Opowieść o bigosie ;)

Opowiem o bigosie. O bigosie? – ktoś spyta. Właśnie o bigosie 🙂  Wyjątkowym i niezwykłym w porównaniu do wszystkich jakie w całym długim życiu gotowałam. To bigos wegetariański 🙂  Zaczęłam od pójścia do Biedronki, ponieważ innego sklepu w zasięgu ręki nie mam. Wybrałam główkę kapusty, niezbyt dużą, twardą, zbitą, która uśmiechnęła się do mnie od razu. Wrzuciłam do wózka włoszczyznę, cofnęłam się po plastry wege i tofu (co akurat nie ma nic wspólnego z bigosem, ale lubię) i wzrok mój padł na wiadereczko kiszonej kapusty. Biedronkowa do jedzenia na surowo się nie nadaje, jest po prostu paskudna, jednak do przetworzenia może być. W poprzednich latach kupowałam trzy albo pięciokilowe wiaderko pysznej kiszonej kapusty i miałam na dłuższy czas. Tym razem nie byłam tam gdzie kapustę wiaderkami sprzedają, więc musiała wystarczyć biedronkowa. Dorzuciłam też do wózka pieczarki i boczniaka. O innych produktach nie wspominam, nie należą do tematu, ale było ich sporo, cały wózek, bo to już najwyższy czas na świąteczne zapasy. Po powrocie do domu – jak zwykle – część idzie do „kwarantanny” czyli do pudła stojącego w przedpokoju, reszta jest myta i zajmuje swoje miejsce przeznaczenia. Zajęłam się krojeniem kapusty, którą wrzucałam do dużej bordowej miski przywiezionej ze Szczawnicy (kupiłam sobie tam kilka misek tureckich, a nie chińskich, do kuchni). Następnie przesypałam ją solą (kapustę nie miskę) po czym zajęłam się boczniakiem. Pokroiłam go w paski, usmażyłam na maśle klarowanym z cebulką, solą i pieprzem i już miałam go przeznaczyć do kapusty, ale zdecydowałam podać na obiad z ziemniakami i resztką sałatki kremlowskiej. Tak też zrobiłam 🙂
Wstawiłam następnie na kuchenkę pokrojoną kapustę w największym garnku jaki mam i pozwoliłam jej się gotować. W międzyczasie obrałam pietruszkę, marchewki, selera. Utarłam je na dużych oczkach i wrzuciłam do kapusty. Dodałam też kilka pokruszonych suszonych grzybów oraz suszone śliwki. Pogotowało się trochę, a potem  garnek stał sobie do rana na wyłączonej kuchence. Dziś (piątek, 18 grudnia) w godzinach senioralnych pognałam do Biedronki po nową porcję boczniaków.
Udusiłam grzyby z cebulką tak jak te na obiad i dodałam do kapusty. W międzyczasie wiadereczko kiszonej kapusty odcedziłam (najpierw spróbowałam, żeby się upewnić, że jest niesmaczna, co się potwierdziło) i ugotowałam. To znaczy gotowała się sama, a ja obrałam pieczarki, pokroiłam w spore kawałki i usmażyłam na maśle klarowanym. Kiszoną kapustę przełożyłam do garnka z białą, dodałam pieprz, musztardę, kostki bulionowe grzybowe (choć wiem, że trzeba ograniczać, ale na święta, nich tam…) i usmażone pieczarki, sporo ich było. Wymieszałam dokładnie, chwilę jeszcze wszystko razem „pyrkało” i wyłączyłam, żeby kapusta „odpoczęła”, jutro znów wstawię. Ale… nie mogłam się oprzeć i spróbowałam… o rety, jakie to dobre! A jak się przegryzie” to dopiero będzie pycha, że palce lizać 🙂  Bez grama mięsa! I taka to opowieść o bigosie 🙂

… większego garnka nie mam. ..

Poza tym chlebek piekłam, nawet dwa razy. Tym razem zamiast dwóch mniejszych zrobiłam jeden duży i był dobry. Cieszę się, że Mokuren — https://tokiotadaima.blogspot.com/ —  też się odważyła i na drugim końcu świata upiekła wg tego samego przepisu. Chciałabym umieć upiec chlebuś pulchny, lekki, taki jak z piekarni, ale to chyba marzenie ściętej głowy.

…tak się prezentowały chlebki…

A w sobotę (czyli dziś, 19 grudnia) odważyłam się pierwszy raz w życiu upiec pierniczki.  Tylko i wyłącznie dzięki temu, że Katja z Juniorką —  https://cieniewiatru.home.blog/ — upiekły i podzieliły się przepisem od pani Mikołajowej 🙂   Wyszły naprawdę smaczne. Oczywiście nie dekorowałam, gdyby dziewczynki tu były  pewnie byśmy bawiły się w tworzenie dzieł sztuki, ale dziewczynek nie było. Pierniczków sporo ubyło na samym początku, trochę w ramach próbowania, a trochę dałam Małemu, który akurat na chwilę zawitał w nasze progi.  Tak się rozochociłam, że sięgnęłam do przepisu na babcine ciasteczka i upiekłam!

… tu przepis gdyby komuś zachciało się wypróbować …

… po lewej alberty, w pudełku ocalałe pierniczki 🙂 …

… wyjęłam pierniczki na stolnicę, żeby było widać jakie kształty miały, chyba upiekę jeszcze jedne; a foremki z mojego dzieciństwa zachowane 🙂 …

Zimno było, rano podczas wyjścia z psiepsiołami towarzyszył nam dźwięk skrobanych szyb samochodowych. Na szczęście tym razem wiatr nie dokuczał powodując niższą odczuwalną temperaturę. Po powrocie ucięłam gałązki iglaków i powtykałam w doniczki i skrzynkę na kuchennym oknie.  Franuś nas odwiedził 🙂

… wpadam tu na drinka(mlecznego) i drzemkę, miau…

…Szilunia zastanawia się czy wejść na górkę…

 

…jeszcze kropla deszczu uchwycona zanim spadła na ziemię…

Od bigosu się zaczęło i na bigosie wypada zakończyć. Rozłożyłam zawartość garnka na kilka pojemników do lodówki i do zamrażalnika. Część zjedzona została na obiad. Mężowi i babci D. usmażyłam osobno kiełbasę, przecież bigos jest bezmięsny.  Potem babcia D. łyżką spróbowała stygnąca potrawę i stwierdziła, ze dobra kapusta. Nie pamiętała, że jadła  chwilę wcześniej…

Trzymajcie się zdrowo!

Podziel się:
Ten wpis został opublikowany w kategorii Kuchennie i smacznie, Myślę sobie. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

36 Responses to Opowieść o bigosie ;)

  1. Magda pisze:

    Bigos! mniammm !!! 🙂

  2. zamyślona pisze:

    Jutro robię ciastka z Twojego przepisu.

    • anka pisze:

      Marysiu:-) Ciasteczka wyszły pyszne i mięciutkie, bo od razu włożyłam do woreczka foliowego zostawiając tylko szparkę dla wentylacji. Dawniej robiły się miękkie dopiero po pewnym czasie, najpierw były chrupiące. Smak dzieciństwa mi się przypomniał 🙂

  3. jotka pisze:

    Bigosem tradycyjnie zajmuje się mój mąż, przepis rodzinny, od teściów, ja palcem nie kiwam, mam ten luksus. Składniki zakupione, tylko kapusty brak, ale to jutro.
    Bezmięsny bigos to tez fajna alternatywa, lżejsza i zostawia pole dla innowacji.
    Na alberty narobiłaś mi ochoty, bo takie ciastka lubię najbardziej, nawet kiedyś dawno takie w sklepach bywały.
    Wczoraj wybraliśmy się na spacer, ale to raczej z rozsądku, niż dla przyjemności, bo zimnica straszna, a mgła oblepiała wszystko…
    Bigos to w naszej tradycji kwintesencja świątecznego smaku, więc Aniu zaczęłaś na dobre!

    • anka pisze:

      Jotuś:-) Kiedyś trzeba zacząć 🙂 Alberty przypomniały babcine pieczenie i od razu znalazłam się przy stole w Tenczynku, gdzie zapisywałam patrząc jak babcia ciastka przygotowywała. Pierniczki dziś jeszcze lepsze niż wczoraj, wkleję przepis na stałe.
      Twój małżonek to mistrz kuchni prawdziwy, bo i bigos i drożdżowe – szczęściara z Ciebie! 🙂 🙂 🙂

  4. Urszula97 pisze:

    Bardzo ciekawy bigos, zapewne smaczny, pieczarki, boczniaki, masło i cebula dajà fantastyczny smak.U mnie bigos dopiero po świętach będzie gotowany.Fajne te Albertki, już mam trochę tych ciastek ale kto wie ?Pozdrawiam.

    • anka pisze:

      Ula:-) Bardzo smaczny, naprawdę. Część włożyłam do zamrażalnika, będzie jak znalazł w razie potrzeby. Pierniczki zniknęły i będę musiała upiec jeszcze jedne 🙂
      Uściski serdeczne!!!

  5. BBM pisze:

    U nas czasem jest kapusta wigilijna: kapusta kwaszona, grzyby suszone, śliwki suszone, trochę oleju. Można wrzucić kilka rodzynek dla przełamania smaku. Solą, pieprzem przyprawiać do smaku. Też dobra. :)Chyba w tym roku też zrobimy.

    • anka pisze:

      Matyldo:-) To u Ciebie taka tradycyjna kapusta z grzybami, pewnie, że dobra 🙂
      Ma zastosowanie w święta gdy za dużo słodkości zje się z łakomstwa, skutecznie ratuje przed mdłościami 😉

  6. Lucia pisze:

    Jak zwał tak zwał, kapusta z grzybami zawsze pyszna. Mam kiszona kapustę i myślę czy zrobić czy nie. V. kapustę je ale nie kiszona. ja lubię mało kwaśną wiec zawsze w domu odlewałam kilka razy wodę do uzyskania smaku.
    I smaku mi narobiłaś, bo ja wigilijna kapustę z grzybami robiłam z 5 kilogramów. I na Nowy Rok zostawało wspomnienie. Może i zrobię. 😀
    Jutro podzielę się przepisem na pyszne kruche ciasteczka cynamonowe. mam dwa pudelka. jeden plan wykonany. Fotki smaczne I jak pięknie pachnie. Całusy

    • anka pisze:

      Luciu:-) Cynamonowe ciasteczka lubię bardzo, nawet babci D. kupiłam pudełko do prezentu. Samo pudełko wykorzystam potem na swoje, mam nadzieję, że cynamonki też mi wyjdą. Czekam na Twój przepis.
      Luciu, kiszoną kapustę można u Ciebie kupić czy sama nastawiałaś? Buziaki!

      • Lucia pisze:

        Odkąd mamy polski sklep można kupić prawie wszystko. Poza pietruszka korzenną. 😀

        • anka pisze:

          O, to masz teraz wygodę ze sklepem, możesz sobie smaki domowe przypomnieć. Ciekawe czemu pietruszki nie ma? Może jest we włoskich sklepach, w końcu należy do „włoszczyzny” 😉

  7. fuscila pisze:

    Mniamuśnie u Ciebie! Ja dostałam słoik bigosu od Córki- Wiewiórki; taki jak lubię, z dużą ilością grzybów leśnych ( pieczarek nie trawię). Akurat jestem po pierniczkowaniu, jutro tylko ozdobię lukrem królewskim. I piernik przełożyłam powidłami, niech naciąga. Mam do przygotowania jedynie jeden obiad świąteczny, tak że spoko. No i jakieś dekoracje machnę!
    Serdecznosci slę cały wór!

    • anka pisze:

      Fusilko:-) Właściwie zostały Ci same przyjemności, bo co to znaczy dla Ciebie jeden obiad i dekoracje 🙂 Na grzybach się nie znam i tylko sklepowe używam, pieczarki częściej niż dawniej wykorzystuję, dobrze się sprawdzają do wegetariańskich potraw. Utarte na dużych oczkach służą np. za podstawowe „mięsko” w kotletach.
      Fusilko, dla Ciebie cały wór CiP!!!

  8. Ervisha pisze:

    Bigos.. im częsciej odgrzewany tym lepszy xD

  9. Stokrotka pisze:

    Ale się ucieszyłam Anko!
    Bo ja też robię bigos bezmięsny – troszkę inaczej, ale też jest pyszny.!!!!
    A dzisiaj zachwyciła mnie ta kropla wody ….. Misterium po prostu 🙂

    • anka pisze:

      Stokrotko:-) Byłam ciekawa, czy ktoś zwróci na kroplę uwagę. Dziękuję 🙂
      Zdradzisz jak robisz swój bigos? Dzięki różnym sposobom mam zamiar stworzyć idealny bigos wege 😉 Uściski!

  10. bognna pisze:

    Jak zwykle kreatywnie:))))
    Ja cos podobnego robie na Wigilie, gdyz tak sie jadalo u meza w rodzinnym domu. Dobre. Mamy Wigilie slasko-kielecka;)

  11. Mysza w sieci pisze:

    Już od samego czytania bigosu się zachciało, nawet bez mięsa 🙂 Mam to szczęście, że dostałam na wynos najlepszy bigos na świecie od mojego Taty. Zostawiamy sobie na Sylwestra, na Święta będzie dużo innych smakołyków. Przepis na ciastka sobie zapisałam, pierniki u nas nie bardzo. A chleb nie musi być jak z piekarni, Twój na pewno jest równie pyszny! Miłego szykowania do Wigilii, to już tuż tuż 🙂 Buziaki!

    • anka pisze:

      Myszko:-) To masz fajnie, na pewno dostałaś najlepszy bigos na świecie 🙂
      Pierniczki upiekłam pierwszy raz w życiu i jestem z siebie dumna, już zniknęły, muszę powtórzyć. Myszko, Moje Szczęście mówi, że chlebek rozpływa się w ustach. Ja bym wolała, żeby się lepiej kroił i mniej kruszył, ale smaczny jest.
      Dużo prezentów pod choinką! Buziaki 🙂

  12. cieniewiatru pisze:

    fajnie, że pierniczki Mikołajowej smakowały 🙂
    pozdrawiam cieplutko

  13. wilma pisze:

    Aniu, o jedzonku to ja mogę czytać na okrągło, a tym bardziej jak jest o czymś tak smakowitym jak bigos;).
    Przy gotowaniu bigosu , zanim wrzucę mięso i kiełbasę z dużego garnka zawsze odkładam nieco kapusty dla siebie. Czyli w tym odłożonym są dwa rodzaje kapusty, grzyby, suszone śliwki i nieco przecieru pomidorowego.
    Dla rodziny dalej duszę z mięsiwem a dla siebie przysmażałam sporo cebuli dokładałam do „swojego” garnka i dusiłam dwa, lub trzy dni.
    Jutro każę kupić pieczarki (boczniaki obchodzę jak pies jeża;) usmażę na klarowanym maśle (pieczarki lubią masełko;) i będę miała bigosik o nieco innym smaku niż zawsze;).
    I jak tu nie mówić, ze niektóre blogi są skarbnicą wiedzy wszelakiej;).
    ps. tak się przyglądam i nie potrafię rozgryźć, co odbija się w tej sfoconej kropli wody?

    • anka pisze:

      Wilmo:-) Nie wpadłabym na przecier pomidorowy! Kapustę z pomidorami bardzo lubię, ale do bigosu nie wiedziałam. No proszę, znów coś nowego! Nie lubisz boczniaków? Uwielbiam usmażone jak kotlety, uduszone z cebulką też są pyszne. Pieczarki faktycznie na masełku są najlepsze, smażę na klarowanym, odkąd się pojawiło zawsze mam w lodówce.
      W kropli odbijają się domki, dwa segmenty sąsiadujące ze sobą, pomalowane na dwa różne kolory, czyli te, które widać za kroplą 🙂

  14. 7 8 Krystyna pisze:

    Wszystkie co zrobiłaś, upiekłaś, ugotowałaś wygląda przepysznie. Ja też już kilka dni stoję przy kuchni…… Co by się nie działo na świecie, czy w kraju to te święta są tak ważne i rodzinne, że każdy mobilizuje się i chce stworzyć nie zapomniany klimat. Pozdrawiam

    • anka pisze:

      Krysiu:-) Masz rację, że rodzina najważniejsza. I oby zdrowia nie zabrakło, ono w tym momencie najważniejsze, żeby spokojnie doczekać do następnych świąt, może już w normalnych warunkach będziemy je spędzać. Uściski 🙂

  15. mokuren pisze:

    Ojej, ale to miło z Twojej strony, Anko, że wspomniałaś o moim chlebku 🙂
    Z opóźnieniem zauważyłam.
    A bigos wygląda niesamowicie smakowicie.
    To zdjęcie z kroplą – bardzo ciekawe, można by z niego obraz zrobić, tzn. namalować.

    • anka pisze:

      Mokuren:-) Ojej, a mnie jest miło, że się ucieszyłaś 🙂
      Żeby coś namalować trzeba mieć talent albo przynajmniej trochę zdolności w tym kierunku, za mnie do szkoły mama rysunki malowała 😉
      Bigos był bardzo smaczny. Mężowi i teściowej podsmażyłam kiełbasę drobiową, ja jadłam bez. Już 10 miesięcy mięsa nie tknęłam.

Pozostaw odpowiedź Ervisha Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *