{"id":1882,"date":"2019-08-16T08:02:43","date_gmt":"2019-08-16T06:02:43","guid":{"rendered":"http:\/\/annapisze.art\/?p=1882"},"modified":"2019-08-16T16:08:31","modified_gmt":"2019-08-16T14:08:31","slug":"widocznie-tak-mialo-byc-9","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/annapisze.art\/?p=1882","title":{"rendered":"&#8222;Widocznie tak mia\u0142o by\u0107&#8221; &#8211; 9"},"content":{"rendered":"<p>Dzieciom oraz wi\u0119kszo\u015bci rodzic\u00f3w ferie wydawa\u0142y si\u0119 o wiele za kr\u00f3tkie. Dopiero si\u0119 zacz\u0119\u0142y a ju\u017c trzeba by\u0142o z powrotem pakowa\u0107 plecaki, buty na zmian\u0119 i budzi\u0107 si\u0119 w sinym \u015bwietle poranka albo nawet ca\u0142kiem po ciemku, \u017ceby i\u015b\u0107 do szko\u0142y. Jedyn\u0105 chyba osob\u0105 czekaj\u0105c\u0105 ko\u0144ca ferii jak zbawienia by\u0142a Aldona. W czasie nieobecno\u015bci dziewczynek w domu dostawa\u0142a ob\u0142\u0119du z rozpaczy, t\u0119sknoty i samotno\u015bci. Nie musia\u0142a ukrywa\u0107 uczu\u0107, zn\u00f3w przemierza\u0142a ca\u0142e mieszkanie od okna w kuchni do drzwi balkonowych w pokoju \u0142kaj\u0105c bezg\u0142o\u015bnie lub nagle wybuchaj\u0105c rozpaczliwym szlochem. Czasami uderza\u0142a si\u0119 pi\u0119\u015bciami po g\u0142owie dop\u00f3ki b\u00f3l nie przywraca\u0142 jej \u015bwiadomo\u015bci, dop\u00f3ki nie wr\u00f3ci\u0142a do rzeczywistego \u015bwiata. Zdarza\u0142o jej si\u0119 uderza\u0107 g\u0142ow\u0105 o framug\u0119 drzwi regularnie, raz po razie. Rozmawia\u0142a sama ze sob\u0105, \u017cali\u0142a si\u0119 na sw\u00f3j los, urodzenie pod nieszcz\u0119\u015bliw\u0105 gwiazd\u0105 lub t\u0142umaczy\u0142a sobie, \u017ce powinna wreszcie wzi\u0105\u0107 si\u0119 w gar\u015b\u0107. Czasem ca\u0142e popo\u0142udnie i wiecz\u00f3r przesiedzia\u0142a na pod\u0142odze zapatrzona w ciemno\u015b\u0107 za oknem. Nie czu\u0142a zimna. Gdy Tina domaga\u0142a si\u0119 spaceru tr\u0105caj\u0105c nosem lub \u0142api\u0105c delikatnie z\u0119bami stwierdza\u0142a, \u017ce jest zupe\u0142nie skostnia\u0142a.<\/p>\n<p>W\u0142a\u015bciwie wychodzenie z suni\u0105 by\u0142o jedyn\u0105 wykonywan\u0105 czynno\u015bci\u0105. Poza tym nie robi\u0142a zupe\u0142nie nic. Na bazarku kupi\u0142a such\u0105 karm\u0119 dla Mimi i Tiny. Sama jad\u0142a tylko w pracy \u2013 o ile uda\u0142o jej si\u0119 prze\u0142kn\u0105\u0107 kilka k\u0119s\u00f3w. W domu nie mia\u0142a nic do jedzenia, nie kupowa\u0142a. Skoro zupe\u0142nie nie czu\u0142a g\u0142odu, widocznie nie by\u0142o jej potrzebne. Dostawa\u0142a cz\u0119sto md\u0142o\u015bci na sam\u0105 my\u015bl o spo\u017cywaniu pokarmu co utwierdza\u0142o j\u0105 w przekonaniu, \u017ce po prostu ma nie je\u015b\u0107.<\/p>\n<p>Nie chcia\u0142o jej si\u0119 tak\u017ce wyjmowa\u0107 po\u015bcieli z wersalki. Spa\u0142a zwini\u0119ta w k\u0142\u0119bek, wci\u015bni\u0119ta w fotel, okr\u0119cona ciep\u0142ym, pikowanym szlafrokiem albo skulona na z\u0142o\u017conej wersalce, otulona narzut\u0105. Budzi\u0142 j\u0105 ch\u0142\u00f3d. Wchodzi\u0142a wtedy do wanny z gor\u0105c\u0105 wod\u0105 \u2013 potem jecha\u0142a do pracy. Wykonywa\u0142a swoje obowi\u0105zki machinalnie, jak manekin ze sztucznym u\u015bmiechem przyklejonym do twarzy ale z dusz\u0105 wype\u0142nion\u0105 pustk\u0105 i ciemno\u015bci\u0105. Wraca\u0142a do domu witana rado\u015bnie przez zwierzaki, kt\u00f3re jako jedyne potrafi\u0142y wywo\u0142a\u0107 szczery u\u015bmiech.\u00a0\u00a0 Teresa rozchorowa\u0142a si\u0119, wysoka gor\u0105czka nie pozwala\u0142a jej opuszcza\u0107 domu, nie mog\u0142a wi\u0119c poprzez odpowiednio ukierunkowane rozmowy wp\u0142yn\u0105\u0107 na popraw\u0119 stanu przyjaci\u00f3\u0142ki i\u00a0pom\u00f3c jej wyj\u015b\u0107 z przygn\u0119bienia. Zaprasza\u0142a j\u0105 do siebie telefonicznie, czyli przez telefon u Magdy. Aldona nie skorzysta\u0142a t\u0142umacz\u0105c si\u0119 brakiem si\u0142, nadmiarem pracy i nie czekaj\u0105c na odpowied\u017a Teresy odk\u0142ada\u0142a s\u0142uchawk\u0119.<\/p>\n<p>Poniewa\u017c nieszcz\u0119\u015bcia lubi\u0105 liczne towarzystwo a nie tylko chodzenie parami, musia\u0142o si\u0119 jeszcze co\u015b wydarzy\u0107. I si\u0119 wydarzy\u0142o. \u017bona Micha\u0142a przebywaj\u0105ca w zak\u0142adzie specjalistycznym od urodzenia Bartusia, ciesz\u0105ca si\u0119 do tej pory w miar\u0119 dobr\u0105 kondycj\u0105 fizyczn\u0105, zapad\u0142a na jak\u0105\u015b chorob\u0119.\u00a0 Nie chcia\u0142a je\u015b\u0107, s\u0142ab\u0142a z dnia na dzie\u0144, do tej pory \u0142agodna i spokojna &#8211; sta\u0142a si\u0119 z\u0142o\u015bliwa i agresywna. Uspokaja\u0142a si\u0119 jedynie przy Dorocie, kt\u00f3ra przychodzi\u0142a niemal codziennie opiekowa\u0107 si\u0119 chor\u0105. Zn\u00f3w od\u017cy\u0142y dawne, wewn\u0119trzne rozterki Doroty, zn\u00f3w zacz\u0119\u0142a roztrz\u0105sa\u0107 ca\u0142e swoje \u017cycie, zastanawia\u0107 si\u0119 nad podj\u0119t\u0105 kiedy\u015b decyzj\u0105 dziwi\u0105c si\u0119 ogromnie, \u017ce chora do niej w\u0142a\u015bnie lgnie, nie czuje intuicyjnej niech\u0119ci czy wrogo\u015bci. Gdyby porozmawia\u0142a o tym z Teres\u0105, przyjaci\u00f3\u0142ka wyt\u0142umaczy\u0142aby z pewno\u015bci\u0105, \u017ce \u2013 by\u0107 mo\u017ce \u2013 nieszcz\u0119\u015bliwa kobieta pod\u015bwiadomie czuje, i\u017c Dorota zapewni\u0142a normalne dzieci\u0144stwo i normalne \u017cycie jej dziecku, kt\u00f3re w\u0142a\u015bciwie osieroci\u0142a za \u017cycia. Nie ma wida\u0107 do przybranej matki \u017cadnych pretensji, bo i sk\u0105d? Przecie\u017c Dorota pozna\u0142a Micha\u0142a ju\u017c w czasie jej pobytu w zak\u0142adzie, gdy powr\u00f3t do \u017cycia poza nim by\u0142 niemo\u017cliwy. Nie rozmawia\u0142a jednak z Teres\u0105, nie mia\u0142a czasu na spotkania towarzyskie, tote\u017c czarne my\u015bli Doroty nie opuszcza\u0142y.<\/p>\n<p>Magda wraca\u0142a z pracy oko\u0142o dwudziestej, zmarzni\u0119ta, zm\u0119czona nie mia\u0142a si\u0142y zajmowa\u0107 si\u0119 cudzymi sprawami. Przywioz\u0142a jedynie Aldonie kilka r\u00f3\u017cnych preparat\u00f3w na wzmocnienie, regeneracj\u0119 i podbudowanie uk\u0142adu nerwowego. Ona za\u015b \u2013 schowa\u0142a wszystkie opakowania do szafki ciesz\u0105c si\u0119, \u017ce b\u0119dzie mog\u0142a ofiarowa\u0107 je Sergiuszowi.<\/p>\n<p>Poniewa\u017c ka\u017cdy zaj\u0119ty by\u0142 rozwi\u0105zywaniem w\u0142asnych problem\u00f3w, Aldona wewn\u0119trzne swoje zmagania musia\u0142a toczy\u0107 sama, rozsup\u0142ywa\u0107 \u017cyciowe spl\u0105tane w\u0119z\u0142y we w\u0142asnym zakresie bez pomocy z zewn\u0105trz.<\/p>\n<p>Na dzie\u0144 przed powrotem dziewczynek wysypa\u0142a na d\u0142o\u0144 ca\u0142e opakowanie relanium, zwyk\u0142\u0105 szklank\u0119 do herbaty nape\u0142ni\u0142a koniakiem. Tak, to jedyne i najlepsze wyj\u015bcie z sytuacji. Po\u0142knie ma\u0142e tableteczki, popije koniakiem i u\u015bnie. Nikt nie zauwa\u017cy. Zanim ktokolwiek zacznie jej szuka\u0107, b\u0119dzie po wszystkim. Cho\u0107by chcieli to nic nie zrobi\u0105, nie b\u0119d\u0105 wiedzieli co si\u0119 sta\u0142o i dadz\u0105 jej nareszcie \u015bwi\u0119ty spok\u00f3j. Nikt jej wi\u0119cej nie b\u0119dzie dr\u0119czy\u0142 w pracy, przestanie cierpie\u0107 w domu\u2026 Podnios\u0142a do ust lew\u0105 r\u0119k\u0119 pe\u0142n\u0105 kremowych kuleczek. Nie waha\u0142a si\u0119 ani przez moment, co\u015b jej szepta\u0142o: pospiesz si\u0119, po\u0142knij, wreszcie odetchniesz\u2026 raz na zawsze\u2026 Nagle przez ten szept, jakby zreszt\u0105 znajomy, przedar\u0142 si\u0119 g\u0142os Sergiusza. Czekaj na mnie, Wiewi\u00f3reczko, czekaj. Tak! Przecie\u017c powiedzia\u0142, \u017ce przyjedzie, \u017ce nale\u017cy im si\u0119 rozmowa. Nazwa\u0142 Wiewi\u00f3reczk\u0105 przywo\u0142uj\u0105c cudownie szcz\u0119\u015bliwe chwile\u2026 Przyjedzie, na pewno przyjedzie! Musi na niego czeka\u0107! Cisn\u0119\u0142a tabletki na pod\u0142og\u0119. Rozsypa\u0142y si\u0119 kremowe koraliki, skaka\u0142y z rado\u015bci, \u017ce nie sta\u0142y si\u0119 przyczyn\u0105 snu wiecznego tej, kt\u00f3ra mia\u0142a jeszcze wiele,\u00a0 wiele pracy do wykonania. Za nimi skaka\u0142a Mimi, \u0142api\u0105c, podrzucaj\u0105c je, popychaj\u0105c noskiem albo \u0142apk\u0105. Aldona zawarto\u015b\u0107 szklanki wyla\u0142a do zlewu rozpryskuj\u0105c wok\u00f3\u0142 bursztynowe krople. Dr\u017ca\u0142a na ca\u0142ym ciele. Pozbiera\u0142a skacz\u0105ce kuleczki, \u017ceby przez w\u0142asn\u0105 g\u0142upot\u0119 nie zrobi\u0107 kotce krzywdy, jeszcze, nie daj Bo\u017ce, zje kt\u00f3r\u0105\u015b.<\/p>\n<p>Dr\u017cenie nie opuszcza\u0142o cia\u0142a. Trz\u0119s\u0142a si\u0119 i szcz\u0119ka\u0142a z\u0119bami. Dygota\u0142a w niej ka\u017cda kom\u00f3rka. Jasno zda\u0142a sobie spraw\u0119 z tego, czego o ma\u0142o nie zrobi\u0142a.\u00a0 Bo\u017ce, przecie\u017c skaza\u0142aby dziewczynki na taki sam los jaki jej przypad\u0142 w udziale po \u015bmierci rodzic\u00f3w. Gdyby nie wyobrazi\u0142a sobie g\u0142osu Sergiusza\u2026 A\u00a0 mo\u017ce us\u0142ysza\u0142a go naprawd\u0119?\u00a0 Zawdzi\u0119cza mu \u017cycie! Uratowa\u0142 j\u0105 w ostatniej chwili!<\/p>\n<p>Dr\u017c\u0105cymi wci\u0105\u017c r\u0119kami odsun\u0119\u0142a w\u0142osy z czo\u0142a oblanego zimnym potem. Obj\u0119\u0142a obur\u0105cz g\u0142ow\u0119\u00a0 i \u015bciskaj\u0105c z ca\u0142ych si\u0142 niby \u017celazn\u0105 obr\u0119cz\u0105 pocz\u0119\u0142a si\u0119 ko\u0142ysa\u0107 w prz\u00f3d i w ty\u0142, w prz\u00f3d i w ty\u0142, i znowu w prz\u00f3d i w ty\u0142\u2026 U\u015bwiadomi\u0142a sobie, \u017ce od d\u0142u\u017cszego czasu co\u015b j\u0105 popycha\u0142o do samob\u00f3jstwa, do samounicestwienia, zupe\u0142nie jakby mia\u0142a w m\u00f3zgu ta\u015bm\u0119 z nagran\u0105 wypowiedzi\u0105 sugeruj\u0105c\u0105 takie w\u0142a\u015bnie wyj\u015bcie z sytuacji, odtwarzan\u0105 bez przerwy. Czy\u017c ten g\u0142os nie przypomina\u0142 jej g\u0142osu Agaty? Mo\u017ce ona ma zdolno\u015bci telepatyczne i w ten spos\u00f3b chcia\u0142a si\u0119 pozby\u0107 rywalki?<\/p>\n<p>P\u0142acz, codzienny towarzysz, wstrz\u0105sn\u0105\u0142 znowu jej cia\u0142em, by\u0142 jednak inny, oczyszczaj\u0105cy, przynosz\u0105cy ulg\u0119, rozja\u015bniaj\u0105cy oczy, nie \u2013 jak dot\u0105d &#8211; wiod\u0105cy w ciemno\u015b\u0107, lecz ukazuj\u0105cy \u015bwiate\u0142ko na ko\u0144cu drogi. Jak m\u00f3wi\u0142a Teresa? Z\u0142o puszczone w ruch wraca do tego, kto je w ruch wprawi\u0142? Bzdury. Bzdury? Kto to mo\u017ce wiedzie\u0107? Gdyby po\u0142kn\u0119\u0142a tabletki z\u0142o znalaz\u0142oby uj\u015bcie. Nie zrobi\u0142a tego, wi\u0119c kr\u0105\u017cy ono gdzie\u015b w kosmosie i szuka swojego celu. Aby nim nie by\u0107 trzeba si\u0119 pozby\u0107 wszelkich negatywnych my\u015bli. Ka\u017cdych. Bo ten, kto jest nimi wype\u0142niony, przyci\u0105ga z\u0142o jak magnes \u017celazne opi\u0142ki&#8230;<\/p>\n<p>Nie potrafi\u0142a pouk\u0142ada\u0107 sobie porz\u0105dnie wszystkich my\u015bli kr\u0105\u017c\u0105cych po g\u0142owie ale wiedzia\u0142a, \u017ce si\u0119 jako\u015b pozbiera, b\u0119dzie \u017cy\u0107, nie da si\u0119 z\u0142u pokona\u0107. Nie, nie i nie! Koniec z rozmy\u015blaniem: co inni powiedz\u0105. Koniec!\u00a0 B\u0119dzie robi\u0142a tylko to, co sama uzna za s\u0142uszne.<\/p>\n<p>Bo\u017ce, przecie\u017c jest to winna c\u00f3reczkom, najdro\u017cszym na \u015bwiecie Stokrotkom, skarbom\u00a0 kt\u00f3re zas\u0142uguj\u0105 na wszystko co najlepsze, naj naj naj\u2026\u2026<\/p>\n<p>Podniecona i rozgor\u0105czkowana chodzi\u0142a w k\u00f3\u0142ko po pokoju, chwilami stawa\u0142a,\u00a0 g\u0142o\u015bno i dobitnie przekonuj\u0105c sam\u0105 siebie, powtarza\u0142a w\u0142asne my\u015bli. Wreszcie pad\u0142a na fotel. Si\u0119gn\u0119\u0142a po wiersze Teresy. Czyta\u0142a. Tak, tak sprawa wygl\u0105da\u2026. Dok\u0142adnie tak\u2026 Jak ona to wszystko trafnie uj\u0119\u0142a\u2026 Przesz\u0142a przez piek\u0142o a potem si\u0119 zmieni\u0142o\u2026 Skoro jestem, \u017cyj\u0119, musz\u0119\u00a0 si\u0119 z \u00a0tym ca\u0142ym galimatiasem jako\u015b upora\u0107. Nie dam si\u0119! Nikt mnie nie pokona bo kocham Sergiusza i kocham moje c\u00f3reczki\u2026 Uratowa\u0142 mnie, kaza\u0142 czeka\u0107\u2026 Powiedzia\u0142 czekaj Wiewi\u00f3reczko\u2026 Cholera, przyroda\u00a0 jaka\u015b, biedronki, wiewi\u00f3rki, stokrotki, mo\u017ce jeszcze konwalie? B\u0119d\u0119 czeka\u0142a! Zawsze! Do ostatniego tchnienia! Jestem egzaltowana? Nie jestem. Jestem. I dobrze. I b\u0119d\u0119. Nikomu nic do tego. Nigdy na niego nie przestan\u0119 czeka\u0107. Nigdy! A teraz musz\u0119 si\u0119 po\u0142o\u017cy\u0107, bo dzieci wracaj\u0105, nie mog\u0119 wygl\u0105da\u0107 jak \u015bmier\u0107 na chor\u0105gwi, przerazi\u0142yby si\u0119.\u00a0 No i musz\u0119 mie\u0107 si\u0142\u0119, \u017ceby czeka\u0107\u2026 Wyj\u0119\u0142a po\u015bciel i zanim zd\u0105\u017cy\u0142a si\u0119 wygodnie u\u0142o\u017cy\u0107, ju\u017c spa\u0142a.<\/p>\n<p>cdn<\/p>\n<div class=\"fcbkbttn_buttons_block\" id=\"fcbkbttn_middle\"><div class=\"fcbkbttn_like \"><fb:like href=\"https:\/\/annapisze.art\/?p=1882\" action=\"like\" colorscheme=\"light\" layout=\"box_count\"  size=\"small\"><\/fb:like><\/div><div class=\"fb-share-button  \" data-href=\"https:\/\/annapisze.art\/?p=1882\" data-type=\"button_count\" data-size=\"small\"><\/div><\/div>","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Dzieciom oraz wi\u0119kszo\u015bci rodzic\u00f3w ferie wydawa\u0142y si\u0119 o wiele za kr\u00f3tkie. Dopiero si\u0119 zacz\u0119\u0142y a ju\u017c trzeba by\u0142o z powrotem pakowa\u0107 plecaki, buty na zmian\u0119 i budzi\u0107 si\u0119 w sinym \u015bwietle poranka albo nawet ca\u0142kiem po ciemku, \u017ceby i\u015b\u0107 do &hellip; <a href=\"https:\/\/annapisze.art\/?p=1882\">Czytaj dalej <span class=\"meta-nav\">&rarr;<\/span><\/a><\/p>\n","protected":false},"author":1,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"open","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[10,18],"tags":[],"class_list":["post-1882","post","type-post","status-publish","format-standard","hentry","category-powiesci","category-widocznie-tak-mialo-byc"],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/annapisze.art\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/1882","targetHints":{"allow":["GET"]}}],"collection":[{"href":"https:\/\/annapisze.art\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/annapisze.art\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/annapisze.art\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/users\/1"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/annapisze.art\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fcomments&post=1882"}],"version-history":[{"count":2,"href":"https:\/\/annapisze.art\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/1882\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":1884,"href":"https:\/\/annapisze.art\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/1882\/revisions\/1884"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/annapisze.art\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fmedia&parent=1882"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/annapisze.art\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fcategories&post=1882"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/annapisze.art\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Ftags&post=1882"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}