Drugi grudniowy piątek

Już piątek, znowu czas przemyka w szalonym tempie. Tyle się działo przez ostatni tydzień w naszym pięknym kraju, że… chciałabym to wyrzucić z pamięci. Oczywiście nie da się, ale pisać o tym nie będę. Nie chcę skupiać się na złych sprawach i emocjach, jesteśmy
wystarczająco zdołowani, żeby jeszcze głębiej się pogrążać z własnej woli.
Są i dobre wiadomości. Za miesiąc odbędzie się finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy – to jest cudowne święto wspólnoty, społeczeństwa obywatelskiego, więzi z rodakami z całego świata. Druga – to widziałam z przyjemnością działania Szlachetnej Paczki, pomoc dla potrzebujących rodzin. O polsatowskim „Naszym nowym domu” już wspominałam. I jeszcze coś, co wydaje się być ważne baaardzo – budzenie się świadomości obywatelskiej wśród młodych ludzi. Ciekawa jestem niedzieli, czy faktycznie coś się wydarzy
ważnego czy nic. Zobaczymy.
We czwartek zaczął sypać śnieg. Wcześnie rano byłam z psami i tylko wiało, potem wyjrzałam w którymś momencie przez okno i zdziwiłam się, bo zrobiło się biało. Do wieczora nie przestało, pierwszy śnieg nie stopniał. Ciekawa jestem czy będzie kiedy następnym razem przyjedzie Calineczka. Obiecałam jej, że zrobimy bałwanka 🙂 Ucieszyła się i wyglądała co chwilę czy już jest ten jakiś śnieg, ale nie było. Maleńka jest bardzo konkretną osóbką w dalszym ciągu, bardzo samodzielną, wszystko chce robić „siama”, przecież „siama poladzie” i „dam lade” 🙂 Cieszę się, że dobrze się u nas czuje, kiedy Duży się zbiera ona chce „jeście ziośtanąć” , bo „telaś ubieziem ciepłe ublanko i pójdem na podwólko albo na twój plać ziabaw, babciu” 🙂 Na pytanie jak ma na drugie imię zastanawiała się przez chwilę i odpowiedziała „cólcia mała” 🙂 Aha, jeszcze nie lubi „ciekapu” (keczapu) do „ubluionego makalonu” 🙂 Po prostu bezustannie mi się gęba
uśmiecha gdy słucham jej szczebiotu, nie da się inaczej 🙂

Dwa zdjęcia jesienne zrobione niedaleko, przy okazji wyjścia  z psiepsiołami.

… zaorane pole, na którym latem rosło zboże…

…konik też na trasie spacerów …

Jako ciekawostkę pokażę Wam roślinę, na którą zwróciłam uwagę dopiero w tym roku. Gdyby nie było informacji co to takiego przeszłabym obojętnie jak już wielokrotnie. Po przeczytaniu przyjrzałam się temu „dziwu” i zobaczyłam owoce. Noo, to już zasługiwało na uwiecznienie 🙂  Oczywiście było to w Szczawnicy, gdy zieleń szalała wokół a kwiaty oszałamiały kolorami 🙂

… słyszeliście o gruszy wierzbolistnej? …

… tu widać małe gruszeczki…

…na dwóch pozostałych zdjęciach też, choć trudno je wypatrzyć w gęstwinie liści…

… a tak się prezentuje w całej okazałości…

Grusza nie ma żadnego związku ze związkiem 🙂  ale jakoś mi tak przyszło do głowy, żeby ją pokazać, w końcu nie wszystko musi być zawsze zrozumiałe, prawda? Ważne, że nowe i ciekawe.  I Szczawnicę przypomina 🙂

Miłego weekendu i trzymajcie się zdrowo!

Podziel się:
Ten wpis został opublikowany w kategorii Myślę sobie, Szczawnica. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

31 Responses to Drugi grudniowy piątek

  1. ervi pisze:

    I u nastrochęsypnęło ale i róże zakwitły 🙂

  2. Magda pisze:

    Gruszki na wierzbie ! ;))

  3. jotka pisze:

    O gruszy chyba nie słyszałam, ale dzięki Tobie już wiem i podoba mi się 🙂
    Gdy czytam historyjki o wnukach to tęsknie do swoich, mam nadzieję, że niebawem się doczekam, ale nie poganiam, bo sama tego nie lubiłam.
    Dzisiaj życzenie trzymaj się zdrowo ma szczególne znaczenie!

    • anka pisze:

      Jotuś:-) Życzę Ci wnuczątka, żebyś jak najszybciej mogła się nią/nim cieszyć 🙂
      Szkraby dostarczają przeżyć nie do porównania z niczym innym 🙂
      Zobaczyłaś gruszki na wierzbie, hi hi 😉 To znaczy, że nie ma rzeczy niemożliwych! Zdrówka!

  4. BBM pisze:

    Niesamowite to drzewo /krzew?/. Bardzo dekoracyjne. Ciekawe czy owoce jadalne…

  5. fuscila pisze:

    Zaskoczyłam mnie tą gruszą kompletnie! No, ale „człek się całe życie uczy, a potem i tak głupi umiera”! ;-))))
    Ech, i wspomnienia przywołałaś, jak moje Wnusie były małe! Łezka wzruszenia się w oku kręci!

    • anka pisze:

      Fusulko:-) Też się zdziwiłam jak przeczytałam informację na tablicy. Wcześniej myślałam, ze wierzba płacząca sobie rośnie.
      Fusilko, czemu te dzieciaki tak szybko rosną? Moje dwie dziewczyny już większe ode mnie, jedna całkiem dorosła i tylko Calineczka na pociechę się przytrafiła 🙂 Uwielbiam tę szkrabusię 🙂 Zdrówka dla Ciebie i Twoich wnucząt wszystkich!

  6. Urszula97 pisze:

    Fajne to drzewko, u nas było 1,5 dnia troszkę biało i znów szaro.Jutro znowu przyjdą szkodniki, Olek ładnie się bawi z dziadkiem a mały to torpeda , nie przejdzie aby Olkowi nie dac z liścia, pozdrawiam ciastkowo.

    • anka pisze:

      Ula:-) U nas też po śniegu śladu nie ma, błoto tylko, ale chociaż przestało tak okropnie wiać. Szkodniki, hi hi 🙂 Cudne 🙂 Jacuś rośnie na zapaśnika albo karatekę 😉 Przed chwilą rozwiesiłam uprane firanki, które zdjęłam. Nowe już powieszone w oknach. „Ciastkuj” się dalej 🙂

  7. zamyślona pisze:

    A u mnie wszelkie prace poszły na bok. Bardzo mnie boli prawa ręka w nadgarstku. Biorę leki przeciwbólowe, a rękę owinęłam bandażem elastycznym. No i czekam, aż ból z niej wyparuje. A może to korona? Tfu! Tfu! Tfu!

  8. 7 8 Krystyna pisze:

    Gruszki na wierzbie. Muszę koniecznie kupić taką na działkę. Pozdrawiam

  9. Lucia pisze:

    Kochana mnie też się uśmiechało kiedy czytałam o Calineczce.
    To najpiękniejszy moment kiedy tak paple. A my babcie zbieramy te perełki i zachowujemy w rodzinnych powiedzonkach. I tak tworzymy rodzinne opowieści. A ta poważna historia? Co nas jeszcze czeka? Trzymam kciuki za dzisiejszy dzień w Polsce. A Tobie przesyłam moc serdeczności i podziękowań. Za to że jesteś taką ciepłą prawdziwą kobietą. A nie ma ich znowu tak wiele.❤️❤️❤️

    • anka pisze:

      Luciu:-) Dziękuję, kochana 🙂 Wszystkie takie jesteśmy, więc trochę nas jest takich, czyli w miarę normalnych 🙂 Jak ktoś nie lubi, to nie musi zaglądać. Za to zapraszamy wszystkie dobre duszyczki bardzo serdecznie 🙂
      Masz rację, że najcudniejszy okres w życiu dziecka jest teraz, kiedy mówi po swojemu, jest słodka jak cukiereczek choć pazurki próbuje pokazywać. I dobrze!
      Luciu, ściskam najserdeczniej, trzymaj się i nie daj się! Buziaki 🙂

  10. Pola pisze:

    Ależ tam wesoło u Ciebie Anusko, przez tę Calineczkę rozkoszną 🙂
    A zewnetrze jak zwykleurocze w Twoich zainteresowaniach i kadrach oczywiście 🙂
    Serdeczności ślę!

    • anka pisze:

      Polu:-) Malutka naprawdę wnosi radość i uśmiech do domu samym swoim pojawieniem się 🙂 I kondycję babci poprawia!
      Mnóstwo radości dla Ciebie 🙂

  11. Mysza w sieci pisze:

    Uwielbiam czytać wypowiedzi Calineczki 🙂 Dzieci fantastycznie przekręcają słowa. Gruszy to bym się nie spodziewała, a jednak 😉 Niech Wam tego śniegu spadnie na tyle, żeby bałwana z Malutką dało się ulepić. U nas śnieg na grudzień się nie zapowiada.. Ale nic to i tak jest świątecznie. Uściski od nas i naszego małego Mikołaja :* Buźka!

    • anka pisze:

      Myszko:-) A ja uwielbiam słuchać jak ona mówi 🙂 Do siostry, która przy zdalnych lekcjach siedziała przed komputerem, chciała koniecznie iść. Tłumaczę, że Wera ma lekcje. Na to ona – „siośtla, nie lekcjuj się juś” 🙂
      Śniegu nie ma, jest błoto i krótkie dni, czego nie lubię. Jak jest ciemno to od razu chce mi się spać i nie chce mi się nic robić. Jak jest jasno – od razu wraca ochota do życia. To dla mnie najgorsze dni, ale już niedługo 🙂 Za chwilę zacznie dnia przybywać! I na taką myśl wraca energia i idę upiec chlebek 🙂
      Serdeczności dla całej trójki i specjalne dla MK!

  12. Stokrotka pisze:

    Uwielbiam takie szczebiotanie maleństw /to znaczy dzieci a potem wnuków/. Do dzisiaj pamiętam które z dzieci jak i co mówiło – to znaczy nie wszystko, ale takie najfajniejsze, wybrane powiedzonka…
    I ja czekam na WOŚP – i boję się że nowu będą walczyć z Owsiakiem….
    A to co się dzieje teraz i ta beznadzieja która nas ogarnia i ten „wspaniały” nasz rząd i jeszcze „wspanialszy” kler to po prostu hańba dla nas….
    Dobrze że można wyjść na spacer i popatrzeć i zapatrzeć się przez okno…
    Serdeczności Anko :-0

  13. anka pisze:

    Stokrotko:-) U dzieci to najcudniejszy okres, tzn. dla nas, dorosłych, kiedy maluchy robią się samodzielne i mają swoje zdanie wyrażane po swojemu. Babcie mają lepiej, bo nie muszą wychowywać, mogą się zachwycać do woli. A jeśli coś mądrego uda się w międzyczasie w małe główki włożyć, to dobrze 🙂
    Nie bój się, że będą walczyć z Jurkiem Owsiakiem, bo na pewno będą, przecież to wiadomo od samego początku. I jakby na przekór tym różnym pokraczydłom umysłowym i emocjonalnym dobrzy ludzie się jednoczą w słusznym celu pomagania. Przykre jest tylko to, że mowa nienawiści zabiła prezydenta Adamowicza, a od czasu tej zbrodni nie osłabła, tylko podzieliła naród jeszcze bardziej. Mam nadzieję, że już przekroczona granica spowoduje wzrost myślenia u tej 1/3, która nie głosowała mając w głębokim poważaniu sprawy całego państwa. No to teraz poczuli jak to jest, gdy państwa przedstawiciele mogą wszystko… Widząc sznury radiowozów blokujące dzielnicę całą, bo tam jeden człowieczek mieszka co się boi a trzęsie całym państwem, chyba u każdego budzi śpiące do tej pory szare komórki…
    Przytulam Stokrotko, jeszcze będzie przepięknie 🙂

  14. dora pisze:

    Mnie odwiedza wnuczka mojej ciotki z roczną dziewczynką.Mała przez 3 godziny potrafi na nózkach i na czworaka przemierzać mieszkanie, nic ją na dluzej nie zajmuje, jednak i tak po ich wizycie jestem zmęczona
    Ładniutkie te gruszki , slyszalam , że wierzba jest dobrym materialem na podstawę dla róznych innych szczepów, więc właśnie te slawetne gruszki na wierzbie, to nie tylko takie powiedzenie, fajnie, że pokazałaś, bo nie widziałam jeszcze na wlasne oczy.
    Dobrego wtorku!

    • anka pisze:

      Dora:-) Potrafi wymęczyć taka kruszynka, oj potrafi 🙂 Ale przyznasz, słodkie to takie, że do zjedzenia 😉
      Zdrówka i nie zamęcz się przy gotowaniu!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *