{"id":1841,"date":"2019-07-19T13:00:00","date_gmt":"2019-07-19T11:00:00","guid":{"rendered":"http:\/\/annapisze.art\/?p=1841"},"modified":"2019-07-20T17:44:02","modified_gmt":"2019-07-20T15:44:02","slug":"widocznie-tak-mialo-byc-5","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/annapisze.art\/?p=1841","title":{"rendered":"&#8222;Widocznie tak mia\u0142o by\u0107&#8221; &#8211; 5"},"content":{"rendered":"<p>Dziewczynki ko\u0144czy\u0142y je\u015b\u0107 kolacj\u0119. Rozleg\u0142 si\u0119 dzwonek domofonu, szczekanie Tiny i po chwili do przedpokoju wtoczy\u0142a si\u0119 Dorota ob\u0142adowana wielkimi torbami wypchanymi r\u00f3\u017cnokolorowymi dziewcz\u0119cymi fata\u0142aszkami. Stokrotki z piskiem i okrzykami rado\u015bci rzuci\u0142y si\u0119 w stron\u0119 owych skarb\u00f3w. Widz\u0105c, \u017ce niekt\u00f3re z nich s\u0105 zbyt du\u017ce, postanowi\u0142y podzieli\u0107 si\u0119 z Justysi\u0105.<\/p>\n<p>&#8211; Skocz\u0119 po ni\u0105, niech obejrzy \u2013 Linka ju\u017c by\u0142a na korytarzu i po chwili wr\u00f3ci\u0142a w towarzystwie s\u0105siadeczki.<\/p>\n<p>&#8211; Mamusia prosi, \u017ceby obie ciocie koniecznie przysz\u0142y, bo tat\u0119 okradli a mamusi\u0119 zwolnili z pracy \u2013 powiedzia\u0142a Justynka jednym tchem.<\/p>\n<p>&#8211; Rany boskie \u2013 za\u0142ama\u0142a r\u0119ce Aldona.<\/p>\n<p>&#8211; Jak wida\u0107 nieszcz\u0119\u015bcia naprawd\u0119 chodz\u0105 parami \u2013 zauwa\u017cy\u0142a Dorota.<\/p>\n<p>Zapuka\u0142y do drzwi naprzeciwko. Otworzy\u0142a zap\u0142akana Magda.<\/p>\n<p>&#8211; Sama ju\u017c nie wiem czy \u0142zy mi lec\u0105 z \u017calu czy ze z\u0142o\u015bci \u2013 t\u0142umaczy\u0142a. \u2013 Szlag mnie trafia, cholera mnie zaraz zat\u0142ucze i wy\u0107 mi si\u0119 chce.<\/p>\n<p>&#8211; Chcesz relanium? \u2013 Aldona si\u0119gn\u0119\u0142a do kieszeni spodni.<\/p>\n<p>&#8211; Ju\u017c \u0142ykn\u0119\u0142am i nic, dalej si\u0119 trz\u0119s\u0119. Wyobra\u017acie sobie co za dra\u0144stwo. Przychodz\u0119 rano do pracy a szef m\u00f3wi, \u017ce zamyka zak\u0142ad! Po prostu zamyka zak\u0142ad! A my na ulic\u0119! Wszystkie ile nas pracowa\u0142o! Przecie\u017c to si\u0119 w g\u0142owie nie mie\u015bci! Wstawa\u0142am o czwartej rano, g\u0142uch\u0105 noc\u0105 jecha\u0142am na drugi koniec Warszawy, do domu przynosi\u0142am kawa\u0142ki do prucia, \u017ceby wi\u0119cej zrobi\u0107 i czasu na to w pracy nie traci\u0107 a on zamyka zak\u0142ad! I jeszcze do tego okradli Marcina. Polaz\u0142, ciemi\u0119ga jeden, do pasiastej hali targowej pod Pa\u0142ac Kultury w ten straszny, k\u0142\u0119bi\u0105cy si\u0119 t\u0142um ludzi, a saszetk\u0119 z dokumentami, pieni\u0119dzmi i kluczami wsadzi\u0142 w reklam\u00f3wk\u0119. Idiota jeden! Plastik rozci\u0119li, saszetk\u0119 wyj\u0119li i szukaj wiatru w polu, nie zauwa\u017cy\u0142 nawet kiedy to si\u0119 sta\u0142o.<\/p>\n<p>&#8211; O kurza blaszka \u2013 j\u0119kn\u0119\u0142a Dorota. \u2013 Maj\u0105 dokumenty, wi\u0119c adres i do tego klucze. Niedobrze.<\/p>\n<p>&#8211; Ca\u0142kiem niedobrze. Marcina jutro ca\u0142y dzie\u0144 w domu nie b\u0119dzie, ja wr\u00f3c\u0119 dopiero ko\u0142o trzeciej. Jak w takiej sytuacji zostawi\u0107 same dzieci?<\/p>\n<p>&#8211; Co zrobi\u0107? \u2013 martwi\u0142a si\u0119 Aldona. \u2013 Ja jutro pracuj\u0119 do osiemnastej, nic nie mog\u0119 poradzi\u0107.<\/p>\n<p>&#8211; Czekajcie \u2013 podskoczy\u0142a Dorota na taborecie, &#8211; mam pomys\u0142. Mog\u0119 zadzwoni\u0107 do Tereski?<\/p>\n<p>&#8211; G\u0142upie pytanie \u2013 skrzywi\u0142a si\u0119 Magda.<\/p>\n<p>Dorota wysz\u0142a do przedpokoju gdzie na \u015bcianie wisia\u0142 aparat telefoniczny. Wykr\u0119ci\u0142a numer i przyciszonym g\u0142osem prowadzi\u0142a rozmow\u0119. Zanim sama opowiedzia\u0142a co si\u0119 sta\u0142o, wys\u0142ucha\u0142a jakiej\u015b relacji Teresy, kt\u00f3ra j\u0105 zbulwersowa\u0142a.<\/p>\n<p>Wr\u00f3ciwszy do kuchni usiad\u0142a na poprzednio zajmowanym miejscu i ci\u0119\u017cko westchn\u0119\u0142a.<\/p>\n<p>&#8211; To wszystko zaczyna mi coraz gorzej wygl\u0105da\u0107. Tereska m\u00f3wi\u0142a, \u017ce Jurand dzwoni\u0142 do Sergiusza, a wsp\u00f3lnik najpierw nie chcia\u0142 go poprosi\u0107 m\u00f3wi\u0105c, \u017ce zaj\u0119ty. Dzwoni\u0142 jeszcze kilka razy, a ten typek zmienia\u0142 g\u0142os i m\u00f3wi\u0142, \u017ce pomy\u0142ka. Przypominam sobie, \u017ce ostatnio ja te\u017c dzwoni\u0142am i za ka\u017cdym razem s\u0142ysza\u0142am, \u017ce w\u0142a\u015bnie wyszed\u0142.<\/p>\n<p>Serce Aldony na moment zamar\u0142o, potem rozszala\u0142o si\u0119 nier\u00f3wnomiernym biciem sprawiaj\u0105c lekki b\u00f3l. Czy przypadkiem co\u015b mu si\u0119 nie sta\u0142o? O Bo\u017ce! Wszystko inne nie jest wa\u017cne, aby tylko on by\u0142 ca\u0142y i zdrowy. Reszta \u015bwiata mo\u017ce znikn\u0105\u0107 z powierzchni ziemi\u00a0 byle nie on!<\/p>\n<p>&#8211; Maciek by\u0142 przezi\u0119biony \u2013 ci\u0105gn\u0119\u0142a dalej Dorota. &#8211; Ju\u017c mu przesz\u0142o, ale ma zwolnienie do ko\u0144ca tygodnia i przyjdzie tu jutro z Maksem pilnowa\u0107 cha\u0142upy.<\/p>\n<p>&#8211; Na noc, tak na wszelki wypadek, powinni\u015bcie zabarykadowa\u0107 drzwi \u2013 doda\u0142a Aldona. \u2013 A jutro Marcin musi wymieni\u0107 zamki, nie ma wyj\u015bcia.<\/p>\n<p>&#8211; Kiedy zaczniesz szuka\u0107 nowej pracy? \u2013 zmieni\u0142a temat Dorota.<\/p>\n<p>&#8211; Jutro. Rano kupi\u0119 gazety i zaczn\u0119 poszukiwania. Wiecie co mi przysz\u0142o do g\u0142owy? Ju\u017c nie mam ochoty by\u0107 dziewiark\u0105 tak na zawsze, znudzi\u0142o mi si\u0119. Odk\u0105d po maturze zrobi\u0142am kurs i ugrz\u0119z\u0142am w we\u0142nie to do tej pory nie mog\u0119 si\u0119 wydosta\u0107. Mam ju\u017c uczulenie i we\u0142nowstr\u0119t. Poza tym dop\u00f3ki pracowa\u0142am w pa\u0144stwowej firmie by\u0142o dobrze, po prostu normalnie. Zachcia\u0142o mi si\u0119 zmian i potem kilka razy musia\u0142am zmienia\u0107 miejsce pracy, zupe\u0142nie bez sensu. Trzeba mie\u0107 w\u0142asny zak\u0142ad, na co mnie nie sta\u0107. Albo zmieni\u0107 bran\u017c\u0119, bo to w\u0142a\u015bciwie sezonowa praca. A zreszt\u0105 w moim charakterze nie le\u017cy s\u0142u\u017cenie na dw\u00f3ch \u0142apkach jakimkolwiek pryncypa\u0142om. To nie dla mnie.<\/p>\n<p>&#8211; Nie martw si\u0119 na zapas, jako\u015b przecie\u017c b\u0119dzie \u2013 pociesza\u0142a przyjaci\u00f3\u0142k\u0119 Dorota. \u2013 Na szcz\u0119\u015bcie Marcin zdoby\u0142 uznanie w swojej dziedzinie, ma coraz wi\u0119cej prywatnych pacjent\u00f3w, ludzie s\u0105 zadowoleni z jego masa\u017cy i polecaj\u0105 go znajomym. Jako\u015b przetrzymacie ten najtrudniejszy okres. Ty z kolei robisz przepi\u0119kne sweterki i na pewno si\u0119 sprzedadz\u0105.<\/p>\n<p>&#8211; Zdaj\u0119 sobie spraw\u0119 z sytuacji, mog\u0142o by\u0107 gorzej, w ko\u0144cu jedno z nas pracuje. Dobrze, \u017ce sp\u0142aci\u0142am maszyn\u0119 i mam sporo w\u0142asnej we\u0142ny. Ale jest mi bardzo ci\u0119\u017cko. Gdybym si\u0119 nie przyk\u0142ada\u0142a do pracy, obija\u0142a si\u0119 po k\u0105tach, kombinowa\u0142a i nie pracowa\u0142a uczciwie pewnie \u0142atwiej by\u0142oby mi si\u0119\u00a0 z tym pogodzi\u0107. Ale tak?<\/p>\n<p>&#8211; Identyczne odczucia mia\u0142am gdy straci\u0142am sw\u00f3j etat \u2013 ze zrozumieniem pokiwa\u0142a Aldona g\u0142ow\u0105. \u2013 Gdybym umia\u0142a, jak Teresa, wierzy\u0107 w sprawiedliwo\u015b\u0107 w innym wymiarze, te\u017c by\u0142oby mi l\u017cej.<\/p>\n<p>D\u0142ugo jeszcze trwa\u0142a rozmowa i smutne rozwa\u017cania nad marno\u015bciami \u015bwiata tego. W rezultacie, gdy Aldona po\u017cegna\u0142a przyjaci\u00f3\u0142ki i uda\u0142a si\u0119 na spoczynek, \u00a0przewraca\u0142a si\u0119 w \u0142\u00f3\u017cku z boku na bok nie mog\u0105c zasn\u0105\u0107 pomimo zm\u0119czenia. Przypomnia\u0142y jej si\u0119 s\u0142owa Teresy, \u017ce aby ujrze\u0107 swoje przysz\u0142e \u017cycie wystarczy uwa\u017cnie spojrze\u0107 w lustro i dok\u0142adnie zastanowi\u0107 si\u0119 nad w\u0142asnym wn\u0119trzem, w\u0142asnymi my\u015blami i post\u0119powaniem. Ale to przecie\u017c bzdura. Ona, Aldona, nigdy nie pragn\u0119\u0142a niczyjego nieszcz\u0119\u015bcia, niczyjej zguby, nikomu \u017ale nie \u017cyczy\u0142a i co j\u0105 spotyka? B\u00f3l i cierpienie. Tak bardzo t\u0119skni za ukochanym, za jego widokiem, g\u0142osem, pieszczot\u0105, cudownym u\u015bmiechem. Zrobi\u0142aby wszystko, \u017ceby wywo\u0142a\u0107 ten u\u015bmiech, pragn\u0119\u0142aby si\u0119 jedynie przytuli\u0107 i umrze\u0107\u2026 Teresa nazwa\u0142aby tak\u0105 postaw\u0119 obrzydliwym egoizmem, bo dzieci, bo zwierzaki\u2026 I mia\u0142aby absolutn\u0105 racj\u0119. Ale\u2026 czasem przychodz\u0105 chwile gdy wszystko staje si\u0119 nieistotne. Ona sobie mo\u017ce tak m\u00f3wi\u0107, bo ma przy sobie Juranda, s\u0105 razem na dobre i z\u0142e\u2026 No tak, ale przecie\u017c kiedy\u015b go nie mia\u0142a i my\u015bla\u0142a, \u017ce nigdy nie b\u0119dzie z nim razem\u2026<\/p>\n<p>Zn\u00f3w przez ca\u0142\u0105 noc \u015bni\u0142a o ukochanym, prze\u017cywa\u0142a chwile, kt\u00f3re min\u0119\u0142y albo takie, kt\u00f3re by\u0142y zaledwie sennymi widziad\u0142ami\u2026 Sz\u0142a drog\u0105 ko\u0144cz\u0105c\u0105 si\u0119 w lesie, zza pnia starej brzozy\u00a0wyszed\u0142 Sergiusz, wzi\u0105\u0142 j\u0105 w ramiona. W cieple rozchodz\u0105cym si\u0119 od zielonego pieca, w r\u00f3\u017cowym blasku lampy otaczaj\u0105cym ich cia\u0142a aureol\u0105 szepta\u0142: uwielbiam by\u0107 z tob\u0105\u2026<\/p>\n<p>Obudzi\u0142 j\u0105 ostry, skrzekliwy g\u0142os budzika. Nie mog\u0142a odr\u00f3\u017cni\u0107 jawy od snu. Przez d\u0142ug\u0105 jeszcze chwil\u0119 czu\u0142a przy sobie ukochanego, czu\u0142a jego dotyk, s\u0142ysza\u0142a szept\u2026 Jak\u017ce trudno odrzuci\u0107 od siebie resztki snu, odepchn\u0105\u0107 to, w czym chcia\u0142oby si\u0119 pogr\u0105\u017cy\u0107 bez reszty, na zawsze i nie wraca\u0107 do rzeczywisto\u015bci.<\/p>\n<p>Tina podesz\u0142a i zimnym nosem tr\u0105ci\u0142a r\u0119k\u0119 wystaj\u0105c\u0105 spod ko\u0142dry. Trzeba by\u0142o otworzy\u0107 oczy, wsta\u0107 i i\u015b\u0107 w kolejny smutny, szary dzie\u0144.<\/p>\n<p>Tu\u017c przed dziewi\u0105t\u0105 zadzwoni\u0142 telefon. Jego d\u017awi\u0119k spowodowa\u0142 przyspieszone bicie serca. Dr\u017c\u0105c\u0105 r\u0119k\u0105 podnios\u0142a s\u0142uchawk\u0119 i\u2026 us\u0142ysza\u0142a wyczekiwany g\u0142os.<\/p>\n<p>&#8211; Cze\u015b\u0107 kochanie, co nowego? Jak dziewczynki? Jak zwierzaki?<\/p>\n<p>Jego g\u0142os, lecz g\u0142os zmieniony, jakby niepewny, przyt\u0142umiony, pozbawiony zwyk\u0142ej d\u017awi\u0119czno\u015bci.<\/p>\n<p>Przyjecha\u0142 do niej przed ko\u0144cem pracy. Wygl\u0105da\u0142 \u017ale. Bardzo schud\u0142, poblad\u0142, poszarza\u0142, oczy straci\u0142y blask. By\u0142 zdenerwowany, pali\u0142 papierosa za papierosem. Przecie\u017c wcze\u015bniej nie pali\u0142, ju\u017c przed wielu laty rzuci\u0142 palenie! Przerazi\u0142a si\u0119 jego wygl\u0105dem, przypomina\u0142 pacjenta zbieg\u0142ego z oddzia\u0142u intensywnej terapii. Usiad\u0142 na krze\u015ble. Podesz\u0142a z ty\u0142u, po\u0142o\u017cy\u0142a mu r\u0119ce na ramionach, przytuli\u0142a si\u0119. By\u0142 sztywny, spi\u0119ty. Lekko poklepa\u0142 j\u0105 po r\u0119ce i wsta\u0142.<\/p>\n<p>&#8211; Agata by\u0142a u alergologa. Podobno jest uczulona na koci\u0105 sier\u015b\u0107 i kaza\u0142a mi si\u0119 pozby\u0107 kota \u2013 powiedzia\u0142.<\/p>\n<p>&#8211; O Bo\u017ce, biedna Monisia \u2013 j\u0119kn\u0119\u0142a Aldona.<\/p>\n<p>&#8211; Czy mog\u0142aby\u015b przechowa\u0107 Mimi dop\u00f3ki nie znajd\u0119 dla niej odpowiedniego domu?<\/p>\n<p>&#8211; To znaczy, \u017ce co? \u017be m\u00f3j nie jest odpowiedni? \u2013 oburzy\u0142a si\u0119.<\/p>\n<p>&#8211; \u0179le zrozumia\u0142a\u015b.\u00a0 Chodzi mi tylko o to, \u017ceby nie sk\u0142ada\u0107 na twoje barki jeszcze jednego ci\u0119\u017caru.<\/p>\n<p>&#8211; O to si\u0119 nie martw, ci\u0119\u017car nie jest znowu taki wielki, znam wi\u0119ksze, wytrzymam \u2013 powiedzia\u0142a z gorycz\u0105.<\/p>\n<p>Chwyci\u0142 j\u0105 za r\u0119k\u0119, nagle i gwa\u0142townie przyci\u0105gn\u0105\u0142 do siebie, przygarn\u0105\u0142, przytuli\u0142, ukry\u0142 w ramionach przed \u015bwiatem. To by\u0142a chwila szcz\u0119\u015bcia, ekstazy nieziemskiej, prze\u017cycie niepowtarzalne, upragnione. Pomy\u015bla\u0142a, \u017ce jest zdolna przenosi\u0107 g\u00f3ry, wytrzyma wszystko, bo przecie\u017c ta mi\u0142o\u015b\u0107 musi si\u0119 spe\u0142ni\u0107. Kiedy\u015b\u2026 A spe\u0142nia\u0142a si\u0119 na razie\u00a0 w rzadkich chwilach spotka\u0144, wtedy, gdy stan\u0119li obok siebie mi\u0119dzy lud\u017ami, gdy machali do siebie z daleka na ulicy, gdy s\u0142yszeli przez telefon sw\u00f3j g\u0142os i oddech. Spe\u0142nia\u0142a si\u0119 w marzeniach sennych i w snach na jawie, w poca\u0142unku trwaj\u0105cym sekund\u0119 wype\u0142nion\u0105 obaw\u0105, \u017ce kto\u015b wejdzie do pokoju, w dotyku r\u0105k podawanych w oficjalnym ge\u015bcie na powitanie.<\/p>\n<p>Ludzkie g\u0142osy na korytarzu przerwa\u0142y chwil\u0119 szcz\u0119\u015bcia, chwil\u0119 niewiele zabieraj\u0105c\u0105 miejsca na tarczy zegara. Dla udr\u0119czonej Aldony by\u0142a to jednak chwila brzemienna, nios\u0105ca pewno\u015b\u0107 najwa\u017cniejsz\u0105. Sergiusz w dalszym ci\u0105gu j\u0105 kocha. Nie odpycha jej, nie odrzuca lecz walczy ze sob\u0105, z t\u0105 sekutnic\u0105 i z ca\u0142\u0105 reszt\u0105 \u015bwiata. Jest biedny, zmaltretowany, zmordowany, ledwo \u017cywy, ale w jego sercu jest dla niej miejsce, ma tam sw\u00f3j sta\u0142y k\u0105cik. Wiedzia\u0142a teraz o tym na pewno, poczu\u0142a po raz pierwszy od bardzo d\u0142ugiego czasu. Odnalaz\u0142a sens, wol\u0119 \u017cycia i dzia\u0142ania. Bez wzgl\u0119du na przebieg wypadk\u00f3w Sergiusz j\u0105 kocha. B\u0119dzie wi\u0119c \u017cy\u0142a, pracowa\u0142a, wykonywa\u0142a wszystkie obowi\u0105zki, b\u0119dzie dba\u0142a o dom, by \u00a0wci\u0105\u017c by\u0142 ciep\u0142y i przytulny, aby on m\u00f3g\u0142 cho\u0107 raz na jaki\u015b czas sp\u0119dzi\u0107 w nim kilka mi\u0142ych chwil, odpocz\u0105\u0107 i odpr\u0119\u017cy\u0107 si\u0119.<\/p>\n<p>Um\u00f3wili si\u0119, \u017ce przywiezie kotk\u0119.<\/p>\n<p>Agata kupi\u0142a Monisi mas\u0119 \u0142akoci i nowych ciuszk\u00f3w by os\u0142odzi\u0107 rozstanie z faworytk\u0105, obiecywa\u0142a wspania\u0142e wakacje za granic\u0105. Rzecz oczywista, \u017ce nie powstrzyma\u0142o to \u0142ez zrozpaczonego dziecka i \u00a0nie mog\u0142o ukoi\u0107 b\u00f3lu.<\/p>\n<p>Sergiusz zabra\u0142 swoj\u0105 ma\u0142\u0105, zrozpaczon\u0105 Biedroneczk\u0119 na spacer.<\/p>\n<p>&#8211; Widzisz kochanie, mama jest chora i sier\u015b\u0107 Mimi jest dla niej bardzo niebezpieczna \u2013 t\u0142umaczy\u0142.<\/p>\n<p>&#8211; Mamusia mog\u0142aby si\u0119 udusi\u0107 na \u015bmier\u0107, tak? \u2013 podnios\u0142a na ojca zap\u0142akane oczy.<\/p>\n<p>&#8211; Mniej wi\u0119cej. Pos\u0142uchaj, powiem ci co\u015b, co ci\u0119 na pewno ucieszy. Musisz mi jednak da\u0107 s\u0142owo, \u017ce zostanie to mi\u0119dzy nami. Zdaj\u0119 sobie spraw\u0119, \u017ce nie powinienem od ma\u0142ej dziewczynki wymaga\u0107 takiego przyrzeczenia lecz dla dobra nas wszystkich nie ma innego wyj\u015bcia.<\/p>\n<p>&#8211; Dobrze, tylko ju\u017c powiedz.<\/p>\n<p>&#8211; Nie zawioz\u0119 Mimi do \u017cadnego schroniska ani na \u017cadn\u0105 wie\u015b jak chce mama. Zawioz\u0119 j\u0105 do cioci Aldony i dziewczynek, rozumiesz?<\/p>\n<p>&#8211; Naprawd\u0119? \u2013 Moniczka przystan\u0119\u0142a, oczka jej poja\u015bnia\u0142y i buzia powesela\u0142a. \u2013 Tatusiu, wspaniale! Cudownie! Ja wiem, \u017ce ciocia nigdy nie odda Mimi do schroniska. Szkoda, \u017ce to nie ona jest moj\u0105 mam\u0105. Nic nie powiem. Nikomu.<\/p>\n<p>&#8211; S\u0142owo?<\/p>\n<p>&#8211; S\u0142owo. Przecie\u017c wiem, \u017ce mamusia bardzo by si\u0119 gniewa\u0142a. Ona nie lubi cioci.<\/p>\n<p>&#8211; Sk\u0105d wiesz?<\/p>\n<p>&#8211; Wiem. Nie lubi jej chocia\u017c si\u0119 ca\u0142y czas do niej u\u015bmiecha. Szkoda \u2013 ci\u0119\u017cko westchn\u0119\u0142a ma\u0142a kobietka.<\/p>\n<p>c.d.n.<\/p>\n<div class=\"fcbkbttn_buttons_block\" id=\"fcbkbttn_middle\"><div class=\"fcbkbttn_like \"><fb:like href=\"https:\/\/annapisze.art\/?p=1841\" action=\"like\" colorscheme=\"light\" layout=\"box_count\"  size=\"small\"><\/fb:like><\/div><div class=\"fb-share-button  \" data-href=\"https:\/\/annapisze.art\/?p=1841\" data-type=\"button_count\" data-size=\"small\"><\/div><\/div>","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Dziewczynki ko\u0144czy\u0142y je\u015b\u0107 kolacj\u0119. Rozleg\u0142 si\u0119 dzwonek domofonu, szczekanie Tiny i po chwili do przedpokoju wtoczy\u0142a si\u0119 Dorota ob\u0142adowana wielkimi torbami wypchanymi r\u00f3\u017cnokolorowymi dziewcz\u0119cymi fata\u0142aszkami. Stokrotki z piskiem i okrzykami rado\u015bci rzuci\u0142y si\u0119 w stron\u0119 owych skarb\u00f3w. Widz\u0105c, \u017ce niekt\u00f3re &hellip; <a href=\"https:\/\/annapisze.art\/?p=1841\">Czytaj dalej <span class=\"meta-nav\">&rarr;<\/span><\/a><\/p>\n","protected":false},"author":1,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"open","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[10,18],"tags":[],"class_list":["post-1841","post","type-post","status-publish","format-standard","hentry","category-powiesci","category-widocznie-tak-mialo-byc"],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/annapisze.art\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/1841","targetHints":{"allow":["GET"]}}],"collection":[{"href":"https:\/\/annapisze.art\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/annapisze.art\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/annapisze.art\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/users\/1"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/annapisze.art\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fcomments&post=1841"}],"version-history":[{"count":3,"href":"https:\/\/annapisze.art\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/1841\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":1845,"href":"https:\/\/annapisze.art\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/1841\/revisions\/1845"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/annapisze.art\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fmedia&parent=1841"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/annapisze.art\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fcategories&post=1841"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/annapisze.art\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Ftags&post=1841"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}