Zwierzę nie jest rzeczą!!!

Mam wrażenie, że nasza piękna planeta Ziemia, matka Gaja daje do zrozumienia ludzkim istotom, że powinny wreszcie ruszyć rozumem i zacząć myśleć – to po pierwsze. Po drugie – żeby obudziły w sobie empatię do żyjących, czujących istot. To znaczy obudzić empatię mogą tylko ci, którzy ją mieli choćby w śladowej ilości zanim dała się uśpić. Jeśli nie było jej ani ciut ciut – nie ma czego budzić. I tu czuję się bezradna. Skąd taki ktoś miałby ją wziąć? Jeśli nie było w nim za grosz współczucia, współodczuwania, ludzkich uczuć (i np. kopał biedne, śliczne, bezbronne jeże aż je skopał na śmierć) to skąd może wiedzieć co to jest i do czego służy? Tylko czary mogą tu zadziałać, jak w baśni o Królowej Śniegu, żeby
roztopić zamienione w sopel lodu serce…
Skąd takie myśli? A na przykład stąd, że porusza mnie krzywdzenie zwierząt, że nie mogę się pogodzić z decyzją wymordowania stada wolnych krów. Nie mogę się pogodzić z tym, że takie mordowanie owi mordercy nazywają „utylizacją”. Jak można mówić o utylizacji
żyjących, czujących istot jakby to były stare szmaty? ZWIERZĘ NIE JEST RZECZĄ!!! Znamy z historii takich co utylizowali ludzi w komorach gazowych, prawda? Zaczyna się od pogardy do zwierząt, którą przenosi się na wszystkich „innych”…
Ziemia ma już dość ludzkiej pychy, arogancji, niszczenia środowiska naturalnego, odsyłania w niebyt gatunków zwierząt i właśnie zaczyna nam to pokazywać. Oczyszcza się z ludzi poprzez trzęsienia ziemi, powodzie, tsunami i inne kataklizmy. Ku wielkiemu swemu
zaskoczeniu naukowcy odkryli nowo narodzony wulkan na dnie morza w pobliżu francuskiej wyspy Majotta leżącej między Madagaskarem a Mozambikiem. Powstał w ciągu 6-ciu miesięcy!!! Nigdy dotąd nic takiego się nie zdarzyło (tak wyczytałam).
Może to ostatnie chwile, żeby zadbać o naszą piękną planetę, zatroszczyć się, udobruchać Gaję, uprosić aby dała nam szansę na poprawę i przetrwanie? Dobrym znakiem jest widoczna, rozwijająca się coraz bardziej świadomość zagrożenia. Wśród młodych ludzi rośnie zaangażowanie w walkę ze smogiem, w obronę wycinanych puszcz, lasów, pojedynczych drzew nawet, w sprzątanie gór, zbieranie śmieci w lasach, oczyszczanie wód z olbrzymich ilości plastiku i innych śmieci zabijających morskie stworzenia. Nie rusza to jednak najbardziej decyzyjnych indywiduów, wciąż nastawionych na kasę z węgla, z drewna z wyciętych drzew starej puszczy, na nachapanie się jak najwięcej póki się da a potem choćby potop… Nie rusza też – z drugiej strony – najbardziej nierozgarniętych maluczkich, którzy problemu nie widzą, nie rozumieją i nie zrozumieją nigdy bo to przekracza ich zdolność pojmowania.
Rano przeczytałam, że padł ostatni samiec nosorożca sumatrzańskiego, niedawno ostatni biały nosorożec, wyginęły niebieskie papugi z gatunku ara modra i tak jakoś mi się zrobiło źle…

Arnold był pięknym kotem, został skopany przez jakiegoś drania jak biedne jeże

Rudy przychodził do nas w odwiedziny, poszedł przedwcześnie za Tęczowy Most z winy dwunożnego potwora

Na smutno wyszło, tak jakoś się złożyło… Za dużo różnych myśli się zebrało w głowie na różne tematy, nie tylko na te, które poruszyłam. Wszak życie jest niezmiernie różnorodne w swej zawartości, że tak się wyrażę…

ps. Wiadomość z ostatniej chwili: krowy ocalone 🙂

Podziel się:
Ten wpis został opublikowany w kategorii Myślę sobie. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

30 Responses to Zwierzę nie jest rzeczą!!!

  1. Ervisa pisze:

    Nie potrzebnie to przeczytałam… teraz chce mi się płakać 🙁
    Przepraszam ale nic wiecej nie napiszę 🙁

  2. jotka pisze:

    Na szczęście krowy zostały ułaskawione, mnie bardziej zasmuca codzienne okrucieństwo, wrzucanie kociaków do śmietnika, topienie szczeniąt itp.
    Chyba tylko ludzie są tak okrutni i bezmyślni…

    • anka pisze:

      Jotko:-) Masz rację – okrutni i bezmyślni. Nawet drapieżniki po zaspokojeniu głodu piją wodę razem z potencjalnym pożywieniem, obok siebie. Nie mordują dla przyjemności jak ludzie. Pocieszające jest, że zwiększa się reakcja tej „dobrej strony Mocy” w obronie bezbronnych zwierząt, całkowicie od nas przecież uzależnionych.

  3. Urszula97 pisze:

    Nigdy nie miałam żadnego zwierzątka, wyjątkiem były kury w ogrodzie i 2 króliki (przeznaczone na konsumpcję).Rok 2018 był przełomem kiedy ślubny zapragnął mieć coś swojego i padło na kota ( moja synowa jak tylko usłyszała to przyjechała juz z tym pojemnikiem i kurs do schroniska),no i przyjechali z Melanią ,jak była chora to bardzo przeżywałam .Mela doszła do siebie i rozrabia dalej.Przeraża mnie znęcanie się nad zwięrzetami.

    • anka pisze:

      Ula:-) Rzecz w tym, żeby nawet te króliki żyły w godnych warunkach i umierały bez cierpień. Jak byłam mała woziłam króliki w wózku dla lalek, takim wiklinowym. Bawiłam się z króliczkami, przytulałam, głaskałam, nie zdawałam sobie sprawy z tego jaki los je czeka. Nigdy nie zjadłam królika w dorosłym życiu.
      Mela ma szczęście, że trafiła do Ciebie 🙂 Przywiązałaś się do niej bardzo, prawda?
      Zupełnie inaczej się robi w domu kiedy taki futrzaczek mruczy i przytuli się 🙂

  4. BBM pisze:

    To dobrze, że coraz więcej młodych ludzi dostrzega zagrożenie dla naszej planety. To budzi nadzieję, że może nie będzie za późno na ratunek…

    • anka pisze:

      BBM:-) Chodzi o to, żeby móc powtórzyć: „ludzi dobrej woli jest więcej”…
      Wtedy pojawi się nadzieja na nadzieję…

  5. Mysza w sieci pisze:

    Też nie pojmuję tego okrucieństwa do zwierząt, do natury.. i mam nadzieję, że coś kiedyś się zmieni w kierunku ratowania tego świata. Dobrze, że już są drobne kroki czynione, ale tak jak piszesz – jeszcze nie tam, gdzie powinny być najbardziej. Mimo wszystko bądźmy dobrej myśli, a i sami dawajmy przykład. Każda kropla rozsądku i empatii się tu liczy.. Spokojnego weekendu Aniu 🙂

    • anka pisze:

      Myszko:-) Kropla drąży skałę… Tego się trzymajmy i – jak mówisz – sami dawajmy przykład. Chociaż tyle możemy zrobić.
      Dla Was również życzenia miłego weekendu 🙂 I na pewno spokojny nie będzie, dziecię ukochane spokoju nie da zaznać zbyt dużo ale za to szczęścia i radości całe mnóóóstwo 🙂

  6. marijana2 pisze:

    Aniu, my ludzie koncentrujemy się na sobie i nie zauważamy, że na naszych oczach gwałtownie zmniejsza się bioróżnorodność, na której oparte jest życie. A jest nas coraz więcej i wypieramy inne gatunki z ich naturalnych środowisk. Myślę, że jeśli się nie opamiętamy, to sami się wykończymy. Też wielkie nadzieje pokładam w młodych ludziach.

    • anka pisze:

      Marijanko:-) Krótko i prawdziwie napisałaś. Koncentrujemy się na sobie, uważamy się za panów świata, zabieramy zwierzętom ich świat niszcząc go… Czas ostatni by się udać… po rozum do głowy.

  7. Ewa pisze:

    Ech, znowu o zwierzakach… A mnie tak strasznie, przeokropnie i totalnie wkurzają ci, przez których zwierzaki cierpią, że mogłabym ich skazywać na takie same cierpienia… Bez litości. Jestem już stara i uznaję starą zasadę: oko za oko.

    • anka pisze:

      Ewuniu:-) Dla dręczycieli żadnej litości! Zgadzam się z każdym Twoim słowem.

      • Ewa pisze:

        To co, jakieś małe Kommando? Zajrzę do świątecznego ubrania…

        • anka pisze:

          Myślisz, że będą jeszcze działać, nie przerdzewiały? A świąteczne ubranie pewnie mole zjadły, zalęgły się w dużych ilościach i co poradzisz, wyżerają co popadnie, komórki też, różnokolorowe, szare również, szczególnie pokryte pajęczyną… Takie tam bredzenie starych „babciuf”…

  8. fuscila pisze:

    Oby częściej młodzi się buntowali, byłoby więcej nadziei!
    Oatatnio czytałam, że jednak z tymi krowami nie jest tak, jak mówią, że będą ocalone. Minister coś kręci!

    • anka pisze:

      Fusilko:-) Musi kręcić, oni wszyscy kręcą, nie potrafią inaczej…
      Nadzieja na poprawę tylko w młodych, w ich zapale, w wierze w naprawę świata, w „tam sięgaj gdzie wzrok nie sięga”… Taki to przywilej młodości.

  9. bognna pisze:

    A niektorzy z nas tzw. ludzi nadal maja sie baaaaardzo dobrze np. noszac futra…. .Ach szkoda slow, przyklady mozna by niestety mnozyc:(((((
    Kiedys widzialam reportaz nakrecony ukryta kamera, ale tylko fragment, jak odziera sie zwierzatka ze skory. Ludzie, zgroza. Ja moglam wylaczyc telewizor, ale te zwierzaki byly oczywiscie bezradne …. .

    • anka pisze:

      Bognna:-) Staram się nie trafiać na takie sceny, ale i tak wyć mi się chce na same słowa o tym. Co za potworem trzeba być! W Niemczech już zaniechano hodowli futerkowych zwierząt, niedawno widziałam na zdjęciu i czytałam. U nas dzicz przeważa. Pocieszam się zwiększoną ilością ludzi zaangażowanych w obronę zwierząt, adoptujących psy i koty ze schronisk, ale wciąż przeważa okrucieństwo i traktowanie żywych, cudownych, kochających istot jak przedmioty.

  10. amasja pisze:

    Wyszło smutno Aniu bo to jest smutne, bardzo smutne… Wiadomość o ułaskawieniu dla tych krów bardzo mnie ucieszyła:-) Wiesz… mam wiele więcej empatii i serca dla naszych braci mniejszych niż ludzi… Całym sercem jestem przeciw okrucieństwu wobec zwierząt. Największą bestią na ziemi jest człowiek.
    Serdeczności!

    • anka pisze:

      Amasjo:-) Podpisuję się pod Twoimi słowami! Człowiek najczęściej sam sobie zasłuży na to co go spotyka, poza tym ma rozum, żeby go używać i możliwości. A zwierzęta? Mają tylko nas, nie są podłe, wredne, wyrachowane, nie zabiją za kasę, nie zdradzą przyjaciela, nawet za złe traktowanie odpłacają przywiązaniem, kochają bezinteresownie. Ten, kto je krzywdzi nie zasługuje na miano człowieka, jest mendą społeczną i tyle.

  11. Lucy pisze:

    Ja nie wiem, niektórzy chyba zwierzecia jakiegos nie mieli, nie wiedzą, ze to zyjatko to wiecej niz „tylko” zwierzę… Zachowanie rodzicow przeklada sie na dziecko, a jesli tradycja jest topienie miotów, to ja nie wiem…

  12. anka pisze:

    Lucy:-) A ja wiem, że z takimi typami nie chcę mieć do czynienia. Zrobiłabym im to samo, żeby poczuli jak to jest… A w ostatniej chwili wyciągnęłabym z wody i zapytała o wrażenia…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *