{"id":138,"date":"2019-02-25T18:51:33","date_gmt":"2019-02-25T17:51:33","guid":{"rendered":"http:\/\/annapisze.art\/?p=138"},"modified":"2019-02-25T18:51:33","modified_gmt":"2019-02-25T17:51:33","slug":"opowiesc-marianny-koniec","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/annapisze.art\/?p=138","title":{"rendered":"&#8222;Opowie\u015b\u0107 Marianny&#8221; &#8211; koniec"},"content":{"rendered":"<p>Szli\u015bmy obj\u0119ci i przytuleni do siebie jakby\u015bmy mieli po szesna\u015bcie lat. Nie spotkali\u015bmy nikogo po drodze, pora by\u0142a nietypowa dla psiarzy. Wjechali\u015bmy wind\u0105 na g\u00f3r\u0119. Herbert przekr\u0119ci\u0142 klucz w zamku. Zanim otworzy\u0142 drzwi zasypa\u0142 mnie gradem niecierpliwych poca\u0142unk\u00f3w,\u00a0 szuka\u0142am jego warg omdlewaj\u0105c ze szcz\u0119\u015bcia\u2026 Nacisn\u0105\u0142 klamk\u0119, otworzy\u0142 drzwi\u2026<\/p>\n<p>Us\u0142ysza\u0142am pisk i co\u015b spad\u0142o mi na g\u0142ow\u0119, wpl\u0105ta\u0142o si\u0119 we w\u0142osy. Si\u0119gn\u0119\u0142am r\u0119k\u0105 i trafi\u0142am na co\u015b mi\u0119kkiego. Szczur!<\/p>\n<p>&#8211; Szczur! Szczur! \u2013 wrzeszcza\u0142am jak op\u0119tana.<\/p>\n<p>Herbert skamienia\u0142 w pierwszej chwili.<\/p>\n<p>&#8211; O choroba! \u2013 krzykn\u0105\u0142 i rzuci\u0142 si\u0119 w pogo\u0144 za szczurem, kt\u00f3ry zeskoczy\u0142 z mojej g\u0142owy drapn\u0105wszy mnie wcze\u015bniej w policzek.<\/p>\n<p>Sta\u0142am nieprzytomna ze strachu, rozdygotana i dopiero po d\u0142u\u017cszej chwili zacz\u0119\u0142o dociera\u0107 do mnie co si\u0119 dzieje.<\/p>\n<p>Herbert skoczy\u0142 najpierw w stron\u0119 szklanych drzwi oddzielaj\u0105cych dwa mieszkania, jego i najbli\u017cszego s\u0105siada, od reszty korytarza. Domkn\u0105\u0142 je gwa\u0142townie. Dopiero wtedy odetchn\u0105\u0142 i zwr\u00f3ci\u0142 wzrok w kierunku \u201eszczura\u201d. Siedzia\u0142 w k\u0105cie, malutki, bia\u0142y w czarne \u0142atki, wystraszony tak samo jak ja, ale dodaj\u0105cy sobie odwagi fukaniem, wyra\u017anie skierowanym w moj\u0105 stron\u0119. Napi\u0119cie mnie opu\u015bci\u0142o i dosta\u0142am ataku \u015bmiechu.<\/p>\n<p>&#8211; Przepraszam ci\u0119, kochanie \u2013 t\u0142umaczy\u0142 Herbert bior\u0105c kociaka na r\u0119ce. \u2013 Zupe\u0142nie zapomnia\u0142em, \u017ce mam nowego lokatora, na kt\u00f3rego trzeba uwa\u017ca\u0107. Teresa mi go dzisiaj przynios\u0142a, co mia\u0142em zrobi\u0107? Zosta\u0142 sam, taki ma\u0142y, bezdomny kocurek. Dorota znalaz\u0142a martw\u0105 kotk\u0119 a to biedactwo si\u0119 do niej tuli\u0142o.<\/p>\n<p>&#8211; A Ga\u0142gan? \u2013 u\u015bwiadomi\u0142am sobie, \u017ce nie s\u0142ysza\u0142am szczekania.<\/p>\n<p>&#8211; Obrazi\u0142 si\u0119 na mnie. Siedzi w drugim pokoju.<\/p>\n<p>&#8211; Przejdzie mu, jeszcze b\u0119dzie zadowolony z towarzystwa \u2013 powiedzia\u0142am g\u0142aszcz\u0105c kotka.<\/p>\n<p>Wreszcie weszli\u015bmy do mieszkania\u00a0 za\u015bmiewaj\u0105c si\u0119 z zabawnej przygody. Dobrze, \u017ce nie by\u0142o s\u0105siada, bo najad\u0142abym si\u0119 wstydu za swoje tch\u00f3rzostwo. Ga\u0142ganowi widocznie zacz\u0105\u0142 mija\u0107 z\u0142y humor, bo podszed\u0142 do mnie i przywita\u0142 si\u0119 serdecznie, cho\u0107 po cichu. Obserwowa\u0142am z u\u015bmiechem i rado\u015bci\u0105 psa, kt\u00f3ry zbli\u017cy\u0142 si\u0119 do pana, machn\u0105\u0142 ogonem daj\u0105c do zrozumienia, i\u017c wybacza mu jego wszystkie grzechy. Uspokojony Herbert postawi\u0142 malucha na pod\u0142odze. Ten za\u015b zadomowi\u0142 si\u0119 natychmiast, rozejrza\u0142 si\u0119, przydrepta\u0142 do psa i po\u0142o\u017cy\u0142 si\u0119 obok. Ga\u0142gan obw\u0105cha\u0142 kocurka i \u0142askawie pozwoli\u0142 mu pozosta\u0107 u swego boku.<\/p>\n<p>Herbert obj\u0105\u0142 mnie, przytuli\u0142am si\u0119 do jego ramienia.<\/p>\n<p>&#8211; Mam nadziej\u0119, \u017ce ze strony zwierzak\u00f3w nie gro\u017c\u0105 nam ju\u017c \u017cadne niespodzianki \u2013 m\u00f3wi\u0142 mierzwi\u0105c mi w\u0142osy i tak spl\u0105tane przez kotka. \u2013 Prosz\u0119, wejd\u017a do pokoju.<\/p>\n<p>Wesz\u0142am do pokoju, w kt\u00f3rym przyci\u0105ga\u0142o wzrok ogromne akwarium. Jego o\u015bwietlenie rzuca\u0142o blask na wszystkie strony, woda poruszana przez p\u0142ywaj\u0105ce rybki sprawia\u0142a, \u017ce za\u0142amuj\u0105ce si\u0119 refleksy \u015bwietlne przesuwa\u0142y si\u0119 po \u015bcianach, kotarach, po du\u017cej ilo\u015bci ro\u015blin rozmieszczonych na oknie i w kwietniku. To by\u0142 cudowny pok\u00f3j, o \u015bcianach przyozdobionych cieniami \u201elataj\u0105cych\u201d ryb.<\/p>\n<p>&#8211; Nie w\u0142\u0105czaj \u015bwiat\u0142a \u2013 szepn\u0119\u0142am. \u2013 Tu jest jak w bajce.<\/p>\n<p>&#8211; Naprawd\u0119 ci si\u0119 podoba? \u2013 spyta\u0142 pochylaj\u0105c si\u0119 nade mn\u0105, nie daj\u0105c mi ju\u017c mo\u017cliwo\u015bci odpowiedzi.<\/p>\n<p>Odp\u0142yn\u0119\u0142am w krain\u0119, do kt\u00f3rej mo\u017cna trafi\u0107 tylko we dwoje, tylko na skrzyd\u0142ach mi\u0142o\u015bci, gdy duch i cia\u0142o odnajduj\u0105 si\u0119 i zespalaj\u0105 w jedn\u0105, jedyn\u0105 ca\u0142o\u015b\u0107 we wszech\u015bwiecie.<\/p>\n<p>Le\u017ca\u0142am z g\u0142ow\u0105 na ramieniu ukochanego, ca\u0142ym cia\u0142em w niego wtulona, zas\u0142uchana w rytm bij\u0105cego serca. Bij\u0105cego w tym samym rytmie, co moje. Si\u0119gn\u0119\u0142am d\u0142oni\u0105 do policzka Herberta. Delikatnie przesuwa\u0142am palcami po twarzy jak \u015blepiec wbijaj\u0105cy w pami\u0119\u0107 drogie sobie rysy.<\/p>\n<p>&#8211; Kochanie \u2013 szepn\u0119\u0142am, &#8211; b\u0105d\u017a ze mn\u0105 zawsze, zawsze, nawet wtedy, kiedy ci\u0119 nie ma w pobli\u017cu.<\/p>\n<p>Zgin\u0119\u0142am ca\u0142kiem w jego obj\u0119ciach. Ryba patrz\u0105ca na nas z akwarium dziwi\u0142a si\u0119 pewnie, jak to jest: by\u0142o dwoje a jest jedno.<\/p>\n<p>&#8211; Czy to jest twoje trzecie \u017cyczenie? \u2013 spyta\u0142<\/p>\n<p>&#8211; Tak kochany, w\u0142a\u015bnie trzecie \u017cyczenie.<\/p>\n<p>&#8211; A wi\u0119c musz\u0119 je spe\u0142ni\u0107. Przecie\u017c wiesz, \u017ce dotrzymuj\u0119 s\u0142owa.<\/p>\n<p>&#8211; Musisz, czy chcesz \u2013 zmarszczy\u0142am gro\u017anie brwi.<\/p>\n<p>&#8211; A jak my\u015blisz? \u2013 za\u015bmia\u0142 si\u0119 bezg\u0142o\u015bnie i zamkn\u0105\u0142 mi usta poca\u0142unkiem.<\/p>\n<p>Po chwili zgodnie szybowali\u015bmy ku granicy niebytu wiedz\u0105c, \u017ce jest ju\u017c gdzie\u015b tam, wysoko, zaklepane dla nas podw\u00f3jne miejsce. Na zawsze, na wieczno\u015b\u0107, do ko\u0144ca \u015bwiata.<\/p>\n<p>28.04.2017<\/p>\n<p>&nbsp;<\/p>\n<p>&nbsp;<\/p>\n<p>&nbsp;<\/p>\n<p>&nbsp;<\/p>\n<p>&nbsp;<\/p>\n<p>&nbsp;<\/p>\n<p>&nbsp;<\/p>\n<p>&nbsp;<\/p>\n<div class=\"fcbkbttn_buttons_block\" id=\"fcbkbttn_middle\"><div class=\"fcbkbttn_like \"><fb:like href=\"https:\/\/annapisze.art\/?p=138\" action=\"like\" colorscheme=\"light\" layout=\"box_count\"  size=\"small\"><\/fb:like><\/div><div class=\"fb-share-button  \" data-href=\"https:\/\/annapisze.art\/?p=138\" data-type=\"button_count\" data-size=\"small\"><\/div><\/div>","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Szli\u015bmy obj\u0119ci i przytuleni do siebie jakby\u015bmy mieli po szesna\u015bcie lat. Nie spotkali\u015bmy nikogo po drodze, pora by\u0142a nietypowa dla psiarzy. Wjechali\u015bmy wind\u0105 na g\u00f3r\u0119. Herbert przekr\u0119ci\u0142 klucz w zamku. Zanim otworzy\u0142 drzwi zasypa\u0142 mnie gradem niecierpliwych poca\u0142unk\u00f3w,\u00a0 szuka\u0142am jego &hellip; <a href=\"https:\/\/annapisze.art\/?p=138\">Czytaj dalej <span class=\"meta-nav\">&rarr;<\/span><\/a><\/p>\n","protected":false},"author":1,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"open","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[6,10],"tags":[],"class_list":["post-138","post","type-post","status-publish","format-standard","hentry","category-opowiesc-marianny","category-powiesci"],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/annapisze.art\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/138","targetHints":{"allow":["GET"]}}],"collection":[{"href":"https:\/\/annapisze.art\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/annapisze.art\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/annapisze.art\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/users\/1"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/annapisze.art\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fcomments&post=138"}],"version-history":[{"count":1,"href":"https:\/\/annapisze.art\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/138\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":139,"href":"https:\/\/annapisze.art\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/138\/revisions\/139"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/annapisze.art\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fmedia&parent=138"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/annapisze.art\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fcategories&post=138"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/annapisze.art\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Ftags&post=138"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}