{"id":4047,"date":"2021-02-21T07:57:19","date_gmt":"2021-02-21T06:57:19","guid":{"rendered":"http:\/\/annapisze.art\/?p=4047"},"modified":"2021-02-22T07:52:57","modified_gmt":"2021-02-22T06:52:57","slug":"widocznie-tak-mialo-byc-52","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/annapisze.art\/?p=4047","title":{"rendered":"&#8222;Widocznie tak mia\u0142o by\u0107&#8221; &#8211; 52"},"content":{"rendered":"<p>Wybrali si\u0119 nazajutrz na poszukiwanie domu duch\u00f3w. Dziewczynki musia\u0142y wymkn\u0105\u0107 si\u0119 niepostrze\u017cenie, \u017ceby Milenka ich nie zauwa\u017cy\u0142a. Chcia\u0142aby p\u00f3j\u015b\u0107 z nimi, rozpacza\u0142aby, gdyby nie zabra\u0142y jej ze sob\u0105 i by\u0142oby po wyprawie. Powiedzia\u0142y wieczorem Aldonie i pani Meli, \u017ce wybieraj\u0105 si\u0119 skoro \u015bwit do domku pod lasem, wi\u0119c nie budzi\u0142y doros\u0142ych. Beztroskie, uszcz\u0119\u015bliwione oczekuj\u0105c\u0105 je przygod\u0105 pobieg\u0142y na prze\u0142aj przez pola.<\/p>\n<p>Ch\u0142opcy siedzieli pod kapliczk\u0105. Niecierpliwo\u015b\u0107 wygna\u0142a ich wcze\u015bniej z domu i zanim dziewczynki do nich dotar\u0142y, om\u00f3wili dok\u0142adnie plan marszruty. Dotarcie do celu nie zaj\u0119\u0142o im zbyt wiele czasu, wszak\u017ce w tym wieku \u015bmia\u0142o mo\u017cna biega\u0107 z wiatrem w zawody.<\/p>\n<p>Na brzegu lasu, w zaro\u015bni\u0119tym, zdzicza\u0142ym ogrodzie sta\u0142 opuszczony dom. Cz\u0119\u015b\u0107 dach\u00f3wek by\u0142a zniszczona, za\u0142ama\u0142y si\u0119 pod wp\u0142ywem ci\u0119\u017caru drzewa, kt\u00f3re powalone przez wichur\u0119 upad\u0142o wprost na dach. Okna na parterze\u00a0 by\u0142y zabite dykt\u0105, na pi\u0119trze tylko w jednym zachowa\u0142a si\u0119 szyba. Z drewnianego p\u0142otu okalaj\u0105cego niegdy\u015b posesj\u0119 te\u017c niewiele zosta\u0142o, sam szkielet, na kt\u00f3rym po\u0142amane balaski straszy\u0142y poruszaj\u0105c si\u0119 na wietrze.<\/p>\n<p>&#8211; Wygl\u0105daj\u0105 jak zepsute z\u0119by w paszczy wampira \u2013 szepn\u0119\u0142a Inka.<\/p>\n<p>&#8211; Cicho b\u0105d\u017a, Monika us\u0142yszy i si\u0119 przestraszy \u2013 Linka po\u0142o\u017cy\u0142a palec na ustach w wymownym ge\u015bcie.<\/p>\n<p>Zbli\u017cyli si\u0119 ca\u0142\u0105 grupk\u0105 do czego\u015b, co kiedy\u015b by\u0142o furtk\u0105. Spojrzeli po sobie, zrozumieli si\u0119 bez s\u0142\u00f3w i przekroczyli granic\u0119 posiad\u0142o\u015bci. Niczym nie skr\u0119powana ro\u015blinno\u015b\u0107 szala\u0142a obejmuj\u0105c w posiadanie ka\u017cdy mo\u017cliwy fragment ogrodu, tak\u017ce wybrukowany podjazd oraz kamienn\u0105 \u015bcie\u017ck\u0119 prowadz\u0105c\u0105 wok\u00f3\u0142 budynku. Przedarli si\u0119 przez zielony g\u0105szcz na ty\u0142 domu, gdzie znajdowa\u0142a si\u0119 weranda, przez kt\u00f3r\u0105 mo\u017cna by\u0142o wychodzi\u0107 ze \u015brodka do ogrodu, na pewno kiedy\u015b pi\u0119knego i dobrze utrzymanego. Nieco dalej ros\u0142y drzewa owocowe, widoczne by\u0142y jab\u0142onie uginaj\u0105ce si\u0119 pod ci\u0119\u017carem czerwonor\u00f3\u017cowych jab\u0142ek.<\/p>\n<p>Dzieci rozgl\u0105da\u0142y si\u0119 w milczeniu, staraj\u0105c si\u0119 cicho i ostro\u017cnie stawia\u0107 kroki, jakby si\u0119 skrada\u0142y pr\u00f3buj\u0105c unikn\u0105\u0107 spotkania z \u2026 No w\u0142a\u015bnie z kim? Z w\u0142a\u015bcicielem? Przecie\u017c nie ma nikogo takiego. Mimo to atmosfera niepokoju \u00a0zacz\u0119\u0142a si\u0119 udziela\u0107 wszystkim po kolei, cho\u0107 nikt nie dawa\u0142 tego po sobie pozna\u0107.<\/p>\n<p>&#8211; Zobaczcie \u2013 szeptem powiedzia\u0142a Inka. \u2013 Tu s\u0105 jakie\u015b \u015bwie\u017ce \u015blady, prowadz\u0105 do drzwi od werandy.<\/p>\n<p>&#8211; Pewnie jakie\u015b pijaczki zrobi\u0142y sobie miejsce spotka\u0144 \u2013 powiedzia\u0142 Maciek.<\/p>\n<p>&#8211; No co ty, by\u0142yby jakie\u015b butelki albo puszki, no i \u015bmieci \u2013 zaprzeczy\u0142a Linka. \u2013 Przecie\u017c pijaki nigdy po sobie nie sprz\u0105taj\u0105, zostawiaj\u0105 \u015bmietnik. Zawsze.<\/p>\n<p>&#8211; Pijaki by si\u0119 ba\u0142y, tak m\u00f3wi\u0142a ciocia R\u00f3zia \u2013 zauwa\u017cy\u0142a Monika.<\/p>\n<p>&#8211; Mo\u017ce specjalnie takie wie\u015bci rozpu\u015bcili, \u017ceby im nikt nie przeszkadza\u0142? \u2013 zastanowi\u0142 si\u0119 Marek.<\/p>\n<p>&#8211; Ale my si\u0119 nie boimy \u2013 bu\u0144czucznie o\u015bwiadczy\u0142 Kuba i pierwszy ruszy\u0142 w kierunku werandy po widocznych, wydeptanych \u015bladach.<\/p>\n<p>Reszta ruszy\u0142a za nim, aczkolwiek z pewnym wewn\u0119trznym oporem skutkuj\u0105cym drobnym \u00a0oci\u0105ganiem si\u0119.<\/p>\n<p>Kubu\u015b nacisn\u0105\u0142 klamk\u0119, kt\u00f3ra wbrew oczekiwaniom\u00a0 bez problemu zadzia\u0142a\u0142a i drzwi si\u0119 otworzy\u0142y. Nawet nie zaskrzypia\u0142y, jakby mia\u0142y \u015bwie\u017co nasmarowane zawiasy. Stali przez chwil\u0119 niezdecydowani. Przecie\u017c drzwi opuszczonego domu powinny by\u0107 zamkni\u0119te na klucz, zamek powinien stawia\u0107 op\u00f3r albo przynajmniej skrzypie\u0107 podczas otwierania.<\/p>\n<p>Ciekawo\u015b\u0107 pokona\u0142a strach i weszli do \u015brodka. Usi\u0142uj\u0105c zachowa\u0107 cisz\u0119 rozgl\u0105dali si\u0119 zdziwieni tym, co ujrzeli.<\/p>\n<p>&#8211; Co to mo\u017ce by\u0107? \u2013 wyszepta\u0142a Inka.<\/p>\n<p>&#8211; Wi\u0119zienie? \u2013 wzdrygn\u0119\u0142a si\u0119 Monika.<\/p>\n<p>&#8211; Je\u017celi, to jeszcze niegotowe, w trakcie realizacji \u2013 g\u0142o\u015bniej wypowiedzia\u0142 swoje zdanie Kuba. \u2013 Tu s\u0105 tylko z\u0142o\u017cone same kraty.<\/p>\n<p>&#8211; Jak na przechowanie \u2013 doda\u0142 Marek.<\/p>\n<p>Jakby w odpowiedzi na jego s\u0142owa odezwa\u0142o si\u0119 co\u015b na pi\u0119trze, jaki\u015b j\u0119k, a po nim wyra\u017anie us\u0142yszeli szmery, szuranie i rozleg\u0142y si\u0119 kroki, nieregularne, jak gdyby kto\u015b ku\u015btyka\u0142. Spojrzeli na siebie oczami rozszerzonymi przera\u017ceniem, zimny dreszcz przebieg\u0142 ka\u017cdemu wzd\u0142u\u017c kr\u0119gos\u0142upa, serce chcia\u0142o wyskoczy\u0107 na zewn\u0105trz, nogi dr\u017ca\u0142y\u2026 Kroki by\u0142o s\u0142ycha\u0107 coraz wyra\u017aniej, schodek po schodku\u2026 co\u015b nieub\u0142aganie si\u0119 zbli\u017ca\u0142o\u2026 nadchodzi\u0142o\u2026 Tego ju\u017c by\u0142o za wiele na nerwy Moniki.<\/p>\n<p>&#8211; Ratunku \u2013 wrzasn\u0119\u0142a i rzuci\u0142a si\u0119 w stron\u0119 drzwi.<\/p>\n<p>&#8211; Uciekajmy \u2013 krzykn\u0105\u0142 Marek ale nie poszed\u0142 w \u015blady Moniki lecz znieruchomia\u0142 i\u00a0 sta\u0142 gapi\u0105c si\u0119 na schody.<\/p>\n<p>W po\u0142owie schod\u00f3w ukaza\u0142a si\u0119 nie \u017cadna zjawa, lecz najnormalniejsza dziewczyna, kobieta w\u0142a\u015bciwie, starsza od nich z pewno\u015bci\u0105 ale m\u0142odsza od rodzic\u00f3w. Taka jaka\u015b mi\u0119dzypokoleniowa. Sta\u0142a trzymaj\u0105c si\u0119 por\u0119czy, z jedna nog\u0105 uniesion\u0105 do g\u00f3ry jakby nie mog\u0142a si\u0119 na niej oprze\u0107, z grymasem b\u00f3lu na twarzy.<\/p>\n<p>&#8211; A to niespodzianka \u2013 odezwa\u0142a si\u0119. \u2013 Nie spodziewa\u0142am si\u0119 dzisiaj \u017cadnych go\u015bci wi\u0119c nie jestem przygotowana\u2026<\/p>\n<p>&#8211; Czy pani jest duchem, tym strasz\u0105cym? \u2013 wyj\u0105ka\u0142a Inka.<\/p>\n<p>&#8211; A czy wygl\u0105dam na ducha?<\/p>\n<p>&#8211; Raczej nie \u2013 odpowiedzia\u0142a Linka ju\u017c normalnym g\u0142osem. \u2013 Dlaczego pani si\u0119 tutaj schowa\u0142a i straszy?<\/p>\n<p>&#8211; Ja strasz\u0119? \u2013 zdziwi\u0142a si\u0119 dama na schodach. \u2013 To wy mnie przestraszyli\u015bcie. Porz\u0105dkowa\u0142am pomieszczenie na g\u00f3rze i nagle us\u0142ysza\u0142am jakie\u015b ha\u0142asy. Podnosz\u0105c si\u0119 gwa\u0142townie naci\u0105gn\u0119\u0142am mi\u0119sie\u0144 i z takim bol\u0105cym zacz\u0119\u0142am po cichu schodzi\u0107, \u017ceby sprawdzi\u0107 co si\u0119 dzieje. I nagle przerazi\u0142 mnie dziki wrzask\u2026<\/p>\n<p>&#8211; To Monika, nasza przyjaci\u00f3\u0142ka, w\u0142a\u015bciwie prawie siostra \u2013 zacz\u0119\u0142a t\u0142umaczy\u0107 Linka.<\/p>\n<p>&#8211; Skocz\u0119 po ni\u0105 \u2013 oferowa\u0142 si\u0119 zawstydzony w\u0142asnym tch\u00f3rzostwem Marek. \u2013 Jeszcze gdzie\u015b pobiegnie i si\u0119 zgubi\u2026<\/p>\n<p>&#8211; Skoro si\u0119 wyja\u015bni\u0142o, \u017ce nie jestem duchem, to mo\u017ce powiecie mi kim wy jeste\u015bcie i sk\u0105d si\u0119 wzi\u0119li\u015bcie w\u00a0 moim domu \u2013 powiedzia\u0142a \u00a0i zesz\u0142a ze schod\u00f3w do holu. \u2013 Ju\u017c mnie noga mniej boli, ca\u0142e szcz\u0119\u015bcie, bo nie mam czasu na \u017cadne kontuzje \u2013 doda\u0142a.<\/p>\n<p>&#8211; My jeste\u015bmy na wakacjach. Znale\u017ali\u015bmy u cioci na strychu wycinek z gazety o domu, w kt\u00f3rym straszy i si\u0119 tu wybrali\u015bmy \u2013\u00a0 Maciek jako najstarszy poczu\u0142 si\u0119 zobowi\u0105zany do z\u0142o\u017cenia wyja\u015bnie\u0144.<\/p>\n<p>&#8211; To jest pani dom? \u2013 spyta\u0142a Inka. \u2013 Ciocia R\u00f3zia m\u00f3wi\u0142a, \u017ce on jest niczyj i ka\u017cdy si\u0119 ba\u0142 tu przyj\u015b\u0107.<\/p>\n<p>&#8211; A wy si\u0119 nie bali\u015bcie? \u2013 u\u015bmiechn\u0119\u0142a si\u0119 w\u0142a\u015bcicielka.<\/p>\n<p>&#8211; Troch\u0119 tak, ale Monika najbardziej, bo ona jest najm\u0142odsza.<\/p>\n<p>&#8211; No c\u00f3\u017c, skoro jeste\u015bcie moimi go\u015b\u0107mi, chyba powinni\u015bmy si\u0119 pozna\u0107. Ja si\u0119 nazywam Paulina Czaplicka. Ten dom zbudowa\u0142 m\u00f3j prapradziadek, a ja w sumie nie tak dawno dowiedzia\u0142am si\u0119, \u017ce jestem spadkobierczyni\u0105 i w\u0142a\u015bcicielk\u0105 tej posiad\u0142o\u015bci. Spad\u0142a mi jak z nieba, poniewa\u017c chc\u0119 za\u0142o\u017cy\u0107 schronisko dla bezdomnych ps\u00f3w i szuka\u0142am lokalizacji. Tutaj b\u0119dzie idealnie, dom stoi na uboczu i nikomu nie b\u0119d\u0105 przeszkadza\u0142y szczekaj\u0105ce psiaki.<\/p>\n<p>Marek wr\u00f3ci\u0142 z uspokojon\u0105 ju\u017c Monik\u0105. W mi\u0119dzyczasie dzieci przedstawi\u0142y si\u0119 nowej znajomej. Paulina wzi\u0119\u0142a Monik\u0119 za r\u0119k\u0119.<\/p>\n<p>&#8211; Nie wstyd\u017a si\u0119, ja sama by\u0142am przera\u017cona na my\u015bl, \u017ce kto\u015b zakrad\u0142 si\u0119 do domu a ja jestem zupe\u0142nie sama i bezbronna. To dla mnie jest nauczka, \u017cebym ze sob\u0105 chocia\u017c Lorda \u00a0zabiera\u0142a, je\u015bli m\u00f3j ch\u0142opak nie mo\u017ce tu ze mn\u0105 by\u0107, ani nikt inny w danej chwili.<\/p>\n<p>&#8211; A kto to jest\u00a0 Lord? \u2013 zapyta\u0142a ju\u017c o\u015bmielona Biedroneczka.<\/p>\n<p>&#8211; To m\u00f3j pies, pierwszy, kt\u00f3rego przygarn\u0119\u0142am. Nie, w\u0142a\u015bciwie drugi, pierwszy by\u0142 Barnaba. Schronisko b\u0119dzie si\u0119 nazywa\u0142o \u0141apka Barnaby, tak postanowi\u0142am, kiedy odszed\u0142. Mam wra\u017cenie, \u017ce jego duch jest przy mnie ca\u0142y czas.<\/p>\n<p>&#8211; Czyli jednak jest duch, znalaz\u0142y\u015bmy go \u2013 z satysfakcj\u0105 stwierdzi\u0142a Inka.<\/p>\n<p>&#8211; A jaki jest Lord?\u2013 spyta\u0142a Monika. &#8211; Bo my wszyscy mamy pieski w domu i ka\u017cdy jest inny.<\/p>\n<p>&#8211; Lord jest cudny, ogromny, ale bardzo \u0142agodny. Niemniej jednak w przypadku, gdyby wyczu\u0142 agresj\u0119 skierowan\u0105 w moj\u0105 stron\u0119, b\u0119dzie mnie broni\u0142. Jest kochany i bardzo przywi\u0105zany. Uratowa\u0142am go i odp\u0142aca mi\u0142o\u015bci\u0105.<\/p>\n<p>&#8211; Jak go uratowa\u0142a\u015b? \u2013 Inka bez ceregieli przesz\u0142a do porz\u0105dku nad m\u00f3wieniem po imieniu do nowej znajomej.<\/p>\n<p>&#8211; Bra\u0142am udzia\u0142 w warsztatach, kt\u00f3re przekona\u0142y mnie, \u017ce polepszy\u0107 \u017cycie ps\u00f3w, jak r\u00f3wnie\u017c innych zwierz\u0105t, mo\u017ce tylko edukacja i zmiana \u015bwiadomo\u015bci spo\u0142ecze\u0144stwa\u2026<\/p>\n<p>&#8211; A ja jestem spo\u0142ecze\u0144stwo? \u2013 upewni\u0142a si\u0119 Monika.<\/p>\n<p>Paulina zreflektowa\u0142a si\u0119, dotar\u0142o do niej, \u017ce przypadkowi odbiorcy jej wypowiedzi to ma\u0142olaty.<\/p>\n<p>&#8211; Oczywi\u015bcie, wszyscy jeste\u015bmy, dzieci te\u017c. Dlatego ogromnie wa\u017cne jest, \u017ceby dzieci wiedzia\u0142y jak si\u0119 zachowywa\u0107 wobec zwierz\u0105t, wtedy wyrosn\u0105 na odpowiedzialnych doros\u0142ych.<\/p>\n<p>&#8211; Czyli takich, kt\u00f3rzy nie zrobi\u0105 krzywdy psu, kotu czy koniu \u2013 podsumowa\u0142a Monika.<\/p>\n<p>&#8211; Koniowi \u2013 sprostowa\u0142 Kuba.<\/p>\n<p>&#8211; Przecie\u017c m\u00f3wi\u0119, \u017ce nikomu, \u017cadnemu zwierzakowi.<\/p>\n<p>&#8211; Nie w tym rzecz \u2013 ci\u0105gn\u0119\u0142a Paulina z przyjemno\u015bci\u0105 przygl\u0105daj\u0105c si\u0119 po kolei wszystkim sympatycznym, dzieci\u0119cym bu\u017akom. \u2013 Nie w tym rzecz, \u017ceby je, psy znaczy, tylko uczy\u0107 chodzi\u0107 przy nodze czy jakich\u015b g\u0142upich sztuczek. Wa\u017cne, by pokaza\u0107 ludziom jak psy widz\u0105 nasz \u015bwiat, jak go s\u0142ysz\u0105 i czuj\u0105. Jak si\u0119 z nimi porozumie\u0107, jak zrozumie\u0107 gdy do nas m\u00f3wi\u0105 o swoich potrzebach, czyli jak odbiera\u0107 wysy\u0142ane przez nie sygna\u0142y i t\u0142umaczy\u0107 ich zachowanie<\/p>\n<p>&#8211; Ale ty m\u0105dra jeste\u015b \u2013 powiedzia\u0142a z podziwem Inka, Linka nic nie powiedzia\u0142a, tylko skin\u0119\u0142a g\u0142ow\u0105 na znak, \u017ce si\u0119 zgadza z siostr\u0105.<\/p>\n<p>&#8211; Nie trzeba wielkiej m\u0105dro\u015bci, \u017ceby by\u0107 dobrym cz\u0142owiekiem \u2013 odpowiedzia\u0142a Paulina. &#8211; Mam tylko pewn\u0105 wiedz\u0119. Zawsze chcia\u0142am pracowa\u0107 ze zwierzakami, ale weterynaria to zupe\u0142nie nie moja bajka, jak i medycyna, na kt\u00f3r\u0105 mnie chcia\u0142a wypchn\u0105\u0107 moja mama. Zosta\u0142am wi\u0119c psi\u0105 behawiorystk\u0105.<\/p>\n<p>&#8211; A co to takiego? \u2013 zdziwi\u0142 si\u0119 Marek.<\/p>\n<p>&#8211; Ja wiem! \u017beby umieli si\u0119 porozumie\u0107 z psem i si\u0119 nie musieli nad nim wyzn\u0119cywa\u0107 \u2013 wyja\u015bni\u0142a Monika.<\/p>\n<p>&#8211; Co ty m\u00f3wisz? Co robi\u0107? \u2013 zdziwi\u0142 si\u0119 Marek.<\/p>\n<p>&#8211; Zn\u0119ca\u0107, chyba to mia\u0142a\u015b na my\u015bli? \u2013 u\u015bmiechn\u0119\u0142a si\u0119 Paulina z sympati\u0105 do dziewczynki.<\/p>\n<p>&#8211; No tak, tak.<\/p>\n<p>&#8211; Sama b\u0119dziesz to schronisko prowadzi\u0142a? \u2013 zapyta\u0142 Maciek.<\/p>\n<p>&#8211; Nie, sk\u0105d, to przecie\u017c by\u0142oby niemo\u017cliwe. Jest nas ca\u0142a grupa, w tym i weterynarze, i prawnicy, i wielu aktor\u00f3w. Za\u0142o\u017cyli\u015bmy fundacj\u0119 o nazwie \u0141apka Barnaby i st\u0105d nazwa schroniska.<\/p>\n<p>&#8211; To czemu tutaj sama siedzisz?<\/p>\n<p>&#8211; Ju\u017c m\u00f3wi\u0142am, \u017ce niedawno sta\u0142am si\u0119 w\u0142a\u015bcicielk\u0105 tej nieruchomo\u015bci i przyjecha\u0142am sprawdzi\u0107, czy si\u0119 b\u0119dzie nadawa\u0142a dla naszych plan\u00f3w. Kostek, m\u00f3j przyjaciel, nied\u0142ugo po mnie przyjedzie Robi\u0142am wst\u0119pny spis materia\u0142\u00f3w potrzebnych do rozpocz\u0119cia remontu i troch\u0119 porz\u0105dkowa\u0142am g\u00f3r\u0119.<\/p>\n<p>&#8211; Aha, rozumiem \u2013 skin\u0105\u0142 g\u0142owa Maciek. \u2013 A te kraty?<\/p>\n<p>&#8211; Mamy zamiar pozwoli\u0107 psom chodzi\u0107 wolno, jak\u00a0 w domu. Czasem si\u0119 jednak mo\u017ce zdarzy\u0107, \u017ce kt\u00f3ry\u015b b\u0119dzie potrzebowa\u0142 chwilowego odizolowania od reszty dla w\u0142asnego bezpiecze\u0144stwa, na przyk\u0142ad po sterylizacji.<\/p>\n<p>&#8211; Ju\u017c wiem, \u017ceby rany nie urazi\u0142 inny pies \u2013 wtr\u0105ci\u0142a Inka. \u2013 Wiem, bo nasza Tina mia\u0142a operacj\u0119 i musia\u0142a le\u017ce\u0107 w kubraczku, \u017ceby sobie nie rozliza\u0142a szw\u00f3w jak cioci kotka. A my po kolei siedzia\u0142y\u015bmy przy niej przez wszystkie noce, \u017ceby jej smutno nie by\u0142o, \u017ce j\u0105 boli. I dawa\u0142y\u015bmy jej tabletki przeciwb\u00f3lowe. A mama siedzia\u0142a przez ca\u0142y czas.<\/p>\n<p>&#8211; Ju\u017c lubi\u0119 wasz\u0105 mam\u0119 \u2013 powiedzia\u0142a Paulina.<\/p>\n<p>&#8211; Nasza te\u017c jest taka sama \u2013 pospieszy\u0142 z wyja\u015bnieniem Kubu\u015b nie chc\u0105c, \u017ceby Paulina mia\u0142a inne zdanie na temat jego Musi.<\/p>\n<p>&#8211; Nie powiedzia\u0142a\u015b sk\u0105d masz Lorda \u2013 przypomnia\u0142a Linka.<\/p>\n<p>&#8211; Prawda, zacz\u0119\u0142am i nie doko\u0144czy\u0142am.\u00a0 Ot\u00f3\u017c gdy jecha\u0142am z Konstantym na warsztaty zatrzymali\u015bmy si\u0119 na chwil\u0119 w lesie. Chcia\u0142am rozprostowa\u0107 nogi i wesz\u0142am troch\u0119 g\u0142\u0119biej, mi\u0119dzy sosny. Us\u0142ysza\u0142am jaki\u015b d\u017awi\u0119k z k\u0119py krzak\u00f3w, jakby j\u0119k. Zawo\u0142a\u0142am do Kostka i posz\u0142am sprawdzi\u0107 co si\u0119 dzieje, bo mo\u017ce kto\u015b jest ranny albo chory i potrzebuje pomocy.<\/p>\n<p>&#8211; I co, i co, kto to by\u0142? \u2013 niecierpliwi\u0142a si\u0119 Monika.<\/p>\n<p>&#8211; To by\u0142 m\u00f3j Lord. Wpad\u0142 we wnyki zastawione przez k\u0142usownik\u00f3w, nie m\u00f3g\u0142 si\u0119 sam uwolni\u0107. Musia\u0142 d\u0142ugo tam le\u017ce\u0107, by\u0142 bardzo os\u0142abiony i poraniony. Na m\u00f3j widok ledwo poruszy\u0142 ogonem a ja rzuci\u0142am si\u0119 do niego nie bacz\u0105c na wo\u0142anie Kostka, \u017cebym uwa\u017ca\u0142a.<\/p>\n<p>&#8211; I nie ba\u0142a\u015b si\u0119? \u2013 spyta\u0142a Inka.<\/p>\n<p>&#8211; Poliza\u0142 mnie po r\u0119ce i b\u0142agalnie patrzy\u0142 w oczy, jak\u017ce mog\u0142abym my\u015ble\u0107 o czym innym ni\u017c tylko o tym, aby mu pom\u00f3c. Uwolnili\u015bmy go, zadzwonili\u015bmy na policj\u0119 i do le\u015bnik\u00f3w informuj\u0105c o sytuacji, zostawili\u015bmy nasze dane i przenie\u015bli\u015bmy Lorda do auta.<\/p>\n<p>&#8211; W jaki spos\u00f3b, skoro m\u00f3wisz, \u017ce jest du\u017cy? \u2013 spyta\u0142 Marek.<\/p>\n<p>&#8211; Du\u017cy to jest teraz, wtedy by\u0142 zabiedzony, wychudzony i wcale nie wygl\u0105da\u0142 jak dzisiejszy Lord tylko jak \u015bmier\u0107 na chor\u0105gwi, jak mawia\u0142a moja babcia \u2013 wyja\u015bni\u0142a Paulina. \u2013 Przenie\u015bli\u015bmy go na kocu. Najpierw ja zosta\u0142am przy psie a Kostek pobieg\u0142 do auta po koc. Delikatnie pod\u0142o\u017cyli\u015bmy pod niego, przesuwali\u015bmy po centymetrze a\u017c wreszcie uda\u0142o si\u0119 i mogli\u015bmy podnie\u015b\u0107 koc z zawarto\u015bci\u0105 \u2013 u\u015bmiechn\u0119\u0142a si\u0119 do wpatrzonych w ni\u0105 dzieciak\u00f3w.<\/p>\n<p>&#8211; Pojechali\u015bcie dalej czy zawr\u00f3cili\u015bcie do weterynarza? \u2013 indagowa\u0142a Linka.<\/p>\n<p>&#8211; Pojechali\u015bmy dalej, poniewa\u017c w tych warsztatach zawsze bierze udzia\u0142 weterynarz. Mia\u0142am \u015bwiadomo\u015b\u0107, \u017ce tam najszybciej uzyskamy fachow\u0105 pomoc. Mia\u0142am racj\u0119.<\/p>\n<p>&#8211; A Lord nie ba\u0142 si\u0119 jecha\u0107 samochodem?<\/p>\n<p>&#8211; Nie, nie ba\u0142 si\u0119. Mia\u0142am wra\u017cenie, \u017ce odetchn\u0105\u0142 z ulg\u0105 gdy znalaz\u0142 si\u0119 wewn\u0105trz auta. Poza tym by\u0142 obola\u0142y, wycie\u0144czony i tylko patrzy\u0142 czy jestem. Kiedy mnie nie widzia\u0142 stawa\u0142 si\u0119 niespokojny i szuka\u0142 mnie przera\u017conymi oczami.<\/p>\n<p>&#8211; Biedny \u2013 szepn\u0119\u0142a ze wsp\u00f3\u0142czuciem Inka. \u2013 Zupe\u0142nie jak nasza Tina.<\/p>\n<p>Dziewczynki\u00a0 opowiedzia\u0142y nowej znajomej histori\u0119 znalezienia suczki, co ustosunkowa\u0142o Paulin\u0119 jeszcze bardziej pozytywnie do swoich niespodziewanych m\u0142odych go\u015bci i ich rodzin.<\/p>\n<p>&#8211; No dobrze, ale wr\u00f3\u0107my do Lorda. Co by\u0142o dalej? Przyjecha\u0142a\u015b na te warsztaty i co?<\/p>\n<p>&#8211; Weterynarz dok\u0142adnie obejrza\u0142 biedaka, zbada\u0142, zaordynowa\u0142 odpowiednie leczenie i postawi\u0142 go na nogi. Wyk\u0105pany, wyczesany,\u00a0 wykurowany zmieni\u0142 si\u0119 nie do poznania. Kolega weterynarz jest wielbicielem zespo\u0142u Deep Purple, wy nie znacie tej grupy, za m\u0142odzi jeste\u015bcie. Orzek\u0142, \u017ce nasz nowy przyjaciel przypomina mu z jakiego\u015b powodu genialnego muzyka Jona Lorda. Zosta\u0142 wi\u0119c ochrzczony mianem Lord.<\/p>\n<p>&#8211; Pewnie ten pan by si\u0119 nie obrazi\u0142, gdyby si\u0119 dowiedzia\u0142 \u2013 powiedzia\u0142a Monika.<\/p>\n<p>&#8211; Pewnie nie, bo je\u015bli jest fajny, to na pewno by mu to nie przeszkadza\u0142o \u2013 \u00a0stwierdzi\u0142a Linka.<\/p>\n<p>cdn.<\/p>\n<div class=\"fcbkbttn_buttons_block\" id=\"fcbkbttn_middle\"><div class=\"fcbkbttn_like \"><fb:like href=\"https:\/\/annapisze.art\/?p=4047\" action=\"like\" colorscheme=\"light\" layout=\"box_count\"  size=\"small\"><\/fb:like><\/div><div class=\"fb-share-button  \" data-href=\"https:\/\/annapisze.art\/?p=4047\" data-type=\"button_count\" data-size=\"small\"><\/div><\/div>","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Wybrali si\u0119 nazajutrz na poszukiwanie domu duch\u00f3w. Dziewczynki musia\u0142y wymkn\u0105\u0107 si\u0119 niepostrze\u017cenie, \u017ceby Milenka ich nie zauwa\u017cy\u0142a. Chcia\u0142aby p\u00f3j\u015b\u0107 z nimi, rozpacza\u0142aby, gdyby nie zabra\u0142y jej ze sob\u0105 i by\u0142oby po wyprawie. Powiedzia\u0142y wieczorem Aldonie i pani Meli, \u017ce wybieraj\u0105 &hellip; <a href=\"https:\/\/annapisze.art\/?p=4047\">Czytaj dalej <span class=\"meta-nav\">&rarr;<\/span><\/a><\/p>\n","protected":false},"author":1,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"open","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[10,18],"tags":[],"class_list":["post-4047","post","type-post","status-publish","format-standard","hentry","category-powiesci","category-widocznie-tak-mialo-byc"],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/annapisze.art\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/4047","targetHints":{"allow":["GET"]}}],"collection":[{"href":"https:\/\/annapisze.art\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/annapisze.art\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/annapisze.art\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/users\/1"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/annapisze.art\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fcomments&post=4047"}],"version-history":[{"count":2,"href":"https:\/\/annapisze.art\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/4047\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":4049,"href":"https:\/\/annapisze.art\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/4047\/revisions\/4049"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/annapisze.art\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fmedia&parent=4047"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/annapisze.art\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fcategories&post=4047"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/annapisze.art\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Ftags&post=4047"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}