{"id":324,"date":"2019-02-26T12:07:46","date_gmt":"2019-02-26T11:07:46","guid":{"rendered":"http:\/\/annapisze.art\/?p=324"},"modified":"2019-02-26T12:07:46","modified_gmt":"2019-02-26T11:07:46","slug":"po-co-wrocilas-20","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/annapisze.art\/?p=324","title":{"rendered":"&#8222;Po co wr\u00f3ci\u0142a\u015b&#8230;&#8221; 20"},"content":{"rendered":"<p>Aba g\u0142o\u015bno obszczeka\u0142a przyjezdnych, obw\u0105cha\u0142a ka\u017cdego po kolei. Stwierdziwszy, \u017ce nie ma Majki w\u015br\u00f3d nich, pobieg\u0142a do dzieci. Tubylcy czyli le\u015bni ludzie wychodz\u0105cy z lasu, z daleka weso\u0142ymi okrzykami dawali wyraz wielkiej rado\u015bci spowodowanej przyjazdem go\u015bci.<\/p>\n<p>&#8211; Dziadziu\u015b, zobac co oni zrobili \u2013 Kajtu\u015b sepleni\u0142 z wielkiego podniecenia.<\/p>\n<p>&#8211; Panowie, go\u015bcie przyjechali a wy co? Tak si\u0119 popisujecie? \u2013 spojrza\u0142 Dziadek z dezaprobat\u0105.<\/p>\n<p>Pani Basia za\u0142ama\u0142a r\u0119ce na widok czterech szaroczarnych stwor\u00f3w.<\/p>\n<p>&#8211; O rany, &#8211; j\u0119kn\u0119\u0142a. \u2013 Jak wy si\u0119 domyjecie?<\/p>\n<p>&#8211; \u017baden problem Basie\u0144ko, nie martw si\u0119 \u2013 uspokaja\u0142 Dziadek. \u2013 Mamy przygotowany spos\u00f3b post\u0119powania w nag\u0142ych przypadkach takich jak ten. Maciek we\u017amie hydronetk\u0119 i zrobi im pierwszorz\u0119dny prysznic.<\/p>\n<p>&#8211; Jeszcze si\u0119 poprzezi\u0119biaj\u0105!<\/p>\n<p>&#8211; Nic im nie b\u0119dzie. Hydronetka sta\u0142a ca\u0142y czas na s\u0142o\u0144cu wi\u0119c woda jest nagrzana \u2013 poklepa\u0142 babci\u0119 Basi\u0119 po r\u0119ce i zwr\u00f3ci\u0142 si\u0119 do umorusanych ch\u0142opak\u00f3w.- No, panowie, szybko doprowadzi\u0107 si\u0119 do porz\u0105dku, bo inaczej dziewczyny b\u0119d\u0105 was my\u0142y i wyciera\u0142y. \u00a0 \u00a0 \u00a0 \u00a0 \u00a0 \u00a0 Dziewczyny chichota\u0142y a Maciek przyni\u00f3s\u0142 hydronetk\u0119 czyli prysznic podr\u0119czny i z ochot\u0105 polewa\u0142 czterech brudask\u00f3w. Woda wcale nie by\u0142a taka ciep\u0142a jak m\u00f3wi\u0142 Dziadek, lecz \u017cadnemu nie wymkn\u0119\u0142o si\u0119 s\u0142owo skargi. Nie mogli si\u0119 znowu zb\u0142a\u017ani\u0107 przed dziewczynami.<\/p>\n<p>Tymczasem Helenka z pani\u0105 Basi\u0105 zabra\u0142y si\u0119 za obieranie grzyb\u00f3w, kt\u00f3rych \u2013 jak zawsze \u2013 najwi\u0119cej nazbiera\u0142a Helcia, kr\u00f3lowa grzybobrania. Dziadek zaj\u0105\u0142 si\u0119 pompowaniem wody do wszelkich pojemnik\u00f3w, Sergiusz wprowadzi\u0142 fiacika za bram\u0119 i zaoferowa\u0142 Dziadkowi pomoc. Aldona posz\u0142a na pi\u0119terko, do pokoiku Teresy, pomog\u0142a rozpakowa\u0107 si\u0119 c\u00f3reczkom. Przebra\u0142y si\u0119 i zbieg\u0142y na d\u00f3\u0142. Ona sama podesz\u0142a do okna i wyjrza\u0142a.<\/p>\n<p>Pod sam\u0105 \u015bcian\u0105 pierwszy raz zakwit\u0142y malwy. Jak\u017ce Teresa si\u0119 z nich cieszy\u0142a! Ca\u0142y wiecz\u00f3r opowiada\u0142a jakie maj\u0105 kolory, w kt\u00f3r\u0105 stron\u0119 k\u0142ania\u0142a si\u0119 rano ta z kwiatem w czerwone \u017cy\u0142ki, w kt\u00f3r\u0105 p\u0105sowa, w kt\u00f3r\u0105 wiatr pochyli\u0142 bia\u0142\u0105; martwi\u0142a si\u0119, \u017ce malinowa jest malutka a bordowej wcale nie ma, gdzie\u015b znikn\u0119\u0142a. Pachnia\u0142y pn\u0105ce r\u00f3\u017ce wspinaj\u0105ce si\u0119 na werand\u0119. Drogi prawie nie by\u0142o wida\u0107, zas\u0142ania\u0142a j\u0105 pl\u0105tanina zieleni zaczynaj\u0105ca si\u0119 tu\u017c przy schodkach wiod\u0105cych wzd\u0142u\u017c Domku i nie ko\u0144cz\u0105ca si\u0119 \u2013 m\u00f3g\u0142by kto\u015b pomy\u015ble\u0107 \u2013 nigdy. Wysokie, si\u0119gaj\u0105ce nieba smuk\u0142e sosny zagradza\u0142y drog\u0119 ostrym, pal\u0105cym promieniom s\u0142o\u0144ca, przepuszczaj\u0105c jedynie ma\u0142e, drobne, ruchliwe i dr\u017c\u0105ce promyczki, kt\u00f3re pie\u015bci\u0142y delikatnie wszystko czego dotkn\u0119\u0142y.<\/p>\n<p>S\u0142ycha\u0107 by\u0142o g\u0142osy dzieci, \u015bmiech doros\u0142ych, porykiwanie kr\u00f3w na dalekim pastwisku, szczekanie Mi\u015bka u gospodarza. Tu\u017c nad oknem us\u0142ysza\u0142a szelest. Na sosnowej ga\u0142\u0119zi hu\u015bta\u0142a si\u0119 wiewi\u00f3rka, po grubym pniu wspina\u0142a si\u0119 ku niej druga. Pierwsza skoczy\u0142a na dach, druga w \u015blad za ni\u0105. Rozpocz\u0119\u0142y harce nad g\u0142ow\u0105 Aldony. Pomy\u015bla\u0142a, \u017ce nigdy by nie uwierzy\u0142a, i\u017c to tylko dwie malutkie, zwinne wiewi\u00f3reczki. Pr\u0119dzej pos\u0105dzi\u0142aby kt\u00f3re\u015b z dzieci o szale\u0144stwa na dachu.<\/p>\n<p>Ch\u0142opcy umyci ju\u017c i przebrani byli zniesmaczeni ogromnie poniewa\u017c musieli sami wypra\u0107 ub\u0142ocone spodenki i koszulki.<\/p>\n<p>&#8211; A m\u00f3wi\u0142em, \u017ceby w czasie upa\u0142u nie zak\u0142ada\u0107 koszulek? \u2013 tryumfowa\u0142 Marek. \u2013 Ja mia\u0142em tylko spodenki do prania.<\/p>\n<p>&#8211; A teraz, skoro ju\u017c wygl\u0105dacie jak ludzie, zr\u00f3bcie z tym porz\u0105dek \u2013 Dziadek zatoczy\u0142\u00a0r\u0119k\u0105 ko\u0142o wewn\u0105trz kt\u00f3rego znalaz\u0142y si\u0119 szarobure ziemniaki.<\/p>\n<p>Bez szemrania przyst\u0105pili do pracy. Pozbierali, pomyli ziemniaki i \u2013 ku ich wielkiemu zmartwieniu \u2013 okaza\u0142o si\u0119, \u017ce jeszcze obrali za ma\u0142o.<\/p>\n<p>Aldona zesz\u0142a na d\u00f3\u0142, stan\u0119\u0142a w drzwiach i zauroczona patrzy\u0142a przed siebie. Modrzewie uros\u0142y od poprzednich wakacji. Wielko\u015b\u0107 przyrostu pozna\u0142a po ja\u015bniejszej barwie mi\u0119kkich igie\u0142ek na ko\u0144cach ga\u0142\u0105zek. Dzikie r\u00f3\u017ce rosn\u0105ce tu\u017c przy ogrodzeniu rozros\u0142y si\u0119 zas\u0142aniaj\u0105c widok na drog\u0119. Na skalniku kwit\u0142y kwiaty, a na grz\u0105dkach, za Miejscem Orzeszkowego Spoczynku, ros\u0142y warzywa o wiele wi\u0119ksze ni\u017c rok temu. Po raz drugi od pocz\u0105tku \u015bwiata da\u0142y w tym miejscu zbi\u00f3r ro\u015bliny zasadzone r\u0119k\u0105 cz\u0142owieka.<\/p>\n<p>Spojrza\u0142a na skwa\u015bnia\u0142e miny ch\u0142opc\u00f3w, kt\u00f3rzy ponuro zerkali na ogromn\u0105 jeszcze ilo\u015b\u0107 ziemniak\u00f3w do obrania. U\u015bmiechn\u0119\u0142a si\u0119. Mia\u0142a zamiar przywo\u0142a\u0107 dziewczynki bawi\u0105ce si\u0119 z psami z drugiej stronie Domku, ale machn\u0119\u0142a r\u0119k\u0105.<\/p>\n<p>&#8211; Dajcie n\u00f3\u017c, pomog\u0119 wam \u2013 usiad\u0142a mi\u0119dzy nimi na wiaderku odwr\u00f3conym do g\u00f3ry dnem.<\/p>\n<p>&#8211; Ciociu, jaka ty jeste\u015b kochana \u2013rozja\u015bni\u0142y si\u0119 wszystkie buzie.<\/p>\n<p>Kajtu\u015b krytycznie przygl\u0105da\u0142 si\u0119 pracy brata.<\/p>\n<p>&#8211; J\u0119drek, ty znowu nie wycinas \u015blepi\u00f3w. A psecies Dziadek nie lubi jak ziemniak na niego pacy, kiedy on go je \u2013 stwierdzi\u0142 z nagan\u0105 w g\u0142osie.<\/p>\n<p>&#8211; Wiesz co? Spadaj na bambus prostowa\u0107 banany \u2013 poradzi\u0142 J\u0119drek.<\/p>\n<p>Kajtu\u015b schowa\u0142 si\u0119 za plecy Ma\u0107ka.<\/p>\n<p>&#8211; Ty na mnie nie ksyc, bo dziewcynom powiem, ze si\u0119 wcoraj wystrasy\u0142e\u015b<\/p>\n<p>&#8211; Spr\u00f3buj tylko! Posiekam ci\u0119 na kawa\u0142ki, albo nie, mam pomys\u0142. Na ca\u0142\u0105 noc zamkn\u0119 ci\u0119 w Przybytku Ulgi. B\u0119dziesz po ciemku, przez ca\u0142\u0105 noc ca\u0142kiem sam, ty maluchu jeden!<\/p>\n<p>&#8211; No, nie strasz dziecka \u2013 wtr\u0105ci\u0142 si\u0119 Maciek. \u2013 Nic mu nie zrobisz, bo mia\u0142by\u015b ze mn\u0105 do czynienia.<\/p>\n<p>&#8211; My\u015blisz, \u017ce si\u0119 ciebie boj\u0119? Stukni\u0119ty nind\u017ca!<\/p>\n<p>&#8211; Czy wy musicie si\u0119 tak ci\u0105gle k\u0142\u00f3ci\u0107? \u2013 spyta\u0142a Aldona. \u2013 Takie stare ch\u0142opy a zachowuj\u0105 si\u0119 jak przedszkolaki.<\/p>\n<p>&#8211; J\u0119drek wsta\u0142 lew\u0105 nog\u0105 \u2013 wyja\u015bni\u0142 Bartek. \u2013 Sam widzia\u0142em. M\u00f3wi\u0142em mu, \u017ceby si\u0119 okr\u0119ci\u0142 trzy razy przez lewe rami\u0119, zrobi\u0142 sk\u0142on i splun\u0105\u0142, ale nie chcia\u0142.<\/p>\n<p>&#8211; Nie wiedzia\u0142am, \u017ce tak si\u0119 robi, musz\u0119 zapami\u0119ta\u0107 \u2013 wprawili ciotk\u0119 w \u015bwietny humor. \u2013 Maciusiu, czy wy z Kub\u0105 te\u017c si\u0119 tak k\u0142\u00f3cicie czy ju\u017c wam przesz\u0142o?<\/p>\n<p>&#8211; U nas jest podzia\u0142 pracy: on mnie przezywa a ja go bij\u0119 \u2013 pu\u015bci\u0142 oko do ciotki, kt\u00f3ra nie wytrzyma\u0142a i roze\u015bmia\u0142a si\u0119 na ca\u0142y g\u0142os.<\/p>\n<p>&#8211; Oni tak zawsze \u2013 powiedzia\u0142a Helcia, kt\u00f3ra podesz\u0142a zwabiona weso\u0142o\u015bci\u0105. \u2013 Nie ma dnia, \u017ceby nie wymy\u015blili czego\u015b nowego. Na przyk\u0142ad wczoraj Kajtu\u015b mia\u0142 do mnie pretensj\u0119, \u017ce mu za grubo pokroi\u0142am ry\u017c.<\/p>\n<p>&#8211; A kilka dni temu przyni\u00f3s\u0142 zaj\u0119cze bobki i pyta\u0142, czy te czekoladki si\u0119 je \u2013 do\u0142\u0105czy\u0142a pani Basia.<\/p>\n<p>Po pewnym czasie ziemniaki si\u0119 gotowa\u0142y, grzyby dusi\u0142y. Helcia i pani Basia krz\u0105ta\u0142y si\u0119 po kuchni. Jedna przygotowywa\u0142a ciasto, druga sa\u0142atk\u0119. Dziadek z ch\u0142opcami znosili drewno na ognisko do Altanki Pod Bachusem. Po po\u0142udniu mia\u0142 przyjecha\u0107 Kazio. Ju\u017c wcze\u015bniej zam\u00f3wi\u0142 sobie na kolacj\u0119 pieczone ziemniaki.<\/p>\n<p>Sergiusz podszed\u0142 do Aldony.<\/p>\n<p>&#8211; Chcesz obejrze\u0107 moje w\u0142o\u015bci \u2013 zapyta\u0142.<\/p>\n<p>&#8211; Ale\u017c oczywi\u015bcie, chod\u017amy \u2013 poderwa\u0142a si\u0119 \u017cwawo ze schodk\u00f3w werandy.<\/p>\n<p>Maks podni\u00f3s\u0142 \u0142eb, spojrza\u0142 uwa\u017cnie na ciotk\u0119 i machn\u0105\u0142 ogonem<\/p>\n<p>&#8211; Chcesz i\u015b\u0107 z nami? \u2013 domy\u015bli\u0142a si\u0119.<\/p>\n<p>Szczekn\u0105\u0142 kr\u00f3tko nie podnosz\u0105c si\u0119 z miejsca.<\/p>\n<p>&#8211; No to chod\u017a.<\/p>\n<p>Maksio wsta\u0142 powoli, przeci\u0105gn\u0105\u0142 si\u0119 i zbli\u017cy\u0142 dostojnym krokiem mru\u017c\u0105c miodowe \u015blepia. Poszli w g\u00f3r\u0119 schodkami u\u0142o\u017conymi wzd\u0142u\u017c Domku. Obok skalniaka zeszli po stopniach do bramki. Maks za nimi, nie schodz\u0105c z chodniczka nawet na jedn\u0105 \u0142ap\u0119. Za bramk\u0105 Aldona podnios\u0142a spory patyk i rzuci\u0142a. Pocwa\u0142owa\u0142 ci\u0119\u017cko za zabawk\u0105. Aba z daleka zobaczy\u0142a, \u017ce Maks bawi si\u0119 bez niej a tego znie\u015b\u0107 nie mog\u0142a. Z g\u0142o\u015bnym ujadaniem rzuci\u0142a si\u0119 na ogrodzenie, stan\u0119\u0142a na tylnych \u0142apach przednimi opar\u0142szy si\u0119 o siatk\u0119 i a\u017c ochryp\u0142a od szczekania. Maksio nie zwraca\u0142 uwagi na \u201esiostr\u0119 cioteczn\u0105\u201d, podrzuca\u0142 patyk,\u00a0 chwyta\u0142 w powietrzu i przynosi\u0142, \u017ceby mu zn\u00f3w rzuci\u0107. Aba mia\u0142a dosy\u0107 ignorowania jej \u201eosoby\u201d, skoczy\u0142a do furtki, otworzy\u0142a naciskaj\u0105c klamk\u0119 \u2013 bo c\u00f3\u017c to dla niej skoro w swoim domu umia\u0142a otworzy\u0107 ga\u0142k\u0119 za\u0142o\u017con\u0105 w miejsce klamki \u2013 i pogna\u0142a za Maksem ile si\u0142 w nogach. P\u0119dzi\u0142a jak czarna, kosmata kula z powiewaj\u0105cym ogonem i \u201erozwianymi\u201d uszami. Dogoni\u0142a go i razem, \u0142eb przy \u0142bie, kark przy karku pobiegli na \u0142\u0105k\u0119, by tam szale\u0107 w mi\u0119kkiej trawie.<\/p>\n<p>Sergiusz i Aldona min\u0119li kr\u00f3lestwo ch\u0142opc\u00f3w czyli namioty stoj\u0105ce przy p\u0142ocie odgradzaj\u0105cym teren Dziadka od \u015bwie\u017co nabytej w\u0142asno\u015bci Doroty.<\/p>\n<p>&#8211; Wola\u0142em nie wpycha\u0107 si\u0119 mi\u0119dzy moj\u0105 siostr\u0119 i Teres\u0119, niech sobie b\u0119d\u0105 razem. Wybra\u0142em cz\u0119\u015b\u0107 le\u017c\u0105c\u0105 bardziej z boku, b\u0119dzie spokojniej. Najpierw mieli\u015bmy si\u0119 wcale od siebie nie oddziela\u0107, zrobi\u0107 wszystko wsp\u00f3lne, ale po namy\u015ble doszli\u015bmy do wniosku, \u017ce Teresa ma racj\u0119, bo brak wytyczonej granicy mo\u017ce z czasem rodzi\u0107 nieporozumienia, nikomu przecie\u017c niepotrzebne.<\/p>\n<p>&#8211; Jestem tego samego zdania. Trzeba chocia\u017c sznurek przywi\u0105za\u0107 do drzew, \u017ceby by\u0142o wiadomo gdzie granica. Dopiero wtedy b\u0119dziesz m\u00f3g\u0142 si\u0119 czu\u0107 dobrze, u siebie, a wtedy nikomu nic do tego co robisz, w kt\u00f3rym miejscu i kiedy.<\/p>\n<p>&#8211; Oto nast\u0119pna kwestia co do kt\u00f3rej si\u0119 zgadzamy \u2013 u\u015bmiechn\u0105\u0142 si\u0119.<\/p>\n<p>W og\u00f3le by\u0142 pe\u0142en u\u015bmiech\u00f3w. Szcz\u0119\u015bliwy, z b\u0142yszcz\u0105cymi oczami prezentowa\u0142 Aldonie swoj\u0105 w\u0142asno\u015b\u0107.<\/p>\n<p>&#8211; Od tej sosny zaczyna si\u0119 moja ziemia i ci\u0105gnie si\u0119 do tamtej k\u0119py wysokich traw. Widzisz? A na dole jeszcze kawa\u0142 \u0142\u0105ki jest m\u00f3j. Dorota wola\u0142a krzewy i r\u00f3w z wod\u0105 przy p\u0142ocie. Ja wol\u0119 t\u0119 \u0142adn\u0105 mas\u0119 zieleni w s\u0142o\u0144cu.<\/p>\n<p>Pod baldachimem starych li\u015bciastych drzew, pod koronami wystrzelaj\u0105cych w niebo sosen schodzili z piaszczystej skarpy w d\u00f3\u0142, w ziele\u0144 \u0142\u0105ki. Pod stopami osuwa\u0142 si\u0119 piasek, rzadko utrzymywa\u0142a go w miejscu k\u0119pa trawy. Im bli\u017cej \u0142\u0105ki, im ja\u015bniej, tym ziemia z szarej stawa\u0142a si\u0119 bardziej zielona, z go\u0142ej \u2013 przykryta spl\u0105tanymi warkoczami d\u0142ugiej, nigdy nie koszonej trawy.<\/p>\n<p>Ani Aldona ani Sergiusz nie mogli wiedzie\u0107, \u017ce stan\u0119li dok\u0142adnie w miejscu, z kt\u00f3rego przed rokiem Teresa pod\u0105\u017cy\u0142a prosto w ramiona swego losu, w szcz\u0119\u015bcie, wesz\u0142a w swoje \u015bwiat\u0142o.<\/p>\n<p>Stan\u0119li w ostatniej smudze cienia, rami\u0119 przy ramieniu, zapatrzeni w b\u0142\u0119kitne niebo i szybuj\u0105ce nad nimi jask\u00f3\u0142ki, w aksamitn\u0105 ziele\u0144 ubarwion\u0105 k\u0119pami r\u00f3\u017cowej koniczyny, bia\u0142ego krwawnika, jakiego\u015b ziela o \u017c\u00f3\u0142tych kwiatkach i zab\u0142\u0105kanym tutaj makiem, kt\u00f3ry ko\u0142ysa\u0142 czerwonym \u0142ebkiem zdziwiony, \u017ce nie stoi w\u015br\u00f3d w\u0105satego \u017cyta czy uginaj\u0105cej si\u0119 pod ci\u0119\u017carem k\u0142os\u00f3w pszenicy. W dali z\u0142oci\u0142 si\u0119 \u0142an nie z\u017c\u0119tego jeszcze zbo\u017ca. Obok b\u0142yska\u0142y w s\u0142o\u0144cu pobielone pnie gromadki owocowych drzew, s\u0142aniaj\u0105ce si\u0119 od ci\u0119\u017caru owoc\u00f3w. Z trawy poderwa\u0142 si\u0119 skowronek niczym male\u0144ka, szara grudka ziemi wznosz\u0105ca si\u0119 w przestworza. I sp\u0142yn\u0119\u0142a na nich dwoje pie\u015b\u0144 tylko dla nich przeznaczona, d\u017awi\u0119cznym, srebrzystym \u2013 niby g\u0142os zaczarowanego dzwoneczka \u2013 trelem, wkrad\u0142a si\u0119 w ich serca.<\/p>\n<p>&#8211; Wita ci\u0119 tu ca\u0142a natura jak najdro\u017cszego przyjaciela \u2013 szepn\u0119\u0142a Aldona poruszona urokiem chwili.<\/p>\n<p>&#8211; Widocznie czuje, \u017ce b\u0119dzie mie\u0107 we mnie oddanego przyjaciela, kt\u00f3ry nikomu nigdy nie uczyni krzywdy \u2013 odpowiedzia\u0142. \u2013 A wiesz Doniczko, chyba si\u0119 we mnie odezwa\u0142a krew przodk\u00f3w. Nigdy\u00a0 nie czu\u0142em si\u0119 tak szcz\u0119\u015bliwy jak teraz, kiedy patrz\u0119 na ten male\u0144ki kawa\u0142ek ziemi, male\u0144ki ale m\u00f3j w\u0142asny. To tak jakbym stanowi\u0142 jedno\u015b\u0107 z tym zbo\u017cem, traw\u0105, nawet z pszczo\u0142\u0105\u00a0 kr\u0105\u017c\u0105c\u0105 w tej chwili nad makiem.<\/p>\n<p>&#8211; Ale z komarami nie b\u0119dziesz si\u0119 tak bez reszty uto\u017csamia\u0142, mam nadziej\u0119? \u2013 u\u015bmiechn\u0119\u0142a si\u0119. \u2013 Wiesz, doskonale ci\u0119 rozumiem, przecie\u017c ja tak\u017ce wychowa\u0142am si\u0119 w\u015br\u00f3d przyrody, nawet niedaleko st\u0105d. Najmilej wspominam chwile, kiedy nie niepokojona przez nikogo, pogr\u0105\u017cona w marzeniach mog\u0142am b\u0142\u0105dzi\u0107 po polach i \u0142\u0105kach. Babcia to rozumia\u0142a. Ona bardzo kocha\u0142a sw\u00f3j ogr\u00f3dek, wolno\u015b\u0107, szerok\u0105 przestrze\u0144 a nie znosi\u0142a miasta z jego ograniczeniami. Dlatego jestem teraz szcz\u0119\u015bliwa, \u017ce mam ogr\u00f3dek i dlatego dobrze wiem co czujesz. Powiedz sk\u0105d pochodz\u0105 twoi przodkowie, kt\u00f3rych geny ci\u0105gn\u0105 ci\u0119 na wie\u015b?<\/p>\n<p>&#8211; Z Kres\u00f3w. M\u00f3j pradziadek mia\u0142 spory szmat ziemi. R\u00f3\u017cnie bywa\u0142o ale nikt z rodziny nie zha\u0144bi\u0142 si\u0119 pod\u0142ym czynem, tak g\u0142osi rodzinna fama. Wszyscy trwali na miejscu, walczyli o sw\u00f3j kawa\u0142ek ziemi, t\u0119 niezniszczaln\u0105 warto\u015b\u0107, nie dali si\u0119 przegna\u0107 ani wynarodowi\u0107. Dopiero w lipcu 1944 roku m\u00f3j dziadek zgin\u0105\u0142 z r\u0119ki bandy, razem z innymi le\u015bnikami w okolicach Birczy. Babcia ledwo uratowa\u0142a \u017cycie sobie i mojemu ma\u0142emu w\u00f3wczas tacie uciekaj\u0105c w lasy i ukrywaj\u0105c si\u0119. Przed pewn\u0105 \u015bmierci\u0105 uratowa\u0142 ich s\u0105siad, kt\u00f3ry\u00a0 w m\u0142odo\u015bci kocha\u0142 si\u0119 w babci. Na wozie, pod stert\u0105 s\u0142omy wywi\u00f3z\u0142 ich\u00a0 jak m\u00f3g\u0142 najdalej. Uda\u0142o si\u0119, nocami szli, za dnia siedzieli w kryj\u00f3wkach. Mieli wiele szcz\u0119\u015bcia. Babcia przedosta\u0142a si\u0119 w ko\u0144cu z kilkuletnim dzieckiem do siostry, kt\u00f3r\u0105 po powstaniu przechowa\u0142a jaka\u015b dalsza rodzina.<\/p>\n<p>&#8211; Jak ona sobie poradzi\u0142a? Ile musia\u0142a znie\u015b\u0107 i przecierpie\u0107. Co za wspania\u0142a kobieta, podo\u0142a\u0142a takiemu wyzwaniu \u2013 z podziwem, przepe\u0142niona emocjami powiedzia\u0142a Aldona.<\/p>\n<p>&#8211; Matka, po prostu prawdziwa matka. W ten spos\u00f3b moja rodzina znalaz\u0142a si\u0119 po wojnie w Warszawie i tak ju\u017c zosta\u0142o. Jednak, jak widzisz, krew to krew, odezwa\u0142a si\u0119 gdy tylko dotkn\u0105\u0142em w\u0142asnej ziemi.<\/p>\n<p>&#8211; Pi\u0119knie tu, Sergiuszu, cicho i spokojnie. Mia\u0142a racj\u0119 Teresa m\u00f3wi\u0105c, \u017ce tylko tu mo\u017cna doj\u015b\u0107 do r\u00f3wnowagi, pogodzi\u0107 si\u0119 z losem, odkry\u0107 sw\u00f3j cel i przeznaczenie. W\u015br\u00f3d znerwicowanych, zezwierz\u0119conych ludzi \u2013 o, przepraszam, nie chcia\u0142am urazi\u0107 zwierz\u0105t \u2013 na zat\u0142oczonych ulicach, w smrodzie spalin jest to niemo\u017cliwe.<\/p>\n<p>&#8211; Ca\u0142kowicie si\u0119 z tob\u0105 zgadzam \u2013 patrzy\u0142 na ni\u0105 rozja\u015bnionym wzrokiem. \u2013 Dziewczyno, \u017ceby\u015b wiedzia\u0142a jak mi tu dobrze \u2013 wyci\u0105gn\u0105\u0142 si\u0119 wygodnie na trawie, na w\u0142asnej trawie i ci\u0105gn\u0105\u0142 dalej. \u2013 Agata popuka\u0142aby si\u0119 palcem w czo\u0142o jakbym powiedzia\u0142 jej co czuj\u0119. Zreszt\u0105, wcale bym nie pr\u00f3bowa\u0142. Gdybym mia\u0142 cokolwiek swojego, na przyk\u0142ad \u00a0mieszkanie przeznaczone dla c\u00f3rki czy dzia\u0142k\u0119, zrobi\u0142aby wszystko, \u017cebym to sprzeda\u0142 a pieni\u0105dze odda\u0142 jej. Pieni\u0105dze, pieni\u0105dze i jeszcze po dziesi\u0119ciokro\u0107 pieni\u0105dze. To jej b\u00f3g i car i nic wi\u0119cej.<\/p>\n<p>&#8211; S\u0105 konieczne, oczywi\u015bcie, nie da si\u0119 bez nich \u017cy\u0107. Gdybym mia\u0142a daj\u0105cego dukaty\u00a0 cudownego osio\u0142ka z bajki, nie powiem, zu\u017cy\u0142abym najpierw sporo na w\u0142asne potrzeby\u2026 zaleg\u0142o\u015bci si\u0119 porobi\u0142o, \u017ce ho ho\u2026 nigdy nie starcza mi do pierwszego i wci\u0105\u017c musz\u0119 \u0142ata\u0107 dziury. No, ale potem u\u017cywa\u0142abym skarb\u00f3w pomagaj\u0105c innym stworzeniom. I ludziom i zwierz\u0119tom. Wolno pomarzy\u0107, prawda? Za\u0142o\u017cy\u0142abym schronisko dla bezdomnych ps\u00f3w i kot\u00f3w, starych, schorowanych, um\u0119czonych prac\u0105 koni, a s\u0142u\u017cy\u0107 musieliby im poprzedni w\u0142a\u015bciciele, cierpi\u0105c taki sam los jaki stworzyli s\u0142u\u017c\u0105cym im zwierz\u0119tom.<\/p>\n<p>&#8211; A sk\u0105d wiedzia\u0142aby\u015b kto by\u0142 w\u0142a\u015bcicielem?<\/p>\n<p>&#8211; Skoro mia\u0142abym cudownego osio\u0142ka, r\u00f3wnie dobrze mog\u0142abym mie\u0107 czapk\u0119 niewidk\u0119, prawda?<\/p>\n<p>&#8211; To logiczne \u2013 zgodzi\u0142 si\u0119. \u2013 W tym uk\u0142adzie nie zapomnij jeszcze o kijach samobijach,\u00a0 siedmiomilowych butach i ju\u017c mo\u017cemy zacz\u0105\u0107 rz\u0105dzi\u0107 \u015bwiatem.<\/p>\n<p>&#8211; Brr, co to, to nie. Nigdy bym nie chcia\u0142a, nie jestem do tego stworzona. Brzydz\u0119 si\u0119 zdobywaniem czegokolwiek si\u0142\u0105. Autorytetem, dobroci\u0105, mi\u0142o\u015bci\u0105, przyja\u017ani\u0105 \u2013 tak, ale nigdy poprzez agresj\u0119. Potrzebuj\u0105cemu oddam ostatni\u0105 koszul\u0119, no, mo\u017ce przedostatni\u0105 bior\u0105c pod uwag\u0119 nasz klimat, ale gdy kto\u015b chcia\u0142by\u00a0 mi j\u0105 odebra\u0107 wbrew mej woli \u2013 zabij\u0119.<\/p>\n<p>&#8211; To\u015b ty taka krwio\u017cercza istota? Kto by pomy\u015bla\u0142, \u017ce taka jeste\u015b, wygl\u0105dasz tak niewinnie \u2013 \u017cartowa\u0142.<\/p>\n<p>Ostatkiem woli hamowa\u0142 si\u0119, by nie porwa\u0107 jej w ramiona, nie uton\u0105\u0107 razem z ni\u0105 w pachn\u0105cej trawie. Instynkt ostrzeg\u0142 go na szcz\u0119\u015bcie, \u017ce wi\u0119cej straci\u0142by ni\u017c zyska\u0142, i to mo\u017ce nawet bezpowrotnie. Obserwowa\u0142 j\u0105 wi\u0119c nie wykonuj\u0105c \u017cadnego ruchu, z r\u0119kami pod g\u0142ow\u0105. Siedzia\u0142a po turecku dok\u0142adnie owin\u0105wszy nogi kolorow\u0105 sp\u00f3dnic\u0105. Lekki wiaterek igra\u0142 z w\u0142osami rozwiewaj\u0105c je na wszystkie strony. Pomy\u015bla\u0142, \u017ce z tak\u0105 towarzyszk\u0105 u boku mo\u017cna si\u0119 bra\u0107 z \u017cyciem za bary bez obawy pora\u017cki.<\/p>\n<p>G\u0142os Dzwonu niesiony wiatrem od Domku przywo\u0142a\u0142 ich do rzeczywisto\u015bci.<\/p>\n<p>&#8211; Co to, po\u017car? \u2013 Sergiusz porwa\u0142 si\u0119 na r\u00f3wne nogi.<\/p>\n<p>&#8211; Nie, obiad. Dzwon wzywa wszystkich do domu. Zobacz, nawet psy wiedz\u0105 o co chodzi.<\/p>\n<p>Aba i Maks nadbieg\u0142y zziajane, zm\u0119czone gonitw\u0105, rozbawione i szcz\u0119\u015bliwe. Maks zatrzyma\u0142 si\u0119 przed Aldon\u0105, szczekn\u0105\u0142 i spojrza\u0142 w kierunku Domku<\/p>\n<p>&#8211; Tak, wiem Maksiu, ju\u017c idziemy. Jaki ty jeste\u015b m\u0105dry, chod\u017a skarbie \u2013 pog\u0142aska\u0142a wielki \u0142eb<\/p>\n<p>Pu\u015bci\u0142a si\u0119 biegiem pod g\u00f3r\u0119, skaka\u0142a z k\u0119py\u00a0 na k\u0119p\u0119 jak kozica. Sergiusz ruszy\u0142 za ni\u0105 ale Aba ca\u0142ym ci\u0119\u017carem wpad\u0142a na niego i zwali\u0142a go z n\u00f3g. Dzi\u0119ki temu manewrowi suni Aldona pierwsza znalaz\u0142a si\u0119 przy drodze. Trzeba jednak doda\u0107, \u017ce zanim dobieg\u0142a do furtki, Sergiusz zd\u0105\u017cy\u0142 chwyci\u0107 j\u0105 za r\u0119k\u0119.<\/p>\n<p>15.08.2017<\/p>\n<div class=\"fcbkbttn_buttons_block\" id=\"fcbkbttn_middle\"><div class=\"fcbkbttn_like \"><fb:like href=\"https:\/\/annapisze.art\/?p=324\" action=\"like\" colorscheme=\"light\" layout=\"box_count\"  size=\"small\"><\/fb:like><\/div><div class=\"fb-share-button  \" data-href=\"https:\/\/annapisze.art\/?p=324\" data-type=\"button_count\" data-size=\"small\"><\/div><\/div>","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Aba g\u0142o\u015bno obszczeka\u0142a przyjezdnych, obw\u0105cha\u0142a ka\u017cdego po kolei. Stwierdziwszy, \u017ce nie ma Majki w\u015br\u00f3d nich, pobieg\u0142a do dzieci. Tubylcy czyli le\u015bni ludzie wychodz\u0105cy z lasu, z daleka weso\u0142ymi okrzykami dawali wyraz wielkiej rado\u015bci spowodowanej przyjazdem go\u015bci. &#8211; Dziadziu\u015b, zobac co &hellip; <a href=\"https:\/\/annapisze.art\/?p=324\">Czytaj dalej <span class=\"meta-nav\">&rarr;<\/span><\/a><\/p>\n","protected":false},"author":1,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"open","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[4,10],"tags":[],"class_list":["post-324","post","type-post","status-publish","format-standard","hentry","category-po-co-wrocilas-agato","category-powiesci"],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/annapisze.art\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/324","targetHints":{"allow":["GET"]}}],"collection":[{"href":"https:\/\/annapisze.art\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/annapisze.art\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/annapisze.art\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/users\/1"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/annapisze.art\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fcomments&post=324"}],"version-history":[{"count":1,"href":"https:\/\/annapisze.art\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/324\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":325,"href":"https:\/\/annapisze.art\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/324\/revisions\/325"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/annapisze.art\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fmedia&parent=324"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/annapisze.art\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fcategories&post=324"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/annapisze.art\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Ftags&post=324"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}