze, szuka bezustannie czegoś. Przez pół dnia usiłowała przemycić do siebie wiadro z ogródka, takie do trawy, ziemi, chwastów itp. Wychodziliśmy za nią aby ją powstrzymać tłumacząc do czego owo wiadro służy. Wreszcie okazało się, że zniknął z jej łazienki zielony kubełek na śmieci. Wyparował, nie ma, oczywiście babcia nie wie co się stało, szuka. Ja przeszukałam każde możliwe miejsce, które mi przyszło do głowy łącznie z dużym pojemnikiem na śmieci przed domem. Już kilka razy wyciągałam z niego różne przedmioty wyrzucane przez nią, np. świecznik czy przykrycie od zaginionego właśnie zielonego kubełka. Całe popołudnie minęło „w stanie czuwania”, przemykała się na dwór, żebyśmy jej nie widzieli – a potrafi się poruszać bezszelestnie niczym duch. Dałam jej do łazienki zastępczo duży pojemnik po kapuście tłumacząc, że jutro kupię nowy kubełek, że nie ma się czym przejmować itd. Później Mąż poszedł do kuchni wyrzucić coś do śmieci i zobaczył, że w kuchennej szafce stoi poszukiwane jej zielone wiaderko z workiem ze śmieciami przełożonymi z normalnego kuchennego kubła,  zaś on sam został wciśnięty w szafkę, głęboko z tyłu. Cud, że nie zerwała przy tym rurek od wody. Do tego przyniesiona była miotełka do zamiatania podwórka… Ledwo to się wreszcie wyjaśniło usłyszałam płacz, że zginęły okulary. Leżały tuż przy niej…
Zmiany pogody, ciśnienia powodują takie perturbacje. Przypomina mi się problem z cukrzycą podczas pełni o czym pisała Aga. Czy nam się podoba czy nie, jesteśmy częścią natury i tego powiązania nic nie zmieni, choćbyśmy mieli o sobie nie wiadomo jakie mniemanie. I bez względu na nasze pojedyncze przeżycia natura karmi nasze oczy swoimi cudownymi dziełami sztuki. Na szczęście 🙂

Kwitnące drzewko na Ursynowie. Czyż nie jest doskonały każdy kwiat, każdy płatek, każdy listek, każdy szczegół stworzony przez Matkę Naturę?

Jakże różnorodne są dzieła Matki Natury, prawda? To skały w Pieninach

Podziel się:
Ten wpis został opublikowany w kategorii Myślę sobie. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

26 Responses to Na szczęście

  1. cieniewiatru pisze:

    No właśnie jesteśmy częścią natury, o czym niestety większość zapomniała…
    Przepraszam za bezpośrednie pytanie, Babcia ma alzheimera?

    • anka pisze:

      Cieniewiatru:-) Nie ma za co. Ma stwierdzoną demencję. Rezultat w sumie taki sam jak przy alzheimerze. Temat alzheimera już przerabiałam, więc mam wprawę… Najgorsze jest, że nie można pomóc mimo najszczerszych chęci 🙁

      • cieniewiatru pisze:

        Mama mojego Taty i Tata mojej Mamy mieli właśnie alzheimera… także wiem jakie to trudne.
        Dobrego dnia

        • anka pisze:

          Jest to okropne przeżycie z początku dla chorego też, potem już tylko dla opiekunów…
          Dzięki, dla Ciebie także 🙂

  2. Mysza w sieci pisze:

    Są piękne, niepowtarzalne i potrafią swoim widokiem leczyć duszę.. Niestety szkoda, że nie mają mocy uleczyć chorób wieku starszego. Trzeba dużo cierpliwości przy Waszych czujnych zmaganiach, ale po tym, gdy Was poznałam wiem, że dacie radę i Babcia D. zawsze będzie miała Wasze wsparcie i opiekę.

  3. anka pisze:

    Myszko:-) Owszem, ma i będzie miała, tylko… ona tego nie wie. Czasem coś dociera i wtedy przeprasza, mówi, że ma tylko nas … ale często traci kontakt z rzeczywistością i bywa różnie. Nie ma na to rady, jeszcze nikt lekarstwa nie wynalazł na całkowite wyleczenie. Jednak są leki wspomagające i wtedy, kiedy je bierze regularnie, jest zdecydowanie lepiej.

  4. fuscila pisze:

    Mogę tylko Was wesprzeć dobrymi myślami, bo wiem z czym się musicie zmagać!
    Ciepłe z Puchatym podsyłam!

  5. Tessa pisze:

    Wspolczuje serdecznie. Sa sytuacje w obliczu ktorych jestesmy bezradni.
    Za to pociecha wizualna-prima sort;)

    • anka pisze:

      Tesso:-) Dzięki za współczucie. Na pewne sprawy nic nie można poradzić. Jedynie próbować uczynić życie bardziej znośnym, do wytrzymania. Widocznie taka karma, z czegoś to wynika.
      Już szukam następnych ładnych fotek 🙂

  6. Urszula97 pisze:

    Coś w tym jest, ja znalazłam się na SORze w poniedziałek,3 kroplówy i dalej trochę pogłupawa.A mąż od nocy ma swoje napady,już mnie głowa boli .Pozdrawiam i trzymaj się.

    • anka pisze:

      Ula:-) Co Ci się stało? Zadbaj o siebie, nie przemęczaj się tak! Może magnez z potasem, jakieś witaminy? Uleńko kochana, Ty się trzymaj! Uściski serdeczne 🙂

  7. BBM pisze:

    Ile razy czytam o Babci, tyle razy z podziwem o Was myślę, bo znam rzeczywistość ze starczym otępieniem i wiem, ile pracy i cierpliwości wymaga opieka nad takim człowiekiem. Kolejny worek z Ciepłym i Puchatym!

    • anka pisze:

      BBM:-) Nie ma co podziwiać, tak jest i z tym trzeba żyć bo nic nie można poradzić. I tak jest lepiej odkąd nie ma ataków agresji, posądzeń o spisek, kradzieże itd. Jest coraz bardziej splątana, nie może sobie już poradzić z telefonem, chociaż Mąż nakleił jej znaczek na klawisz do odbierania, gdy ktoś dzwoni. Nie umie wybrać zakodowanego numeru do siostry ani koleżanek, z pilotem od tv też jest problem. Fizycznie jest sprawna choć boli kręgosłup (kogo nie boli?), chwilami traci równowagę ale do lekarza nie da się zawieźć i nie wiadomo gdzie jest przyczyna. Może być w braku ruchu i osłabieniu mięśni – teraz cieplej, na szczęście zaczęła wychodzić do ogródka.
      Dziękuję za Ciepłe i Puchate, przyjmuję każdą ilość i rozdaję potrzebującym, oby rosło w siłę i miało coraz większą MOC 🙂

  8. wilma pisze:

    Zmiana pogody oraz wszelkie zmiany ciśnienia ma na moje samopoczucie duży wpływ.
    Teraz, skoro już o tym wiem, nie jest tak źle, ale na początku byłam przerażona, bo niby wszystko dobrze, a raptem albo senność, albo rozdrażnienie, albo brak koncentracji…
    Nie wiedziałam, co się ze mną dzieje.
    Babcia pewnie też, oprócz swojej demencji, wraz ze zmianami pogody może być bardziej, lub mniej podrażniona, rozkojarzona, albo nadmiernie senna.
    Dużo zdrowia, sił psychicznych i fizycznych życzę.
    I żeby już wreszcie nadeszły ciepłe dni, jak na wiosnę przystało;).

    • anka pisze:

      Wilmo:-) Ja też odbieram zmiany ciśnienia, jestem w tym szybsza od barometru 🙂 Mam tak od dziecka. Natomiast w pewnym wieku zaczęły temu towarzyszyć kołatania serca i na początku też byłam przerażona. Jak już skojarzyłam o co chodzi – przestałam się przejmować. Mówię tylko: serduszko moje drogie nie świruj, uspokój się i mnie nie strasz, bo się nie boję 😉 I pomaga 🙂
      Dziękuję za życzenia, Tobie też worek Ciepłego z Puchatym, musimy jak najwięcej rozsyłać bo innego sposobu na poprawę nie widać 🙂

  9. marijana2 pisze:

    Wiem, z czym się borykacie. Dlatego życzę Wam dużo siły i cierpliwości w codziennych zmaganiach. Przesyłam serdeczności 🙂

    • anka pisze:

      Marijanko:-) Dzięki za życzenia i dobre słowo, odsyłam Ciepłe z Puchatym:)
      Zobacz jaki to zaczyna być powszechny problem, myślę o chorobach otępiennych. Dawniej też występowały, mówiło się, że na starość przychodzi skleroza. Teraz żyjemy dłużej, więc choróbska mają większą szansę się ujawnić. Poza tym sklasyfikowano i wyodrębniono ileś tam jednostek chorobowych, co w sumie nie ma znaczenia dla chorych ani dla opiekunów, bo skutek taki sam: nie można chorego spuszczać z oczu od pewnego etapu choroby bo może stanowić niebezpieczeństwo dla siebie i otoczenia. No i tak to…

  10. Alis pisze:

    przywędrowałam od Myszy, ale na jutro lub pojutrze przegląd zostawuiam… dziś póżno. Pozdrawiam Ala

  11. ervish pisze:

    Rozumiem i wiem z czym musicie się zmagać – swego czasu borykaliśmy się z tym samym. Babcia potrafiła wyjsć z domu i iść przed siebie… bez celu – nie wiadomo gdzie. Trzeba było pilnować bo strach myślec gdyby zabłądziła. A najbardziej bolało kiedy patrzyla i widac było, że nie rozpoznaje człowieka 🙁 Ale mimo tego jest ta silna więź i miłość…. bywały chwile przebłysku. Życze Wam dużo siły i wytrwałości. I dla Babci <3

  12. anka pisze:

    Ervisha:-) Jeśli zetknęłaś się z chorobą tego typu to wszystko rozumiesz. Dziękuję za życzenia w imieniu Babci też. Pozdrawiam serdecznie 🙂

  13. anka pisze:

    Bognna:-) Nie ma czego zazdrościć. Tak musi być i już. Winniśmy opiekę swoim bliskim i tyle w temacie. A Tobie dziękuję za dobre słowa i worek, nie, dwa worki Ciepłego i Puchatego posyłam 🙂

  14. dora pisze:

    Oj, znam temat zmagania się z paskudną demencją. Trzymajcie się i życzę sił i cierpliwości .
    Może zamowcie do domu wizyte lekarska, obejrzy Babcię, moze zleci cos wzmacniajacego.

    • anka pisze:

      Dora:-) No wiem, pamiętam jak pisałaś o swojej teściowej 🙁
      Moja jest pod opieką neurologa, psychiatry, kardiologa i speca od osteoporozy. Poza lekami od lekarzy dostaje zestaw witaminowy. Mam wrażenie chwilami, że ona fizycznie jest zdrowsza od nas…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *