Relacja

W środę bezpośrednio po szczepieniu nie miałam żadnych sensacji. Sam zastrzyk tak delikatnie zrobiła młoda dziewczyna, że nie poczułam kiedy, naprawdę. Noc przespałam spokojnie. Rano wstałam, wyszłam z psami na łąkę, właściwie na bagnisko powinnam powiedzieć. Potem odpowiedziałam na Wasze komentarze. Zaczęła trochę głowa „ćmić”, ale nie zważałam na to mając nadzieję, że po kawie przejdzie. Nie przeszło. Obrałam i ugotowałam warzywa na sałatkę, ugotowałam jajka. Babcia D. nie chciała wstać, zwlokła się po południu z naburmuszoną miną. Powinna leki brać rano, ale nie można jej dać u niej w pokoju, bo wypluje i schowa. Z chwili na chwilę łepetyna dokuczała coraz bardziej, doszło takie „przymulenie” jak po dużym drinku, nogi trochę jak z waty się zrobiły. Nie wyszłam po południu, choć najpierw chciałam myśląc, że przejście się po powietrzu dobrze mi zrobi. MS z psiepsiołami wyszedł, ja w tym czasie obrałam pieczarki, pokroiłam drobniutko i usmażyłam do jajek. W te jajkowe święta muszą być jajka z pieczarkami, inaczej nie byłoby świąt 😉  I na tym moja działalność się skończyła. Głowa tak się „rozhuśtała”, że musiałam się położyć. Na razie nie brałam nic przeciwbólowego. Potem zadzwoniła Królowa Marysieńka spytać jak się czuję i powiedziała, że głupia jestem. Zgodziłam się z nią wyjątkowo 😉 i wzięłam dwa Apapy. Potem jeszcze dzwonili znajomi, dzwonił Mały i sms przysłała koleżanka, że czeka na wynik testu.  Usnęłam – i choć miałam się położyć na chwilę tylko – obudziłam się o drugiej w nocy. Przeczytałam sms – ma wynik dodatni, czyli ta franca ją dopadła.

Od drugiej do czwartej rano psiepsioły robiły wędrówkę ludów, stukały pazurkami o podłogę, wchodziły, wychodziły aż musiałam na nie nakrzyczeć dopiero wtedy się uspokoiły. O szóstej wstałam i jest OK. Wyszłam z łobuzami, wypiłam kawę, wysłałam sms do „trafionej” koleżanki i otrzymałam odpowiedź, piszę tę relację i zaraz biorę się za robotę, bo odłogiem leży i mam do tyłu dwa dni. Nic to, ważne, że głowa nie boli 🙂

… moje własne krokusiki…

Zrobiłam zdjęcie na pamiątkę, jak znam życie babcia D. zaraz je zerwie i zabierze do pokoju. Już się przymierzała, tylko zobaczyła, że na nią patrzę, więc odstąpiła od zamiaru. Zrobi to z pewnością, przecież nie mogę jej bezustannie śledzić. W lecie nawet pelargonie z doniczek pozrywała i wkładała w krzyżówki. Cóż, takie choróbsko. Idę do kuchni, szkoda czasu 🙂

Trzymajcie się zdrowo!!!

 

Podziel się:
Ten wpis został opublikowany w kategorii Myślę sobie. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

20 Responses to Relacja

  1. BBM pisze:

    Jak dobrze, że te przykre sensacje są już poza Tobą. I jaka ulga, że będziesz już bezpieczniejsza i żadna franca krzywdy Ci nie zrobi!

    • anka pisze:

      Matyldo:-) Już jest dobrze, nie miałam trzęsionki jak moja Marysieńka, którą dokładnie 4 godziny trzęsło. Na szczęście przeszło. Nie ona jedna tak miała, więc należy to zaliczyć do prawie typowych objawów i nie przejmować się.
      Uściski!

  2. jotka pisze:

    To dobrze, ze na tym sie skończyło. Mnie migrena ostatnio nie oszczędza, ale to chyba na zmiany pogody.
    Mam nadzieję, że to nie jest spóźniony efekt szczepienia, bo dziwne te migreny.
    Najlepiej nie rozkminiać, bo jak mawiała moja babcia, gdy ktoś narzekał – nie mów dupie, bo będzie chciała leżeć…
    Wieści docierają do nas różne, wczoraj dowiedziałam się, że zmarli rodzice mojej koleżanki z pracy, oboje w odstępie kilku dni…bardzo jej współczuje, bo teraz te wszystkie jeszcze formalności…
    Trzymajmy się, nie dajmy się!

    • anka pisze:

      Jotuś:-) Twoja babcia dobrze mówiła 🙂
      Na zmiany pogody reaguję od zawsze, więc teraz też co chwilę, ale ból poszczepionkowy był gorszy i obezwładniający. Na szczęście minął.
      Dziś też dowiedziałam się o wielu przypadkach zachorowań wśród znajomych, całe rodziny leżą. O śmierci niestety też przed chwilą przeczytałam w mailu. Trudne to wszystko…
      Odpowiem Ci hasłem mojego taty: trzymaj się i nie daj się 🙂 🙂 🙂

    • Rany, świetne to powiedzenie babci. Mnie głowa boli prawie codziennie teraz (nerwy?) no i niepotrzebnie mówię to dupie, bo istotnie, jak tylko mogę, to chce leżeć – i leży!

  3. Mysza w sieci pisze:

    Uff dobrze, że na bólu głowy się skończyło i żeby już żadnych więcej efektów ubocznych nie było. Krokusy piękne 🙂 Powodzenia Aniu w przygotowaniach i zdrowia dla Was! Dla koleżanki też. Buziaki!

    • anka pisze:

      Myszko:-) Też sobie więcej sensacji nie życzę, wystarczy zdecydowanie.
      Dzięki za dobre słowa i dla Was dużo zdrowia. Uważajcie na siebie, bo w telewizorze co chwilę pokazują co się w tym Szczecinie wyrabia… ale cóż, ludzka bezmyślność nie ma granic. Całusy 🙂

  4. fuscila pisze:

    Zatem wniosek jeden, szczepionka się przyjęła. I w sumie dobrze, że przespałaś! Teraz możesz juz spokojnie zająć się tym, co lubisz . No i Psiapsioły czekają!
    Serdeczności!

    • anka pisze:

      Fusilko:-) Jak nie jak tak 😉 Teraz się przymierzam do nowego ciasta z jabłkami na imieniny MS, ale cicho sza, to ma być niespodzianka 🙂 Macham!

  5. Lucia pisze:

    Och Aniu. Najważniejsze, że minęło. Może to nie szczepionka a stres? Wszystko jedno. Najważniejsze, że czujesz się dobrze. Nadgonisz. Ja też kulinarnie w lesie, bo V. wydziwia. Całuję.

    • anka pisze:

      Luciu:-) Stres nie, akurat nie w związku ze szczepionką, innych powodów jest masa, ale szczepionka nie. Znajomych po Astrze bolały głowy, ciekawe, że kobiety – teraz skojarzyłam. Facetów jakoś nie ruszało.
      Z domowymi sprawami szaleć nie będę, odechciało mi się na myśl, że znów mógłby mnie taki ból głowy dopaść, brr… Pomału coś zrobię. Współczuję wydziwiania.
      Buziaki!

  6. Pola pisze:

    Po kłopocie! To ważne! Zdrówka Kochana Anuśko! I radości w serduchu!

    • anka pisze:

      Polu:-) Ulga, że się udało po tym czwartkowym chaosie w systemie przyznaję, że mieliśmy szczęście, bo nam z czwartku na środę przeniesiono szczepienie 🙂
      Zdrówka i dla Ciebie, i radości dużo, to pierwsze święta z maleństwem 🙂
      Buziaki!

  7. urszula97 pisze:

    To jesteś Aniu w połowie. Dobrze że masz juz za soba. WESOŁYCH,RADOSNYCH ,ZDROWYCH śWIAT.

  8. Czyli w sumie do przeżycia to wszystko było, choć oczywiście żadna przyjemność 🙂

    • anka pisze:

      Małgosiu:-) Do przeżycia, tabletki na wszelki wypadek trzeba mieć przy sobie. Przeciwbólowe i przeciwgorączkowe. MS nie miał żadnych atrakcji poszczepiennych.

  9. Ewa pisze:

    Aniu, dobrze słyszeć, że nie miałaś większych poszczepiennych kłopotów. Ponoć trochę sensacji jest wskazane, bo wtedy wiadomo, że działa. Przytulam, nie urażając poszczepionkowego ramienia 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *