{"id":134,"date":"2019-02-25T18:48:23","date_gmt":"2019-02-25T17:48:23","guid":{"rendered":"http:\/\/annapisze.art\/?p=134"},"modified":"2019-02-25T18:48:23","modified_gmt":"2019-02-25T17:48:23","slug":"opowiesc-marianny-20","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/annapisze.art\/?p=134","title":{"rendered":"&#8222;Opowie\u015b\u0107 Marianny&#8221; 20"},"content":{"rendered":"<p>Przez szeroko otwarte balkonowe okno wiatr wt\u0142acza\u0142 do pokoju \u015bwie\u017ce, ciep\u0142e, czerwcowe powietrze, pachn\u0105ce latem i s\u0142o\u0144cem, stawiaj\u0105ce przed oczyma obrazy wielu wakacyjnych dni z minionych lat. Siedzia\u0142am nieruchomo, zapatrzona i zas\u0142uchana we wspomnienia. Widzia\u0142am ukwiecone \u0142\u0105ki, polne drogi obro\u015bni\u0119te po bokach wysokimi trawami, krwawnikiem, macierzank\u0105, mleczami i najprzer\u00f3\u017cniejszym, kolorowym zielskiem. \u015arodkiem za\u015b g\u0142adkie, zielone, \u201ewygryzione\u201d przez krowy i wygl\u0105daj\u0105ce jak po przeje\u017adzie kosiarki elektrycznej. Widzia\u0142am faluj\u0105ce zbo\u017ca ubarwione czerwonymi makami, r\u00f3\u017cowofioletowymi k\u0105kolami, kwitn\u0105ce krzaki dzikiej r\u00f3\u017cy, rozro\u015bni\u0119te krzewy g\u0142ogu nad kt\u00f3rymi kr\u0105\u017cy \u015bpiewaj\u0105cy szary ptaszek maj\u0105cy gniazdko uwite w\u015br\u00f3d kol\u0105cej g\u0119stwiny ga\u0142\u0119zi. U st\u00f3p starych g\u0142og\u00f3w le\u017ca\u0142y kamienie, ca\u0142e stosy kamieni pozbieranych z p\u00f3l. Mo\u017cna w\u015br\u00f3d nich znale\u017a\u0107 skamienia\u0142e muszelki, odbite amonity r\u00f3\u017cnej wielko\u015bci. Widzia\u0142am rzek\u0119, do kt\u00f3rej schodzi si\u0119 z pag\u00f3rka\u00a0 zas\u0142anego dywanem z\u0142otej pszenicy k\u0142aniaj\u0105cej si\u0119 wszystkim stronom \u015bwiata w zale\u017cno\u015bci od woli wiatru. Zobaczy\u0142am siebie uciekaj\u0105c\u0105 w pop\u0142ochu przed stadem kr\u00f3w p\u0119dz\u0105cych wprost do rzeki.<\/p>\n<p>Ostatnie wspomnienie by\u0142o tak zabawne, \u017ce parskn\u0119\u0142am g\u0142o\u015bnym \u015bmiechem. Le\u017c\u0105ca obok Kuleczka przyjrza\u0142a mi si\u0119 uwa\u017cnie.<\/p>\n<p>&#8211; Nie patrz tak na mnie, mam pow\u00f3d do \u015bmiechu \u2013 pog\u0142aska\u0142am kotk\u0119 po \u0142ebku.<\/p>\n<p>Oto w\u0142a\u015bnie trzyma\u0142am w r\u0119ku ksi\u0105\u017ck\u0119. Moj\u0105 w\u0142asn\u0105, osobist\u0105 powie\u015b\u0107, kt\u00f3rej autorskie egzemplarze dzisiaj odebra\u0142am. To by\u0142o niesamowite prze\u017cycie. Ogl\u0105da\u0142am j\u0105 ze wszystkich stron, dotyka\u0142am, w\u0105cha\u0142am jak dziki Papuas widz\u0105cy takie dziwad\u0142o pierwszy raz w \u017cyciu.<\/p>\n<p>&#8211; Zobacz koteczko, przyjrzyj si\u0119. Widzisz co tu jest napisane?<\/p>\n<p>Kuleczka szeroko ziewn\u0119\u0142a daj\u0105c do zrozumienia, \u017ce jest jej to zupe\u0142nie oboj\u0119tne. W ko\u0144cu, c\u00f3\u017c, nie musia\u0142a si\u0119 przejmowa\u0107 faktem, i\u017c moj\u0105 pierwsz\u0105 powie\u015b\u0107 zadedykowa\u0142am Herbertowi. Mo\u017ce to i by\u0142 szalony pomys\u0142. Kiedy zobaczy\u0142am tekst ju\u017c wydrukowany zrobi\u0142o mi si\u0119 dziwnie i przysz\u0142o do g\u0142owy: co ludzie powiedz\u0105? Zaraz jednak machn\u0119\u0142am r\u0119k\u0105. A c\u00f3\u017c mnie to obchodzi? Obchodzi mnie tylko to, co my\u015bli ten jeden jedyny \u201elud\u017a\u201d a nie reszta. Mam racj\u0119? Mam. Ciocia Jadzia te\u017c tak powiedzia\u0142a, kiedy by\u0142a tu z Urwisem w \u015bwi\u0119ta.<\/p>\n<p>D\u0142ugo z ni\u0105 rozmawia\u0142am o wszystkim co si\u0119 wydarzy\u0142o. Zawsze potrafi\u0142a m\u0105drze oceni\u0107 i doradzi\u0107 \u201ejak trzyma\u0107\u201d. Kochana ciocia. Zaraz jutro wy\u015bl\u0119 jej ksi\u0105\u017ck\u0119. Jak\u017ce si\u0119 ucieszy! A jaka b\u0119dzie ze mnie dumna!<\/p>\n<p>Zdecydowa\u0142am si\u0119. Wzi\u0119\u0142am d\u0142ugopis. Napisa\u0142am: <em>Herbertowi, kt\u00f3remu zadedykowa\u0142am t\u0119<\/em> <em>powie\u015b\u0107, ofiarowuj\u0119 pierwszy autorski egzemplarz \u017cycz\u0105c mi\u0142ej lektury.<\/em> W\u0142o\u017cy\u0142am ten historyczny egzemplarz do reklam\u00f3wki, zawo\u0142a\u0142am Alfuni\u0119\u00a0 i lekka jak pi\u00f3rko ruszy\u0142am w stron\u0119 bloku Herberta, zostawiaj\u0105c dzieci na podw\u00f3rku.<\/p>\n<p>W miar\u0119 zmniejszania si\u0119 odleg\u0142o\u015bci mi\u0119dzy mn\u0105 a domem Herberta ros\u0142a moja waga.\u00a0 Wreszcie ci\u0119\u017car sta\u0142 si\u0119 ogromny, nogi nie mog\u0142y go unie\u015b\u0107 i chyba wros\u0142y w ziemi\u0119. Alfa nie mog\u0142a tego poj\u0105\u0107 i poszczekuj\u0105c biega\u0142a wok\u00f3\u0142, aby zach\u0119ci\u0107 mnie do dalszego spaceru.<\/p>\n<p>A mo\u017ce ja wcale nie mia\u0142am racji? Ubzdura\u0142am sobie co\u015b, wyobrazi\u0142am i \u017cy\u0142am mrzonkami przez tyle miesi\u0119cy? Co ja mam zrobi\u0107? Tak po prostu zapuka\u0107 i powiedzie\u0107: cze\u015b\u0107, mam dla ciebie ksi\u0105\u017ck\u0119? A on spojrzy na dedykacj\u0119, zwr\u00f3ci ksi\u0105\u017ck\u0119 i powie: dzi\u0119kuj\u0119, nie lubi\u0119 babskich czytade\u0142, trzeba by\u0142o mnie wys\u0142ucha\u0107 rok temu.<\/p>\n<p>Rok to bardzo du\u017co czasu. Odszuka\u0142am wzrokiem jego balkon. Co\u015b tam si\u0119 rusza\u0142o. Wyt\u0119\u017cy\u0142am wzrok. Choroba, \u017ale widz\u0119 bez okular\u00f3w. \u0179le\u2026 ale przecie\u017c zobaczy\u0142am Herberta stoj\u0105cego ty\u0142em, opartego o balustrad\u0119 i\u2026 zamkn\u0119\u0142am oczy, i jeszcze raz wpatrzy\u0142am si\u0119 w to samo miejsce otworzywszy je po chwili. W balkonowych drzwiach sta\u0142a jaka\u015b dziewczyna z d\u0142ugimi, jasnymi w\u0142osami.<\/p>\n<p>Poczu\u0142am zimny dreszcz wzd\u0142u\u017c kr\u0119gos\u0142upa. C\u00f3\u017c w tym dziwnego, \u017ce tam by\u0142a? Przecie\u017c rok to bardzo d\u0142ugo, to bardzo du\u017co czasu\u2026 Sta\u0142am i sta\u0142am a\u017c znikn\u0119li oboje w g\u0142\u0119bi mieszkania.<\/p>\n<p>Postarza\u0142a chyba o sto lat, z wysi\u0142kiem odwr\u00f3ci\u0142am si\u0119 w drug\u0105 stron\u0119. Ruszy\u0142am w kierunku domu krok za krokiem, ci\u0105gn\u0105c za sob\u0105 nogi jakby by\u0142y z o\u0142owiu. M\u00f3j \u015bwiat si\u0119 sko\u0144czy\u0142, wi\u0119c moje \u017cycie tak\u017ce mog\u0142o si\u0119 sko\u0144czy\u0107. Tak by\u0142oby najlepiej. Sta\u0142o mi si\u0119 w tej chwili wszystko oboj\u0119tne, nawet dzieci, kotka, Alfa i nasz dom. Chcia\u0142am tylko dotrze\u0107 do siebie nie spotykaj\u0105c nikogo po drodze, po\u0142o\u017cy\u0107 si\u0119 i ju\u017c wi\u0119cej nie wsta\u0107.<\/p>\n<p>Jak na z\u0142o\u015b\u0107 natkn\u0119\u0142am si\u0119 na Majk\u0119. By\u0142a tak rozpromieniona, \u017ce nie mog\u0142am tego nie zauwa\u017cy\u0107 nawet w stanie ducha, w kt\u00f3rym si\u0119 znajdowa\u0142am.<\/p>\n<p>&#8211; Grzegorz dzwoni\u0142,\u00a0 wraca \u2013 zawo\u0142a\u0142a uszcz\u0119\u015bliwiona a spojrzawszy na mnie doda\u0142a: &#8211; rany boskie, co si\u0119 sta\u0142o?<\/p>\n<p>&#8211; Nic \u2013 odpowiedzia\u0142am z wysi\u0142kiem. \u2013 Tylko \u0142eb mi p\u0119ka.<\/p>\n<p>&#8211; To nie \u0142a\u017a po osiedlu. Mog\u0142a\u015b ch\u0142opak\u00f3w wys\u0142a\u0107 z Alf\u0105. Id\u017a si\u0119 po\u0142\u00f3\u017c. Masz jaki\u015b przeciwb\u00f3lowy proszek w domu?<\/p>\n<p>&#8211; Nie, nie wiem, zobacz\u0119.<\/p>\n<p>&#8211; Ju\u017c ci\u0119 tu nie ma, id\u017a si\u0119 po\u0142o\u017cy\u0107. No, ju\u017c ci\u0119 tu nie ma, s\u0142yszysz? Wygl\u0105dasz jakby\u015b ju\u017c nie \u017cy\u0142a. Zanios\u0119 t\u0119 teczk\u0119 Teresie, jest u Herberta, chce mu wcisn\u0105\u0107 kota. Zaraz do ciebie przyjd\u0119.<\/p>\n<p>Co ona w\u0142a\u015bciwie powiedzia\u0142a? \u017be idzie do Teresy czy do Herberta? \u017be jak? Kto jest u Herberta? Teresa? Bo\u017ce, ja chyba oszala\u0142am! To przecie\u017c mog\u0142a by\u0107 Teresa. To by\u0142a Teresa! Opar\u0142am si\u0119 o mur.<\/p>\n<p>&#8211; To Teresa jest u Herberta? \u2013 spyta\u0142am nieswoim g\u0142osem.<\/p>\n<p>Majka jako\u015b tak dziwnie na mnie spojrza\u0142a.<\/p>\n<p>&#8211; Tak, Teresa, dobrze s\u0142ysza\u0142a\u015b, moja rodzona, w\u0142asna siostra. Nie mam innej. Idziesz wreszcie czy mam ci\u0119 zaprowadzi\u0107?<\/p>\n<p>&#8211; Id\u0119, ju\u017c id\u0119 \u2013 szepn\u0119\u0142am po\u0142ykaj\u0105c \u0142zy.<\/p>\n<p>Dowlok\u0142am si\u0119 do domu i usiad\u0142am. U\u015bwiadomi\u0142am sobie z ca\u0142\u0105 wyrazisto\u015bci\u0105: wszystko co osi\u0105gn\u0119\u0142am zawdzi\u0119czam tylko Herbertowi, \u017cyj\u0119 przez niego, dla niego i dzi\u0119ki niemu, on jest moim \u017ar\u00f3d\u0142em energii, bez niego nie ma mnie wcale, nie istniej\u0119, nie dzia\u0142am, nie funkcjonuj\u0119. Przecie\u017c to straszne. Kobieto, opami\u0119taj si\u0119 \u2013 powiedzia\u0142am do lustra.<\/p>\n<p>Nie wiem ile czasu tak siedzia\u0142am, chyba ca\u0142\u0105 wieczno\u015b\u0107. Nagle us\u0142ysza\u0142am delikatne pukanie do drzwi. Pewnie Majka przynios\u0142a jaki\u015b proszek na m\u00f3j rzekomy b\u00f3l g\u0142owy.<\/p>\n<p>&#8211; Wejd\u017a, otwarte \u2013 zawo\u0142a\u0142am.<\/p>\n<p>Wsta\u0142am zanim drzwi si\u0119 otworzy\u0142y i stan\u0119\u0142am przy oknie. Po co ma widzie\u0107, \u017ce znowu rycza\u0142am. Na dworze zachmurzy\u0142o si\u0119, pociemnia\u0142o, to nie zobaczy.<\/p>\n<p>Drzwi skrzypn\u0119\u0142y. Pomy\u015bla\u0142am, \u017ce musz\u0119 je nasmarowa\u0107. Czemu Alfa tak szczeka? Majki nie poznaje czy co? Us\u0142ysza\u0142am kroki i odwr\u00f3ci\u0142am si\u0119 gwa\u0142townie. To nie by\u0142y kroki Majki! Przede mn\u0105 sta\u0142 Herbert. W bia\u0142ych spodniach, b\u0142\u0119kitnej koszulce, jasny i promienny.<\/p>\n<p>&#8211; Kaza\u0142a\u015b wej\u015b\u0107 to wszed\u0142em \u2013 powiedzia\u0142 po prostu. \u2013 Przywitasz si\u0119 ze mn\u0105 czy zn\u00f3w b\u0119dziesz chcia\u0142a skaka\u0107 przez okno?<\/p>\n<p>Sta\u0142am wpatrzona w niego niczym w nadprzyrodzone zjawisko. Chyba si\u0119 znowu nie rozrycz\u0119\u2026 O rany, tylko nie to!<\/p>\n<p>&#8211; S\u0142ysza\u0142em, \u017ce mia\u0142a\u015b zamiar wyzion\u0105\u0107 ducha pod moim blokiem, przyszed\u0142em wi\u0119c spyta\u0107 czego ci, nieszcz\u0119sna duszyczko, potrzeba do szcz\u0119\u015bcia?<\/p>\n<p>\u017bartobliwy ton wypowiedzi wprowadzi\u0142 jeszcze wi\u0119kszy m\u0119tlik do mojej biednej, sko\u0142owanej g\u0142owy.<\/p>\n<p>&#8211; Kto ci to powiedzia\u0142? Pewnie Majka? Nie wiem kto j\u0105 o to prosi\u0142.<\/p>\n<p>&#8211; Ale ja wiem \u2013 przerwa\u0142 mi. \u2013 Marianno, przecie\u017c ja ca\u0142y czas \u015bledzi\u0142em twoje poczynania, wiedzia\u0142em o wszystkim, co robisz, w ka\u017cdej chwili got\u00f3w by\u0142em pom\u00f3c.<\/p>\n<p>&#8211; Nic o tym nie wiem, nawet raz ci\u0119 od tego czasu nie widzia\u0142am \u2013 odpowiedzia\u0142am z nieuzasadnion\u0105, g\u0142upi\u0105 pretensj\u0105, jakbym to nie ja narozrabia\u0142a, lecz on.<\/p>\n<p>Teraz si\u0119 powinien obrazi\u0107 na \u015bmier\u0107 i \u017cycie, i p\u00f3j\u015b\u0107 sobie\u2026 Nie, tylko nie to\u2026 nie odchod\u017a, bo umr\u0119 bez ciebie\u2026 ju\u017c nigdy nie odchod\u017a!<\/p>\n<p>&#8211; Kochanie, wiele razy chcia\u0142em si\u0119 do ciebie odezwa\u0107 ale Majka mi nie pozwoli\u0142a. Stwierdzi\u0142a, \u017ce najpierw musisz dojrze\u0107 i dopiero wtedy b\u0119dzie mo\u017cna z tob\u0105 rozmawia\u0107.<\/p>\n<p>&#8211; Oo, j\u0119dza! \u2013 wyrwa\u0142o mi si\u0119.<\/p>\n<p>Roze\u015bmia\u0142 si\u0119. \u015amieje si\u0119 ze mnie. Ca\u0142y czas si\u0119 \u015bmieje. Patrzy\u0142am ponuro w pod\u0142og\u0119 a on \u015bmia\u0142 si\u0119 coraz g\u0142o\u015bniej. Co za romantyczna scena! Teraz s\u0105siadka z g\u00f3ry powinna zala\u0107 mi mieszkanie, albo lepiej: niech si\u0119 sedes z hukiem rozleci na drobne kawa\u0142ki&#8230;<\/p>\n<p>&#8211; Jak si\u0119 okaza\u0142o, Majka ma intuicj\u0119 . Osi\u0105gn\u0119\u0142a\u015b niesamowity sukces. Nie masz poj\u0119cia jaki jestem z ciebie dumny.<\/p>\n<p>Zrobi\u0142o mi si\u0119 nagle potwornie g\u0142upio. Jak ja si\u0119 zachowuj\u0119?<\/p>\n<p>&#8211; Marianno, poprzednio nie dopu\u015bci\u0142a\u015b mnie do s\u0142owa a teraz si\u0119 do mnie nie odzywasz. Czy mam sobie p\u00f3j\u015b\u0107 czy mog\u0119 tu jeszcze troch\u0119 posta\u0107? Dobrze mi si\u0119 stoi w twoim towarzystwie, w ciszy i spokoju. Wiesz, \u017ce nie lubi\u0119 nadmiernie gadatliwych kobiet.<\/p>\n<p>Rozklei\u0142am si\u0119 zupe\u0142nie.<\/p>\n<p>&#8211; Herbercie \u2013 powiedzia\u0142am cicho. \u2013 Ja ci\u0119 bardzo za wszystko przepraszam. Zachowa\u0142am si\u0119 idiotycznie i wtedy, i teraz przed chwil\u0105 te\u017c.<\/p>\n<p>&#8211; Wysz\u0142o nam to obojgu na zdrowie \u2013 wyci\u0105gn\u0105\u0142 do mnie r\u0119k\u0119. \u2013 Daj \u0142apk\u0119 na zgod\u0119. Ju\u017c dobrze?<\/p>\n<p>Skwapliwie poda\u0142am mu r\u0119k\u0119. Bo\u017ce, ile razy we \u015bnie widzia\u0142am podobn\u0105 scen\u0119. Ba\u0142am si\u0119 g\u0142\u0119biej odetchn\u0105\u0107, by nie sp\u0142oszy\u0107 tego snu.<\/p>\n<p>&#8211; Hej, nie \u015bpij, ja tu jestem naprawd\u0119 \u2013 powiedzia\u0142 p\u00f3\u0142g\u0142osem.<\/p>\n<p>Sk\u0105d wiedzia\u0142 o czym my\u015bl\u0119? Delikatnie przyci\u0105gn\u0105\u0142 mnie do siebie. Pierwszy raz na jawie przytuli\u0142am si\u0119 do najmilszego mi cz\u0142owieka na \u015bwiecie. I oczywi\u015bcie \u2013 rozrycza\u0142am si\u0119 ze wzruszenia, bo jakby mog\u0142o by\u0107 inaczej. Ca\u0142e szcz\u0119\u015bcie, \u017ce z hukiem wpad\u0142y moje dzieci wracaj\u0105ce z podw\u00f3rka. Mo\u017ce nie zauwa\u017cy\u0142, \u017ce zmieni\u0142am si\u0119 w fontann\u0119?<\/p>\n<p>&#8211; Marianno, czy wypada, \u017ceby redaktorka poczytnego pisma robi\u0142a z siebie fontann\u0119?<\/p>\n<p>&#8211; No wiesz\u2026<\/p>\n<p>&#8211; Id\u017a, daj dzieciom kolacj\u0119 a ja sobie tu chwil\u0119 posiedz\u0119 &#8211; przytuli\u0142 mnie znowu, bardzo, bardzo mocno i lekko pchn\u0105\u0142 w kierunku kuchni. \u2013 No id\u017a ju\u017c i pr\u0119dko wracaj.<\/p>\n<p>Spojrza\u0142am na reklam\u00f3wk\u0119 le\u017c\u0105c\u0105 w przedpokoju.<\/p>\n<p>&#8211; Prosz\u0119, to dla ciebie, nie b\u0119dziesz si\u0119 nudzi\u0142.<\/p>\n<p>Zaj\u0119\u0142am si\u0119 dzie\u0107mi: pogoni\u0142am do k\u0105pieli, zanios\u0142am kolacj\u0119 do \u0142\u00f3\u017cek, w\u0142o\u017cy\u0142am do magnetowidu kaset\u0119 z now\u0105 komedi\u0105, uca\u0142owa\u0142am na dobranoc i wysz\u0142am z pokoiku zamykaj\u0105c drzwi, uprzedziwszy \u2013 jak zwykle, &#8211; \u017ce w razie czego maj\u0105 cioci\u0119 Bo\u017cenk\u0119 wo\u0142a\u0107 na pomoc.<\/p>\n<p>Podesz\u0142am do Herberta, stan\u0119\u0142am za fotelem, obj\u0119\u0142am go za szyj\u0119. Przytuli\u0142 twarz do moich r\u0105k.<\/p>\n<p>&#8211; Jeszcze od nikogo nie dosta\u0142em takiego prezentu. I nie dostan\u0119. Jestem wzruszony jak nigdy w \u017cyciu. Mo\u017ce si\u0119 rozp\u0142acz\u0119, jak my\u015blisz?<\/p>\n<p>&#8211; Nie ma obawy, to nie jest zara\u017aliwe \u2013 u\u015bmiechn\u0119\u0142am si\u0119 do ukochanych, szarych oczu, lekko w tej chwili przymru\u017conych.<\/p>\n<p>Wtulaj\u0105c twarz we w\u0142osy Herberta, czuj\u0105c na d\u0142oniach delikatny dotyk jego warg, zaczyna\u0142am traci\u0107 poczucie rzeczywisto\u015bci.<\/p>\n<p>&#8211; Herbercie, m\u00f3w co\u015b do mnie \u2013 poprosi\u0142am.<\/p>\n<p>&#8211; Cicho, bo ch\u0142opcy przyjd\u0105 sprawdzi\u0107 co wyprawia ich matka \u2013 szepn\u0105\u0142. \u2013 Ju\u017c p\u00f3\u017ano, trzeba i\u015b\u0107.<\/p>\n<p>Zajrza\u0142am po cichu do dzieci, spa\u0142y jak anio\u0142ki, film si\u0119 sko\u0144czy\u0142.<\/p>\n<p>O nie, ten wiecz\u00f3r tak si\u0119 nie mo\u017ce zako\u0144czy\u0107. Po roku m\u0119czarni i czekania? Obj\u0119\u0142am go w p\u00f3\u0142, najch\u0119tniej zastyg\u0142abym w tej pozycji do ko\u0144ca \u017cycia.<\/p>\n<p>&#8211; Herbercie \u2013 szepn\u0119\u0142am, &#8211; zaprosi\u0142e\u015b mnie do siebie, pami\u0119tasz? Wtedy nie wysz\u0142o, ale teraz\u2026<\/p>\n<p>&#8211; Przyjmiesz zaproszenie i nie b\u0119dziesz ju\u017c na mnie krzycza\u0142a, tak? \u2013 odpi\u0105\u0142 mi klamr\u0119 z w\u0142os\u00f3w, rozsypa\u0142y si\u0119 i okry\u0142y plecy.<\/p>\n<p>&#8211; Tak, chod\u017amy\u2026<\/p>\n<p>26.04.2017<\/p>\n<div class=\"fcbkbttn_buttons_block\" id=\"fcbkbttn_middle\"><div class=\"fcbkbttn_like \"><fb:like href=\"https:\/\/annapisze.art\/?p=134\" action=\"like\" colorscheme=\"light\" layout=\"box_count\"  size=\"small\"><\/fb:like><\/div><div class=\"fb-share-button  \" data-href=\"https:\/\/annapisze.art\/?p=134\" data-type=\"button_count\" data-size=\"small\"><\/div><\/div>","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Przez szeroko otwarte balkonowe okno wiatr wt\u0142acza\u0142 do pokoju \u015bwie\u017ce, ciep\u0142e, czerwcowe powietrze, pachn\u0105ce latem i s\u0142o\u0144cem, stawiaj\u0105ce przed oczyma obrazy wielu wakacyjnych dni z minionych lat. Siedzia\u0142am nieruchomo, zapatrzona i zas\u0142uchana we wspomnienia. Widzia\u0142am ukwiecone \u0142\u0105ki, polne drogi obro\u015bni\u0119te &hellip; <a href=\"https:\/\/annapisze.art\/?p=134\">Czytaj dalej <span class=\"meta-nav\">&rarr;<\/span><\/a><\/p>\n","protected":false},"author":1,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"open","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[6,10],"tags":[],"class_list":["post-134","post","type-post","status-publish","format-standard","hentry","category-opowiesc-marianny","category-powiesci"],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/annapisze.art\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/134","targetHints":{"allow":["GET"]}}],"collection":[{"href":"https:\/\/annapisze.art\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/annapisze.art\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/annapisze.art\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/users\/1"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/annapisze.art\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fcomments&post=134"}],"version-history":[{"count":1,"href":"https:\/\/annapisze.art\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/134\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":135,"href":"https:\/\/annapisze.art\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/134\/revisions\/135"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/annapisze.art\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fmedia&parent=134"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/annapisze.art\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fcategories&post=134"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/annapisze.art\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Ftags&post=134"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}