Wakacyjne różności

Znów tydzień przemknął, dzieciom uciekają wakacyjne dni, w sklepach zeszyty, długopisy, kredki, piórniki i inne szkolne akcesoria. Lubiłam pisać na pierwszej stronie w nowym zeszycie, zapach nowych książek, ale zawsze wolałam wakacje i żałowałam, że nie jest na odwrót, żeby do szkoły chodziło się przez dwa miesiące, a wakacje, żeby trwały dziesięć 😀 Pewnie większość dzieci tak sobie marzy… Moja Wera ma przed sobą klasę maturalną i nawet teraz to przeżywa. Swoją drogą to był idiotyzm dzieciakom w ósmej klasie kazać wybierać co będą lubiły później, co je zainteresuje i jaki kierunek wybiorą za kilka lat. Zresztą o idiotyzmach w dzisiejszym systemie oświaty szkoda mówić, mądrzejsi ode mnie już mówią i powiedzieli wiele, a wydaje się, że wciąż mało. Współczuję dzieciakom…

Nie da się wszystkiego złego od razu pozbyć tak jak ja się pozbyłam os, nie robiąc im przy tym krzywdy. Urządziły sobie gniazdo w czerwonej kuchence Calineczki. Dobrze, że je zobaczyłam. Myślałam i myślałam co zrobić. Wreszcie wzięłam grabie i drewnianym trzonkiem strąciłam gniazdo po czym uciekłam.  Co jakiś czas zaglądałam i straszyłam latające osy. Z daleka tłumaczyłam bzyczącym owadom, że im krzywdy nie chcę zrobić, tylko niech sobie idą gdzie indziej 😉  Straszyłam i straszyłam i chyba pomogło. Próbowały wracać lecz im spokoju nie dawałam. Kiedy nie było żadnej w pobliżu wrzuciłam tę ich „budowlę” do worka z zielonymi odpadami. Od czasu do czasu jakaś zabłąkana osa przysiadała więc ją znów straszyłam 😁 Normalne straszydło się ze mnie zrobiło 😀😀😀

… z bliska wyglądały groźnie …

Mogła Calineczka znowu gotować do woli swoje ziupy  z lobali i innego paskudztwa 😀

… osy już się nie pokazywały, ale na wszelki wypadek zachowałam czujność …

Poza tym były występy taneczne i wokalne, za mikrofon służył tłuczek do ziemniaków dokładnie ten sam, którego w swoim czasie używała Wera 😀

… tak to się historia powtarza 🙂 …

Calineczka lubi spacery z psami do lasku, huśtanie na placu zabaw i pogadałyśmy sobie jak dwie kobiety (ja na drugiej huśtawce okrakiem), taka się dorosła zrobiła moja Calineczka maleńka 💗💗💗

… a wydaje się, że dopiero co była niewiele większa od Skitusia …

Byłam najszczęśliwsza na świecie, że moja najmłodsza wnusia spała ze mną, mogłam ją przytulić, utulić i uśpić – żeby było śmieszniej – czytałam jej wierszyki z bloga o Szilce i Skitusiu (bo chciała) i przy tym usnęła 💗💗💗

Mała zażyczyła sobie pizzę z samym serem. Przecież wiadomo, że babcia zrobi wszystko, żeby taki niejadek zjadł, toteż pizza musiała się pojawić. Zdjęcia nie mam, ale mogę polecić pizzę na patelnię.  Moment i gotowa, kładę na patelnię, smaruję oliwką albo sosem, układam na wierzchu co mam, przykrywam, chwila na płycie  i już. Wielokrotnie też robiłam zapiekanki na gotowym cieście do pizzy i są świetnym pomysłem na szybki obiad.

… tu już nawet nie pamiętam z czym ta zapiekanka  poza serami, ale była dobra na 100% 😀 …

Franuś nas odwiedził, choć w zasadzie wcale nie ma czasu, tyle jest spraw kocich w osiedlu, że szok! Co chwilę trzeba na kogoś krzyczeć, czasem dać w łeb co wrzaski nocą powoduje, ale trudno, niech każdy kot wie, kto tu rządzi 😺😺😺

… Franuś zastanawia się czy już wyskoczyć oknem czy jeszcze trochę poczekać …

Ostatnio pojawił się kilka razy nowy kotek, nie wiadomo skąd się wziął,  czy z nowego osiedla, czy – nie daj Boże – ktoś go wyrzucił. Śliczny, na zdjęciu koloru nie widać, jest taki jasnorudy.

Zrobiła się kronika wydarzeń. Nie mogę nie wspomnieć o Nikodemie, koledze moich psiepsiołków, który odszedł za Tęczowy Most. Miał groźny wygląd, a był cudownie łagodnym, kochanym pieszczochem 💗💗💗

       

Tu jeszcze zimą na spacerku się spotkały i zrobiłam im wspólne zdjęcie na pamiątkę🐕

Jesteśmy po czwartej dawce szczepionki i czujemy się bezpieczniejsi, obyło się bez sensacji. Tylko po pierwszej dawce miałam ból głowy, MS w ogóle nie odczuwał żadnych dolegliwości.

Dziękuję za odwiedziny i komentarze, bądźcie zdrowi, bezpieczni i korzystajcie z wakacji ile się da 🌞🌞🌞

💙💛

Podziel się:
Ten wpis został opublikowany w kategorii Myślę sobie. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

36 Responses to Wakacyjne różności

  1. Urszula97 pisze:

    Sielankowo.Pieknie bawi się Calineczka.Nie wiem co z tymi osami ale pełno tego, u brata całe gniazdo przy budzie od piesa , poszła bratowa w pola z pieskiem a on wytruł to całe towarzystwo.U syna też gdzieś się osiedliły, nie moga znaleźć.Ze spodu gotowego na pizze też korzystam.Buziaki .

    • anka pisze:

      Uleńko:-) Malutka ma fantazję, wymyśla zabawy i zaprzęga „do roboty” wszystkich, którzy są po ręką jak dawniej jej siostra. Dzięki temu wspomnienia wracają 🙂 Tylko czemu te dzieci tak szybko „się starzeją”, buuu 🙁
      „Moje” osy gdzieś sobie poszły i dobrze, że nie wracają i zrobiły Calineczce miejsce do zabawy. Widocznie rola straszydła była moją rolą popisową, hi hi 😉
      Buziaki!

  2. Lucia pisze:

    Rzeczywiście kronika sympatyczna. Widać przy czytaniu wszystkich, których kochasz. Mnóstwo całusów GG prących jak włoskie lato.

    • anka pisze:

      Luciu:-) Os nie kocham 😉 Choć i one potrzebne, jeśli mi nie wchodzą w drogę to niech sobie latają. Za to komary tłukę bez litości jak mnie który użre, choć je uprzedzam, że utłukę. Mam więc czyste sumienie, to ich wybór 🙂 🙂 🙂
      Buziaki!

  3. Lucia pisze:

    Miało być gorących jak włoskie lato. Telefon z gorąca nie kuma.

  4. Lucy pisze:

    Ja nie mialam jeszcze 14 lat, jak w ósmej klasie musialam praktycznie zadecydowac o mojej zawodowej przyszlosci w sensie, jaka szkola wchodzi potem w gre, gdzie zloze podanie. Bardzo mloda byla wiec ta decyzja, wlasciwie nic dla dziecka, którym bylam, ale na szczescie niezle wybralam, tak mi mówi uczucie.
    U nas plaga konskich much, osy mniej, chyba, ze sie je lody na dworze.
    Dobrze, ze Calineczka moze danal poglebiac swoje kuchenne talenty :))
    Historie z zycia sa przeciez najlepsze, wiec nie dziw sie, Babciu…
    Pozdrawiam serdecznie!

    • anka pisze:

      Lucy:-) Ja się już niczemu nie dziwię, zdążyłam przywyknąć 😉
      Dobrze, że miałaś intuicję w kwestii wyboru zawodu. Moja koleżanka skończyła liceum pielęgniarskie, potem Akademię Sztuk Pięknych, później mnóstwo różnych kursów porobiła (a wszystko wie i pamięta), robiła tyle rzeczy, że nie sposób spamiętać i skończyła (na razie i między innymi) jako dziennikarka. Tak więc różnie bywa. Nie każdy ma szczęście trafić na coś, co może robić potem długo i nie zwariować 😉
      Uściski serdeczne!

  5. Pola pisze:

    Cudowna Calineczka umilała Ci letni czas Anuśko. Ja też już wiem jak bezgraniczna i cudowna jest miłość do wnuków 🙂
    Zwierzyniec jak zawsze uroczy, a osy? dobrze, że przegoniłaś 🙂
    Serdeczności zostawiam…

    • anka pisze:

      Polinko:-) Osy przegoniłam bez zrobienia im krzywdy 🙂
      Miłość do wnusiów nie ma porównania z niczym innym, wiesz już o tym 🙂
      Mnóstwo serdeczności posyłam, buziaki!

  6. Ech, odwieczne dziecięce marzenie o wakacjach trwających 10 miesięcy 🙂 Ale tak naprawdę pod koniec sierpnia już się tęskniło do szkoły, do szkolnych kolegów i koleżanek…
    Uwielbiałam nowe zeszyty i książki i zapach ołówków czy kredek. Miłość do papierniczego została mi do dziś!

    • anka pisze:

      Małgosiu:-) Owszem, już myślałam o spotkaniu w szkole ale nie o lekcjach, o nie!
      Do tej pory nie oprę się, by czasem zeszyt sobie kupić, długopisów kilka (które babcia D. gubi bezustannie), a każdy czysty skrawek papieru obcinam i zostawiam na notatki (np na zakupy), tak mi zostało 🙂
      Serdeczności!

  7. dora pisze:

    Jakie usłuchane osy.
    Wnusia rośnie, ani się oglądniesz, a pomaszeruje z plecaczkiem do szkoły. Piękne zdjęcie ze Skitusiem.

    Oby nowy kotek był kotkiem wychodzącym , a nie porzuconym. Życie kotów wychodzacych czesto jest krotkie i niebezpieczne . Zaprzyjaźnionego pieska żal . Te duże rasy tak krótko żyją.

    Aniu, pamietasz nam w 8 klasie też kazano wybierać, jeśli ktoś zdecydował się na liceum , to miał odroczenie na 4 lata
    Późne lato już , podobno ziemia kraży ciut szybciej, dzień krótszy i dlatego nam czas tak umyka.
    Pozdrawiam!

    • anka pisze:

      Dora:-) Nawet nie chcę myśleć o Calineczce w szkole, niech się najpierw system oświaty zmieni na lepszy, nie na czarnkowy! Pamiętam 8 klasę, ale ja od razu wiedziałam, że do liceum tylko umierałam ze strachu przed egzaminami i czy się dostanę…, zawsze się bałam czy sobie poradzę. Takie zakompleksione dziecko niepewne własnej wartości. Akurat dobrze wybrałam, klasa humanistyczna, teatr szkolny prowadzony przez wspaniałą profesorkę od francuskiego. Przemknęło, przeleciało jak ten czas co to przyspieszył wraz z ziemią. A biedna Ziemia chyba zawrotu głowy dostała od ludzkiej głupoty….
      Serdeczności!

  8. BBM pisze:

    Bardzo mi się podoba Twoja kronika wydarzeń. A Calineczka jak urosła!!!!Cudna dziewusia!
    Dobrze, że już jesteście po szczepieniu. To jednak istotna ochrona. Buziaki! :))

    • anka pisze:

      Matyldo:-) Urosła wnusia, urosła, a taka maleńka była jak Calineczka prawie 🙂
      Pewnie, że ochrona. Dlatego od początku się szczepiliśmy od kiedy tylko się dało. Jak będzie trzeba powtarzać to tak zrobimy.
      Zdrówka!!! I cały wagon CiP 🙂

  9. jotka pisze:

    zaczęłam rano pisać komentarz, ale przerwałam, bo spóźniłabym się na busa do Krakowa. Kroniki wydarzeń to ważna rzecz, po roku już byśmy nic nie pamiętały!
    Mój Leoś tez coraz rozkoszniejszy, niech rosną szczęśliwe te nasze wnuki!

    • Na busa do Krakowa??? Ach Ty 🙂

    • anka pisze:

      Jotuś:-) Leoś pewnie najrozkoszniejszy na świecie jak każde wnuczę dla kochającej babci 🙂
      Masz rację, że bez zapisków uciekłoby z pamięci mnóstwo wydarzeń. I bez zdjęć. Babci D. uciekło już baaardzo dużo, a raczej zostało zeżarte przez Alzheimera…
      Tak więc zapisujmy i fotografujmy, żeby zostało na dłużej. Serdeczności ślę!

  10. Stokrotka pisze:

    Prześliczny tekst Anko.
    Mój starszy wnuk też teraz ma przed sobą klasę maturalną – więc jestem na bieżąco…
    A Calineczkę masz prześliczną…
    I 4-te szczepienie też za nami…
    A lato ma już troszkę z górki…. szkoda… chociaż nadal jest prześlicznie…
    Zajrzyj Anko na pocztę

    • anka pisze:

      Stokrotko:-) Zajrzałam, odpowiedziałam i dziękuję 🙂
      Sierpień to niby dopiero połowa lata, ale już zawsze myślałam o powrocie do szkoły (nie lubiłam) najpierw swoim, potem chłopców, teraz Wery. Już dzień krótszy, ale ciepło jeszcze i pięknie, pachnąco i dojrzale. Korzystajmy więc póki trwa 🙂 🙂 🙂
      Serdeczności posyłam, ciepłe i słoneczne 🙂

  11. Magdalena pisze:

    u mnie w ogrodowym domku…. zamieszkał pan Szerszeń. Niestrudzenie budował sobie domek. Dopiero za trzecim podejściem, udało się „gościa” przegonić. Ileż ja miałam strachu w sercu!

    • anka pisze:

      Magdaleno:-) Jak dobrze, że gość sobie poszedł precz! Boję się szerszeni, są straszne. Obejrzałam kiedyś film jak napadły na pszczoły, coś potwornego to było. A od zawsze wiem, że 5 szerszeni potrafi zabić konia. Tak wiec lepiej nie mieć ich w pobliżu.
      Pozdrawiam 🙂

  12. fuscila pisze:

    Lato coraz bardziej udaje, że zaraz, za chwilę, za moment, i już go nie będzie!
    Akurat mam chwilowo leniwy nastrój, bom po kolejnym dręczeniu kolanka przez Pana F. I jak zwykle, muszę iść na całość, bo dodałam sobie koszenie trawnika, który się tego domagał od miesiąca. Jakoś Progenitura stawiająca nowy płot tego nie dostrzegła. Trudno. Noc była do bani, ale dziś nowe wyzwania, czyli okazało się, iż nóżka zaczyna coraz bardziej cieszyć się widząc rower na kołach! Czyli idzie ku dobremu!
    Twoja Calineczka, jak z obrazeczka. Oby jej żadne szerszenie nie dopadły! I Ciebie też, uważaj bardzo, bo to zajadłe owady!

    • anka pisze:

      Fusilko:-) Dobrze, że pomału Twe kolanko coraz większą radość odczuwa na widok roweru 🙂 Czyli wszystko pomału zmierza w dobrą stronę 🙂
      Anusia, kilka razy nie chciało mnie wpuścić do Ciebie, krzyczało, że „niebezpieczeństwo”, dlatego nie zawsze mogłam się odezwać. To tylko tak, żebyś wiedziała, że nie zapominam o Tobie nigdy i nigdzie, tylko siła obca jakaś działa. Ale tym razem się udało 🙂 Uściskuję najserdeczniej!

  13. Mo. pisze:

    Też uwielbiałam zakupy papiernicze przed rozpoczęciem nowego roku szkolnego, zresztą zostało mi to do dzisiaj – uwielbiam kupować przybory piśmiennicze, notesiki, kolorowe taśmy klejące…
    Fajną masz codzienność, zwłaszcza z Calineczką, jak ugotuje ziupę z lobali to przynajmniej Cię przy garach odciąży

  14. Mysza w sieci pisze:

    Osy to ja wolę szerokim łukiem, za to na występy Calineczki chętnie bym popatrzyła :)) Widać, jak i Babci D bardzo się podobają! Co do pizzy, to nasz MK jakoś jej jeszcze nie polubił, nawet z samym serem. Śmiejemy się, że tym więcej dla nas ;)) Franek to taki zawadiaka, ale wie, gdzie mu będzie najlepiej. Ciekawe czy i nowy kotek zostanie w okolicy na dłużej. Trzymajcie się zdrowo! Moi rodzice też już po 4 dawce, oby chroniła ich i Was jak najlepiej. Buziaki!

    • anka pisze:

      Myszko:-) Dziwne, że MK nie polubił pizzy, dzieci z reguły ją uwielbiają. Widocznie wszystko przed nim, a Wy korzystajcie póki co z jego porcji 🙂 Co do kotka to wolałabym, żeby miał dom i kochającą rodzinę.
      Mam nadzieję, że i Twoich rodziców i wszystkich, którzy przyjęli czwartą dawkę szczepionki ochroni ona przed ciężkim przebiegiem choróbska, gdyby się przypadkiem przytrafiło. U nas na razie wszystko OK i niech tak zostanie.
      Buziaki dla całej trójki!

  15. Krystyna 7 8 pisze:

    Aniu, witam. Cały czas jestem czymś zajęta.. A to coś się duje np lodówka, kosiarka, a to kto choruje…. Ale pamiętam o twoim blogu. Piękne zdjęcia, zdjęcia z sielankowego, spokojnego życia. Pozdrawiam

    • anka pisze:

      Krysiu:-) Ja też o Tobie pamiętam i zaglądam, ale czasu brak na dłuższe przyjemności, ciągle coś… jak to w życiu. Do Ciebie i do Fusilki kilka razy mnie nie wpuściło mówiąc, że niebezpiecznie jest. Nie wiem o co chodzi, bo później się udało wejść. Jakieś dziwne rzeczy się dzieją ;( Ściskam najserdeczniej!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *