Święta inne…

Święta inne niż zawsze. Bez spotkań, bez rodzinnych spacerów po wstaniu od suto zastawionych stołów. Jak na złość pogoda przepiękna, zachęcająca do opuszczenia mieszkania. A tu – figa z makiem, siedzenie w domu. Jeśli to pomoże, jeśli szybciej wrócimy dzięki temu do normalnego funkcjonowania na zewnątrz, to trzeba się stosować do zaleceń medyków. Niech przestrogą będzie koszmarny widok z Włoch – sznury ciężarówek przewożących trumny z ciałami ofiar koronawirusa. Jeśli z tym przejmującym obrazem zestawić tłumek rządzących polityków i szeregowego posła składających wieńce pod pomnikiem smoleńskim, albo na cmentarzu w sytuacji, gdy nikt z nas na cmentarz nie mógł wejść by  zapalić swoim bliskim światełko, nawet członkowie rodzin wszystkich pozostałych ofiar katastrofy (rozumiem wyrzuty sumienia, ale mógł iść sam, bez podlizującej się asysty),  gdy mąż od żony ma iść ulicą w 2 metrowej odległości, gdy słyszymy „zostań w domu”, gdy mandaty się sypią za wyjście nieuzasadnione wg kontrolujących jacy się akurat nawiną – to słów oburzenia brak.

Wstaję wcześnie rano i wychodzę z psami gdy większość ludzi jeszcze śpi, dlatego nikogo nie spotykam, czasem mignie z daleka jakaś przemykająca sylwetka. Przez ostatnie trzy dni nie było nikogo, nie było też strzałów w Wielkanoc, dały się słyszeć dosłownie dwa, a przecież zawsze jest słyszalna kanonada o szóstej rano. Zrobiłam na spacerze zdjęcia wiosny, nikt nie wchodził w kadr.

Wiewióreczka siedziała sobie wysoko i śmiała się z Szilki, która chciała wejść na drzewo 🙂 

Biedroneczka grzecznie pozowała do zdjęcia 🙂

Ponieważ wizyt dzieci z wiadomych względów się nie spodziewałam, nie szykowałam specjalnych dań. Obowiązkowo dla nas na świąteczne śniadanie przygotowałam jajka z pieczarkami, upiekłam też pasztet vege, który wyszedł nadspodziewanie smaczny. Coś musiałam dla siebie zrobić, dla Męża i babci D. miałam wędlinę i kurczaka. Popatrzyłam co jest w domu – użyłam cieciorkę z puszki, którą potraktowałam tłuczkiem do ziemniaków (cieciorkę nie puszkę 🙂 ), pora pokrojonego w talarki, utartą cukinię, utartego ziemniaka, część pieczarek usmażonych do jajek, surowe jajka, bułkę tartą. Pora i cukinię wrzuciłam na patelnię i poddusiłam, dodałam resztę składników, przyprawiłam, wymieszałam i upiekłam -ok.1 godz./170 st.

Takich jajek chłopcy – kiedy byli mali – kazali robić tysiąc 🙂

Pasztet prezentował się pięknie, dobrze się dał pokroić, a na obiad jadłam na ciepło przysmażony na maśle klarowanym, pycha 🙂

Sałatka była bez groszku, nie kupiłam podczas ostatnich zakupów, bo nie było. Nie smakuje mi bez groszku, domownicy jedzą, ja też, ale groszek musi być!

Jeśli chodzi o słodkości to upiekłam trzy rodzaje. Wyszłam z założenia, że skoro mięsa nie jadam wcale (od 26 lutego), czymś innym muszę napełnić żołądek „w trybie świątecznym”. Zrobiłam więc sernik, drożdżowe wg podanego wcześniej przepisu ze starej gazety (w formie na babkę było zupełnie świątecznie), oraz jednojajkowca tym razem z dodatkiem jabłek czyli był szarlotką. Ciastom zdjęć nie robiłam, w końcu zawsze wyglądają tak samo.

Na koniec pole dla wyobraźni – można iść i iść wzdłuż strumyczka i każdy trafi na to, co najbardziej chce napotkać…

Dziś już święta są wspomnieniem. Ranek wstał piękny, słoneczny choć chłodny. Szron na trawach puszczał do mnie oko mieniąc się tęczowymi iskierkami przywołanymi z niebytu przez skaczące promyczki. Świat jest taki piękny! A kwiecień jest najpiękniejszym miesiącem w roku, z czym na pewno się zgodzi Ewa Krakowianka, ponieważ my obydwie jesteśmy kwietniowe dziewczyny 🙂   Może jeszcze któraś z Was?

Trzymajcie się zdrowo!

 

Podziel się:
Ten wpis został opublikowany w kategorii Kuchennie i smacznie, Myślę sobie. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

41 Responses to Święta inne…

  1. bognna pisze:

    Anno, o jakie strzaly chodzi? Nie kumam.
    Cieszy mnie, ze swieta sie skonczyly:(

    • anka pisze:

      Bognna:-) W Wielkanoc o 6-ej rano zawsze od kościoła słychać huki petard, chyba, to zwyczaj taki dla uczczenia święta tego konkretnego. Od dziecka pamiętam, że tak było. Byłam zła, bo psy się bały.
      Skończyły się święta, jak zawsze przemijają do następnego razu. Dobrze, że jest wiosna 🙂
      Trzymaj się zdrowo!

      • bognna pisze:

        OK.
        No, prosze, zwyczaju nie znam. Z cala pewnoscia na Slasku tego nigdy nie bylo.
        I Ty rowniez trzym sie zdrowo:)

        • anka pisze:

          Z dzieciństwa tego nie pamiętam, czyli ani z Tenczynka u babci, ani z Opola. Dopiero w W-wie się z tym spotkałam. Więc pewnie regionalne zwyczaje.
          Buziaki i Ciepłe z Puchatym dla zdrowotności 🙂

  2. jotka pisze:

    Ja w zasadzie nie poczułam świąt, apetytu brak, więc i dań mało, dopiero wczoraj wieczorem zawitała u nas drożdżówka, bo od czwartku zjadaliśmy urodzinowy tort.
    Trudno zachowywać dyscyplinę, skoro władza nie daje przykłady, a poza tym u nas cmentarze i myjnie otwarte, więc widać, jak to z tymi mandatami bywa, za to straż miejska czy policja goni za siedzenie na ławkach, nawet pojedynczo! dbają o kondycje obywateli.
    Na szczęście wiosna poprawia humor, ptaki koncertują 🙂

    • anka pisze:

      Jotko:-) Specjalnie przeszłam z psami rano koło cmentarza, zamknięty na amen, na wszystkich bramach informacja, że w związku z decyzją „xyz” zamknięte, w pogrzebie może uczestniczyć 5 osób i koniec. Myjnie otwarte i to jest ciekawe – działają niby, a korzystać nie można. Nie rozumiem, to kto może? I czemu otwarte? O kraju absurdów!
      Trzymaj się zdrowo i ciesz wiosną ile się da 🙂

  3. Lucia pisze:

    Aniu jajka wyglądały cudownie. A i reszta brzmiała świątecznie. A zdjęcia… cudna wiosna. Ja miałam ją pod koniec lutego. Teraz nie mam pojęcia co kwitnie poza czarnym bzem pod domem. Na pewno jaśmin. Jak tylko pogoda się poprawi spróbuję zajrzec w jedno miejsce na Starówce przy okazji zakupów.
    Całusy poświąteczne.

    • anka pisze:

      Lucia:-) Jajek dorobiłam jeszcze trochę dzisiaj, została odrobina pieczarek to wykorzystałam. Są przepyszne! I proste w wykonaniu, nie takie jak te w skorupkach, z nimi za dużo roboty, więc taka wersja odpada.
      Zbyt szybko przekwitają drzewa. Czuję się jakbym oglądała film przyrodniczy w przyspieszonym tempie, tulipanki opadły z płatków, bez za chwilę zakwitnie, piwonie rosną piorunem. Ale i tak jest pięknie 🙂
      Czekam na Twoją relację ze Starówki. Buziaki 🙂

  4. amasja pisze:

    Ja nie ale moja mama jest kwietniowa i właśnie dzisiaj ma urodziny!
    Po raz kolejny zachwycam się Twoimi miejscami do spacerowania, w wiosennym przebraniu prezentują się cudnie;-) I spotkałaś bożą krówkę! Naszą polską biedronkę, nie portugalską, nie chińską, których wszędzie pełno.
    Przepis na pasztet podkradam:-) I chętnie podrzuciłabym Ci groszek. Nie przepadam za nim (w sałatce może go nie być), a mam na stanie kilka puszek.
    Na sprawy polityczne i koronawirusowe spuszczam zasłonę milczenia. To w trosce o Twoje i moje nerwy.
    Serdeczności ślę i życzenia zdrówka!

    p. s. zostawiłam też komentarz pod poprzednią notką;

    • anka pisze:

      Amasjo:-) Dziękuję za poprzedni komentarz, dokładnie się zapoznałam i zapisałam 🙂
      Najlepsze życzenia dla Twojej Mamy!!!
      Spacerować z psami na szczęście mamy gdzie, na razie przynajmniej. Niedaleko jest duża posiadłość, obok której można chodzić, są tereny po jakimś zakładzie przemysłowym, po którym zostały tylko ruiny hal oraz poza tym duuuży teren porośnięty już drzewami, między którymi spacerują opiekunowie psów kryjąc się wzajemnie przed sobą, żeby na siebie nie wpadać. Zabawa w chowanego 😉
      Pasztet nadspodziewanie smaczny wyszedł, polecam. Dziękuję za dobre chęci w sprawie groszku 🙂
      Trzymaj się zdrowo, kochana Amasjo, buziaki !

  5. BBM pisze:

    No to powrót do normalności czy też raczej nienormalności, tylko… jakoś tak smutno! 🙁

  6. Mysza w sieci pisze:

    Ja nie kwietniowa, ale równie wiosną zachwycona 🙂 Choć byłabym bardziej, bez tej wiszącej groźby nad płucami. Ładne zdjecia Aniu, a i smakołyków widzę naszykowałaś, że hej. Taki pasztet to i dobry i zdrowy, a jajka z majonezem i u nas co roku idą jak woda 😉 Buziaki i trzymajcie się i Wy w zdrowiu!

    • anka pisze:

      Myszko:-) Jajka z pieczarkami, kochana Myszko, z pieczarkami 🙂 Pasztet/pieczeń naprawdę pycha, sama się tym zdziwiłam 😉
      Wiosna jest prześliczna, to jakie mogą być fotki? Choć trochę pokazują wiosennej urody, co jest ważne gdy nie można samemu iść do lasu na jej poszukiwanie.
      Trzymajcie się zdrowo i nie dajcie się!

      • Mysza w sieci pisze:

        Toż ja wiem, że u Ciebie z pieczarkami, a u nas z majonezem 🙂 A do tych pieczarek majonezu nie dajesz? Oby nastał już czas spokojnych spacerów w lesie! Buziaki i wytrwałości w czekaniu..

        • anka pisze:

          Skarbie, daję, oczywiście, że trochę daję. Tyle, żeby się żółtko dobrze z pieczarkami wymieszało 🙂 No i dla dekoracji na wierzch – czyli masz rację, z majonezem 🙂
          Buziaki !!!

  7. Urszula97 pisze:

    Tak Anno,święta inne. No popatrz jak tłumaczą tego pana w TV, więcej się nie ropzisuje .My byliśmy zaświecić rodzicom w środę. Mimo wszystko wolę święta po których jest bałagan, trzeba chować pościele, masę naczyń w użyciu, hałas dzieci, święta z dziećmi. Zdjęcia cudowne, oby przymrozki nie zaszkodziły kwitnącym drzewom owocowym. Pozdrawiam.

    • anka pisze:

      Ula:-) Ja też tęsknię za gwarem, rozgardiaszem i nawet sprzątaniem po odwiedzinach dzieci. Tęsknię za malutką szczególnie.
      U nas cmentarz zamknięty. Ranki są zimne, przymrozki, szron na trawie, ale ptaszki śpiewają na cały głos 🙂
      Trzymaj się zdrowo i Ciepłe z Puchatym ślę!

  8. Magda pisze:

    To ja puszczam wodze fantazji i idę !! 🙂

  9. Ervisha pisze:

    Świeta bez przepychu a skromne…
    Bez hałasu, szumu a w ciszy, spokoju własnej refleksji dla niektorych również i duchowe… Święta… czy były gorsze? Może własnie tego potrzebowaliśmy? Tej ciszy, spokoju, refleksji? Może właśnie tego potrzebowaliśmy? Przecież Święta mamy w sercu 🙂

  10. cieniewiatru pisze:

    A ja właśnie groszku w sałatce nie jem

    • anka pisze:

      Cieniewiatru:-) I dobrze, że potrafimy się pięknie różnić i nawet groszkiem podzielić. Ja groszek, Ty resztę sałatki 😉 Moja przyjaciółka rodzynek nie jada, co dla mnie nie do pojęcia, a ona jak ptaszek wydłubuje z ciasta, żeby nie zjeść. Tak samo moja Średnia wnusia. Muszę pamiętać, że dla niej sernik to z żurawinką zamiast rodzynek.
      Trzymaj się zdrowo!

  11. jasna0ster pisze:

    Tak, tak Aneczko! w kwietniu rodzą się, wspaniałe dziewczyny, pewnie w innych miesiącach też, ale do miesiąca kwietnia mam szczególny stosunek, chociaż….czasami tak bezlitośnie odmierza nam on czas…..
    Ale dobrze jest, już w przyszłym tygodniu obydwie będziemy świętować następny rok naszego życia, oby był on szczęśliwszy a przede wszystkim wspanialszy niż ten miniony, przynajmniej niech nie tylko nam słonko, ale pełna swoboda i radość życia przyświeca Pozdrawiam

    • anka pisze:

      Ewuniu:-) Kwiecień nie jest winien pewnym poczynaniom… on nic na to poradzić nie może… Ale czas płynie, ponieważ życie polega na nieustannych przemianach jak głosi stara Księga I Czing – więc nic nie będzie wiecznie trwać i na dobre się kiedyś obróci. Może szybciej niż nam się zdaje? Kto to może wiedzieć?
      Na razie cieszmy się tą odrobiną wiosny, do której mamy dostęp. Choć dziś zimno się zrobiło i słonka nie widać.
      Uściski serdeczne 🙂

  12. Ewa pisze:

    Aniu, uprzejmie donoszę, że robisz cudowne zdjęcia, po prostu przepiękne! Poza tym widzę, że wiosna jest u ciebie wcześniej niż w okolicach Jasnej Góry, co mnie nie martwi, bo i tak siedzę w domu. Poza tym nie mogę przestać myśleć o pożarciu jajek z pieczarkami, a nie wiem, czy mogę jeść pieczarki. Poza tym ciecierzycy też nie mogę. A poza tym przytulaski.

    • anka pisze:

      Ewuś:-) Kochana Ty moja, jeszcze na pewno pieczarek nie możesz, lepiej się wstrzymać. Na pewno zwiększa się ilość produktów, które już możesz jeść, z nich coś musisz tworzyć, nie ma rady, ale trzeba. Tyle już wytrzymałaś, że dasz radę, dzielna dziewczynka jesteś.
      U nas zimno się zrobiło, zimową kurtkę musiałam ubrać, dobrze, że nie schowałam. Całuski 🙂

      • anka pisze:

        Ewcia, a zdjęcia są ładne, bo jakie mają być, kiedy wiosna jest taka piękna? Ale taka krótka 🙁 Drzewa już przekwitają, w oczach dosłownie, nie można się tym nacieszyć…
        Jak Quattro się czuje?

  13. Pola pisze:

    Wiosna wynagradza to „szaleństwo”. Słońce, ptasie koncerty, zieleń i kwiaty… Cudnie!

    • anka pisze:

      Pola:-) Natura świetnie sobie da radę bez ludzkiej ingerencji. Wiosna dla mnie jest najpiękniejszą porą roku, przykrywa wszystko kolorem, zapachem, kwieciem, śpiewem zakochanych ptaków budujących gniazda. Dziś znowu spotkałam wiewióreczkę idąc z psiepsiołami 🙂

  14. eliza pisze:

    Tak bym chciała oduczyć się jeść mięsa, ale jak to zrobić jak ze wszystkich słodyczy najlepiej mi smakuje szynka;) Z okazji urodzin sto lat, sto lat. Ja późno-jesienna, listopadowa.

  15. anka pisze:

    Elizo:-) Od wieków ssaków nie jadałam, odkąd Mały zaczął dojrzewać i został wegetarianinem, teraz się weganizuje. Tylko ryba, kurczak i indyk wchodziły w rachubę. Z konieczności, bo dla Męża i teściowej coś muszę gotować „zjadliwego”. Teraz samo przyszło. Od środy popielcowej. Im gotuję jak wcześniej, sama nie jem, robię co innego i wcale nie okazało się to uciążliwe. Powiem Ci, że jakoś mi lżej na sercu, spokojniej. Ryb się nie wyrzekam całkowicie, śledzika w święta jadłam, ale od wędlin się powstrzymałam bez wysiłku. A w dzieciństwie i młodości byłam bardzo mięsożerna, bez mięsa obiad się nie liczył. W rodzinie miałam masarza, mieszkałam w Mysłowicach koło rzeźni (na szczęście byłam za mała, żeby zdawać sobie z tego sprawę), w Opolu też jakaś mięsna przetwórnia była obok, w W-wie na Pradze rzeźnia, na szczęście już zlikwidowana – uświadomiłam sobie to wszystko dopiero nie tak dawno. Widocznie dość długo koło tego cierpienia zwierząt przyszło mi żyć w nieświadomości. Skończyłam z tym definitywnie i ostatecznie.
    Za życzenia serdeczne dzięki, przyjmuję awansem, bo za 8 dni będę świętować razem z ojcem dobrego wojaka Szwejka, a co! W takim towarzystwie to i ilość wiosen się nie liczy 😉

  16. fuscila pisze:

    Ja pieczarek nie trawię, ale i tak podbiorę Twój przepis na pasztet, bo mam gąski zamrożone.
    Doczekać się nie mogę, jak zluzują przepisy spacerowe. Nad jeziorem okropnie ostatnio wieje, więc wolałabym zagłębić się w leśne ostępy!
    Serdeczność i!

    • anka pisze:

      Fusilko:-) U nas też dziś wieje okrutnie, na szczęście się ociepliło. Teren spacerowy nam się skurczył, kawałek ogrodzili taśmami i postawili tablicę z zakazem wstępu. Dziś nawet radiowóz stał za kupą kompostu… My przepisowo maseczki na gębusiach mieli, dwa psy, więc każde swego czworonoga trzymało i do przodu 🙂 A poważnie – chciałoby się wrócić do normalności, ale mądrzy medycy ostrzegają, że najgorsze dopiero idzie do nas. Uważaj na siebie!

  17. wilma pisze:

    Aniu, my spędzaliśmy święta w takim składzie jak zawsze, ale mimo to, te święta były inne, niż poprzednie.
    Jakieś takie przyciszone, jakby każdy rozumiał, że nie ma się z czego cieszyć…
    Z jednej strony cieszę się, ze obostrzenia wychodzenia z domu zostaną złagodzone, a z drugiej strony zdaję sobie sprawę, ze do szczęśliwego końca jest raczej dalej, niż bliżej…
    Ponieważ od nas w tym temacie nic nie zależy,więc bierzmy wszystko na zdrowy rozum i … cieszmy się wiosną.
    Pozdrawiam serdecznie:).

    • anka pisze:

      Wilmo:-) Przyznam Ci się, że złagodzenie, to oficjalne, tez z ulgą przyjęłam z tego powodu, że mniej będzie idiotycznego zachowania służb wszelakich, których przedstawiciele sprawiają wrażenie jakby nie rozumie gdzie, kogo i po co mają kontrolować. Boję się nadchodzącej fali zachorowań, o której mówią wirusolodzy, że przypadnie pod koniec kwietnia. Możemy tylko być ostrożne i uważne, nic więcej nie możemy zrobić.
      Wiosna jest prześliczna, żal tylko, że nie można w pełni korzystać z jej uroków. To znaczy ja nie narzekam, smutno mi tylko, że Szczawnica znowu odjeżdża w siną dal, planowaliśmy wyjazd w maju. Ale to już siła wyższa. Obyśmy zdrowi byli. Czego i Tobie, kochana Wilmo, życzę pozdrawiając serdecznie 🙂

Pozostaw odpowiedź Ervi Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *