Była na łące kałuża,
raz mała była, raz duża.
W zależności od pogody
miała w sobie tyle wody
ile właśnie napadało,
więc raz dużo a raz mało.
Słońce w wodzie się przejrzało,
po brodzie się podrapało,
rozsunęło gęste chmury,
zerknąć sobie chciało z góry,
kałuży więc się przyjrzało
i oczkami zamrugało.
Wody teraz było dużo
w związku z przedwczorajszą burzą.
Ale! Wewnątrz coś się kłębi
chociaż przecież nie ma głębi.
– Kulka z nitką? Dziwna sprawa,
czy to jakaś jest zabawa?
W trawie zjawia się ropucha.
– Cóż to znowu za podpucha?
Co za głupek w górze świeci,
moich nie poznaje dzieci?
Słoneczko się roześmiało,
chmury deszczowe przysłało,
żeby było dużo wody
do picia i dla ochłody.
Bez wody żadne owady
żyć przecież nie dadzą rady.
Zwierz każdy, mały i duży
wciąż łaknie wody z kałuży.
Była sobie raz kałuża
czasem mała, czasem duża
w zależności od pogody
miała w sobie tyle wody
ile właśnie napadało,
czasem dużo, czasem mało.

Salamandra spotkana na szlaku

Taka piękna plamiasta istota potrzebuje wody z kałuży, z innych wodnych zbiorników także

Na wodzie można także stać, to dopiero jest sztuka

Można podziwiać przepiękne łabędzie pływające po wodzie lub czekające na poczęstunek w płytkiej wodzie na brzegu Jeziorka
Aniu, może tym zabawnym wierszykiem przywołasz deszcz, który jest bardzo potrzebny.
I wtedy będą kałuże i takie małe i taaaaakie duże i napiją się roślinki i wszystkie zwierzątka. Bo bez wody, tak jak bez powietrza, nie ma życia.
Wilmo:) Bardzo sucho jest. Niewiarygodne, że to kwiecień dopiero, kwiaty rozkwitają a ziemia jak w lipcowe upały. Wodę w misce psiej wystawiam, żeby owady i ptaki miały z czego pić. I wkładam patyczki, jak owad wpadnie do środka to ma po czym wdrapać się na górę, nie utonie.
Czyste powietrze też do życia potrzebne a wczoraj piasek oczy zasypywał.
Mój bez zaczyna kwitnąć i robi się pięknie a za chwilę będzie pachnąco
Sympatyczny wiersz, akurat może się przydać, na piątek deszcze zapowiadane to i kałuże się pojawią
Wodne wspomnienia obejrzane z uśmiechem, a taką salamandrę chętnie bym ujrzała na własne oczy.. do tej pory tylko w akwarium podziwiałam..
Myszko:) Deszczyk przydałby się nocą, spokojny, równomiernie padający – wtedy ziemia nasączyłaby się tak jak trzeba. Salamandrę spotkaliśmy już kilka razy, zachwycające stworzonko
Świetna zabawa w tej kuli. Wymaga chyba nie lada zręczności. A co do kałuż. Poznikały. Sucho, a deszcz wciąż tylko w zapowiedziach. Za to piasek znad Afryki zapowiedzieli i przyleciał.
Marijanko:) Sama bym do takiej kuli weszła gdybym nie była za … duża

Sucho jest bardzo a ten piasek wczoraj wciskał się wszędzie, zupełnie jak na pustyni. Wcale mi się to nie podoba tylko, że on (ten piasek) nic sobie z mojego zdania nie robi
Te kule to chyba wszędzie można spotkać! Za to łabędzie rodziny, niekoniecznie! Ale nad wodami, gdzie uwiją sobie gniazdo, jak najbardziej!
Fusilko:) To nad Jeziorkiem Czerniakowskim. Jak Średnia była malutka spacer do łabędzi i kaczek był obowiązkowy. Kiedy rodzice ją nam zostawiali od razu chciała iść „kalmic kacuski”. Tylko czemu tak szybko zrobiła się duża?!!!
Aniu! Co za piękny wierszyk. Lekki , świetnie się go czyta, a przy czytaniu odnosiłam wrażenie, że tekst spływał Ci na papier bez żadnego wysiłku. Pisz takich wierszyków więcej. I mam pytanie. Czy pozwolisz mi wstawić go do mojego zbioru wierszy, na które zwróciłam szczególną uwagę.
Marysiu:) Aż zaniemówiłam z wrażenia! Dziękuję Ci baaardzo, czuję się ogromnie zaszczycona Twoją propozycją, dumna i nie wiem jaka jeszcze!!! Szczęśliwa!!!
Wiesz, że to cudowny prezent urodzinowy? Fantastyczny!!! Dziękuję
Dawaj Aniu tego deszczu, może być i większa kałuża, sucho jak na pustyni.U mnie zaziębienie ,nie wiem skąd to przyszło.Wiersz sliczny, fotki urocze.I poetka z ciebie i fotograf.Pozdrówka.
Uleńko:) Deszcz potrzebny, sucho wszędzie i co to będzie? Zaziębienie pewnie stąd, że w ferworze przygotowań świątecznych stanęłaś zgrzana w przeciągu i gotowe. Kuruj się kochana, bo jak kobieta chora to cały dom do doopy, też chory

Dzięki za słowa uznania dla moich dyrdymałek, buziaki
Nie uwierzysz, ale ostatnie zdjęcie jest niemal identyczne, jak moje z mamą z dzieciństwa…
Jotko:-) Dla Średniej wnuczki atrakcją były spacery nad Jeziorko Czerniakowskie i karmienie kaczek, przy okazji oglądała łabędzie tudzież inne ptactwo i huśtała się na huśtawkach, chodziła po drabinkach. Kiedy rodzice ją przywozili, pierwsze słowa brzmiały ; „oc kalmic kacuski”
A teraz jest większa ode mnie ;(
Twoje słowa świadczą, że dzieci są zawsze takie same, miłe to